kwietnia 08, 2019

"Skazany na zło" Adrian Bednarek

"Skazany na zło" Adrian Bednarek

Autor: Adrian Bednarek
Tytuł: Skazany na zło
Data premiery: 3.10.2018
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 319

   „Skazany na zło” jest czwartą wydaną książką w dorobku autora Adriana Bednarka, ale, jak sam przyznaje w posłowiu, napisał ją dużo wcześniej, jako jedną z pierwszych swoich powieści, która potem przez 5 lat leżała w szufladzie. Jest to na razie jedyna osobna powieści Bednarka, poza nią na rynku dostępny jest cykl (4 tomy) o diable Kubie Sobańskim. Autor fascynuje się seryjnymi mordercami oraz II wojną światową, czemu daje upływ właśnie w „Skazanym na zło”.
Powieść opowiada historię Wiktora Hauke, 27letniego przedsiębiorcy, współwłaściciela firmy sprzedającej kolekcjonerskie przedmioty, prywatnie męża Igi, pięknej rudowłosej kobiety. Wiktor od kilku miesięcy walczy z własnymi ciągotkami alkoholowymi, co dzięki nowej kochance nie jest aż tak trudne. Pewnego popołudnia Wiktor z Moniką - kochanką wybierają się na piknik w lesie, gdzie nagle dziewczyna zaczyna się dziwnie dusić i wciągu kilku minut umiera. Wiktor nie wie co robić, spanikowany, że te wydarzenie zburzy jego dotychczasowe życie, postanawia zakopać dziewczynę w lesie. Dzień później ktoś podrzuca mu telefon z profesjonalnymi zdjęciami uwieczniającymi jego przestępstwo. Zaczyna się gra pomiędzy Wiktorem a tajemniczym szantażystą, gra o najwyższe stawki. Kto zwycięży?
Kompozycyjnie książka składa się z prologu, 24 rozdziałów i epilogu. Rozdziały nie są długie, czyta się szybko, książka w sumie wciąga od pierwszej strony. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego, gdy śledzimy losy Wiktora, w trzeciej osobie z kolei, gdy podążamy za Reżyserem (bo tak każe się nazywać wspomniany szantażysta). Co do stylu prowadzenia historii muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał, jest bogaty w wiele nietuzinkowych porównań, które pomimo powagi sytuacji, wywołują lekki uśmiech na twarzy, a czasem i chwilową zadumę.
Głównych bohaterów powieści mamy dwóch – Wiktora i Reżysera. Wiktor prowadzi dosyć normalne życie przeciętnego człowieka, ma żonę, firmę i kredyt na głowie. Z początku powieści bohater jest w lekkim dołku finansowym, firma nie przynosi takich dochodów jak oczekiwał, a wydatki, jak to w życiu bywa, ciągle się mnożą. Bohater kocha swoją żonę, jest dla niej w stanie zrobić wszystko, na nikim innym tak mu nie zależy, a jednak w chwili słabości zamienia alkohol na młodą kochankę. Po wydarzeniach w lesie Wiktora męczą wyrzuty sumienia, ale chęć prowadzenia dotychczasowego życia z nimi wygrywa. Nie chcąc tracić tego co ma, nie zgłasza się na policję, tylko zgadza się na warunki Reżysera. Czytelnik wraz z biegiem akcji obserwuje coraz większą zmianę, która zachodzi w Wiktorze, widzi jak przesuwa się granica czynów, na które pozwala sobie bohater.
Drugą główną postacią jest Reżyser. Jest to człowiek ekstremalnie zorganizowany, niezwykle inteligenty, planujący i przygotowujący się na wiele różnych okoliczności. Psychopata i morderca, dla którego zaspokajanie swoich żądz jest jedynym życiowym celem. Im dalej w fabułę, tym czytelnik lepiej poznaje bohatera, coraz mocniej zagłębia się w jego myśli i odczucia. Reżyser tworzy Dzieła Sztuki, a żeby je stworzyć, wybiera Aktorów do swoich Dzieł, którzy po części improwizują, po części odgrywają przypisane role. Reżyser to wszystko obserwuje i nagrywa, a po wszystkim tworzy z tego ostateczne Dzieło, które dostarcza mu seksualnego spełniania. Jest to mroczna, ale i niesamowicie realistyczna postać.
Poza tą dwójką bohaterów jest tylko kilka postaci pobocznych, tj. Ida, żona Wiktora, Marek – jego wspólnik oraz Nazista – szwagier, który jest obsesyjnym zbieraczem przedmiotów z III Rzeszy i II wojny światowej.
Marek, Nazista, a w pewnym stopniu także Wiktor, są postaciami chciwymi, które dla spełnienia własnych celów są w stanie zrobić bardzo wiele. Ogólnie temat chciwości jest jednym z istotniejszych tematów poruszanych w powieści, na nim opiera się spora część powieści. „Wszyscy jesteśmy chciwi, tylko trzeba znaleźć punkt, w którym chciwość bierze górę nad rozsądkiem” (s. 201) Ten cytat jest bardzo dobrym podsumowaniem tego zagadnienia.
Akcja powieści toczy się w Krakowie i okolicach. Opis miejsc i sposób poruszania się bohaterów jest dokładnie opisany, miałam wręcz wrażenie, że razem z bohaterami poruszam się po mieście. Sporą wagę narrator także przywiązuje do szczegółowego opisu wyglądu bohaterów, pomieszczeń i przestrzeni, co daje czytelnikowi bardzo jasny obraz wszystkiego co się dzieje.
Książka, jak sam tytuł wskazuje, jest o złu, które drzemie w każdym z nas, w mniejszej lub większej części. O tym co człowiek jest w stanie zrobić, by jego życie nie uległo zmianie, jak daleko jest się w stanie posunąć i co te przesunięcie oznacza. Uczy też doceniania tego co się ma, Wiktor wiele razu podkreśla, że po tym co go spotkało, rzeczy którymi kiedyś by się przejmował są teraz błahostką. „...teraz wiele bym dał za powrót do życia mieniącego się paletą brudnej szarości. Jeśli spojrzy się z pewnej perspektywy, szara paleta może wydać się różowa”.
   W podsumowaniu, książka jest dobrym, trzymającym w napięciu thrillerem. Tak do połowy powieści czytało mi się bardzo dobrze, później niestety nie do końca umiałam się utożsamić z decyzją podjętą prze bohatera, a co za tym idzie, nie do końca rozumiałam jego postępowanie. Druga część powieści jest też niesamowicie brutalna, w niektórych momentach, przy niektórych opisach robiło mi się aż niedobrze. Także książka jest dobra, ale tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Ja, jak się okazuje, aż tak mocnych nerwów nie mam, więc nie do końca mi się ta druga część podobała. Było to dla mnie za brutalne, za mocne. Autor na pewno ma talent, ale nie do końca trafia w moje gusta czytelnicze, więc też nie wiem czy sięgnę jeszcze po jego książki.

Moja ocena: 6/10



kwietnia 07, 2019

Spaghetti bolognese

Spaghetti bolognese

Składniki (6 porcji):
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łodygi selera naciowego
  • 1 marchewka
  • 400g mięsa mielonego wołowego
  • 2-3 duże pomidory
  • 1 szklanka gorącego bulionu wołowego
  • 4 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 400ml passaty pomidorowej
  • 1 łyżeczka cukru
  • oregano, bazylia, sól, pieprz
  • oliwa
  • makaron spaghetti pełnoziarnisty (ok. 100g na osobę)
  • parmezan do posypania


Przygotowanie (przygotowanie 15-20min, gotowanie ok. 2h):
Obieramy cebulę i czosnek, cebulę kroimy w kostkę, czosnek rozgniatamy. W dużym garnku rozgrzewany 2-3 łyżki oliwy, wrzucamy cebulę i czosnek, podsmażamy. Seler kroimy w małą kostkę, marchewkę obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Warzywa wrzucamy do garnka, chwilę podsmażamy. Dodajemy mięso w dwóch partiach, przesmażamy do zbrązowienia. W międzyczasie pomidory parzymy w gorącej wodzie, obieramy ze skóry i kroimy w kostkę. Dodajemy do garnka, chwilę podsmażamy. W bulionie rozpuszczamy koncentrat pomidorowy, wlewamy do garnka, passatę również. Wsypujemy cukier, łyżeczkę oregano, trochę bazylii, solimy i konkretnie doprawiamy pieprzem. Całość zostawiamy pod przykrywką na małym ogniu na około 2 godziny, od czasu do czasu mieszamy.
Na 10 minut przed końcem gotowania sosu przygotowujemy makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu (al dente ok. 7 minut w osolonej wodzie). Makaron odcedzamy, przekładamy na talerz, polewamy sosem i posypujemy startym parmezanem. Smacznego!

Źródło przepisu: kwestiasmaku.com, przepis zmodyfikowany



kwietnia 06, 2019

"Vox" Christina Dalcher

"Vox" Christina Dalcher

Autor: Christina Dalcher
Tytuł: Vox
Tłumaczenie: Radosław Madejski
Data premiery: 27.02.2019
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 402
Audiobook wydany przez Wydawnictwo Muza S.A., 10h 24min, czyta Paulina Holtz

    „Vox” jest debiutem powieściowym amerykańskiej autorki Christiny Dalcher. Książka często określana jest jako feministyczna dystopia, sama autorka uważa jednak, że jest to raczej thriller polityczny lub thriller lingwistyczny z elementami dystopii. Pisarka,przed rozpoczęciem swojej kariery pisarskiej, pracowała na uniwersytecie jako lingwistka oraz dużo podróżowała po świecie. Swoją książkę uważa za skrzyżowanie „Żon ze Stepford” z „Opowieścią Podręcznej” z dodatkiem neurolingwistyki.
„Vox” opowiada historię byłej neurolingwistki Jean McClellan, która od roku żyje w świecie, w którym wszystkie kobiety mogą wypowiadać tylko 100 słów dziennie. Noszą na nadgarstkach liczniki, które sumują każde słowo, a po przekroczeniu bariery rażą prądem. Jean, jak wszystkie inne kobiety, nie pracuje, jej zadaniem jest dbanie o dom i rodzinę. Pewnego dnia do jej drzwi puka przewodniczący rządzącej partii i składa jej ofertę nie do odrzucenia....
Od strony kompozycji książka podzielona jest na 80 krótkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, narratorką jest wspomniana już Jean McClellan. W powieści, prócz aktualnych wydarzeń, narratorka przytacza dużo wspomnień, jest sporo retrospekcji. Dużo miejsca poświęconego jest też na uczucia targające bohaterką.
Najistotniejszy w powieści jest świat przedstawiony. Akcja powieści toczy się w Stanach Zjednoczonych, gdzie od kilku lat zachodziły coraz poważniejsze zmiany. W polityce do głosu doszła partia prawicowa, skrajny katolicyzm, która coraz mocniej zaczęła podkreślać różnicę pomiędzy płcią żeńską i męską. Kobiety, jako te, które powstały z mężczyzny, mają być im podporządkowane, są ich podgatunkiem. Całe ich życie ma być poświęcone rodzinie i domowi. Mają być ponad wszystko cnotliwe i posłuszne, więc ich prawa do wypowiadania się zostały ograniczone do 100 słów dziennie. Nie mogą posiadać książek, prócz oczywiście Biblii, którą też rozróżnia się na różową dla kobiet i niebieską dla mężczyzn, nie wspominając już o dostępie do komputera czy paszporcie. Który i tak nie byłby przydatny, bo na granicy z Meksykiem został wybudowany ogromny mur. Dziewczynki chodzą do szkoły, ale tam uczą się tylko tego, co może im się przydać w domu, czyli gotowania, zajmowania się ogrodem, szyciem itp. W szkołach organizowane są co miesiąc konkursy, podczas których ta dziewczynka, która wypowiedziała najmniej słów, wygrywa. Chłopców z kolei wychowuje się na tych lepszych, tych co mają władzę i mogą pomiatać kobietami. Nie ma już czegoś takiego jak homoseksualizm, wszyscy, którzy żyli w taki związku zostali zesłani do Kolonii, gdzie nie mają w ogóle prawa głosu, a dzieci, jeśli jakieś mieli, zostają im odebrane. W państwie rządzi Liga Cnoty, która swoje nauki kieruje głównie do młodych chłopców, rekrutuje ich i nagradza broszkami cnotliwych.
W takim świecie żyje bohaterka Jean McClellan. Kiedyś sławna Pani Doktor, Wielka Neurolingwistka, prowadziła badania nad serum na afazję wernickiego. Teraz została sprowadzona do roli żony i matki 3 chłopców i 1 dziewczynki. Jean nie umie odnaleźć się w nowym świecie, ale też nie ma sposobu, by zmienić ten stan rzeczy. To zmienia się, kiedy brat prezydenta dostaje poważnych uszkodzeń mózgu podczas wypadku na nartach. Jean zostaje poproszona o powrót do badań. W zamian jej bransoletka na czas pracy zostaje ściągnięta. Jean w powieści okazuje wiele emocji, ma sporo ciężkich decyzji do podjęcia.
Poprzez opowieść Jean poznajemy jej całą rodzinę. Mąż Patrick pracuje dla rządu, Jean uważa go za tchórza, który nie umie się nikomu sprzeciwić, zawsze wybiera bezpieczną opcję. Kiedyś mocno go kochała, teraz jej uczucia kierują się w stronę włoskiego naukowca, z którym może znowu rozpocząć współpracę. Istotną postacią w powieści jest też jej najstarszy syn, Steven, który coraz radykalniej zaczyna popierać partię rządzącą. Jean nie ma sposobu, żeby mu przemówić do rozsądku, w końcu jej słowa są mocno ograniczone. Kiedy kobieta odzyskuje prawo do słowa, Steven jest już za mocno zaangażowany w politykę partii, by Jean dała radę coś zmienić.
Najbardziej rozdzierającą serce postacią jest córeczka Jean, Sonia. Jest to 6letnia dziewczynka, która po naukach w szkole (bądźmy szczerzy – po praniu mózgu), nawet kiedy ma sposobność, nie chce nic mówić. Dziewczynka jest za mała, żeby pamiętać to jak było kiedyś, teraz wychowuje się już w nowym świecie i nic innego nie zna. Przyjmuje założenia takie jakie rządzą jej światem i uważa, że tak jest dobrze.
W powieści, poza przerażającą wizją polityczną, znajdziemy też sporo z thrillera, szczególnie w drugiej części powieści. Jean odkrywa spisek i próbuje temu zapobiec. Historia poprowadzona jest ciekawie, jedyne co mnie kłuło w oczy to idealizacja włoskiego naukowca, z którym Jean miała romans. Akcja powieści w drugiej części toczy się szybko, dostarcza dreszczyku adrenaliny.
W powieści bardzo ważne jest znaczenie języka. W pewnym momencie Jean przypomina sobie fragment przeszłości, kiedy rozmawiała z najstarszym synem o języku i o tym, że zwierzęta go nie posiadają. Sama autorka podkreśla, że właśnie tak różnica, to że człowiek jako jedyny ssak, czy zwierzę na ziemi, jest niesamowite i warte docenienia, bo bez języka jesteśmy tylko zwierzętami. Drugim znaczeniem języka w powieści jest głos polityczny. Bohaterka bardzo często wyrzuca sobie, że gdyby chodziła na wybory, gdyby protestowała częściej i głośniej, to może do takiej sytuacji by nie doszło.
   Podsumowując, świat przedstawiony w powieści „Vox” jest bardzo dobrze dopracowany. Nie wiem niestety jak dużo powieść ma wspólnego z „Opowieścią podręcznej”, więc nie jestem w stanie powiedzieć jak dużo w powieści było oryginalnych pomysłów, a co zostało powielone. Pomijając tą kwestię, to „Vox” jest powieścią bardzo na czasie, mówiącą o istotnych kwestiach, które zaprzątają aktualnie wiele głów na świecie. Ma też całkiem sprawnie poprowadzoną akcję sensacyjną. Ja, jako osoba kochająca język, doceniam to, że autorka karze nam docenić to co mamy i pamiętać, że bez języka nie bylibyśmy tym kim jesteśmy.

Moja ocena: 7/10


kwietnia 04, 2019

żurek śląski

żurek śląski

Składniki (4 duże porcje):
  • duży kawałek boczku surowego wędzonego (ok. 0,5kg)
  • 1,5 - 1,75l wody
  • marchewka
  • 3 jajka ugotowane na twardo
  • 5-6 pieczarek
  • zakwas na żurek
  • sól, pieprz, majeranek
  • ziemniaki (2-3 ziemniaczki na osobę)
  • łyżka masła



Przygotowanie (ok. 45-50min):
Boczek zalewamy wodą, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu 20-30min do
miękkości, następnie wyciągamy go z wody. W czasie kiedy boczek się gotuje, przygotowujemy
ziemniaki – obieramy, kroimy na ćwiartki i wrzucamy do wody. Przepłukujemy, wodę solimy i gotujemy  całość ok. 15-20min do miękkości. Do garnka z wodą po boczku wrzucamy obraną i pokrojoną w  półplasterki marchewkę i pokrojone pieczarki. Gotujemy 10-15min do miękkości. W międzyczasie kroimy jajka i boczek (odkrawamy tłuszcz i skórę, kroimy same mięso), pod koniec gotowania wrzucamy do zupy. Wiewamy zakwas, zagotowujemy, przyprawiamy łyżeczką majeranku, świeżo zmielonym pieprzem i ewentualnie solą. Ziemniaki tłuczemy z łyżką masła, rozdzielamy do miseczek, zalewamy żurem. Smacznego!




kwietnia 03, 2019

"Nie pozwól mu odejść" Cathryn Croft

"Nie pozwól mu odejść" Cathryn Croft

Autor: Kathryn Croft     
Tytuł: Nie pozwól mu odejść
Tłumaczenie: Ewa Kleszcz
Data premiery: 27.03.2019
Wydawnictwo: Burda Książki
Liczba stron: 353

 „Nie pozwól mu odejść” to kolejny thriller psychologiczny autorstwa Cathryn Croft, znanej brytyjskiej pisarki. W swoim dorobku autorka ma już siedem książek, na polskim rynku ukazało się na razie pięć jej powieści. Wszystkie z jej książek są cenione przez czytelników, jak podaje jej strona sprzedały się już w milionie egzemplarzy, często lądując na listach bestsellerów. Prawa do publikacji wykupiło już 13 krajów, a w przygotowaniu jest już kolejna, ósma książka autorki.
„Nie pozwól mu odejść” to historia dwóch rodzin, które trzy lata temu połączyła śmierć dwóch chłopców. Od wydarzeń upłynęło już trochę czasu, wygląda na to, że rodziny w końcu zaczęły na nowo układać sobie życie. Ten nowo uzyskany spokój zostaje przerwany kiedy jedna z matek, Zoe, dostaje maila sugerującego, że śmierć chłopców to nie był przypadek. Za namowami męża kobieta zgłasza wiadomość na policję, jednak ci wydają się bezsilni. Zoe postanawia sama rozwiązać zagadkę śmierci chłopców, zagłębiając się coraz mocniej w sekrety obydwu rodzin.
Od strony kompozycji książka podzielona jest na prolog i 61 krótkich rozdziałów. Narratorów powieści jest pięciu, Zoe i obca osoba w tekście oznaczona kursywą przedstawione są w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego, jej mąż Jake, syn Harley i druga matka Roberta prowadzeni są w narracji trzecioosobowej czasu teraźniejszego. Szczerze powiedziawszy przez całą lekturę powieści nie przyzwyczaiłam się do tego trzecioosobowego narratora, który w teorii stoi z zewnątrz, a jednak opisuje dokładnie uczucia i emocje bohaterów. Dla mnie też narrator prowadzony to w pierwszej to w trzeciej osobie sprawia, że książka nie do końca łączyła mi się w całość, trochę się nie zgrywała.
Jak już wspomniałam bohaterów powieści jest kilku. Książka jest głównie obrazem ich uczuć i emocji, czytelnik obserwuje jak postacie radzą sobie po stracie członka rodziny. Jedną z tych postaci jest Zoe, matka Harleya i zmarłego Ethana. Dwa lata temu bohaterka razem z mężem i synem przeprowadziła się do Londynu, by uciec od miejsca, w którym umarł Ethan, wtedy czternastoletni chłopiec. Zoe jest pielęgniarką w klinice płodości, jest bardzo w swoją pracę zaangażowana, można ją uznać za osobę bardzo obowiązkową. Zoe jednak nigdy nie pogodziła się ze stratą syna, więc mail, który dostaje, od razu zaczyna traktować poważnie, łapie się go jako możliwość powrotu do sprawy. Bohaterka obwinia się, że nie poświęcała Ethanowi więcej czasu, że była zajęta pracą i nawet nie wie, co działo się z jej synem przez ostatnie dni. Wygląda na to, że tajemniczy nadawca wiadomości trafia na bardzo podatną osobę, bo kobieta od razu zaczyna drążyć temat, prowadzi własne śledztwo. Jej mąż, Jake, bardzo chce wspierać żonę, ale nie do końca wierzy w prawdziwość wiadomości. Jake też ma problemy z uporaniem się ze stratą, jego sposobem na zapomnienie jest ucieczka w pracę, a co za tym idzie większość czasu spędza poza domem, oddalając się od żony i drugiego syna. Harley, wspomniany syn, po śmierci brata przeszedł załamanie nerwowe, na rok wycofał się ze szkoły. Teraz wygląda na to, że już się pozbierał, skupia się na nauce, zdaje egzaminy, by zostać lekarzem. Ważną postacią jest też Roberta, matka Josha, drugiego chłopca, który zginął tamtej nocy. Roberta to osoba cicha, potulna, szara myszka, bojąca się własnego męża. W powieści to ona zmienia się najbardziej, czytelnik może dokładnie zaobserwować przebieg zmian, dzięki którym życie Roberty zmienia się całkowicie. Ostatnią osobą za którą podąża narrator jest nieokreślona postać zaznaczona w tekście kursywą. Już od początku czytelnik czuje, że coś z tym bohaterem jest nie w porządku, ale do samego końca narrator utrzymuje nas w napięciu, nie wiadomo kto to tak naprawdę jest i jaką rolę odgrywa w całej historii.
Akcja powieści toczy się nieśpiesznie, a wręcz powoli. Narrator skupia się na przeżyciach bohaterów, co czują, czego się boją. Myślę, że opowieść ma szansę zbudować napięcie, jeśli większą część książki czyta się na raz. Ja niestety czytałam książkę w odstępach, dosyć często byłam zmuszona ją odkładać, więc w sumie napięcie zaczęłam odczuwać dopiero pod koniec powieści, kiedy akcja osiąga swój finał.
Cała historia ma miejsce w Londynie i pobliskim miasteczku, w którym kiedyś mieszkały obydwie rodziny. Jedynym istotnym w powieści miejscem jest rzeka, w której chłopcy się utopili, poza nią historia mogłaby się toczyć w każdym innym miejscu. Bohaterowie powieści ciągle się przemieszczają, to samochodem, to kolejką, to autobusem, ale miasto w powieści nie odgrywa specjalnej roli.
    Podsumowując, „Nie pozwól mu odejść” to była dla mnie opowieść o stracie, o przeżywaniu żałoby i konieczności pogodzenia się ze śmiercią członka rodziny. To także opowieść o tajemnicach, które pomimo tego, że zostały przez długi czas przemilczane, w końcu wychodzą na światło dzienne. Ogólnie powieść to studium uczuć bohaterów, akcja przez większą część książki dzieje się gdzieś dalej, bardziej z boku. Książka wymaga od czytelnika uwagi i skupienia oraz czasu, nie jest to powieść, którą można czytać na wyrywki.

Moja ocena: 6/10

kwietnia 02, 2019

"Zamiana" Rebecca Fleet

"Zamiana" Rebecca Fleet

Autor: Rebecca Fleet
Tytuł: Zamiana
Tłumaczenie: Aga Zano
Data premiery: 16.01.2019
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 294
Audiobook wydany przez Wydawnictwo Marginesy, 9h 43min, czyta Magdalena Szejbal

    „Zamiana” to debiut literacki Rebecci Fleet, Brytyjki, aktualnie mieszkającej w Londynie. Autorka studiowała literaturę angielską, później pracowała w marketingu. „Zamiana” to jej pierwsza wydana książka, która od razu otrzymała status bestsellera i została przetłumaczona na 15 języków. W przygotowaniu jest druga powieść autorki „The Second Wife” (Druga Żona), która, podobnie jak ta, ma dziać się w dwóch planach czasowych.
„Zamiana” opowiada historię 8letniego małżeństwa, Caroline i Francise, którzy chcąc chwilę pobyć tylko ze sobą i odpocząć od rzeczywistości, zamieniają się domem z obcą kobietą. Wymiana na trwać tydzień, lokatorzy nigdy się ze sobą nie spotkali, jedynie wymienili maile. Po przeprowadzce do domu kobiety (który jest dziwnie czysty i pusty, jakby nikt w nim nie mieszkał) Caroline zaczyna odkrywać w mieszkaniu rzeczy, które są ściśle powiązane z jej dawnym romansem, coś o czym nikt nie miał prawa wiedzieć, a już na pewno nie obca osoba....
Kompozycyjnie książka podzielona jest na kilka przeplatających się części, tj. „w domu”, „poza domem”, „powrót” i „odejście”. Rozdziały „w domu” odnoszą się do wydarzeń z 2013 roku, kiedy małżeństwo Caroline i Francise przeżywało kryzys. Rozdziały „poza domem” dzieją się aktualnie – w 2015 roku, podczas wymiany domów. Narracja powadzona jest w pierwszej osobie liczby pojedynczej, narratorem na zmianę są Caroline, Francise i obca kobieta. Wszyscy opisują wydarzenia ale i własne spostrzeżenia, przemyślenia i odczucia. Język powieści jest prosty, potoczny, książkę przesłuchałam w formie audiobooka i całkiem przyjemnie mi się słuchało.
Jak już wspomniałam głównymi bohaterami powieści jest małżeństwo, Caroline i Francise. Historia zawarta w powieści to głównie historia ich małżeństwa. W 2013 roku przeżywali poważny kryzys, mieli 2,5letnie dziecko, Francise, przez natłok obowiązków zarówno domowych jak i zawodowych, uzależnił się od tabletek. Zaniedbał pracę, rodzinę, głównie siedział na kanapie, gapił się w telewizor i ciągle kłócić się z żoną. Caroline opowiada czytelnikowi jak było jej ciężko, nie dosyć, że miała na głowie dziecko, pracę, to jeszcze mąż, zamiast pomagać, stwarzał tylko nowe problemy. W tym czasie można powiedzieć, że wręcz go nienawidziła, ciągle ją tylko irytował i odbierał radość i chęci do czegokolwiek. Ukojenie znalazła w ramionach innego, Carla, kolegi z pracy. Nie będę może opisywała jej wszystkich odczuć, bo na nich głównie opiera się ta powieść, wystarczy powiedzieć, że im dalej, tym kobieta mocniej się zatraca.
Drugim głównym bohaterem jest Francise – mąż, psychoterapeuta, człowiek, który aktualnie musi walczyć z nałogiem. Ważne, że chce walczyć o swoją rodzinę, wie, że to co się stało, to po części jego wina i próbuje to Caroline wynagrodzić. Czytelnik poznaje go też w momencie kiedy jest mocno uzależniony od tabletek, jego życiem żądzą inne reguły. Poznajemy jego smutne, mroczne myśli, Francise przytacza dużo różnych spostrzeżeń odnoście otoczenia i rzeczywistości. Są smutne, ale jednak prawdziwe.
Poza małżeństwem ważnym bohaterem jest obca kobieta, która zamieszkała w ich domu. Niestety, polski czytelnik wie, że jest to kobieta, u nas czasowniki mają podział na męski i żeński, w języku angielskim takiego podziału nie ma, więc tamtejszy czytelnik przez pół książki nie wie jakiej płci jest ta osoba. Polski czytelnik niestety dużo przez to traci, myślę, że to był jeden z najmocniejszych zwrotów akcji. A przez fakt, że od początku wiadomo było że jest to kobieta, a nie Carl – były kochanek, to czytelnik ma więcej czasu na rozwiązanie zagadki – ja tak w połowie książki zaczęłam się domyślać o co chodzi, szczególnie że autorka pozostawiła kilka małych tropów, dzięki którym było dosyć łatwo zgadnąć. W audiobooku, którego słuchałam, wszystkie kwestie tej kobiety miały podkład muzyczny – cichy, spokojny, cały czas ten sam motyw melodyjny, na początku trochę mnie to dekoncentrowało, ale z czasem dało się przyzwyczaić. Logicznie było to uzasadnione, bo trzeba było jakoś wyróżnić kwestie kobiety, które w tekście były pewnie zaznaczone, a podczas słuchania nie było innego sposobu, by zaznaczyć zmianę narratora.
Co do nastroju panującego w powieści, to początek faktycznie zaczyna się jak thriller – jest dziwny dom, znane przedmioty, nie wiadomo o co chodzi, buduje się pewne napięcie i wzbudza ciekawość czytelnika. Później jednak powieść odpływa bardziej w stronę romansu, Caroline opisuje swoje odczucia i rozpływa się w związku z Carlem. Dużo też mamy analizy małżeństwa, jego funkcjonowania i zależności. Napięcie gdzieś znika, pod koniec powieści może na moment wraca, ale jeśli miałabym określać powieść, to raczej powiedziałabym, że jest to książka obyczajowa z dodatkiem romansu i thrillera.
    Podsumowując, jak na debiut, powieść jest w porządku, z tym że nie powinna być reklamowana jako thriller psychologiczny. To myli czytelnika, trafia w inną grupę odbiorców, niż powinno, myślę, że dla osób czytających romanse i powieści obyczajowe lektura będzie ciekawa. Jest dużo opisów uczuć, przemyśleń bohaterów i jest to dosyć zgrabnie opisane, można się w to wczuć. Ja niestety jako  fanka thrillerów i kryminałów, dosyć się wynudziłam, raczej nie tego od książki oczekiwałam, stąd też moja ocena.

Moja ocena: 5/10

http://czytampierwszy.pl/




marca 31, 2019

Rożki francuskie z serem

Rożki francuskie z serem


Składniki (8 rożków):
  • duże ciasto francuskie XXL
  • kostka twarogu (250-275g)
  • 1 jajko
  • 1 łyżka miękkiego masła
  • cukier wanilinowy (16g)
  • 4 łyżki cukru
  • Sok z jednej mandarynki lub z połówki pomarańczy
  • cukier puder


Przygotowanie (przygotowanie 5 min, pieczenie 20min):
Piec nagrzewamy do temperatury 200 stopni C. Twaróg, 1 żółtko, cukier, cukier wanilinowy, masło i sok z połówki mandarynki (lub 2-3 łyżki soku z pomarańczy) miksujemy do połączenia składników. Ciasto francuskie rozwijamy i dzielimy na równie 8 kawałków, na każdy nakładamy pełną łyżeczkę nadzienia. Boki ciasta smarujemy roztrzepanym białkiem z łyżeczką wody, sklejamy w trójkąty. Rożki kładziemy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, górę ciastek smarujemy resztą białka przy pomocy pędzelka. Ostrym nożykiem nacinamy rożki w dwóch – trzech miejscach. Wkładamy do pieca na około 20 minut, aż ciastka nabiorą ładnego złotego koloru. Wyciągamy, zostawiamy na 10-15 minut do przestygnięcia, potem oblewamy lukrem (reszta soku z mandarynki lub pomarańczy wymieszana z cukrem pudrem). Studzimy. Smacznego!

Źródło przepisu: mojewypieki.com, przepis zmodyfikowany

marca 30, 2019

"Pacjentka" Alex Michaelides

"Pacjentka" Alex Michaelides

Autor: Alex Michaelides
Tytuł: Pacjentka
Tłumaczenie: Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik
Data premiery: 13.03.2019
Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 402
Audiobook wydany przez Wydawnictwo W.A.B., 8h 50min, czytają Ewa Abart, Marcin Popczyński

    „Pacjentka” jest debiutem powieściowym Alexa Michaelidesa. Autor, z pochodzenia pół Grek pół Anglik, wcześniej pracował jako scenarzysta filmowy. Z wykształcenia jest znawcą literatury angielskiej oraz psychoterapeutą. W książce wykorzystał swoje doświadczenia, które nabył podczas pracy na oddziale psychiatrycznym dla młodzieży. „Pacjentka” szybko trafiła na listy bestsellerów, została przetłumaczona w 30 krajach i została okrzyknięta najbardziej wyczekiwanym thrillerem psychologicznym roku. Poziomem napięcia porównywana jest do „Kobiety w oknie”, polecana przez autorów tj. Lee Child, A.J. Finn („Kobieta w oknie” i  C.J. Tudor (Kredziarz).
Powieść opowiada historię kiedyś sławnej i poważanej malarki, która pewnego wieczoru zastrzeliła swojego męża, cenionego fotografa mody. Od tej pory kobieta nie powiedziała ani słowa, jedynym jej komentarzem tego wydarzenia był jej ostatni obraz zatytułowany „Alkestis”, namalowany już po morderstwie. Aktualnie znajduje się na oddziale psychiatrycznym, a jej nowym terapeutą zostaje Theo, człowiek, który wierzy, że może ją uzdrowić i przywrócić jej zdolność mówienia. Czytelnik uczestniczy w ich sesjach terapeutycznych, coraz bardziej zagłębia się przeszłość obydwu postaci....
Od strony kompozycji książka podzielona jest na prolog i 5 części. Każda z nich poprzedzana jest trafnym cytatem, na początku z Freuda, później Szekspir, cytat o funkcji terapii, aż po cytat z Księgi Hioba. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, raz przez terapeutę Theo, a raz przez Alicię, poprzez jej wpisy z pamiętnika poprzedzające noc morderstwa. Każda część podzielona jest na rozdziały, objętościowo są dosyć nierówne, najdłuższe są części 2 i 4, pozostałe są dosyć krótkie. Same rozdziały są również niewielkie, przez co czyta się je w miarę szybko.
Powieść otwiera wycinek z pamiętnika Alicii, który dostała niecałe dwa miesiące przed tragiczną nocą. Kupił go jej mąż, by miała gdzie wyrażać swoje emocje, a przez to bardziej realnie patrzyła na świat. Alicia nieraz sugeruje, że jej mąż uważał ją za niestabilną psychicznie, przez co sama zaczynała wątpić w swoje siły umysłowe. Ogólnie Alicia jest malarką – czuć to na na każdej stronie powieści jej narracji. Postrzega świat w kolorach i barwach, zauważa dużo szczegółów. Poza tym jest żoną kochającą swojego męża, uważa go za dobrego i uczciwego człowieka, który nie skrzywdziłby nawet muchy. Całe te wycinki z pamiętnika, kiedy czytelnik poznaje bohaterkę i jej męża wprowadzają coraz większy mętlik, budzą napięcie, czytelnik cały czas zastanawia się „więc co się stało, że zabiła?!”.
Drugim głównym bohaterem powieści jest Theo, psychoterapeuta, który ma lekką obsesję na punkcie osoby Alicii – specjalnie dla niej zmienia pracę, uważa, że może ją uzdrowić, koniecznie chce ją leczyć. Można pomyśleć, że ma o sobie wysokie mniemanie, skoro uważa, że tylko on może pomóc kobiecie. Prywatnie Theo ma żonę Katie, którą kocha nad życie, aktorkę, z którą gdy ich drogi się przecięły, wiedział, że musi być. Obydwoje zerwali swoje aktualne wtedy związki i od tego czasu są kochającą się szczęśliwą parą. Theo uważa, że Katie go odmieniła, wcześniej był całkiem innym człowiekiem, zniszczonym przez kiepskie dzieciństwo i ojca tyrana. Podczas swojej narracji Theo opowiada czytelnikowi całą swoją historię, poprzez dzieciństwo, studia, aż po czasu aktualne. W tych opowieściach zawiera też dużo spostrzeżeń dotyczących rzeczywistości i mądrości terapeutycznych np. o tym jak dzieciństwo i wychowanie wpływa na ukształtowanie człowieka, jak działają traumy, albo co to jest przenoszenie uczuć. Opowieści te są przeplatane z wydarzeniami aktualnymi, jak sesje z Alicią i jego małe prywatne śledztwo odnośnie przeszłości pacjentki. Razem z Theo poznajemy twórczość bohaterki, jej powiązania rodzinne i miejsce, w którym się wychowała, staramy się odkryć, co faktycznie się stało tej sierpniowej nocy kilka lat temu.
W powieści oczywiście poza dwójką głównych bohaterów, jest też kilka ciekawych postaci. Warto wspomnieć o Diomedesie – lekarzu nadzorującym cały szpital psychiatryczny, który wcześniej prowadził terapię Alicii. Fajnym bohaterem jest też Juri, emigrant z Łotwy, pielęgniarz na oddziale, który jest bardzo lubiany przez pacjentki. Poza nimi czytelnik ma też do czynienia z bratem Gabriela (zamordowanego), prawnikiem, który w powieści zostaje przedstawiony z dwóch bardzo różnych punktów widzenia. Bogatą postacią powieści jest też przyjaciel Alicii, który w swojej galerii prezentował jej obrazy. Szczerze to bohaterów można by jeszcze długo wymieniać, w sumie wszyscy są ciekawi i uniwersalnie przedstawieni.
W powieści cały czas panuje atmosfera tajemnicy, nikt nie wie co się tak naprawdę stało tamtej nocy, czytelnik czuje miły dreszczyk emocji i zaciekawienia. Jednak nie mogę powiedzieć, że całą powieść słuchałam z zapartym tchem, poprzez te wycieczki w rozważania Theo moje napięcie gdzieś się trochę ulotniło. Trochę, ale na tyle, bym mogła powiedzieć, że czytałam już lepsze thrillery, ten jest oczywiście dobry, ale nie zapiera tchu w piersi.
Co mnie ciekawi, to ciągłe nawiązania do mitologii i starożytnej Grecji. Niektóre są przedstawione wprost, jak dramat Eurypidesa „Alkestis”, z którego Alicia zapożyczyła tytuł do własnego obrazu. Mamy też Diomedesa, greka, który szczyci się swoimi korzeniami. Co chwilę w powieści ktoś jest porównywany do greckiego boga czy bogini. Sporo jest mowy o fatalizmie i losie przesądzonym. Tak się trochę zastanawiam czy autor nie chciał z powieści zrobić współczesnej interpretacji dramatu greckiego.
Książki słuchałam w formie audiobooka, który odczytywany był przez dwóch lektorów. Obydwoje byli bardzo dobrze przygotowani, ale muszę podkreślić zdolności Marcina Popczyńskiego. Jego dykcja, intonacja i ogólna interpretacja lektury jest niesamowita. To jeden z najlepszych lektorów jakich miałam okazję słuchać!
    Podsumowując, „Pacjentka” to dobrze zbudowany thriller psychologiczny. Posiada wszystkie cechy gatunku, jest napięcie, zagadka, dążenie do jej rozwiązania. Są ciekawe postacie i dziwne, dwuznaczne sytuacje. Poprzez krótkie rozdziały książkę czyta się bardzo szybko. Zakończenie jest dosyć zaskakujące, sama bym na to na pewno nie wpadła. Ogólnie miło spędziłam czas przy tej lekturze, myślę, że autor mnie zachęcił, by w przyszłości sięgnąć po jego kolejne powieści. Jest to dobry i ciekawy debiut, który zaintrygował mnie tymi greckimi nawiązaniami.

Moja ocena: 7,5/10


marca 28, 2019

Zupa z kalafiorem i indykiem

Zupa z kalafiorem i indykiem

Składniki (6 porcji):
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 por (biała i jasnozielona część)
  • 500g mięsa mielonego drobiowego ( u mnie indyk)
  • 1 duża marchewka
  • 1 pietruszka
  • 350-400g ziemniaków
  • 450g różyczek kalafiora (może być mrożony, ja wolę świeży)
  • ok. 1,75l gorącego bulionu warzywnego (przepis tutaj)
  • 1 łyżeczka kminu rzymskiego, 1 ½  łyżeczki kurkumy, sól, pieprz
  • oliwa


Przygotowanie (ok. 40min):
Cebulę obieramy, kroimy w kostkę. W dużym garnku rozgrzewamy 2-3 łyżki oliwy, wrzucamy cebulę oraz przeciśnięty czosnek. Podsmażamy. Dodajemy mięso w dwóch partiach, ponownie przesmażamy. Dodajemy przyprawy, sól i pieprz. Marchewkę i pietruszkę obieramy i razem z porem kroimy na półplasterki. Dodajemy do mięsa. Całość zalewamy gorącym bulionem, gotujemy pod przykryciem około 10 minut. Kalafior dzielimy na małe różyczki, myjemy. Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę. Kalafior i ziemniaki dodajemy do zupy i całość gotujemy pod przykryciem na średniej mocy palnika około 20 minut, do miękkości warzyw. Przelewamy do miseczek, podajemy. Smacznego!

Źródło przepisu: kwestiasmaku.com, przepis zmodyfikowany



marca 27, 2019

"Zostań w domu" Agnieszka Pietrzyk - recenzja przedpremierowa

"Zostań w domu" Agnieszka Pietrzyk - recenzja przedpremierowa

Autor: Agnieszka Pietrzyk          
Tytuł: Zostań w domu
Data premiery: 3.04.2019
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 456

   „Zostań w domu” było moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki Agnieszki Pietrzyk. Pisarka ma już na swoim koncie 7 powieści zaliczanych do gatunku thrillera i sensacji. Z pochodzenia Elblążanka, z wykształcenia historyk sztuki, od 12 roku życia niewidoma, jej debiutem powieściowym była powieść grozy „Obejrzyj się, królu” wydana w 2008 roku. Sama autorka przyznaje, że uwielbia pisać książki z dreszczykiem, takie w których może prowadzić grę z czytelnikiem, trzymające w napięciu i niedopuszczające do szybkiego rozwiązania zagadki. Po przeczytaniu „Zostań w domu” muszę przyznać, że autorka spełnia swoje założenia z wielkim przytupem.
Elbląg, mroźna biała zima, Wigilia Bożego Narodzenia. Blok z wielkiej płyty zostaje zajęty przez terrorystów. Zakładnikami stają wszyscy, którzy przebywają obecnie w budynku, razem około 200 osób. Drzwi do bloku zostają podłączone do bomby, tak jak i wszystkie balkony na 1. I 2. piętrze. Mieszkańcy dostają list, by nie wychodzili pod groźbą śmierci z mieszkań. Sprawą z zewnątrz zajmuje się komisarz Kamil Soroka oraz prokurator Milena Łempicka-Krol. Razem z oddziałem antyterrorystów muszą szybko poradzić sobie z zagrożeniem, tak by żadnemu z zakładników nic się nie stało. Jednak to nie jest takie proste....
Od strony kompozycji książka podzielona jest na krótkie 34 rozdziały. Narracja prowadzona jest w osobie trzeciej czasu przeszłego, podąża za bohaterami zarówno zewnątrz jak i wewnątrz budynku. Książka została ładnie i starannie wydana, czyta się szybko i przejrzyście. Warto też zwrócić uwagę na okładkę książki, która jest zrobiona z dwóch różnych faktur materiału i prezentuje się bardzo intrygująco.
Bohaterów powieści jest kilku, żaden z nich nie jest idealny, każdy ma coś na swoim sumieniu. Jedną z głównych postaci  z zewnątrz jest komisarz Kamil Soroka, z którym czytelnik mógł się już spotkać w poprzednich książkach autorki. Tak jak pisałam, dla mnie to było pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Pietrzyk, więc mogłam spojrzeć na bohaterów świeżym okiem. Kamil jest ambitny, chce się wykazać, liczy, że to będzie jego sprawa życia, dlatego też ma problemy z podporządkowaniem się dowodzącej antyterrorystów. Prywatnie jest w związku z także znaną już prokurator Mileną Łempicką-Krol. Te Święta po raz pierwszy mieli spędzić razem. Milena ma duże poczucie sprawiedliwości, mocno związana ze swoją pracą, kiedyś to właśnie praca stanęła na drodze jej związku, później pomogła przetrwać ciężkie chwile. 6 lat temu mąż razem z synem opuścili Milenę, do tej pory nie udało się ich znaleźć. Kamil wspiera prokurator w poszukiwaniach, niestety te nie przyniosły na razie żadnego skutku. Świetną postacią jest też aspirant Adam Nowak, przez wszystkich nazywany Rumunem. Adam jest najlepszym podwładnym Kamila, dobrze się razem dogadują. Rumun jest najlepszym strzelcem w województwie, jest skupiony i czujny, inteligentny i bardzo uczciwy. Kamil ma do niego bardzo duże zaufanie. Ostatnią postacią z zewnątrz o jakiej muszę wspomnieć jest Damian, prezydent Elbląga. Człowiek, który faktycznie robi dla miasta coś dobrego, nie jest taki jak pozostali politycy, jemu naprawdę zależy, może nawet za bardzo. Jeśli chodzi o postacie wewnątrz budynku to główną rolę odgrywa tam Szymek Wagner, ojciec, mąż, nauczyciel historii. Poznajemy go jako człowieka tchórzliwego, jego żona jest dużo odważniejsza i między innymi dlatego nim gardzi. Szymek ma poczucie obowiązku wobec swojej rodziny, nie chce, żeby źle o nim myśleli. Przez te kilkanaście godzin, podczas których mają miejsca wydarzenia w powieści, ta postać zmienia się najbardziej, czytelnik może obserwować jak pod wpływem stresu, strachu, ale i złości, bohater odrzuca swoją dotychczasową postawę. Ciekawą postacią wewnątrz budynku jest też Dariusz Wawryn, były wojskowy. Terroryści zablokowali mu w drzwiach zamek, jak i paru innym mieszkańcom. Dariusz ma żonę i małe dziecko, ponad wszystko ceni symetrię i porządek. Uważa się za bohatera, jego najważniejszą misją jest służyć państwu. Czytelnik razem z narratorem ma okazję przyjrzeć się jego zachowaniu. W powieści spotykamy jeszcze wielu ciekawych bohaterów, jak dziennikarza, emerytowanego policjanta, byłego boksera i tym podobne postacie, mimo dużej ilości bohaterów dosyć łatwo jest ich zapamiętać, przynajmniej ja nie miałam z tym żadnego problemu.
W powieści najważniejszy jest nastrój. Jestem pod wielkim wrażeniem, że przez całe 450 stron autorka utrzymała moją ciekawość na bardzo wysokim poziomie. W powieści przeplatają się na zmianę historie osób z zewnątrz i wewnątrz budynku, opowieść o tych w środku dostarcza ogromnych emocji. Nie tylko ciekawości i niepokoju, ale i wielu innych, czytelnik jest w stanie utożsamić się z zakładnikami, muszę przyznać, że nawet w kilku miejscach zakręciła mi się łza w oku. Powieść zaczyna się sporym skupieniem na atmosferze zimowej, świątecznej, przez co następujące wydarzenia wydają się jeszcze mocniej niepokojące. Ogólnie w całej powieści cały czas stykamy się z tym kontrastem – biały puch śnieżny, choinki i światełka versus terroryści, policjanci, zbrodnia i ogóle zło. Robi to niesamowite wrażenie. Im bardziej akcja się pogłębia, tym lektura coraz mocniej wciąga, atmosfera robi się coraz gęściejsza i gęściejsza, aż do wielkiego finału. Koniec powieści jest mocno zaskakujący, muszę przyznać, że było mi bardzo daleko do rozwiązania zagadki.
Temat poruszany w powieści jest tematem bardzo aktualnym, który nie tak dawno temu był bardzo mocno nagłaśniany w mediach. Ludzie boją się zamachów, nie czują się bezpiecznie. Narrator zwraca też uwagę na rasizm, w powieści słyszało się dużo takich głosów. Arab, Ukrainiec albo Rosjanin to na pewno zamachowiec, to kłopoty. Sporo uwagi poświęcane też jest politykom, którzy nic nie robią dla obywateli państwa, tylko się kłócą i zamiatają wszystko pod dywan. Media też uciekają przed krytyką, one z kolei podsycają potrzebę złych wiadomości, wszędzie szukają sensacji, zamiast pomagać, budzą tylko stres i zniechęcenie do życia. Większość bohaterów powieści właśnie tak się czuje, rozczarowana polityką, życiem i rzeczywistością. Ludzie chcieliby by żyło im się dobrze, a gdy państwo nie pomaga, to każdy dąży do tego własną drogą i umiejętnościami.
    Podsumowując, Marta Guzowska pisząc na okładce „Rasowy thriller. Akcja jest tak gęsta, że nie odłożycie tej książki przed świtem” miała stuprocentową rację. Akcja powieści jest niesamowicie przemyślana, napięcie jest świetnie utrzymane, naprawdę była to jedna z najmocniej wciągających książek jakie miałam okazję czytać, nie pamiętam, żeby w ostatnim czasie, któraś z książek sprawiła mi taką frajdę jak „Zostań w domu”. Dla tej książki faktycznie warto zostać w domu! Na szczęście w swojej biblioteczce mam jeszcze jedną książkę autorki, więc na pewno szybko nadrobię swoje braki w twórczości Agnieszki Pietrzyk, bo ta lektura była wyśmienita!

Moja ocena: 8,5/10




marca 26, 2019

"Koniec scenarzystów" Wojciech Nerkowski

"Koniec scenarzystów" Wojciech Nerkowski

Autor: Wojciech Nerkowski      
Tytuł: Koniec Scenarzystów
Cykl:  Paloma (trylogia o scenarzystach)
Data premiery: 13.02.2019
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 377

    „Koniec scenarzystów” Wojciecha Nerkowskiego jest ostatnim tomem trylogii komedii kryminalnych opowiadających historię rodzeństwa Sylwii i Kuby Leśniewskich. Autor, który jest także scenarzystą telewizyjnym i filmowym, w całym cyklu sprytnie gra z czytelnikiem pomiędzy fikcją scenarzystów a fabułą każdej z powieści.
W „Końcu...” główni bohaterowie lecą do Hollywood, skąd dostali propozycję nakręcenia amerykańskiej wersji „Spisku scenarzystów’. Zachwyceni tym pomysłem (szczególnie Kuba) ruszają do wielkiej siedziby wytwórni filmowej, z którą mają podpisać umowę. Niestety na miejscu okazuje się, że kontrakt nie wygląda tak, jak sobie tego życzyli i rezygnują z pomysłu. W międzyczasie Sylwia wplątuje się w poszukiwanie zaginionej Mandy, dziewczyny komputerowca, którego poznała na przyjęciu właściciela wytwórni. Scenarzyści już mają wracać do Polski, kiedy ich plany zostają diametralnie zmienione...
Od strony kompozycji, tak jak w poprzednich tomach, powieść podzielona jest na króciutkie rozdziały (jest ich 65), które nadają dużo dynamizmu akcji. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator obserwuje głównie Sylwię, czasami Kubę. Akcja powieści podzielona jest na dwa plany czasowe – pierwszy dzieje się w Hollywood, praktycznie od razu po zakończeniu ze „Zdrady Scenarzystów”, drugi rok później, głównie w Polsce. Język powieści jest lekki, zabawny, potoczny, łatwo przyswajalny dla każdego. Autor wrzuca w tekst słowa obcojęzyczne, ale na szczęście nie jest to tak natarczywe, jak w tomie poprzednim.
Fabuła powieści oczywiście skupia się na dwójce dobrze znanych już bohaterów – Sylwii i Kubie. W tym tomie Sylwia w końcu wychodzi ze swojej skorupy szarej myszki, zaczyna walczyć o swoje. Kuba również dojrzewa, co prawda wolniej, ale widać w jego postaci pozytywne zmiany. Ze znanych bohaterów przewija się też Lidia (Paloma Bis) i Artur, ale ich postacie są raczej mało eksponowane. W tomie znajdziemy też grono nowych postaci, nie będę ich wszystkich wymieniać, a zaznaczę tylko kilka ciekawszych osobowości, jak na przykład wspomniany już Adam, pół Azjata, geniusz komputerowy, który pracuje nad nowym kodem dla VR (wirtualnej rzeczywistości). Ciekawą postacią jest też zaginiona Mandy, którą poznajemy głównie w odczuciach Sylwii – bohaterka nie jest zdecydowana czy postrzegać ją jako anioła o gołębim sercu czy naciągaczkę i oszustkę. Najbardziej humorystyczną postacią tego tomu jest Dżolanta – polka, która poślubiła bogatego Amerykanina. Jej postać jest jedną wielką satyrą nie tylko na ‘lalki barbie’, ludzi przesadnie dbających o swój wygląd, którzy się w tym zatracają i zacierają granice dobrego wyglądu oraz na osoby, które po wyjeździe z kraju momentalnie zapominają polskich słów i w każde zdanie muszą wtrącać angielskie zamienniki. Jest to tym bardziej komiczne, że autor angielskie słowa pisze fonetycznie po polsku. Także poprzez postać Dżolanty i jej męża Boba autor wyśmiewa amerykańską dbałość o wygląd, przesadne dbanie o piękny uśmiech, spore interwencje chirurga plastycznego, obsesję na punkcie seksu i jeszcze na dodatek gigantomanię. A to tylko kilka z postaci, które przewijają się w tym tomie.
W „Końcu...” autor zawarł krytykę amerykańskiej branży filmowej, poczynając od kiepskiej umowy ze scenarzystami na początku, poprzez znajomości w branży filmowej, a sam fakt, że nic nie dostaje się tak po prostu, panuje tam reguła coś za coś. W tym tomie znajdziemy też dużo rozważań na temat życia jako symulacji oraz o przyszłości filmowej oraz wirtualnej rzeczywistości. Wszystkie te tematy zostają ładnie zamknięte i uzasadnione w zakończeniu powieści.
Fabuła tego tomu, tak jak i poprzednie, przedstawiona jest w sposób mocno filmowy. Są niespodziewane zwroty akcji, kilka wstawek romantycznych, trochę melodramatu, trochę komedii. W chwili kiedy cała akcja wydaje się dosyć przesadzona i przynajmniej ja w tym momencie pomyślałam, że autor chyba jednak przesadził z fabułą, wszystko ładnie zostaje uzasadnione i wygładzone. Myślałam, że będę musiała skrytykować, a jednak mogę pochwalić! 😊
Podsumowując, „Koniec scenarzystów” jest dobrym podsumowaniem całej trylogii. Po trochę gorszym drugim tomie autor wraca do formy z pierwszego tomu. W tej powieści wprowadza dużo nowości, które dają świeży powiew historii, a zarazem spajają spójną klamrą cały cykl. Tak w 2/3 powieści trochę poczułam się znudzona i trochę mi to wszystko nie grało, ale nie zrażajcie się, koniec wszystko ładnie prostuje. Jestem zadowolona, że poświęciła czas na zapoznanie się z tą trylogią i myślę, że sięgnę po kolejną książkę autora, o ile zdecyduje się kontynuować swoje dokonania także na rynku literackim.

Moja ocena: 7/10.