Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwoinsignis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwoinsignis. Pokaż wszystkie posty

sierpnia 27, 2024

Book tour z "Na złej drodze"!

Book tour z "Na złej drodze"!

Człowiek nie jest istotą nieomylną - ile to razy każdy z nas wylądował na złej drodze! Zarówno dosłownie, jak i w przenośni, prawda? Pod tym względem nie dziwi więc postawa Giosciuy, głównego bohatera "Na złej drodze" Paoli Barbato. Dziwi jego niefrasobliwe podejście... ale umówmy się, Giosciua nigdy do bystrych nie należał. Jednak nadchodzi moment, kiedy i on w końcu musi przejrzeć na oczy - dzieje się to w środku nocy, na przystanku przy pustej autostradzie, w chwili gdy otwiera paczkę, której otwierać absolutnie nie powinien! 
Punkt wyjścia do startu fabuły nieszablonowego thrillera naprawdę dobry, prawda? A że ja bardzo lubię szczerzyć wieści o nieszablonowych książkach, to i "Na złej drodze" chciałabym dostarczyć większej liczbie czytelników niż dotychczas - a najlepszym sposobem na to będzie book tour!

No chyba że do teraz nie wiedzieliście co to za książka? To w takim wypadku zapraszam najpierw na swoją recenzję - klik!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Insignis w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż najpóźniej w czwartek rano, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!

Book tour organizowany w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Isignis.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @po_prostu_o_ksiazkach 
2. @magdulka03wojcik 
3. @zaczytana_daria
4. @jpryczek 
5. @just_to_books  
6. @_za.czytana.bella_ 
7. @justyna6353 
8. @przeczytajki 
9. @mirkowo3 
10. @mamazaczytana 
11. @ksiazka.dobra.na.wszystko (22.01-28.02)
12. @rrramona 
13. @poczytane_zapisane 
14. @z_ksiazka_mi_po_drodze
15. @marza.czyta 
16. @zaczytana_kobitka  
17. @monikaormanin 
18. @books_in_blood1
19. @natka_tom  (13.06-02.07)
20. @sylwiaaa  (książka jest tu od 04.07)
21. @zafascynowana.ksiazkami_
22. @zaczytana_panna
23. @izabelawatola
24. @books.injuly
25. @oczytane_skrzaty

sierpnia 06, 2024

Wygraj "Na złej drodze"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Na złej drodze"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Włoski thriller Paoli Barbato pt. "Na złej drodze" dopiero jutro świętować będzie tydzień na naszym rynku książki, a jednak w międzyczasie zebrał już sporo pozytywnych opinii! Przyznam, że wcale mnie to nie dziwi - to historia zajmująca, dziwnie wciągająca, od której naprawdę trudno się oderwać. Dobra rozrywka, momentami przyjemnie nawiązująca do starych filmowych komedii gangsterskich, choć skojarzenie jest raczej luźne - tutaj nie stawimy na typową gangsterkę, a na problem, w jaki uwikłał się główny bohater. To kurier, który nocą włoską autostradą przewozi paczki. Paczki, do których lepiej nie zaglądać, bo niewiedza w razie problemów może okazać się zbawienna... Punktem wyjścia historii jest oczywiście złamanie tej zasady przez głównego bohatera i od tego momentu zaczyna się dziać! Macie chęć sprawdzić, czy i Was porwie ta hsitoria? Chętnie Wam w tym pomogę - zapraszam na konkurs z tym tytułem!

A jeśli ominęła Was moja recenzja tego tytułu, to zapraszam tu - klik! - sprawdźcie, czy jest to coś, co może Was zaciekawić. Choć mam nadzieję, że u każdego fana niebanalnych thrillerów, odpowiedź będzie twierdząca 😉


Co zrobić, by wziąć udział w konkursie?

"Na złej drodze" zaskakuje kilkoma fabularnymi wyborami. Jednym z nich jest sam główny bohater, Giosciua, który jest po prostu leniem niegrzeszącym inteligencją. Nie jest to spotykany wybór wśród kryminalnych kreacji, prawda? Dlatego napisz:

Czy lubisz, gdy główne postacie powieści wychodzą z tradycyjnych ram gatunkowych, wykazują się cechami nieszablonowymi? 
Swoją odpowiedź krótko uzasadnij, możesz poprzeć ją przykładami z literatury.


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, zabawniej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 6 do 10 sierpnia, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 14 sierpnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę pięć, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!

Konkurs organizowany jest w ramach współpracy z Wydawnictwem Isignis.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

15.08 aktualizacja - wyniki konkursu:
Trochę się tutaj z Wami zabawiłam w podchwytliwe pytanie - w końcu do wygrania jest książka z mocno nieszablonowym bohaterem, więc nic nie ryzykował, wszyscy zgodnie stwierdzili, że lubią nieszablonowych bohaterów 😉 Bardzo ciekawiły mnie jednak Wasze uzasadnienia, a te były faktycznie różne, choć każde jedno ciekawe! I wiecie co jest najfajniejsze? Że chyba żaden z bohaterów, do których się odwoływaliście się nie powtórzył! Ale jak zawsze - ilość egzemplarzy książki do rozdania jest ograniczona, więc tym razem zdecydowałam, że "Na złej drodze" otrzymają:

Blog:
1) Ania Pikutin 
Oczywiście , że lubię. Takie postacie są nietuzinkowe , dużo wnoszą do lektury. Np. Matylda Dominiczak z książek Olgi Rudnickiej. Uwielbiam tą postać. To pozytywnie zakręcona dziewczyna , z którą nigdy się nie nudzę 😀 Matylda to babeczka z mocnym charakterem , uczy się na swoich błędach . Z jednych tarapatów wyciąga wnioski by znów wpaść w następne.
Kolejną postacią jest Hubert Meyer , postać wykreowana prze Katarzynę Bonde.
Hubert to profiler wykonujący portrety psychologiczne sprawców zabójstw. Do swojej pracy podchodzi z zaangażowaniem, świetnie łączy fakty, posiada ogromne zdolności dedukcji, dzięki temu rozwiązuje najbardziej skomplikowane sprawy.
Często walczy wewnętrznie , dokonuje trudnych wyborów -między złem a złem...co odbija się na jego psychice...
Matylda i Hubert to jak przysłowiowe ogień i woda. Dzięki takim postaciom lektury nie są nudne. Bardzo dobrze przy nich odpoczywam. Wyciągam również wnioski , że każdy z nas ma różne słabości...

Facebook:
2) Marzena Szepczyńska
Oczywiście, że lubię, gdy główne postacie powieści łamią tradycyjne ramy gatunkowe i wykazują się nieszablonowymi cechami. To właśnie takie postacie, jak Lisbeth Salander z "Millennium" Stiega Larssona czy Tyler Durden z "Podziemnego kręgu" Chucka Palahniuka, pokazują, że literatura nie musi podążać utartymi ścieżkami. Ich nieprzewidywalność i głębia psychologiczna sprawiają, że książka staje się nie tylko źródłem rozrywki, ale również przestrzenią do refleksji nad ludzką naturą i społecznymi normami. Cenię sobie te momenty, gdy postać zaskakuje mnie swoimi działaniami czy myślami, które wykraczają poza to, czego się spodziewałam. To sprawia, że lektura jest dla mnie prawdziwą przygodą intelektualną.

Instagram:
3) @aniacbb
Lubię bardzo takich nieszablonowych, wręcz nieidealnych bohaterów. Taka rysa na szkle.. ciekawa postacią jest Charlie Mortdecai, który z jednej strony jest arystokrata i marszandem sztuki a z drugiej strony jest złodziejem obrazków. Postacią wyjątkowo przerysowaną, egoistyczną, wręcz niemoralną i zdegradowaną. Raczej ciężko polubić takiego człowieka a jednak to on jest głównym bohaterem i narratorem książek Kyrila Bonfiglioli. Przede wszystkim dziwne, specyficzne poczucie humoru zarówno głównej postaci jak i całej historii powoduje że się to bardzo dobrze czyta. Także jeżeli o mnie chodzi to zdecydowanie więcej takich bohaterów wychodzących poza standardowe ramy.

4) @czyzewskamalwina
Biorę udział w konkursie. Myślę że każdy bohater nieszablonowy jest czymś intrygującym w powieściach 😍 Taką książkę czyta się z większym zainteresowaniem i poznaje się głównego bohatera dzięki czemu albo go polubimy albo nie 😂 a to też moim zdaniem wpływa na odbiór książki. Każdy z Nas jest inny, każdy ma inne poglądy i dla każdego inny bohater będzie kimś wyjątkowym. Ilu ludzi tyle opinii ilu bohaterów tyle fabuł. Niestety do literatury się nie odniosę bp mam ostatnio taką sklerozę, że wstyd się przyznać kochani czytam jakąś książkę a po miesiącu już nie pamiętam o czym była. Naprawdę 😢nie wiem czy to że wzgledu na ilość max 3 w miesiącu czy wiek robi swoje podbijam powoli pod 40tke😂😂😂

5) @zaczytanaksiegowa
Każdy bohater może być nie szablonowy dla kogoś innego i to jest piękne w czytaniu książek. Osobiście bardzo lubię trafiać w powieściach na nietuzinkowych bohaterów ale czasami tak naprawdę wystarczy, że będzie to na przykład "zwykły" detektyw, który powie coś tak nieoczywistego, coś nie pasującego do zawodu detektywa, że nas to poruszy i dla nas okaże się postacią wyjątkową i nieszablonową. Na myśl przychodzi mi tu chociażby Sherlock Holmes czy Herkules Poirot, którzy nie byli fanami tradycyjnych metod rozwiązywania zagadek a są słynni ze swoich niekonwencjonalnych technik detektywistycznych.

Gratulacje!
Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

lipca 31, 2024

"Na złej drodze" Paola Barbato - patronacka recenzja premierowa

"Na złej drodze" Paola Barbato - patronacka recenzja premierowa

Autor: Paola Barbato
Tytuł: Na złej drodze
Tłumaczenie: Tomasz Kwiecień
Data premiery: 31.07.2024
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 328
Gatunek: thriller
 
Paola Barbato to włoska pisarka, autorka komiksów i scenariuszy filmowych, która w swojej twórczości stawia na oryginalność - podobno każda jej książka zaskakuje czytelników czymś innym, a temat do historii kryminalnych znajduje w najbardziej prozaicznych elementach życia. Polski czytelnik jednak dopiero będzie miał okazję się o tym przekonać - “Na złej drodze” to pierwsza jej powieść, która właśnie ukazała się w naszym kraju, Wydawnictwo Insignis zapowiada jednak, że już szykują się do publikacji kolejnej, która będzie nosić tytuł “Ostatni gość”. Obydwie książki to jedne z najświeższych tytułów na rynku rodzimym autorki, a jeśli “Na ostatniej drodze” pod względem jakości fabularnej jest spójny z jej pozostałymi powieściami, to mam ogromną nadzieję, że na tych dwóch się nie skończy!
 
Czasy współczesne, Mediolan. Giosciua Marotta, 35-letni mężczyzna nigdy nie miał dużych wymagań co do życia. Urodzony w rodzinie robotniczej, do pracy i nauki się nie kwapił, wystarczyła mu sama codzienna egzystencja. Za coś jednak żyć trzeba, Giosciua ma więc też zajęcie. Nie zajmuje mu ono wiele czasu, nie jest to praca codzienna, ale przynosi dochód na tyle duży, że na jego skromne potrzeby jest absolutnie wystarczająca. Mianowicie jest kurierem na usługach towarzystwa nieco szemranego…a przynajmniej tak mu się zdaje, bo przecież nigdy do swoich przesyłek nie zagląda. I tak też ma być i tym razem. Noc, Giosciua wjeżdża na autostradę prowadzącą do Rzymu. Po drodze zatrzymuje się w ulubionych autogrillach, nic jednak procentowego nie pije - w pracy zawsze jest czysty. Pomiędzy pierwszym przystankiem u Irene, a drugim u Tarika zagląda do bagażnika, by skontrolować czy z przewożoną paczką jest wszystko ok. Niestety nie jest - karton, w który zapakowana była przesyłka, jest mokry. Giosciua jest pewny, że to jego wina, coś się na przesyłkę musiało wylać, zatem najlepszym wyjściem będzie po prostu zmienić karton, prawda? Kiedy jednak otwiera paczkę orientuje się, że popełnił duży błąd… Błąd, który może kosztować go życie. I to nie tylko swoje. Panicznie zaczyna rozglądać się za wyjściem z sytuacji, ale co może zrobić w środku nocy, bez telefonu, na środku autostrady?
 
Książka złożona jest z prologu i 39 rozdziałów, które rozpisane są naprzemiennie - przeplatają się ze sobą fragmenty zwane etapami, których akcja toczy się kolejnego dnia, a fabuła przedstawiona jest z perspektywy policji i rozdziały, których akcja toczy się chronologicznie, poczynając od wyruszenia Giosciui z Mediolanu. Te rozdziały noszą jednowyrazowe tytuły, etapy z kolei są numerowane. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego przez narratora wszechwiedzącego, który z łatwością wchodzi w głowy postaci z perspektywy których historię przedstawia. I robi to z dużą lekkością, dzięki czemu czytelnikowi szybko zaczyna się wydawać, że bardzo dobrze postacie rozumie. Styl powieści jest ciekawy - wydaje się bardzo prosty, bardzo codzienny, a jednak jest w nim coś takiego, że trudno się oderwać. Język zgrywa się z tą prostotą, nie ma w tekście przekleństw. Całość, po kilkunastu pierwszych stronach, czyta się tempem ekspresowym, z ogromną łatwością.
“-Jak ty… jakim cudem tak dobrze składasz to w całość? (...)
-Interesują mnie te sprawy. Czytam, wiesz? Kryminały, thrillery.”
Myślę, że jednym z kluczowych elementów powieści, które odpowiadają za doskonale utrzymane napięcie, jest kreacja głównego bohatera. Jest niesamowicie nieszablonowa, jakże inna od tego, co znamy z thrillerów - bo czy spotkaliście się z thrillerem, w którym głównym bohaterem był … głupek? Brzmi to bardzo kolokwialnie, nie chcę też nikogo obrażać, ale narrator od początku daje nam jasno do zrozumienia, że Giosciua do przesadnie bystrych i ambitnych osób nie należy. Jemu wystarczają do życia filmy z Clintem Eastwoodem, papierosy, piwo w wolne dni i święty spokój. No dobra, jeszcze marzy mu się Irene, ale są to marzenia niewypowiedziane… Czy wynika to z jego wychowania? Tego, że jest dzieckiem najmłodszym? Albo po prostu ma taki charakter? Ciężko stwierdzić, widać jednak, że praca kuriera jest dla niego ważna, nie chce jej stracić i dba o renomę, jaką sobie przez ostatnie dwa lata wypracował. Nic więc dziwnego, że wpada w panikę, gdy potencjalnie może ją zniszczyć. I właśnie przez ten charakter głównego bohatera mamy tutaj ogrom niewiadomych - to postać dosyć nieobliczalna, bo ciężko przewidzieć jaki pomysł może przyjść mu do głowy i co sam może uznać za prawdopodobne. A im bardziej on sam się nakręca na jakieś założenie, tym i my coraz mocniej zaczynamy mieć wątpliwości - bo co jeśli jednak ma rację?
“Do szczęścia potrzebował niewiele i to niewiele było wszystkim, dla czego gotów był podjąć jakikolwiek wysiłek. Kochał kino, mniej męczące niż książki i komiksy, wystarczyło mu życie w odbiciu innych, przekonanie, że skoro istnieją Clint Eastwood (jego absolutny idol) i Bruce Willis, to nie ma co się męczyć.”
Przez sporą część fabuły to gra na jednego bohatera, co też jest dosyć niespotykane w tego typu powieściach. U Barbato, o dziwo, sprawdza się to naprawdę dobrze - niby jeden człowiek, jeden samochód i jedna autostrada, a my z niecierpliwością oczekujemy co zdarzy się dalej!
“W końcu, jeśli wszyscy ci mówią, że jesteś do bani, to po pewnym czasie przyznajesz im rację.”
No właśnie - pomysł na intrygę jest niby prosty, ale rozpisany genialnie, autorka perfekcyjnie buduje napięcie. Często stosuje cliffhangery, a fragmenty zwane etapami tylko nasz niepokój podbijają - skoro jest policja, a nigdzie nie widać postaci, które pojawiały się w nocy, to co tak naprawdę się tam stało? Napięcie, odczuwalne coraz mocniej na dalszych stronach powieści, budowane jest właśnie przez naszą niepewność, niepokój o to, co jest prawdziwe, a co wytworem wyobraźni niespecjalnie bystrego Giosciui. Wydarzenia raz po raz zaskakują, a czytelnik przeciera oczy z niedowierzania - czy naprawdę bohater wymyślił coś takiego? Przez jego dosyć absurdalne decyzje (oczywiście tylko patrząc z boku się takie wydają) całą historia nabiera barw lekko humorystycznych, mnie samej kojarzy się ze starymi gangsterskimi komediami - dzieją się rzeczy poważne, ale przez irracjonalne reakcje bohaterów nabierają lekko humorystycznego tonu. Bardzo mi się to podobało!
“(...) kiedy adrenalina bierze górę nad rozumem i odłącza człowieka od rzeczywistości.”
Nie mogę też nie wspomnieć o miejscu akcji - po pierwsze, autostrada. Droga szybkiego ruchu, cztery pasy w jedną stronę, brak możliwości postoju przy samej drodze, brak możliwości zawracania. Trzeba jechać cały czas przed siebie. Już samo to brzmi jak doskonały pomysł na pełen napięcia thriller, prawda? I faktycznie, Barbato korzysta z niego w stu procentach! Po drugie, same Włochy. Dla polskiego czytelnika to kolejna atrakcja odkryć jak wygląda życie zwyczajnych, niespecjalnie bogatych ludzi, przyjrzeć się jak działa tam policja. Trochę zgłębiamy się w ich mentalność, która jednak nieco różni się od naszej. Bardzo przyjemna odmiana!
 
Przyznam, że zaczynając lekturę “Na złej drodze” byłam co do fabuły lekko podejrzliwa - w końcu jeśli coś toczy się w czasie jednej nocy, w jednym miejscu, w mocno zawężonym gronie postaci, to musi być naprawdę dobrze prowadzone, by było ciekawe. Na szczęście Paola Barbato wykorzystała potencjał w stu procentach! Chyba nie ma w tej powieści nic, co byłoby zbędne, każdy fragment ma swój cel, a sam charakter powieści mocno kojarzy się ze starymi, gangstersko-komediowymi filmami. Zawdzięczamy to przede wszystkim kreacji postaci, odważnej i nieszablonowej, która znowu jest efektem kunsztu pisarskiego autorki - uczynić z takiej postaci kogoś dla czytelnika absolutnie interesującego, to naprawdę duży wyczyn. Jest to powieść, która zadowoli fanów kina i powieści drogi, sensacji z lekką nutką komedii i wszystkich, który lubią to, co nieszablonowe. Gorąco polecam, a sama już z niecierpliwością wypatruję wieści o kolejnej książce tej autorki!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Insignis.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lipca 12, 2024

"Na złej drodze" Paola Barbato - zapowiedź patronacka

"Na złej drodze" Paola Barbato - zapowiedź patronacka
 Dzisiaj pora na zapowiedź kolejnej świetnej wakacyjnej lektury! "Na złej drodze" to włoski thriller Paoli Barbato, który na naszym rynku zawita 31 lipca pod patronatem Kryminału na talerzu! 

„Wpakowałeś się w coś złego i zbyt dużego dla ciebie, bracie, ale cię przez to przeprowadzimy”. Gdyby tylko było to takie proste… Teraz droga to wszystko, co ma. 
Nie powinien był otwierać tego pudełka. Wiedział o tym, to była jedna z niepisanych zasad umowy. A jednak to zrobił. Podpisując na siebie wyrok. 
Giosciua nigdy nie wymagał zbyt wiele od życia, a życie odwzajemniało mu się w ten sam sposób. Teraz jednak, po trzydziestce, znalazł coś, w czym jest naprawdę dobry. Został kurierem. Nie wie jednak, co dostarcza. Nie ma ambicji, nic go nie obchodzi, o nic nigdy nie pyta, nigdy się też nie spóźnia. Może to właśnie dlatego został wybrany.  
Pewnej nocy, gdy zobaczył, co przewozi, zdaje sobie sprawę, że jest w pułapce i musi zrobić coś, na co nigdy wcześniej się nie odważył.  
Musi odmówić posłuszeństwa. 
I nagle wszystko się zmienia – nieodwracalnie. Najpierw robi mu się słabo na samą myśl o kontroli policyjnej. Następnie ogarnia go paniczny strach: a jeśli nadawca o wszystkim się dowie? Obejrzał zbyt wiele filmów i los niewygodnych świadków nie jest mu obcy. A kiedy dociera do niego, że ten, kto go wynajął, jest gdzieś tu, w pobliżu, i obserwuje każdy jego ruch, Giosciua uświadamia sobie, że pozostaje mu wyłącznie ucieczka. I że jest tylko jedno miejsce, gdzie nic złego nie może mu się stać: autostrada, po której jedzie i z której nie może już zjechać. 

Jedna noc, jedna autostrada, jeden bohater i jedna przesyłka - tak zaczynamy. Giosciua nie jest bohaterem najinteligentniejszym, ale jego kreacja jest genialna - nagle okazuje się, że jesteśmy absolutnie wkręceni w jego postrzeganie tej jednej nocy i choć wiemy, że chyba nie do końca jego założenia są w pełni logiczne, to usilnie mu kibicujemy i trzymamy kciuki, by wyszedł z opresji cało! Autorka książki poza powieściami, zajmuje się też komiksami i to w tej historii widać - rysowana jest grubymi kreskami, ale o dziwo, wszystko doskonale się ze sobą zgrywa, akcja gna na przód, a my nie możemy się od niej oderwać! Naprawdę świetna lektura na wakacje, przypominająca stare filmy gangsterskie, w których poczucie humoru odgrywało istotną rolę. Gorąco polecam!

Autor: Paola Barbato
Tytuł: Na złej drodze
Tłumaczenie: Tomasz Kwiecień
Data premiery: 31.07.2024
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 328
Gatunek: thriller

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.

We współpracy z Wydawnictwem Insignis.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 28, 2022

"Ostatnia stacja Pituna" Alexander J. Motyl - recenzja premierowa

"Ostatnia stacja Pituna" Alexander J. Motyl - recenzja premierowa

Autor: Alexander J. Motyl
Tytuł: Ostatnia stacja Pituna
Tłumaczenie: Patryk Małecki
Data premiery: 28.09.2022
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 272
Gatunek: political fiction / powieść sensacyjna
 
Alexander John Motyl to prawdziwy człowiek renesansu – profesor historii i politologii, ekspert w sprawach Ukrainy, Rosji i ZSSR, literat, malarz i poeta. Pod swoim nazwiskiem wydaje zarówno książki naukowe, jak i beletrystyczne, a „Ostatnia stacja Pituna” swoją amerykańską premierę miała półtora roku temu. Jest to trzeci tom trylogii przedstawiającej historię Pituna – jego dojście do władzy w Rosji, rządy, a w tomie ostatnim upadek. U nas na polskim rynku ukazała się tylko ta ostatnia część w czasie, gdy pod siedmiu miesięcy trwa wojna w Ukrainie spowodowana najazdem Rosji na ich kraj. Miejmy nadzieję, że mimo iż „Ostatnia stacja Pituna” to political fiction, to jednak zakończenie tego, co dzieje się naprawdę, będzie takie samo jak w książce…
 
Fabuła „Ostatniej stacji Pituna” rozpoczyna się, gdy amerykański dziennikarz Steven Smith zostaje wysłany do Estonii, by opisać najazd rosyjskiego dyktatora Pituna na ten kraj, którego dopuścił się pod pretekstem uwolnienia uciśnionych przez Estończyków Rosjan zamieszkujących te tereny. Jednak nic nie poszło zgodnie z jego planem, Estończycy odbili wojsko, a w tym czasie wszystkie inne narodowości, które zostały wcielone do Rosji, zaatakowały Moskwę i wysoko postawionych dygnitarzy. Rosja upada, kolejne kraje, które do tej pory znajdowały się pod jej rządami, ogłaszają niepodległość, a Pitun znika… Gdzie się podział? Nikt nie wie, a przy ilości pieniędzy jaką ukradł, może być wszędzie… Steven po kilku dniach wzmożonej dziennikarskiej pracy, postanawia udać się do Nicei, by chwilę odpocząć i trafia tam na swoją koleżankę po fachu Pippę Tumblethwaite. Razem odkrywają, że chyba w jednym z hoteli kryje się ktoś, kto bardzo Pituna przypomina… Czy to on? Jakie ma plany? Bo jakieś na pewno musi mieć. Czy planuje wielki powrót do Rosji? Dwójka dziennikarzy na jego własne życzenie będzie mu w tym towarzyszyć…
„Czeka nas spotkanie z historią.”
Książka składa się z 6 rozdziałów zatytułowanych nazwami miast, w których aktualnie rozgrywa się akcja. Rozdziały są długie, ale podzielone na nienumerowane podrozdziały, scenki, więc książkę czyta się wygodnie. Przy okazji czcionka w wydaniu papierowym jest całkiem dużym rozmiarów, przez co komfort czytania jest naprawdę wysoki, a byłby jeszcze wyższy, gdyby nie zauważalna ilość literówek – głównie pomylony jest rodzaj czasowników, w którym bohater się wypowiada… Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego przez Stevena, który opisuje to, co się dzieje, jak i swoje odczucia. Nie skąpi nam też komentarzy na ten temat. Styl powieści jest całkiem fajny, nacechowany sarkastycznie, przez co powieść czyta się naprawdę lekko, choć oczywiście są momenty, które wymagają powagi. Jest bardzo dużo dialogów, które napisane są naprawdę zgrabnie. Mimo że temat jest jakże bliski naszej aktualnej rzeczywistości i mimo, że jest to political fiction, za którym specjalnie nie przepadam, to przyznaję, że książkę czyta się szybko, łatwo i z ironicznym uśmieszkiem na twarzy.
„Dwa dni przed moim wyjazdem do rosyjskiej stolicy Pitun, stwierdziwszy, że łamane są prawa człowieka rosyjskojęzycznych mieszkańców północno-wschodniej Estonii i powoławszy się na doktrynę, którą sformułował po raz pierwszy w wojnie z Ukrainą w 2014 roku, najechał ten mały kraj. Oczywiście Rosjanie nigdy nie użyli słowa „inwazja". Zamiast tego utrzymywali, że zostali zmuszeni do wysłuchania apeli nieznanego wcześniej Rosyjskiego Frontu Demokratyczego, który jako legalny organ przedstawicielski rzekomo uciskanej mniejszości rosyjskiej w Estonii wezwał Moskwę, by pospieszyła z pomocą, aby jej nieskazitelne demokratyczne aspiracje nie zostały zdeptane butami Estończyków. Cóż w tej sytuacji mógł zrobić par excellence demokratycznie nastawiony miłośnik pokoju Władimir Władimirowicz Pitun? Mógł tylko wysłać czołgi i zmobilizować lotnictwo. Z ciężkim sercem, ma się rozumieć.”
Dalszą analizę książki zacznijmy klasycznie – od postaci. Nasz narrator Steven Smith to dziennikarz z wieloletnim stażem, z wykształceniem klasycznym przez co często raczy nas wtrąceniami z łaciny, a i nawiązuje do historii Grecji i Rzymu. Ogólnie jest to człowiek oczytany i bogaty w historyczną wiedzę, co często wykorzystuje w rozmowach z innymi, niemniej robi to w sposób dyskretny. Autor książki podzielił się z nim swoją ogromną wiedzą na temat krajów położonych w sąsiedztwie Rosji i ogólnego motywacjach w działaniach polityków i zrobił to w sposób bardzo przystępny dla czytelnika.
W tle przewija się cała plejada postaci, choć mam wrażenie, że jeśli chodzi o przedstawiania charakterów dotyczących całych nacji, to autor uciekł to do lekkiej karykatury, przerysowania – Rosjanie dużo piją i są dosyć toporni pod względem relacji towarzyskich, a Amerykanie z Teksasu grubi, hałaśliwi i cóż… dosyć konserwatywni.
Oczywiście jest tu też postać Pituna, wokół którego kręci się cała akcja. To, że samogłoski są tu poprzestawiane, to nie znaczy, że charakterystyka postaci nie jest oddana z reporterską dokładnością. Autor uchwycił dobrze motywy działań tej postaci.
„Pitun myślał, że kontroluje historię. Wierzył, że podobnie jak Napoleon, Lenin i Stalin, otrzymał światową misję historyczną. Choć pewny swojego triumfu, w rzeczywistości był tylko pionkiem historii, który na końcu, kiedy kurz opadnie, a gruz przestanie się osypywać, o ile wciąż pozostałby przy życiu, miał zrozumieć, że jego wysiłki nie przyniosły nic innego, jak tylko ostateczne i nieodwracalne zniszczenie Rosji i jego samego.”
Akcja powieści toczy się szybko, cały czas coś się dzieje, bohater, jak to dziennikarz, reporter czy korespondent, węszy, biega z miejsca w miejsce, cały czas jest w ruchu, mimo że część fabuły rozrywa się po prostu w pociągu. Nawet jest tu coś na kształt intrygi kryminalnej, która również w nieco prześmiewczy sposób fajnie spina całą historię.
„Nie obchodzi mnie zbytnio polityka... ani biznes... ani tu, ani w Stanach. Właściwie to nie mogę tego znieść. Mnóstwo starych pryków... przepraszam za wyrażenie... kłócących się o nic, o ile wiem, zamiast robić ze sobą coś pożytecznego.”
Tematy polityczne to zdecydowanie nie mój konik, więc po książki, w których pojawia się taki wątek, raczej nie sięgam. Tu jednak cieszę się, że to zrobiłam, bo jak na laika w tym temacie wcale nie czułam się zagubiona, a i narrator nie przynudzał. Jestem bardzo ciekawa jak odbiorą ją ci, co znają się na tych tematach, ale dla zwyczajnego czytelnika to dobra rozrywka ze świetną analizą polityczną świata, a szczególnie środkowej i wschodniej Europy opisana w bardzo przystępnych słowach.
„Nic dziwnego, że Polacy wysłali kilka batalionów wojska na swoją granicę, którą pospiesznie zaczęli umacniać zasiekami z drutu kolczastego i rowami. Niemcy równocześnie wezwali wszystkich do podjęcia rokowań i odrzucenia przemocy. Francuzi ubolewali, że niszczy się tak wiele atrybutów cywilizacji światowej. Unia Europejska wyraziła najgłębsze zaniepokojenie i nadzieję na pokojowe rozwiązanie. Amerykanie zastanawiali się, kto pilnuje arsenału nuklearnego.”
W książce przedstawiona jest waląca się potęga Rosji i jest to obraz mocno wstrząsający. Ci, którzy od lat byli agresorami, teraz sami stają się celem ataku. Przemoc rodzi przemoc, a naród od tak dawna uciśniony, w końcu może odpłacić się pięknym za nadobne. Temat trudny do zaakceptowania dla mnie i podejrzewam, że dla większości z nas – w końcu każdy chciałby żyć w spokoju. Jednak myślę, że to co przedstawił autor jest bliskiej realności, trochę takim marzeniem, by kolos rosyjski w końcu upadł…
„Był to czas odpłaty dla wszystkich nie-Rosjan, których Kreml zapewne już od piętnastego wieku dominował, wykorzystywał, mordował i eksterminował.”
Podsumowując, „Ostatnia stacja Pituna” to książka warta uwagi, szczególnie w aktualnych czasach. Z początku tematy są mocno poważne, bardzo żałowałam, że ta wojna tocząca się w realnym świecie nie potoczyła się tak, jak ta w powieści. Później do głosu dochodzi powieść szpiegowsko-sensacyjna, dużo się dzieje, jest masa ironii, przez co całość czyta się lekko i fajnie. Książka ma ten przysłowiowy pazur, a napisana jest bardzo przystępnym językiem, więc nawet ci, którzy nie interesują się tymi wszystkimi politycznymi zależnościami nie będą mieli problemu ze jej zrozumieniem. Jestem z lektury zadowolona, teraz tylko mam nadzieję, że ten opisany upadek Rosji wydarzy się naprawdę...
„Za Matuszkę Rosję! Niech umrze spokojną śmiercią i nigdy nie zmartwychwstanie - wzniósł toast.”
PS. Książa zadedykowana jest Wołodymyrowi Zełenskiemu i bohaterskiemu narodowi Ukrainy.

Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Insignis.

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 14, 2021

"Kulawe konie" Mick Herron

"Kulawe konie" Mick Herron

 

Autor: Mick Herron
Tytuł: Kulawe konie
Cykl: Slough House, tom 1
Tłumaczenie: Robert Kędzierski, Anna Krochmal
Data premiery: 30.06.2021
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 424
Gatunek: thriller szpiegowski
 
Książki z gatunku thrillera szpiegowskiego nie pojawiają się na tym blogu często. Dla „Kulawych koni” Micka Herrona zrobiłam wyjątek ze względu na ciekawy opis książki, jak i na zapowiedź serialu, który zostanie wyprodukowany dla Amazon Prime, a który na pewno wielu widzów przyciągnie gwiazdorską obsadą, m.in. wystąpią w nim Gary Oldman i Kristen Scott Thomas. Mick Herron uznawany jest za następcę Johna le Carrégo, na swoim koncie ma już sporą liczbę powieści, sama seria „Slough House” na ten moment na jego rodzimym rynku liczy już siedem tomów, a na przyszły rok zapowiedziana jest premiera kolejnego. Seria ta podbiła serca fanów gatunku, była wielokrotnie nagradzana oraz trafiła na listę najlepszych thrillerów wszech czasów stworzoną przez „The Telegraph”.
 
Fabuła książki rozpoczyna się od fatalnej wpadki agenta Rivera Cartwrighta, przez którą zostaje zesłany do Slough House – miejsca, do którego trafiają wyrzutki z MI5, agenci, którzy nie nadają się już do niczego innego. Tu czeka ich praca papierkowa, nikomu niepotrzebna, a o ich istnieniu szybko zapomina się w siedzibie MI5 – Regent’s Park. River jednak nie traci nadziei, że kiedyś uda mi się tam wrócić, więc kiedy jego szef, Jackson Lamb zleca mu przeszukanie śmieci pewnego starego dziennikarza, mężczyzna podejmuje się tego z dużym entuzjazmem. Szybko jednak okazuje się, że prawdziwe zadanie dostał ktoś inny, a Riverowi przychodzi tylko zanieść jego wyniki do starego znajomego, którego obwinia za swoją wpadkę. Dlatego też, kiedy dociera do nich informacja o porwaniu młodego chłopaka przez domniemanych terrorystów, którzy grożą, że za 48 godzin utną mu na wizji głowę, River przyjmuje to jako wyzwanie – jest pewny, że uda mi się rozwiązać zagadkę porwania, uratować chłopca, a tym samym wrócić w chwale do Regent’s Park. Czy faktycznie jego plan ma choć cień szansy na sukces? A może problem jest bardziej skomplikowany niż się mu z początku wydaje?
 
Książka składa się z 19 rozdziałów rozdzielonych na dwie tytułowane części. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z punktu widzenia kilku bohaterów związanych ze Slough House, Regent’s Park i wspomnianego już dziennikarza. Styl powieści jest przyjemny, skupiony na szczegółach otoczenia, fabuła opowiedziana jest w sposób, który nasuwa na myśl snucie historii.  Jest trochę opisów, sporo dialogów, które pisane są z lekkością.
 
Tym, co wyróżnia tę książkę na tle innych są na pewno postacie się w niej pojawiające. River to względnie młody mężczyzna, który cały czas nie potrafi pogodzić się z porażką i swoim losem, jest pewny, że został we wszystko wrobiony. Ma za sobą dosyć trudne dzieciństwo i dziadka, dzięki któremu zdecydował się na ten zawód. Jest impulsywny i odważny, ciągle pewny siebie. Ma ciągle jeszcze siłę zawalczyć, w przeciwieństwie do swojego aktualnego szefa, Jacksona Lamba. Ten również jest interesującą postacią. Pozornie leniwy grubas, któremu na niczym nie zależy. Czy jednak tak jest naprawdę?
Pozostałe grono szpiegów na zesłaniu składa się z geniusza informatycznego, dwóch mężczyzn i dwóch kobiet. Każdy z nich trafił do tego miejsca za inne grzechy, każdy nie garnie się do prac zespołowych. To grupa raczej zrezygnowana, obca dla samych siebie. Czy jednak, kiedy sytuacja stanie się napięta, będą w stanie ze sobą współpracować?
Kończąc temat postaci na pewno warto też wspomnieć o szefowej MI5, która po cichu zleca zadania zespołowi Lamba. To kobieta, dla której liczy się tylko praca, prestiż szpiegów brytyjskich jest dla niej na pierwszym miejscu. Kobieta silna, ale chyba też trochę zaślepiona tym jednym celem.
 
Co do samej akcji, z początku może nie jest specjalnie dynamiczna, jednak im dalej w lekturę, tym mocniej się rozkręca. Fabuła naszpikowana jest zaskakującymi zwrotami akcji, a tematy, które przy okazji porusza, jak rasizm, terroryzm i manipulowanie faktami dla własnych korzyści, są na pewno bardzo aktualne.
 
Fani gatunku myślę, że będą tym tytułem zadowoleni – jest sporo akcji, szpiegowskich smaczków i trochę zaskoczeń. Bohaterowie są oryginalni i intrygujący, i na pewno na ekranie mają szansę przyciągnąć uwagę sporej liczby widzów. Ja jednak utwierdziłam się, że thriller szpiegowski nie jest moim gatunkiem literackim, książka nie wywołała we mnie w sumie żadnych emocji. Może dlatego, że spodziewałam się po niej czegoś innego – jej okładkowy opis zrozumiałam jako książkę napisaną z humorem – w końcu wyrzutki MI5 biorące się do pracy? Pijacy, grubasy i inni zesłańcy? To brzmi naprawdę komicznie! W książce jednak takiego typowego humoru nie znajdziemy, raczej może trochę satyry i to wszystko.
 
Moja ocena: 6/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Insignis!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

września 26, 2019

"Pamiętnik księgarza" Shaun Bythell

"Pamiętnik księgarza" Shaun Bythell

Autor: Shaun Bythell
Tytuł: Pamiętnik księgarza
Tłumaczenie: Dorota Malina
Data premiery: 19.06.2019
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 388

„Pamiętnik księgarza” to dziennik obejmujący roczny zapis Shauna Bythell, antykwariusza z Wigtown w Szkocji. Shaun, rudy okularnik po 40stce, 13 lat temu pod wpływem impulsu odkupił od pewnego starszego pana antykwariat. W tej książce przedstawia czytelnikom wycinek z życia nie tylko antykwariatu, ale i własnego prywatnego.

Wigtown to mała miejscowość w Galloway w Szkocji. Miasteczko słynie ze swojego corocznego festiwalu książki (Wigtown Book Festival), który odbywa się zawsze pod koniec września. W Wigtown istnieje także takie coś jak Open Book – czyli księgarnia, którą prowadzą wolontariusze, by przekonać się jak to jest prowadzić tego typu biznes. Jej „wynajmowanie” jest czasowe, przeważnie na miesiąc lub kilka. Open Book cieszy się ogromną popularnością, rezerwacje trzeba składać co najmniej z ponad rocznym wyprzedzeniem.

Sam antykwariat The Book Shop znajduje się w starym wiktoriańskim domu. Poniżej znajdziecie jeden z filmików, o których pisał autor w swojej książce, na którym widać rozmiary tego antykwariatu. Bardzo stylowe i klimatyczne miejsce.


Od strony kompozycji książka podzielona jest na miesiące, te na dnie. Przygodę w The Book Shop zaczynamy 5 lutego 2014 roku, kończymy 4 lutego 2015. Książkę zamyka epilog, który autor dopisał niecałe dwa lata później, przed samym jej wydaniem.
Każdy miesiąc otwiera cytat z książki George’a Orwella pt. „Bookshop memories” z 1936 roku, do którego autor zawsze krótko się odnosi podkreślając podobieństwa lub różnice w pracy antykwariusza. Później dostajemy codzienne wpisy, rozpoczynające się od wypisania liczby internetowych zamówień, a kończące na liczbie klientów oraz wysokości gotówki w kasie. Wpisy są bardzo różnej długości, dotyczą pracowników antykwariatu, jego klientów, intrygujących tytułów książek oraz codzienności Shauna – gdzie był, co robił. Wiele też miejsca poświęcone jest na wyprawy po książki, które przeważnie autor skupuje z prywatnych zbiorów (z masy spadkowej).

Styl książki jest dosyć specyficzny i, z tego co widzę, nie każdemu przypada do gustu (bardzo różne oceny książki). Dla mnie akurat styl narracji był strzałem w dziesiątkę – to takie spokojne wyrywkowe obserwowanie rzeczywistości z mocno sarkastycznymi uwagami bibliofila, który rozczarował się życiem antykwariusza. Jak sam przyznaje, przez tą pracę, książki raczej straciły u niego na magiczności, teraz są po prostu towarem, który musi przewieźć, spakować, rozpakować, wycenić, wystawić online, ułożyć na półkę itp. Humoru w książce jest dużo, ale jest on bardzo gorzki, czarny. Jednak, by nie było tak mrocznie, muszę podkreślić, że Shaun ma się całkiem dobrze, mimo różnych biznesowych problemów, wygląda na to, że życie wiedzie całkiem przyjemne i spokojne, a i bardzo dba o to, by jego biznes się ciągle rozwijał.

Shaun dużo uwagi poświęca na opisanie aktualnej kondycji antykwariatów. Jest to dosyć niszowy już biznes, antykwariusz musi walczyć nie tylko z księgarniami stacjonarnymi oferującymi nowości, ale z takimi gigantami internetowymi jak Amazon, na którym jest przeogromna liczba książek w bardzo niskiej cenie. Antykwariatom także wiele problemów sprawia digitalizacja – teraz większość książek dostępna jest w postaci ebooka, więc coraz mniej osób sięga po papierową książkę. To wszystko składa się na bardzo mały popyt, na szczęście ciągle nie brakuje ludzi, którzy kochają papierowe książki i zaglądają do antykwariatów.
„Właściwie to zastanawiam się, dlaczego zamawia książki u mnie, skoro łatwiej mógłby zrobić to na Amazonie. Może nie ma komputera. Może nie chce go mieć. A może jest przedstawicielem wymierającego gatunku ludzi, którzy wiedzą, że jeśli chcą, żeby księgarnie przetrwały, muszą je wspierać.”
Prócz życia kręcącego się wokół książek, autor opisuje też swoje życie w miasteczku, które, muszę przyznać, brzmi sielsko. Autor wiele czasu spędza na wycieczkach rowerowych, żeglowaniu, wędkowaniu czy po prostu pływaniu w morzu. Za domem na przepiękny ogródek, w którym uwielbia spędzać czas. Wraz z biegiem roku i porami roku autor obserwuje zmieniającą się naturę, dostrzega np. małe kijanki w stawie czy ptaki wijące gniazda w jego dobudówce. Wszystko to składa się na obraz bardzo spokojnego życia blisko natury, którego nie są w stanie nawet zaburzyć problemy z The Book Shop.

Shaun poświęca też dużo uwagi na ludzi. Opisuje swoich stałych klientów, przytacza ich słowa, opowiada o swoich relacjach z pracownikami.
„Można powiedzieć, że jest dość elegancki (pan Deacon), bo ma dobrze skrojone ubrania, tyle że nie nosi ich jak należy: nie zwraca uwagi na takie szczegóły jak poły koszuli, guziki czy rozporki. Wygląda to tak, jakby ktoś załadował jego ubrania do armaty, potem je na niego wystrzelił, a one jakoś przylgnęły i tak już zostały.”
 W tamtym czasie w antykwariacie pracowała bardzo ekscentryczna Nicky, której osoba bardzo mocno ubarwia cały pamiętnik. Shaun też jest mocno ekscentryczny, więc każdy opis ścierania się ich osobowości jest bardzo zabawny i oryginalny.

Ogólnie bardzo przyjemnie spędziłam czas z tą książką. Kocham wszystkie książki o książkach, a tutaj jeszcze sarkastyczny humor autora bardzo wpasował się w mój własny. „Pamiętnik księgarza” to świetna odskocznia od codziennych lektur, lekka i przyjemna. Mam nadzieję, że na naszym rynku szybko pokaże się i druga książka autora, tym razem zatytułowana „Confessions of a Bookseller (wyznania księgarza), która na rynku angielskim ukazała się w tym roku.

Moja ocena: 7/10

Książka trafiła do mojej biblioteczki dzięki portalowi czytampierwszy.pl



lipca 22, 2019

"Po dobrej stronie" Spencer Quinn

"Po dobrej stronie" Spencer Quinn

Autor: Spencer Quinn
Tytuł: Po dobrej stronie
Tłumaczenie: Katarzyna Dudzik
Data premiery: 24.04.2019
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 412

„Po dobrej stronie” swoją oryginalną premierę miało niecałe dwa lata temu, kiedy to, wydaje mi się, że temat amerykańskich żołnierzy i weteranów wojennych, był dużo głośniejszy niż teraz. Spencer Quinn to pseudonim Petera Abrahamsa, znanego autora książek kryminalnych i sensacyjnych, na podstawie których jeszcze w latach 90tych XX wieku powstało kilka filmów. Autor swoją przygodę z pisarstwem zaczynał właśnie od pojedynczych powieści, później zdecydował się na serię dla młodzieży o dziewczynce z zapędami detektywistycznymi. Najbardziej znany jest chyba jednak z cyklu książek dla dorosłych o Chetcie i Berniem, którego narratorem jest pies. Autor przyznaje że uwielbia psy, sam ma dwa i bez nich na pewno ten cykl książek by nie powstał. Pies również dużą rolę odgrywa w powieści „Po dobrej stronie”, jednak tutaj nie ma bezpośredniego prawa głosu.
Na koniec wstępu muszę jeszcze wspomnieć, że angielski tytuł to „The right side” (right znaczy dobry, ale i oznacza prawą stronę), co jest dosyć znaczące dla fabuły.

Historia powieści zaczyna się od amerykańskiego szpitala wojskowego. Przebywa w nim LeAnne, kobieta młoda, weteranka wojenna, która podczas ostatniej misji w Afganistanie przeżyła zamach, w wypadku którego straciła oko. Kobieta nie pamięta nic od czasów tamtego feralnego wieczoru, ma jedynie przebłyski, które niewiele jej mówią. Pokój szpitalny dzieli z inną weteranką, Marcią, która w Iraku straciła nogę. Kobiety pomagają sobie, podtrzymują się na duchu, stają się sobie bardzo bliskie. Kiedy Marci niespodziewanie umiera, LeAnne ucieka ze szpitala. Rozpoczyna daleką podróż w poszukiwaniu siebie, utraconych wspomnień i własnej siły...

Kompozycyjnie książka składa się z 33 rozdziałów. Część z nich opatrzona jest wyrywkami z karty badań dotyczących stresu pourazowego. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, ale narrator jest jakby zespolony z LeAnne – wchodzi w jej głowę, przedstawia jej myśli, odczucia i spostrzeżenia. Styl jest spokojny, skupiony na wnętrzu bohatera. Razem z LeAnne odbywamy podróż w przeszłość, poznajemy jej dawne życie i to jak wygląda ono teraz...

Główną bohaterką jest wspomniana już LeAnne. Poznajemy ją w naprawdę ciężkim momencie. Kobieta straciła oko, jakaś metalowa blaszka tkwi ciągle w jej czaszce. LeAnne ma problemy z pamięcią, nie dosyć, że nie pamięta nic od czasu wypadku, to teraz bardzo łatwo gubi wątek, jej myśli uciekają, gubią się. Czasami mówi coś na głos, a nawet o tym nie wie. Jest bardzo temperamentna, ale ma też wpojone duże poczucie obowiązku. Większą część swojego życia poświęciła armii, dlatego teraz sama nie wie co ma ze sobą zrobić. Nie ma gdzie wracać, nie ma nikogo bliskiego, jest sama, z głębokimi wewnętrznymi ranami. Sama nie wie czy coś jeszcze dla niej na świecie jest, czy już może wszystko się skończyło...
„Piekło niby jest pod ziemią, ale czasem wyskakuje na powierzchnię”.
Ważną postacią dla LeAnne jest Marci. Marci ma rodzinę, córkę, matkę, dwóch byłych mężów. Jest wyszczekana i pewno siebie, chociaż równie mocno załamana, po swojej traumie przeżytej w Iranie. Kobiety jednak łączą swoją siłę i nawzajem się wspierają.

Prócz Marci ważna postacią dla LeAnne jest też jej ojciec, były wojskowy, To z nim dziewczyna zawsze miała głęboką więź, przez całe dzieciństwo i okres szkoły to właśnie na nim polegała.

Oczywiście w powieści LeAnne na swojej drodze spotyka wiele innych osób, niektóre są bez znaczenia, a niektóre odgrywają większą rolę w jej aktualnym życiu. Nie chcę jednak pozbawiać Was przyjemności odkrywania tych ról, więc teraz już odsyłam Was do książki 😊

Powieść porusza wiele ważnych tematów. Tych stricte odnoszących się do traum wojennych, ale i tych bardziej uniwersalnych. Razem z LeAnne poszukujemy odpowiedzi jak znaleźć siebie po ciężkich przeżyciach, jak i czy w ogóle żyć dalej, jak sprostać codzienności i odnaleźć się na powrót w swoim życiu. Jak zaufać i znowu zacząć polegać na innych.

Osobny temat to oczywiście wojna i co ze sobą niesie. Misje, teoretycznie pokojowe, w których jednak i tak ciągle giną ludzie. Ja osobiście jestem pacyfistką i raczej nie określam siebie jako patriotki, nie czuję się przywiązana do konkretnego państwa, stąd tym ciężej jest mi zrozumieć w ogóle chęć wstąpienia do wojska, poświęcenia swojego zdrowia czy nawet życia w imię tak zwanej ojczyzny. Biorąc za przykład LeAnne – kobieta tyle przeszła, tyle się nacierpiała, tyle straciła w imię czego? Po co? Co dało jej poświęcenie? Wszystkie te kwestie, które tak chętnie rozwiązywane są za pomocą siły, można rozwiązać inaczej, można racjonalnie się dogadać, tylko trzeba chcieć, widzieć i myśleć logicznie... Niestety chyba ciągle nie wszyscy to potrafią, szczególnie Ci u władzy...

Mimo tego, że historia kobiety jest ciężka, to książkę czytało mi się dobrze. Lubię historie opowiadane z punktu widzenia bohatera i te gdzie aktualne tu i teraz przeplata się z wspomnieniami. Lubię też książki zmuszające do refleksji, książki drogi, o poszukiwaniu siebie. Tutaj to znalazłam, chociaż sposób rozwiązania problemu bohaterki jak dla mnie jednak nie jest do końca właściwy. Tak, zwierzęta mogą pomóc, dają radość, wytchnienie i inne spojrzenie na życie, ale jednak po tym, co przeszła bohaterka, pomoc specjalisty jednak byłaby wskazana... No ale nie będę się czepiać, każdy ma prawo wybrać własną drogę. Powieść jest smutna ale i przejmująco prawdziwa.

Moja ocena: 7/10

Książka dołączyła do mojej biblioteczki dzięki portalowi czytampierwszy.pl