kwietnia 23, 2021

"Wiwisekcja zbrodni" Andrzej Janikowski

"Wiwisekcja zbrodni" Andrzej Janikowski

 

Autor: Andrzej Janikowski
Tytuł: Wiwisekcja zbrodni
Data premiery: 24.06.2020
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 576
Gatunek: kryminał
 
„Wiwisekcja zbrodni” to debiut literacki Andrzeja Janikowskiego. Jak czytamy na okładce książki, autor od lat związany jest z rynkiem wydawniczym, a jego inspiracją jest historia, szczególnie chrześcijańska i powszechna. W czasie wolny gra w szachy, co na pewno znajduje odzwierciedlenie w książce w relacji pomiędzy śledczym a mordercą.
 
Fabuła powieści rozpoczyna się brutalnym morderstwem – na terenie parku we Wrocławiu znalezione zostaje ciało mężczyzny, które wygląda na krzyżowane. Do sprawy przydzielony zostaje podkomisarz Roman Sadowski razem z jego nowym partnerem – starszym sierżantem Jerzym Madrygałkiewiczem. Śledczy podejrzewają obsesję mordercy na tle religijnym – w końcu cała sceneria zbrodni przywodzi na myśl drogę krzyżową i ukrzyżowanie. Dlaczego więc ofiara umarła? Czy za własne grzechy czy może odkupywała innych? Kiedy chwilę później odkryte zostaje kolejne ciało – tym razem znajduje się na ogródkach działkowych i jest to starszy mężczyzn przybity na pal. Czy w takim razie policja ma do czynienia z seryjnym mordercą, który swoje zbrodnie inscenizuje na sceny zaczerpnięte z Biblii? Dlaczego zabija, kim jest i czy uda się śledczym rozwiązać zagadkę zanim padną kolejne ofiary?
 
Książka składa się z 76 rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez Sadowskiego i mordercę nazywanego Wodami Eufratu. Styl powieści jest bardzo uważny, skupiony na szczegółach otoczenia, opisów każdej czynności i przemyśleń bohaterów. Wielu czytelników zarzucało książce, że jej słownictwo jest mocno oderwane od policyjnej rzeczywistości, jest za mocno wyszukane i ugrzecznione. Ja nie zwróciłam na to szczególnej uwagi, język, którym napisana jest książka mi nie przeszkadzał, jednak chyba muszę podkreślić, że książki słuchałam w formie audiobooka, a to zawsze wyklucza szczególne skupienie na warstwie językowej.
 
Głównym bohaterem jest tutaj podkomisarz Sadowski. To mężczyzna w okolicy 40stki, niedoszły ksiądz, który ostatecznie zdecydował się na inną służbę niż kapłańska. Nigdy nie założył rodziny, to praca była cały czas dla niego na pierwszy miejscu, teraz jednak czuje się już zmęczony i wypalony. W takim to momencie trafia do niego najważniejsza sprawa w całej jego karierze. Czy sobie poradzi?
 
Akcja powieści toczy się dosyć szybko, morderca atakuje praktycznie z dnia na dzień, śledczy tak naprawdę nie mają wytchnienia. Czytelnik jednak tego tak nie odczuwa, gdyż szczegółowe opisy mocno całą akcję spowalniają. Fabuła jest dosyć skomplikowana. Z początku wszystko wskazuje na to, że morderca mocno inspiruje się historią chrześcijańską, później jednak śledztwo zmienia kilka razy swój tok. Odnosiłam przez to wrażenie, że historia jest komplikowana na siłę, za dużo razy zmieniał się kierunek śledztwa, przez co w pełnym momencie zaczęłam odczuwać przesyt tematów. Bo mamy tu tak naprawdę wszystko, co w polskiej historii odegrało znaczącą rolę – poczynając właśnie od wiary, poprzez historię obozów koncentracyjnych, aż po katastrofę w Smoleńsku. Trochę za dużo tu tej męczącej polskości, męczennictwa i innych niekoniecznie pozytywnie kojarzących się motywów.
 
Przez wielość tropów, które po kolei omawiane są w powieści, trochę gdzieś mi się zagubiła esencja tej książki. Wydaje się, że gdyby zrezygnować z połowy tych wątków, skrócić opisy i podkręcić trochę charakter bohatera, by nie był on taki jęczący, wyszedłby z tego naprawdę dobry kryminał. A tak niestety gdzieś w połowie miałam już dosyć i reszty słuchałam raczej na siłę. Szkoda, bo pomysł był fajny, a gdyby jeszcze trochę konkretniej popracować nad wykonaniem, to mogłoby z tego wyjść coś naprawdę fajnego. Nie wiem czy w przyszłości dam jeszcze szansę autorowi, może, o ile książka będzie o połowę chudsza 😉
 
Moja ocena: 5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Lira!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

kwietnia 22, 2021

"Niebezpieczne zabawy" Karina Obara

"Niebezpieczne zabawy" Karina Obara

 

Autor: Karina Obara
Tytuł: Niebezpieczne zabawy
Data premiery: 09.02.2021
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 272
Gatunek: kryminał / thriller / powieść obyczajowa
 
Kiedy trafiła do mnie książka „Niebezpieczne zabawy” Kariny Obary, o jej autorce nie wiedziałam nic, nigdy wcześniej nie słyszałam jej nazwiska. Zaskoczyło mnie więc to, że na swoim koncie ma już kilka powieści, „Niebezpieczne zabawy” są jej szóstą książką, która ukazała się na naszym rynku. Z jednej strony zdziwiłam się więc, że nazwisko jest mi nieznane, szczególnie, że książka trafiła do mnie jako połączenie kryminału, thrillera i powieści obyczajowej, więc ewidentnie jest to mój gatunek, z drugiej ucieszyłam się, że będę mogła odkryć nową autorkę, którą potencjalnie może okazać się warta zapamiętania. Czy moje nadzieje zostały spełnione?
 
Historia „Niebezpiecznych zabaw” kręci się wokół młodej kobiety, malarki Igi. Osiemnaście lat temu ktoś brutalnie zamordował jej matkę i to właśnie ona, wracając ze szkoły, znalazła jej ciało. Od tej pory mieszka razem ze swoją ekscentryczną, małomówną ciotką, która mimo że przygarnęła Igę, to nie pomaga jej w odnalezieniu się w nowej rzeczywistości. I tak żyją obok siebie, do czasu Iga po wyjeździe na Capo Verde, gdzie usłyszała o kolejnym brutalnym morderstwie, dochodzi do wniosku, że by w końcu ruszyć ze swoim życiem, musi zamknąć rozdział związany ze śmiercią matki. Chce się dowiedzieć dlaczego zginęła i kto tak naprawdę ją zabił. Szybko okazuje się również, że charakter ciotki to też efekt pewnej traumy. Co się wydarzyło w jej życiu? Czy Iga w końcu pogodzi się z przeszłością i da radę budować własne życie?
 
Książka składa się z prologu i 5 tytułowanych części. Nie ma podziału na rozdziały, fragmenty książki rozdzielone są po prostu gwiazdkami. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego, narratorką jest Iga. Cała książka to tak naprawdę jej opowieść, mało tu dialogów, to raczej taki monolog wewnętrzny, przemieszanie poplątanych uczuć ze wspomnieniami. Styl powieści jest nieco dziwny, dosyć chaotyczny, autorka często przeskakuje z tematu na temat, przez co ma się poczucie, że niewiele tematów zostaje tu zamkniętych. Stylistycznie książka jest poprawna, więc i nie lektura nie sprawia problemów, jednak ta chaotyczna, niewiele wnosząca w temat narracja raczej niespecjalnie zaciekawia. Do tego dialogi, które przytacza nam narratorka, są raczej niespecjalnie realistyczne – nikt przecież w normalnej rozmowie nie wygłasza wielominutowych mądrych przemów, a tego było tu sporo.
 
Postać Igi na pewno jest skomplikowana. To młoda kobieta szukająca swojego ‘ja’, artystka dążąca do perfekcji i rozczarowana swoimi nieumiejętnymi próbami jej uchwycenia. Wplątuje się w różne dziwne związki z mężczyznami, próbuje zrozumieć ciotkę i poczuć, że ma rodzinę. Sama taką też chce stworzyć, jednak trauma z przeszłości, zadra, która w niej siedzi, nie pozwala jej tak naprawdę zbudować nic prawdziwego. Nie można więc nie przyznać, że to całkiem skomplikowana postać.
 
Temat książki oczywiście jest ciekawy – poszukiwanie siebie i odpowiedzi na pytania o tajemnice rodzinne, próba zrozumienia samej siebie i własnej rodziny, dzieciństwa, okresu nastoletniego i tego całkiem dorosłego. Jednak jego sposób przedstawienia nie całkiem mnie przekonał, odnosiłam wrażenie, że to takie dużo gadania tak naprawdę o niczym. Nie znalazłam tu specjalnie odkrywczych myśli, czy czegoś, co mogłoby zmusić mnie do przemyśleń i zastanowienia, raczej przez większą część powieści czułam się znudzona i może trochę zagubiona, gdyż część głównych wątków tak naprawdę okazała się nierozwiązana.
 
Podsumowując, książka na pewno ma potencjał, autorka rozpoczynając pracę na pewno miała też na nią całkiem ciekawy pomysł. Jednak wykonanie to już inna sprawa – wydaje się, że Obara chciała przekazać za dużo, poruszyć za wiele egzystencjalnych wątków, przez co tak naprawdę żaden nie jest pełny, a nawet wydaje się niedokończony. Teoretycznie wydaje mi się, że wiem, o co autorce mogło chodzić, jednak kompletnie tej książki nie czuję, nie przekonała mnie do siebie, a i na końcu rozczarowała, bo nie przyniosła tak naprawdę żadnych odpowiedzi. Szkoda, bo potencjał był.
 
Moja ocena: 5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Replika!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

kwietnia 21, 2021

"Amok" Izabela Janiszewska

"Amok" Izabela Janiszewska

 

Autor: Izabela Janiszewska
Tytuł: Amok
Cykl: Larysa Luboń i Bruno Wilczyński, tom 3
Data premiery: 14.04.2021
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 408
Gatunek: kryminał
 
W poprzednią środę, 14 kwietnia oficjalną premierę na rynku książki miał „Amok” Izabeli Janiszewskiej, ostatni tom trylogii o dziennikarce Larysie Luboń i komisarzu Brunonie Wilczyńskim. Jest to debiutancka seria autorki, którą w całości wydała w ciągu jednego roku – w końcu „Wrzask”, tom pierwszy cyklu ukazał się 15 kwietnia 2020, czyli dokładnie rok bez jednego dnia wcześniej niż „Amok”. Przed tym autorka poświęcała się dziennikarstwu, a tematy nad którymi wtedy się pochylała wykorzystała w aktualnej trylogii kryminalnej. Ja pisałam Wam o swoich wrażeniach zarówno z „Wrzasku” (klik!), jak i tomu drugiego pt. „Histeria” (klik!), teraz przyszła pora sprawdzić, jak wypada tom ostatni na tle dwóch pierwszych. Czy był równie dobry?
 
Historia „Amoku” zaczyna się od wizyty Brunona u rodziny Sylwii Konopackiej, jego koleżanki z pracy, która poprzedniego wieczoru zaginęła. Bruno od początku podejrzewa Jacka Lewickiego, mężczyznę, z którym wiąże go skomplikowana przeszłość, prawdopodobnie bezwzględnego mordercę. Jacek jednak wydaje się bez winy – wygląda na zatroskanego chłopaka dziewczyny. Czy faktycznie tym razem nie on stoi za porwaniem? Co się stało z Sylwią? Czy uda się ją odnaleźć żywą?
W tym samym czasie Larysa podąża tropem przesyłki, którą otrzymała w finale tomu poprzedniego. To właśnie ona potwierdza jej przypuszczenia, że Paweł, jej przyjaciel i dawny szef, który ostatnio stoczył się na samo dno, nadal żyje. A może przesyłkę wysłał ktoś, kto tylko chce, by Larysa tak myślała? A jeśli to Paweł, to dlaczego bawi się w takie podchody zamiast po prostu pojawić się w mieszkaniu Larysy?
 
Książka składa się z prologu zatytułowanego „Tamta noc” oraz części właściwej nazwanej „Wcześniej”. Nie ma tutaj podziału na rozdziały, są scenki oddzielone przysłowiową gwiazdką. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego na zmianę z punktu widzenia Larysy i Brunona. Od czasu do czasu jednak do głosu dochodzi też Sylwia, która opisuje swoją sytuację w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego. Styl powieści jest spokojny, uważny i skupiony zarówno na poczynaniach jak i odczuciach bohaterów. Całość czyta się przyzwoicie, choć nie tak dobrze jak tom pierwszy.
 
Główni bohaterowie serii też mocno się zmienili – nie jest to jednak zarzut, a raczej normalny bieg rzeczy, w końcu każde kolejne zdarzenie wpływało na ich postrzeganie rzeczywistości, zmieniało ich pogląd do życia, a sami w międzyczasie też poczuli do siebie coś więcej. Ja, jako przeciwniczka romansów w kryminałach, tym wątkiem nie jestem usatysfakcjonowana, tak samo jak przemianą Larysy – w pierwszym tomie to była twarda babka, skupiona na celu, nie bała się niczego. Tutaj niby dalej dąży do celu, jednak uczucie do Brunona chyba ją zmieniło – więcej się boi, może dlatego, że teraz ma więcej do stracenia? Jest to zrozumiała przemiana, choć ja jednak wolałam kiedy ostry wygląd Larysy zgrywał się z jej wnętrzem 😊
Co do Brunona, to jego postać jest tu postawiona w bardzo skrajnych sytuacjach – to właśnie on zostaje ogarnięty zaślepiającym obłędem, przez który po trupach dąży do celu. Czy goniąc mordercę można stać się jednym z nich? Bruno na pewno zbliża się mocno do tej granicy. Czy będzie w stanie ją przekroczyć?
Na pewno warta uwagi jest gra też pomiędzy Brunonem a Jackiem – obydwoje czają się na siebie, który okaże się sprytniejszy, który wygra?
Poza tymi postaciami duży nacisk nałożony jest tu na rodzinę Hallerów, którzy również przewijają się w fabule od tomu pierwszego. Tym razem poznajemy ich jako faktyczną rodzinę, ludzi związanych więzami krwi, czy tego chcą czy nie. Każda rodzina też kryje jakieś tajemnice, jakie skrywają oni?
„Zastanawiałaś się kiedyś nad tym, czym jest rodzina? (…) Według mnie każdy z nas jest w pewien sposób jej więźniem. Nikt nie pyta o to, czy chcemy należeć do tej konkretnej rodziny, w której przychodzimy na świat. Losujemy określony zestaw i nie możemy wymienić go na inny. Nieważne, czy pragniemy być obciążeni jej historią i traumami albo czy akceptujemy panujące w niej zasady. Kiedy się pojawiamy, porządek jest już ustalony, a my mamy obowiązek dostosować się do reguł. W przeciwnym razie zostaniemy odrzuceni, Dorastamy więc w tej zamkniętej, często skażonej przestrzeni i zaczynamy wierzyć, że właśnie tak wygląda świat. A przecież to tylko nasza klatka.”
Intryga kryminalna mocno skojarzyła mi się tutaj z jednym z tomów serii o Cormoranie i Robin Galbraitha (vel. Rowling) – nie będę zdradzać którym, by nie pozbawiać Was elementu zaskoczenia. Ogólnie jest ciekawa, choć może i ona nie wysuwa się tu na plan pierwszy – w końcu to finalny tom, więc i wątki prywatne trzeba dobrze pozamykać. Wątek porwania Sylwii odgrywa tu podobną rolę i mimo że jest znaczący dla rozgrywki pomiędzy głównymi bohaterami, to jednak nie stoi na planie pierwszym.
 
Akcja powieści jest dosyć dynamiczna, cały czas coś się dzieje. Do tego wrażenia na pewno przyczynia się naprzemienny sposób narracji i krótkie scenki, ale także wielość wątków – to obserwujemy śledztwo Larysy, to poszukiwania Sylwii, a jeszcze w międzyczasie prywatną rozgrywkę Brunona i Jacka. Dzieje się więc dużo, ale wszystko rozpisane jest z rozmysłem, więc żadne wątki nie uciekają, nie gubią się po drodze.
 
W poprzednim dwóch tomach autorka fabułę opierała na jakimś problematycznym temacie społecznym – w pierwszym było to wykorzystywanie kobiet, w drugim krzywda dzieci. Tu jako tako głównego tematu nie ma. Może jedynie pojęcie rodziny i tego co ze sobą niesie, jednak jest to gdzieś tam wspomniane tylko raz czy dwa. Tu raczej skupiamy się na akcji, nie ma czasu na głębokie analizy.
 
Na koniec jestem Wam winna odpowiedź na pytanie zadane we wstępie. Czy „Amok” jest równie dobry, jak dwa poprzednie tomy? Niestety odpowiedź jest negująca – moim zdaniem tom finalny wypada na tle całej trylogii najsłabiej. Zabrakło mi tu większości tych elementów, za które tak chwaliłam wcześniejsze tomy – nieoczywistych zachowań bohaterów i mocnego tematu poruszającego jakiś niewygodny problem społeczny. Jasne, może tutaj też się takowych dopatrzeć, ale nie są one wysunięte na plan pierwszy, tak jak miało to miejsce w dwóch wcześniejszych tomach. Jakoś też przestałam tu dostrzegać tą miłość do słowa pisanego, która tak spodobała mi się we „Wrzasku” – nie wiem czy to zmiana mojej wrażliwości na styl powieści, która dokonała się w czasie tego roku, czy może faktycznie ten tom tak odstaje od poprzednich pod względem językowym. Nie jest to jednak książka zła – akcja wciąga, a finał ładnie zamyka całość, choć pewnie część czytelników nie będzie z takiego obrotu spraw zadowolona – ja naprawdę jestem i z ciekawością czekam, co Janiszewska pokaże nam teraz, gdy jej debiutancka trylogia jest już zakończona.
 
Moja ocena: 6/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona Kryminału!


kwietnia 20, 2021

"Chłopiec z lasu" Harlan Coben

"Chłopiec z lasu" Harlan Coben

 

Autor: Harlan Coben
Tytuł: Chłopiec z lasu
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Data premiery: 12.11.2020
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 416
Gatunek: thriller
 
Nie wiem czy znajdzie się na świecie taki czytelnik, który nie słyszał w swoim życiu nazwiska Harlana Cobena. To jedyny współczesny autor, który otrzymał trzy najbardziej prestiżowej nagrody literackie przyznawane w kategorii powieści kryminalnych, w tym tą najważniejszą – Edgar Allan Poe Award. Debiutował w 1990 roku, aktualnie na swoim koncie ma ponad 30 powieści w gatunku thriller / kryminał, sprzedanych w 60 milionów egzemplarzy i tłumaczonych na 43 języki. Oczywiście wiele z jego powieści doczekało się też ekranizacji, zarówno filmowych jak i tych na małym ekranie. W 2018 roku autor zawarł nawet umowę z firmą Netfix, w ramach której w ciągu najbliższych lat zostanie zekranizowanych aż 14 jego powieści! W roku 2020 ukazały się dwie – „Nieznajomy” i „W głębi lasu” (polskiej produkcji, niestety niezbyt dobrej, choć chyba Netflix twierdzi inaczej, bo już teraz polscy twórcy dostali zlecenie na kolejną ekranizację), a teraz 30 kwietnia 2021 premierę będzie miała kolejna pt. „Niewinny”.
„Chłopiec z lasu” to aktualnie jego przedostatnia powieść, w marcu na amerykańskim rynku ukazała się już kolejna o tytule „Win”. Można więc mieć nadzieję, że i polscy czytelnicy doczekają się w tym roku jej tłumaczenia.
 
Historia „Chłopca z lasu” rozpoczyna się w momencie, gdy nastolatek Matthew prosi swoją babcię prawniczkę Hester o pomoc w znalezieniu jego znajomej z klasy – Naomi. Dziewczyna podobno zaginęła, choć nikt tego zaginięcia nie zgłosił, nawet jej własny ojciec nie wygląda na przejętego losem Naomi. Hester, mimo że nie jest pewna czy do zaginięcia w ogóle doszło, obiecuje sprawdzić informacje i zająć się odszukanie dziewczyny. Szybko kontaktuje się z przyjacielem rodziny, Wilde’m, tytułowym chłopcem z lasu, który trzydzieści lat temu jako dziecko nauczył się przetrwania w dziczy bez niczyjej pomocy. Wilde mieszka w tej samej miejscowości co Matthew i potencjalna zaginiona, więc na pewno będzie mógł dowiedzieć się więcej niż sama Hester. I tak powoli na jaw wychodzić zaczynają dziwne tajemnice, te dotyczące zarówno Naomi, jak i jej bogatych ‘znajomych’ z klasy, a także i samego Wilde’a…
 
Książka składa się z prologu napisanego w formie artykułu z gazety i dwóch części – pierwsza jest zdecydowanie krótsza, składa się z 11 rozdziałów, część druga z 29. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego najczęściej z punktu widzenia dwóch postaci: Hester i Wilde’a, choć i czasami zdarzają się też fragmenty przedstawione z punktu widzenia bardziej pobocznych bohaterów. Styl powieści jest prosty, skupiony głównie na przekazywaniu wydarzeń, choć oczywiście nie pomija też warstwy emocjonalnej postaci. Nie można jednak zaprzeczyć, że książka raczej oparta jest na akcji, mniej na analizie postaci. Całość czyta się dobrze i szybko, za co po części na pewno odpowiedzialna jest duża liczba dialogów. W tekście znajdziemy też wiadomości tekstowe wymieniane pomiędzy bohaterami powieści, co osadza akcję mocno w czasach aktualnych.
 
Jak już wspomniałam, książka raczej zalicza się do tych, gdzie liczy się szybka akcja i zaskakujące twisty fabularne. Nie sposób więc się podczas lektury nudzić, postacie cały czas są w ruchu, mamy tu i wymachiwanie bronią i akcje typu szpiegowskiego, a i nawet lot helikopterem 😉 Pod tym względem książka jest na wskroś amerykańska, choć chyba nie można tego odebrać jako zarzut – w końcu Coben to pisarz amerykański, a z tego co widzę, w każdej jego książce główny nacisk właśnie położony jest na akcję.
 
Dlaczego więc warto zwrócić uwagę właśnie na ten tytuł? Na pewno dla postaci, które są dosyć intrygujące. Prym wiedzie oczywiście Wilde, który jest introwertykiem, samotnikiem, raczej nieprzystosowanym do tworzenia stałych relacji z ludźmi.  Dzięki swoim wczesno nabytym umiejętnością poruszania się po lesie, przeżycia w dziczy, jest rewelacyjnym detektywem – kiedyś nawet pracował w tego typu firmie, teraz raczej pełni prywatne usługi. Wygląda też na to, że z jak nikt jest w stanie myśleć jak Naomi, która również mocno odstaje od grupy rówieśników.
Ja jednak dużo mocniej polubiłam Hester, starszą panią, prawniczkę. Wiele lat temu kobieta straciła syna, później męża, przez co jej świat prywatny jest raczej skąpy. Ma w nim oczywiście miejsce na wnuka i synową, jednak chce też im zapewnić poczucie prywatności, więc raczej nie wtrąca się w ich życie. Skupia się więc na pracy, która jest dla niej teraz całym światem. Ale czy faktycznie da się żyć tylko pracą? Nawet tą ukochaną?
 
W książce autor porusza wiele ciekawych tematów, poczynając od poczucia samotności. Tu chyba każdy bohater w jakiś sposób czuje się sam – Wilde z wiadomych względów nie potrafi budować z ludźmi relacji, Hester po stracie najbliższych też nie ma wokół siebie nikogo. Naomi nie ma przyjaciół, a Matthew czuje tęsknotę i pustkę po zmarłym ojcu, podobnie jak jego matka, która próbuje tę dziurę jakoś zacerować, jednak raz po raz kolejne nitki znowu się prują… Jak więc radzić sobie z tym uczuciem?
Poprzez widmo zmarłego syna Hester sporo jest tutaj też o samej żałobie, poczuciu straty i trudności w pogodzeniu się z losem. Wilde też najpierw stracił rodziców (nie wie czy został porzucony, czy co tak naprawdę się z nim stało), a później najlepszego przyjaciela. W życiu większości bohaterów jest więc duża wyrwa.
Wartym wspomnienia tematem jest też gnębienie, którego ofiarą padają dzieci w szkole, a ich oprawcami są rówieśnicy. Autor przedstawia jak dużą presją dla dzieci jest to, by dorównać reszcie rówieśników, dopasować się za wszelką cenę.  
Pod koniec w fabułę wplątuje się trochę wątków politycznych – nie będę rozwijać tematu, by nie zaspoilerować fabuły, jednak muszę ich obecność zaznaczyć, bo przez ich pojawienie książka podobała mi się nieco mniej – po prostu, jak nieraz już tu podkreślałam, typowo polityczne tematy przedstawione w zwyczajny sposób nie wywołują mojego entuzjazmu.
 
Podsumowując, „Chłopiec z lasu” to taka raczej czysto rozrywkowa lektura nastawiona głównie na pęd fabuły i zaskakujące zwroty akcji. Ja wysłuchałam jej w formie audiobooka i spędziłam miło z nią czas, jednak podejrzewam, że szybko uleci z mojej pamięci.
 
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Albatros!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

kwietnia 19, 2021

"Terapeutka" B. A. Paris

"Terapeutka" B. A. Paris

 

Autor: B.A. Paris
Tytuł: Terapeutka
Tłumaczenie: Maria Gębicka - Frąc
Data premiery: 14.04.2021
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Każda nowa książka pióra B.A. Paris to dla fanów thrillerów psychologicznych z nurtu domestic noir spore wydarzenie. Autorka na rynku pojawiła się w 2016 roku z powieścią „Za zamkniętymi drzwiami”, która od razu sięgnęła szczytów list bestsellerów, a w przeciągu trzech miesięcy od premiery sprzedała się w pół miliona kopii egzemplarzy! Do tej pory na rynku ukazały się jeszcze cztery książki tej pisarki, plus „Dublerka”, która została napisana we współpracy z kilkoma innymi brytyjskimi autorkami thrillerów psychologicznych. Książki Paris tłumaczone są na ponad 40 języków, a prawa do ekranizacji jej debiutu zostały sprzedane. Autorka jest bardzo popularna w naszym kraju i wcale mnie to nie dziwi – sama należę do jej fanek!
 
Historia „Terapeutki” toczy się na małym, zamkniętym ekskluzywnym londyńskim osiedlu liczącym ledwie 12 wolnostojących domów. Do jednego z nich właśnie wprowadziła się nowa para – Alice i Leo. To ma być dla nich nowy początek – od półtora roku są w związku, jednak do tej pory widywali się tylko w weekendy – on ma wymagającą pracę, ona mieszkała w dużym oddaleniu od Londynu, w małe spokojnej wiosce. Nowy dom jest dla nich kompromisem i próbą zbudowania prawdziwej rodziny. Mimo oporów Leo, Alice zaprasza wszystkich sąsiadów na parapetówkę, chętnie pokazuje całe mieszkanie i chwali się zmianami, jakie wprowadzili. Kilka dni później okazuje się, że jeden z mężczyzn, który zjawił się na parapetówce, a którego Alice wzięła za jednego z sąsiadów, był tak naprawdę obcym. Nikt go nie znał, nikt go nawet nie widział, tylko starsza sąsiadka, która nie przyszła na spotkanie, przyznała, że kogoś wpuściła na teren osiedla… Kto to był i czego chciał? Z domu nic nie zginęło… Noc później jednak Leo ma wrażenie, że ktoś w nocy kręci się po domu. Domu, który jak się okazuje, ma w swojej historii pewne mocno traumatyczne wydarzenia, które ponad rok temu wstrząsnęły całym osiedlem… Alice wpada w panikę, jednak ze względu na własną przeszłość postanawia dojść do sedna tej zagadki. Co wyniknie z jej prywatnego śledztwa?
 
Książka składa się z 45 krótkich rozdziałów, które od czasu do czasu przeplatane są wstawkami z przeszłości. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, narratorem jest Alice. Styl powieści jest bardzo przyjemny, balans zachowany pomiędzy dialogami, opisami odczuć narratorki, a wydarzeniami jest, jak zawsze u Paris, rewelacyjnie wyważony, przez co książkę czyta się jednym tchem praktycznie za jednym posiedzeniem. Ta autorka zdecydowanie potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika!
 
Oprócz stylu na pewno duża w tym zasługa kreacji głównych postaci. Tu prym wiedzie Alice. To około 40letnia kobieta, tłumaczka literatury, która pracuje w domu, więc chcąc nie chcąc właśnie tam spędza większość swoich dni. Jej doświadczenia z przeszłości, z którymi dopiero niedawno zaczęła sobie radzić (po prawie 20 latach!), wpływają na rodzącą się w niej obsesję dotyczącą byłej właścicielki tego domu – Niny, tytułowej terapeutki. Jednocześnie Alice spragniona jest przyjaciół w nowym miejscu zamieszkania, więc koniecznie chce dołączyć do paczki trzech przyjaciółek, które każdego tygodnia spędzają ze sobą wiele czasu. Szybko okazuje się, że i Nina należała do tej paczki, więc główna bohaterka staje na rozdrożu – naciskać na kobiety, by powiedziały jej wszystko co wiedzą o Ninie i tej traumatycznej nocy czy odpuścić i postawić na zacieśnianie nowych więzi? Jedno przecież wyklucza drogie… Ale czy na pewno? Może da się dowiedzieć czegoś dyplomatycznie, bez narażania na szwank rodzącej się znajomości? Kolejne wydarzenia sprawiają, że Alice cały czas jest czujna, cały czas w stanie gotowości, w końcu podejrzanymi są wszyscy mieszający na tym osiedlu…
I tak jak odczucia Alice się mocno mieszają, tak dzieje się też z odczuciami czytelnika – ja w pewnym momencie podejrzewałam wszystkich. Nie można więc zaprzeczyć, że postać Alice jest dobrze poprowadzona, jej dociekania i wątpliwości nie tylko odsłaniają nowe karty historii, ale w zbudzają w czytelniku duże napięcie i coraz większą niepewność. A tego właśnie od tego typu thrillerów wymagamy, prawda?
 
Akcja powieści głównie skupia się na śledztwie i przeżyciach Alice, więc może nie toczy się specjalnie mocno dynamicznie, jednak zwrotów akcji znajdziemy tu sporo. Co chwilę autorka nas czymś nowym zaskakuje, powoli odkrywa kolejne fakty z przeszłości, co świetnie buduje napięcie i zmienia postrzeganie wydarzeń wcześniejszych. Paris naprawdę wie, jak dobry thriller domestic noir powinien wyglądać.
 
Na koniec krótko wspomnę o ciekawych tematach jakie książka porusza. Na pewno możemy się tu przyjrzeć zależnościom funkcjonowania tak małej, zżytej społeczności, w której pewien czas temu doszło do tragedii. Po niej społeczność musiała odbudować się na nowo. I tu stawiane jest dosyć ostatnio popularne pytanie: jak dobrze znasz swoich sąsiadów?
Drugim istotnym tematem jest kłamstwo i spowodowane nim naderwanie zaufania. W końcu im bliższa osoba, tym kłamstwo mocniej boli, prawda? Jak dalej budować związek, jak dalej żyć, gdy pomiędzy dwójką partnerów brak zaufania? Czy da się je odbudować? Jak duże kłamstwo przekreśla wszystko, co miała przynieść wspólna przyszłość? Autorka stawia nas w tej niekomfortowej sytuacji, kiedy sami zaczynamy się stawić w miejscu bohaterki i zastanawiać jak sami w takiej sytuacji byśmy postąpili.
 
Ogólnie mam wrażenie, że „Terapeutką” Paris powraca do klimatu ze swoich dwóch pierwszych powieści – atmosfera im dalej w fabułę tym mocniej się zagęszcza, powodując coraz większą kotłowaninę myśli. Jak pisałam w pewnym momencie wszyscy wydali mi się podejrzani, zaczęłam nawet podejrzewać wielki spisek. Dzięki krótkim rozdziałom, narracji pierwszoosobowej, gęstej atmosferze i częstym zwrotom akcji książka przyciąga uwagę czytelnika w stu procentach! Bawiłam się przy jej lekturze doskonale, dałam się wciągnąć w wir akcji i nie mogłam się oderwać, póki nie przewróciłam ostatniej strony. Nie znajdziemy tu może tak dużej gamy emocji jak w „Dylemacie”, ale też w tego typu thrillerach chyba tego nie szukamy – tu liczy się wzbudzenie ciekawości i napięcie, a tego w „Terapeutce” jest pod dostatkiem. Fani thrillerów psychologicznych z nurtu domestic noir na pewno będą w pełni usatysfakcjonowani!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Albatros!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

kwietnia 19, 2021

Wygraj "Tajemnicę brakującej głowy"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Tajemnicę brakującej głowy"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Od premiery "Tajemnicy brakującej głowy" Jeffa Cohena i E.J. Coppermana minął już prawie miesiąc! Książka powoli ale systematycznie zyskuje nowych czytelników i zbiera całkiem przyjemne oceny - nie ma się co dziwić, to przecież bardzo przyjemna książka, leciutki kryminał z nurtu cozy crime. Mnie spodobał się na tyle, że objęłam go swoim patronatem medialnym, dzięki czemu teraz przychodzę do Was z aż trzema egzemplarzami do wygrania! 

Jeśli ominęła Was recenzja tej książki, to nic straconego - znajdziecie ją tu - klik!


Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Wydarzenia przedstawione w "Tajemnicy brakującej głowy" toczą się w intrygującym, rzadko spotykanym w kryminałach miejscu - a mianowicie, w Instytucie Krioniki! W związku z tym:
Podaj tytuł innej książki (najlepiej kryminału, ale niekoniecznie) której fabuła osadzona jest w zaskakującej i niespotykanej scenerii. Krótko uzasadnij, dlaczego właśnie to miejsce zapadło ci w pamięć.

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem oraz pod konkursowymi postami na FB i IG. 

  1. Konkurs trwa od 19 do 23 kwietnia do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG w sobotę 24 kwietnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!

26.04 aktualizacja - wyniki konkursu:
Z małym poślizgiem, ale jest! Rozwiązanie konkursu 😊 Tym razem zgłoszeń było niewiele, czy pytanie okazało się za trudne? Przecież dla moich obserwatorów nie ma takiego pojęcia! 😉 Oczywiście jak zawsze dziękuję za wszystkie zgłoszenia, a zwycięzcami tym razem zostają:

1. @z_ksiazka_mi_po_drodze
Jeśli chodzi o nietypowe miejsce zbrodni, to moim zdaniem dobrze pasują tu "Jaskółki z Czarnobyla" - duża część wydarzeń, ma miejsce w opuszczonej, po katastrofie elektrowni atomowej, Prypeci. Trzeba przyznać, że autor osadził swoją powieść kryminalną w interesującej i nietypowej scenerii, przy okazji "przemycając" wiele ciekawych informacji, o tym jak wygląda teraz życie w miejscu tych tragicznych wydarzeń z przeszłości. Co ciekawe, samo morderstwo, nie ma nic wspólnego z "promieniowaniem" 😉 w przypadku tej pozycji, to właśnie ta nietypowa sceneria zachęciła mnie do przeczytania 😁

2. @palulina_000
Gdzie najlepiej ukryć zwłoki? Między innymi zwłokami!! Ośrodek Badań Antropologicznych w USA w skrócie nazywany Trupią Farmą - czytałam kiedyś o nim ale jakoś nie wpadło mi do głowy, że to wprost idealne miejsce na akcję kryminalną 🙈 dopiero Simon Beckett otworzył mi oczy, 3 część serii o Davidzie Hunterze pt. "Szepty zmarłych" to znakomity kryminał i zaskakuje niejednokrotnie. Całą serię polecam gorąco!! 🙂🙃🙂🙃

3. @kulturalnaania
Najchętniej wracam w każde wakacje do serii książek Ulysses Moore ❤️to jest chyba wyznacznik tego, która książka jest naszym największym ulubieńcem! W dodatku to książka uniwersalna, bo zawsze podczas pobytu na działce w górach daję tę serię do poczytania jak nie koleżance to mamie, dziadkowi a nawet babci! Lubię tę serię za pięknie ukazaną przyjaźń między nastolatkami. No i przede wszystkim magiczne drzwi w nowym domu do którego sprowadzają się bliźniaki! Za drzwiami czeka na nas wiele tajemnic i zagadek do odkrycia. To miejsce zapadło mi w pamięć ze względu na bogaty i magiczny świat, który jest ukryty w tej niepozornej willi. Uwielbiam ten klimat i łamigłówki do rozwiązania. W dodatku żadna inna seria tak pięknie nie prezentuje się na półce! I to w genialnych cenach! Za kilkanaście złotych dostajemy twardą oprawę z obwolutą, książkę z rycinami i pięknymi zdobieniami. A do tego w jednej z książek po rozłożeniu obwoluty mamy wielką planszę do gry! Tak bogatego wydania w tak niskiej cenie jeszcze nie widziałam. Warto uzbierać te 16 tomów! Treść i wydanie zachwyca!

Gratuluję!
Wszystkich pozostałych zachęcam jak zawsze do obserwowania profilu, bo już niedługo ruszamy z kolejnym konkursem. Bądźcie czujni! 😊

kwietnia 17, 2021

"Trzynasta opowieść" Diane Setterfield

"Trzynasta opowieść" Diane Setterfield

 

 Autor: Diane Setterfield
Tytuł: Trzynasta opowieść
Seria: Butikowa
Tłumaczenie: Magdalena Słysz
Data premiery: 10.02.2021
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 448
Gatunek: literatura piękna / obyczajowa
 
Diane Setterfield to angielska pisarka, która na rynku pojawiła się w 2006 roku ze swoim literackim debiutem pt. „Trzynasta opowieść”. Książka szybko zyskała szerokie uznanie, długo utrzymywała się na listach bestsellerów, była też nominowana do kilku poważanych nagród literackich. Wydana została w 38 krajach, jej nakład sprzedanych egzemplarzy przekroczył trzy miliony, a w 2013 roku książka została zekranizowana – jedną z głównych ról zagrała Olivia Colman. W Polsce książka po raz pierwszy pojawiła się w tym samym roku co na rynku rodzimym pod szyldem Wydawnictwa Amber. Teraz w 2021 roku Wydawnictwo Albatros wznowiło wydanie w nowej zachwycającej szacie graficznej – książka została wydana pod szyldem serii butikowej, która oczarowuje zarówno przepięknymi opowieściami, jak i formą wydania. To jedne z najpiękniejszych wizualnie książek jakie mam w swojej biblioteczce!
Poza debiutancką „Trzynastą opowieścią” do tej pory na rynku ukazały się jeszcze dwie powieści tej autorki – w 2013 „Człowiek, którego prześladował czas” (Wydawnictwo Amber 2014) oraz w 2019 „Była sobie rzeka” (Wydawnictwo Albatros, seria butikowa 2020).
 
Historia zawarta w „Trzynastej opowieści” zaczyna się w momencie, gdy Margaret Lea, młoda kobieta, która razem z ojcem prowadzi antykwariat, dostaje list. Napisała go znana i niezwykle popularna pisarka Vida Winter, która przez całe życie zwodziła dziennikarzy wymyślonymi opowieściami o swoim pochodzeniu. Teraz, u kresu życia, postanowiła w końcu opowiedzieć prawdę i do tego wybrała sobie właśnie Margaret. Dziewczyna jest mocno zdziwiona tym listem, prócz niewielkich, akademickich biografii osób dawno nieżyjących, nigdy tak naprawdę nic nie wydała. Nawet nigdy nie czytała żadnej z książek Vidy Winter! Zaintrygowana listem postanawia jednak wybrać się na spotkanie, a w międzyczasie nadrobić swoje powieściowe braki. Kilka dni później, już w pełni oczarowana pisarskimi umiejętnościami Vidy, zjawia się w jej rezydencji. I tak zaczyna się opowieść w opowieści…
„Słowa coś takiego w sobie mają. We wprawnych rękach, gdy zręcznie się nimi operuje, potrafią nas zniewolić. Spowijają nasze ciało jak pajęczyna, a kiedy jesteśmy już tak zauroczeni, że nie możemy się ruszyć, przedostają się pod skórę, przenikają do krwi, paraliżują myśli. Czynią w nas swoją magię.”
Książka składa się z trzech części, tak cenionych przez główną bohaterkę w powieściach – z początków, środka i końca. Z tym że tu początki są rozdzielone – książka od nich się zaczyna, i nimi się kończy. Każda z części składa się z nienumerowanych, tytułowanych rozdziałów, a te dzielą się na podrozdziały. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez dwie postacie – Margaret przedstawia wydarzenia toczące się aktualnie, Vida opowiada o swoim dzieciństwie.
„(…) milczenie nie jest naturalnym środowiskiem dla opowieści. One potrzebują słów. Bez nich bledną, słabną i umierają. A potem człowieka prześladują.”
Styl powieści jest uroczy! Spokojny, przyjemny, nasuwa na myśl powieści wiktoriańskie, powieści z XIX i początków XX wieku. Bo i atmosfera w książce panuje tu podobna, a nawet nasuwa skojarzenia z powieściami gotyckimi? Stary dom skrywający tajemnice, opowieści z przeszłości pełne dziwnych zdarzeń snute w bibliotece przy kominku… Przepiękny klimat! Do tego od czasu do czasu narrator wtrąca ciekawe spostrzeżenia dotyczące miłości do książek i więzi rodzinnych, szczególnie tych dotyczących straty i poczucia całości. Naprawdę oczarowała mnie tak historia!
„(…) moja historia… osobista historia… skończyła się, zanim rozpoczęłam karierę pisarską. Opowiadanie historii było tylko sposobem na zapełnienie czasu do momentu, gdy nastąpił koniec.”
Jak wspomniałam, w tej historii autorka zawarła całą swoja miłość do książek. Znalazłam nawet informację, że o ten tytuł nazywany jest ‘listem miłosnym do sztuki czytania’. I tak naprawdę jest. Tu książki, skrywające tyle pięknych opowieści cały czas są na planie pierwszym. Margaret pracuje w antykwariacie i z książkami związana jest mocniej niż z czymkolwiek i kimkolwiek innym.
„Zawsze pożerałam książki, czytałam na każdym etapie życia i nie było takiej chwili, żeby czytanie nie stanowiło dla mnie największej przyjemności. Nie będę jednak udawać, że w dorosłym życiu lektury robią na mnie takie wrażenie, jakie robiły w dzieciństwie. Wierzę w opowieści. Kiedy czytam, wciąć całkowicie się zapominam. Ale to już nie to samo co dawniej.”
Drugą główną postacią jest pisarka, która całe życie twierdziła, że opowieści są dużo lepsze niż prawdziwe życie. I te dwie, zakochane w powieściach postacie, spotykają się razem (w biblioteczce!) by napisać kolejną, tym razem prawdziwą, która jednak jest bardziej fantastyczna niż niejedna wymyślona historia.
„Czy jest lepsze miejsce, żeby zabić czas, niż biblioteka? A w moim przypadku, czy mógłby być lepszy sposób, żeby poznać kogoś, niż sprawdzając, jakie książki wybiera i jak je traktuje?”
Poza tematem miłości do książek, który poruszany jest naprawdę szeroko, ale też z dużym wyważeniem, więc nie ma się wrażenia dominacji, sporo mówi się też tu o więziach rodzinnych, a szczególnie tych dotyczących bliźniąt. Obydwie postacie właśnie to ze sobą łączy, właśnie dzięki temu ich drogi się zeszły. Narrator często zastanawia się nad tą nadzwyczajną więzią, która dwie osoby łączy w jedno.
„Ktoś, kto stracił bliźniaka, brata albo siostrę, traci połowę duszy. Granica między życiem a śmiercią jest wąska i ciemna, a taki człowiek zbliża się do niej bardziej niż cała reszta.”
Mamy tu zatem świetny, wiktoriański klimat, uroczy, zachwycający styl opowieści, ciekawe, spokojne i introwertyczne bohaterki, tajemnice z przeszłości i tematy dotyczące miłości do książek i więzi rodzinnych. Wszystko to osnute jest angielską mgłą i jesienną aurą. To była cudowna przygoda, wyciszająca i klimatyczna. Jeśli tak wygląda debiut autorki, to naprawdę nie wyobrażam sobie jak dobre muszą być jej kolejne powieści!
„Znacie to uczucie, kiedy zaczyna się czytać nową książkę, a jeszcze żyje się wcześniejszą? Odkładamy tę poprzednią, ale jej tematyka i wątki – a nawet postacie – nadal tkwią we włóknach naszych ubrań i kiedy otwieramy następną, wciąż nam towarzyszą. Ze mną było właśnie tak. Przez cały dzień nie mogłam się skupić. Myśli, wspomnienia, uczucia, oderwane fragmenty mojego życia, to wszystko nie pozwalało mi się skoncentrować.”
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Albatros!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

kwietnia 17, 2021

Book tour z "Kobietą na krawędzi" zakończony!

Book tour z "Kobietą na krawędzi" zakończony!

W tym tygodniu wrócił do mnie booktourowy egzemplarz thrillera "Kobieta na krawędzi", debiutu literackiego kanadyjskiej autorki Samanthy M. Bailey. Tym samym jest to powrót ostatniej książki, którą puściłam w świat w roku 2020!

Książka ruszyła w trasę 27 lipca 2020 roku, wróciła 14 kwietnia 2021, więc w trasie spędziła 261 dni, czyli 8 miesięcy o 18 dni. Przeszła przez 12 par rąk, jeździła Polskę wzdłuż i wszerz, choć ani nad morze, ani w góry nie zawitała 😊 Jej trasę możecie prześledzić na mapce:


Książka wróciła do mnie w naprawdę dobrym stanie, nosi jedynie niewielkie ślady na okładce, oraz lekko popisaną krawędź, do którego doszło, gdy książka razem z prezentowym markerem była przesyłana do mnie  😊 Wygląda więc na to, że uczestnicy książkę szanowali.

Może nawet aż za bardzo, bo w środku nie znalazłam za wielu śladów po uczestnikach. Tylko 3 osoby zostawiły po sobie wpisy w miejscu do tego przeznaczonym.


Podczas lektury uczestnicy też niewiele komentowali, w książce znalazłam tylko sześć lub siedem krótkich komentarzy - albo aż! biorąc pod uwagę, że w poprzedniej książce nie było żadnego 😉 W każdym razie za każdym komentarz serdecznie dziękuję, bo zawsze przyjemniej, kiedy widać jakie emocje książka wzbudziła w trakcie lektury, co Was zaskoczyło, czy oburzyło 😊




Zaznaczeń kolorowymi karteczkami było nawet jeszcze mniej - zaledwie trzy. Mam nadzieję, że to znaczy tyle, że książka uczestników wciągnęła na tyle, że zapominali robić zaznaczenia 😉


Jak zawsze uczestnicy BT byli zobowiązani do wystawienia książce opinii. 3 osoby się z tego zadania nie wywiązały, jedna w międzyczasie swój profil na IG skasowała, więc ostatecznie skończyliśmy z 8 pełnymi opiniami. Dwie z nich znalazły się na portalu lubimyczytac.pl, pozostałe sześć zostało opublikowanych na Instagramie. Ogólnie czytelnicy byli zadowoleni z lektury, część zgodziła się ze mną, że książka jest miłym, lekkim, niezobowiązującym trhillerkiem, dobrym na relaks,a część była zadowolona jeszcze mocniej. Wygląda więc na to, że lektura tej książki nikogo nie rozczarowała. Poniżej kilka cytatów z opinii uczestników:

Czyta się ją lekko i przyjemnie, język prosty, kartki można powiedzieć, same się przewracały 👌😉 @kaka_books

Fabuła rozwija się dynamicznie, nie jest przegadana, a portrety psychologiczne bohaterów są akurat na tyle głębokie, żeby przysłużyć się treści, a nie ją przyćmić. @poczytaj_my

 Już od pierwszej strony czuć ogromny niepokój, a atmosfera jest tak duszna, że czytelnik momentami wstrzymuje oddech czekając na to, co się dalej wydarzy. @kasia_zelek_czyta

A tutaj pełna lista uczestników z linkami do ich opinii:
1. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
2. @zaczytana_kasiaa opinia - klik! konto usunięte
3. @kaka_books opinia - klik!
4. @filizanka.relaksu (26.08-05.10) brak opinii
5. @lexyogechi  opinia - klik!
6. @katie.czyta  brak opinii
7. @poczytaj_my opinia - klik!
8. @pazurek_czyta (16.12 - 14.02) brak opinii
9. @diversitylibrary opinia - klik!
10 @kasia_zelek_czyta opinia - klik!
11. @effka.be opinia - klik!
12. @przeczytajki opinia - klik!

Jak widać powyżej, dwie osoby mocno książkę przetrzymały, jedna nawet dopuściła do tego, że książka została zniszczona, więc trzeba było organizować nowy egzemplarz. Nie chcę więc takich wpadek wliczać do naszych statystyk, bo inni uczestnicy jednak zasługują na pochwałę za terminowość, jak i spełnienie wszystkich pozostałych warunków udział w BT😊 Zatem 10 osób uporało się z lekturą i wysyłką w 161 dni, czyli średnio 16 dni na osobę, co bardzo ładnie wpisuje się w czas na osobę przewidziany w regulaminie (14 dni + te kilka, w których książka jest w trasie do kolejnego uczestnika). Muszę przyznać, że nie był to book tour łatwy, te kilka wpadek wystawiło mocno moją cierpliwość na próbę. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - wnioski z potyczki zostały wyciągnięte, więc w przyszłości na pewno będziemy mniej narażeni na tego typu błędy😊 Przez takie wpadki też jeszcze mocniej doceniam uczestników, którzy biorą udział w BT chętnie i bezproblemowo - dziękuję zarówno za fajne opinie, jak i dotrzymanie terminów! Widzimy się (mam nadzieję!) w kolejnych BT!


Book tour zorganizowałam na prośbę Wydawnictwa Znak, które udostępniło na ten cel specjalny egzemplarz książki. 

kwietnia 16, 2021

"Weekend" Sherri Smith

"Weekend" Sherri Smith

 

Autor: Sherri Smith
Tytuł: Weekend
Tłumaczenie: Xenia Wiśniewska
Data premiery: 16.03.2021
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 440
Gatunek: thriller
 
„Weekend” to czwarta książka w dorobku kanadyjskiej autorki Sherri Smith.  Debiutowała w roku 2008 powieścią historyczną, która u nas nie doczekała się tłumaczenia. Rok później wydała jeszcze jedną książkę w tym gatunku, po czym zamilkła na 8 lat. Powróciła w 2017 roku z thrillerem, który u nas można znaleźć pod tytułem „Spacer na krawędzi”. „Weekend” jest więc drugą książką w tym gatunku, a zarazem moim pierwszym spotkaniem z tą autorką. Jak ono wypadło?
 
Katie Manning to była gwiazda serialu detektywistycznego dla młodszej widowni, która całe swoje dorosłe życie spędza na nicnierobieniu. Chociaż może to nie całkiem trafne określenie – dziewczyna jest alkoholiczką lubiącą imprezy i nowo poznanych facetów… Kiedy kolejna szansa na powrót na ekran przechodzi jej koło nosa przez jej własną wpadkę, o której dowiedział się cały świat, postanawia że jest to czas, kiedy w końcu musi zmienić swoje życie, zmienić do niego podejście i może obrać inny kierunek rozwoju? Jakikolwiek kierunek rozwoju? Kiedy więc narzeczona jej brata Ellie, pani idealna, proponuje jej weekend w uzdrowisku, schronieniu prowadzonym przez wykwalifikowanego psychiatrę, który nawrócił się na bardziej newage’ową praktykę, Katie postanawia, że to jest to – jej moment zwrotny, jej punkt, od którego wszystko nabierze sensu i rozpocznie nowe życie. Ellie z kolei chce zacieśnić więź z przyszłą szwagierką, gdyż ma wrażenie, że Katie bardzo jej nie lubi… Kiedy więc okazuje się, że na ich babski weekend Katie zaprosiła jeszcze dwie swoje najbliższe przyjaciółki, Ellie jest mocno rozczarowana. Może nie wynika to z samego towarzystwa, a tego, że we trzy dziewczyny robią sobie z całego duchowego podejścia uzdrowiska żarty. Co jeszcze pójdzie podczas weekendu nie tak? Oj, bohaterki nie spodziewają się jak wiele spraw…
 
Książka składa się z prologu i trzech części podzielonych na dni akcji. Rozdziały są nienumerowane, nazwane imieniem bohaterki, z punktu widzenia której przedstawione będą w nim wydarzenia. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez cztery postacie: Katie, Ellie, Ariel i Carmen, więc wydarzenia przez nie przedstawiane są opisywane z ich punktu widzenia i opatrzone ich myślami i emocjami. Styl powieści to pierwsza rzecz, jaka trochę mi w tej książce nie pasowała. Jest bardzo potoczny, moim zdaniem za bardzo, za dużo jest wtrąceń typu nastolatkowego, co mogłoby być wyrażeniem niedojrzałości Katie, jednak nie uzasadnia to stosowania takiego języka przy pozostałych trzech postaciach. Dobór słownictwa nie przypasował mi na tyle, że do końca nie całkiem się do niego przyzwyczaiłam, przez co i odbiór lektury miałam nieco gorszy.
 
Drugim moim głównym zarzutem co do tego tytułu jest nierówne rozłożenie akcji. Przez większą część powieści jest to bardziej historia obyczajowa, nie za wiele się dzieje, czytelnik obserwuje bohaterki, ich każdy krok w uzdrowisku, jednak napięcia odpowiedniego thrillerom, nawet tym lekkim, tutaj zdecydowanie brakuje. Koniec historii z kolei nagle robi się mocno dynamiczny, rodem z amerykańskiego kina akcji, więc ten dysonans jest tutaj naprawdę mocno widoczny.
 
Intryga kryminalna, mimo że nie wysuwa się na plan pierwszy, jest ciekawa, zaskakująca i zmieniająca postrzeganie całej powieści i jej bohaterów. Bohaterki to też całkiem ciekawe osobowości, i mimo że ich warstwa psychologiczna mogła zostać oddana trochę lepiej, to jednak jako postacie lekkiego, niezobowiązującego thrillerka, można je uznać za wystarczające. Każda z nich boryka się z innymi problemami, każda z nich od czegoś ucieka. No, może nie Ellie, której życie wygląda na idealne. Ale chyba takie nie jest, gdyż kobieta swoją przyszłość wiąże z bratem Katie, a on jest mocno od swojej siostry uzależniony, co dla jego przyszłej żony jest nie do zaakceptowania. Ariel żyje w jakimś małym rodzinnym miasteczku, pracuje w hotelu i chyba coś nabroiła. Carmen wiele lat temu porzuciła wymarzone medyczne studia, by opiekować się podupadającym na zdrowiu ojcem i swoim rodzeństwem, przez co ich status życia jest żałośnie niski. Jednak to Katie wydaje się tą postacią postawioną na pierwszym miejscu, to jej problemy zajmują tu najwięcej miejsca. Kiedyś gwiazda, teraz praktycznie nikt, kobieta z problemami psychicznymi i traumami jakie tak mocno gwiazdorskie dzieciństwo w niej zostawiło. Nie można więc zaprzeczyć, że autorka miała dobry pomysł na swoje postacie, a i ich przedstawienie wyszło dosyć sprawnie.
 
Podsumowując, „Weekend” to książka, którą określam jako średnią – widzę w niej i plusy, i minusy. Minusy to na pewno warstwa językowa i nierówne tempo akcji, przez które przez większą część lektury zabrakło mi tutaj napięcia. Nie można jednak zaprzeczyć, że autorka miała pomysł na ciekawą intrygę kryminalną i cztery postacie kobiece, które tak różne od siebie, mimo to jednak dla każda w tym weekendzie widzi szansą na zmianę, poprawę życia na lepsze. Jeśli Wam nie przeszkadza potoczne słownictwo i lubicie bardzo lekkie, kierujące się w stronę obyczaju thrillerki, to możliwe, że książka może Was zadowolić, ja jednak by pozytywnie książkę ocenić, potrzebuję trochę więcej.
 
Moja ocena: 5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

Książka dostępna jest też w abonamencie