lipca 14, 2019

Kruche ciasto truskawkowe z płatkami owsianymi

Kruche ciasto truskawkowe z płatkami owsianymi


Składniki (blacha 24x36cm):

  • 1,5 szklanki mąki
  • 1,5 szklanki płatków owsianych (u mnie błyskawiczne)
  • 180g masła
  • 2/3 szklanki cukru
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • ok. 700g truskawek
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • cukier puder do posypania

Przygotowanie (10-15min + 40 min pieczenie):
Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni C. Truskawki odszypułkowujemy i myjemy. Większe dzielimy na kawałki, dodajemy do niech mąkę ziemniaczaną i mieszamy, tak by owoce się w niej obtoczyły.  Pozostałe składniki łączymy ręcznie w misce, zagniatamy do powstania kruszonki. Trochę więcej niż pół wykładamy na blachę wyłączoną papierem do pieczenia, ugniatamy na blasze ręką, tak by nie było dziur. Na ciasto wykładamy w miarę równomiernie truskawki i posypujemy pozostałą porcją ciasta. Wkładamy do pieca na ok. 40 minut, wyciągamy, studzimy i oprószamy cukrem puder. Podajemy, smacznego!

Źródło przepisu: mojewypieki.com

lipca 13, 2019

"Polscy seryjni mordercy" Jarosław Stukan

"Polscy seryjni mordercy" Jarosław Stukan

Tytuł: Polscy seryjni mordercy
Data premiery: 15.05.2018
Wydawnictwo: Aktywa
Liczba stron: 276

Książka „Polscy seryjni mordercy” autorstwa Jarosława Stukana wydane nakładem wydawnictwa Aktywa jest wznowieniem z 2009 roku. We wstępie autor przyznaje, że zmienił je nieznacznie, jednak nie ma to wpływu na ogólny odbiór książki. Sam autor jest człowiekiem dobrze wykształconym. Studiował psychologię kliniczną i sądową oraz seksuologię, szkolił się w psychoterapii oraz ukończył wiele kursów i szkoleń z zakresu diagnozy i pomocy psychologicznej. Na swoim koncie ma 11 książek – kilka o samobójstwach, jednak w przeważającej ilości tyczą się morderstw i profilowania morderców. Jak sam autor przyznaje w jednym z wywiadów, na jego zainteresowanie tematem seryjnych morderców złożyło się kilka czynników. Studiował psychologię sądową, kiedy akurat przypadł wielki bum na fascynację w kinie i literaturze postaciami seryjnych morderców. Autor w młodości zaczytywał się w kryminałach i przez szparę w drzwiach podglądał zakazane przez rodziców filmy. Wszystko to złożyło się na powstanie pierwszej książki o seryjnych mordercach, która została napisana i wydana już w czasie studiów. Później po pewnym czasie autor zgłębił temat w polskich realiach.
Prywatnie Stukan jest skrajnym przeciwnikiem kary śmierci, uważa ją za zwyczajne morderstwo z premedytacją.

Książka „Polscy seryjni mordercy” składa się z wstępu i dwóch części. Część pierwsza jest czysto naukowa, przedstawia psychologiczne zagadnienia, potrzebne by w pełni zrozumieć omawiamy temat. Część druga to część, że tak określę, praktyczna, czyli studia przypadków 14 najbardziej znanych polskich seryjnych morderców ułożone w porządku chronologicznym według rocznych dat ostatnich zbrodni, oraz ‘doniesienia’ czyli krótkie notki o 24 innych polskich seryjnych mordercach. Książkę zamyka bibliografia, jak to bywa w takich zbiorach, bardzo bogata.

Część pierwsza teoretyczna, ze względu na naukowe podejście jest pisana dosyć specjalistycznym językiem. Liczy około 50 stron i zawiera tylko te informacje, które będą potrzebne czytelnikowi do poprawnego zrozumienia części drugiej książki. Znajdziemy tutaj definicję seryjnego mordercy – co ciekawe, do czasu sięgnięcia po książkę byłam przekonana, że o seryjnym mordercy możemy mówić dopiero w przypadku popełnienia 3 morderstw – autor tłumaczy, że takiego podejścia już się nie stosuje, dzięki lepszemu zrozumieniu psychiki mordercy i rozwoje techniki w badaniach kryminalnych, często seryjny morderca złapany zostaje wcześniej, ale nawet już przy pierwszej zbrodni można czasem określić czy jest to dzieło seryjnego mordercy. Wskazują na to nie tylko okoliczności, ale sposób potraktowania ofiary i ostatecznie ciała. W każdym razie jest to bardzo logiczne wytłumaczenie, które jakoś wcześniej nie przyszło mi do głowy. W części tej autor przedstawia czynniki, które uwarunkowały wytworzenie się psychopatii u mordercy – autor wskazuje, że decydującym okresem życia jest tutaj dzieciństwo – kiedy dziecko od samego początku wychowywane jest w patologicznej rodzinie, kiedy nie ma odpowiednich wzorców, by od samego początku zaszczepić w swoim wnętrzu podstawowe wartości, to później, mimo że teoretycznie wie co jest postrzegane za dobre a co za złe, nie jest w stanie się do tego całkiem dostosować, nie ma dużych oporów przed popełnieniem złego czynu, gdyż wewnętrznie nie budzi to w nim sprzeciwu.
Kolejny rozdział części pierwszej opisuje, definiuje jakie elementy psychopatologii składają się na seryjnego mordercę. Wymienia tutaj głównie narcyzm, sadyzm i perwersję. Ostatnim zagadnieniem poruszanym w części pierwszej jest motywacja seryjnych morderców. Wyróżnia się 4 główne: seksualną, rabunkową, urojeniową i emocjonalną. W tym rodziale autor tłumaczy też czym różni się sadyzm seksualny od sadyzmu czystego – część badaczy twierdzi, że sadyzm zawsze wynika z pobudek seksualnych, autor dowodzi, że jest jednak inaczej.

Część pierwsza, jak już podkreślałam nie jest długa, jest przygotowana rzetelnie i z dużą starannością. Znajdziemy tu kilka tabelek razem z ich analizą oraz kilka definicji razem z ich wytłumaczeniem. Nie będę ukrywać, że przez tą część nie było łatwo się przebić, oczywiście tylko i wyłącznie dla takiego laika jak ja, ale rozumiem jej cel i uważam, że faktycznie jest uzasadniona i potrzebna.

Część druga to głównie studia przypadków polskich seryjnych morderców. Każdy z nich omówiony jest według jednego schematu – na początku krótka notka biograficzna mordercy, czyli jakich miał rodziców, dzieciństwo, lata szkolne, co działo się z nim dalej – praca, żona, dzieci... Dalej znajdziemy krótki opis jak morderca postrzegany był przez innych, przez osoby, które go znały na co dzień, miały z nim styczność tj. rodzina, sąsiedzi, współpracownicy. Po tej części przechodzimy do wypunktowania ofiar mordercy, tych zamordowanych i tych niedoszłych. Nie jest to jednak suche wypunktowanie, mamy opis ofiary i zapis jak doszło do zdarzenia oraz co ostatecznie stało się z ofiarą. Następnie czytelnik otrzymuje wyjaśnienie motywacji mordercy, często autor przytacza tutaj opinie psychologów i biegłych oraz sam analizuje zachowanie mordercy. Na samym końcu jest krótka wzmianka o procesie, karze i jej wykonaniu.

Studium przypadków jest bogate, znajdziemy tutaj najgłośniejszych polskich morderców jak Marchwicki, Pękalski czy Knychała. Każdy z tych przypadków przedstawiony jest krótko, ale rzetelnie, czyta się bardzo dobrze, styl jest łatwy i przystępny, zrozumiały dla laików.

Część drugą zamykają tzw. „doniesienia”. Wygląda na to, że autor nie dotarł do obszerniejszych źródeł na temat tych 24 seryjnych morderców. Czytelnik dostaje tylko krótką wzmiankę zaczerpniętą głównie z mediów i literatury. Rozumiem, że autor chciał zaznaczyć istnienie tych zbrodniarzy, ale poza tym nie widzę innego celu opisywania tych przypadków. Ewentualnie może to być punkt wyjścia do dalszych poszukiwań na tematy poszczególnych zbrodniarzy. Dla mnie osobiście, akurat tej części mogłoby w książce nie być, nie wyniosłam z niej za wiele.

Podsumowując, główny temat książki, czyli przypadki polskich seryjnych morderców, został opisany bardzo dobrze – rzetelnie, ale krótko, bez zbędnych informacji, za to z pożądanym wytłumaczeniem. Tą część czytało się świetnie – szybko, ciekawie i interesująco. Jak wspomniałam wcześniej ciężko mi było przebrnąć przez część pierwszą, ale było to konieczne dla dalszej lektury. Z kolei ostatnia część „doniesienia” trochę dla mnie była pozbawiona celu, nie prezentowała dogłębnej analizy psychiki sprawcy, jak to było w głównej części. Ogólnie jednak uważam, że jest to bardzo dobra książka, i skoro mnie, fance kryminałów z dobrym psychologicznym zarysem mordercy, czytało się ją zaskakująco dobrze, to nikt inny nie powinien mieć z nią problemów. Dużo wiedzy, dużo dobrego wytłumaczenia motywacji i psychiki morderców  – to było więcej niż się po lekturze spodziewałam.

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Aktywa!




lipca 11, 2019

"Kto mieszka za ścianą?" Cara Hunter

"Kto mieszka za ścianą?" Cara Hunter

Tytuł: Kto mieszka za ścianą?
Cykl: detektyw Adam Fawley, tom 2
Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Data premiery: 27.03.2019
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 420
Audiobook wydany przez Wydawnictwo Filia i Storyside, 11h 25min, czyta Marcin Perchuć

„Kto mieszka za ścianą?” jest drugim tomem serii przygód detektywa Adama Fawleya autorstwa Cary Hunter. Brytyjska autorka debiutowała książką „Kto porwał Daisy Mason?”, który jest pierwszym tomem cyklu. Powieść szybko osiągnęła status bestsellera, została przetłumaczona na kilka innych języków, w tym polski – polska wersja powieści miała premierę jesienią poprzedniego roku. Autorka mieszka w Oxsfordzie, gdzie umieszcza akcje swoich powieści.

Akcja „Kto mieszka za ścianą?” rozpoczyna się w chwili, gdy bogaty mężczyzna Mark kupuje dom w Oxfordzie. Jest to bliźniak dzielący ścianę z mieszkaniem jakiegoś starszego człowieka. Jako że w tym mieszkaniu wcześniejszą lokatorką również była starsza pani, tak cały dom wymaga remontu. Mark wynajmuje ekipę, a gdy przyjeżdża sprawdzić jak idą prace, dowiaduje się, że jest jakiś problem ze ścianą w piwnicy. Pojawiła się pleśń, trzeba będzie chyba postawić nową. Mark idzie sam sprawdzić w czym problem, przypadkowo odłupuje spory kawałek ściany odsłaniając piwnicę sąsiada. I przez dziurę widzi uwięzioną tam kobietę z dzieckiem.... Śledztwo w tej sprawie obejmuje detektyw Adam Fawley wraz ze swoim zespołem. Kim jest kobieta? Jak długo tam była? Co się stało i dlaczego? Czy ta sprawa może się wiązać z zaginięciem kobiety, które miało miejsce dwa lata temu? Dochodzenie jest bardzo zagmatwane, a nic nie jest takie jak się wydaje....

Kompozycyjnie książka składa się z prologu, środka i epilogu. Nie ma podziału na jako takie rozdziały, tekst oddzielony jest gwiazdkami i wycinkami z przesłuchań, artykułami i reportażami. Narracja prowadzona jest ogólnie w 3 osobie czasu przeszłego, ale kiedy uwaga skierowana jest na Adama, wtedy narracja przybiera formę pierwszoosobową. Można by powiedzieć, że całość opowiadana jest właśnie przez tę postać, ale odniosłam wrażenie, że narrator opisując zdarzenia, w których udziału nie brał detektyw, i tak posiada dużą wiedzę na ich temat. Ogólnie narrator jest bardzo uważny, zwraca dużą uwagę na otoczenie i zachowanie postaci. Jeśli chodzi o ich głębszą analizę to dostęp do odczuć na tylko w przypadku Adama.

Cała uwaga w powieści skupiona jest na śledztwie. Narrator podąża za całym zespołem śledczych. Najważniejszą rolę odgrywa oczywiście detektyw Adam Fawley, doświadczony śledczy, który dobrze zna swój zespół. Adam niedawno przeżył osobistą tragedię, więc jego uczucia są dosyć zagmatwane. W zespole śledczych znajduje się też Quinn, prawa ręka Adama, Gislingham, świeżo upieczony ojciec i wierny mąż oraz dwie kobiety Everett i Somer. Pierwsza ma już swoją pozycję w zespole, wie co należy do jej obowiązków, Somer z kolei dopiero przyłącza się do zespołu w tym śledztwie, następuje to dosyć przypadkowo, więc jej obecność wzbudza mieszane odczucia. Po drugiej stronie jest podejrzany doktor Harper – stary człowiek, który mieszkał w bliźniaku. Nie ma bliskich, aktualnie cierpi na demencję, a jedyną osobą go odwiedzającą jest pracownik socjalny. Dużą rolę w powieści odrywa też mąż zaginionej dwa lata temu kobiety i ich opiekunka do dzieci.

Ogólnie powieść to wierne odtworzenie przebiegu śledztwa. Dużo jest przesłuchań, zeznań, cytowania prasy i wcześniejszych reportaży. Podczas słuchania cały czas widziałam tą powieść w postaci filmu, co świadczy o bardzo realistycznym i obrazowym przedstawieniu.

Intryga jest poprowadzona ciekawie, przez większą część powieści nie wiadomo o co chodzi. Zakończenie nie jestem pewna czy nie jest trochę za mocno wydumane, czy jest faktycznie prawdopodobne tak do końca, ale nie będę się czepiać, bo cała powieść mi się bardzo podobała, przyjemnie i z naprawdę dużym zaciekawieniem śledziłam postępy w śledztwie. Na pewno szybko nadrobię pierwszy tom powieści i będę wyczekiwać trzeciego, który już w rynku angielskim jest dostępny.

Moja ocena: 7/10



lipca 10, 2019

"Gitara i inne demony młodości" Bogusław Chrabota

"Gitara i inne demony młodości" Bogusław Chrabota

Autor: Bogusław Chrabota
Tytuł: Gitara i inne demony młodości
Data premiery: 18.06.2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 264

Jako że nigdy nie śledziłam losów polskich dziennikarzy, poetów, działaczy, to nazwisko Bogusława Chraboty nic mi tak naprawdę nie mówi. Ze stron internetowych wyczytałam, iż jest to prawnik, poeta, publicysta i autor piosenek mocno związany z telewizją oraz magazynami takimi jak np. „Rzeczypospolita”.  Na książkę „Gitara i inne demony młodości’ skusiłam się przez Kraków, Nową Hutę i wspomnienia młodości – w końcu lubię powieści, które opisują dawną polską rzeczywistość. No i nie będę ukrywać, że ładna okładka też miała w tym swoją zasługę...

Książka „Gitara i inne demony młodości” to powieść z wątkami autobiograficznymi o (jak sama nazwa wskazuje) młodości bohatera. Jest hołdem i pamięcią dla przyjaciół, dla życia, które nie powinno samo w sobie, po prostu, zostać zapomniane. Jest to też obraz komunistycznej Nowej Huty, tamtych nastrojów i przemian. Aż w końcu jest to też opowieść o muzyce, poezji i sztuce.

Kompozycyjnie książka składa się z 68 króciutkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego, narratorem jest Bogusław C. Styl pisarza jest bardzo poetycki, bogaty, pełny metafor i przenośni. Prócz wydarzeń z życia serwuje czytelnikowi pokaźną dawkę filozoficznych rozmyślań.

I tak czytelnik razem z bohaterem przemierza przez jego pierwsze wspomnienia, przedszkole, szkołę, liceum, studia. Poznaje przyjaciół tak różnych od siebie, a zarazem w jakiś sposób połączonych. Wydarzenia te dzieją się cały czas na tle robotniczej Nowej Huty, która w tamtych czasach podobno wyglądała całkiem inaczej niż teraz. Był to byt całkiem osobny od Krakowa, wyprawa do miasta, w czasach młodzieńczych bohatera to była jak wycieczka do całkiem innego miasta. Nowa Huta była zielona, z równym asfaltem na którym można było urządzać wyścigi guzików, pełna ludzi i dzieci. Pełna też robotników, ludzi zmęczonych, często uciekających w alkohol. Blok i klatki schodowe, ciasne mieszkania – właśnie z tym wiąże się dzieciństwo bohatera.
Kraków z kolei był pełen kostek brukowych, dziwnych pustych kościołów i zamku, po którym nie można było biegać. Wszystko było inne, obce, a bilet na tramwaj drogi.
Zmieniło się to w czasie studiów bohatera. Wtedy to zaznajomił się z Krakowem, był stałym bywalcem Piwnicy pod Baranami, świadkiem początków Manaamu, czy wielkim fanem Grechuty. Fanem oczywiście być nie przestał, ale po śmierci artysty zakończyła się dla bohatera pewna wielka epoka. Brał udział w akcjach opozycji, buntował się przeciwko komunie, najczęściej na papierze. W chwili gdy kilka złych wypadków nałożyło się na siebie, postanowił emigrować z kraju. Było to dosłownie na rok przed 1989, ale emigrantem tak naprawdę nie był za długo. Cała wyprawa trwała jedyne 5 miesięcy, ale dzięki temu bohater zwiedził dużą część Europy, zaznał tego życia na emigracji, pracował dla Radia Wolna Europa, tułał się i pisał do gazet. Na wieść o zmianach w Polsce jednak szybko wrócił, by być ich świadkiem i czynnie w nich uczestniczyć.

A gdzie w tym wszystkim gitara? Oj, od samego początku! Razem z Tomkiem, najstarszym swoim przyjacielem od zawsze marzyli by stać się gwiazdami rocka. Bohater od zawsze kochał dźwięki tego instrumentu, wychował się na klasyce rocka. Gwiazdą co prawda nigdy nie został, ale zawsze ciągnęło go do tego instrumentu. Opisy gitary są mocno erotyczne, a sama gitara, mocno eksploatowana na początku powieści, gdzieś w połowie schodzi na dalsze tło, by znowu na końcu objawić się w pełnej okazałości. Tak więc jej widmo podąża za bohaterem przez całą powieść, jest jego miłością.

Ogólnie muszę przyznać, że liczyłam na coś trochę innego. Myślałam, że będzie więcej o tle społecznym, o życiu w tamtych czasach, no i oczywiście ciekawych historii z młodości bohatera. Co dostałam? Trochę mniej tego o czym wspomniałam, za to sporą dawkę poetyckości i dużo filozoficznych rozmyśleń na temat między innymi przeszłości, przyszłości, pamięci i czasów minionych. Początek czytało mi się w miarę dobrze, w połowie naprawdę chciałam książkę już odłożyć (wtedy to właśnie autor popłynął bardzo filozoficznym prądem), a końcówka znowu mnie w miarę zadowoliła. Myślę, że osoby lubujące się w poezji i głębokich filozoficznych rozmyślaniach docenią ją zdecydowanie mocniej niż ja.

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!





lipca 09, 2019

Konkurs patronacki - wygraj "Pchłę" Anny Potyry (rozwiązany)

Konkurs patronacki - wygraj "Pchłę" Anny Potyry (rozwiązany)

Z okazji dzisiejszej premiery mojego patronatu razem z wydawnictwem Zysk i S-ka mamy dla Was konkurs, w którym do wygrania są aż 3 egzemplarze kryminału „Pchły” Anny Potyry! A to oznacza, że aż 3 osoby będą zwycięzcami!

Co trzeba zrobić by wziąć udział w konkursie?

Napisz w komentarzu pod tym postem odpowiedź na pytanie:

   Wojna - powinniśmy o niej pamiętać czy wymazać z pamięci? Swoją odpowiedź krótko uzasadnij.

Odpowiedzi możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich bardziej kreatywne – tym lepiej!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB (klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach)

  1. Konkurs trwa tydzień – od 9 do 16 lipca do 23:59, wyniki ogłoszę wieczorem kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę 3, które moim zdaniem będą najciekawsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytania konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulamin konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!



17.07 rozwiązanie konkursu
 Zwycięzcami zostają: Marzena Pająk, Ania Ch. i Maksymilian Maksel – gratuluję! Swoje dane adresowe razem z numerem telefonu proszę przesłać na mail kryminalnatalerzu@gmail.com, w tytule wpisać konkurs Pchła. Na nadesłanie adresów czekam 3 dni.

Wszystkim pozostałym uczestnikom serdecznie dziękuję za wzięcie udziału w konkursie i zachęcam do obserwowania bloga, bo na pewno na tym jedym się nie skończy 😊

Zapraszam też na mój profil na FB, gdzie zaraz rusza rozdanie z „Pchłą” – jest to ostatnia szansa na zdobycie u mnie tej książki! Rozdanie trwa do 21 lipca.


lipca 08, 2019

"Gwiazdy Oriona" Aleksander Sowa

"Gwiazdy Oriona" Aleksander Sowa

Tytuł: Gwiazdy Oriona
Cykl: Seria Astronomiczna, tom 3 (chronologicznie 1)
Data premiery: 6.06.2019
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 352

Autora Aleksandra Sowę możecie znać z self publishingu - jak sam przyznaje, w tej kategorii jest weteranem. Jako jeden z pierwszych pisarzy w Polsce zdecydował się na samodzielne wydawanie swoich książek, zarówno w wersji papierowej jak i elektronicznej, a jego tytuły w tej kategorii osiągały statusy bestsellerów. Po takich informacjach aż wstyd przyznać, że ja o autorze usłyszałam dopiero przy okazji wydania jego pierwszej książki metodą bardziej tradycyjną – razem ze współpracy z wydawnictwem. Tak, mowa tutaj o „Gwiazdach Oriona”. Książka jest trzecim tomem, który ukazał się w serii astronomicznej, przed nią w ramach self publishingu wydana została „Era Wodnika” i „Punkt Barana”. Chronologicznie jednak wydarzenia z „Gwiazd Oriona” są tomem pierwszy, wydarzenia dzieją się głównie w latach 90tych XX wieku. W przygotowaniu jest już czwarty tom serii „Znak Wagi”, a autor nie wyklucza, że powstanie jeszcze tom piąty i szósty. Czy jest na co czekać i co nadrabiać? Oj, zdecydowanie tak!

Akcja powieści „Gwiazdy Oriona” rozpoczyna się w roku 1989, kiedy to milicja rejestruje pierwsze z serii, brutalne morderstwo kobiety. Sprawa ma miejsce na Śląsku, przydzielony do niej zostaje kapitan Grzesiak. W ciągu kolejnych dwóch lat zmienia się ustrój w kraju i pojawiają kolejne ofiary, ale śladów mordercy ciągle brak. Dopiero gdy ofiarą pada siostrzenica premiera dochodzenie nabiera tempa, na wniosek teraz już komisarza Grzesiaka zostaje utworzona grupa śledcza. Do dochodzeniowców dołącza młody Emil Stompor, policjant z prewencji, który ma za zadanie stworzyć profil psychologiczny mordercy. Czy mu się to uda, czy pomoże w schwytaniu dotychczas nieuchwytnego mordercy? I, co ważne, jak Emil odnajdzie się grupie starych policyjno-milicyjnych wyjadaczy? Czy w ogóle ma szansę jakoś wpłynąć na przebieg śledztwa? Szykuje się nie lada wyzwanie!

Kompozycyjnie książka składa się z 116 króciutkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest czasie przeszłym, w pierwszej osobie kiedy podąża za mordercą oraz w trzeciej osobie gdy śledzi uczestników śledztwa, głównie Emila. Styl pisarza jest surowy, mocny, dosadny. Nie ubarwia, nie usprawiedliwia, nie wygładza. Cała powieść jest mocno realistyczna, koniecznie trzeba wspomnieć, że sprawa z powieści opiera się na prawdziwych morderstwach a i sposób prowadzenia śledztwa i stosunki w policji mają swoje odwzorowanie w rzeczywistości – sam autor jest policjantem, więc zna realia służby od podszewki. Jako że morderstwa mają miejsce na Śląsku, to momentami w powieści natkniemy się na gwarę śląską. Ja zawsze z nią mam problem, nie lubię jak jest wplatana w treść książki, ale rozumiem, że na potrzeby oddania realności sytuacji taki zabieg był niezbędny. Z gwarą niestety mam tak jak z romansami w kryminałach – wolałabym żeby jej nie było 😊
Koniecznie muszę też w tym miejscu podkreślić styl prowadzenia dialogów. Nie przesadzę, mówiąc, że jestem nimi zachwycona! Są tak żywe, realne, dynamiczne, po prostu wciągające. Z nutką uszczypliwego humoru, który dodaje im charakteru i głębi. Naprawdę w tym temacie autor osiągnął mistrzostwo! Ogólnie język jest świetnie użyty, bardzo podobały mi się też momenty akcji, gdzie często autor oddał jej charakter poprzez dźwiękonaśladowcze wyrazy i sformułowania. Jest żywo, wciągająco, ale i mroczno i realnie.

Pierwsze skrzypce w powieści odgrywa wspomniany już Emil Stompor. Policjant aktualnie służący w prewencji, wcześniej studiował psychiatrię i prawo, ma magistra z psychologii klinicznej. Do policji wstąpił dlatego, że chce nieść światu dobro. Mężczyzna w okolicach 30stki, niezwykle inteligentny, posiada szeroką wiedzę na temat psychologii mordercy. Jakiś czas temu brał udział w wykładach dotyczących seryjnych morderców, na teście osiągnął wysoki wynik, który właśnie teraz zapewnia mu udział w dochodzeniu dotyczącym sprawy „Pająka”.

Jego partnerem zostaje komisarz Karol Grzesiak. Karol jest w podobnym wieku co Emil, jednak jest dużo wyższy rangą. Swoją karierę rozpoczął jeszcze w milicji, z wyglądu przystojny, ale z dość sporą nadwagą. Karol pcha swoją karierę do przodu, to on był odpowiedzialny za pomysł z wykładami oraz skierowanie jednego z ich uczestników do specjalnej grupy operacyjnej. Jak szybko wychodzi na jaw, za Karolem i jego sukcesami stoi teść, były SB, który teraz, na emeryturze, za punkt honoru postawił sobie wypromowanie Karola w policji. Teść służy mu poradami i informacjami, które Karol efektywnie wykorzystuje.

Trzecią główną postacią powieści jest morderca, nazwany przez policję „Pająkiem”. Czytelnik już od pierwszych stron zapoznaje się z jego historią, spisana jest w formie jakby pamiętnika. W nim morderca opisuje swoje dzieciństwo, traumy których doświadczył, pierwsze doświadczenia przemocy i odczucia towarzyszące popełnianym zbrodniom. Koniecznie trzeba tu podkreślić, że zarys psychologiczny mordercy jest bardzo rzetelnie i logicznie poprowadzony.

Cała akcja powieści dzieje się na tle przemian ustrojowych. Przemian, które dotknęły cały kraj, a już na pewno taką instytucję jak policja. Te kilka lat po PRLu policja miała faktycznie bardzo ciężko, społeczeństwo mając ciągle w pamięci wydarzenia z końcówki PRLu, kiedy to milicja nie patyczkowała się z obywatelem, nie jest w stanie zaufać policji, wszyscy trzymają się z daleka, ze strachu, że każde słowo zostanie użyte przeciwko nim. Duża część osób, które przemykają przez karty powieści, była dręczona, ostro przesłuchiwana i więziona, często całkiem bez winy, więc naprawdę nie dziwi ich niechęć do organów ścigania. Tym bardziej, że do policji ciągle miesza się polityka – już sam fakt, że dopiero po morderstwie siostrzenicy premiera, sprawie nadaje się najwyższy priorytet, wiele na ten temat mówi. Do tego dochodzą tajemnice PRLu, których politycy strzegą mocniej niż przysłowiowego oka w głowie. Sami musicie przyznać, że w takich warunkach prowadzić śledztwo musiało być ekstremalnie ciężko.

Dla głównego bohatera, Emila, było nawet jeszcze ciężej. Mężczyzna co prawda z milicją nie miał do czynienia, na służbę wstąpił już do policji, ale w oczach społeczeństwa niewiele się różni. Prócz tego koledzy z grupy operacyjnej mają go za jakiś żart, nikt nie rozumiem po co Emil został do nich przydzielony. Oczywiście znajdzie się kilka osób bardziej mu przychylnych, ale nie zmienia to faktu, że na każdym kroku Emil musi się bronić i walczyć o swoje. Na szczęście mężczyzna ma poczucie własnej wartości, nie pozwala innym sobą pomiatać. W tym akapicie chciałam zaznaczyć, że w tamtych czasach praca profilera, psychologiczne podejście do zbrodni, było uznawane dosłownie za bzdurę, na palcach jeden ręki można by policzyć tych, który wierzyli, że mężczyzna jest w stanie coś zdziałać.

Podsumowując, „Gwiazdy Oriona” uważam za świetny kryminał. Czyta się szybko, sprawnie, powieść wciąga, dialogi zachwycają. Bohaterowie są bardzo realnie przedstawieni, każdy ma swoje wady i zalety, nikt nie jest po prostu dobry czy zły. Autor mistrzowsko posługuje się językiem, za co kłaniam się w pas! Nie pozostaje mi nic innego jak wyczekiwać zapowiadanego czwartego tomu i w międzyczasie szybko nadrobić pozostałe dwie książki cyklu. Już się nie mogę doczekać!

Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu LiRA

Książkę można też było zdobyć na portalu czytampierwszy.pl




lipca 08, 2019

Kilka pytań do... Anny Potyry, autorki "Pchły"

Kilka pytań do... Anny Potyry, autorki "Pchły"

Co znaczy człowiek w obliczu wojny, jak powstają bohaterowie powieści, co odróżnia kryminał od książek dla dzieci i czy usłyszymy jeszcze o komisarzu Lorenzie? Zapraszam do krótką rozmowę z Anną Potyrą!



Anna Potyra notka biograficzna:
Urodzona w 1982 roku w Warszawie.  Z wykształcenia anglistka. Mama czterech córek. Autorka książek dla dzieci.  W wolnych chwilach pisze lub jeździ konno. Pchła to jej kryminalny debiut.




Kryminał na talerzu: Niedawno w moje ręce trafiła Pani najnowsza książka pt.”Pchła”. Jest to Pani debiut na rynku polskich kryminałów. Dlatego akurat zdecydowała się Pani na ten gatunek literacki?

Anna Potyra: Starałam się napisać taką książkę, jaką sama chciałabym przeczytać. Ponieważ jestem miłośniczką kryminałów, spróbowałam zmierzyć się z takim właśnie gatunkiem.


Czy ciężko pisało się tego typu powieść po książkach dla dzieci? Jakie są Pani wrażenie z pisania właśnie w tym gatunku?

Zaskakująco dobre. Długo nosiłam się z zamiarem napisania kryminału, ale bałam się, że sobie nie poradzę i wciąż odkładałam to na później. W końcu jednak zabrakło mi pretekstów i wiedziałam, że albo spróbuję teraz, albo muszę przestać o tym myśleć. Spróbowałam i okazało się, że pisze się tak jak dla dzieci. Czasem świetnie, czasem jak po grudzie. Jedyna różnica polegała na tym, że dużo więcej czasu musiałam poświęcić na sprawdzanie merytorycznych zagadnień.


Skąd pomysł na połączenie historii współczesnej z wydarzeniami z II wojny światowej?

Wychowałam się tuż obok parku, w którym mieści się Cmentarz Powstańców Warszawy. Bardzo często chodziłam tam w dzieciństwie. Być może z tego powodu mam gdzieś w sobie ziarenko zadumy nad rozmiarem tragedii, jakie miały miejsce w czasie wojny. Czasem o tym myślę, ale nie w kontekście historycznym czy politycznym, lecz jak o zwykłym człowieku, zmiażdżonym w trybach historii. To ma, przynajmniej dla mnie, olbrzymi ładunek emocjonalny. A emocje są przecież bardzo cennym składnikiem książki.


Muszę przyznać, że pokochałam Pani bohaterów. Czy któryś z nich nosi cechy prawdziwych postaci? Skąd takie inspiracje?

Staram się tak kreować bohaterów, by byli wyraziści i spójni. Najpierw decyduję o tym, czy bohater jest gadułą, czy milczkiem, człowiekiem spokojnym, czy wybuchowym i tak dalej. Jednak bardzo szybko zaczynają żyć i rozwijają się sami. Ja tylko za nimi podążam. Nie umiem powiedzieć skąd te inspiracje. Pewnie z ogólnego doświadczenia życiowego. Wciąż uczestniczymy w setkach interakcji. Coś się podpatruje, coś zapamiętuje. A potem sięga się z tego magazynu to, co jest akurat przydatne. Jedynym bohaterem, przy którym świadomie opierałam się o osobę, którą dobrze znam osobiście jest Corsetti.


W Pani powieści jest dużo bohaterów i praktycznie do końca książki nie sposób się domyśleć jak część z nich jest powiązana ze sprawą. Ciężko było rozpisać powieść na tyle postaci?

Nie, to nie stanowiło trudności. Kryminał wymyślam niejako od końca, od rozwiązania, więc wiem dokładnie, która postać czemu służy i jaka jest jej rola w książce. Gdy ma się klucz, wszystko wydaje się całkiem proste.


Który bohater jest Pani ulubionym i dlaczego?

Mam słabość do Zadrożnego, mimo że jest nadętym bufonem. Dobrze mi się  o nim pisało i praktycznie zawsze byłam zadowolona ze scen z jego udziałem. Natomiast największą sympatią darzę Lorenza. Jest mimo wszystko głównym bohaterem i to właśnie jego wyposażyłam w cechy, które sama cenię u ludzi.



Napisanie powieści to spore przedsięwzięcie. Długo pracowała Pani nad „Pchłą”?

Około dziesięciu miesięcy.


Jak wyglądała praca nad książką? Miała Pani stały rytm czy raczej pisała Pani tylko w chwilach natchnienia?

Nie zdarzają mi się chwile natchnienia. Mam dobre dni, kiedy tekst płynie i słabe dni, kiedy dłonie dłużej wiszą nad klawiaturą, niż w nią uderzają. Przeważnie piszę trzy - cztery razy w tygodniu przez mniej więcej cztery godziny, z czego maksymalnie trzy są produktywne. Na tyle mogę sobie teraz pozwolić.


Czy od początku miała Pani dokładny plan powieści? A może rozwijał się on dopiero podczas pisania?

Dochodzą szczegóły, pomysły na to, w jaki sposób chcę coś pokazać. Ale plan musi być gotowy od razu.


Co sprawiło Pani największą trudność w pracy nad „Pchłą”?

Znaleźć ciche miejsce w domu…


Książka jak na jeden tom porusza naprawdę dużo wątków. Czy planuje Pani jej kontynuację? I kiedy możemy się jej spodziewać?

Nie planuję. Dla mnie „Pchła” jest historią zamkniętą. Ale na pewno dam Lorenzowi jeszcze niejedną zagadkę do rozwiązania. Mam nadzieję, że w przyszłym roku czytelnicy będą mogli zobaczyć go w innej odsłonie.



Serdecznie dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów na rynku powieści kryminalnych!



lipca 06, 2019

"Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie" Jarosław Molenda

"Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie" Jarosław Molenda

Tytuł: Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie
Data premiery: 29.05.2019
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 288

„Uwikłane w historię” to druga książka Jarosława Molendy wydana nakładem wydawnictwa Lira z serii biografii historycznych. Autor jest znanym dziennikarzem, podróżnikiem, przemierzył cztery kontynenty i kilkadziesiąt krajów. Na przestrzeni lat napisał wiele podróżniczych artykułów, aktualnie publikuje w magazynie „Dookoła Świata”. Jest też autorem ponad trzydziestu książek popularno-naukowych o tematyce historycznej i podróżnej. Dla mnie było to jednak pierwsze spotkanie z twórczością autora.

Książka zawiera opowieści o 10 polkach uwikłanych w historię II wojny światowej i czasów powojennych. Znajdziemy tu kobiety, o których w czasach PRLu się milczało jak i te, które w tym czasie żyły na wysokich stanowiskach. Kontrowersyjne postacie, w historii których miesza się prawda z fikcyjnymi opowieściami. Autor stawia sobie za zadanie oddzielenie fałszu od prawdy, na każde swoje słowa ma poparcie w dokumentacji lub u osób żyjących w pobliżu bohaterek.

Kompozycyjnie książka składa się z wstępu (od autora), 10 rozdziałów, zakończenia, przypisów i bibliografii. Każdy z tych rozdziałów opowiada historię innej kobiety. Ułożone są one mniej więcej w porządku chronologicznym. Historię zawsze otwiera zdjęcie portretowe postaci, imię i nazwisko oraz lata, w których żyły.

Tak jak już wspomniałam, każdy fakt podawany przez autora ma swoje odzwierciedlenie w dokumentacji. Bibliografia, z której autor czerpał swoją wiedzę, jest bardzo obszerna, sam jej spis zajmuje kilka stron. W treści każdej historii znajdziemy sporo przytoczeń z dzienników, listów, wywiadów. Autor stara się opisać całe życie bohaterki, jednak biorąc pod uwagę, że każdy rozdział liczy nie więcej niż 20-25 stron, oczywistym jest, że trzeba było pójść na pewne ustępstwa. Przez to większość tych historii wydawała mi się dosyć okrojona, było to raczej beznamiętne przytoczenie niektórych faktów z życia, niż faktyczna żywa opowieść o losach bohaterek.

Szczerze, z opisywanych postaci znałam chyba tylko jedną – Irenę Sendlerową. Zofię Kossak też, ale raczej z jej powiązań z literaturą, a nie z działalnością patriotyczną. O uszy obiła mi się kiedyś też Krwawa Luna, ale w mojej pamięci tkwił tylko ten pseudonim. Teraz, po lekturze, moja wiedza na temat opisywanych kobiet na pewno jest dużo większa, więc to na pewno muszę uznać zdecydowanie na plus.

W książce znajdziemy kobiety zarówno te, które działały na rzecz Polski, jak i te okrzyknięte zdrajczyniami, opowiadające się po stronie Rosji, komuny czy Niemiec. Najbardziej łapiąca za serce jest oczywiści historia Ireny Sendlerowej, szczególnie, że zawiera kilka cytatów od samej autorki. Za to najbardziej intrygująca dla mnie była historia o Izabelli Hordeckiej – działaczka polskiego podziemia, łączniczka, dzięki której informacjom i obserwacjom wyeliminowano wielu zdrajców i donosicieli. Słynęła z tego, że ubierała się jak arystokratka, chodziła w futrze, co nie raz uratowało ją z opresji – bo w końcu kto podejrzewałby elegancką arystokratkę o działalność na rzecz podziemia? Po wojnie i po najgorszych czasach PRLu zwiedziła cały świat, a kajakiem przepłynęła tysiące kilometrów. Umarła w wieku 98 lat w 2010 roku. Za życia udzielała wielu wywiadów, więc i w przytoczonej historii wiele słów jest po prostu cytatami z jej wypowiedzi. Niesamowita kobieta, muszę poczytać o niej coś więcej. W tym wypadku faktycznie (jak autor pisał we wstępie) życiorys kobiety to gotowy scenariusz filmu sensacyjnego. Podobną funkcję łącznika i równie ciekawą historię przestawia sylwetka Haliny Szwarc, która w czasie wojny była zaledwie nastolatką.

Nie mogę jednak oszukiwać, że wszystkie historie mnie porwały. Nie było w nich za wiele emocji, autor po prostu przytaczał wydarzenia jak: urodziła się, wyszła za mąż, jej rodzice byli kimś, jej mąż był kimś innym, w którymś tam roku nawiązała współpracę ze służbami itp. Aż głupio mi to pisać, bo autorem jest jednak znany i poważany dziennikarz, ale historie wydawały mi się trochę na opowiedziane bez polotu.  Zauważyłam, że autor bardzo chciał być obiektywny, ale to też nie udało mi się tak całkowicie.

Podsumowując, książka jest krótką rekonstrukcją życia 10 polskich kobiecych sylwetek. Autor nie wybiela, nie usprawiedliwia, przedstawia po prostu fakty, a jednocześnie stara oddzielić się plotki od rzeczywistych wydarzeń. Jest poszukiwaczem prawdy, który przekopał się przez wiele dzieł, by napisać tę książkę. Doceniam ilość pracy włożoną w jej powstanie, jednak styl opowieści nie do końca mnie zadowolił. Po prostu liczyłam na trochę coś innego, zakładałam że będzie to bardziej płynna opowieść. Ostatecznie jednak poznałam kilka postaci, o których istnieniu wcześniej nie wiedziałam, więc czas poświęcony lekturze na pewno nie mogę uznać za czas stracony.

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu LiRA!



lipca 05, 2019

Placki ziemniaczane z piekarnika

Placki ziemniaczane z piekarnika


Składniki (2 duże lub 3 średnie porcje):
  • ok. 1kg ziemniaków
  • 2 cebule
  • 2 jajka
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • sól, pieprz
  • ulubione zioła (u mnie 1 łyżeczka suszonej natki pietruszki)
  • do podania śmietana 18%


Przygotowanie (10minut + 20 minut pieczenia):
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni C ( u mnie z termoobiegiem). Ziemniaki i cebulę obieramy, ścieramy na tarce o średnich oczkach. Odsączamy nadmiar wody, jeśli jest to konieczne. Do miski z ziemniakami i cebulą dodajemy 2 jajka, mąkę, konkretnie przyprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy zioła i całość dokładnie mieszamy. 2 blachy z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia, łyżką nakładamy w miarę cienkie placki (powinno wyjść ok. 12 sztuk). Blachy wkładamy do pieca na 20 minut, po tym czasie powinny być ładne zezłocone. Wykładamy na talerze, podajemy w towarzystwie śmietany 18%. Smacznego!

lipca 03, 2019

"Zemsta kobiet" Marcin Pilis

"Zemsta kobiet" Marcin Pilis

Tytuł: Zemsta kobiet
Data premiery: 15.05.2019
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 480

„Zemsta kobiet” to czwarta wydana powieść Marcina Pilisa. Podkreślam wydana, bo jako nastolatek (młody nastolatek, bo w wieku 11 lat!) napisał swoją pierwszą powieść korsarską, która...no cóż, nie została jeszcze wydana😊 Dziennikarz, krzewiciel kultury, jego powieści cechuje zawarty w nich realizm stosunków międzyludzkich. Jak sam przyznaje, nie znosi przedstawiania kwestii błahych jako tych najwyższej wagi. Fascynuje go astronomia i kosmologia, lubi grać na gitarze i ostatnio polubił seriale. „Zemstę kobiet” uważa za najbardziej poruszającą powieść w swoim dorobku.

Akcja powieści zaczyna się mocnym akcentem. Paula, 12letnia dziewczyna, żyjąca w zastępczej, dosyć patologicznej rodzinie, zostaje sprzedana przez „nie tatę” pewnemu zamożnemu „biznesmenowi”, zajmującemu się handlem ludźmi i prostytuowaniem kobiet. Szybko okazuje się, że biologiczna matka dziewczyny, Klaudyna, w tym czasie dostaje list od kogoś tytułującego się „dziadek” razem ze zdjęciem Pauli, co motywuje ją do powrotu do Polski i próby odszukania dziewczyny. Dla kobiety jest to równoznaczne z odgrzebaniem przeszłości i ostatecznym rozrachunkiem z zamierzchłymi wydarzeniami. W sprawę wplątana jest także zastępcza matka Pauli, która od samego początku wiedziała, że zamiary jej męża to prawdę bardzo zły pomysł....

Kompozycyjnie książka podzielona jest na 12 rozdziałów. Każdy z nich opatrzony jest tytułem wskazującym na bohatera, na którym będzie skupiać się akcja rozdziału. Rozdziały z kolei podzielone są na podrozdziały, które sugerują na czym będzie skupiać się historia w nich opisana. Narracja głównie prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, jedynie kiedy skupia się na postaci Pauli, to zmienia się na pierwszoosobową. Jak łatwo się domyśleć, akcja skupia się na kobietach, i od razu muszę zaznaczyć, że opis uczuć i emocji postaci jest mistrzowski. Wygląda na to, że Marcin Pilis rozumie kobiety na poziomie Janusza Leona Wiśniewskiego (który według mnie rozumie kobiety jak nikt inny!), tylko że na poziomie bardziej mrocznych, traumatycznych przeżyć. Styl pisarza jest dosyć oryginalny, dużo w nim filozoficznych przemyśleń. Są ciekawe, mocne, ale chwilami na tyle zagmatwane, że ciężko zrozumieć je gdy jest się ciut zmęczonym.

Główną bohaterką powieści jest Klaudyna. Kobieta na stałe mieszkająca w Egipcie, gdzie zajmuje się turystyką. Z Polski wyjechała dawno temu, całe życie wychowywała ją tylko matka, która jakiś czas temu zmarła na zawał. Klaudyna od razu po urodzeniu oddała swoją córkę, z biegiem historii czytelnik poznaje całą jej historię. Bohaterka jest osobą raczej samotną, skrytą, jej jedynym przyjacielem jest Hubert, przyjaciel z dzieciństwa, który za nią wskoczył by w ogień. Kobieta przeżyła w swoim życiu naprawdę wiele, część z tych przeżyć wymazała z pamięci, część ciągle przeżywa...

Jej biologiczną córką jest Paula. Dziewczynka od niemowlęctwa wychowywana przez jednych przybranych rodziców, dopiero kilka dni wcześniej przypadkiem dowiedziała się, że jest adoptowana. Mocno przywiązana do „nie mamy”, która nigdy nie okazywała jej większych uczuć, molestowana przez „nie ojca”, pijaka, potwora. Autor serwuje czytelnikowi naprawdę rzetelny wgląd w odczucia dziewczynki, wszystkie jej przeżycia i emocje im towarzyszące są dosadne, ciężkie i przerażające.

W powieści dużą rolę odgrywa też przybrana matka dziewczynki, która również w tle snuje swoją własną historię. Ważna dla fabuły jest i Gosia, asystentka wspomnianego „biznesmena”, kiedyś prostytutka (nie z własnego wyboru), teraz dziewczyna na posyłki.

Główną postacią męską w powieści jest wspomniany już „biznesmen”. Jest nim Karol Ciechowski, człowiek bardzo zamożny. Kilkanaście lat temu wykupił od gminy starą rosyjską bazę, którą przerobił na komplet luksusowych rezydencji. W nich stworzył „dom uciechy” dla innych bogaczy, oraz pokoje zarezerwowane tylko dla jego własnych celów. Karol jest człowiekiem starym, ale ciągle jest przywódcą. Ma jakiś ukryty cel w wykupieniu Pauli i pozostałych wydarzeniach....

Tak jak już wspomniałam, książka jest o kobietach. Każda z bohaterek przeżyła w swoim życiu coś strasznego, trochę z naiwności, trochę z nieświadomości – ot, uroki młodości. Każda z nich ciągnie za sobą tą traumę, każda walczy z demonami, próbując żyć jak najlepiej potrafi. Muszę powiedzieć, że zrozumienie autora jest naprawdę poruszające, nie sądzę, żeby kobieta mogła to opisać lepiej.

Cała książka porusza naprawdę ciężkie, mocne tematy. Prostytucja, handel ludźmi, gwałty, pedofilia i wykorzystywanie kobiet są tu na porządku dziennym. Atmosfera jest gęsta, ciężka, bolesna. Zgrywa się to wszystko z pogodą, akcja powieści toczy się późną jesienią, jest pochmurno i cały czas leje. Idealnie zgrywa się to z nastrojami bohaterek.

Powieść to także interesujące studium psychopatycznego umysłu. Interesujące i przerażające. Pod koniec powieści czytelnik dostaje dość długi monolog odsłaniający sposób myślenia takiego „człowieka”. Podejrzewam, że autor zrobił konkretny research do tematu, ale jeśli wszystko to, co zawarł w swojej powieści jest faktycznie prawdą, to chyba jeszcze raz muszę zastanowić się na prawem kary śmierci...

Wspomniałam też o przemyśleniach filozoficznych. Autor poprzez swoich bohaterów porusza wiele ciekawych tematów, jak na przykład kwestię wspomnień, samej przeszłości czy ulotności chwil. Bardzo to wszystko egzystencjalne, pada w tekście wiele ciekawych pytań, które nie zawsze mają swoje odpowiedzi.

Podsumowując, powieść jest mocną i brutalną historią o kobietach, które wiele w swoim życiu przeszły, ale mimo tego ciągle wykazują się twardością charakteru i poczuciem sprawiedliwości. Nie powiem, że książkę czytało się przyjemnie, bo tematy poruszane w niej na pewno do takich nie należą, ale cała opowieść jest mądra i poruszająca, skłania do naprawdę wielu przemyśleń. Fabuła poprowadzona jest w taki sposób, że od książki, mimo okropności, ciężko jest się oderwać. Więcej zachwytów nie będę wypisywać, powiem tylko że jest to mocna pozycja, warta uwagi, coś dla czytelnika wymagającego od lektury więcej niż tylko łatwej rozrywki.

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu LiRA

Książkę można też było zdobyć na portalu czytampierwszy.pl




lipca 02, 2019

"Pchła" Anna Potyra - patronacka recenzja przedpremierowa

"Pchła" Anna Potyra - patronacka recenzja przedpremierowa

Tytuł: Pchła
Data premiery: 09.07.2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 360

 „Pchła” to pierwsza powieść kryminalna autorki Anny Potyry. Do tej pory znana była głównie jako autorka książek dla dzieci, w 2017 roku debiutowała na rynku dla dorosłych czytelników komedią pt. „Facet kontra kłopoty”. Na co dzień mama czterech córek, uwielbia jeździć konno i pisać. Żyje w Warszawie, gdzie osadziła wydarzenia ze swojego debiutu kryminalnego.

Główna akcja „Pchły” toczy się w czasach współczesnych. W Wigilię Bożego Narodzenia dochodzi do morderstwa. Ofiarą pada Łukasz Kos, narzeczony Marty, z którą pierwszego dnia świąt miał wziąć ślub. Mieszkanie zamordowanego zostało dokładnie wysprzątane, a jego ciało mocno wystylizowane – ułożone w spokojnej pozie, na nim położona została biała róża, a w kieszeni denata znalazło się stare zdjęcie... Zgłoszenia o zbrodni dokonuje Marta, która dostała przez MMSa zdjęcie zamordowanego. Sprawa zostaje przydzielona do ambitnego śledczego Adama Lorenza, który razem z profilerką Izą Rawską będzie musiał odkryć o co w tym wszystkim chodzi... Kim jest morderca? Jakie są jego motywy? Jak szybko się okazuje, morderca nie poprzestaje na jednej zbrodni...

Od strony kompozycji książka podzielona jest na prolog, rozdziały opatrzone miejscem i datą oraz podrozdziały. Rozdziały są różnej długości, ale czyta się je bardzo szybko i przyjemnie. Wydarzenia dzieją się na dwóch planach czasowych – aktualnie, podczas śledztwa, oraz wcześniej – od czasów wojny do 1982. Narracja prowadzona jest w 3 osobie czasu przeszłego, podąża głównie za komisarzem Adamem Lorenzem. Prowadzona jest spokojnie, z dużą dbałością o szczegóły. Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu, nie szczędzi czytelnikowi uszczypliwych uwag, ale też pisarka ewidentnie ma talent do opisywania uczuć bohaterów. W tekście często też znajdziemy ciekawe, życiowe porównania. Ogólnie w powieści widać kunszt autorki do pióra, posługuje się nim na wyraz sprawnie.

W powieści mamy spore grono ciekawych bohaterów. Główną postacią jest oczywiście komisarz Adam Lorenz. Mimo względnie młodego wieku jest uznawany za jednego z najlepszych śledczych na Komendzie, spore grono młodszych kolegów podziwia go i czuje do niego respekt. Adam aktualnie całe dnie spędza w pracy, nie ma nikogo bliskiego, prócz rodziców i siostry Sary. Ujście swoim emocjom daje w klubie bokserskim, który jest dla niego pewnego rodzaju ratunkiem. Adam jest inteligentny, skupiony i ma nadzwyczajną pamięć. Jakiś czas temu przeszedł przez naprawdę ciężki okres w swoim życiu, z czym chyba jeszcze nie do końca sobie poradził...

Z Adamem współpracuje młody policjant Brylski „Brylant”, który jest zachwycony możliwością współpracy z tak dobrym śledczym. Jego postać wprowadza do powieści lekki powiew humorystyczny. Nad dochodzeniem pracuje również Mateusz Corsetti oraz prokurator Zadrożny. Mateusz nazwisko nosi po ojcu – Włochu, z pochodzenia jest Ślązakiem, czemu nieraz daje wyraz w stanach wzbudzenia. W porównaniu do Adama jest dosyć narwany, ale to właśnie z nim bohaterowi pracuje się najlepiej. Zadrożny z kolei jest człowiekiem rządnym sukcesu, o całkiem innych priorytetach niż główny bohater, przez co panowie raczej się nie lubią.

W połowie pomiędzy życiem służbowym a prywatnym spotykamy Izę Rawską. Kobieta, profiler, która od nowego roku miała zacząć pracę w oddziale Adama. Przez zbrodnię popełnioną w Wigilię pracę zaczyna ciut wcześniej. Jest wyrozumiała, ale i pewna siebie. Zna swoją wartość, wie czego chce. Mimo tego, że nie pojawia się wiele razy w powieści, jest postacią wyrazistą.

Wspomnę jeszcze tylko krótko o Sarze i jej mężu Radku. Aktualnie ich małżeństwo przeżywa kryzys, który trwa mniej więcej od roku. Para z dnia na dzień oddala się od siebie, Sara sama nie wie dlaczego tak się dzieje. Radek ewidentnie ma jakieś tajemnice, o których nie chce z nią porozmawiać. Sara, jak już pisałam, jest siostrą Adama, w którym ma spore oparcie, widać, że rodzeństwo może na siebie liczyć i bardzo się szanuje.

Mogłabym jeszcze dalej opisywać postacie, bo jest ich sporo w powieści i wszyscy są świetnie przedstawieni, ale żeby nie przedłużać, odsyłam Was po prostu do lektury 😊

Ważną rolę w „Pchle” odgrywają wydarzenia z II Wojny Światowej. Mimo, że jest to powieść kryminalna, udało się autorce zgrabnie przemycić smutne i poruszające historie ludzi, którzy w tamtych czasach ucierpieli. Zostały one dobrze opisane, fragmenty te są bardzo wzruszające, nie wstydzę się przyznać, że uroniłam nad tymi historiami kilka łez. Prócz tego odgrywają istotną rolę dla współczesnych wydarzeń w powieści, więc pod tym względem chylę czoła przed autorką.

Warto jeszcze dodać, że nie wiem jak z topografią Warszawy, bo w tym temacie niestety się nie orientuję, ale w powieści znajdziemy kilka ciekawych miejsc. Najbardziej spodobał mi się lokal „Biuro”, do którego czasami zachodzi główny bohater, by zmienić miejsce otoczenia. „Biuro” ma świetne logo, a godziny otwarcie opisuje jako „przyjmowanie interesantów”. Takich ciekawych akcentów w książce znajdziemy sporo.

Podsumowując, jak na debiut kryminalny książka według mnie jest świetnie skonstruowana. Mamy duże grono bohaterów, z których każdy jest szczegółowo opisany, każdy wydaje się być żywym człowiekiem z krwi i kości. Jest świetnie poprowadzona intryga, do samego końca nie wiadomo o co chodzi. Oczywiście podczas czytania miałam swoje teorie, ale autorka tak zwodziła i kluczyła, że nie sposób się domyślić rozwiązania. Prócz samego śledztwa w powieści poruszany jest ważny temat dotyczący wojny, nie będę się nad nim rozwodzić, bo mogłabym przypadkowo coś podpowiedzieć, ale muszę zaznaczyć, że tytuł powieści jest znaczący. Co jeszcze? Nieoczywiste rozwiązania! Pomiędzy Adamem a Izą zaczyna się coś dziać, ale na szczęście autorka poprowadziła całą sytuację w całkiem innym kierunku niż zrobiłaby to większość pisarzy. Dlatego z czystym sercem mogę Wam polecić lekturę tej książki, bo na pewno nie będzie to czas stracony! A ja jestem zaszczycona mogąc objąć właśnie tą powieść swoim pierwszy patronatem. I czekam na kolejne tomy, mam nadzieję, że historia doczeka się kontynuacji!

Moja ocena: 8/10

Za możliwość objęcia książki patronatem serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka, a autorce za naprawdę interesującą lekturę!