marca 12, 2019

"Roztopy" Jędrzej Pasierski

"Roztopy" Jędrzej Pasierski

Autor: Jedrzej Pasierski
Tytuł: Roztopy
Cykl: Nina Warwiłow
Data premiery: 30.01.2019
Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 337

    „Roztopy” to drugi tom serii o policjantce Ninie Warwiłow, autorstwa Jędrzeja Pasierskiego, który debiutował literacko pół roku temu. Wcześniej był prawnikiem w organizacjach ochrony środowiska, ale nie czuł się na tej posadzie dobrze, więc pracę rzucił i chciał zająć się czymś kreatywnym. Najpierw namalował serię obrazów, później zdecydował się na literaturę. Pierwsza napisana książka wylądowała w koszu, ale dużo pisarza nauczyła. Teraz pracuje nad trzecią częścią serii o Ninie, a w czerwcu ma się ukazać książka „Imię natury” oparta na motywie everymana.
W „Roztopach” komisarz Nina Warwiłow wybiera się w Beskid Dolny. Zaginęła jej przyjaciółka Joanna Pascho, która niedawno przeprowadziła się w te rejony. Nina stawia sobie za punkt honoru dowiedzieć się co stało się z kobietą. Prywatne śledztwo jednak nie toczy się najlepiej, przeszkadza w nim nie tylko pogoda, ale także nieprzyjaźnie nastawieni do policjantki mieszkańcy miasteczka. Co się stało z Joanną? Gdzie zniknęła? A może już nie żyje? Na te pytania i inne pytania Nina będzie musiała znaleźć odpowiedź.
Od strony kompozycji książka podzielona jest na 42 rozdziały – są dosyć krótkie czyta się szybko i sprawnie. Narracja przedstawiona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, na początku powieści podążamy śladami Joanny, po jej zaginięciu narrator przenosi się na osobę Niny. Język powieści jest prosty, luźny, nie stwarza żadnych problemów ze zrozumieniem.
Głównym bohaterem powieści jest oczywiście komisarz Nina Warwiłow. Od wydarzeń z pierwszego tomu minęły już 2 lata, życie Niny się ustabilizowało, jest w stałym związku i wygląda na szczęśliwą. Do Gorlic przyjeżdża prywatnie, a co za tym idzie nie ma dostępu do normalnych metod policyjnych. Zadanie utrudnia jej także nadkomisarz Karpiuk, który oficjalnie prowadzi śledztwo. Jest to starszy pan dobijający do emerytury, sporo w życiu przeszedł, jest bardzo podejrzliwy względem obcych. W tym tomie dosyć dobrze poznajemy także Joannę – dermatolog, która ma już dosyć życia w Warszawie, potrzebuje ciszy i spokoju, bliskości natury. Takie warunki znajduje właśnie w Gorlicach, gdzie kupuje dom do remontu oraz otwiera gabinet dermatologiczny. Joanna jest miła, przyjazna, ale i zmęczona życiem i piętrzącymi się problemami. W końcu 11 listopada ślad po Joannie znika, zostają tylko porzucone w śniegu narty biegowe. Nina dowiaduje się o tym z gazety, przyjeżdża, by rozwiązać zagadkę zniknięcia przyjaciółki. Zatrzymuje się w pensjonacie, który prowadzony jest przez bardzo miłe i przyjazne małżeństwo. Nina śpi, odpoczywa, chodzi na spacery, a co za tym idzie jakby nie za bardzo przejmuje się losem Joanny. Dopiero pod koniec powieści Nina wpada na pewien trop, w końcu zaczyna się coś dziać.
Śledztwo, tak samo jak w pierwszym tomie, wiąże się ze sprawami z przeszłości, wydarzeniami o których nikt nie chce rozmawiać, więc Nina na własną rękę musi odkryć prawdę i znaleźć punkt powiązania spraw.
Ogólnie w książce panuje atmosfera spokoju, bliskości z naturą, cała aura panująca w malutkiej górskiej wsi udziela się czytelnikowi. Bardzo lubię powieści dziejące się w górach, więc i ten klimat bardzo mi się podobał. Narrator bardzo mocno podkreśla jak różne jest życie na wsi od życia w mieście.
Oczywiście, tak jak w pierwszym tomie, czytelnik ma okazję zagłębić się w różne przemyślenia Niny. W sprawie przyjaciółki Nina nie wyraża za wielu emocji, co wydaje mi się dziwne, gdyż cały czas twierdziła, że Joanna jest jej jedyną przyjaciółką, jedyną z którą ciągle utrzymuje kontakt. Nina pierwszy raz od 2 lat jest z dala od swojego partnera, trochę tęskni, ale głównie paranoicznie boi się zdrady. Z kolei jej partner też przejawia jakieś dziwne zachowania, Nina wyjeżdża raz na 2 lata, a on od razu robi z tego wielkie zamieszanie. Trochę nie rozumiem w tym tomie zachowań postaci, wydają mi się mało realistyczne.
Interesującym tematem poruszanym w powieści jest kwestia wysiedleń z terenów górskich po wojnie. Poprzez opowieści bohaterów autor przedstawia nam historię Łemków i innych mieszkańców tych ziem, co dla czytelników interesujących się tamtymi czasami może być dużym plusem powieści. Dla mnie akurat było to trochę nużące, nie przepadam za takimi tematami w powieściach, a ten jakoś szczególnie długo mi się ciągnął.
    Podsumowując, akcja powieści toczy się w bardzo ciekawym i klimatycznym miejscu. Niestety nie przenosi się to na bohaterów – ci zachowują się dosyć dziwnie i nieracjonalnie. Akcja toczy się bardzo powoli, przez większą część książki nie dzieje się za wiele. Rozwiązanie zagadki dosyć mnie zaskoczyło, takiego obrotu spraw się nie spodziewałam, więc to na pewno muszę zaliczyć do plusów. Ale to w sumie tyle, miałam nadzieję, że to książka okaże się lepsza od debiutu, który całkiem dobrze się zapowiadał. Niestety muszę uznać ją za gorszą, dosyć mocno się wynudziłam. Nie jestem pewna czy przeczytam trzeci tom o Ninie, może tak, jeśli opis akcji będzie interesujący.

Moja ocena: 6/10



marca 11, 2019

"F**k plastik. 101 sposobów jak uwolnić się od platiku i uratować świat" praca zbiorowa

"F**k plastik. 101 sposobów jak uwolnić się od platiku i uratować świat" praca zbiorowa


Tytuł: F**k plastik. 101 sposobów jak uwolnić się od plastiku i uratować świat.
Autor: praca zbiorowa
Tłumaczenie: Magda Witkowska
Data premiery: 15.01.2019
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 139

    Ostatnimi czasy bardzo dużo mówi się o ochronie i poszanowaniu środowiska. Przez długi okres czasu człowiek nie dbał o to, co robił naturze, teraz zaczynamy odczuwać tego skutki. Sporym problemem jest plastik w oceanach, który przybrał już rozmiary pokaźnej wyspy, a z którym niewiele da się zrobić. Większość zwierzaków żyjących w lub obok oceanów ma już w swoich żołądkach plastik. Szacuje się, że rocznie do oceanów dostaje się aż 8 milionów ton plastiku! Straszne, prawda? Ta mała książeczka „F**k plastik” zawiera 101 porad jak my, każdy z osobna, może przyczynić się do spadku przerażającej tej liczby.
Książka podzielona jest na cztery działy: żywność i napoje, w domu, styl życia oraz ocalić świat, poprzedzone są wstępem, w którym ogólnie zarysowany jest problem. Język poradnika jest lekki, dosyć potoczny, styl zabawny, a całość opatrzona jest wesołymi rysunkami podsumowującymi porady. Dzięki temu poradnik jest bardzo przystępny, ma ciekawą formę, która powinna trafić do każdego. Książeczka zawiera 101 krótkich porad jak wyeliminować plastik z życia. W sumie porad dotyczących plastiku jest 89, reszta to ogólne porady jak dbać o naturę oraz zdrowie naszej ziemi.
Z książki dowiemy się co robią kraje, firmy i supermarkety, żeby ograniczyć produkcję plastiku. Autorzy przytaczają dużo różnych produktów, które są świetnymi zamiennikami rzeczy zawierających plastik. Zachęcają też do bycia świadomym swojego otoczenia, do uczestnictwa w akcji #returntooffender- akcji, która ma zmusić producentów do zmiany opakowań swoich produktów, polegającej na robieniu zdjęć śmieciom leżącym na plaży, ale i nie tylko, wrzucaniem ich na isntagrama oraz oznaczenia firmy do której to opakowanie należy. Może zmusi to największych producentów plastiku do zmiany swoich produkcji.
Autorzy podkreślają jak istotne jest wszystko co robimy, każda rzecz ma znaczenie. Lepiej jak w sklepie kupimy większe opakowanie produktu, bo jedno większe opakowanie wymaga mniejszego zużycia plastiku niż dwa małe. Warto też czasem zainwestować troszkę więcej pieniędzy, a kupić produkt trwalszy, który nie zniszczy się tak szybko i będzie nam służył przez lata, a co za tym idzie, nie będziemy musieli szybko kupować kolejnego. Dla mnie ciekawą informacją było to, że lepiej kupić puszkę niż plastik – recykling puszki jest dużo łatwiejszy, nie zużywa się przy nim tyle energii co przy recyklingu plastiku. Warto też poświęcić chwilkę, by przygotować kilka produktów sememu, zamiast kupować w sklepie zawinięte w folię. Nie kosztuje nas to wiele czasu, a jest zdrowsze dla nas i dla środowiska.
Minusem w książce było dla mnie to, że jest to książka angielska, więc wymieniane firmy i produkty niekoniecznie uda się spotkać w Polsce. Mowa jest też o kilka akcjach, które z polakami niekoniecznie mają coś wspólnego. Za drugi minus muszę uznać niektóre przesadne porady, jak np. prysznic raz czy dwa w tygodniu, niespłukiwanie wody w toalecie – jasne, to na pewno zaoszczędzi i wodę i plastik, ale to są już porady dosyć ekstremalne, raczej zwyczajny szary człowiek, nie wprowadzi tego w życie.
Podsumowując, książka porusza bardzo ważną i istotną w naszych czasach kwestię. Jest przystępna i zawiera sporo ciekawych porad, które każdy może wprowadzić w życie. A że liczy troszkę ponad sto stron, jej lektura zajmuje nie więcej niż godzinkę. Chyba warto poświęcić tak niewiele czasu, żeby nauczyć się jak lepiej dbać o swoje otoczenie, prawda? Ja zawsze i mocno popieram takie akcje uświadamiające człowieka, że nie jest sam na świecie i warto zwrócić uwagę na to jak się żyje, po to by żyło się lepiej nam wszystkim. Także gorąco polecam lekturę i poświęcenie chwilki na zainteresowanie się tematem.

Moja ocena: 7/10.





marca 10, 2019

bulion warzywny i sałatka jarzynowa

bulion warzywny i sałatka jarzynowa

 Bulion warzywny to moja baza do zup, wszelkiej maści risotto, sosów itp. - coś co jest niezbędne w mojej kuchni. Zdrowy wywar bez chemii, bez zbędnych dodatków i bez mięsa. A z ugotowanych warzyw najczęściej robię sałatkę jarzynową - świetnie sprawdza się jako kolacja lub jako dodatek do obiadu np. do kotleta schabowego.


Składniki (na ok. 3l bulionu):
  • 3 marchewki
  • 4 pietruszki
  • seler
  • 4-5 łodyg selera naciowego
  • por
  • 2 cebule
  • 6 ząbków czosnku
  • zielenina: natka pietruszki, koperek, doniczki lubczyku i pół doniczki tymianku
  • przyprawy: 4-5 listków laurowych, 1 ½ ,łyżeczki ziela angielskiego, 2 łyżeczki pieprzu w ziarenkach, 7-8 goździków, ok. 2 łyżeczek soli
  • 2 łyżki masła
  • ok. 3,5 - 4l wody



Przygotowanie (przygotowanie 20min, gotowanie 2h):
Wszystkie warzywa obieramy (prócz selera naciowego) i kroimy na duże kawałki (prócz czosnku). W dużym garnku rozpuszczamy masło, wrzucamy wszystkie przyprawy oprócz soli, chwilkę podsmażamy, po czym wrzucamy wszystkie warzywa. Klika razy mieszamy, a gdy ładnie się zarumienią, dodajemy zieleninę i dalej smażymy. Po kilku minutach posypujemy solą, a gdy warzywa zaczną puszczać soki, zalewamy wodą. Czekamy do momentu, aż bulion zawrze, zmniejszamy gaz na minimum, tak by lekko bulgotał. Zostawiamy na ok. 2h. Po tym czasie wyławiamy warzywa, a bulion odcedzamy przez gazę do nowego garnka. Przelewamy do słoika. Przechowujemy w lodówce maksymalnie do 2 tygodni.

Źródło przepisu: książka kucharska Kuchnia Polska, opracowanie zbiorowe biedronka.pl, przepis zmodyfikowany


PRZEPIS NA SAŁATKĘ JARZYNOWĄ


Składniki (4-6 porcji):
  • marchewka, pietruszka, seler z bulionu
  • 2 średniej wielkości ziemniaki ugotowane w mundurkach
  • 3 jajka ugotowane na twardo
  • 2-3 ogórki kiszone
  • 1-2 łyżki majonezu
  • sól, pieprz


Przygotowanie (ok.10-15min):
Ziemniaki obieramy ze skórki, jajka ze skorupki. Wszystkie warzywa i jajka kroimy w kostkę i wrzucamy do miski. Dodajemy majonez i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Tak przygotowaną sałatkę można przechowywać do 3 dni szczelnie zamkniętą w lodówce. 


marca 09, 2019

"Spisek scenarzystów" Wojciech Nerkowski

"Spisek scenarzystów" Wojciech Nerkowski

Autor: Wojciech Nerkowski      
Tytuł: Spisek Scenarzystów
Cykl:  Paloma (trylogia o scenarzystach)
Data premiery: 30.08.2017
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 334

    „Spisek scenarzystów” otwiera trylogię komedii kryminalnych Wojciecha Nerkowskiego. Przed wydaniem książki autor pracował jako scenarzysta filmowy i telewizyjny. Jest współtwórcą znanych polskich seriali tj. BrzydUla czy Singielka. Zajmuje się także nauczaniem scenopisarstwa.”Spisek scenarzystów” jest jego drugą powieścią. Opowiada historię dwójki scenarzystów, rodzeństwa Sylwii i Kuby Leśniewskich. 
Akcja powieści zaczyna się w chwili, kiedy producentka serialu „Stój, bo strzelam!” zostaje znaleziona martwa w swoim mieszkaniu. Policja szybko uznaje to za samobójstwo, jednak rodzeństwo nie przyjmuje tego do wiadomości. Scenarzyści są pewni, że producentka, przez wszystkich nazywana Palomą, została zamordowana. Na własną rękę postawiają poprowadzić śledztwo i samodzielnie dotrzeć do mordercy Palomy. W tropieniu zabójcy pomaga im konsultant, były policjant Okoński, a z czasem przyłącza się do nich także główny aktor serialu, Artur. Czy scenarzyści faktycznie udowodnią morderstwo i znajdą zabójcę?
Od strony kompozycji książka podzielona jest na 57 rozdziałów i epilog. Rozdziały są bardzo krótkie, czyta się je ekspresowo. Narracja jest trzecioosobowa czasu przeszłego, głównie podąża za Sylwią, tylko raz czy dwa narracja przedstawiona jest z punktu widzenia Kuby oraz Artura.
W powieści znajdziemy cały kolorowy wachlarz bohaterów. Wszystkie postacie zawierają w sobie jakąś nutkę komizmu, ale każdy z nich jest inny. Sylwia, główna bohaterka, jest osobą spokojną, zrównoważoną, dosyć wycofaną, ale z niesamowicie bujną wyobraźnią. Czuje się niespełniona, wcześniej studiowała filozofię, chciała robić doktorat, niestety choroba przerwała jej plany. Po wygranej walce z chorobą nie wróciła już na uczelnię, zajęła się razem z bratem pisaniem scenariusza do serialu kryminalnego „Stój, bo strzelam!”. Swojej aktualnej profesji trochę się wstydzi, czuje że mogłaby robić coś istotniejszego.  Sama praca też nie spełniła jej marzeń, całkiem inaczej sobie to wyobrażała. Do tak pochmurnego nastawienia Sylwii dopasowuje się krajobraz, mocno zarysowany w tym tomie – jest szaro, buro i zimno.
Całkowitym przeciwieństwem Sylwii jest Kuba, jej młodszy brat. Wygadany blondyn z bardzo ciętym i sarkastycznym humorem. Jest bardzo związany z siostrą, są dla siebie najbliższymi osobami na ziemi. Wspomniana już producentka serialu Paloma, była osobą denerwującą, oschłą i zimną, nikt jej nie lubił i sporej liczbie osób zaszła za skórę. Po jej śmierci na jej miejsce pojawia się nowa producentka, Lidia, wielbicielka turkusu ze złotymi dodatkami, diwa, całkowite przeciwieństwo Palomy. Ciekawą postacią, o której warto też wspomnieć, jest Tatiana, główna bohaterka serialu, dosyć głupawa aktoreczka, która dostała rolę przez łóżko, a teraz nie da się jej zwolnić. W powieści spotykamy się też z konsultantem Okońskim, byłym policjantem z wąsem, który nie rozstaje się z gazetą. Ogólnie postaci jest sporo, są charakterystyczne dla komedii kryminalnych, ale naprawdę wszystkie wzbudzają szczerą sympatię.
W powieści przeważa humor językowy, zgodnie z zawodem bohaterów, duża uwaga poświęcona jest słowu pisanemu, jak i mówionemu. Autor bawi się z czytelnikiem, często wplata sceny z serialu w powieść, tak że rzeczywistość realna i serialowa mieszają się ze sobą. Również główni bohaterowie często postrzegają swoje życie tak jakby było serialem. Jest to przedstawione w sposób ciekawy, z humorem, a autor przez cały tom utrzymuje ciekawość czytelnika, tak że książkę jest bardzo ciężko odłożyć.
Oprócz zabawnej akcji, powieść zaznajamia czytelnika ze światem telewizji. Autor wprowadza nas w tajniki produkcji seriali, tłumaczy wszystko od podszewki. Czytelnik może się przekonać jak układa się hierarchia w serialu, kto jest za co odpowiedzialny, jaki wygląda nagrywanie i gdzie się odbywa. Wszystko to jest podane w zabawnej, dosyć ironicznej formie. Bohaterowie krytykują faktyczną rzeczywistość w show-biznesie, nie są z niej zadowoleni.
    Podsumowując, książka na pewno zasługuje na uwagę. Jest zabawna, trzyma poziom, akcja toczy się ciekawie, nie ma specjalnych przestoi. Bohaterowie są bogaci wewnętrznie, prowadzą żywe dialogi, cały czas utrzymują czytelnika w dobrym humorze. Szczerze jestem zdziwiona, że wcześniej o autorze nie słyszałam! Po kolejne tomy sięgnę na pewno, mam nadzieję, że z nimi też spędzę przyjemny, wesoły i relaksujący czas.

Moja ocena 7/10

    

marca 07, 2019

Chleb orkiszowy

Chleb orkiszowy

Kilka postów wcześniej pisałam o wartościach odżywczych i mineralnych, którymi może poszczycić się mąka orkiszowa. Były już bułki z jej dodatkiem, dzisiaj kolej na chleb orkiszowyPulchny, o ciekawym delikatnym orzechowym posmaku, idealny zarówno na słodko jak i na wytrawnie. Jego zaletą jest także to, że długo utrzymuje świeżość. Z przepisu otrzymujemy dwa bochenki chleba, po wystygnięciu jeden zostawiam do jedzenia, a drugi pakuję szczelnie w folię i wkładam do zamrażalki, by za kilka dni znowu cieszyć się świeżym bochenkiem, bez konieczności pieczenia! Zapraszam do wypieków!


Składniki (2 bochenki):
  • 20g świeżych drożdży
  • 600ml letniej wody
  • 1 łyżeczka cukru
  • 800g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oliwy
  • mleko do posmarowania
  • sezam do posypania


Przygotowanie (przygotowanie 10min, wyrastanie ciasta do 2h20min, pieczenie 40min):
Przygotowujemy rozczyn – do małego garnuszka wkładamy drożdże, zasypujemy cukrem, wlewamy ok. 100ml wody i rozgniatamy. Dosypujemy ok. 3-4 łyżek mąki i mieszamy. Garnuszek przykrywamy ściereczką, odstawiamy na ok. 20min w ciepłe miejsce. Po tym czasie 2 keksówki o wymiarach dołu 8,5cmx22cm natłuszczamy masłem i obsypujemy mąką. Do miski wsypujemy pozostałą część mąki i sól. Dodajemy rozczyn, lekko mieszamy łyżką. Zalewamy wodą i ugniatamy do powstania kuli. Dodajemy oliwę i zagniatamy 2-3 minuty do otrzymania elastycznego ciasta. Ciasto dzielimy na pół i przekładamy do keksówek. Górę wyrównujemy wilgotną dłonią. Keksówki przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (ok. 1,5-2h, ciasto jest wyrośnięte jak zaczyna podchodzić do brzegów formy). Piec nagrzewamy do 200 stopni C (u mnie z termoobiegiem), ciasto smarujemy delikatnie pędzelkiem zanurzonym w mleku, posypujemy sezamem. Keksówki wkładamy do pieca na ok. 40min, chleb jest gotowy jak nabierze ładnego brązowego koloru, a postulany od spodu wyda głuchy odgłos. Smacznego!

Źródło przepisu: mojewypieki.com, przepis zmodyfikowany

marca 05, 2019

"Szacki - trylogia kryminalna" Zygmunt Miłoszewski

"Szacki - trylogia kryminalna" Zygmunt Miłoszewski

Autor: Zygmunt Miłoszewski
Cykl: Teodor Szacki
Tytuł: Uwikłanie (2007, s. 304, audiobook 10h 38min)
Ziarno prawdy (2011, s. 368, audiobook 13h 12min)
Gniew (2014, s. 280, audiobook 14h 6min)
Wydawnictwo: W.A.B

Audiobook wydany przez Monodia Studio , czyta Robert Jarociński

    Trylogia o Teodorze Szackim jest mistrzowską serią kryminalną, która od razu po pierwszym tomie trafiła na listy bestsellerów. Zachwycali się nią między innymi Jerzy Pilch, Robert Ostaszewski, Marta Mizuro. Sam autor otrzymał sporo nagród za serię, dwa pierwsze tomy doczekały się polskich ekranizacji, całość została też przetłumaczona na języki obce. Trylogia o Teodorze Szackim, to seria, która przyniosła Miłoszewskiemu rozgłos i sławę. Po jej zakończeniu autor ogłosił, że kończy z kryminałem, że za dużo jest współcześnie morderstw i przemocy w literaturze, i że on już nie chce na tym zarabiać. Po trylogii autor napisał książkę „Bezcenny” określaną jako literatura sensacyjna/przygodowa, oraz „Jak zawsze” komedia ironiczno-romantyczna o równoległym świecie. Nie miałam jeszcze przyjemności przeczytania tych powieści, ale na pewno te braki nadrobię.
Trylogię rozpoczyna tom „Uwikłanie”. Opowiada o dochodzeniu dotyczącym morderstwa jednego z uczestników terapii prowadzonej metodą Hellingera. Akcja tej powieści dzieje się w Warszawie.
Kolejnym tomem serii jest „Ziarno prawdy”. Tu akcja przenosi się do Sandomierza, zamordowana zostaje kobieta, uwielbiana przez mieszkańców, działaczka społeczna. Sposób jej morderstwa powiązany zostaje z antysemityzmem.
Ostatnim tomem jest „Gniew”. Tym razem wydarzenia mają miejsce w Olsztynie. Podczas robót drogowych odnalezione zostają kości ludzkie, które z początku brane są za pozostałości z wojny, jednak szybko okazuje się, że właściciel szkieletu jeszcze tydzień temu był żywy...
Kompozycyjnie każdy z tomów podzielony jest na rozdziały i podrozdziały. „Uwikłanie” ma 12 rozdziałów, „Ziarno prawdy” 14, a „Gniew” podzielony jest na cztery przedziały czasowe „Teraz”, „Wcześniej”, „Chwilę później” i „Później”; i składa się z 10 rozdziałów. Każdy rozdział opisuje wydarzenia z jednego dnia i rozpoczyna się od opisania kilku wydarzeń, które miały miejsce tego dnia na świecie i w kraju – nasuwa to skojarzenie z przeglądem gazety codziennej. Język trylogii jest ostry, cięty, narrator trzecioosobowy czasu przeszłego jest bardzo dobrym obserwatorem rzeczywistości polskiej, nie szczędzi gorzkich słów na temat religii, polityki, mediów itp. W powieściach sporo odnajdziemy też gorzkiego humoru, uwagi są zabawne, ale do bólu prawdziwe. Niewielu autorów potrafi pisać w tak dobry i mocny sposób jak Miłoszewski.
Głównym bohaterem serii jest prokurator Teodor Szacki, warszawiak na państwowej posadzie, wiecznie zmęczony i niezadowolony, szukający czegoś, czego nie umie znaleźć. Poznajemy go jeszcze przed czterdziestką, w ostatnim tomie dobiega już pięćdziesiątki. Często narrator opisuje go jako człowieka monochromatycznego – odcienie bieli, szarości i czerni. Przedwcześnie posiwiały, od początku pierwszego tomu jego cechą charakterystyczną są białe włosy. Szacki posiada nadzwyczajną intuicję, która ciągle daje mu o sobie znać. Nienawidzi mediów, co przez trzy tomy jest często podkreślane. Ogólnie Szacki sprawia wrażenie, że najpierw jest prokuratorem, a dopiero później człowiekiem.
W pierwszej części ciekawym wątkiem jest temat terapii Hellingera, której poddawanych jest czterech pacjentów Cezarego Rudzickiego. Jest to metoda ustawień rodzinnych, polegająca na działaniu pól magnetycznych, gdzie obce osoby ustawione w pozycji członków rodziny odczuwają ich emocje. Bardzo ciekawy temat, wcześniej nic o tej terapii nie słyszałam, ale brzmi interesująco. Cała fabuła osadzona jest właśnie na tej metodzie i naprawdę mi się to spodobało.
W tym tomie poznajemy otoczenie Szackiego, żonę Weronikę, córkę Helenę, przyjaciela i policjanta Olga Kuzniecowa. Szacki jest nieszczęśliwy, narzeka na swoje małżeństwo, chociaż tak naprawdę nie ma ku temu żadnego powodu. Poznaje Monikę, dziennikarkę i wikła się w tą znajomość, im dalej w fabułę - tym bardziej.
Poruszany tutaj też jest wątek PRLu i służb w tym okresie dziejów Polski. Na pewno opisany jest rzetelnie, ale ja bardzo nie lubię nawiązań politycznych, a już szczególnie z minionego okresu, więc to akurat do gustu mi nie przypadło.
W drugim tomie akcja przenosi się do Sandomierza. Miasto staje się bohaterem powieści, jest szczegółowo opisane, autor sprytnie wykorzystuje jego topografię w akcji. W „Ziarnie...” poruszany jest temat Żydów w Sandomierzu, Miłoszewski nawiązuje do historii Sandomierza, opisuje co działo się po wojnie, jakie nastroje wtedy panowały i jaki to ma teraz wydźwięk w społeczeństwie. Temat opisany jest z wyczuciem i klasą, ale nie szczędzi krytyki odnośnie antysemitów i nienawiści panującej w niektórych kręgach polskich obywateli. W tym tomie ciało zamordowanej kobiety znalezione zostaje w pobliżu kościoła, co przywołuje temat religii i kościoła w polskim społeczeństwie.
W „Ziarnie...” znajdziemy dużo ciekawych postaci, mieszkańców Sandomierza, którzy towarzyszą Szackiemu: między innymi prokurator Basia, szefowa, inspektor Wilczur. Przyglądamy się razem z narratorem życiu w Sandomierzu, czujemy spokój i wyciszenie, mimo ciężkiej zbrodni czekającej na rozwiązanie.
Ciekawym zabiegiem jest też nawiązanie do morderstwa w Zrębinie, głośnej sprawie z lat 70tych, poprzez ojca Basi, który w powieści miał być prokuratorem oskarżającym w tej sprawie. Nie wiem czy to prawda, nie dotarłam do takich informacji, ale sam zabieg jeszcze bardziej osadza powieść w dziejach polskości.
Prywatnie Szacki jest po rozwodzie z Weroniką, ma problemy z utrzymaniem relacji z córką, nie umie sobie znaleźć miejsca w relacjach damsko-męskich.
Trzeci tom trylogii jest trochę inny niż poprzednie. Jest, tak jak Szacki, dojrzalszy, mocno skupiony na postaci prokuratora, najbardziej prywatny  z całej serii. Czytelnik czuje, że bohater jest jest po wielu przejściach, pragnie już tylko spokoju i stabilizacji. W końcu jest w stałym związku, nie biega i szuka goniony pożądaniem, jak w poprzednich częściach. Skupiając się na Szackim, narrator przybliża nam sporo o zawodzie prokuratora, dowiadujemy się jak wyglądało to kiedyś, a jak teraz, jak kształci się prokuratorów i oczywiście co należy zmienić, jak zawsze nie szczędzi krytyki. Autor odsłania wady systemu, mocno skrytykowany zostaje system administracji polskiej, który dla każdego województwa jest osobny, przez co często odnalezienie potrzebnych informacji jest po prostu niemożliwe. Dowiadujemy się też sporo faktów o współpracy policji z prokuraturą, więcej niż w poprzednich częściach. Istotne jest tu też wprowadzenie młodego prokuratora, asesora Falka, co powoduje zderzenie podejścia Szackiego, teraz już określonego jako stare podejście, z nowym, świeżym podejściem młodego pracownika. Głównym tematem powieści jest przemoc domowa i obojętność społeczeństwa na krzywdy innych.
W tej części istotną rolę odgrywa córka Szackiego, Hela, która mieszka teraz z ojcem i jego partnerką, nastolatka, której ciężko się pogodzić ze zmianą miejsca zamieszkania. Dzięki temu poznajemy prokuratora jako ojca, co nadaje mu ludzkie cechy, chociaż zarys jego prokuratorskiej togi cały czas jest widoczny.
    Podsumowując, trylogia o prokuratorze Szackim jest spójną całością. Śledzimy poplątane życie bohatera, jego zmiany podejścia do życia, w końcu ustatkowanie i pragnienie spokoju. Wszystko to dzieje się na mistrzowsko rozpisanych intrygach, głęboko zakorzenionych w polskiej rzeczywistości, z pełnokrwistymi bohaterami uczestniczącymi w wydarzeniach każdego z tomów. Czyta się świetnie (w moim przypadku słucha), fabuła wciąga. Najbardziej podobała mi się część druga, w pierwszej, jak już wspomniałam, nie spodobał mi się wątek z PRLu. W trzeciej trochę dłużyło mi się zakończenie, coś mi tam nie do końca pasowało, nie umiem jednak powiedzieć dokładniej o co chodziło. W każdym razie autor tą trylogią udowodnił mistrzowskie posługiwanie się piórem, ten ironiczny, ostry styl bardzo przypadł mi do gustu i na pewno sięgnę po jego pozostałe książki.

Moja ocena całości: 8/10
 „Uwikłanie” 7/10, 
„Ziarno prawdy” 8/10,
„Gniew” 8 (z małym minusem)/10



marca 03, 2019

Ryba w papilotach z cukinią, pomidorem i ajvarem

Ryba w papilotach z cukinią, pomidorem i ajvarem

Dzisiaj propozycja kolejnego obiadu, który idealnie nadaje się do odgrzewania – ryba w papilotach z cukinią, pomidorem i ajvarem! Całość przygotowuję sobie wieczorem dzień wcześniej i odgrzewam przez kolejne dwa dni na patelni z pokrywką podlane małą ilością wody (na tyle by utworzyła się para). Danie smaczne, lekkie i sycące, z przepyszną soczystą rybą! Do tego z małą ilością tłuszczu i bez smażenia! Serdecznie polecam!




Składniki (4 porcje):
  • 4 małe lub 2 duże filety białej chudej ryby (u mnie morszczuk), mrożoną wcześniej rozmrozić
  • 2 woreczki brązowego ryżu
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki masła
  • cukinia
  • pomidor
  • słoiczek ajvaru
  • tymianek, bazylia, sól i pieprz
  • oliwa


Przygotowanie (przygotowanie 15min, gotowanie i pieczenie 50min):
Ryż gotujemy w osolonej wodzie zgodnie z instrukcją na opakowaniu (najczęściej 30min). Rybę myjemy, osuszamy papierowym ręcznikiem, solimy, pieprzymy, oprószamy tymiankiem i nacieramy oliwą z obydwu stron. Cukinie kroimy na 12 plastrów, pomidor na 8 plastrów. Nagrzewamy piekarnik do 190 stopni C. Do ugotowanego ryżu dodajemy sos sojowy i masło, mieszamy. Na blachę z piekarnika kładziemy 4 kawałki papieru do pieczenia (u mnie prostokąty na szerokość blachy na połowę długości) i rozkładamy na nie równo ryż. Na ryż kładziemy rybę, ją smarujemy czubatą łyżką ajvaru, na to kładziemy po 3 plasterki cukinii i 2 plasterki pomidora na każdą paczuszkę. Warzywa solimy, pieprzymy, posypujemy tymiankiem i bazylią i skrapiamy oliwą. Papier do pieczenia zwijamy na rogach, tak by utworzył zamknięte paczuszki. Wkładamy do piekarnika na ok. 20min. Smacznego!



Źródło przepisu : kwestiasmaku.com, przepis zmodyfikowany




marca 02, 2019

"Siostra Księżyca" Lucinda Riley

"Siostra Księżyca" Lucinda Riley

Autor: Lucinda Riley      
Tytuł: Siostra Księżyca
Cykl: Siedem Sióstr, tom 5
Data premiery: 13.02.2019          
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 576
Tłumaczenie: Anna Esden-Tempska

   „Siostra Księżyca” to piąty tom z cyklu „Siedem Sióstr” autorstwa Lucindy Riley. Określany jest jako saga rodzinna, opowiada historię siedmiu sióstr adoptowanych przez tajemniczego Pa Salta. Historie są luźno oparte na mitach związanych z Plejadami – siostry dostały imiona gwiazd znajdujących się w tej konstelacji. Każda z powieści opowiada historię jednej siostry, jej wędrówkę przez kontynenty w poszukiwaniu własnych korzeni. Autorka wpadła na ten pomysł podczas redagowania swojej starej serii, w sylwestra 2012 roku. Od tego czasu seria „Siedem Sióstr” zyskała duży rozgłos, każdy z tomów trafia na listy bestsellerów, a prawa do ekranizacji zostały już wykupione – w przygotowaniu jest amerykański serial. Sama autorka podczas pracy nad każdą częścią jeździ po świecie, zbiera materiały, a książkę zapisuje ma dyktafonie.
„Siostra Księżyca” opowiada historię piątej siostry – Tajgete, w skrócie Tiggy, dwudziestosześcioletniej miłośniczki przyrody i zwierząt. Jej historia zaczyna się w momencie, kiedy bohaterka stara się o pracę w posiadłości Kinnaird w Szkocji. Zostaje konsultantką do spraw dzikich zwierząt i razem z pracodawcą chce przywrócić szkockiej ziemi jej naturalnych mieszkańców. Na terenie posiadłości poznaje Chilly’ego – starego cygana, uzdrowiciela i jasnowidza, który miedzy innymi mówi jej, że są ze sobą spokrewnieni. W wyniku natłoku zdarzeń Tiggy wyrusza w podróż do Hiszpanii, do Sacromonte, dawnego miejsca zamieszkania ludności romskiej, gdzie poznaje historię swojej babci, wielkiej tancerki flamenco, której sława sięgała na cały świat.
Od strony kompozycji książka składa się z 38 rozdziałów + końcowy rozdział zapowiadający historię kolejnej siostry. Historia dzielona jest pomiędzy Tiggy, Marię, Lucię i Isadorę. Tiggy wypowiada się w narracji pierwszoosobowej czasu przeszłego, historia Marii, Lucii i Isador przedstawiona jest w trzecioosobowej narracji czasu przeszłego. Książka została wydana w okładce zintegrowanej, po jej otwarciu ukazuje się nam cytat przewodni serii „Miłości nie ogranicza odległość ani żaden kontynent, oczyma sięga gwiazd” na tle chmur i gwiazd – w tym tomie w kolorystyce pomarańczowej (każdy tom ma własny kolor). Każdy z tomów zawiera także notkę o autorce, kilka słów od autorki, bibliografię oraz pytania i odpowiedzi dotyczące każdego z tomów – dzięki temu dostajemy kilka ciekawych informacji dotyczących powstawania książki oraz przemyśleń autorki, coś na kształt krótkiego wywiadu.
Cała saga rodzinna skupia się na historii kobiet, na tym jak ważną rolę odgrywają w historii, podkreślając, znaczenie rodziny i miłości w życiu każdego z nas. Kobiety serii są silne, choć zagubione, uciekają od własnych doczesnych problemów, by odszukać swoich korzeni. Poznając historię swojej rodziny, poznają dokładnie siebie i dzięki temu są w stanie podejść do własnych problemów z nowym, świeżym spojrzeniem. Bohaterką tego temu jest Tiggy, siostra najbardziej uduchowiona, którą zawsze ciągnęło do pomocy chorym zwierzętom. Jest spokojna, bardzo wrażliwa, ciągle blisko z naturą, pragnąca spokoju i ciszy w otoczeniu przyrody – od razu ją polubiłam. Tiggy dobrze zna siebie, ma mocny kodeks moralny, twierdzi, że lepiej dogaduje się ze zwierzętami niż ludźmi, ale mimo własnego zagubienia, jest chyba najmilszą i najbardziej racjonalną osobą w tym tomie. Wierzy, że ludzie są z natury dobrzy, chociaż może zakończenie tomu trochę od tego założenia odbiega. Bohaterka jest najbardziej chorowitą z sióstr, rodzina dba o jej zdrowie, czasami nawet trochę chyba nad wyrost, jej opiekunka, przybrana matka wydaje się być mocno na tym punkcie przewrażliwiona. Równie istotną bohaterką powieści jest Maria – prababka Tiggy. Rodowita cyganka, matka i żona. Jest to kobieta bardzo mądra, spokojna, stateczna, dla której najważniejsze są dzieci, dbanie o nie, ale też zapewnienie im możliwości podążania własną drogą. Kobieta z zasadami, ale też bardzo dumna, w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Jej córka, Lucia, jest jej całkowitym przeciwieństwem. Ma wybuchowy charakter, nie liczy się dla niej nic poza tańcem i sławą. W powieści podążamy za historią tych dwóch postaci od 1912 roku aż po rok 1951, odbywamy podróż przez Hiszpanię, Portugalię, aż po obydwie Ameryki. Doświadczamy z postaciami wojny domowej w Hiszpanii, ciężkich rządów Franco i konsekwencji II wojny światowej. W powieści bardzo istotny jest także nastrój. Podążając za Tiggy, podziwiamy piękną, ale surową naturę Szkocji, jej dzikość i chłód. Z kolei w Hiszpanii panuje atmosfera gorąca, rozpalająca zmysły niesamowitym tańcem flamenco, podczas występów dosłownie słyszałam tupanie i melodię gitar. Razem z bohaterami przeżywamy radości, smutki, zawody i choroby, a wszystko to jest żywe, bardzo realistycznie opisane. Dal mnie ciężko było zrozumieć Lucię, ale za to Maria była mi bardzo bliska, czułam jej emocje, tak bardzo że aż w dwóch momentach płakałam nad jej losem. Każda z bohaterek przeżywa dużo i mocno, ale jest to tak zgrabnie opisane, że nad całą powieścią unosi się baśniowy charakter.
Warto także dodać, że książka niesie sporo ważnych nauk i prawd życiowych. Tiggy przytacza słowa Pan Salta „...są problemy, które da się rozwiązać, i takie, których się nie da, i po prostu trzeba to zaakceptować, zamknąć za nimi drzwi i iść dalej”, które uświadamiają nam, że nie na wszystko mamy wpływ, to co nie jest zależne od nas po prostu jest, nie mamy na to wpływu, więc po prostu musimy to zaakceptować. Bardzo też poruszyły mnie słowa Lucii, która podczas rozmowy z matką zadaje nad wyraz istotne pytanie: „Dlaczego źli ludzie nigdy nie mają wyrzutów sumienia i nie czują się odpowiedzialni za to, że kogoś skrzywdzili, a ci dobrzy, którzy nie zrobili nic złego, wiecznie sobie coś wyrzucają?”. Smutne, ale jak bardzo prawdziwe... Ci źli (chociaż idąc za założeniem Tiggy, wszyscy są dobrzy, więc ci źli to po prostu źle wychowani, samolubni ludzie, który nie nauczyli się nigdy innego spojrzenia na świat) nigdy nie patrzą na innych, przedkładają własne potrzebny ponad wszystko inne, a ci drudzy, dobrzy ludzie, nie szukają zła w innych, a co za tym idzie, uzasadnienia wydarzeń szukają w sobie, swoich uczynkach, są dla siebie bardzo surowi. Na koniec muszę przytoczyć jeszcze jeden cytat, to słowa Marii, podczas wcześniejszej rozmowy z córką: „Nauczyłam się, że trzeba żyć chwilą. To recepta na szczęście”. Nie warto zamartwiać się co przyniesie jutro, wybiegać daleko w przyszłość, bo przecież nie wiadomo co się może zdarzyć, ważne żeby czerpać radość z codziennych chwil, doceniać co się ma, widzieć szczęście i zachwycać się chwilą.
    Podsumowując, „Siostra Księżyca”, tak jak każdy poprzedni tom, podkreśla jak istotne jest poznanie własnych korzeni, własnej historii, by móc w pełni poznać siebie i funkcjonować w społeczeństwie w zgodzie ze sobą. W tym tomie mocno podkreślany jest związek z naturą, to jak wszystko jest ze sobą powiązane. Powieść przytacza emocjonującą historię, zapoznaje czytelnika z kulturą i wierzeniami romskimi, zabiera nas w świat tańca i pożądania. Ponad tą warstwą dostajemy także sporo prawd życiowych, aktualnych zarówno 100 lat temu jak i teraz. Opis przyrody szkockiej przynosi ukojenie, napawa spokojem. Tak jak poprzednie, ten tom w pełni mnie zadowolił, niezmiernie przyjemnie było mi móc się na powrót zanurzyć w ten baśniowy świat. Trochę jednak niepokoi mnie zakończenie, zapowiedź historii Elektry, ostatniej odnalezionej siostry, która wygląda, że ma najpoważniejsze problemy ze wszystkich sióstr. Ponadto myśl, że do końca serii zostały już tylko 2 książki, napawa mnie ogromnym smutkiem, nie chcę by ta seria się kończyła...

Moja ocena: 8/10.






lutego 27, 2019

Pączki pieczone

Pączki pieczone



Składniki (na ok. 15 sztuk):
  • 50g świeżych drożdży
  •  100ml letniego mleka
  • 50g cukru
  •  370g mąki pszennej tortowej
  • ¾ łyżeczki soli
  • 3 jajka
  • 170g miękkiego masła
  • ulubiona twarda marmolada
  • mąka do podsypania
  • jajko roztrzepane z łyżką mleka do posmarowania

Składniki na lukier:
  • sok z połówki pomarańczy
  • kilka łyżek cukru pudru


Przygotowanie (przygotowanie 25min, wyrastanie 2h15min, pieczenie 15min):
Przygotowujemy rozczyn – drożdże wrzucamy do małego garnuszka, posypujemy cukrem, zalewamy mlekiem i rozgniatamy. Dodajemy 3-4 łyżki mąki i mieszamy. Odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 15-20min, przykryte ściereczką. Po tym czasie do miski wrzucamy mąkę, sól, dodajemy rozczyn, lekko mieszamy łyżką. Dodajemy jajka i ugniatamy. Gdzie ciasto jest już dobrze wymieszane, dodajemy po łyżce masła i dalej ugniatamy, aż ciasto będzie ładne, błyszczące (jest dosyć luźne). Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 1,5h. Po tym czasie na blachę do pieczenie wykładamy papilotki (takie jak do muffinek, 5cm średnicy) . Ciasto rozwałkowujemy na blacie podsypanym mąką na grubość ok. 0,5cm, wycinamy kółka dużą szklanką. Na środek kładziemy pełną łyżeczkę marmolady, ciasto lekko naciągamy i sklejamy rogi. Nadajemy kształt kuli i odkładamy do papilotki. Gdy uformujemy wszystkie pączki, przykrywamy blachę ściereczką i odstawiamy do ponownego wyrośnięcia na ok. 30min. Piec nagrzewamy do 180 stopni C. Gdy pączki urosną smarujemy je roztrzepanym jajkiem z łyżką mleka i wkładamy do pieca na ok. 15min. Wyciągamy, odstawiamy na ok. 10min do ochłodzenia, po tym czasie lukrujemy pędzelkiem. Odkładamy do całkowitego ostudzenia. Smacznego!

Źródło przepisu kwestiasmaku.com, przepis zmodyfikowany

lutego 26, 2019

"Dom bez klamek" Jędrzej Pasierski

"Dom bez klamek" Jędrzej Pasierski


Autor: Jędrzej Pasierski                
Tytuł: Dom bez klamek
Cykl: Nina Warwiłow, tom 1      
Data premiery: 6.06.2018
Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 360

    „Dom bez klamek” otwiera serię kryminałów z rezolutną panią podkomisarz Niną Warwiłow. Jest to debiut autora Jędrzeja Pasierskiego, z zawodu prawnika, który podobnie jak bohaterka – mieszka na warszawskiej Pradze. Wcześniej zajmował się prawną ochroną środowiska, międzynarodową pomocą rozwojową oraz współpracą państw Europy Środkowo-Wschodniej, teraz poświęca się pisaniu. Niedawno na rynku ukazała się druga część cyklu z Niną, w przygotowaniu jest książka o prawniku środowiskowym.
„Dom bez klamek” rozpoczyna się brutalnym morderstwem w szpitalu psychiatrycznym. Na miejsce zbrodni zostaje wysłana podkomisarz Nina Warwiłow, świetna śledcza, z mocno poplątanym życiem osobistym. Szybko okazuje się, że w noc morderstwa środki nasenne zostały podane innym osobom niż powinny, lekarz prowadzący ośrodek nie chce współpracować z policją, a salowa, która miała dyżur w nocy, znika. Kto zabił? Jak dostał się do ośrodka nie zastawiając żadnych śladów? Kim był denat? To tylko kilka z wielu pytań, piętrzących się podczas śledztwa, podczas trwania którego podkomisarz Nina będzie musiała poradzić sobie także z osobistymi demonami.
Od strony kompozycji, książka podzielona jest na 8 rozdziałów – każdy z nich przedstawia jeden dzień z dochodzenia. Pierwszy rozdział od razu przyciąga uwagę, bo zaczyna się dosyć nieszablonowo jeśli chodzi o gramatykę  - zdania napisane są przy użyciu imiesłowu przysłówkowego, są bezpodmiotowe. Nie przypominam sobie książki, która rozpoczynałaby się w ten sposób, muszę przyznać, że jest to ciekawy zabieg, od razu przyciąga uwagę. Później narrator jest trzecioosobowy czasu przeszłego, w przeważającej większości podąża za główną bohaterką, pod koniec dwóch czy trzech rozdziałów pojawiają się też przebłyski od mordercy. Ogólnie jeśli chodzi o język książki, jest bardzo przystępny, dosyć potoczny, czyta się szybko i bez wysiłku. Co do bohaterów, to główna uwaga zostaje poświęcona Ninie. Chodzimy za nią krok w krok, śledzimy jej dokonania i wszystkie przemyślenia, uczucia i emocje nią targające. Nina to córka policjanta, Rosjanina, który przeprowadził się do Polski z miłości do kobiety. Jest twarda, sprytna i dociekliwa. Swoją uwagę skupia na rozwiązaniu śledztwa, nie zależy jej specjalnie na pięciu się po szczeblach kariery. Jest jedną z niewielu kobiet na tak wysokim stanowisku, co wzbudza różne uczucia we współpracownikach i zwierzchnikach. Czytelnik ma przyjemność poznać Ninę także od jej ludzkiej strony – bohaterka jest zagubiona w swoim życiu uczuciowym, jej długoletni partner kilka tygodni wcześniej wyprowadził się z ich mieszkania, bez żadnych wyjaśnień. Nina odczuwa cały wachlarz emocji, nie wie co myśleć. Poza tym na głowie ma jeszcze ojca – byłego policjanta, który teraz jest zwyczajnym pijakiem. Mimo krzywd, które ojciec wyrządził jej w przeszłości, bohaterka odczuwa dziwne poczucie obowiązku, by się ojcem opiekować. Jeszcze jakby tego było mało, policjantka nie czuje się dobrze, targają nią wahania nastroju, sprzeczne i nagłe emocje, nad którymi koniecznie chce zapanować. Muszę przyznać, że szczerze polubiłam Ninę, ma swój kodeks moralny, dumę i jest dosyć uparta, ale również bardzo ludzka, naturalna, odczuwa naprawdę dużo. Zauważyłam też kilka podobieństw pomiędzy Niną a sobą, więc tym bardziej moja sympatia do niej wzrosła.
Oczywiście Nina nie jest sama podczas prowadzenia śledztwa, poznajmy też szereg innych postaci. Jest aspirant Chodkowski, pomocnik Niny, pracownik bardzo rzetelny, solidny i wierny. Mamy też postać zwierzchnika Niny, inspektora Matkowskiego, który zna Ninę od dziecka, przyjaźnił się z jej ojcem, a teraz czuwa nad nią i jej karierą w policji. Ważną postacią po tej stronie barykady jest też prokurator Stassberg, nowy pracownik prokuratury, dla którego jest to pierwsze poważne śledztwo w stolicy. Koniecznie też trzeba wspomnieć o podkomisarzu Białku – rywalu Niny, który jest dosyć arogancki i dba głównie o swoją karierę. W powieści poznajemy też bohaterów powiązanych ze szpitalem – jest lekarz Barwiecki, który prowadzi ten szpital, psycholog Palko, dopiero od niedawna pracująca w szpitalu, a która interesuje się profilowaniem i odbywa całkiem ciekawą rozmowę na ten temat z podkomisarz Warwiłow. Poznajemy też szereg pacjentów szpitala, każdy inny, każdy na swój sposób podejrzany. Warto też podkreślić, że autor dokładnie opisuje wygląd każdego z bohaterów, przywiązuje do tego dosyć dużą wagę.
W powieści ważne jest także miejsce akcji. Morderstwo zostaje dokonane w szpitalu w Weseliskach. Jest to stary, mroczny budynek,którego dni funkcjonowania są już policzone. Pełno tam ciemnych korytarzy, stęchlizny i pleśni. Komisariat, jak i miejsce zamieszkania głównej bohaterki, znajduje się na Warszawskiej Pradze, której klimatu nie szczędzi nam autor. Czujemy tą duszność, gęste smogowe powietrze, dzikość i brud dzielnicy. Autor przywiązuje dużo wagi, by szczegółowo opisać miejsce akcji.
W „Domu bez klamek” poruszana jest kwestia pozycji kobiet w policji. Jest ich niewiele na niższych szczeblach, w drogówce i interwencji, a jeszcze mniej wyżej. Są traktowane jako gorsze, nienadające się do tej pracy, Nina kilka razy spotyka się ze zdziwieniem, że tak poważną sprawę prowadzi kobieta. Codziennie policjantki, prócz normalnych obowiązków, muszą borykać się z seksistowskimi uwagami, lekceważeniem i skupiać dużą uwagę na utrzymywaniu swojej pozycji. Jest szansa na poprawę tej sytuacji, ale jeszcze dosyć odległa, teraz kobieta w policji ciągle spotyka się z dyskryminacją, z którą tak walczymy na innych frontach.
Drugą ważną kwestią poruszaną w powieści jest kondycja polskich szpitali psychiatrycznych i ogólne traktowanie psychiatrii jako tej najgorszej odmiany medycyny, zawarte w długim monologu lekarza Barwickiego, który wygłasza przed kamerami. Porusza istotne tematy, krytykuje złe podejście do leczenia pacjentów, brak dofinansowania ze strony państwa, kiepskie warunki budynków szpitali, brak sprzętów i nowoczesności. Wytyka, że państwo troszczy się tylko o ciała obywateli, zaniedbując ich umysły, a chorych traktując nie jak chorych, którym należy pomóc, a jak wyrzutki, niepotrzebne odpady społeczeństwa.
Podsumowując, książka jest dosyć ciekawa, akcja wartka, posiada sporo interesujących wątków. Bohaterowie są dobrze opisani, każdy jest na swój sposób charakterystyczny, nikt nie wydaje się sztuczny, niepełny. Miejsce powieści jest starannie nakreślone, a pomiędzy akcją powieści poruszonych zostaje kilka istotnych kwestii dotyczących polskiej rzeczywistości. Muszę jednak przyznać, że koniec „Domu bez klamek” mnie rozczarował, czytałam go już siłą rozpędu, trochę wydało mi się to wszystko niezgodne z wcześniejszym postępowaniem bohaterów. Działo się dużo, ale wydawało mi się to naciągane. Szczerze, to byłam na autora zła, bo polubiłam Ninę, a na końcu powieści zachowywała się bardzo dziwnie. Ale ogólnie, pomijając końcówkę, książka mi się podobała, po drugą część sięgnę na pewno i to bardzo szybko. Debiut zachęcający, autor obiecujący, mam nadzieję, że dalej będzie tylko lepiej.

Moja ocena: 7/10

lutego 24, 2019

Zapiekanka serowa z łososiem

Zapiekanka serowa z łososiem

Dzisiaj chcę podzielić się z Wami świetnym sposobem na wykorzystanie zalegającego w lodówce sera! Do tej zapiekanki można wrzucić każdy rodzaj, a na pewno wyjdzie pysznie! Do tego danie jest ekspresowe, sycące i banalnie proste :) Smacznego!


Składniki (2 porcje):
  • 2 porcje makaronu typu wstążki lub penne, najlepiej pełnoziarnistego (ok.200g)
  • ok. 150g łososia wędzonego w jednym kawałku
  • ok. 150g różnych serów (u mnie ok. 40g sera camembert, 60g sera żółtego edamski, 25g cheddar, 50g rolady ustrzyckiej) 
  • 1/3 szklanki śmietany 30% lub 36%
  • pieprz cayenne, oregano

Przygotowanie (przygotowanie 10min, pieczenie 15min):
Piec nagrzewamy do 200 stopni C (u mnie z termoobiegiem). Makaron gotujemy al dente w osolonej wodzie zgodnie z instrukcją na opakowaniu (ok.8min). W tym czasie sery trzemy na tarce o grubych oczkach (camembert pokroiłam na małą kostkę) i mieszamy ze śmietanką. Łososia kroimy w kostkę. Formę żaroodporną smarujemy masłem, na spód wykładamy połowę makaronu, posypujemy 2 szczyptami pieprzu cayenne, rozkładamy na to łososia i posypujemy świeżo mielonym pieprzem i oregano. Przykrywamy resztą makaronu, na górę wykładamy mieszankę serową. Posypujemy pieprzem, szczyptą cayenne, oregano i lekko solimy. Wkładamy do pieca na 10min, po tym czasie zapiekankę w 2-3 miejscach mieszamy i wkładamy do pieca na pozostałe 5min. Po tym czasie zapiekanka jest gotowa do jedzenia 😊 Smacznego!



Źródło przepisu kwestiasmaku.com, przepis zmodyfikowany