listopada 18, 2020

"Siódma ofiara" Aleksandra Marinina

"Siódma ofiara" Aleksandra Marinina

 

Autor: Aleksandra Marinina
Tytuł: Siódma ofiara
Cykl: Anastazja Kamieńska, tom 21
Tłumaczenie: Aleksandra Stronka
Data premiery: 15.07.2020
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 544
Gatunek: kryminał
 
O Aleksandrze Marininie mówi się, że jest carycą rosyjskiego kryminału. Debiutowała w latach 90tych XX wieku, gdy jeszcze pracowała w milicji. Przed nadejściem roku 2000 pracę tę porzuciła i poświęciła się w pełni karierze pisarskiej. Znana jest głównie z cyklu kryminałów o policjantce Anastazji Kamieńskiej, który na ten moment liczy ponad 30 tomów. Jej powieści tłumaczone są na ponad 20 języków, sprzedały się w ponad 17 milionach egzemplarzy. Nie obyło się też bez ekranizacji, którą zrealizowała rosyjska telewizja. U nas pierwsze wydania książek Marininy sięgają roku 2007, kilkanaście pierwszych tomów cyklu ukazało się pod skrzydłami Wydawnictwa W.A.B., teraz, od kilku lat, zajmuje się tym Wydawnictwo Czwarta Strona Kryminału, które publikuje na bieżąco najnowsze tomy, a także systematycznie uzupełnia całą serię. Mnie trafiła się książka, która oryginalnie pojawiała się w 1999 roku, a dopiero teraz latem ukazała się u nas. „Siódma ofiara” to już 21 tom cyklu, dla mnie to jednak była pierwsza styczność z piórem pisarki, więc osobiście mogę potwierdzić to, że każdy tom powieści da się czytać oddzielnie. Niemniej jednak po lekturze tego tomu nie ukrywam, że kilka faktów z przeszłości bohaterki mocno mnie ciekawi!
 
Fabuła „Siódmej ofiary” rozpoczyna się, gdy Anastazja i jej starsza koleżanka Tatiana zostają zaproszone do programu telewizyjnego opowiadającego o kobietach w męskich zawodach. Program ma się odbyć jako tak zwany telemost, czyli bohaterki mają siedzieć w studiu, które będzie miało bezpośredni kontakt z telewizyjną ekipą na mieście, a publiczność, zarówno w studiu jak i na mieście, będzie mogła zadawać policjantkom pytania. Tą sytuację wykorzystuje morderca – na transparencie wystawionym rękami przypadkowego nastolatka przekazuje wiadomość skierowaną do którejś ze śledczych – grozi jej spotkaniem ze śmiercią. Szybka reakcja policjantek skutkuje złapaniem nastolatka, jednak na niewiele się to zdaje – chłopak potrafi powiedzieć tylko, że pokazanie transparentu zleciła mu jakaś zaniedbana kobieta i sporo za to zapłaciła. Policjanci zaczynają więc poszukiwania tej nieokreślonej postaci… I szybko ją znajdują – martwą. Kto ją zabił? Dlaczego? I dlaczego groził policjantce? I tak naprawdę której? Czy zamordowana kobieta to jedyna ofiara czy może początek serii? Zaczyna się skomplikowana gra pomiędzy mordercą a policją, tym bardziej zawiła, iż nie wiadomo do której z policjantek kierowana…
 
 Książka składa się z 19 rozdziałów, które rozdzielone są na kilku bohaterów. Narrator dopuszcza do głosu policjantki i ich otoczenie - rodziny i współpracowników w trzeciej osobie czasu przeszłego, jak i ofiary i rodzinę mordercy w pierwszej osobie tego samego czasu. Styl powieści jest ciekawy – nie nasuwa mi się inne określenie niż swojski 😊 Jest lekki, czasami zabawny, to taka historia opowiedziana przez zwyczajnego człowieka ze smykałką do gawędziarstwa. Styl wypowiedzi postaci skupionych wokół mordercy jest lekko dopasowany do każdej z nich, każda mówi w nieco inny sposób, co na pewno nadaje powieści realności. Ogólnie książkę czyta się bez najmniejszego wysiłku.
„Drugiego człowieka nie sposób zrozumieć, właśnie dlatego, że jest inny, że myśli i czuje inaczej, a ty przykładasz do niego swoją miarę. Psychologia jest dobra z tego względu, że pozwala zrozumieć samego siebie, że dzięki niej można się pozbyć kompleksów. Zaakceptować sytuację i nie odchodzić od zmysłów, że nie jest taka, jakby się pragnęło.”
Mimo iż lekturę zaczęłam od środkowego tomu serii to nie miałam problemu z połapaniem się w postaciach i ich zależnościach, mimo że jest ich całkiem sporo. Czytelnik poznaje nie tylko Anastazję i Tatianę, ale i ich mężów, współpracowników, kuzynkę i sąsiada Tatiany. Ich życie prywatne mocno splata się z pracą, czytelnik dostaje więc pełną postać, nie tylko same ich zawodowe zmagania. Podejrzewam, że cała seria oparta jest na tej zasadzie, ten tom chyba jednak tym bardziej, ze względu na to, że morderstwa skierowane są niejako bezpośrednio do którejś z policjantek – na pewno przeszłość jednej z nich powiązana jest z mordercą, który grozi jej, a zarazem i jej rodzinie – kobiety zatem nie tylko muszą zastanowić się nad swoją zawodową przeszłością, ale i martwią się o bliskich.
 
Oprócz oczywiście ciekawego i bogatego przedstawienie życia postaci, jest też i zbrodnia, poprzez którą autorka porusza sporo ciekawych tematów. Poczynając od nierówności społecznych, poprzez przypadkowość losu, aż po pojęcie samej śmierci i osobistego podejścia do niej. Poprzez postać mordercy autorka przedstawia bardzo mądre podeście uświadamiające jak kruche jest życie każdego z nas, a śmierć wpisana w krąg życia.
„Każdy z nas może umrzeć w dowolnej chwili, Jura. To nieprzyjemna myśl, usuwamy ją ze świadomości, bo czyni nasze życie nieznośnym i pozbawia je perspektyw. Jednakże ignorowanie jej nie zmieni mechanizmu życia. Bo ono jest właśnie takie, rozumiesz? Człowiek to krucha istota, organizm może nas zawieść z niezliczonej liczby powodów, tak nas stworzyła natura.”
Przy okazji od razu warto wspomnieć, że Marinina ewidentnie jest dobrym obserwatorem i dobrze zna się na ludzkiej psychice. W czasie dialogów postaci, ich rozmyślań, często możemy napotkać się na ciekawe, mądre i celne spostrzeżenia dotyczące człowieka i jego stosunku do życia.
„W życiu bywa mnóstwo wydarzeń i rzeczy, które mogą człowieka uszczęśliwić. Ale bynajmniej nie każdy jest w stanie to zrozumieć i poczuć. Są ludzie, i to spora grupa, tu się z panem zgadzam, którzy są zawsze niezadowoleni, wciąż czują się nieszczęśliwi, skrzywdzeni, skarżą się na to, że nie widzieli w życiu niczego dobrego, że spotykają ich wyłącznie złe rzeczy. Czy mają rację? Nie. Życie dało im to, co mogło, oni jednak nie umieją tego docenić. Nie potrafią delektować się zapachem powietrza po burzy, usłyszeć wspaniałej muzyki ani cieszyć się czymś szczęściem.”
Warto też wspomnieć o ciekawych i jakże innych od naszych warunkach życia panujących w Rosji, dzięki którym możemy trochę lepiej poznać mentalność i zwyczaje ludzi tam mieszkających. Dowiadujemy się co dla nich ma wartość, do czego dążą i z jakimi problemami się borykają, a przynajmniej jak to wyglądało te 20 lat temu.
 
Mimo tego, że akcja toczy się w tak zamkniętym na obce wpływy kraju, to jednak autorka zdołała tu co nieco zagranicznej kultury przemycić – spotykamy się tu np. z filmami o seryjnych mordercach dobrze znanych na całym świecie, jak i ze światowym malarstwem. Może te wątki nie są mocno rozbudowane, ale dla mnie bardzo cenne i tym mocniej budzące sympatię do całego cyklu.
 
Oczywiście kryminał nie byłby kryminałem bez intrygi kryminalnej. I ta jest naprawdę ciekawa, dosyć zagmatwana i oczywiście zaskakująca. Przez większą część powieści nie za bardzo wiedziałam kogo typować na mordercę, jednak każda wstawka opowiadająca o jego otoczeniu budziła wypieki na twarzy. Pod koniec lektury wydawało mi się, że już wiem, kogo obarczać winą za zbrodnie, jednak oczywiście i w tym wytypowaniu nie miałam racji. Autorka mocno mnie zaskoczyła i muszę przyznać, że bardzo dobrze przemyślała i rozpisała całą intrygę. Przez całą powieść podsyła nam ślady, ale tak nieznacznie, że ciężko samemu je złożyć w całość.
„Nieprzyjemności są rzeczą normalną. Podobnie jak cierpienia. To, co dobre, należy umieć dostrzec, docenić i cieszyć się z tego z całej duszy, cieszyć się w każdej chwili, mając świadomość, że zgodnie z prawami wszechświata jutro może się zacząć pasmo nieszczęść, więc trzeba zdążyć się nacieszyć dzisiejszym szczęściem i na długo zapamiętać to uczucie. Dobrego jest mniej, złego więcej. Tak jest urządzony świat, a pan (…) nie jest w stanie tego zmienić.”
Ogólnie jestem z lektury zadowolona. Gdybym miała użyć jednego określenia do opisania tej powieści napisałabym, że to taki swojski kryminał. Nie ma tu wielkich trudnych słów, nie ma krwawych opisów i brutalności, jest ciekawe śledztwo, dobrze zbudowana postać mordercy i niesamowicie lekki i przyjemny styl. To taka lekka lektura dająca wytchnienie pomiędzy współczesnymi mrocznymi kryminałami.
 
Moja ocena: 7/10
 
Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona Kryminału!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

listopada 16, 2020

"Psychopaci" Stephen Seager

"Psychopaci" Stephen Seager

 

Autor: Stephen Seager
Tytuł: Psychopaci
Tłumaczenie: Jan S. Zaus
Data premiery: 26.02.2020
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 408
Gatunek: literatura faktu
 
Stephen Seager jest amerykańskim lekarzem psychiatrą. Swoją karierę zaczynał na izbie przyjęć jako lekarz chirurgii ogólnej, dopiero później specjalizował się w dziedzinie psychiatrii. Po roku 2008 z powodów finansowych zatrudnił się w Napa State Hospital w Kalifornii, który jest stanowym szpitalem psychiatrii sądowej – to znaczy, że trafiają tam wszyscy przestępcy, którzy zostali uznani za niepoczytalnym w momencie popełniania zbrodni. Już samo potoczne określenie tego szpitala nasuwa jednoznaczne skojarzenia – mówią na niego Gomora. Seager zaczął pracę jako główny lekarz na oddziale po wielu miesiącach jego funkcjonowania w ogóle bez psychiatry. Swoje doświadczenia z pracy w tym miejscu (gdzie swoją drogą pracuje nadal) opisał w książce „Behind the Gates of Gomorrah: A year with criminally insane” (tłum. pol. Za drzwiami Gomory: rok z obłąkanymi kryminalistami”, której polski tytuł został skrócony po prostu do „Psychopatów”.  Książka oryginalnie wydana została w 2014 roku, u nas pojawiała się dopiero w roku 2020.
 
Jak angielski tytuł wskazuje, jest to opowieść o pierwszym roku Seagera na oddziale Gomory. Autor opisuje swoje doświadczenia, wszystkie przeżycia, zarówno te wesołe jak i straszne, których w ciągu tego roku doświadczył w szpitalu poczynając od dnia pierwszego. Opowieść swoją przeplata wiedzą teoretyczną oraz nakreśleniem własnej rodzinnej sytuacji, która uzasadnia jego decyzję podjęcia pracy w tym miejscu, jak i późniejsze dylematy.
 
Książka składa się z przedmowy, trzydziestu rozdziałów i epilogu. Całość poprzedzona jest jeszcze notą autora, w której tłumaczy skąd się wzięły takie szpitale i jak sytuacja wygląda od strony prawnej, a zamyka posłowie zatytułowane ‘dlaczego strzelają’ wytykające błędy systemu prawnego i wskazujący co można zrobić, by sytuację poprawić. Część główna, czyli te trzydzieści rozdziałów opisują wspomniane doświadczenia autora z pierwszego roku zatrudnienia w Gomorze. Poprzedza je zawsze jakiś cytat – albo z literatury beletrystycznej, albo fachowej, albo jeszcze słowa najgłośniejszych morderców psychopatów jak np. Tedd Bundy. Opowieść prowadzi ze swojego punktu widzenia, często przytacza całe rozmowy pomiędzy nim a pacjentami czy personelem szpitala. Ja książki wysłuchałam w formie audiobooka i muszę przyznać, że się nie nudziłam. Autor dobrze wywarzył teorię z przykładami z życia przechylając szalę na tę drugą stronę.
 
A co dokładniej w niej znajdziemy? Seager opisuje swoje kontakty z pacjentami, zarówno z tymi, którzy faktycznie cierpią na psychiczne zaburzenia jak i tymi, którzy po prostu mieli dobrych adwokatów. Co dziwniejsze w tym szpitalu znalazło się też kilka osób, które nie popełniły żadnej zbrodni, a w szpitalu były jeszcze za czasów, gdy był po prostu szpitalem psychiatrycznym. Autor opisuje stosunek pacjentów do niego, ich między sobą a także do reszty personelu.
I ten temat personelu jest tu chyba najważniejszy. Seager podkreśla jak bardzo wszyscy są tam nieprzygotowani – i to nie z własnego zaniedbania, a z zaniedbania tej kwestii przez państwo. Nie ma tam policji, są zwyczajni pielęgniarze i pielęgniarki, którzy prócz doświadczenia nie są specjalnie przygotowani na pracę w tak trudnych warunkach – bo chyba to, że opieka na niezrównoważonymi przestępcami jest niesamowicie trudna i niebezpieczna, nie podlega negocjacjom, prawda? Autor opisuje jak wygląda uspokajanie pacjentów, gdy dochodzi do bójek, kiedy wkracza policja, jak wyglądają przeszukania czy inne tego typu sytuacje, których nie spotka się raczej w zwyczajnych szpitalach. Nieraz autor podkreśla jak odważni ludzi tam pracują, jak szanują swoją pracę, choć przynajmniej raz na dzień mają jej dosyć. Sam na sobie zauważył jak duże poczucie obowiązku zatrudnienie w tym miejscu w nim obudziło.
 
Oprócz codziennych niebezpiecznych sytuacji, autor skupia się też na normalnym funkcjonowaniu oddziału. Opisuje organizację rozgrywek piłkarskich, potańcówki czy inne tego typu rozrywki, które organizuje się w takich placówkach, by pacjentom urozmaicić dni.
 
Oczywiście przy takiego typu pracy nie może zabraknąć gróźb od strony pacjentów. Sam autor doświadczył pewnej trudnej sytuacji, kiedy to jeden z tych, którzy groził mu naprawdę poważnie, prawdopodobnie uciekł ze szpitala – autor opisuje swoje odczucia, obawy rodziny, bo przecież jego dane nie są specjalnie chronione, pacjent byłby się w stanie bardzo szybko dowiedzieć, gdzie jego lekarz mieszka… To sytuacja ekstremalna, jednak też taka, z którą osoby pracujące w tego typu szpitalach muszą się liczyć.
 
Wiem, że wiele osób było rozczarowanych tą książką. Nie dziwi mnie to jednak, gdyż często przy tego typu literaturze część czytelników chce po prostu ciekawych, mrocznych, acz prawdziwych opowieści o mrożących krew żyłach przestępcach. Ja jednak uważam, że jest to dobra książka, skupiana trochę na czymś innym, niż wskazuje na to polski tytuł – to opowieść o lekarzach i pielęgniarzach, którzy dzień w dzień ryzykują życiem opiekując się bez specjalnego przygotowania i większych środków ostrożności groźnymi przestępcami. Tym groźniejszymi, gdyż są nieobliczalni. Opisuje jak taki ośrodek funkcjonuje na co dzień i przeplata to z wiedzą teoretyczną na temat najczęstszych schorzeń pacjentów i informacjami o uregulowaniu prawnym takiej placówki. Trochę zabrakło mi tu opowieści o leczeniu tych pacjentów, bo chyba jednak lekarz prowadzący musi każdego z nich zapraszać na sesje i leczyć farmakologicznie, prawda? Tego tu było mało, ale poza tym nie mam do książki uwagi. To ciekawe spojrzenie na amerykańskie szpitale psychiatrii sądowej, uświadamiające nam, że nawet w Stanach w tej dziedzinie nie jest kolorowo…
 
Moja ocena: 7/10
 
Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia!


Książka dostępna jest też w abonamencie 

listopada 15, 2020

Book tour z "Winą" zakończony!

Book tour z "Winą" zakończony!

18 września wróciła do mnie pierwsza z moich patronackich książek, które wysłałam w świat - oczywiście mam tutaj na myśli book tour i widoczną na zdjęciu "Winę" Piotra Wójcika, polskim kryminałem, debiutem autora a zarazem pierwszym tomem cyklu Metropolia, który teraz już liczy sobie trzy tomy. Book tour rozpoczynaliśmy 4 grudnia 2019, z czego wynika, że książka była w trasie aż 288 dni! Odwiedziła 16 uczestników, przejechała Polskę wzdłuż i wszerz! Poniżej możecie zobaczyć mapkę z jej podróży:

Książka wróciła do mnie w świetnym stanie, w ogóle nie widać, że przeszła przez ręce tylu osób, oczywiście poza śladami, które specjalnie uczestnicy w niej zostawili. Tak prezentują się pierwsze kartki, na których zaprosiłam uczestników do zostawiania po sobie śladu:




Za to, mimo zachęt z mojej strony, nikt nie odważył się na komentowanie na gorąco tekstu powieści, znalazłam tylko trzy nieśmiałe ślady, dwa z nich zostawione ołówkiem:





Jedna z uczestniczek postanowiła też się podzielić z nami swoimi przypuszczeniami, co do dalszego ciągu tej historii :)



Każdy z uczestników zobowiązany był do wystawienia książce opinii. Większość z nich ukazała się na Instagramie, część pokusiła się o post na blogu, a i znalazło się kilku uczestników, którzy wystawili książce opinię na portalu lubimyczytac.pl. Niestety dwie osoby, które brały udział w BT, w między czasie usunęły swoje konta, więc te opinie niestety się nam nie zachowały :( Z pozostałej czternastki większość z uczestników stwierdziła, że jest to bardzo dobry debiut kryminalny, części nie podobały się do końca wątki polityczne w powieści, jednak książka i tam zrobiła dobre wrażenie. Poniżej zamieszczam kilka ciekawszych cytatów z opinii:
Potencjał na serię widzę ogromny. Miło się czyta o mieście, w którym studiuję. Przede wszystkim łatwiej było mi sobie wyobrazić miejsca, gdzie akcja się toczy. @olo_czyta
Jak na debiut całkiem sympatycznie 😉. Trzeba będzie rozejrzeć się za drugą częścią serii #metropolia @effka.be

Jeśli lubicie kryminały z wątkami politycznymi to polecam Wam tą pozycję :) debiut udany i to naprawde :)  @justus_reads

Już na pierwszych stronach padło fachowe farmakologiczne nazewnictwo odnośnie leków. I to niesamowicie chwyciło mnie za serce, jestem wielką fanką, takich zabiegów. @katie.czyta


Poniżej pełna lista opinii, które powstały w ramach BT:

1. @zaczytanamamafranka opinia - klik!
2. @olo_czyta opinia - klik!
3. @allbooksinmylife opinia na blogu - klik!
4. @lajla8888 opinia - klik!
5. @napisane_slowa opinia - klik! (profil już nie istnieje)
6. @kinga6714 opinia - klik!
7. @anniapk opinia - klik!
8. @effka.be opinia - klik!
9. @etiudyliterackie opinia - klik!
10. @justus_reads opinia - klik!
11. @asia_bookasia opinia - klik!
12. @pazurek_czyta opinia - klik!
13. @lexyogechi opinia - klik!
14. @adziktworzy recenzja na blogu - klik!
15. @annadyczko opinia - klik!
16. @katie.czyta opinia - klik! 

Ostatecznie książka wróciła do mnie, dzięki czemu mogę Wam zaprezentować te podsumowanie całej akcji. Z moich przeliczeń wynika, że w miarę udało nam się wyrobić w nałożonych terminach, średnio wychodzi 18 dni na jedną osobę, z czego oczywiście trzeba odjąć czas potrzebny na wysyłkę i odbiór książki. Wychodzi więc liczba zbliżona do założonych 14 dni na osobę za co każdemu uczestnikowi dziękuję. Dostałam też od wszystkich opinie, więc każdy ze swojego zadania się wywiązał. Ogromnie mi miło, że książka została tak dobrze przyjęta, w końcu to jedna z niewielu, które ukazały się na rynku pod moim patronatem :) Teraz pora zastanowić się czy chcecie BT z tomami kolejnymi - ja jestem oczywiście otwarta na organizację tego typu akcji!
Jeszcze raz, podsumowując, serdecznie dziękuję wszystkim uczestnikom za tak fajną zabawę!


Book tour zorganizowałam z jednym ze swoich egzemplarzy patronackich książki, które otrzymałam w ramach współpracy z Wydawnictwem Dragon.

listopada 14, 2020

"Saturnin" Jakub Małecki

"Saturnin" Jakub Małecki

 

Autor: Jakub Małecki
Tytuł: Saturnin
Data premiery: 16.09.2020
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 320
Gatunek: literatura piękna
 
Jakub Małecki to jeden z moich ulubionych polskich pisarzy – i tak, tutaj z premedytacją używam słowa ‘pisarz’, gdyż Małecki tworzy małe dzieła sztuki, w których każde słowo, pozornie proste, ma znaczenie. Literacko debiutował w roku 2008, swoją karierę pisarza rozpoczął gatunkiem fantastyki, by powoli z każdą kolejną powieścią przejść do literatury pięknej. Jest to pisarz nagradzany, doceniany i tłumaczony na kilka języków. Ponadto jego poprzednia powieść „Horyzont”, którą sama uznałam za książkę doskonałą pod każdym względem (recenzja – klik!), ma zostać zekranizowana przez Bodo Koxa, którego sam pisarz bardzo szanuje. Poza tworzeniem niesamowitych powieści, Małecki zajmuje się też tłumaczeniami z języka angielskiego.
Jego najnowsza powieść „Saturnin” jest prozą dosyć osobistą – jest to alternatywna historia przodków pisarza. W naszej rzeczywistości jego babcia Irka przeżyła wojnę, na której zginął jej ukochany brat Tadeusz, wyszła za mąż, miała dzieci i wnuki, w tym właśnie naszego pisarza. W tej powieści autor zmienia bieg wydarzeń – zamiast Irki, wojnę przeżywa Tadeusz i to jego gałąź rodowa zostaje kontynuowana. Z niej wyrósł Saturnin.  Historię łączy dziennik, pamiętnik Tadeusza, który jego babcia zachowała. Tak więc prawdziwa historia zderza się tu z historią alternatywną, z czego powstaje proza głęboka, wzruszająca, mądra i niesamowicie smutna.
„ (…) bo przeżył, rujnując wszystkie inne możliwości, wszystkie inne życiorysy, które widział pogrążony w swojej pierwszej szarości. W tych innych możliwościach Irka była stara, miała troje dzieci, lubiła wygłupy i czytała romanse, hodowała kury i nieświadomie przekręcała nazwy leków, tytuły piosenek.”
Fabuła powieści toczy się wokół tytułowego Saturnina Markiewicza. To trzydziestoletni przedstawiciel handlowy, który wiedzie nudne życie w Warszawie. Waży za dużo i nigdy nie spełni swojego największego marzenia uprawiania sportu zawodowo. Jego dni wyglądają bardzo podobnie do czasu, kiedy odbiera telefon od swojej mamy mieszkającej na wsi w Kwilnie, gdzie opiekuje się jego dziadkiem. Dzwoni, by powiedzieć, że dziadek zaginął – wyszedł z domu, wziął jej samochód i zniknął. Matka nie chce Satka niepokoić, choć sama wydaje się zdenerwowana. Saturnin zatem wsiada w samochód i wraca do domu rodzinnego, by razem z rodzicielką wybrać się w podróż do przeszłości dziadka, która kryje w sobie niejedną smutną tajemnicę….
 
Książka podzielona jest na siedem części, te na kilka rozdziałów. Narratorów mamy kilku, każdy z nich wypowiada się w pierwszej osobie czasu teraźniejszego. Styl pisarza jest stały, znany już mi z poprzednich powieści, ale cały czas robi na mnie tak ogromne wrażenie – to jak autor posługuje się słowem, jak piękne, proste i zarazem niesamowicie trafne i prawdziwe tworzy z nich zdania, to jest po prostu mistrzostwo, niedościgniony ideał! Nie znam żadnego innego pisarza, który umie tak prosto i dosadnie przekazać taki ogrom prawd i emocji jak Jakub Małecki. Naprawdę ten autor posiada Dar, przeogromny talent, tak wielki, że jak tylko o tym myślę, to od razu emocje podchodzą mi do gardła!
 
Styl to stała pisarza, tak samo jak piękne wydania jego książek. Co zatem w „Saturninie” znajdziemy nowego? Na pewno spory wkład doświadczeń pisarza, którymi obdarowuje swojego głównego bohatera – tak jam Saturnin, tak i Jakub kiedyś myślał o zawodowym podnoszeniu ciężarów. W powieści doświadczenia nastoletniego Satka zajmują dużo miejsca, tłumaczą jego aktualne ‘ja’, dlaczego jest jaki jest. To przejmujący obraz młodego człowieka, który w momencie, gdy myślał, że znalazł dla siebie miejsce we wszechświecie, zostało mu to odebrane, został pozbawiony celu i marzeń. Dodatkowo łączy go trudna relacja z ojcem, który nie mieszkał razem z nim i matką, gdy chłopiec dorastał i nie wykazywał zainteresowania swoim synem. Satka to ukształtowało, wpłynęło na jego decyzje i przyszłe życie. Autor w niesamowicie przejmujący sposób opisuje wszystkie te doświadczenia, rozumie bohatera jak nikt inny i bardzo dokładnie przekazuje to czytelnikowi.
„Próbuję sobie wyobrazić, jak by to było być nim i patrzeć, jak jego wnuk odwraca się w jego stronę, z wściekłości aż zdyszany, i prosi go o coś, czego zrobić nie potrafi, bo może dla kogoś takiego jak on słowa są czymś zupełnie innym niż dla mnie.”
Historia jego babci i jej brata toczy się w niespokojnych czasach II wojny światowej. Autor wplata prawdziwe wydarzenia w powieść, zgrabnie modulując ją do swojej historii. Poznajemy życie jego przodków, który mieszkali w małej wiosce. Toczyło się ono spokojnie, jednak wojna odebrała ich wszystko. Tadeusz został wysłany na wojnę, rodzina musiała uciekać z własnego domu, przenieść się w całkiem inne miejsce, gdyż te zajęli Niemcy. Wojnę przede wszystkim obserwujemy oczami Tadeusza, który idzie na wojnę – nic tam nie jest zorganizowane, żołnierze nic nie wiedzą, przez co od początku skazani są na porażkę. To smutna, przejmująca historia o losie, o przypadku i ogromnym bólu, który rodzi pragnienie zemsty.
„Życie to krótki czas pomiędzy jedną a drugą szarością, który każdy próbuje nasycić znaczeniem, bo im bliżej drugiej szarości, tym trudniej się pogodzić z tego znaczenia dudniącym brakiem.”
Trzeci plan czasowy to historia matki Saturnina, nad którą przez całe życie wisi widmo milczącego ojca. To dziewczyna wychowana na wsi w głębokim PRLu, której życie znacząco różniło się od tego współczesnego. Jej opowieść to z początku ładna historia miłosna, która jednak przeradza się w dosyć skomplikowaną i smutną rzeczywistość. Jej życie nie toczy się tak jakby chciała, jednak dziewczyna bierze wszystko na swoje barki – jest nieco naiwna, ale jakoś sobie radzi, funkcjonuje i stara się ogarniać swoją i najbliższych rzeczywistość. Tak jak wszystkich bohaterów, tak i jej, jeden moment przypadkowego zrządzenia losu zaważył na całym dalszym życiu…
„W kuchni czeka na nas znajoma cisza, jest w każdym miejscu, gdziekolwiek spojrzeć, gdziekolwiek usiąść. Herbata na ratunek. Tyle razy nas ocalała, dając okazję do wstawania, nalewania, mieszania, przesuwania, obracania, siorbania, smakowania i robienia ‘mmmm’.”
W powieści poruszanym jest wiele ważnych tematów. Jednym z nich jest właśnie los, przypadek, który potrafi zmienić życie o sto osiemdziesiąt stopni, zostawiając dotkniętych nim ludzi często rozbitych, pozbawionych planów i ostatecznie niespełnionych. Drugim ważnym nasuwającym mi się tematem jest teoria wielości światów, wielu alternatywnych żyć, której obraz dostajemy właśnie w tej powieści. To też opowieść o ludzkiej psychice, radzeniu sobie z niespodziewanymi problemami, ze stratą najbliższych. To książka smutna i przejmująca, ściskająca mocno za gardło.
„Chciałaby coś zrobić, tak żeby się zaopiekować tymi wszystkimi mężczyznami wokół siebie, otulić ich czymś, nakarmić, zadbać o nich, a jak już by byli tacy otuleni i zadbani, to wtedy by najchętniej ich wszystkich zostawiła w cholerę.”
Jak zawsze przy powieściach Małeckiego mogłabym jeszcze pisać i pisać, a i tak nie miałabym wrażenia, że oddałam to co w powieści najważniejsze. Zatem w podsumowaniu powiem po prostu, że „Saturnin” to powieść niezwykła – mądra, głęboka, ale i niesamowicie smutna. Opowiada o człowieku, ludziach pozbawionych swoich marzeń, którzy starają się żyć mimo wszystko i jakoś tą rzeczywistość oswoić. To powieść zachwycająca stylem i słowem, przejmująca i zostająca w głowie i sercu na bardzo długo. Polecam wszystkim, którzy kochają słowo i szukają w literaturze czegoś więcej.
 
Moja ocena: 9/10
 
Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu SQN!


Książka dostępna jest też w abonamencie 

listopada 12, 2020

"Kwestia ceny" Zygmunt Miłoszewski

"Kwestia ceny" Zygmunt Miłoszewski

 

Autor: Zygmunt Miłoszewski
Tytuł: Kwestia ceny
Cykl: Zofia Lorentz, tom 2
Data premiery: 17.06.2020
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 528
Gatunek: powieść przygodowa
 
Zygmunt Miłoszewski to bardzo oryginalny pisarz na naszym polskim rynku – nie dosyć, że na każdą jego nową książkę musimy czekać przeważne kilka lat, to jeszcze ciągle zmienia gatunki, w których pisze. Debiutował powieścią grozy, później napisał baśń, cykl kryminalny, powieść przygodową i komedię romantyczną. Mimo takiego rozrzutu gatunkowego, każda z jego powieści jest warta uwagi, każda zaskakuje wysokim poziomem literackim. Książki autora tłumaczone są na kilkanaście języków, doczekały się też kilku ekranizacji i zdobyły wiele prestiżowych nagród jak Paszporty Polityki czy Nagrodę Wielkiego Kalibru. Najświeższa z nich - Honorowa Nagroda Wielkiego Kalibru została przyznana mu kilka dni temu za całokształt twórczości. 
„Kwestia ceny” to druga powieść przygodowa opowiadająca o dalszych losach bohaterów znanych z „Bezcennego” (recenzja – klik!). Oczywiście można te powieści czytać osobno, każda z nich porusza całkiem inny temat. „Kwestia ceny” prócz wydania klasycznego, papierowego, została też wydana jako słuchowisko z podziałem na role, za którego produkcję odpowiedzialny był EmpikGo.
 
Główna oś fabularna powieści toczy się w czasach współczesnych. Bogdan Smuda, naukowiec, biolog strukturalny zatrudnia Zofię Lorentz, historyczkę sztuki i poszukiwaczkę zaginionych dzieł, by odnalazła zbiory Benedykta Czerskiego, jego przodka, który zesłany na Sybir, został tam znanym badaczem długowiecznego ludu Ajnów. Zofia bez wahania decyduje się na udział wyprawie – jej mąż Karol od pewnego czasu cierpi na dziwne zaniki pamięci, lekarze nie potrafią stwierdzić co mu dolega, jedyną nadzieją na powrót do zdrowia jest nowoczesna klinika w Pirenejach, a że taka kuracja słono kosztuje, to zlecenie Smudy jest dla nich wybawieniem. Udaje się więc razem z naukowcem do Rosji, by odnaleźć ślady Czerskiego. Zadanie, które wydaje się bardzo proste, szybko się komplikuje, a cel jej podróży okazuje się całkiem inny niż z początku zakładała… Gdzie zaprowadzą ją te poszukiwania? W jaką aferę tym razem zostanie wciągnięta? Bo szybko wychodzi na jaw, że nie chodzi tutaj o jakieś stare papierzyska… Nie, walka toczy się o zdecydowanie wyższą stawkę…
 
Książka składa się z 18 tytułowanych rozdziałów i epilogu. Każdy z nich podzielony jest na kilka czy kilkanaście numerowanych podrozdziałów, a poprzedzony jest bardzo skrótową, hasłową zapowiedzią, co w danym rozdziale znajdziemy. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, obserwuje wszystkich głównych bohaterów, nie tylko opisując ich przygody, ale i myśli i odczucia. Styl jest dynamiczny, dialogi często zabawne. Czasami miałam wrażenie, że niepotrzebnie bohaterowie uciekają się do wulgaryzmów czy niesmacznych przemyśleń, jednak nie było tego na tyle dużo, by obrzydzić mi lekturę. Całość czyta się dobrze i lekko, mimo że nieraz przemyślenia czy rozmowy bohaterów zahaczają o naprawdę poważne tematy.
 
Skoro już wspomniałam o poważnych tematach, to zatrzymajmy się przy nich na chwilę. Mimo że jest to książka przygodowa, pełna akcji i dynamizmu, to jednak autor przemycił w tekście i fabule wiele zagadnień zaprzątających nasze myśli. Poczynając od funkcji pamięci – na przykładzie Karola, który powoli traci swoje wspomnienia, autor zmusza nas do zastanowienia się co tak naprawdę określa człowieka – czy to właśnie w pamięci zawarte jest nasze człowieczeństwo, to co nas określa i kształtuje? Czy bez wspomnień dalej można mówić o tym samym człowieku? Prócz tego wiele znajdziemy tu też przemyśleń dotyczących religii – po co są, jak bardzo się od siebie różnią i czy tak naprawdę to, w co wierzymy, ma znaczenie? Najważniejszym jednak tematem jest ten dotyczący naszego współczesnego życia – to jak żyjemy ma wpływ na naszą planetę, która wyniszczona przez nas za chwilę doprowadzi do wyginięcia ludzkiego gatunku. Czy jest jeszcze jakakolwiek szansa, by odwrócić skutki naszych działań? Czy styl życia, zasady żywienia, sposób przemieszczania się, nawet te najbardziej eko, są w stanie spowolnić ten proces?
Oczywiście, jako że jest to powieść przygodowa, to wszystkie z tych poważnych tematów są tu może troszkę wyolbrzymione, powodujące lekki uśmiech na ustach, bardziej zabawne niż na poważnie – w końcu jest to literatura rozrywkowa, a nie naukowa – czytelnik nie sięga po nią, by dowiedzieć się jak działają bakterie, a po to by się zrelaksować, pośmiać i oderwać od codziennych spraw zajmujących myśli. Jednak mimo wszystko tematy, które porusza, w głowie zostają, i nawet gdy śmiejemy się ze słów bohaterów, to jednak gdzieś tam ziarnko do własnych przemyśleń na ten temat zostaje zasiane. Wiem, że część czytelników zarzucała autorowi za nachalne promowanie weganizmu, feminizmu i innych izmów, jednak moim zdaniem te tematy są tu potraktowane z przymrużeniem oka – specjalnie są przesadzone i wyolbrzymione, potraktowane jak w komediach – nie zmienia to jednak faktu, że kryje się za nimi wiele prawdy.
Oczywiście książka porusza jeszcze wiele, wiele innych tematów, równie ważnych jak macierzyństwo, pragnienie długiego dobrego życia czy różnice między bogatymi a biednymi, jednak nie będę ich tu wszystkich analizować – podkreślę tylko jeszcze raz, że autor w powieści zawarł wiele ciekawych przemyśleń, wiele z nich jest podkoloryzowanych, ale każde są mocno aktualne i warte chwili refleksji. 
 
Teraz chciałam jeszcze wspomnieć o bohaterach – z ogromną przyjemnością wróciłam do Zofii, Karola i Lisy, złodziejki, która w „Bezcennym” razem z innymi wykradała obraz Rafaella, a która języka polskiego uczyła się w … polskim więzieniu, przez co każda jej odzywka w tym języku wywołuje napady śmiechu. Zofia to intelektualistka, profesorka, która rozdarta jest między swoją rodzinę, miłość i przywiązania do niej, a pragnienie ratowania świata, zapisania się na kartach jego historii. Karola nie ma tu za wiele, w tej historii jego główna rola to pretekst do zastanowienia się nad funkcją pamięci. Lisa za to, prócz aspektu komediowego, pełni tu też funkcję taktyczną – to ona planuje wszystkie najważniejsze akcje, które rozrywają się na kartach powieści. Oczywiście bohaterów jest tu o wiele więcej, jak choćby wspomniany Bogdan Smuda, który z początku wydaje się niegroźnym naukowcem, a okazuje się ma prawdopodobnie kompleks boga. Każda z postaci występujących w tej powieści jest ciekawa i nietuzinkowa, wielu z nich wzbudza uśmiechy, wielu z nich zmusza do myślenia.
 
Oczywiście powieść przygodowa z założenia opiera się na wielkiej przygodzie. I to też tutaj dostajemy – autor przegania swoich bohaterów przez pół świata, od zimnej Syberii po gorącą Afrykę, źli gonią dobrych, dobrzy próbują pokrzyżować plany złych i tym podobne atrakcje, które dobrze znamy z tego typu powieści. Dzieje się wiele, jest dynamicznie, akcja pędzi i ciągle skręca w niespodziewane kierunki. Nie sposób się nudzić 😊
 
Ogólnie, zaczynając lekturę tej powieści, trochę żałowałam, że temat nie kręci się wokół dzieł sztuki, tak jak to było w „Bezcennym”. Brakowało mi zgranego zespołu planującego wielki skok, który wszystkich ma wyprowadzić w pole. Miałam też jeszcze kilka mniejszych uwag, jednak wraz z biegiem powieści wszystko to straciło na znaczeniu. „Kwestia ceny” to po prostu inna historia, powiązana tylko trójką bohaterów z „Bezcennym” i gatunkiem literackim, w jaki się wpisuje. To powieść ciekawa, wciągająca, zabawna i inteligentna, poruszająca tematy ważne i aktualne, nad którymi zastanowić się powinien każdy żyjący współcześnie człowiek. Ja jestem z lektury jak najbardziej zadowolona, bawiłam się przy niej świetnie. Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę autora – jestem ogromnie ciekawa czy znowu nas zaskoczy.
 
Moja ocena: 8/10
 
Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu W.A.B.!



listopada 11, 2020

"Powietrze, którym oddychasz" Frances de Pontes Peebles

"Powietrze, którym oddychasz" Frances de Pontes Peebles

 

Autor: Frances de Pontes Peebles
Tytuł: Powietrze, którym oddychasz
Tłumaczenie: Michał Ronikier
Data premiery: 20.05.2020
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 528
Gatunek: literatura piękna
 
Jakoś czas temu, liczony bardziej w latach niż miesiącach, odkryłam książki, które w piękny literacki sposób opowiadają o sztuce, o stosunku człowieka do niej i jej wpływie na życie. Głównie jednak przewijał mi się tu temat malarstwa lub pisarstwa, dopiero teraz, dzięki książce brazylijsko – amerykańskiej pisarki Frances de Pontes Peebles odkryłam też kolejną artystyczną dziedzinę, o której można pisać w przepiękny, głęboki sposób – muzykę. „Powietrze, którym oddychasz” to druga powieść autorki, pierwszą wydała ponad 10 lat temu, u nas w Polsce ukazała się pod tytułem „Szwaczka”. Autorka otrzymała za nią kilka ważnych nagród i mam nadzieję, że z jej drugą powieścią stanie się to samo – ta proza zdecydowanie zasługuje na szersze uznanie!
„Dla ciebie będę niewidoczna. Będę powietrzem, którym oddychasz.”
Jest to historia Dores, kobiety u kresy życia, która teraz, gdy znikli już jej wszyscy przyjaciele, wraca pamięcią do dawnych czasów. I tak zaczyna się jej opowieść życia, z którą dzieli się z czytelnikiem – jest Brazylijką, sierotą, która wychowała się na jednej z farm trzciny cukrowej w latach 30tych XX wieku. Tam poznała Gracę – Panienkę, u której Dores służyła. Jednak ich relacja od początku była inna niż pomiędzy bogatą córką pracodawców a służbą – dziewczyny do razu poczuły przyciąganie między sobą, i mimo iż ich charaktery były całkiem różne to połączyła jest przyjaźń wielkiej mocy. I tak razem odkryły muzykę i radio, a później gonione ambicjami zapragnęły podbić świat. Czytelnik razem z dziewczynami rusza więc do stolicy kraju, by zachłysnąć się sambą i muzyką płynącą prosto z serca, mimo nękającej ich biedy. Obserwuje jak dziewczyny uparcie dążą do celu, by cały świat usłyszał ich muzykę. Czy jednak tak chorobliwa pogoń za sukcesem, za osiągnięciem szczytów może przynieść szczęście?
„Gdybym mogła odtworzyć dźwiękowo moje życie - gdybym mogła umieścić je na tarczy adapteru jak zdartą, długogrającą płytę – usłyszałabym sambę.”
Książka składa się z nienumerowanych tytułowanych rozdziałów, opowiadającymi historię dziewczyn, które przeplatają się ze słowami piosenek i krótszymi nietytułowanymi rozdziałami pełnych refleksji głównej bohaterki. Dores jest tu narratorem, wypowiada się w pierwszej osobie czasu przeszłego, gdy opowiada o dawnych zdarzeniach i teraźniejszego, gdy snuje refleksje i mówi o swoim ‘teraz’. Styl powieści jest niezwykle przyjemny i bogaty – skupia się zarówno na wydarzeniach, jak i na odczuciach i myślach bohaterki, które teraz, gdy jest już na skraju życia, po przeżyciu dziewięćdziesięciu pięciu lat, mają w sobie głębię i mądrość. Ilość cytatów, które z książki wypisałam, jest naprawdę ogromna!
„(…) dźwięk nigdy nie jest po prostu dźwiękiem. Dźwięk jest pamięcią.”
I znowu to jest tego typu książka, która jest tak dobra, że mam poczucie, iż cokolwiek o niej napiszę, to i tak będzie niewystarczająco. To powieść pełna emocji, ze słodko-gorzką historią, ze świetnie wykreowanymi postaciami i ogromną falą miłości i zrozumienia muzyki. To historia o przyjaźni, mocno skomplikowanej, bo i pełnej zależności i osobistych ambicji, pragnień, których nie dzieli ta druga. Dores od samego początku życia doświadczała całkiem innych sytuacji i zachowań niż Graca, przez co ich podejście do życia jest całkowicie różne. Dores od początku musiała być zaradna, myśleć sama za siebie, a że była bystra to szybko się uczyła, nie polegała na innych.  Graca z kolei stąpała kilka metrów na ziemią, nie przejmowała się sprawami przyziemnymi tylko własnymi ambicjami. Jednak poprzez przywiązanie do Dores zaczęła ją traktować jak tytułowe powietrze, którym oddycha – bez obecności przyjaciółki, której wydawałoby się, że nie zauważa, nie jest w stanie funkcjonować. I tak dziewczyny mocno do siebie przywiązane odbywają muzyczną podróż przez Brazylię, a i później USA pierwszej połowy XX wieku.
„Czy wiedzieliście, że najważniejszym elementem głosu jest powietrze? (…) To powietrze wywołuje wibrację naszych strun głosowych. Powietrze, którym oddychamy, jest pożywką naszego głosu i jego źródłem.”
Tło historyczne i społeczne tej historii (głównie to drugie) jest naprawdę rewelacyjnie oddane. W tamtych czasach w Brazylii (i przecież nie tylko) istniał mocny podział na bogatych i biednych, tym wyraźniejszy, że przeważnie rozróżniał ich kolor skóry. Dodatkowo są to czasy, gdy kobiety były niejako własnością mężczyzn, to ojciec, a później mąż decydował, co się stanie z kobietą. W takich czasach dwie nastoletnie dziewczyny zapragnęły walczyć o swoje. Wykazały się ogromną odwagą i myśleniem pod prąd, które ostatecznie zagwarantowały im sukces.
„Ale teraz, kiedy ujrzałam świat z góry, jakże mogłabym wrócić do banalnego życia na dole?”
Wspomniałam już też, że książka pełna jest refleksji i przemyśleń. Oczywiście głównym tematem jest muzyka, szczególnie samba, jednak sporo znajdziemy też tutaj bardziej przyziemnych refleksji na temat człowieka i jego związków z innymi. Dores ostatecznie zostaje autorką tekstów piosenek, przez co ważna dla niej jest nie tylko melodia, ale i słowa. To, czego nie da się wyrazić w rozmowie, da się wyrazić w śpiewie. Ciężko to opisać, naprawdę musicie sami to przeczytać – z książki wylewa się powiązanie człowieka z muzyką, dusza artysty miłującego rytm, melodię i słowa. To naprawdę piękne i mądre przemyślenia. Wiele jest tu też o ogólnych wartościach jak przyjaźń, miłość czy prawda.
„Potrafiłam znieść tysiąc uderzeń każdej pięści, ale słowa? Słowa zawsze mnie obezwładniały.”
Ogólnie o książce mogłabym pisać jeszcze długo, tutaj dotknęłam tylko czubka góry lodowej tego, co ta powieść ze sobą niesie. Niemniej jednak mam nadzieję, że choć trochę zachęciłam Was do sięgnięcia po ten tytuł – ja jestem książką oczarowana, to była naprawdę cudowna przygoda, pełna muzyki, słów i uczuć. Na długo zostanie w mojej pamięci, gdyż niesie sobą wszystko to co literaturze szanuję – i miłość do słowa, i świetną historię, dobre tło historyczno-społeczne, wiarygodnych bohaterów i wiele, wiele emocji. Ogromnie polecam Waszej uwadze ten tytuł!
„Zawsze łatwiej jest myśleć, że nasze intencje są równie ważne jak wynik, ale to nieprawda. Wynik jest wszystkim. Wynik jest tym, z czym musimy żyć.”
Moja ocena: 9/10
 
Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

listopada 11, 2020

Book tour ze "Śladem"!

Book tour ze "Śladem"!

O Przemysławie Żarskim zrobiło się dosyć głośno na początku tego roku z okazji premiery kryminału "Ślad". Ta książka rozpoczyna cykl kryminalny, który na ten moment liczy dwa tomy - jesienią ukazał się tom drugi pt. "Blizna". Jako że nie miałam okazji z zapoznać się z tomem pierwszym po jego premierze, to wydawnictwo we wrześniu udostępniło mi obydwa tomy. Tak się złożyło, że "Śladu" dostałam dwa egzemplarze, więc jeden postanowiłam udostępnić Wam - podejrzewam, że znajdą się osoby, które też nie zdążyły się jeszcze z tym tytułem zaznajomić, a czy może być lepsza forma, by nadrobić zaległości niż wspólne czytanie w formie book toura? :) Tym bardziej, że teraz możliwość korzystania z bezpłatnego dostępu do literatury jest dosyć graniczona... 
Poniżej wklejam opis książki, ja sama zamierzam ją czytać już w tym tygodniu, więc i niedługo napiszę o moich wrażeniach z lektury. Oczywiście jeśli uczestnicy tego BT wyrażą chęć poznania dalszych losów bohaterów "Śladu", to i pomyślimy o BT z drugim tomem cyklu :)

W studniówkową noc 1993 roku ginie Sylwia Nowicka. Dziewczyna kłóci się z chłopakiem i wraca pieszo do domu, a następnego dnia znika bez śladu. Poszukiwania nie przynoszą rezultatu, a wysłany do rodziców list pożegnalny sprawia, że w teorię na temat porwania niemal nikt już nie wierzy.
Blisko dwadzieścia pięć lat później, w jednym z mieszkań w centrum Sosnowca policja trafia na kasetę VHS z zapisem zabójstwa młodej dziewczyny. W mieszkaniu nie ma ciała ani żadnych śladów wskazujących na to, że doszło tu do zbrodni. Komisarz Robert Kreft i jego zespół muszą ustalić, kim jest ofiara, a także kto i kiedy pozbawił ją życia.
Poza tym dlaczego akurat teraz ktoś podrzucił taśmę śledczym?
"Ślad" to opowieść o tym, że jedna nierozważna decyzja może zrujnować życie wielu ludzi i jak wielkie piętno odciska na nas przeszłość. O wyborach, które tkwią niczym drzazga w sercu bliskich i nie pozwalają o sobie zapomnieć. A także o tym, że prawda potrzebuje czasu, zatacza koło i zaciska się pętlą na przyszłości.
Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Czwarta Strona Kryminału w swoim pościeBędzie mi też bardzo miło jeśli wykorzystacie któryś z hastagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.


Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście jutro (czwartek).
Książka ruszy w podróż 13 listopada, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB.


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!
Book tour zorganizowany jest w ramach współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona Kryminału

Lista uczestników:
1. @lajla8888 opinia - klik!
2. @magdolka_tr opinia - klik!
3. @moniaczytairecenzuje opinia - klik!
4. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
5. @kasia_g_autor opinia - klik!
6. @lokata_ewa opinia - klik!
7. @effka.be opinia - klik!

listopada 10, 2020

"Zabójcza biel" Robert Galbraith - maraton czytelniczy #czytamgalbraitha

"Zabójcza biel" Robert Galbraith - maraton czytelniczy #czytamgalbraitha

 


Tytuł: Zabójcza biel
Cykl: Cormoran Strike, tom 4
Tłumaczenie: Anna Gralak
Data premiery: 28.11.2018
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 656
Gatunek: kryminał
 
„Zabójcza biel” to czwarty tom cyklu o weteranie wojennym, detektywie Cormoranie Strike’u pióra J.K. Rowling, która wydaje go pod pseudonimem Roberta Galbraitha. Książka swoją premierę miała w roku 2018, ja czytałam ją teraz w ramach wyzwania #czytamgalbraitha (szczegóły – klik!), któremu mam przyjemność patronować. W tym cyklu autorka ukazuje nam się z całkiem innej strony, jest klimatycznie, ale i mrocznie – widać, że każdy tom dla autorki jest innym wyzwaniem, innym pisarskim eksperymentem. W moim odczuciu tomy prezentują sinusoidę – zarówno pierwszy jak i trzeci bardzo mi się podobały, a drugi i czwarty uważam za troszkę słabsze (niemniej dalej dobre!). Według tej teorii wyczekiwany tom piąty pt. „Niespokojna krew” powinien być majstersztykiem kryminalnym – mam nadzieję, że się nie mylę!
Cały cykl oczywiście zyskał dużą popularność, każda książka sięgała list bestsellerów, powstał też serial telewizyjny na jego podstawie wyprodukowany przez stację BBC.
 
W „Zabójczej bieli” od wydarzeń z tomu trzeciego upłynął rok.  Agencja detektywistyczna Cormorana się rozrosła, zyskała kilku nowych pracowników, a Robin została jego oficjalną partnerką w biznesie. Podczas jej urlopu do agencji przychodzi Billy – młody mężczyzna, który twierdzi, że kiedyś był świadkiem morderstwa dziecka. Problem w tym, że mężczyzna wygląda na niezrównoważonego… Strike jednak przeczuwa, że coś w tej sprawie musi być, więc w wolnej chwili postanawia trochę powęszyć. W tym samym czasie agencja zostaje zatrudniona przez pewnego polityka, który chce znaleźć haki na dwie osoby go szantażujące. Szybko okazuje się, że jedną z tych osób jest brat Billy’ego, a sprawa, której szantaż dotyczy jest przez polityka utrzymywana w ścisłej tajemnicy… Czy może dotyczyć tego o czym mówił Billy?
 
Książka składa się z prologu, 69 rozdziałów i epilogu. Rozdziały rozdzelone są na dwie części, każdy z nich poprzedzony jest cytatem ze sztuki Henrika Ibsena pt. „Rosmersholm”. Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, skupia się naprzemiennie na Strike’u i Robin, nie tylko na ich poczynaniach, ale i myślach i uczuciach. Styl jest przyjemny, akcja toczy się spokojnie, książkę czyta się dobrze. Do tego tomu mam jednak małą uwagę – przez jakieś pierwsze 200 stron miałam wrażenie, że autorka często się powtarza przypominając kluczowe losy bohaterów – o kwestii poruszanej w tomach poprzednich wystarczy wspomnieć raz, a tu miałam wrażenie, że wracamy do tych samych tematów co kilka stron. Na szczęście nie dzieje się tak przez całą powieść, jednak przy pisarce mającej na swoim koncie już tyle książek, jednak jest to coś, co zwraca uwagę.
 
Tym razem Strike i Robin zabierają nas do brytyjskiego Parlamentu, w sam środek afery, której centrum oscyluje wokół ich pracodawcy. Co ciekawa, akcja powieści toczy się w czasie, gdy kraj przygotowuje się na Igrzyska Olimpijskie 2012, które faktycznie wtedy miały miejsce. Wydarzenie ma swoich zwolenników i przeciwników, bohaterowie pod przykrywką uczestniczą w protestach i ruchach oporu. Razem z nimi wybieramy się też do rodziny arystokratycznej, której życie, podejście i problemy wyglądają jednak całkiem inaczej niż naszej dwójki bohaterów. Muszę szczerze przyznać, że wątki nawiązujące do polityków i ich sposobu bycia nigdy nie były moimi ulubionymi i Rowling nie jest tu wyjątkiem - mimo że widzę sporo plusów takiego osadzenia historii, to jednak nie trafia ona do mnie na poziomie emocjonalnym. Intryga poprowadzona jest poprawnie, autorka jak zawsze kluczy, podrzuca nam strzępki informacji, myli ślady, tak że nie sposób domyślić się rozwiązania zagadki.
 
Wygląda na to, że powoli wątek prywatny, którego tak brakowało mi w pierwszych tomach, nagle zaczął się mocno rozrastać. W „Zabójczej bieli” miałam wręcz wrażenie, że rozterki emocjonalne bohaterów dominują nad samą zagadką kryminalną. O ile u Robin jeszcze coś faktycznie się dzieje, o tyle przemyślenia Strike’a są tu już dosyć wtórne, nie wnoszą nic nowego, przez co trochę mnie drażniły. Wydaje mi się, że tu balans pomiędzy sprawą a życiem prywatnym został mocno zachwiany – w trzecim tomie był wyważony idealnie, tutaj niestety przeważył na nie tą stronę co powinien.
 
Niemniej jednak, mimo mojego wytykania minusów, nadal uważam książką za dobry kryminał. Bohaterowie są wyraziści, akcja ciekawa, niespieszna, tocząca się w przyjemnym tempie, intryga zagmatwana. Książka oczywiście jak zawsze przemawia też do mnie brytyjskim klimatem – tym razem wyższych sfer. Uważam jednak, że mogła być nieco krótsza – można by wyrzucić z niej trochę powtórzeń i trochę skrócić wewnętrze rozterki Strike’a 😉 W każdym cyklu jednak muszą być lepsze i gorsze tomy, ten jednak nie był na tyle zły, by zniechęcić mnie do poznawania dalszych losów bohaterów. Ba! Może i wzmógł moją ciekawość, gdyż autorka znowu postawiła bohaterów na rozdrożu… W każdym razie niecierpliwie czekam na tom piąty!
 
Moja ocena: 7/10
 
Za egzemplarz książki i audiobook do recenzji, a także za możliwość objęcia wyzwania czytelniczego patronatem dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiego!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

listopada 05, 2020

"Liliowe opium" Julia Gambrot

"Liliowe opium" Julia Gambrot


Autor: Julia Gambrot
Tytuł: Liliowe opium
Cykl: Różany eter, tom 2
Data premiery: 03.06.2020
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 640
Gatunek: opowieść obyczajowa / romantyczna / historyczna / kryminalna
 
Julia Gambrot rok temu oczarowała mnie swoim debiutem pt. „Różany eter”, który z powodzeniem łączył wątki wyjęte rodem z książek Jane Austen, zagadkę kryminalną i początkujący świat odkryć medycznych. Już wtedy, przy jego recenzowaniu (klik!) wyraziłam chęć przeczytania kontynuacji tej historii. Dlatego też gdy dowiedziałam się o tegorocznej premierze pt. „Liliowe opium” bez zastanowienia zdecydowałam się na lekturę. Jednak chyba może oczekiwania okazały się za wysokie – już na wstępie muszę zaznaczyć, że kontynuacja nie spodobała mi się tak mocno jak debiut autorki. Zaraz postaram się uzasadnić swoją ocenę.
 
Od wydarzeń z „Różanego eteru” minęło kilkanaście lat. Świat stoi na progu Wielkiej Wojny, nastroje społeczne i polityczne są bardzo burzliwe. W takich czasach Lilia von Schiller, przyjaciółka Róży, pracuje w przychodni, w której pewnego wieczoru zjawia się dziewczyna twierdząca, że jest osieroconą córką jej dawno zmarłego brata. Dziewczyna ma jego zdjęcie, dużo wie o ich rodzinie, więc Lilia nie ma wątpliwości, że to prawda. Postanawia przygarnąć swoją siostrzenicę i zapewnić jej odpowiednie wykształcenie. W ich drodze powrotnej dorożkarz nie chce przejeżdżać przez park, więc kobiety postanawiają przejść ten kawałek pieszo. Po drodze mają dziwne wrażenie, że ktoś je obserwuje, znajdują też porzucony kobiecy kapelusz. Niedługo później dowiadują się, że jedna ze znajomych pokojówek uznana została za zaginioną, a jakiś czas później zostaje znalezione jej ciało… Czy to tamtej nocy została zabita? Czy Lilia i jej siostrzenica były o krok od mordercy? I czy siostrzenica naprawdę jest tym za kogo się podaje oraz jaki miała cel w ujawnieniu się właśnie w tym momencie?
 
Książka podzielona jest na 32 rozdziały. Narracja prowadzona jest przez Lilię w pierwszej osobie czasu przeszłego, przez co automatycznie bardzo dobrze poznajemy myśli i odczucia bohaterki, a i tylko jej oczami oglądamy zastany świat. Styl powieści jest poprawny, lektura nie nastręcza problemów.
 
Problemem jednak była dla mnie główna bohaterka, co jakby od razu negatywnie wpływa na mój odbiór lektury. Lilia do tej pory nie wyszła za mąż – jej miłość życia zginęła na Titanicu, więc dziewczyna, a raczej dorosła kobieta, poświęca się w większości swojej pracy, co dosyć mocno jest widoczne w powieści – bohaterka podchodzi do wszystkiego bardzo akademicko, podczas rozmowy czy rozmyślań na tematach medyczne rzuca wręcz definicjami haseł z podręcznika. Poza tym jak na swój wiek jest dosyć mocno naiwna i rozpieszczona – to co chce to musi mieć i musi mieć to już. Każdy pomysł, na który wpadnie musi zrealizować, nie myśląc kompletnie o konsekwencjach i tym jak to może wpłynąć na innych ludzi. W tomie poprzednim takie zachowanie jeszcze mogło być zrozumiałe – dziewczyny były młode i dopiero pierwszy raz zderzały się z dorosłym światem. Teraz było to po prostu irytujące, a jako że całość przedstawiona była oczami właśnie takiej postaci, to ciężko rozdzielić ją z całą resztą historii.
 
Niemniej jednak chcę tu znaleźć jakieś plusy. Na pewno warto wspomnieć o tle historycznym powieści – tu historia jest, ale odgrywa rolę poboczną – autorka nie zasypuje nas zagmatwaną polityką, ale zgrabnie wplata prawdziwe wydarzenia w rozmowy postaci, przez co wiemy jakie klimaty i niepokoje panują wśród naszych bohaterów.
 
Na plus na pewno trzeba też zaznaczyć wątek z osieroconą córką zmarłego brata Lilii. Ta dziewczyna od początku niepokoi, zachowuje się dziwnie, przez co wzbudza w czytelniku podejrzenia i nerwowość (tu w pozytywnym sensie 😉). Ciężko zgadnąć dlaczego postępuje tak a nie inaczej, i cały czas gdzieś nad czytelnikiem wisi pytanie czy możliwe jest by dziewczyna miała coś wspólnego ze zbrodniami. To na pewno całkiem udany wątek.
 
Co do samych morderstw, to raczej przyćmiła je postać Lilii, a szczególnie jej rozterki uczuciowe i bardzo nachalne romanse. W tomie poprzednim udało się autorce ładnie wywarzyć wszystkie tematy, tak że nie przyćmiewały się nawzajem, a tworzyły bardzo zgrabną całość. Tutaj tego mi zabrakło, więcej było naiwnego romansu niż czegokolwiek innego, co mocno zmieniło klimat całej historii.
 
Na koniec poruszmy jeszcze wątek medyczny, który również zachwycił mnie w tomie pierwszym. Tutaj, jak już wspomniałam, jest potraktowany bardzo podręcznikowo i wyrywkowo. Bohaterka przyjmuje chorych i ich odwiedza i wtedy zarzuca nas swoją wiedzą kreując się na wielką lekarkę. Nie ma to jednak już dawnego uroku nauczania medycyny, zdobywania wiedzy na studiach, odkrywania nowych praktyk, jest zwyczajna, niezbyt ciekawa praca w klinice bohaterki uważającej się za lepszą od innych.
 
Jak widać, książka wzbudziła we mnie dosyć skrajne uczucia. Liczyłam na świetny klimat i połączenie wątków historycznych, medycznych, kryminalnych i obyczajowych, a dostałam jakby trzy powieści na siłę sklejone w całość.  Ogromnie żałuję, że historia nie była przedstawiona przez Różę tak jak to miało miejsce w „Różanym eterze” – to była dużo sympatyczniejsza postać, a jako że powieść prowadzona jest w narracji pierwszoosobowej, to właśnie od głosu tej głównej postaci zależy ogólny odbiór powieści. Mnie Lilia denerwowała, więc nie było szans, bym mogła się zachwycić całością. Podobał mi się rys historyczny i wątek z siostrzenicą, przebłyski intrygi kryminalnej i sekcji zwłok ofiar. Nie tracę więc nadziei, że autorka wróci do formy ze swojego debiutu – naprawdę bardzo bym chciała przeczytać jej książkę z podobnym wyważeniem poruszanych tematów co w „Różanym eterze”.
 
Moja ocena: 6/10
 
Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Lira!

Książka dostępna jest też w abonamencie