września 11, 2019

"Ostatni żywy świadek" i "Rozmowy z mordercą" Hugh Aynesworth, Stephen G. Michaud - zapowiedź

"Ostatni żywy świadek" i "Rozmowy z mordercą" Hugh Aynesworth, Stephen G. Michaud - zapowiedź

16 października nakładem wydawnictwa Bez Fikcji ukażą się dwie książki o Tedzie Bundym dwóch amerykańskich dziennikarzy Hugha Ayneswortha i Stephena G. Michauda pt. "Ostatni żywy świadek" oraz "Ted Bundy. Rozmowy z mordercą". Pierwsza z nich swoją amerykańską premierę miała w 1983 roku, druga w 1989 roku i jak podpowiada wydawnictwo, najlepiej czytać je właśnie w tej kolejności.

"Ostatni żywy świadek"
Prawdziwa historia największego seryjnego mordercy w historii Teda Bundy’ego
Mistrzowski reportaż dwóch znanych i cenionych amerykańskich dziennikarzy
Ted Bundy to pierwszy amerykański seryjny morderca-celebryta i jedna z najbardziej przerażających zagadek w dziejach kryminalistyki. Był przystojnym, elokwentnym studentem prawa o chłopięcym uroku. Miał szanse na błyskotliwą karierę polityczną. Był jednak też drapieżnikiem i zboczeńcem, który zamordował i okaleczył przynajmniej trzydzieści młodych kobiet. Wiele z nich było studentkami, lecz dwie miały zaledwie dwanaście lat.

"Ted Bundy. Rozmowy z mordercą"
Największy seryjny morderca w historii przedstawia swoją wersję wydarzeńZe wstępem Roberta D. Keppela, byłego głównego śledczego Był sadystycznym mordercą.Był mistrzem manipulacji.Ofiarami jego makabrycznych zbrodni padło przynajmniej trzydzieści niewinnych młodych kobiet.Oczekując na egzekucję na krześle elektrycznym, najbardziej osławiony seryjny morderca Ameryki w końcu zabrał głos… i zapewnił nam przerażający wgląd w swój wynaturzony umysł.Oto spowiedź Teda Bundy’ego. Ta książka stała się inspiracją dla najbardziej sensacyjnego serialu dokumentalnego stacji Netflix w 2019 roku.Ted Bundy. Rozmowy z mordercą zawiera w sobie treść wywiadu przeprowadzonego z samym Tedem Bundym. Nagrania z celi śmierci trwają sto pięćdziesiąt godzin. Wywiad został przeprowadzony przed egzekucją Bundy’ego, który został stracony na krześle elektrycznym na Florydzie.Szokujące wyznania Bundy'ego, którymi podzielił się z dziennikarzami Stephenem G. Michaudem i Hugh Aynesworthem, odkrywają przerażający i wynaturzony umysł najbardziej znanego seryjnego mordercy.


Obydwu tych tytułów jestem bardzo ciekawa! Niedawno oglądałam film fabularny o Bundym pt. "Podły, zły okrutny" i na tyle mnie ten temat zaciekawił, że naprawdę chciałabym się więcej dowiedzieć. Wydawnictwo Bez Fikcji wyszło mi na przeciw i w październiku umożliwi mi zgłębienie tematu. 


Tytuł: Ostatni żywy świadek
Autor: Stephen G. Michaud, Hugh Aynesworth
Tłumaczenie:
Data premiery: 16.10.2019
Wydawnictwo: Bez Fikcji
Liczba stron:


Tytuł: Ted Bundy. Rozmowy z mordercą.
Autor: Stephen G. Michaud, Hugh Aynesworth
Tłumaczenie:
Data premiery: 16.10.2019
Wydawnictwo: Bez Fikcji
Liczba stron:


września 11, 2019

"Zabójstwo na cztery ręce" Karolina Morawiecka - zapowiedź

"Zabójstwo na cztery ręce" Karolina Morawiecka - zapowiedź
Uwaga, uwaga! Dokładnie za tydzień swoją premierę będzie miała trzecia część przygód Karoliny Morawieckiej, wdowy po aptekarzu i jej wiernej towarzyszki zakonnicy Tomaszy! Tom ten nosi tytuł "Zabójstwo na cztery ręce" i cała jego akcja dziać się będzie w ciągu jednego dnia! Na weselu! Już brzmi świetnie, prawda? Książka ukaże się nakładem wydawnictwa Lira.

Na weselu dochodzi do morderstwa. Kto spośród zaproszonych gości miał motyw? Dlaczego nikt nie przyznaje się do znajomości ze zmarłym? Czy dojdzie do skandalu?Do akcji wkracza znana z dwóch poprzednich części cyklu wdowa po aptekarzu ze Skały, Karolina Morawiecka. To miejscowa panna Marple, której pomagają zakonnica, pies oraz znajomość literatury i sztuki kulinarnej.Czy wdowie po aptekarzu uda się rozwikłać kolejną kryminalną zagadkę? Pytania się mnożą, weselna muzyka gra, a bohaterka rozpoczyna walkę z czasem. I z mordercą.Karolina Morawiecka (autorka) zaprasza na kolejną czytelniczą ucztę z Karoliną Morawiecką (bohaterką)!

Od razu się przyznam, że na tę książkę czekam od chwili, gdy skończyłam czytać drugi tom! Moja ciekawość wzrosła jeszcze mocniej, kiedy autorka zapowiedziała, że ten tom będzie inny niż obydwa poprzednie, a z tego co widzę z facebookowych zapowiedzi, to pewnie nie będę mogła się od niej oderwać! Liczę na dobrą zabawę, dużo humoru i ciekawą zagadkę kryminalną! 
Zainteresowani? Znacie wcześniejsze przygody Karoliny Morawieckiej?


Autor: Karolina Morawiecka
Tytuł: Zabójstwo na cztery ręce czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie z kulinarnym podtekstem
Cykl: Karolina Morawiecka, wdowa po aptekarzu, tom 3
Data premiery: 18.09.2019
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 288


września 11, 2019

"Lanny" Max Porter - zapowiedź

"Lanny" Max Porter - zapowiedź
Za kilka dni, dokładnie 17 września, swoją premierę będzie miała bardzo interesująca książka. Mowa o "Lanny" Maxa Portera od wydawnictwa Zysk i S-ka. To literatura piękna, nowoczesna baśń, która otrzymała nominację do Nagrody Bookera 2019.

O godzinę drogi od Londynu znajduje się wioska, w niczym nieróżniąca się od wielu innych: pub, kościół, domy z czerwonej cegły, kilka budynków urzędowych, na obrzeżach parę większych posiadłości. Wszędzie — co normalne — posłyszeć można ludzi mówiących o miłości, trudach dnia codziennego, pracy, umieraniu i wyprowadzaniu psów. Wioska należy do swych mieszkańców, a także do okolicy i jej przeszłości.
Należy również do Praszczura Łuskiewnika, mitycznej postaci, którą dzieci w szkole zwykły rysować jako zieloną i liściastą, z wyrastającymi z ust wiciami. Łuskiewnik budzi się z błogiej drzemki. Wsłuchuje się we współczesną wioskę, w symfonię jej rozmów, na którą składają się pijackie wyznania, uliczne plotki, poirytowane czy płaczliwe rozmowy w rodzinnych domach. Najbardziej zaś wsłuchuje się w twórczego i żyjącego w swoim świecie chłopca, którego rodzice niedawno sprowadzili się do wioski: Lanny’ego.
Lanny to płomienna obrona kreatywności, duchowości i płodnych sił, które często mogą się wydawać spychane na margines współczesnego świata. Książka ta umacnia sławę Portera jako jednego z najodważniejszych i wrażliwych pisarzy młodego pokolenia.


Max Porter to młody brytyjski pisarz, który od początku swojej kariery jest mocno nagradzany. Jego pierwsza powieść ukazała się 2015 roku i od razu została przetłumaczona na 27 języków. Na polskim rynku "Lanny" to będzie pierwsza publikacja autora, więc jestem jej ogromnie ciekawa! Tym bardziej, że The Times głosi, że książka jest pełna miłości do języka - to zdecydowanie to co lubię! A Wy? 

Autor: Max Porter
Tytuł: Lanny
Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Data premiery: 17.09.2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 220
Oprawa: twarda



września 10, 2019

"Cari Mora" Thomas Harris

"Cari Mora" Thomas Harris

Tytuł: Cari Mora
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Data premiery: 21.05.2019
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 360

Thomasa Harrisa chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. To pisarz, który stworzył Hannibala Lectera. Uznawany za jednego z najwybitniejszych twórców thrillerów psychologicznych, po 13 latach milczenia powrócił na rynek pisarski z „Cari Morą”, powieścią, która zbiera bardzo skrajne oceny. Autor większą część życia spędził w Nowym Jorku, teraz jednak mieszka w Miami na Florydzie, gdzie umieścił też akcję swojej najnowszej powieści.
Mimo sławy autora, muszę zaznaczyć, że nie czytałam jego wcześniejszych książek, więc „Cari Mora” to było moje pierwsze zetknięcie z jego twórczością. Czy udane?

W Miami stoi dom. To dom Pabla Escabara pełen makabrycznych rekwizytów filmowych, manekinów, szaf grających, można tam znaleźć nawet krzesło elektryczne. Około 30 lat temu został tam ukryty skarb. Było już kilku śmiałków go poszukujących, jednak tylko jedna osoba na świecie posiada wiedzę na temat jego miejsca położenia. To stary człowiek dogorywający w szpitalu. Człowiek, o którym wiedzą Don Ernesto oraz Hans-Peter Schneider – dwaj panowie, którzy są zdeterminowani odnaleźć ukryte złoto, mimo że sami na biedę nie narzekają. Hans-Peter wprowadza się do wspomnianego domu i z ekipą kilku rzezimieszków rozpoczyna demolowanie piwnicy. Całą posiadłość nadzoruje Cari Mora, Kolumbijka, która została poproszona o opiekę nad ekipą. Dziewczyna orientuje się, że są to bardzo niebezpieczni ludzi i szybko stamtąd ucieka, jednak nie na tyle szybko, by Hans-Peter nie zauważył jej wyjątkowości. Cari obudziła w nim pewne chore pragnienia i żądze, które owładnęły jego całe jestestwo...

Od strony kompozycji książka składa się z 43 rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego. Narrator jest wszechwiedzący, zna przeszłość bohaterów, jednak świat przez niego przedstawiony jest bardzo beznamiętny. Opisuje to co widzi, skupiając się w równych częściach na postaciach i otoczeniu. Muszę przyznać, że ten sposób narracji jest rzadko spotykany, przez co początek był dla mnie dosyć ciężki do zrozumienia, jednak gdy już wgryzłam się w ten styl, a wydarzenia i postacie zaczęły się ze sobą łączyć, to lektura mnie usatysfakcjonowała. Jest inaczej, przez co rozumiem tak rozbieżne opinie o tej książce – w końcu nie wszystkim będzie odpowiadała czysta relacja wydarzeń bez wyjaśnień dotyczących odczuć bohaterów.

A bohaterzy są naprawdę oryginalni! Hans-Peter to okropny człowiek, zło wcielone i potwór. Ma chore fascynacje, a ich opisy powodowały u mnie obrzydzenie i ciarki. Aż cała się wzdrygałam! (Nie radzę przy tej książce jeść!). Hans-Peter nie postrzega życia w sposób zwyczajny, to mocno psychopatyczna postać.
Obiektem jego fascynacji stała się Cari Mora. Caridad. Młoda dziewczyna, która jako dziecko została zaciągnięta do armii partyzantów w Kolumbii. Tam szybko dorosła, ale dzięki pewnemu człowiekowi nauczyła się odróżniać dobro od zła. Teraz Cari ma tymczasowe pozwolenie na przebywanie w Stanach, sprząta, pielęgnuje starszych, opiekuje się zranionymi ptakami. Robi wszystko by przetrwać, by się utrzymać, by móc w Stanach pozostać. Jej pragnieniem jest własny dom i praca weterynarza. To świetna, silna postać, od samego początku zapałałam do niej olbrzymią sympatią!

W książce poza tymi postaciami jest sporo bohaterów noszących imiona kolumbijskie i meksykańskie, przez co trochę zlewają się w jedno, szczególnie na początku. Jednak radzę się nie zniechęcać, około setnej strony postacie zaczynają się utrwalać i mętlik się zdecydowanie zmniejsza, sytuacja stabilizuje.

Prócz rzadko spotykanego sposobu narracji i oryginalnych bohaterów warto też zwrócić uwagę na przedstawienie otoczenia w powieści. Narrator dosyć dokładnie opisuje jego wygląd, ale prócz drzewek owocowych i egzotycznych zwierząt sytuacja nie wygląda dobrze. Ocean jest pełen śmieci, w które wplątują się zwierzęta, jest brudno i śmierdząco. Obraz tego jest na tyle pełny, że nie wydaje mi się, by autor odbiegał sporo od prawdy. To smutny, brudny świat, doprowadzony przez człowieka do tak żałosnego stanu.

Moją uwagę w książce też przyciągnęło traktowanie zwierząt, a szczególnie ptaków. Cari pracuje w organizacji opiekującymi się ptakami, sama ma papugę, która jest do niej tak przywiązana, że można z nią chodzić wszędzie na ramieniu. Sama jestem właścicielką papugi, dzięki temu inaczej patrzę na los naszych małych przyjaciół, więc sposób ich przedstawienia w powieści bardzo mi się podobał.

Podsumowując, „Cari Mora” to dobra książka. Owszem, początek był dosyć trudny, ale myślę, że dalsza część mi go wynagrodziła. Akcja jest poprowadzona ciekawie, lubię historie o złodziejach, więc i ta przypadła mi do gustu. Bohaterowie oryginalni, narracja również, świat przedstawiony surowo i beznamiętnie. To książka inna niż wszystkie, warto zwrócić na nią uwagę.

Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała dla portalu nakanapie.pl




września 10, 2019

"Dama z wahadełkiem" Paulina Kuzawińska

"Dama z wahadełkiem" Paulina Kuzawińska

Tytuł: Dama z wahadełkiem
Data premiery: 07.08.2019
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 336

„Dama z wahadełkiem” to druga książka w dorobku Pauliny Kuzawińskiej. Pierwsza to powieść z gatunku fantasy pt. „Zaklęci w wiatr”, która swoją premierę miała ponad rok temu. Autorka, sama zagorzała czytelniczka, w swoich książkach chce zapewnić czytelnikowi możliwość oderwania się od rzeczywistości i przeniesienia w inny świat, pełen zagadek i tajemnic. Czy „Dama z wahadełkiem” spełniła te kryterium?

Historia „Damy z wahadełkiem’ zaczyna się, gdy do szkockiej posiadłości na Wzgórzu Mgieł po wielu latach nieobecności wraca siostrzenica właścicielki, Madeline Hyde. To młoda dziewczyna, która przyjechała tu z Londynu, by leczyć złamane serce i uciec od współczujących spojrzeń. Właścicielka, Hortense, to starsza kobieta, która właśnie ma w planach zorganizowanie seansu spirytystycznego – jej przyjaciółka na starość i po wycieczce do Ameryki odkryła w sobie predyspozycje do bycia medium. Madeline szybko zostaje zapoznana z młodym dziedzicem, siostrzeńcem wspomnianej przyjaciółki, a dzień później na wieczoru spirytystycznym poznaje tajemniczego Gabriela... Tego też wieczoru umiera jeden z uczestników seansu. Szybko pojawiają się podejrzenia, że to nie była naturalna śmierć... A wszystko to dzieje się w głębokiej mgle, która spowiła mokradła i uniemożliwia opuszczenie posiadłości....

Od strony kompozycji książka składa się z króciutkiego prologu, 34 tytułowanych rozdziałów oraz epilogu. Rozdziały są krótkie i przeważnie kończą się w takich momentach, że nie sposób nie zacząć kolejnego. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego, narratorem jest Madeline, dzięki czemu czytelnik poznaje jej wszystkie uczucia oraz widzi świat jej oczyma. Styl powieści jest spokojny, klimatyczny, skupiony zarówno na otoczeniu, szczegółach otaczającego świata, jak i na wewnętrznych rozterkach bohaterki.

Pierwsze skrzypce w powieści gra oczywiście Madeline. To młoda, chyba nawet nastoletnia dziewczyna, której zaręczyny na krótko przed ślubem zostały zerwane. By odpocząć od londyńskiej rzeczywistości dziewczyna powraca do domu, w którym spędzała każde wakacje dzieciństwa, który kojarzy jej się z miłością i beztroską. Tutaj, w otoczeniu wrzosowisk i mokradeł, dziewczyna w końcu może odetchnąć pełną piersią. Tutaj czuje się jak w domu. Madeline to dobra dziewczyna, która troszczy się o innych. Niemniej jednak jest bardzo kochliwa i przesadnie uczuciowa, często popada wręcz w egzaltację. Jak to też mają w zwyczaju młode panienki z dobrych domów, jest dosyć naiwna i uparta.

Oczywiście, jak to w takich powieściach bywa, Madeline ma swoich adoratorów. Jeden z nich to Clark, siostrzeniec przyjaciółki ciotki, piękny blondyn o niebieskich oczach, który wychował się w Ameryce. Bogaty, z dobrego domu, cierpliwy w zdobywaniu serca dziewczyny. Jego przeciwnikiem jest Gabriel, całkowite przeciwieństwo Clarka, o ciemnych włosach i oczach, dziwnie mocno pociągający. Madeline od pierwszego spojrzenia wyczuwa z nim ogromne przyciąganie. To tajemniczy i małomówny mężczyzna, którego szarpie ogromna namiętność.

Oczywiście w powieści jest jeszcze sporo pobocznych postaci, jak Artur, syn ogrodnika, bliski przyjaciel Madeline z dzieciństwa, czy na przykład doktor Watson, który pomaga Madeline rozwiązać zagadkę zbrodni. Jednak ich obecność nie jest tak istotna jak wymienionej trójki.

Skoro już wspomniałam o doktorze Watsonie, to moją uwagę przykuło kilka nazwisk. Oczywiście doktor Watson (jak postać z Sherlocka Holmesa, o którym nawet wspomina się w książce), Madeline nosi nazwisko Hyde (jak doktor Jekyll i pan Hyde), w pewnym momencie pojawia się też sklep Pani Bovary. Wszystko to są postacie z powieści, które powstały mniej więcej w czasach, w których toczy się ta opowieść (koniec XIX, początek XX wieku), a nawiązania są ewidentne i przyjemne, możliwe też, że jest ich w książce więcej, tylko moja wiedza jest za mała, by je dostrzec. Ale tak jak nawiązanie do Watsona i Bovary jest dosyć jasne, tak ciągle zastanawia mnie nazwisko głównej bohaterki.

Akcję historii można podzielić na dwa tory: pierwszy to kryminalny. Jest zbrodnia, jest zagadka, jest zamknięte grono podejrzanych uwięzionych w jednym domu. Ewidentne zaczerpnięcie z klasyki Agathy Christie. Muszę przyznać, że ten wątek mi się podobał, był przyjemnie i ciekawie poprowadzony.

Drugim torem historii jest wątek romansowym. I tutaj można by książkę skojarzyć z powieściami Jane Austen, jednak u mnie szybko te skojarzenie się rozwiało. U Austen wszystko było takie czyste i niewinne, delikatnie zasygnalizowane, nawet jeśli była mowa o fizyczności. Tutaj historia mocno skupia się na cielesności, chwilami powieść kierowała się w stronę romansu czy nawet może erotyku, co mi osobiście do gustu nie przypadło. Rozumiem, że autorka chciała pokazać Madeline jako dojrzałą kobietę pełną namiętności, dla mnie jednak było to chwilami przesadne.

Ogólnie książka ma przyjemny, spokojny klimat. Historia toczy się w małym miasteczku na odludziu, pomiędzy wrzosowiskami, klifem, morzem. Bajka. Dom, w którym toczy się historia jest stary, wiktoriański i w połowie nieużywany, co nadaje mi dosyć złowieszczy wręcz klimat. Tajemnica jest ciekawa, mroczna i niepokojąca, przez większą część powieści nie wiadomo o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Książka jest dobrze osadzona w tamtej dawnej rzeczywistości i kulturze. Jak dla mnie ten wątek romansowy był trochę za agresywny, ale podejrzewam, że dla większości czytelników to nie będzie aż taki problem. „Dama z wahadełkiem” to klimatyczna, przyjemna lektura, z dosyć zaskakującym i nieoczywistym zakończeniem.

Moja ocena: 6,5/10 (a dla tych nie uczulonych na romanse na pewno będzie to mocne 7/10)

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu Lira!



września 07, 2019

"Wioletka na tropie zbrodni" Katarzyna Gurnard

"Wioletka na tropie zbrodni" Katarzyna Gurnard

Tytuł: Wioletka na tropie zbrodni
Data premiery: 03.10.2018
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 243
Audiobook wydany przez Heraclon International, 7h 25min, czyta Ilona Chojnowska

„Wioletka na tropie zbrodni” to druga komedia kryminalna Katarzyny Gurnard. Autorka, łodzianka, po godzinach pracy oddaje się pisaniu. Zapalona fanka Agathy Christie, kolekcjonuje łyżeczki, a podróże po świecie odbywa z pilotem...w ręku. Dla relaksu przesuwa meble.

Akcja powieści rozpoczyna się od przekrętu w Słodkiej Babeczce, fabryce słodyczy, który odkrywa Wioletka Koperek, wielka fanka kryminałów i powieści detektywistycznych. Jak szybko się okazuje przekręt wcale przekrętem nie był, ale podczas pracy detektywistycznej umysłowej, której bohaterka wieczorem oddawała się we własnym mieszkaniu, w bloku naprzeciwko zobaczyła morderstwo! A przynajmniej tak jej się wydaje... Nie jest jednak pewna w stu procentach, bo była wtedy pod wpływem sporej dawki alkoholu.... Rano na trzeźwo postanawia zbadać sprawę, która szybko przeradza się w kolejne śledztwo bohaterki... czy tym razem Wioletka będzie miała rację? Co stało się z sąsiadką? Co wiedzą inni?

Kompozycyjnie książka składa się z 13 rozdziałów i epilogu. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, podąża za główną bohaterką. Styl powieści jest lekki, zabawny, przyjemny do słuchania.

Główną bohaterką jest oczywiście Wioletka. To kobieta po 30tce, która ciągle szuka swojego miejsca na ziemi. Studiowała ochronę środowiska, jednak po całym dniu przenoszenia żab z jednego miejsca w drugie stwierdziła, że to chyba nie jest jej droga życiowa. Później pracowała w firmie informatycznej mając nadzieję, że wyhaczy jakiegoś przystojnego, dobrze zarabiającego informatyka. Niestety i na tym polu jej się nie powiodło. Teraz pracuje w Słodkiej Babeczce, ale są to jej ostatnie dni, bo ze względu na podjadanie dziewczyna uznała, że tak dłużej być nie może, bo niedługo w drzwiach się nie zmieści... Poza pracą zawodową Wioletka jest detektywem wolontariuszem, jak sama się ładnie określa. Wszędzie wietrzy zbrodnię czy spisek, w końcu do czegoś cała jej wiedza z kryminałów musi się przydać, prawda? Tak naprawdę to miła, ale i dosyć naiwna bohaterka, chwilami jej głupota trochę kuła w oczy...

Wioletka ma oczywiście przyjaciółkę od serca, Zuzię, która często studzi jej zapędy, a gdy trzeba to i się Wioletką zaopiekuje. Jest bardziej racjonalna od pani detektyw 😊 Przez powieść przewija się także mama głównej bohaterki, zapalona pani domu. Warty wspomnienia jest także policjant Jasper Ogiński, który często ma ochotę wyrywać sobie włosy z głowy jak tylko słyszy o kolejnych poczynaniach Wioletki.

W książce dużą rolę pełnią sąsiedzi. Kilka bloków, które sąsiaduje ze sobą, gdzie wszyscy się znają dosłownie czy z widzenia. Wioletka najlepiej zna ich z podglądania, kiedy wieczorem nikt nie zasuwa zasłon, więc dziewczyna zna wieczorne zwyczaje każdego z nich. Jest też grono starszych sąsiadek, które dzień w dzień wysiadują na ławeczce i wszystko widzą. Ogólnie w książce obrywa się sporo takim wścibskim sąsiadom, autorka nie szczędzi im krytyki oczywiście w całkiem zabawnej formie. Trochę też korzysta w powieści ze stwierdzenia „nie oceniaj książce po okładce” – nie każdy okazuje się tym, na kogo wyglądał z daleka.

Ogólnie, przy tej książce autorki, jak przy wcześniej przesłuchanej „Pani Henryce i morderstwie w pensjonacie” bawiłam się dobrze. Czas szybko zleciał, śledztwo mnie wciągnęło, chociaż na początku trochę głupota i naiwność Wioletki mnie irytowała. Później autorka nadrobiła ciekawymi sąsiedzkimi spostrzeżeniami i ciekawą akcją, a znowu zakończenie mnie ciut rozczarowało. Ale to znowu wina głupoty bohaterki. Więc mimo, że ocenę dają tę samą co przy „Pani Henryce...” ta książka podobała mi się ciut mniej. Ale na tyle nieznacznie, że oceny nie zmieniam 😊

Moja ocena: 7/10

września 05, 2019

"Telefon o północy" Tess Gerritsen

"Telefon o północy" Tess Gerritsen

Tytuł: Telefon o północy
Tłumaczenie: Elżbieta Smoleńska
Data premiery: 08.07.2019
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Liczba stron: 256

Tess Gerritsen swoją karierę pisarską rozpoczęła cyklem ośmiu romansów kryminalnych. Początkiem tego cyklu a zarazem jej debiutem literackim była książka pt. „Telefon o północy”. Myślę, że ten fakt jest istotną informacją przed rozpoczęciem lektury oraz to, że książka została wydana po raz pierwsza na amerykańskim rynku w 1987 roku. Dzięki tej wiedzy książkę można czytać z innym nastawieniem, a co za tym idzie, odebrać ją bardziej pozytywnie.

Akcja książki rozpoczyna się od prologu, w którym jesteśmy świadkami jak pewien mężczyzna zastawia pułapkę na płatnego mordercę w berlińskim hotelu i wychodzi z tej bitwy zwycięsko skutecznie zacierając po sobie ślady. Kilka godzin później, chwilę po północy, Sarah odbiera telefon – dzwoni Nick z Departamentu Stanu, który oznajmia jej, że jej mąż Geoffrey zginął w pożarze hotelu w Berlinie. Kobieta nie może w to uwierzyć, tym bardziej, że Geoffrey miał być przecież na wyjeździe służbowym w Londynie... Niedługo po tym udaje jej się przekonać Nicka, że coś w tej sprawie nie pasuje i obydwoje zaczynają prywatne śledztwo, które przegoni ich po kilku krajach Europy oraz obudzi gorące uczucie....

Od strony kompozycji książka składa się z prologu i 16 rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, głównie podąża za Sarah, ale nie tylko. Narrator dużą uwagę zwraca na otoczenie i wygląd postaci. Język narracji jest prosty, książkę czyta się szybko.

Główną bohaterką jest wspomniana już Sarah. To kobieta w wieku 32 lat, ruda, z brązowymi oczami, przeciętnej urody. Jest mikrobiologiem, pracuje na uniwersytecie i prowadzi ważne badania nad DNA, które są po części tajne. Swojego męża Geoffreya spotkała 6 miesięcy temu, a od 2 są małżeństwem. Sarah jest dosyć naiwna, obsesyjnie chce być kochana.

Jej mąż Geoffrey zatrudniony był w pewnym banku, który swoją filię ma w Londynie, stąd jego częste wyjazdy. Jak szybko się okazuje, Sarah niewiele wie o swoim mężu, nie zna nikogo z jego rodziny i przyjaciół, nagle orientuje się, że Geoffrey w sumie nigdy nic jej o sobie nie powiedział... Powiedzieć, że sytuacja wygląda na podejrzaną, to jak nie powiedzieć prawie nic....

Nick z kolei to dosyć prosty facet. Pracuje w Departamencie Stanu, ale ostatnio został zdegradowany i teraz zajmuje się powiadamianiem wdów o śmierci mężów i ściąganiem ich ciał do kraju. Na szczęście ma wiele kontaktów z przeszłości, które w razie potrzeby może wykorzystać...  Nick to idealista, dobry człowiek. Prywatnie rozwodnik,  od 4 lat samotny, stroni od kobiet. Do czasu poznania Sarah uważał, że nie potrzebuje miłości i kobiety, jednak po jej poznaniu szybko zmienia zdanie...

Akcja powieści oparta jest na szpiegowskich intrygach. Nie wiadomo kto jest kim, komu można ufać, kto jest dobry a kto zły. Akcja pędzi, dużo się dzieje, wciągając w to wszystko zwyczajną Sarah, która jeszcze niedawno o tym świecie nie miała pojęcia. Historia poprowadzona jest sprawie, wciąga.

Wątek miłosny, jak na romans, nie jest specjalnie mocno rozbudowany. Jasne - zachowanie pod tym względem Sarah i Nicka jest dosyć naiwne i dosyć zabawne, ale szczerze nie przywiązywałam do tych momentów większej wagi.

W tej książce, debiucie autorki, dziwi mnie jej dobór tematyki. Nazwisko autorki przyzwyczaiło nas do akcji osadzonej w środowisku medycznym, a tutaj mam całkowicie co innego. CIA, szpiedzy, płatni mordercy wyskakują z każdej strony książki. Akcja toczy się w kilku krajach, głównie w Europie. Muszę przyznać, że znając późniejsze książki autorki, ta tematyka mocno zaskakuje.

Podsumowując, książka jak na rok 1987, debiut oraz gatunek romans kryminalny jest całkiem w porządku. Lektura na jeden wieczór, na oderwanie się od rzeczywistości. Myślę, że warto o tym wiedzieć przed rozpoczęciem lektury, w innym wypadku książka może nie zadowolić. A posiadając te informacje można się przy książce zrelaksować i dać się ponieść akcji. Spędziłam z nią przyjemne, rozrywkowe kilka godzin.

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!

września 04, 2019

"Czarna loteria" Tess Gerritsen

"Czarna loteria" Tess Gerritsen

Tytuł: Czarna Loteria
Tłumaczenie: Monika Krasucka
Data premiery: 08.07.2019
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Liczba stron: 288

Tess Gerritsen to aktualnie jedno z najgłośniejszych nazwisk w gatunku thrillera medycznego. Jej książki doczekały się wydań w 40 krajach, zostały przetłumaczone na ponad 30 języków, a nakład ich przekroczył 30 milionów. Na podstawie jej serii o Rizzoli i Isles powstał serial telewizyjny pt. „Partnerki”. Jednak nie wszyscy wiedzą, że autorka swoją przygodę zaczęła od serii ośmiu romansów kryminalnych, w skład której wchodzi właśnie „Czarna loteria”. W całym jej dorobku to była druga książka, która na rynku amerykańskim ukazała się w 1990 roku. Myślę, że dobrze o tym wiedzieć przed lekturą, bo wtedy spojrzy się na książkę nieco inaczej.
„Czy nie zastanowiło cię, że zabójca działa w sposób planowy? Zupełnie jakby miał listę ofiar. To taka czarna loteria, w której stawką jest śmierć.”
Akcja „Czarnej loterii” rozpoczyna się od brutalnego morderstwa lekarza ginekologa Henry’ego Tanaki, który na chwilę przed swoją śmiercią dostał list z kancelarii prawnej – po 5 latach nagle ktoś zaczyna interesować się śmiercią jednej z pacjentek. Mijają 2 tygodnie, śledztwo z braku jakichkolwiek dowodów zostaje zamknięte. Po tym czasie na stół operacyjny trafia jedna z pielęgniarek tego samego szpitala, podczas operacji, która przebiega pozornie wzorcowo, pacjentka niespodziewanie umiera. Winą zostaje obarczona lekarz anestezjolog Kate Chesne. Kobieta jest jednak pewna, że nie popełniła błędu. Rodzina zmarłej przygotowuje pozew sądowy, sprawą zajmuje się prawnik Dave. Kate próbuje przekonać Dave’a o swojej niewinności, jednak z powodu braku dowodów, prawnik jej nie wierzy, mimo że kobieta wzbudza w nim sporo namiętności. Sprawa zmienia się kiedy ofiarą morderstwa pada druga pielęgniarka, zamordowana dokładnie tak samo jak wcześniej lekarz...

Kompozycyjnie książka składa się z prologu, 16 rozdziałów i epilogu. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, najczęściej podąża za Kate. Narrator przywiązuje dużą wagę do wyglądu bohaterów, szczególną uwagę zwracając na oczy. Poza tym styl narracji jest płynny i wciągający.

Główną bohaterką jest doktor Kate Chesne. Kobieta około 30tki, samotna, do Honolulu przeprowadziła się dla mężczyzny, jednak z tego związku nic nie wyszło. Praca jest całym jej życiem i jest naprawdę dobra w tym co robi. Kobieta racjonalna, bardzo uparta, zaradna.

Dave Ransom to prawnik z własną kancelarią. Również samotny, w okolicach 40stki, przystojny. Jego życie nie zawsze był puste i wypełnione tylko pracą, kiedyś miał rodzinę i pracę w prokuraturze. Teraz mężczyzna jest zimny jak skała, od lat nie dopuszcza do siebie żadnych uczuć. Jednak Kate zaburza ten porządek i  jego schludny, pedantyczny świat.

Wątek kryminalny historii jest zaskakująco wciągający. Intryga dobrze przemyślana, mimo że nieskomplikowana. Muszę przyznać, że nie domyśliłam się jej rozwiązania.

Wątek romansowy z kolei, przyjmując, że z założenia książka to romans kryminalny, nie jest jakoś mocno eksponowany. Oczywiście było parę miłosnych momentów, bohaterów mocno do siebie ciągnie, ale nie było to bardzo nachalne. Zdecydowanie w książce przeważa motyw kryminalny, niż romansowy.
„Każdy nosi w sobie agresję. Ujawnia ją zwłaszcza wtedy, gdy musi bronić tych, których kocha. Miłość i nienawiść od zawsze idą w parze.”
Ogólnie muszę przyznać, że książkę czytało mi się dobrze. To była fajna odskocznia od moich codziennych mrocznych lektur, taki odmóżdżacz, czytadło na jeden wieczór.  Szczerze, spodziewałam się więcej romansu, więc zostałam pozytywnie zaskoczona.

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!

września 03, 2019

"Krewni" Piotr Górski

"Krewni" Piotr Górski

Autor: Piotr Górski
Tytuł: Krewni
Cykl: komisarz Sławomir Kruk, tom 3
Data premiery: 17.07.2019
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Liczba stron: 432

„Krewni” to trzeci tom o komisarzu Sławomirze Kruku autorstwa Piotra Górskiego. Autor wywodzi się z rodziny polonistów, swoje dzieciństwo spędził na Mazurach. Debiutował w latach 90tych XX wieku, a prócz wspomnianej już kryminalnej serii, która swój początek miała w 2017 roku, trzyma się raczej gatunku fantasy. Dla mnie ten tom to było pierwsze spotkanie z twórczością autora, ale od razu mogę przyznać, że na pewno nie ostatnie!

Akcja powieści „Krewni” zaczyna się od oględzin zwłok młodej dziewczyny, którą ktoś brutalnie zamordował, a po jej śmierci ciało dokładnie ułożył. Szybko okazuje się, że zamordowana Basia, to bratanica mężczyzny, który rok temu zastrzelił jednego z trzech chłopaków, znajomych dziewczyny. którzy wtargnęli do jego mieszkania – od tej pory mężczyzna przebywa w więzieniu, dopiero za kilka dni szemrany adwokat ma go stamtąd wyciągać. Kruk, komisarz zajmujący się tą sprawą, od razu przeczuwa, że sprawy się w jakiś sposób łączą i wiedziony tym instynktem rozpoczyna obszerne i zagmatwane śledztwo. Czy faktycznie te dwie sprawy się łączą? Kto zamordował Basię? I jak skutecznie przeprowadzić śledztwo, kiedy rodzina zamordowanej nie wierzy w polski system sprawiedliwości i sama postanawia wziąć sprawy w swoje ręce?

Od strony kompozycji książka podzielona jest na 99 naprawdę krótkich rozdziałów – niektóre liczą stronę, inne kilka. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, podąża przeważnie za Krukiem, ale nie tylko. Książkę czyta się wygodnie, wydanie jest bardzo przejrzyste.
Styl narracji bardzo przypasował mi do gustu – jest mrocznie, świat przedstawiony w książce jest raczej zły, nadziei brak, sprawiedliwości też. Jednak narracja poprowadzona jest dosyć sarkastycznie, dużo w niej czarnego humoru – muszę przyznać, że często podczas czytania przez moją twarz przemykał uśmiech. Ten zabieg możemy zaobserwować głównie w dialogach, których jest w książce sporo.
„Pomyślał, że powinien gdzieś zapisać, że dwudziestego siódmego czerwca o czwartej trzydzieści świat się zatrzymał bez powodu. Nie włączył radia w samochodzie. Bał się, że gdy naciśnie przycisk, z głośników nie dobędzie się dźwięk i wtedy zrozumie, że został sam na świecie.”
Głównym bohaterem powieści jest oczywiście wspomniany już komisarz Kruk. To inteligentny śledczy, jednak z pewnymi problemami. Pół roku temu wydarzył się pewien incydent (podejrzewam, że było to w tomie drugim), który sprawił iż koledzy i przełożeni z pracy nie są pewni czy jest w stanie zachować w pracy zimną krew. Mężczyzna jest samotny, ma problemy ze snem, w sumie praca to jego życie, nie ma nic poza nią. Przełożony kieruje go do psychologa, co Krukowi raczej nie odpowiada. Kruk to dobry facet, ale z dużym temperamentem, potrafi czasem dogryźć. Muszę przyznać, że bardzo go polubiłam i jestem bardzo ciekawa jego wcześniejszych losów.
„Do tej pory miałeś zadziwiająco dużo szczęścia. Ale jeśli to będzie trać, szczęście się skończy, bo szczęście zawsze się kończy, i pewnego dnia przekroczysz granicę.”
Fajną, chociaż mocno drugoplanową postacią jest też policjant towarzyszący Krukowi przy tej sprawie – Radek. To wielki facet, który myśli racjonalnie. Młody ojciec, dla niego rodzina jest równie ważna co praca. Z Krukiem się dogadują, Radek stoi za nim murem. To dobry i lojalny człowiek.

W książce spotykamy naprawdę sporo postaci – po stronie policji na pewno trzeba jeszcze wymienić przełożonego Marcina i psycholog Monikę. Wielką rolę w książce odgrywa też rodzina zamordowanej – jej matka Iwona i jej dwóch braci , a także dwóch młodych mężczyzn powiązanych z tamtym wtargnięciem. Poza tym koniecznie trzeba też wspomnieć o tym szemranym adwokacie, który jest dosyć intrygującą postacią – brodacz z niedowładem jeden strony twarzy, kompletnie bez kręgosłupa moralnego, który nie obawia się pokazywać własnego bogactwa. Muszę przyznać, że wszystkie te postacie są naprawdę ciekawe, każda z nich ma swój indywidualny rys.
„Błękitne niebo było w tej chwili jedynie marzeniem. Błękit policyjnych świateł musiał Krukowi wystarczyć.”
Intryga w powieści jest mocno rozbudowana i świetnie przemyślana. Wraz z biegiem powieści czytelnik odkrywa nowe fakty, z których może odtworzyć bieg wcześniejszych wydarzeń. Muszę przyznać, że akcja jest dobrze rozpisana, mocno wciąga, książkę naprawdę ciężko odłożyć. Pochwalić też muszę kilka pomysłów na wnętrza budynków, gdzie sztuka miesza się z codziennością – robi wrażenie!

Pisałam już wcześniej o mroczności świata przedstawionego, ale trzeba podkreślić, że chyba żadna z postaci nie wierzy w polski system sprawiedliwości. Wielu bohaterów czerpie z tego korzyści, a ci dobrzy wiedzą, że jeśli sami nie wymierzą sprawiedliwości, to nikt inny tego nie zrobi.
„Sądy są niezbędne – powiedział powoli. – Dzięki nim mamy złudzenie, że prawo jest czymś namacalnym, że w ogóle jest czymś istotnym, że jego złamanie jest złem i czeka za to kara. Tkwimy w tym złudzeniu, dopóki osobiście się nie przekonamy, czy sądy naprawdę są.”
 To brutalny, smutny świat, gdzie tych prawych można zliczyć na palcach jednej dłoni.

Podsumowując, „Krewni” to rasowy kryminał. Z wciągającą, ciekawą akcją, świetnymi bohaterami i dobrze przemyślaną zagadką, którą chyba faktycznie ciężko samodzielnie odgadnąć. Styl powieści zdecydowanie przypadł mi do gustu. Mam tylko jedno ‘ale’ – późniejszy wątek Moniki wydawał mi się niepotrzebny, nie pasował mi do całości, wprowadzał bardzo niepotrzebny dramatyzm, najchętniej bym go wycięła. Ale poza tym to nie mam zastrzeżeń i muszę teraz nadrobić pozostałe dwa tomy, bo jestem naprawdę ciekawa przeszłości bohatera!
A, ważna informacja – tom można czytać oddzielnie, autor tak sprytnie poprowadził narrację, że nie za wiele dowiadujemy się o przeszłości bohaterów, więc nawet zaczynając od środka, czytelnik nie odbiera sobie przyjemności poznania wcześniejszych tomów.

Moja ocena: 7,5/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!

września 02, 2019

"One płoną jaśniej" Shobha Rao - recenzja przedpremierowa

"One płoną jaśniej" Shobha Rao - recenzja przedpremierowa

Tytuł: One płoną jaśniej
Tłumaczenie: Joanna Jurewicz
Data premiery: 04.09.2019
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 384

Książka „One płoną jaśniej” jest promowana jako ważny głos odnośnie feminizmu. O autorce Shobha Rao mówi się, że jest jedną z najbardziej obiecujących pisarek współczesnych. Urodziła się w Indiach, gdzie spędziła pierwsze 7 lat swojego życia, po czym przeniosła się do Stanów Zjednoczonych. Przed swoją debiutancką powieścią wydała jeden zbiór opowiadań.
O swojej książce „One płoną jaśniej” mówi, że jej celem nie było udzielenie odpowiedzi na pytania o los i współczesne życie kobiet, a właśnie samo to zadanie pytań, które prowokują, zmuszają do większej refleksji, zastanowienia się, do rozszerzenia swojej świadomości. Dobra powieść według autorki to taka, która porusza czytelnika, narusza jego równowagę. Czy o „One płoną jaśniej” możemy tak powiedzieć?

Historia przedstawiona w powieści skupia się na dwóch postaciach, młodych indyjskich dziewczynach – Sawithy i Purnimy, które żyją w głębokiej biedzie. Purnima, młodsza, jest córka tkacza, jej matka zmarła kilka miesięcy temu i od tego czasu Purnima cały dzień zajmuje się domem (chatą wręcz), rodzeństwem i ojcem. Sawitha jest niewiele starsza, jej rodzina jest jeszcze biedniejsza. Zatrudnia się u ojca Purnimy do pomocy przy krosnach i produkcji sari. Tak dziewczyny się poznają, łączą swoje życia i światła, rozpoczynają nierozerwalną przyjaźń i głębokie uczucie. Niestety los szybko je rozdziela, rzuca im coraz cięższe przeżycia, ogromne przeszkody pod nogi. Każdego dnia dziewczyny stają przed pytaniem – walczyć dalej? Czy nadal brnąć w to wszystko? Czy się poddać? Na szczęście nasze bohaterki są silne, nie ustają w walce, mimo że nie jest to łatwa i prosta droga. Przemierzają kraje, domy i wiele dróg, by z powrotem połączyć swoje losy.

Kompozycyjnie książka podzielona jest na obydwie bohaterki – raz poznajemy losy jednej, raz drugiej dziewczyny, naprzemiennie. Każdy z tych działów podzielony jest na krótkie rozdziały. Książkę zamyka trzy stronicowy słowniczek indyjskich słów – muszę przyznać, że podczas lektury nieraz się do niego uciekałam, był bardzo pomocny. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator jest wszystkowiedzący, ale też surowy dla czytelnika. Pozwala nam spojrzeć przez dziurkę od klucza do innego świata, niczego przy tym nie tłumacząc – czytelnik po prostu ma prawo obserwowania zastałych sytuacji. Styl narracji jest spokojny, narrator często zwraca uwagę na przeżycia i odczucia bohaterek, które nieraz są mocno porywające. Język powieści jest zarazem łatwo przyswajalny i trochę poetycki, bogaty i skory do rozważań.

Jak już wspomniałam bohaterki mamy dwie. To dziewczyny, nastolatki, które urodziły się w świecie zdominowanym przez mężczyzn, gdzie dla rodziny najważniejsi są chłopcy, dziewczyny to tylko i wyłącznie problem, wręcz zniewaga. Dobrze tę sytuacje obrazuje fakt, że narodzin dziewczyn nawet się nie rejestruje, a w chwili, gdy Punima jako dziewczynka weszła do rzeki – ojciec nie zamierzał jej ratować. Pracy kobiet w tym kraju nikt nie szanuje, samych kobiet nikt nie szanuje. Kobieta to rzecz należąca do męża, z którą może robić co chce.
„Mężczyźni trzymający zapałki przy twoich tęczówkach z benzyny. Płomienie, wokół ciebie wszędzie płomienie, liżące twoje świeżo rozkwitłe piersi, twoje pierwszomiesięczne ciało. I czeluście piekieł. Piekieł rozległych jak świat. Czekających, by cię obedrzeć, by zmienić cię w popiół i nawet wiatr, nawet wiatr... Nawet wiatr, moja miła, pomyślała, patrzy, jak płoniesz, chce tego, przelatuje nad tobą i przez ciebie. Rozsypując cię, bo jesteś dziewczyną i jesteś popiołem.”
 Książka przedstawia naprawdę przerażający obraz indyjskiej kobiety. Naprawdę ciężko mi uwierzyć, że takie rzeczy faktycznie jeszcze ciągle w naszym współczesnym świecie mają miejsce. Niewyobrażalne, naprawdę.
„tym zostanie zawsze w oczach mężczyzn – rzeczą do otworzenia, do zamieszkania na chwilę, by zaraz potem ją opuścić.”
Mimo ciężkiego losu, obydwie dziewczyny mają w sobie wewnątrz światło, płomień, który nie gaśnie. Już nawet same ich imiona są ze światłem nierozerwalnie złączone – jedno oznacza słońce, drugie księżyc. Ma to bardzo metaforyczne znaczenie nie tylko odnośnie wspomnianego światła ale i nierozerwalności dziewczyn, jedno przecież nie może istnieć bez drugiego, mimo całkowicie innych charakterów.
„Czy wiesz, że są na świecie miejsca, gdzie ludzkie imiona nie mają znaczenia? Naprawdę tak jest. Możesz to sobie wyobrazić? Cóż to mogą być z miejsca? Puste, ot co. Puste i smutne. Imię bez znaczenia jest jak noc bez dnia. Są takie miejsca, sam słyszałem.”
 Ogólnie cała powieść pełna jest światła, a co nierozerwalne, również mroku, czerni. Dużą uwagę narrator zwraca na kolory, właśnie tę grę światła z cieniem.
„Chata się wypełniła, ale nie ciałem, nie zapachem czy obecnością: tym wypełniał ją jej ojciec, siedzący prze drugim krośnie. Nie, dziewczyna wypełniła ja nagłą świadomą jasnością, poczuciem przebudzenia, choć słońce przecież wzeszło już dawno temu.”
O czym to nam mówi? Że znowu – jedno nie może istnieć bez drugiego, jest dzień i noc, światło i cień, dobro i zło. To tylko od nas, naszych wyborów zależy co wybierzemy.
„...gdybym tylko umiała brać rzeczy, które nie są dla mnie przeznaczone. Gdybym tylko miała odwagę.”
Książka porusza ogrom ważnych tematów. Los kobiet w Indiach, handel żywym towarem, prostytucja, gwałty – to wszystko w powieści jest na porządku dziennym. Straszne, ciężkie tematy, jednak ważne, trzeba o nich mówić i uświadamiać świat, bo tylko w taki sposób można liczyć na poprawę. Ciężko o tym pisać, to naprawdę wstrząsające, a kontrast jest tym większy, że narrator przedstawia to jako normę, życie codzienne.
„Szklanka z mlekiem, którą trzymała w dłoniach, ostygła. Spojrzała w dół i zobaczyła kożuch na jego powierzchni. Pojawił się znikąd: cienki, pomarszczony, lekki. Przebiegłe. Jak mleko to zrobiło, skąd wiedziało, jak to zrobić, zastanawiała się. Żeby się ochronić? Skąd umie być tak silne?”
Oprócz tego w książce zwróciłam też dużą uwagę na ten ‘inny’ świat. Inne obyczaje, inna kultura, inne jedzenie – wszystko to bogato (jak na ten sposób narracji) opisywane znajdziemy w powieści. Byłam wręcz zafascynowana tymi kolorami, zapachami – niesamowite jak w te doznania jest tam bogato. I tutaj właśnie najbardziej przydał się słowniczek – mogłam sobie sprawdzić co znaczą nazwy potraw😊 Tak samo z fragmentami opisującymi kwestie tkackie – od bawełny do nici, od nici do krosna, od krosna do sari. Niesamowite opisy, uświadamiające co mamy, co możemy. Bardzo poruszające.
„Zapomnij, co mówiłem o kobiecie, które nie jest posłuszna. Najgorsza rzecz to kobieta, która wie, czego chce.”
Podsumowując, „One płoną jaśniej” to ważna książka, już choćby przez sam fakt nagłaśniania sytuacji kobiet żyjących w Indiach. Porusza ważne, istotne i ciężkie tematy, o których trzeba głośno mówić. To też historia dająca nadzieję, mimo przeciwności losu, mimo zależności kobiet od mężczyzn, bohaterki nie tracą swojej mocy, dalej prą do przodu. Książka wzruszająca i wstrząsająca. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać i mam nadzieję, że będzie takich książek więcej.

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte!



września 02, 2019

"Kolory zła. Czerwień" Małgorzata Oliwia Sobczak - recenzja przedpremierowa

"Kolory zła. Czerwień" Małgorzata Oliwia Sobczak - recenzja przedpremierowa

Autor: Małgorzata Oliwia Sobczak
Tytuł: Kolory zła. Czerwień
Cykl: Kolory zła, tom 1
Data premiery: 04.09.2019
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 384

„Kolory zła. Czerwień” to zarówno debiut kryminalny Małgorzaty Oliwii Sobczak oraz jej trzecia powieść, która ukazała się na rynku wydawniczym. Autorka debiutowała w 2015 roku krótką baśnią pt. „Mali, Boli i królowa Mrozu -  mówi o niej, że jest to jej najbardziej osobista powieść. Dwa lata później Sobczak pokusiła się o powieść obyczajową z elementami magii, a teraz mamy kryminał. Autorka twierdzi, że ten gatunek, mimo że nie doceniała go przez długie lata, to jest w końcu to co jej pasuje, długo pracowała nad warsztatem pisarskim odpowiednim dla kryminału. W dwóch poprzednich książkach główną rolę pełniły kobiety, co widać i w tej powieści.
Autorka prywatnie mieszka w Sopocie, ale Trójmiasto uważa za jedność. Ma męża, córkę, na co dzień zajmuje się badaniami naukowymi i pracami rozwojowymi w dziedzinie nauk społecznych i humanistycznych. Skończyła kulturoznawstwo i dziennikarstwo, co jest dosyć znaczące dla „Czerwieni”, bo w pełnym momencie zderzają się tam dwa światy – dziennikarstwa i wymiaru sprawiedliwości.
„Kolory zła. Czerwień” to pierwsza część cyklu, podejrzewam, że drugi tom jest już na wykończeniu, bo autorka już mówi o trzecim i zapowiada w nim ‘mocną jatkę’, elementy makabry. Czy faktycznie jest na co czekać?

Akcja powieści rozpoczyna się od znalezienia ciała młodej dziewczyny na sopockiej plaży. Do nadzorowania sprawy wyznaczony zostaje prokurator Leopold Bilski. Szybko okazuje się, że dziewczyna nie popełniła samobójstwa, a zbrodnia nie jest przypadkowa – to zaplanowane morderstwo, ktoś wyciął kobiecie usta. Lekarz medycyny Tadeusz Dubiela, do którego trafiają zwłoki dziewczyny, szybko wiąże tę sprawę z bardzo podobną, która miała miejsce w Sopocie 17 lat temu... Czy sprawy faktycznie się łączą? Czy w Trójmieście grasuje seryjny morderca? A może to wszystko to tylko dziwny zbieg wydarzeń?

Od strony kompozycji książka przedstawia się bardzo ciekawie. Wydarzenia płyną dwutorowo – w latach 90tych (to historia o pierwszej zamordowanej) oraz w 2013 roku (współcześnie). Każda z tych części podzielona jest na rozdziały, które są krótkie, przez co akcja wydaje się płynąć dosyć szybko. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator podąża śladem kilku bohaterów, a same sceny są przedstawione bardzo interesująco – przy każdym nowym rozdziale miałam wrażenie, że bohaterowie, jak aktorzy, czekali w miejscu, by móc zacząć swoją kwestię – zależność między scenami nie była ciągła, co powodowało dosyć ciekawy efekt.

Głównym bohaterem, wokół którego kręci się akcja współcześnie, jest prokurator Bilski. Mężczyzna przed 40tką, dosyć przystojny, ambitny. Wie czego chce, przynajmniej zawodowo. W życiu prywatnym samotny, choć nie stroni od przelotnych romansów. Do sprawy morderstwa dziewczyny z Sopotu podchodzi nie tylko ambicjonalnie ale i dosyć osobiście – sprawa jest dla niego dziwnie ważna. Dlaczego?

Jedną z głównych postaci jest też Helena Bogucka. Z zawodu sędzia rodzinny, miłośniczka czerwonej szminki. Aktualnie, jak Leopold, samotna, chociaż w jej życiu kryje się całkiem inna historia. To kobieta po przejściach, która w chwili gdy miała porzucić wszystko i w końcu zacząć żyć, wielka tragedia przygniotła ją do ziemi. Teraz Helena szuka ukojenia w dobrych winach i spokojnej samotności. Do czasu! Ta postać dla mnie jest najbardziej interesująca, przechodzi ekstremalną metamorfozę, zmienia się i dojrzewa na oczach czytelnika.
„Nie było jeszcze dziewiątej, a ona zdążyła się już zmęczyć tym cholernym poniedziałkiem. Więcej, czuła się zmęczona nadchodzącym tygodniem.”
Z postaci, które odgrywają swoją rolę w 2013 roku koniecznie muszę wymienić jeszcze lekarza medycyny sądowej Tadeusza Dubielę. On również kryje w sobie ciekawą historię z przeszłości. Jego zawód jest dla niego życiem, powołaniem, od zawsze widział, że odkrywanie tajemnic związanych ze śmiercią, z ostatnich chwil życia, oddanie ostatecznego hołdu zmarłemu jest jego powołaniem. Gdy mówi o swojej pracy to mówi z ogromną pasją, przez co na pewno wzbudza w czytelniku szacunek. Jest mądry i spokojny.

Wydarzenia z przeszłości, które poznajemy, to historia pierwszej zamordowanej – Moniki. Czytelnik poznaje jej życie, jej pragnienia, chęć zmiany i znaczenia. Monika to dziewczyna, która z brzydkiego kaczątka stała się pięknym łabędziem. Nie tak. Z małpki – pumą. Dziewczyna chce przeżyć, chce emocji, chce coś znaczyć. Ucieka przed niezrozumieniem w domu, w dosyć szemrane, mafijne środowisko. To bardzo ciekawa i obszernie przedstawiona postać, choć nie mogę powiedzieć, żebym zapałała do niej wielką sympatią, mimo że przyjmuję do wiadomości jej motywy, są przedstawione logicznie i racjonalnie.
„Czułeś kiedyś jakiś brak w sobie? Mówię o takim uczuciu... Nie zwykłym dole czy smutku. Ale uczuciu, że niby wszystko jest normalnie, ale w brzuchu masz pustkę. Jakbyś był głodny albo wypełniało cię powietrze...jakbyś zgubił połączenie pomiędzy umysłem a ciałem.”
Akcja powieści jest poprowadzona tak jak lubię – kilku bohaterów, wycieczki do przeszłości, uzasadniające aktualne wydarzenia. Narracja skupia się na detalach otoczenia i odczuciach bohaterów, nie jest całkiem surowa, nieraz w tekście spotkamy ciekawe porównania. Ważną rolę odgrywa tu też kolor, co już sugeruje nam tytuł powieści.

Co do samej intrygi to jest ona dobrze i rzetelnie zbudowana. Nie będę ukrywać, że nie domyśliłam się kto za tym wszystkim stoi, ale wydaje mi się, że autorka właśnie miała taki zamiar, bo zostawia czytelnikowi dosyć dużo tropów. Akcja płynie szybko, książka mocno wciąga. Podobało mi się też to, że nadaktywny udział prokuratora w cały dochodzeniu był dobrze uzasadniony.

Co mi się nie podobało? Oczywiście wątek romansowy. Bilski, racjonalny człowiek, przez chwilę zachowuje się szczeniacko, wydać tutaj naleciałości z powieści obyczajowo-romansowych. Ogólnie duża część powieści skupia się na seksualności – ja osobiście stronię od lektur o takim zabarwieniu, więc i tutaj nie byłam zadowolona.
Druga moja uwaga co do książki, to dosyć schematyczne zakończenie – dla mnie, wyjadacza kryminalnego, potrzeba jednak czegoś więcej, liczę na zaskoczenie, a tutaj tego zabrakło.

Podsumowując, „Czerwień” to dobry początek kryminalny autorki. Nie będę się czepiać minusów, książkę czytało mi się dobrze, wciąga, czyta się szybko i ma ciekawych, dobrze uzasadnionych psychologicznie bohaterów. Co prawda dalej nie wiem jak odnieść się do Leopolda, chyba trochę mnie denerwował, ale za to postać Heleny mnie zachwyciła. Mam szczerą nadzieję, że autorka popracuje jeszcze trochę nad swoim warsztatem (który tutaj był chwilami niezdecydowany – raz było bardzo naukowo, raz dosyć poetycko) i pomysłami na dobre i zaskakujące, nieszablonowe zakończenie, bo potencjał widzę naprawdę duży! Po drugą część na pewno sięgnę!

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu W.A.B.!