stycznia 20, 2025

"Wściekłość" Mareike Fallwickl

"Wściekłość" Mareike Fallwickl
Autor: Mareike Fallwickl
Tytuł: Wściekłość
Tłumaczenie: Zofia Sucharska
Data premiery: 15.01.2025
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 384
Gatunek: literatura piękna
 
“Wściekłość” to pierwsza książka austriackiej autorki Mareike Fallwickl, która okazała się w Polsce, jednak nie jest to jej pierwsza książka w ogóle - aktualnie na koncie ma pięć powieści, ta w kolejności chronologicznej wydania jest czwarta, ale druga w której poruszane są wątki feminizmu. Tytuł ten został zaadaptowany na sztukę teatralną, która debiutowała w Salzburgu w roku 2023. Fallwickl od zawsze pracowała ze słowem, prowadziła blog literacki, była copywriterką, miała też swoją rubrykę w gazecie wydawanej w Salzburgu, gdzie mieszka. Aktualnie jest żywo zaangażowana w promowanie literatury, w którym mocno kobiecy głos się liczy.
 
Helene to kobieta jakich wiele. Jako młoda dziewczyna miała ambitne plany - chciała podbijać świat, chciała zostać reżyserką filmową. Życie jednak marzenia zweryfikowało - po pierwszym dziecku nie udało jej się ukończyć studiów, po drugim straciła pracę, po trzecim przyszła pandemia i lockdown-y. Mąż w tym czasie pracował, zostawiając ją samej sobie, a raczej dzieciom i nieustannej opiece nad nimi dwadzieścia cztery godziny na dobę. Helene jako wierna żona i kochająca matka nigdy nie narzekała, obracała poważne tematy w żart, aż w końcu podczas kolacji, gdy mąż rzucił te jedno oskarżenie za dużo, skoczyła z balkonu. Zostawiła rodzinę, zostawiła przyjaciółkę Sarah, z którą znały się od przedszkola. Dlaczego to zrobiła? Co ją do tego popchnęło? I jak teraz oni wszyscy mają sobie poradzić bez niej? Jak Sarah i jej nastoletnia córka Lola mają żyć, by nigdy nie dopuścić do sytuacji, w której znalazła się Helene?
“Pieprzony problem w kwestii wytrzymałości mężczyzn polega na tym, że matki dochodzą do swojego limitu, a nawet go przekraczają (...) i opadają z sił, ale mimo to robią, co do nich należy. Jak przeładowana ciężarówka, której opony pod ciężarem o mało nie pękają, rura wydechowa szura po ziemi, ale jedzie dalej, choć wszystko skrzypi, ale hej, przecież wciąż jedzie.”
Książka podzielona jest na krótkie nienumerowane rozdziały, które naprzemiennie ukazują perspektywę Sarah i Loli, poza wstępem, który opisuje punkt wyjścia, czyli ostateczny czyn Helene. Rozdziały Sarah tytułowane są słowami nawiązującymi do literatury, tworzenia fabuły (Sarah jest pisarką), rozdziały Loli to słowa angielskie, określające jej stan, w późniejszym etapie nawiązujące do sztuki walki. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego przez narratora, który wchodzi w głowy bohaterek, dokładnie oddaje ich myśli i odczucia. Styl powieści jest delikatnie dopasowany do postaci, u bohaterki młodszej, Loli pojawiają się współczesne określenia, często język jest dosadniejszy. Zdania bywają długie, przez co momentami opisy przemyśleń postaci delikatnie kojarzą się ze strumieniem świadomości. Całość czyta się dobrze, choć niespecjalnie szybko - czy odpowiada za to ładunek emocjonalny?
“‘- Kwestie feminizmu załatwiły przed tobą całe pokolenia kobiet, czego chcesz więcej?’. Po czym zakładała Luciusowi świeżą pieluchę i szła do kuchni, bo jej partner miał zaraz wyjść głodny z drugiego pokoju, a ona wcale nie dostrzegała absurdu tej sytuacji. Mama buzię miała zamkniętą.”
Obydwie główne bohaterki powieści to postacie dynamiczne, zmieniające się podczas opowieści. Sarah poznajemy jako popularną autorkę krwawych kryminałów, blondynkę nieustannie dbającą o swoją wagę, której życie poza podróżami zawodowymi, podlega stałej, spokojnej rutynie. Ciągle myśli o założeniu rodziny, ciągle jednak tego nie robi - trudno jej znaleźć odpowiedniego partnera, aktualny też się do tego nie kwapi - jest dekadę młodszy, nie jest to więc temat, który spędza mu sens z powiek. Sarah uważa się za kobietę wolną i nowoczesną, która żyje jak chce, jednak w momencie śmierci przyjaciółki pierwszym co robi, to pędzi na ratunek jej mężowi, jej rodzinie… Lola z kolei jeszcze chwilę temu była typową nastolatką, teraz po tak nagłej śmierci matki, jej świat się sypie, nie wie gdzie szukać oparcia, gdzie szukać siły. Jest elokwentna, dużo wie, dużo czyta o losie kobiet, ale dopiero kiedy dochodzi do pewnej tragicznej sytuacji, dziewczyna czuje, że tak dłużej być nie może. Obydwie bohaterki przechodzą upadki i wzloty, dają się wpasować w role narzucone przez społeczeństwo, przez lata, ba! wieki patriarchalnego wychowania, mimo że tak naprawdę tego nie chcą. Tu rodzi się wściekłość, tu rodzi się sprzeciw, tu rodzi się siła do działania.
“(...) może coś by się zmieniło, gdyby matka swoim zachowaniem dała jej sygnał “bądź głośna” zamiast “siedź cicho”.”
Poprzez ich losy autorka porusza morze ważnych społecznie tematów, tematów opowiadających o naszym społeczeństwie, o tym, jak mocno teraz się ono zmienia. W książce pada wiele ciekawych spostrzeżeń na temat roli kobiety w społeczeństwie, tego, jak zostałyśmy wychowane, do jakich ról przygotowane. W zderzeniu dwóch pokoleń - Sarah i Loli - widzimy jak wiele pomiędzy nimi się zmieniło, jak świat ruszył do przodu, a mimo to, że ciągle jest to tylko mały kroczek - początek uświadamiania sobie, jak wiele jeszcze trzeba zrobić, by kobiety faktycznie czuły się jako równoprawne członkinie społeczeństwa. Jak wiele musimy zmienić same w postrzeganiu siebie, same zawalczyć o swoje - bo dopiero w sytuacji, kiedy mu zdamy sobie sprawę, w jakich rolach same się osadzamy, możemy zacząć uświadamiać to społeczeństwu, mężczyznom, których przyzwyczaiłyśmy do swoich ról - a przecież nikt nie lubi zmian, prawda? Ale czy nie są potrzebne, by wszyscy czuli się na miejscu? Tam, gdzie chcą być, tak jak chcą żyć?
“(...) to odzwierciedlenie wszystkich pytań, które zadaje sobie sama. Co jest dopuszczalne, a co bezprawne? Gdzie zaczyna się jedno lub drugie i kto o ty decyduje? Czasami by chciała, żeby odpowiedzi na te pytania były jednoznaczne i klarowne.”
W książce autorka przedstawia kobiety jako matki, żony, kochanki, dziewczynki, nastolatki. Uświadamia, że cały czas stawiamy się w roli opiekunek, nie prosząc o to samo mężczyzn - a przecież już dawno wyszliśmy z “jaskini”, teraz podział ról może być inny, może być równy, tak by nie tylko mężczyźni mogli w spokoju realizować się zawodowo, ale i kobiety. Poza tym zwraca też uwagę nie tylko na społeczeństwo, ale i na system, który kobiety stawia w tej roli, w którym ciągle panują jednak zasady patriarchalne - mężczyźni na wysokich stanowiskach to norma, ale dla kobiety to już ogromne osiągniecie, prawda? Sposób postrzegania przez różnice płci mamy tak głęboko zakorzeniony, że trudno jest go sobie nawet w pełni uświadomić.
“(...) w tym momencie czuje, jak bardzo nie chce być w tym miejscu (...) w sytuacji obciążenia winą, wydrążenia stratą i bezradności w obliczu pytania o to, co dalej. Z Lolą, Maxim i Luciusem, z tą absurdalnie wielką wyrwą, jaką pozostawiło po sobie Helene, ze wspomnieniami i planami na przyszłość, które teraz Sarah musi pogrzebać.”
A jedna jest to młodsze pokolenie, te pokolenie Loli, które myśli już inaczej, które podważa to, co jest, które ma odwagę mówić głośno o równości, o swoich i innych potrzebach. W tych momentach autorka nieraz bywa radykalna, Lola podejmuje decyzje bardzo skrajne, które wzbudzają kontrowersje, ale równocześnie dzięki temu zmuszą do myślenia, do zastanowienia się jak wyjść z takiej sytuacji inaczej, ale tak, by osiągnąć pożądany efekt - a jest nim życie bez strachu, życie na swoich warunkach, bycie po prostu sobą bez lęku, że ktoś nam na to nie pozwoli. Poprzez Lolę autorka zadaje pytania, zmusza do dostrzeżenia szerokości problemu oraz dodaje odwagi do walki o siebie.
“Jak się zmienić, nie dać się stłamsić ani zamknąć sobie ust, jak stać się osobą, której nikt by tak nie potraktował?”
No i jest jeszcze Helene. Ta nieobecna, to, co zrezygnowała z walki, bo dała się wtłoczyć w role, które ją unieszczęśliwiały tak głęboko, że nie widziała już innego wyjścia. Czy gdyby Helene miała odwagę przyznać, że nie chce dłużej tak żyć, to dalej by z nimi była? Gdyby złamała to, co postrzegała za tabu i powiedziała innym co czuje? Dlaczego nie miała tej odwagi? I czy nie powinna to być dla nas przestroga? W końcu nie tylko widzimy, do czego ją samą to doprowadziło, ale też doświadczamy smutku, załamania, otwartych ran jej rodziny, tego, że ona zrezygnowała, a oni zostali, by z tą jej decyzją i jej nieobecnością dalej żyć.
“Nigdy nie chodzi o to, co mamy, lecz o to, czego nam brak.”
Sama fabuła powieści oparta jest na relacjach pomiędzy bohaterkami i postaciami drugoplanowymi – partnerem Sarah, mężem Helene i ich dwoma malutkimi synami. Czytelnik z uwagą śledzi ich losy, ich decyzje, żyje ich życiem, które opisywane jest tak dosadnie, tak przejmująco, że nie sposób się od nich oderwać. Kibicujemy obydwu kobietom, przyglądamy się ich wyborom, które budzą różne emocje, ale dzięki temu zmuszają do myślenia.
“W końcu po fakcie to po prostu historia, nic więcej. Historia, co do której każdy może zdecydować sam, jak ją opowie i czy w ogóle to zrobi.”
Mareike Fallwickl oddała w ręce czytelników powieść buzującą od emocji. Powieść o społeczeństwie, w którym żyjemy, po rolach, jakie w nim pełnimy od wieków, choć przecież teraz żyjemy w całkiem innych czasach niż choćby pięćdziesiąt lat wcześniej, więc i czy role nie powinny się zmienić? To opowieść o tym, by mieć odwagę, by mieć głos, by nie pozwolić dojść do sytuacji, gdy wściekłość rozsadza od środka tak, że nie da się już nawet jej na zewnątrz wypuścić, a po prostu musi eksplodować. To powieść pełna trafnych spostrzeżeń dotyczących rozwoju człowieka, wychowania i przyzwolenia, zgody na to, jak szufladkuje i jak traktuje się kobiety. A czy nie lepiej, gdyby każdy niezależnie od płci mógłby być po prostu sobą, jasno wyrażać swoje potrzeby i ze zrozumieniem spoglądać na innych? Autorka obrazuje nam dwa pokolenia, dwie kobiety, które w różnym tempie i różny sposób próbują dojść do tego, jaką rolę, chcą w społeczeństwie, ba! w swoich własnych życiach pełnić. I niezależnie od tego, czy się z ich wyborami zgadzamy czy nie, na pewno zmuszą nas do głębszych refleksji, może też uda im się coś nam uświadomić, coś zmienić w postrzeganiu? Bo zmiana musi zacząć się od nas, od każdej z nas i swojego własnego podejścia do samej siebie. Dobra, mocna, wyrazista powieść, którą polecam nie tylko każdej kobiecie, ale i mężczyznom - może dzięki niej kilka schematów w podejściu do kobiet sobie uświadomią, a to przecież od tego rozpoczyna się zmiana.
“Początkowo Sarah się zastanawiała, skąd w tych dziewczynach tyle wściekłości. Odpowiedź zdaje się tu jednak oczywista, a dużo bardziej istotne pytanie brzmi: skąd w nich tyle odwagi, żeby dać jej upust?”
Moja ocena: 8,5/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

stycznia 17, 2025

"Obserwatorzy" A.M. Shine

"Obserwatorzy" A.M. Shine
Autor: A.M. Shine
Tytuł: Obserwatorzy
Cykl: Obserwatorzy, tom 1
Tłumaczenie: Anna Standowicz-Chojnacka
Data premiery: 15.01.2025
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 320
Gatunek: powieść grozy / horror
 
 A.M. Shine to młody irlandzki autor, który debiutował w roku 2021 powieścią “Obserwatorzy”. Polski czytelnik na lekturę w swoim rodzimym języku musiał czekać prawie cztery lata - dłużej niż na jej ekranizację! Ta dostępna była w kinach od czerwca 2024, teraz dostępna jest na platformie Max. Film został zaadaptowany przez debiutującą reżyserkę, córkę M. Night Shyamalana, a w roli głównej wystąpiła Dakota Fanning.
W roku poprzednim na rynku anglojęzycznym “Obserwatorzy” doczekali się kontynuacji, pomiędzy tymi książkami autor napisał również powieść osobną. Jak możemy wyczytać w jego biografii na zagranicznych stronach internetowych - inspiruje się klasyką powieści grozy, fascynuje Edgarem Allanem Poe. I faktycznie to w jego debiucie widać.
 
 
Irlandia zachodnia, grudzień, rok 2019. Mina, kobieta bez rodziny, przyjaciół i stałej pracy, artystka, która spędza godziny na obserwowaniu i szkicowaniu ludzi, podejmuje się zadania dostarczenia papugi Złotniczki do jej nowego właściciela. Szybki zarobek, jeden dzień w drodze i wycieczka w odludne tereny Irlandii. Brzmi prosto? A jednak Mina gubi się po drodze, po czym na skraju lasu psuje jej się samochód. Wokół nie ma nic, nawet zasięgu, więc nie pozostaje jej nic innego, jak wziąć klatkę z papugą i poszukać ratunku. Mina zagłębia się w las nieświadoma, że w ten sposób, jej wyprawa na jeden dzień zamieni się w koszmar, który może nigdy się nie skończyć… Po dłuższej wędrówce, o zmierzchu widzi dom i kobietę, która ją pogania. Ostatkiem sił dociera na próg, kobieta zatrzaskuje drzwi… są w pułapce, ale bezpieczne - bo to, co czai się na zewnątrz da im tylko spokój, gdy może je obserwować…
“Krew rozchlapana na betonowych ścianach była niczym wino rozlane na białym dywanie - przypominała, że zło czasem się zdarza, i stanowiła ostrzeżenie, że może zdarzyć się ponownie.”
Książka rozpisana jest na prolog i cztery części, które podzielone są według upływających miesięcy - od grudnia do marca. Całość składa się na 28 rozdziałów plus prolog, każdy rozdział zmienia osobę, z perspektywy której narrator obrazuje świat przedstawiony, choć główną rolę odgrywa oczywiście Mina. Poza nią poznajemy też perspektywę dwóch z trójki jej towarzyszy, prolog opowiada z kolei o mężu jednej z uwięzionych w lesie osób, który wyruszył po pomoc i nigdy nie wrócił… Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator jest wszechwiedzący, z łatwością wchodzi w głowy postaci, z perspektywy których akurat świat opisuje. Styl powieści jest jednym z jej największych atutów - lekko liryczny, poetycki, bogaty w ciekawe, oryginalne porównania, które sprawiają że czytelnik czuje, że nie jest to zwyczajna lektura… Liryczność odczuwalna jest jednak tylko w momentach dłuższych opisów, poza tym język jest dosyć prosty, przez co czytelnik nie ma wrażenia przesytu, a całość czyta się gładko i dobrze.
“Trzydzieści kilka lat, które przeżył mężczyzna, ochlapało mu czarne włosy srebrem po bokach.”
Mam wrażenie, że autor ma świadomość, że w gatunku powieści grozy trudno jest już znaleźć jakiś nowy temat - o przeróżnych stworach czyhających na człowieka przecież powstało już tak wiele historii! Co więc zrobić w tej sytuacji? A.M. Shine wyjście znalazł takie: bazuje na tym, co znane, łączy grozę ze starymi irlandzkimi legendami nadając im powiew świeżości, a wszystko to oprawia w niekoniecznie bardzo ciężki, ale intrygująco mroczny, refleksyjny klimat. Mamy więc tutaj gęsty, ciemny, bardzo głęboki las i zamieszkujące go stwory, które wychodzić mogą tylko po zmroku. Mamy uwięzioną czwórkę ludzi, którzy w zależności od tego, jak długo tam są, tym mocniej ogarnięte są poczuciem beznadziei, braku ratunku, choć przecież mimo wszystko nadzieja ciągle w nich tlić się musi. Sama baza fabularna, intryga powieści oparta jest na prostych, znanych założeniach - po zaznajomieniu się z sytuacją, oddaniem mrocznego, gęstego klimatu pojawia się kilka pomniejszych zaskoczeń, by finalnie zmierzyć do największego zwrotu akcji, który prawdopodobnie dla bardziej doświadczonego w tego typu lekturach czytelnika nie będzie stanowić większego zaskoczenia. Nie umniejsza to jednak lekturze, gdyż wszystko, co autor przedstawił, jest spójne i dobrze do siebie pasuje. Czytelnik zresztą od samego początku mocno zaintrygowany jest nie tyle samymi stworami i losach ludzi uwięzionych, ile samym tym miejscem - skąd w środku lasu wziął się mały domek, w którym czarodziejsko co noc samo z siebie zapala się światło?
“W lesie święta niczym nie różniły się od dni powszednich. Wszystkie dni były takie same. Daty były tylko nieistotnymi liczbami, a życie w lesie - pełne rutyny i wysiłku. Nie rodziły się tam wspomnienia warte zapamiętania (...).”
Tak samo jak fabuła bazuje na tym, co znane, tak jest też i z postaciami. Mamy zatem indywidualistkę, która nie boi sprzeciwiać się autorytetom, mamy przywódczynię, która choć słabowita, zamieszkuje ten dziwny domek na tyle długo, że najlepiej z nich wszystkich wie, jak przeżyć - i tego się trzyma bardzo rygorystycznie i bez najmniejszych skrupułów. Mamy też młodą kobietę i chłopaka - nie są oni parą, choć trzymają się razem, wspierają jak brat i siostra dając sobie oparcie i siłę, kiedy pozostałe dwie silne kobiety niekoniecznie rozumieją ich odczucia i zachowanie. W pamięci postaci jest mąż młodej kobiety, który pełen poświęcenia ruszył w nieznane, a ciekawym, oryginalnym dodatkiem jest papuga, która towarzyszy głównej bohaterce od początku - właściciele ptasich towarzyszy na pewno będą sobie cenić wszystkie sceny z tym zwierzakiem, choć autor zdaje się je czasami nadmiernie uczłowieczać.
“Powstrzymywanie się od uśmiechu nie jest łatwe. Szczęście zawsze znajdzie jakiś sposób, by wypełznąć na zewnątrz. Za to smutek można schować pod skórą niczym mroczny sekret. Nie potrzebuje on łez, by dać odczuć swoją obecność (...).”
Sama warstwa fabularna, wraz z mrocznym miejscem i znanymi charakterologicznie postaciami, jest tym, co ma dostarczać przyjemną, choć raczej niezobowiązującą rozrywkę. Ważniejsze zatem wydaje się to, co jest pod nią - warstwa psychologiczna, refleksyjna, która bazuje na … dłuższej obserwacji. W odosobnieniu od całego społeczeństwa, od rozpraszaczy, od codziennych zajęć współczesnego świata, patrzymy na człowieka takim, jakim po prostu jest. Odzieramy go z warstw, zgłębiamy się w emocje, w systemy przetrwania, w te dziwne pragnienie, które tak trudno ugasić - by przeżyć, by utrzymać się przy życiu tak długo jak się da, mimo iż ucieczka wydaje się niemożliwa. Równocześnie przyglądamy się jego hardości - by utrzymać się przy życiu, trzeba konsekwentnie trzymać się zasad bez względu na to ile emocji, ile psychicznego bólu one kosztują. Zgłębiamy się w zagadnienia: czy czyni nas człowiekiem, co odróżnia nas od stworów, potworów czających się w mroku? Co to znaczy “człowieczeństwo”? Ponadto sytuacja, w której znaleźli się bohaterowie, choć mocno fikcyjna, przypomina nam o tym, jak wiele sami mamy na co dzień, jak bardzo możemy być wdzięczni za te podstawowe udogodnienia, których tak naprawdę nawet nie zauważamy – jak choćby ciepła herbata, czy wygodne łóżko do spania.
“Czy ludzie w ogóle zdawali sobie sprawę, jakimi są szczęściarzami?”
Podsumowując, debiut A.M. Shine’a to ciekawe literackie doświadczenie. Horror, który tak naprawdę niespecjalnie straszy, ale niepokoi mrocznym, klaustrofobicznym klimatem. Który dziwnie ciekawi od samego początku, choć tak naprawdę intrygę ma stosunkowo prostą. Jego dużym atutem jest ciekawy, momentami delikatnie poetycki styl i podskórne poczucie, że bazą historii jest to, co zaczęło się wieki temu - irlandzkie legendy i klasyka powieści grozy. Sama jestem z lektury zadowolona, bo nie polega nam na tym, by czytelnika przerazić, a zmusić do refleksji nad odruchami człowieczeństwa i docenienia codzienności. Nie żałuję lektury i z pewnością nie tylko zobaczę film, ale i będę czekać na kolejne tłumaczenia tego autora!
“Mina widziała, że mają marne szanse. Ale nadzieja nie opiera się na pewności. To wiara w to, że złe zakończenie się nie ziści.”
Moja ocena: 7/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

stycznia 16, 2025

"Przyjdę po ciebie nocą" Heather Gudenkauf

"Przyjdę po ciebie nocą" Heather Gudenkauf

Autor: Heather Gudenkauf
Tytuł: Przyjdę po ciebie nocą
Tłumaczenie: Robert J. Szmidt
Data premiery: 15.01.2025
Wydawnictwo: Mova
Liczba stron: 368
Gatunek: powieść kryminalna / thriller
 
Heather Gudenkauf to amerykańska autorka kilkunastu książek, które oscylują gdzieś pomiędzy thrillerem a powieścią obyczajową refleksyjną, zmuszającą do zmierzenia się z tematami psychologicznie i społecznie trudnymi. Na polskim rynku pojawia się zrywami - pierwszy raz w 2010 został wydany jej debiut (2 lata później w stosunku do rodzimego rynku), pięć lat później wydane zostały aż trzy jej książki, w 2017 jedna. Teraz, po już siedmiu latach nieobecności, ponownie jej nazwisko wróciło w polskie progi - “Przyjdę do ciebie nocą” to książka zdecydowanie bliższa thrillerowi, to opowieść o zbrodni, która na lata zostawiła w społeczności szramy i blizny. Powieść dostarczająca nie tylko gatunkowe napięcie, ale i poruszająca bardzo skomplikowane psychologiczne zagadnienia traum. Mam nadzieję, że teraz autorka zagości u nas na dłużej - w końcu jest jeszcze kilka jej nowszych tytułów, które na polski nie zostały przetłumaczone, nawet i ten tytuł nie jest tym całkowicie najnowszym - na rynku anglojęzycznym dostępny jest od 2022 roku, a w roku 2024 ukazała się już kolejna książka autorki.
 
Środkowa część Stanów Zjednoczonych, małe miasteczko Burden, w którym nigdy nic się nie dzieje. Oprócz tragedii sierpniowej nocy sprzed dwudziestu lat - to wtedy doszło do wielokrotnego morderstwa i zaginięcia, tragedii, z której ocalała tylko 12-letnia dziewczynka. Teraz o tej historii pisze Wylie, autorka książek true crime, która uciekając od własnych problemów, wynajęła na pewien czas starą farmę. Tak naprawdę książkę już prawie skończyła, jednak nie spieszy jej się z powrotem do własnego życia - od byłego męża słyszy ciągłe oskarżenia, jej nastoletni syn też ostatnio jest do niej wrogo nastawiony, woli mieszkać z ojcem… po co więc wracać? Nad Burden jednak teraz nadciąga burza śnieżna, która ma odciąć porozrzucane po miasteczku gospodarstwa od reszty świata. Wylie niespecjalnie się tym przejmuje, jednak dba, by pies znajdujący się pod jej opieką, pozostał bezpieczny, zatem gdy długo nie wraca z wieczornego wyjścia na podwórko, kobieta rusza go szukać. A w śniegu znajduje dziecko, kilkuletniego chłopca z rana na głowie. Skąd on się tu wziął? Bez względu na okoliczności jego pojawienia się nie może go przecież zostawić - bierze go ze sobą do domu nie spodziewając się jak wiele ta jedna decyzja w jej życiu zmieni.
 
Książka rozpisana jest na 50 krótkich rozdziałów, które toczą się naprzemiennie w trzech czasach: w sierpniu 2000 roku, gdy doszło do lokalnej tragedii, obecnie podczas burzy śnieżnej oraz w czasie niesprecyzowanym - te fragmenty opowiadają historię dziewczynki i jej matki, która możliwe że jest ofiarą przemocy. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy kilku postaci. Czas obecny pisany jest z perspektywy Wylie, czas niesprecyzowany z perspektywy dziewczynki, sierpień 2000 opisany jest szerzej - nie tylko z perspektywy 12-letniej Josie, która zaraz doświadczy najgorszej nocy swojego życia, ale i innych mieszkańców miasteczka. Styl powieści jest spokojny, codzienny, język prosty, przez co czytelnik skupia się przede wszystkim na tym, co ta historia sobą niesie.
 
A tym, co w tej powieści pełni rolę przewodnią, są tajemnice, niedopowiedzenia, niejasności, które dopiero musimy odkryć, wyjaśnić. Nie wiemy, co tak naprawdę wydarzyło się w 2000 roku, nie wiemy kim jest dziewczynka, jak i wielu pomniejszych rzeczy, które niesie narracja z czasów obecnych. Autorka bardzo sprawnie buduje enigmatyczne kreacje postaci - o samej Wylie dowiadujemy się niewiele, jej zachowanie w pewnych sytuacjach może mocno dziwić - zdaje się unikać ludzi, nie ma w ogóle podejścia do dzieci, ewidentnie przyzwyczajona jest do życia w samotności. Ma swoje naleciałości, swoje lęki, które wprawiają w nas konsternację. To ciekawa, nieszablonowa postać, jeden z wielu elementów powieści budzących w czytelniku ciekawość, pragnienie odkrycia o co w tym wszystkim chodzi.
Jeszcze większą zagadką jest dziewczynka - nie tylko nie wiemy, w jakim czasie toczy się jej historia, ale też kim ona jest, kim są jej rodzice. Im głębiej poznajemy jej relacje, tym zależności w jej rodzinie się rozjaśniają, choć wcale nie powoduje to uspokojenia emocji czytelnika, a nawet wręcz odwrotnie…
Są i postacie czasów pamiętnego lata 2000. To zbiorowisko mieszkańców Burden, zbiór sytuacji, które pozornie wydają się ze sobą niezwiązane, a jednak które, jak to w małym miasteczku naznaczonym zbrodnią, niosą sobą ogrom trudnych, smutnych emocji, przeszłość, która jest trudna do wyobrażenia. Poza mieszkańcami z czasem czytelnik dostaje też wgląd w decyzje i postępowanie policji, co ostatecznie daje nam pełny obraz tego lata i wydarzeń, wokół których kręci się ta część opowieści.
“Coś kryje się w ciemnościach, pomyślałam, tam, gdzie dzieją się złe rzeczy.”
Zagadka kryminalna jest zbudowana naprawdę dobrze. Jest przemyślana, jest zaskakująca, a choć czasami, tak “na sucho” reakcje postaci mogą wydać się naciągane, to w sytuacjach ekstremalnych, w których są opisywane, zyskują na prawdopodobności. Autorka bardzo sprytnie dąży do prawdy, drąży delikatnie i spokojnie - właśnie tak rozwija się akcja, ale wszystkie te niewiadome, które po drodze dostajemy, sprawiają, że sam czytelnik czuje się jak taka wkręcana śrubka - wchodzimy coraz głębiej w tę historię, a im dalej, tym trudniej jest się jej wyrwać.
 
Na wstępie wspomniałam już, że Gudenkauf mocno podszywa swoje powieści ciężarem psychologicznym, ciężarem tematów trudnych, ale wartych analizy. Nie inaczej jest w tym przypadku - w “Przyjdę po ciebie nocą” jest wiele traum, poczucia winy i próby ochronienia tego, co naprawdę ważne, w świecie, w którym z każdej strony może czaić się niebezpieczeństwo. Motywacje, uzasadnienia zdarzeń i zachowań postaci są solidne w powieść wbudowane, jednak jako że sporo frajdy z lektury przynosi samodzielne odkrywanie każdej z kolejnych tajemnic, więcej o tym powiedzieć już nie mogę.
 
Na koniec wspomnę jeszcze o odczuciu osaczenia, które zdaje się pełnić ważną rolę w każdym z opisywanych czasów. W czasach aktualnych jest noc, jest odcięcie od świata przez śnieg, wiatr oraz brak kontaktu ze światem zewnętrznym - bohaterka nie ma sprawnej komórki, a linia telefonicznie ewidentnie została zerwana. Kiedy więc dochodzi do potencjalnie niebezpiecznej sytuacji jasne jest, że ma prawo odczuwać spory dyskomfort. W historii z przeszłości, która z kolei toczy się gorącym latem, sporo miejsca poświęcamy na noc morderstwa - podczas niej 12-letnia Josie zmuszona jest uciekać i ukrywać się, niepewna co dzieje się z jej rodziną, przyjaciółką i co stanie się z nią samą. Z kolei fragmenty z dziewczynką znowu są najbardziej niejasne - podobne odczucia do osaczenia do się wyczuć, ale czy to nie jest sztucznie wykreowana iluzja?
 
“Przyjdę po ciebie nocą” to naprawdę dobry, zaskakujący i bardzo smutny thriller, powieść kryminalna o zbrodni tak strasznej, że aż czytelnik czuje potrzebę zapłakania nad losem postaci tym mocniejszą, że w sumie w każdej jej części chodzi tak naprawdę o krzywdę dzieci. To książka, która prócz dobrej zagadki, jasno obrazuje też okropieństwo zbrodni, to, jak wielki ból coś takiego sobą niesie, jak wiele osób i na jak długo krzywdzi. To powieść pełna lęku i niepewności, a jednocześnie determinacji, by o życie zawalczyć. Zdecydowanie mój rodzaj powieści kryminalnych! Mam nadzieję na więcej twórczości tej autorki!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Mova.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

stycznia 15, 2025

"Zimne serce" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

"Zimne serce" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

Autor: Lisa Regan
Tytuł: Zimne serce
Cykl: detektywka Josie Quinn, tom 7
Tłumaczenie: Marta Czub
Data premiery: 15.01.2025
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 336
Gatunek: kryminał
 
Lisa Regan to amerykańska bestsellerowa autorka powieści kryminalnych. Debiutowała w 2012 roku, przez kolejne kilka lat wydawała a to jedną serię, a to drugą, a także też coś osobnego… aż do roku 2018, kiedy to pojawiała się detektywka Josie Quinn. Ewidentnie ta postać jest tym, czego Regan szukała - od tego czasu napisała 22 książki, w których to Josie gra rolę przewodnią! Kilka dni temu na rynku anglojęzycznym ruszyła przedsprzedaż tomu najnowszego, który ukazać ma się w drugiej połowie marca. I na tym na pewno nie koniec - w jednym z wywiadów autorka zdradziła, że pomysłów ma jeszcze na dobrych kilka tomów do przodu.
Polski czytelnik właśnie dzisiaj ma okazję spotkać się z serią z Josie Quinn po raz siódmy - 15 stycznia świętujemy premierę “Zimnego serca”. Josie jest dostępna na naszym rynku od lata 2022, a od jesieni tego samego roku Kryminał na talerzu ma przyjemność serii patronować (recenzje - klik!). Każdy tom można czytać niezależnie od reszty, choć należy się Wam od razu ostrzeżenie - Josie uzależnia! Czy więc nie rozsądniej zaopatrzyć się od razu w cały pakiet serii? 😉
 
W Pensylwanii trwa gorące lato. Jest sierpień, żar leje się z nieba, a mieszkańcy Denton wypatrują deszczy - może i nie przyniosą ochłodzenia, ale przynajmniej jakąś wodę… Josie i jej partner Noah właśnie wracają po urlopie do pracy, Josie jednak nie jest w najlepszej formie - co noc dręczą ją koszmary wywołane telefonami, które stara się ignorować w dzień. Oczywiście detektywka problemy zachowuje dla siebie, z nikim nie chce się nimi dzielić. Na szczęście powrót do pracy może jej pomóc uwagę trochę rozproszyć, a od razu po dotarciu na posterunek okazuje się, że mają się czym zająć. Gretchen, ich współpracownica, właśnie dostała zgłoszenie o dwóch ciałach w lesie położonym na pograniczu dwóch hrabstw. Josie z Noah jadą na miejsce, gdzie okazuje się, że będą musieli współpracować z policjantem z sąsiedniego hrabstwa - a ten do najmilszych nie należy. Ważniejsze jest jednak to, co znajdują na miejscu. Ofiary ewidentnie przyjechały w te miejsce na biwak, jednak coś poszło nie tak - para młodych osób leży trzymając się za ręce skierowana do ogniska… Josie podejrzewa otrucie, ale czy to oni sami zjedli przypadkiem coś, czego nie powinni, czy ktoś się o to zatroszczył? Ślady po trzeciej biwakowiczce sugerują raczej to drugie…
 
Książka rozpisana jest na 61 krótkich rozdziałów i epilog. W tym tomie akcja toczy się linearnie, nie ma retrospekcji - przeszłość wraca tylko w postaci koszmarów Josie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator podąża śladami Josie, z łatwością wnika też w jej myśli dając czytelnikowi pełny obraz postaci. Styl powieści jest dobrze wyważony, jest sporo dialogów, a przemyślenia postaci nie są przytłaczające, ich ilość i długość jest dobrze zbalansowana tak, że czytelnik ma cały czas poczucie, że tym, co najważniejsze, jest zagadka kryminalna. Język jest prosty, codzienny, bez przekleństw, całość czyta się szybko i wygodnie.
“(...) roześmiały się cicho. Nie śmiechem, który pojawia się, gdy coś człowieka rozbawi, ale takim, który ma za zadanie rozładować nieznośne napięcie. Takim, który pojawia się, gdy człowiek, przygnieciony brzemieniem czegoś ciężkiego i okropnego, usilnie próbuje oddychać, choćby przez kilka cennych sekund. Takim, który pojawia się, gdy absolutnie nic nie jest - i nie chce być - zabawne. To ludzki odruch, żeby za wszelką cenę wyrwać się z ponurego piekła - pragnienie optymizmu, który jeszcze nie istnieje.”
Przez poprzednie sześć tomów Josie przychodziło mierzyć się z różnymi demonami, różnego typu niebezpieczeństwem - w pięciu z nich zagadka kryminalna krążyła wokół jej prywatnych spraw, więc zagrożenie było fizyczne i realne. W tym zło czai się głównie w jej umyśle - z nią samą nic się nie dzieje, a jednak przeszłość nie daje jej spokoju noc w noc o sobie przypominając. To całkowicie nowe wyzwanie, z jakim musi poradzić sobie bohaterka, tylko jak to zrobić? Z fizycznym zagrożeniem przecież można walczyć, ale jak walczyć z tym, co zostało już zrobione, z czymś, czego już w żaden sposób się nie zmieni? Czy taka walka nie jest trudniejsza? Jak po tylu latach uspokoić umysł, jak sobie z tak traumatycznymi wspomnieniami poradzić? To bardzo ważne zagadnienie “Zimnego serca”, które przedstawione jest zaskakująco głęboko.
 
Intryga kryminalna mocno bazuje na tym, co daje pensylwańska ziemia - są lasy, jaskinie, strumienie, jest odseparowanie od reszty świata. Zagadka kryminalna szybko się rozwarstwia - okazuje się, że mamy nie tylko potencjalne morderstwo, ale i zaginięcie. Autorka prowadzi historię w sposób dynamiczny, raz po raz zaskakując czytelnika nowymi faktami, nowymi odkryciami, równocześnie dba mocno o wiarygodność historii - jej policjanci nie są nieomylni, jak każdy człowiek i oni popełniają błędy. Regan ma dobrze wyćwiczone twisty fabularne, raz po raz kieruje śledztwo w takie rejony, których sami nigdy byśmy się nie domyślili. Ta warstwa fabularna dostarczy czytelnikowi rozrywki, jednak nie jest to rozrywka pusta - idą z nią trudne tematy i solidna motywacja zbrodni. Autorka poprzez “Zimne serce” porusza takie zagadnienia jak: przemoc domowa i współuzależnienie od przemocowca, pojawia się też wątek dziwnie funkcjonującej organizacji, która nasuwa na myśl skojarzenia z sektą. Jest też wspomniane już radzenie sobie z traumami przeszłości, a także próba budowania nowego, zdrowego związku w sytuacji, gdy zdrowych doświadczeń się tak naprawdę nie ma. Wiele w tej powieści ciemności, zła, które walczy o swoje miejsce, które nieustannie próbuje się rozpychać, a to człowiek musi zdecydować czy będzie z nim walczył, czy może pozwoli mu rozgościć się na stałe…
“Wrócił do mniej głos zmarłego męża, Raya: “Ciemność nie może cię skrzywdzić”. Miał rację - ciemność nigdy nie wyrządziła jej krzywdy. Robiły to zawsze potwory żyjące w świetle dnia (...).”
“Zimne serce” jak żaden poprzedni tom, zabiera nas w serce przyrody, która rządzi Pensylwanią. Mamy gęste lasy, zimne jaskinie, kilometry przestrzeni, nad którą rządzi natura, nie człowiek. Ważną rolę pełni tu zielarstwo, zależność od ziemi - jeśli człowiek o nią dba, ziemia daje plony, ale z łatwością może też zabić. Takie spojrzenie buduje kontrast z człowiekiem, z postaciami, które czasami niepotrzebnie wszystko komplikują - choć może i okazać się, że czasem podążanie za prostotą też może nie być dobrym wyjściem. Jest to tom mocno osadzony w teraźniejszości postaci, tom, który może nie porywa fabułą aż tak mocno jak poprzedni, ale jest nadal kryminalną rozrywką na dobrym poziomie - trudno się do niej oderwać, a i po zakończeniu lektury warto sobie chwilę o niej pomyśleć. Jak zawsze po przewróceniu ostatnich kart powieści z tej serii przyznaję, że z niecierpliwością czekam na kolejne przygody Josie Quinn!
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

stycznia 14, 2025

Book tour z "Wilczycą"!

Book tour z "Wilczycą"!

Kiedy book tour z tomem pierwszym zbliża się do końca, pora by posłać w świat tom drugi! Mowa o serii kryminalnej Mieczysława Gorzki, o "Poszukiwaczu Zwłok" i "Wilczycy" - do tego pierwszego jeszcze kilka osób ma szansę (ostatnią!) się dopisać, do drugiej właśnie zapisy otwieramy! Obydwa tomy oczywiście da się też czytać niezależnie, w "Wilczycy" podstawowe informacje z tomu pierwszego autor przypomina, choć zaznaczam, że obydwa tomy opowiadają historię śledztwa w sprawie jednego seryjnego mordercy, więc w tym wypadku wiążą je nie tylko prywatne wątki postaci, ale i zagadka kryminalna. 

Komu spodoba się "Wilczyca"? Na pewno fanom szybkich, dynamicznych i wielowątkowych kryminałów. Czytelnikom, którzy nie boją się, fabularnych przeskoków w czasie i częstych zmian perspektyw w przedstawianiu rzeczywistości świata wykreowanego. Bardzo rzeczowo o tym, co przynosi "Wilczyca" opowiedział sam autor w naszym mini-wywiadzie: część pierwsza - klik!, część druga - klik!, a i ja nieco więcej o książce napisałam w recenzji (klik!) - wpadnijcie, przekonajcie się, czy to coś dla Was. 
Muszę też dodać, że tym razem w świat puszczam nie tylko dobrą kryminalną historię, ale i piękną oprawę - booktourowy egzemplarz "Wilczycy" to wydanie w twardej oprawie z obwolutą i barwionymi brzegami - naprawdę robi wrażenie!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autora książki oraz Wydawnictwa Czarna Owca w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż w środę wieczorem, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili autora książki, wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @zaczytanaksiegowa 
2. @just_to_books 
3. @justyna6353 
4. @zaczytana_daria 
5. @po_prostu_o_ksiazkach 
6. @meridaikniga (26.03-18.04)
7. @monikaormanin (21.04-13.05)
8. @jpryczek 
9. @mirkowo3 
10. @ksiazka.dobra.na.wszystko 
11. @mamazaczytana (03.07-30.07)
12. @danutabobrowicz 
13. Anna Mucha (FB) (21.08-15.09)
14. Kasia Żelazny (FB) (16.09-07.10)
15. @zaczytana_panna 
16. @czytelnia.osobista 
17. @natka_tom 
18. @annadyczko_mczas 
19. @zblogowanabiblioteczka (19.12-16.01)
20. @marza.czyta 
21. @zafascynowana.ksiazkami_ 
22. @agabalm (książka jest tu od 23.02)
23. @sylwiaaa

stycznia 13, 2025

"Wywierzysko" Kinga Wójcik - recenzja przedpremierowa

"Wywierzysko" Kinga Wójcik - recenzja przedpremierowa

 

Autor: Kinga Wójcik
Tytuł: Wywierzysko
Cykl: detektyw Aleksander Zamojski, tom 2
Data premiery: 14.01.2025
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 368
Gatunek: kryminał
 
Kinga Wójcik w tym roku świętować będzie swoje pięciolecie na rynku polskiej literatury kryminalnej! Debiutowała w 2020 roku pierwszym tomem serii z policjantką Leną Rudnicką pt. “Poryw” (recenzja -klik!) i przez pierwsze dwa lata dostarczała czytelnikom książki średnio co pół roku. Po tym czasie autorka zwolniła do jednej książki rocznie i tak na ten moment na liczniku ma osiem powieści - sześć z debiutanckiej serii oraz dwie z serii zapoczątkowanej w 2023 (recenzja – klik!) - z detektywem Aleksandrem Zamojskim. Każda z jej książek skonstruowana jest tak, że bez problemu można ją również czytać w oderwaniu do reszty.
Swoją przygodę pisarską autorka zaczęła po ukończeniu studiów z kierunku politologii, w międzyczasie zajmowała się copywritingiem, teraz pisze też teksty lifestylowe dla gazeta.pl. W gatunku powieści kryminalnej odnajduje się z łatwością - sama wychowała się w rodzinie policyjnej, jej ojciec był policjantem, więc zarówno wewnętrzny sposób działania policji, jak i trudy, z jakimi przychodzi borykać się rodzinom policjantów i policjantek nie są jej obce.
 
Tomaszów Mazowiecki, 1 listopada 2023 roku. Do detektywa Aleksandra Zamojskiego zgłasza się Krystyna Trochowska ze swoją córką Agnieszką. To matka i siostra Iwony, która piętnaście lat temu wraz z mężem i trójką dzieci zaginęła, zniknęła całkowicie bez śladu. Do tej pory nie udało się wyjaśnić, co się z tą rodziną stało, Krystyna jednak nigdy nie straciła nadziei, że jednak żyją. Wygląda na to, że może mieć rację, gdyż starsza pani twierdzi, że pod swoim domem w przeciągu ostatnich kilku dni widziała wnuczka… Czy to nie urojenia, myślenie życzeniowe, które projektuje się na obraz rzeczywistości? Bardzo możliwe, Aleksander jednak zdaje się sprawą zafrasowany.
W tym samym czasie, dwa dni wcześniej, policjantka Roma Sułecka dostaje nową sprawę - doszło do zaginięcia 15-latki, dziewczyna zniknęła po szkolnej zabawie halloweenowej. Sprawa szybko przedostaje się do mediów, a te łączą ją z klątwą Niebieskich Źródeł. Legenda głosi, że kiedy wody z wywierzysk przestają bić, w mieście dzieje się coś naprawdę złego. I stało się - piętnaście lat temu i teraz.
“Ludzie kochają tajemnicze zaginięcia i zagadkowe śmierci.”
Książka rozpisana jest na prolog i cztery rozdziały, które stanowią cztery dni śledztwa - od 1 do 4 listopada 2023 roku. Rozdział pierwszy toczy się jednak w dwóch czasach - zdarzenia z 1 listopada przedstawione z perspektywy Aleksandra i Krystyny przeplatane są z perspektywą Romy sprzed dwóch dni, z 30 października, kiedy to doszło do zaginięcia nastolatki. Pozostałe trzy rozdziały toczą się już tylko i wyłącznie we wskazanych dniach, w formie linearnej z kilku perspektyw. Każdy rozdział podzielony jest na około dwadzieścia numerowanych, krótkich podrozdziałów - krótkie scenki i zmiany perspektywy zapewniają dynamizm i sprawiają, że lektura jest bardzo wygodna - nie trzeba się odrywać od lektury w połowie podrozdziału, gdyż zwyczajnie bardzo szybko można dojść do jego końca. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który z łatwością oddaje perspektywy Aleksandra, Romy i Krystyny, które stanowią główny, choć nie jedyny trzon historii - od czasu do czasu pojawia się fragment przedstawiony oczami pracownika Aleksandra, dziennikarza Arka lub zawodowego partnera Romy. Stylistycznie książka jest dopracowana, nie ma w niej gramatycznych potknięć, język jest prosty, codzienny, raczej bez przekleństw. Pod koniec historii pojawia się co prawda kilka zbędnych powtórzeń faktów, jednak nie jest to coś, co można wytknąć jako karygodny błąd, a może i wręcz dla czytelników, którym lektura zajmie nieco dłuższy czas niż kilka dni, może być niezauważalne, a kto wie, może i pomocne.
 
W materiałach promocyjnych “Wywierzyska” znajdziemy informację, iż opisywana historia inspirowana jest sprawą prawdziwą. Tak naprawdę powiązanie jest bardzo luźne - faktycznie dotyczy dziwnego, nierozwikłanego zaginięcia całej rodziny, której dom pozostał w stanie, jakby wyszli z niego tylko na moment… Na tym jednak podobieństwa się kończą - miejsce, czas, okoliczności i prawdopodobne powody zaginięcia są od siebie znacząco różne. Nie zmienia to jednak faktu, że tego typu sprawa jest dobrym paliwem dla fikcji literackiej, jest zagadkowa, od samego początku wzbudza ciekawość, podsyca zainteresowanie czytelnika, ale przez to może być też trudna do satysfakcjonującego rozwiązania. Wydaje mi się, że autorka poradziła sobie z tematem dobrze, bardzo sprawnie połączyła wszystkie punkty, fakty z powieści w taki sposób, że w czasie lektury trudno je samodzielnie wyłapać i złożyć w całość, przez co czytelnik na koniec może liczyć na zaskoczenie. Intryga budowana jest w tempie spokojnym, to ona stanowi to, co w tej powieści najważniejsze - wszystko pozostałe budowane jest wokół niej.
“Czasem nie mamy wpływu na bieg wydarzeń. Rzeczy… po prostu się dzieją.”
Zanim przejdziemy do dalszego omówienia stałych elementów kryminału, chciałam zwrócić uwagę na tytuł powieści i miejsce akcji. Autorka w bardzo sprytny sposób połączyła intrygę kryminalną z atrakcją, jaką oferuje jej miejsce zamieszkania, a równocześnie miejsce akcji jej powieści. Niebieskie Źródła to miejsce prawdziwe, znajdują się tam źródła krasowe, czyli woda, która wybija z wnętrza ziemi na powierzchnię, dając ciekawy efekt “bicia”, “wybijania”. To jednak nie wszystko - z miejscem tym faktycznie wiąże się legenda, która teraz powoli staje się zapomniana, a dzięki tej książce ponownie ożywa. Autorka wszystko to oddaje w sposób ciekawy, tajemniczy, nie tylko dostarczając czytelnikowi dobrej rozrywki, ale i zachęcając, by to miejsce odwiedzić.
 
Wspominałam już, że akcja toczy się tempem spokojnym - warto uzupełnić, że sama zagadka osadzona jest na klasycznych założeniach gatunku, nie ma dzikich pogoni i rozlewu krwi, jest zagadka, tajemnica, grzebanie w starej sprawie, rozmowy ze świadkami i po prostu dedukcja. W tego typu kryminałach jest też dużo miejsca na refleksje - tutaj głównie skupiamy się na bólu rodzin zaginionych, na tej niepewności i niemożności ruszenia dalej bez dostania odpowiedzi czy zaginiony żyje czy nie, co się z nim tak naprawdę stało… Kreacja Krystyny jest bardzo rzetelna, bardzo wiarygodna i wzruszająca.
„Śmierć jest prostsza niż zaginięcie. Człowiek ma wówczas pewność, że bliscy nie wrócą.”
W tomie pierwszym przede wszystkim skupialiśmy się na detektywie Zamojskim, w tym uwaga zostaje podzielona pomiędzy niego a Romę po równo. Zatem już nie tylko problemy rodzinne Zamojskiego nas frapują, ba! schodzą one raczej na drugi plan, ale i historia prywatna Romy daje o sobie znać. Jest to młoda, ambitna policjantka, której zawód wszedł w krew ze strony ojca - do teraz pamięta jak pełne tęsknoty za nim miała dzieciństwo, co prawdopodobnie wpływa teraz na jej własną samotność.
 
Muszę przyznać, że w “Wywierzysku” najważniejsza wydaje się historia, intryga kryminalna, wszystko inne jest tylko jej nośnikiem. Bo choć poznajemy kolejne detale z życia bohaterów serii, to tak naprawdę są one tylko dodatkiem - tym, co nas zajmuje jest po prostu dobra intryga kryminalna. Pełna niejasności, tajemnic, niewyjaśnionych zdarzeń z przeszłości… Autorka bardzo umiejętnie odsłania przed nami kolejne skrawki tajemnicy tak, że czytelnik nieustannie pozostaje w zaciekawieniu, a prosty, płynny język sprawia, że kolejne kartki przerzuca się z zadziwiającą prędkością. To naprawdę dobra odsłona twórczości tej autorki, bardzo absorbująca historia!
 
Moja ocena: 7,5/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

stycznia 11, 2025

Book tour z "Samotną nocą" zakończony!

Book tour z "Samotną nocą" zakończony!

"Samotna noc" to powieść kryminalna jednej z najpopularniejszych niemieckich autorek kryminalnych - Charlotte Link. Na naszym rynku książka pojawiła się w październiku 2023 (recenzja - klik!), a choć dla mnie było to pierwsze zetknięcie z kryminalną stroną tej autorki (ale nie pierwsze w ogóle!), to spodobała mi się tak bardzo, że z przyjemnością zostałam jej ambasadorką. Zresztą książka wydana została w doskonale pasującym do niej czasie - cała historia toczy się zimą, w grudniu, w małej angielskiej wiosce... Jest to zatem doskonale nastrojowy kryminał na tę porę roku, jaką i teraz mamy! "Samotna noc" zalicza się do cyklu kryminałów z Kate Linville, ale też bez problemu można ją czytać jako powieść osobną.

I z tego faktu skorzystały uczestniczki book touru (post booktourowy - klik!)! Książkę wysłałam w w drogę 30 listopada 2023 roku i tak podróżowała przez nasz kraj wzdłuż i wszerz, choć z poniższej mapki wynika, że dosyć mocno trzymała się terenów Śląska, robiąc tylko od czasu do czasu wypady w inne, nawet bardzo odległe rejony Polski! 

Po 21 przystankach na trasie, książka 3 stycznia 2025 roku wróciła w moje ręce, co daje jej równo 400 dni podróży! Czyli 1 rok, 1 miesiąc i 3 dni. Jej stan po powrocie oceniam na naprawdę dobry! Okładka lekko zmatowiała, ma kilka śladów zagięć, tak samo jak grzbiet, ale to detale - widać, że i sama książka została wydana porządnie, jak i to, że uczestniczki mocno o nią dbały. 

I tak jak po okładce nie widać aż 21 lektur, tak w środku uczestniczki book touru zostawiły po sobie naprawdę wiele śladów - co oczywiście jest ogromnym plusem, zawsze w book tourach szuka się komentarzy, wpisów i zaznaczeń innych czytelników tej jednej książki - to przecież jedna z największych atrakcji book toura! I tak z 21 uczestniczek aż 20 zdecydowało się zostawić po sobie ślad na początku lektury, w miejscu do tego specjalnie przeznaczonym:



Kilka uczestniczek pokusiło się także o komentarze na gorąco! Ewidentnie jeden moment wywołała w uczestniczkach wyjątkowo dużo emocji, bo aż kilka osób pokusiło się w tym miejscu o dłuższy wpis :) Przykładowe komentarze poniżej:









To ciągle nie wszystkie znaki obecności uczestniczek book tourów - kolejnym są znaczniki jaki pozostawiły po sobie w książce, korzystając z przygotowanych przeze mnie karteczek indeksujących, jak również swoich własnych (zobaczcie te słodkie "ołówki"!)

Poza znakami w książce, uczestniczki dają znać też o lekturze w przestrzeni internetu. I tak na 21 uczestniczek każda jedna wywiązała się z obowiązku wystawienia książce opinii! Jak zawsze większość z nich została opublikowana na Instagramie, dwie na Facebooku, trzy na portalu lubimyczytac.pl. Jedna z uczestniczek pokusiła się nawet o dwa różne wpisy, zarówno na portalu, jak i Instagramie. Wrażenia z lektury były dosyć zgodne - większość komplementowała zarówno zawiłą, zaskakującą intrygę kryminalną, jak i kreacje postaci, zimowy klimat i ważne tematy poruszane w trakcie lektury. Tak naprawdę tylko jedna osoba z lektury zadowolona nie była, dwie narzekały na trudny, nudnawy początek, który na szczęście ostatecznie ładnie się rozkręcił powodując, że lektura jednak satysfakcjonująca była! Poniżej kilka cytatów z wybranych opinii:

"Postaci dopracowane są pod kątem psychologicznym w najdrobniejszych szczegółach, problemy, jakie porusza autorka, są bardzo na czasie i są to m.in. mobbing, chorobliwa otyłość czy alkoholizm." @nika_z_kryminalem

"Przyznam, że ja dałam się podejść jak uczeń. Bardzo długo miałam mylne wyobrażenie o całej sytuacji, dopiero na samym końcu aż otworzyłam oczy ze zdumienia." @kasienkaj7

"Ogromnym plusem w moim odczuciu tej książki jest jej klimat. Autorka stworzyła taką zimową scenerię z przenikającym zimnem, ciągle padającym śniegiem, że praktycznie czułam się tak jakbym sama była w środku szalejącej zamieci." @zaczytana_panna

"„Samotna noc” to świetna propozycja dla miłośników thrillerów i kryminałów, którzy szukają czegoś więcej niż tylko samej zagadki kryminalnej. To powieść o ludziach, ich tajemnicach, przeszłości i o tym, jak zdarzenia sprzed lat wpływają na ich życie." @zaczytana_daria

"Polecam tę powieść, wartka akcja i zagadka z pozoru trudna do rozwiązania, mroczne postacie, które utrudniają śledztwo i morderca który cały czas pozostaje poza podejrzeniem. Dla mnie petarda!" @izabelawatola

"Książka to prawdziwy emocjonalny rollercoaster, jest jak jazda na karuzeli bez trzymanki. Zaskakuje swoją nieprzenikliwością i fabułą." @zafascynowana.ksiazkami_

A tutaj pełna lista uczestniczek i linków do ich opinii:
1. @meridaikniga opinia - klik!
2. @pijackawe_czytam opinia - klik! 
3. @villanelle_lu opinia - klik!
4. @mirkowo3 opinia - klik!
5. @milosniczka.kavy opinia - klik!
6. @nika_z_kryminalem opinia - klik!
7. @po_prostu_o_ksiazkach opinia - klik!
8. @poczytane_zapisane opinia - klik!
9. @ahywka_p opinia - klik!
10. @natka_tom opinia - klik!
11. @marza.czyta (08.05-02.06) opinia - klik!
12. @justyna6353 opinia - klik!
13. @kasienkaj7 (19.06-15.07) opinia - klik!
14. @just_to_books opinia - klik!
15. @z_ksiazka_mi_po_drodze  (01.08-20.08) opinia - klik!
16. @zaczytana_panna (22.08-18.09) opinia - klik!
17. @mamazaczytana (20.09-11.10) opinia - klik!
18. @zaczytana_daria opinia - klik!
19. @izabelawatola opinia - klik!
20. @zafascynowana.ksiazkami_ opinia - klik!

Ustaliśmy już, że książka w trasie była równo 400 dni i w tym czasie przeszła przez 21 par rąk. Jak wygląda to statystycznie? Średnio wychodzi nam 19 dni na jedną osobę - nie jest to wynik najgorszy, choć widać, że książka jednak gdzieś musiała mieć dłuższy postój - z warunków udziału jasno wynika, że czas na jedną osobę to max 14 dni + kilka dni, jakie książka spędza w podróży do kolejnego uczestnika - czasami  jest to jeden dzień, czasami pięć, a nawet więcej... Jednak w roku 2024 zaczęłam zapisywać spóźnienia w wysyłkach książek booktourowych i w powyższym spisie widać, że aż 5 osób dopuściło się przetrzymania! Zatem zobaczmy jak pozostałe 16 osób statystycznie sobie poradziło? Po odjęciu spóźnień, na osobę wychodzi 17,6 dnia, więc wynik jednak nieco lepszy. 

Kiedy już wszystko zostało podsumowane, pora na podziękowania! Przede wszystkim dziękuję wszystkim uczestniczkom za wspólną zabawę, poszanowanie książki i wystawienie jej opinii! Dziękuję za wszystkie relacje, jakie dodatkowo pojawiły się na Instagramie, dziękuję za zaangażowanie, pilnowanie kolejki i terminów. Bardzo mnie cieszy, że dla sporej liczby uczestniczek było to pierwsze tak udane spotkanie z piórem autorki, że padło trochę deklaracji o sięgnięciu po inne jej tytuły - i o nich podzielcie się wrażeniami! 

Book tour organizowany był w ramach współpracy ambasadorskiej z Wydawnictwem Sonia Draga.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!