stycznia 11, 2022

Book tour z "Krwawymi łzami"!

Book tour z "Krwawymi łzami"!

 

Okres świąteczny trochę spowolnił organizowanie wszelkich akcji czytelniczych, pora jednak już wrócić do normalnego, aktywnego trybu. Na rozruszanie się w tym nowym roku 2022 proponuję Wam book tour z "Krwawymi łzami", kryminałem Wojciecha Wójcika, który na naszym rynku ukazał się pod koniec listopada 2021. Jest to tom drugi serii o policjantach Agnieszce Jamróz i Pawle Łukasiku, jednak obydwie książki powiązane są tylko głównymi postaciami, każda opowiada o innej zagadce kryminalnej. Jeśli jednak chcecie serię przeczytać po kolei, to i do BT z "Kursem na śmierć" można się jeszcze dopisać, więcej informacji znajdziecie tu - klik!
A tymczasem wróćmy do tematu tego posta, czyli book touru z "Krwawymi łzami". Jeśli jeszcze o książce nie słyszeliście, to zapraszam do zapoznania się z moją recenzją - klik! i wywiadem z autorem - klik! A tymczasem zapraszam do zabawy!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Zysk i S-ka w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż w środę wieczorem, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!

Lista uczestników:
1. @like.nobody_ opinia - klik!
2. @pociagzksiazka opinia - klik!
3. @kasia_g_autor opinia - klik!
4. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
5. @kubickakatarzynaa  opinia - klik! 
6. @damazksiazkami opinia - klik! 
7. @annadyczko_mczas opinia - klik!
8. @lokata_ewa  opinia - klik!
9. @agula_czytula 
10. @monikaormanin
11. @izabelawatola  
12. @jakubowska_kasia
13. @zaczytana_panna 
14. @lapraskova (książka jest tu od 19.12)
15. @wel_onka

stycznia 10, 2022

"Za lasami" Monika Litwinow

"Za lasami" Monika Litwinow

 

Autor: Monika Litwinow
Tytuł: Za lasami
Cykl: leśniczy Artur Gawron, tom 1
Data premiery: 05.01.2022
Wydawnictwo: OBLIVIO
Liczba stron: 350
Gatunek: kryminał
 
„Za lasami” to pierwszy krok Moniki Litwinow na polskim rynku powieści kryminalnych. Krok odważny, bo wydany w ramach self-publishingu. Krok, który prawdopodobnie będzie miał swoją kontynuację, gdyż razem z nim, autorka zapowiedziała nam powstanie drugiej części historii.
Prywatnie Monika Litwinow pochodzi z Konina, w którym osadziła akcję swojej powieści. Zresztą to nie jedyny element jej prawdziwego świata, z którego czerpała przy pisaniu tej historii. Kilka z nich zdradza nam w posłowiu, kilka można znaleźć w jej notce biograficznej. Sama książka powstała pod skrzydłami Roberta Małeckiego, którego autorka spotkała na warsztatach literackich organizowanych przez Maszynę do Pisania. Za to rad z self-publishingu udzielał jej Michał Kuzborski, autor i wydawca „Paradoksu kłamcy”. Swoimi własnymi pierwszymi doświadczeniami jako pisarka i wydawca własnej książki dzieli się na nami na blogu monikalitwinow.pl.
 
Historia „Za lasami” toczy się w Koninie i okolicznym Brzeźnie, a jej centrum jest las brzeziński, o który dba leśniczy Artur Gawron. Właśnie tam pewnego styczniowego poranka starszy pan wychodząc z psem na spacer natyka się na kosz pełen jabłek pozostawiony przy ścieżce spacerowej. Pies zaczyna się dziwnie zachowywać, widać, że coś wyczuł. A raczej kogoś – nieopodal znajdują ciało 14letniej dziewczynki, którą ktoś brutalnie pozbawił życia… Ciało jest ucharakteryzowane, choć z początku nikt nie orientuje się do czego jest to nawiązanie. Na miejscu szybko pojawia się brat Artura, policjant Jakub Gawron z nowym partnerem Tomaszem Bielikiem. Artur dociera tam chwilę po nich i sam angażuje się w śledztwo – ma za sobą szkolenie detektywistyczne i jak nikt orientuje się na tych terenach. Czy jednak to wystarczy, by odkryć co kryje się za tą przerażającą zbrodnią?
W tym samym czasie z okolicznego szpitala psychiatrycznego uciekają trzy kobiety – jedna to żona Macieja Lisieckiego, matka trzyletniej Leny, którą dwa i pół roku temu próbowała utopić w wanience… Dlaczego uciekła? Czy zostanie złapana zanim stanie się coś złego?
 
Książka składa się z 42 rozdziałów i epilogu. Każdy rozdział rozpoczyna się określeniem miejsca akcji, zaznaczone są też kolejne dni śledztwa. Narracja prowadzona jest trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy kilku postaci – przede wszystkim przez leśniczego Artura i Macieja Lisickiego, choć od czasu do czasu i inne postacie dopuszczane są do głosu. Styl, w jakim napisana jest powieść, jest naprawdę dobry, to przyjemna, poprawna polszczyzna z poszanowaniem naszego języka. Narrator skupia się na myślach postaci i szczegółach otoczenia, dzięki fabuła zdaje się płynąć niespiesznie, choć nie można odmówić jej też tego, że akcja jest dynamiczna, a naprzemienne przedstawianie rozdziałów z punktów widzenia innych postaci tylko ten dynamizm podbija. Przez to od samego początku książkę czyta się z dużym zainteresowaniem.
 
Mocną stroną tej powieści na pewno są pojawiające się w niej postacie. Przede wszystkim mamy tu leśniczego Artura Gawrona, który wydaje się być głównym bohaterem tej opowieści. To człowiek rozważny, z dobrym kompasem moralnym, który rozumie wartość życia, choć sam boryka się z kilkoma problemami i lękami. Jego miejscem naturalnym jest las, który zna tak dobrze jak własną kieszeń i do którego udaje się, by zwalczyć niechciane emocje. Jest pewny siebie, nie boi się wyrażać własne zdanie i działać w kierunku, który wydaje mu się właściwy, nawet gdy nie jest to zgodne z oczekiwaniami innych. Potrafi wyciągnąć też pomocną dłoń w kierunku osoby potrzebującej, jest dyskretny i wyrozumiały, mimo iż sam kilka lat temu przeszedł przez koszmar… Który teraz może stać się liną łączącą go z mordercą.
Drugą postacią, której poświęcono w książce dużo miejsca, jest Maciej Lisiecki. Od ponad dwóch lat samotnie wychowuje córkę Lenę, zdaje się radzić sobie zaskakująco dobrze. Zawodowo właściciel firmy sprzedającej gry planszowe Nerd House, która cieszy się dużą popularnością w miasteczku i w której wiele dzieciaków spędza całe popołudnia. Maciej też, tak jak Artur, ma w przeszłości kilka szram, które teraz zaczynają o sobie ponownie przypominać… To postać dosyć tajemnicza, którą z początku ciężko wsadzić w odpowiednie miejsce w fabule, choć już gdzieś w okolicy 1/3 książki się to zmienia i łatwo się domyśleć jakie sekrety skrywa…  
 
I właśnie to jest małym minusem powieści. Jak na kryminał bardzo szybko można domyśleć się jego rozwiązania, intryga jest ciekawa, osadzona na oryginalnych motywach, jednak na tyle prosta, że pozbawia czytelnika tego wyczekiwanego finalnego elementu zaskoczenia. No, może nie finalnego, bo tam już zasugerowane jest, co będzie w kontynuacji powieści i ten temat faktycznie jest dosyć niespodziewany, ale tego rozwiązującego zagadkę kryminalną przedstawioną w tym tomie. Zabrakło mi tu zwodzenia czytelnika, podsuwania fałszywych tropów i wyprowadzania na manowce.
 
Właśnie dlatego mam wrażenie, że intryga kryminalna jest tu tylko pretekstem do zwrócenia uwagi, zastanowienia się nad kilkoma trudnymi tematami. Ofiarą morderstwa pada dziecko, nastolatka, więc automatycznie uwaga zwrócona jest na krzywdy wyrządzane dzieciom. Krzywdy różne, fizyczne i psychiczne, które naznaczają dzieci na całe życie. Krzywdy, za które odpowiedzialni są dorośli. Jest też drugi ważny temat, który podsuwa nam już sam opis zamieszczony na tylnej okładce książki. To moralny dylemat o granicach między dobrem a złem i uzasadnieniem swoich czynów.
 
Jak zawsze o tematach poruszanych w powieści mam ochotę napisać dużo więcej, jednak jestem świadoma, że większość czytających tę recenzję, jeszcze po książkę nie sięgnęło, więc pozwolę Wam odkryć je samodzielnie. Na koniec chcę jeszcze tylko wspomnieć o jednej fajnej rzeczy, jaka spodobała mi się w tej książce. No, o dwóch. Po pierwsze miejsce akcji – Konin i okoliczne Brzeźno. Miejsce oddane jest z dużą uważnością, a mała wieś z przylegającym do niej lasem nadaje powieści tajemniczego, trochę złowrogiego klimatu. Druga sprawa to motyw baśni, który autorka sprytnie wykorzystała w powieści. Interpretacja znanych bajek jest tu poprowadzona w całkiem innym kierunku, którego raczej normalnie się w nich nie zauważa. No i sam tytuł jest już nawiązaniem do tego, co każdy z nas zna od najmłodszych lat… Tym razem jednak w dużo bardziej przerażającej interpretacji.
 
Podsumowując, „Za lasami” to udany debiut. Znalazłam w nim zdecydowanie więcej plusów niż minusów, bo ten jest tak naprawdę tylko jeden – intryga kryminalna jest mało skomplikowana. Jako że książka określana jest jako kryminał, i faktycznie zawiera wszystko to, co kryminał zawierać powinien, nie można o tym nie minusie nie wspomnieć, choć patrząc całościowo książka wypada naprawdę pozytywnie. Postacie są dopracowane, pomysł jest oryginalny, a styl, w jakim książka jest napisana, jest bardzo przyjemny i klimatyczny. Jestem z lektury zadowolona, a autorce należą się jeszcze dodatkowe gratulacje za naprawdę przyjazne dla oka wydanie, które jest gwarantem komfortu czytania. Nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć: czekam na więcej!
 
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję autorce i jej wydawnictwu!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

stycznia 10, 2022

Risotto z cukinią i suszonymi pomidorami

Risotto z cukinią i suszonymi pomidorami

 

Rok 2022 kulinarnie zacznijmy przepisem na super-szybkie risotto, które od ponad pół roku co najmniej raz w tygodniu gości na moim stole. Przygotowanie jest banalnie proste, to tylko kilka składników, 20 minut w kuchni i gotowe! W międzyczasie, gdy ryż wchłania bulion, znajdzie się jeszcze kilka chwil na poczytanie książki 😉 Szybko, zdrowo, pysznie i wege – czy może być coś lepszego? 😊

Składniki (2 porcje):
  • 1 cebula
  • 150g ryżu do risotto (u mnie firmy Kupiec - o taki, klik!)
  • 1 średniej wielkości cukinia
  • ok. 30g parmezanu (kawałek ok. 3cm)
  • 6-7 kawałków pomidorów suszonych w oleju lub oliwie (u mnie najzwyczajniejsze, z Carrefoura - o takie, klik!)
  • 100ml wina białego wytrawnego (można pominąć, wtedy wystarczy dodać o 100ml bulionu więcej)
  • 500ml bulionu warzywnego (np. z tego przepisu - klik!, ew. kostkę bulionową)
  • 2 łyżki masła
  • oliwa, pieprz, sól

Przygotowanie (ok. 20 minut):
Parmezan ścieramy na tarce o grubych oczkach do miseczki. Odstawiamy. Cukinię myjemy, odcinamy końce, ścieramy na tarce o grubych oczkach do miseczki, odstawiamy. Cebulę obieramy, kroimy w średniej wielkości kostkę. 

Duży garnek stawiamy na kuchence, wlewamy około 2-3 łyżek oliwy i wrzucamy 1 łyżkę masła, nastawiamy na dużą moc palnika. Kiedy masło się rozpuści wrzucamy pokrojoną cebulę, mieszamy i lekko podsmażamy (około 1-2 minuty) po czym wsypujemy ryż. Mieszamy, pozwalamy mu się chwilkę posmażyć, w tym czasie kroimy pomidory w kostkę. Ryż zalewamy winem, mieszamy i czekamy aż wino odparuje, po czym wrzucamy do garnka przygotowane już pomidorki i cukinię. Lekko solimy, mieszamy, smażymy około 3-4 minut, od czasu do czasu mieszając. Kiedy składniki zaczynają się przylepiać do dna garnka zalewamy około 1/3 przygotowanego bulionu, mieszamy i pozwalamy mu się wchłonąć. Czynność powtarzamy dwa razy, do wlania i wchłonięcia całego bulionu. 

Po tym czasie, gdy potrawa jest już gęsta i zaczyna przywierać do dna garnka, zmniejszamy ogień, wrzucamy pozostałą 1 łyżkę masła i parmezan, dodajemy świeżo zmielony pieprz do smaku (ja lubię dodać go całkiem sporo), mieszamy, pozwalamy jeszcze przez 2-3 minuty potrawie się pogrzać i nakładamy do miseczek. Podajemy i zajadamy – smacznego!

 

Źródło przepisu: @zdrowo_w_15_minut, przepis zmodyfikowany 

stycznia 06, 2022

"W drogę!" Beth O'Leary

"W drogę!" Beth O'Leary

 

Autor: Beth O’Leary
Tytuł: W drogę!
Tłumaczenie: Maria Olejniczak-Skarsgård
Data premiery: 29.09.2021
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 416
Gatunek: komedia romantyczna
 
Beth O”Leary to brytyjska autorka komedii romantycznych, która od 2019 roku wydaje jedną książkę rocznie. Pierwsza, jej debiut nosił tytuł „Współlokatorzy” i został naprawdę ciepło przyjęty przez czytelników. Jej książki tłumaczone są na ponad trzydzieści języków, co zapewniło jej sukces zawodowy zmieniający życie. Teraz autorka zajmuje się tylko i wyłącznie pisaniem powieści, na ten rok zapowiedziany jest już jej kolejny tytuł. „W drogę!” to jej trzecia powieść, która różni się nieco od poprzednich. Może właśnie dlatego we wrześniu 2021 ukazała się u nas jako powieść niezależna, a dopiero 26 stycznia 2022 ukaże się w szacie graficznej zgodnej z serią Mała Czarna.
 
Fabuła „W drogę!” rozpoczyna się od stłuczki samochodowej, do której dochodzi nad ranem pewnego letniego dnia. Dylan i Marcus wjechali swoim samochodem w mini coopera, w którym jechały Addie i Deb oraz towarzyszący im Rodney. Całe to towarzystwo wybiera się w jednym kierunku – do Szkocji na ślub ich wspólnej znajomej. Dlatego też, kiedy auto Marcusa zostaje odholowane, wszyscy razem pakują się do mini coopera, choć Addie naprawdę jest to nie w smak. Okazuje się, że ją i Dylana łączy skomplikowana przeszłość, przez jakiś czas byli ze sobą w związku, jednak nie skończyło się to happy endem. Teraz mają przed sobą kilka dobrych godzin wspólnej jazdy. Czy uda im się znieść tyle czasu w swoim towarzystwie? A może w końcu dzięki tej podróży zapanuje między nimi zgoda, do której nie umieli dojść przez ostatni rok? Przy denerwującym i zaborczym Marcusie oraz bezpośredniej Deb może to jednak nie być takie proste…
 
Książka podzielona jest na części ‘teraz’ i wtedy’. Ta pierwsza odnosi się do podróży mini copperem, ta druga opowiada historię znajomości Addie i Dylana. Całość składa się z nienumerowanych krótkich rozdziałów napisanych naprzemiennie z perspektywy Dylana i Addie w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego. Styl powieści jest lekki i prosty, w przeważającej części składa się z dialogów, ale też nie szczędzi opisów odczuć głównych bohaterów. Jak na komedię to niewiele jest tutaj typowo pozytywnego humoru, raczej wszystko podszyte jest jakimiś słodko-gorzkimi uczuciami. Książka też różni się od poprzednich dwóch O’Leary tym, że autorka skupia się tutaj mocniej niż wcześniej na strefie fizycznej dwójki głównych bohaterów, ich fizycznej fascynacji i pierwszych wspólnych miłosnych doznaniach. Jako że ja nie przepadam za takimi romansowymi wątkami, więc i tu miałam trochę obiekcji, choć muszę przyznać, że finalnie koniec sprawił, że nie oceniłam książki tak surowo, jak z początku zakładałam.
 
Jak wspomniałam, książka opowiada historię znajomości Addie i Dylana. To dwójka młodych bohaterów, którzy ledwo co przekroczyli dwudziestkę, obydwoje poszukujących swojego miejsca na świecie, celu w życiu. Autorka dobrze odmalowała charaktery bohaterów, którzy mocno się od siebie różnią. Dylan jest poetą, który przez dorastanie w zamożnej rodzinie jest lekko oderwany od rzeczywistości. Choć to nic w porównaniu z jego przyjacielem Marcusem. Addie na tle tych dwóch jest naprawdę poukładana, choć początkowo fabuła sugeruje, że i ona ma swoje za uszami. I właśnie ta zagadka z przyszłości jest tym, co trzyma czytelnika przy lekturze. Co się takiego stało pomiędzy Dylanem a Addie, że teraz praktycznie nie są w stanie na siebie spojrzeć? I co zrobił Marcus, że Dylan zerwał ich przyjaźń? Czytelnik musi być cierpliwy, autorka spokojnie, po kolei snuje swoją opowieść, by dopiero pod koniec zdradzić, co za tym wszystkim się kryje. I to zmienia postać rzeczy i odbiór lektury, wierzcie mi!
„(…) liczy się to, co faktycznie się wydarzyło. W każdym z nas tkwi potencjał do złego. Gdyby mierzono nas tą miarą, wszystko wypadlibyśmy słabo. Ważne jest, jak się postępuje.”
Jak zawsze u Beth O’Leary pod płaszczykiem lekkiej miłosnej historii kryje się wiele trudnych tematów. Na przykładzie Marcusa i Dylana obserwujemy jak mocno wychowywanie w rodzinie, w której dominuje tyran, jest krzywdzące dla dzieci, jakim bagażem obarcza je na całe życie i jak trudno później jest się spod tego wpływu uwolnić. Ich relacja też nie jest wolna od problemów, wręcz można powiedzieć, że ich przyjaźń jest toksyczna. Nad tym wszystkim góruje jednak jeszcze jeden trudny temat, ale ten musicie odkryć sami 😊
Żeby nie kończyć jednak trudnymi tematami, wspomnę też o pozytywnym obrazie mocnej i niezależnej kobiety przedstawionej w książce. Jest nią Deb, siostra Addie, która zdecydowała się na samotne rodzicielstwo. Deb nie przejmuje się co ktoś o niej myśli, robi to, na co ma ochotę, a jednak w kluczowych momentach pamięta o innych – to ona jest podporą Addie w trudnych momentach. To postać jednoznacznie pozytywna, choć mocno oryginalna.
 
Podsumowując, książka „W drogę!” nie jest słodką opowiastką o miłości, a raczej skomplikowanym obrazem tego pierwszego, poważnego, dorosłego związku i wszystkich pogmatwanych emocji, jakie ze sobą niesie. To książka inna od poprzednich dwóch tej autorki, bardziej dosadna, bardzo słodko-gorzka. W mojej ocenie mimo wszystko wypada trochę słabiej, jednak finał sprawił, że udało mi się spojrzeć na nią inaczej niż podczas lektury zakładałam. Finalnie przyznaję, że była to mimo wszystko dobra lektura, może nie była specjalnie wesoła czy słodko-romantyczna, ale jednak wnosząca pozytywne przesłanie, że rozmową można rozwiązać wiele problemów.
 
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Albatros!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

stycznia 04, 2022

Book tour z "Potworami" zakończony!

Book tour z "Potworami" zakończony!

 

Kryzys recenzencki jaki dopadł mnie w ostatnim kwartale roku 2021 objął nie tylko recenzje książek, ale wszystkie działania jakie zakłada blog. Wraz z początkiem nowego roku trzeba jednak w końcu wziąć się do pracy! Szczególnie, że już teraz wiem, że w 2022 będę miała dla Was sporo aktywności, a zanim z nimi ruszymy warto podsumować te zeszłoroczne. Mam kilka książek, które w 2021 wysłałam w świat w ramach book tourów, a pod jego koniec do mnie wróciły. Trzeba zatem je omówić! I tak zaczynamy od najwcześniej wysłanych, czyli "Potworów" Anny Potyry! Swoją podróż zaczęły 17 lutego 2021, popodróżowały głównie po środkowej i zachodniej Polsce (choć miały też wypad do Białegostoku 😉), przeszły przez ręce 11 uczestników i 27 sierpnia wróciły z powrotem do mnie. W trasie więc spędziły dokładnie 6 miesięcy i 10 dni, czyli 191 dni! Poniżej załączam mapkę tej podróży:


Książka wróciła w idealnym czasie, gdyż na chwilę przed Warszawskimi Targami Książki, na które mogłam je zabrać i pokazać autorce jak chętnie czytana jest jej książka, podzielić się z nią Waszymi wpisami, które zostawiliście  w miejscu specjalnie do tego wyznaczonym: 



A ja sama przy okazji zdobyłam w book tourowym egzemplarzu autograf Anny Potyry na pamiątkę. Wygląda więc na to, że teraz mam najbardziej pamiątkowy egzemplarz "Potworów" jaki tylko może być!


Wróćmy jednak do samego book touru. Książka wróciła w stanie naprawdę dobrym, ma lekko wygięte roku i dół okładki zaczął się rozklejać, ale jest to po prostu wynik przejścia przez 11 rąk. Dziękuję wszystkim uczestnikom za poszanowanie egzemplarza!


Nie wyklucza to jednak zaznaczeń i komentarzy, jakie uczestnicy zostawili w książce - jest to w końcu booktourowy egzemplarz, w którym im więcej obecności uczestników, tym lepiej! Uczestnicy szczodrze korzystali z kolorowych karteczek samoprzylepnych, które wkleiłam w tym celu do książki:


Za to samych komentarzy w środku znalazłam niewiele. Coś ci moi uczestnicy chyba boją się pisać po książkach, choć sama przy booktourowych egzemplarzach zawsze mocno do tego zachęcam 😊




Jak zawsze uczestnicy BT w zamian za możliwość lektury i udziału w akcji zobowiązani byli do wystawienia książce opinii. Z największą przyjemnością mogę poinformować, że wszyscy się z tego wywiązali! 9 opinii ukazało się na Instagramie, jedna na blogu i jedna na portalu lubimyczytac.pl. Wszyscy uczestnicy byli zgodni - "Potwory" to dobry kryminał! Książka nie dostała ani jednej negatywnej oceny! To naprawdę rzadko zdarza się w book tourach 😉 Poniżej załączam kilka cytatów z opinii uczestników:

Kreuje [autorka] historię niebanalną, która angażuje od samego początku i nie raz ani dwa, szokuje i zdumiewa. Wszystko jest tu spójne, logiczne, do tego zakończenie mocno zaskakuje.
To, że fabuła jest oryginalna, nie ulega dyskusji. Ale to jak autorka przedstawia cały świat i poszczególnych bohaterów, jak stopniowo częstuje czytelnika smaczkami, by wprowadzić go w ich życie, zasługuje na ogromne uznanie. Z każdą stroną chce się wiedzieć więcej i więcej. @kasia_g_autor

Jeżeli macie ochotę na wielowątkową, mocno skomplikowaną powieść, to śmiało sięgnijcie po “Potwory”. Ta historia wami wstrząśnie, pokaże że nic nie jest oczywiste a wiele osób pod przybraną maską ukrywa swoje prawdziwe ja. @czytam_dla_przyjemności

Książka bardzo przypadła mi do gustu; styl i narracja sprawiły, że czytało mi się ją bardzo dobrze. Polecam!
I pamiętajcie, że "każdy ma jakiegoś potwora". @layla88xoxo

Szybka akcja i zaskakujące wątki, z którymi do tej pory nie spotkałam się w polskiej literaturze. @Magdalena Moruś (FB)

Wiecie, tutaj nastąpiła taka sytuacja jak w jakimś serialu, czyli niby wszystko okej, rozwiązane, zakończone, ale… został jeszcze odcinek do końca sezonu, więc wiadomo, że coś się jeszcze zadzieje i będą zawirowania. @katie.czyta


Poniżej pełna lista uczestników z linkami do ich opinii:
Lista uczestników:
1. @diversitylibrary opinia - klik!
2. @kasia_g_autor opinia - klik!
3. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
4. @czytam_dla_przyjemnosci recenzja na blogu - klik!
5. @layla88xoxo opinia - klik!
6. @lokata_ewa opinia - klik!
7. @Magdalena Moruś (FB) opinia - klik!
8. @katie.czyta opinia - klik!
9. @agataczytaksiazki opinia - klik!
10. @kaaluusjaa opinia - klik!
11. @effka.be opinia - klik!

A teraz trochę statystyk! Książka przeszła przez 11 rąk w ciągu 191 dni, więc średnio u każdego z uczestników zabawiła lekko ponad 17 dni. Co się w pełni zgadza z czasem określonym przez regulamin BT - każdy z uczestników miał na lekturę 14 dni + te kilka dni, w których książka była przesyłana dalej. Dziękuję więc za tak dokładnie dotrzymanie terminów! 
Ale przede wszystkim oczywiście gorąco dziękuję uczestnikom za udział i ich opinie. Ogromnie się cieszę, że wszystkim książka się podobała, że miałam możliwość podzielenia się z Wami tak dobrą lekturą. Mam nadzieję, że i wszystkim uczestnikom podobała się ta akcja i że niedługo spotkamy się przy kolejnej książce tej autorki!


Book tour zorganizowałam w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Zysk i S-ka.

grudnia 31, 2021

Podsumowanie roku 2021

Podsumowanie roku 2021

Na początku roku 2021 zakładałam, że czytelniczo potraktuję go spokojniej niż rok poprzedni, tak by się nie gonić, nie przesadzać ze współpracami recenzenckimi i ogólnie znaleźć też czas na oddech. Tak się nie stało, gnałam jeszcze szybciej niż rok wcześniej. I tak ciężko mi uwierzyć, że już za kilka godzin rok 2021 dobiegnie końca... Jestem nim zmęczona, więc cieszę się, że od jutra mogę zacząć od nowa - teraz mam już konkretny plan co zmienić, by nadchodzący rok w końcu wyglądał inaczej! Mimo wszystko jestem wdzięczna za to, jak wiele czytelników, autorów i wydawców ceni mój blog - ilość współprac i patronatów mówi sama za siebie - dziękuję Wam za to!
Rok 2021 kończę wynikiem 179 książek, z czego 64 to audiobooki. Niewiele książek oceniłam niżej niż 7/10, więc pod względem jakości lektur jestem tym rokiem naprawdę usatysfakcjonowana!

Książka Roku 2021
"Dziewczyna, kobieta, inna" Bernardine Evaristo


Top 3
"Dziewczyna, kobieta, inna" Bernardine Evaristo
"Kukły" Maciej Siembieda
"Księga tęsknot" Sue Monk Kidd

Patronaty i rekomendacje roku 2021
"Noc na blokowisku" Marta Matyszczak
"Południca" Jiří Březina
"Tajemnica brakującej głowy" J. Cohen, E.J. Copperman
"Kurs na śmierć" Wojciech Wójcik
"Greenwich Park" K. Faulkner
"Retrospekcja" Chris Brookmyre
"Mamy morderstwo w Mikołajkach" Marta Matyszczak
"Denat wieczorową porą" Aneta Jadowska
"Martwiec" Katarzyna Puzyńska
"Zamach" Maciej Liziniewicz
"Zagraj mi na drogę" Ivá Procházková
"Znajdź mnie" Anne Frasier
"Krwawe łzy" Wojciech Wójcik


Odkrycie roku 2021
Kryminały czeskie Wydawnictwa Afera!

Na wyróżnienie jednak zasługuje o wiele więcej książek, a mam też wrażenie, że wśród wielu książek, które ciągle jeszcze czekają na przeczytanie, a które zagościły na mojej półce w tym roku, znajdzie się wiele perełek. Jednak z tych przeczytanych na pewno muszę też wyróżnić tak świetne thrillery jak: "Rozgrywka" Reynolds, "Wymazani z pamięci" Borlika czy "Krew z krwi" Piotrowskiego, a także sporo świetny kryminałów: "Mężczyznę na dnie" Prochazkovej, "Serca twego chłód" Corso czy "Mamy morderstwo w Mikołajkach" Matyszczak, a i na wesoło "Efekt pandy" Kisiel. O każdej z tych książek pisałam na blogu, więc wystarczy że wpiszecie tytuł w okienku z lupką by poznać moje pełne recenzje tych tytułów.

A teraz liczbowo!
Ocenę 10/10 w tym roku nie otrzymała żadna książka.
Ocenę 9/10 otrzymało książek: "Kukły", "Dziewczyna, kobieta, inna", "Rozmowy przy stole", "Księga tęsknot" i "Na południe od Brazos".
Ocenę 8,5/10 otrzymało 11 książek: "Rozgrywka", "Wymazani z pamięci", "Blizny", "Serca twego chłód", "Mamy morderstwo w Mikołajkach", "Krew z krwi", "Mroczna prawda", "Mężczyzna na dnie", "Królestwo", "Efekt pandy" i "Chwilowa anomalia".
Ocenę 8/10 otrzymało 46 książek (Odsyłam na mój LC - tyczy się to wszystkich poniższych ocen - klik!)
Ocenę 7,5/10 otrzymały 33 książki!
Ocenę 7/10 otrzymało 60 książek!
Ocenę 6,5/10 otrzymało książek!
Ocenę 6/10 otrzymało książek!
Ocenę 5/10 otrzymały książki!
Ocenę 4/10 otrzymały książki!
Ocenę 3/10 otrzymały książki!
Ocenę 2/10 otrzymały książki!
Oceny 1/10 nie otrzymała żadna książka!
Czytelniczo nie mogę więc narzekać - rok 2021 wypadł naprawdę dobrze! Mam nadzieję, że i Wy jesteście ze swoich tegorocznych lektur zadowoleni.

Na rok 2022 życzę Wam samych udanych lektur i żadnych czytelniczych rozczarowań! A także by ten rok przyniósł nam wiele dobrego, nie tylko pod względem czytelniczym!

grudnia 15, 2021

"Po pierwsze ja" Emma Reed Turrell

"Po pierwsze ja" Emma Reed Turrell

 

Autor: Emma Reed Turrell
Tytuł: Po pierwsze ja. Jak dbać o innych, nie zaniedbując siebie
Tłumaczenie: Aleksandra Kondrat
Data premiery: 20.10.2021
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 320
Gatunek: poradnik psychologiczny
 
Do książek psychologicznych, tak zwanych poradników, warto podchodzić z ostrożnością – wybierać te napisane przez osoby, które faktycznie moją podstawy, by nauczać innych. Emma Reed Turrell od kilkunastu lat prowadzi swój gabinet terapeutyczny, a także zapewnia doradztwo w sektorach non-profit i komercyjnych. Jej książka pt. „Po pierwsze ja. Jak dbać o innych, nie zaniedbując siebie” jest kierowana tylko do jednej grupy odbiorców – tych, którzy dobro samych siebie stawiają na końcu kolejki, niepewnych własnej wartości bez zapewnienia o niej z zewnątrz.
„Jeśli nie nauczysz się mówić „nie”, zaczniesz wkrótce mieć żal do osób, które cię o coś proszą. Możesz przekonać świat, że cieszysz się z możliwości pomagania innym albo że lubisz płynąć z prądem, ale często dzieje się tak, że to, co naprawdę czujesz, to pretensje i gorycz. Jesteś wtedy na granicy wykrzyknięcia: „A co ze mną?” lub „Zawsze przychodzę pierwszy do pracy, ale dziś nie mogę wyjść wcześniej?” albo „Nigdy się z niczym nie spóźniam, a ty chociaż raz nie możesz się wyrobić z czymś dla mnie?” bądź „Zawsze się na wszystko zgadzam, a teraz ty mi odmawiasz?”.
Książka „Po pierwsze ja” ma zmienić sposób myślenia ludzi, którzy nałogowo uszczęśliwiają innych. Chodzi o to, by pamiętać o sobie, żyć ze sobą w zgodzie i rozumieć swoje emocje – dopiero taki człowiek jest w stanie dbać o innych nie szkodząc nikomu. Autorka podzieliła swoją książkę na wstęp, 11 rozdziałów i podsumowanie. Na początku wyróżnia cztery rodzaje takich ludzi, jak ona ich nazywa - zadowalaczy, jednak to wcale nie znaczy, że każdy z nich musi zostać przypisany do jakiejś kategorii. Część osób może miksować rodzaje, część przejawiać ich cechy tylko w określonych sytuacjach. Często w swoich późniejszych przekładach autorka pogłębia obraz każdego z wyróżnionych rodzajów.
„Odwaga nie polega na oszukiwaniu samego siebie, że złe rzeczy nigdy się nam nie przytrafiają. W odwadze chodzi o naukę, że mamy narzędzia potrzebne do przetrwania katastrofy.”
Każdy rozdział książki wygląda podobnie. Mamy wstęp od autorki, często odnoszący się do niej samej, ogólne informacje o temacie w rozdziale poruszanym, przykłady jej pacjentów, przeważnie są to dwie lub trzy osoby i pytania do czytelnika. Te jednak też nie są pozostawione same sobie, gdyż pod nimi od razu autorka zgłębia temat, rozwija myśli o co w pytaniu chodzi i jak szczerze na nie odpowiedzieć. Każdy rozdział ma kilka tytułowanych podrozdziałów dotyczących innego zagadnienia w omawianym temacie.
 
Autorka dzieli uszczęśliwianie na kilka obszarów – każdemu poświęca jeden rozdział. Znajdziemy tu takie tematy jak: uszczęśliwianie rodziców, przyjaciół, partnerów, pracodawców, własnych dzieci. Uwagę poświęca również uszczęśliwianiu na tak zwane specjalne okazje jak ślub czy święta, skupia się też na mocno aktualnych tematach jak uszczęśliwianie online. Są rozdziały rozprawiające się z rolami społecznymi czyli podział na kobiety i mężczyzn i finalnie też o tym, gdy to my jesteśmy uszczęśliwiani. Nie można więc zaprzeczyć – temat omówiony jest szeroko.
„Zadowalanie innych jest poświęcaniem się. Jest krzywdzące dla innych i dla samego zadowalacza. Uszczęśliwianie innych nie jest aktem dobroci. Jest w pewnym sensie słabością. Jest trwogą. Strachem przed sytuacja, które nie można kontrolować, czy też obawą przed niemożnością kontrolowania emocji innych osób.”
Książka napisana jest językiem prostym, jest dużo przykładów i tłumaczenia pewnych zjawisk. Jest to publikacja przystępna, taka, że na pewno nikomu zrozumienie jej nie nastręczy trudności. A co z samą treścią? Mogę powiedzieć tylko o tym, co ja o niej myślę. Czy była dla mnie pomocna? I tak i nie. Okazało się, że część drogi mam już dawno za sobą, dużo z tematów poruszanych mam przepracowanych i spoglądam na nie od dawna racjonalnie. Książka utwierdziła mnie w tym, że ważne jest, by to przede wszystkim siebie rozumieć, bo odróżniać własne emocje, umieć je nazwać i wiedzieć skąd się biorą. Czytelnik musi zajrzeć w siebie, poświęcić czas na zastanowienie się nad swoich zachowaniem i emocjami, dogrzebać się do tego, skąd to wszystko się wzięło. Dlaczego boi się odrzucenia? A może dlaczego to on już na wstępie wszystkich odrzuca? To tematy ważne, których przemyślenie ma pomóc nam nie tylko być lepszym dla samego siebie, ale i być wartościowszym członkiem społeczeństwa. Dopiero kiedy człowiek jest pogodzony z samym sobą, kiedy siebie rozumie, dopiero wtedy może próbować pomóc i rozumieć innych.
„Uszczęśliwianie siebie nie oznacza dbania tylko o siebie – oznacza dbanie o siebie na tyle, abyśmy podejmowali dobre decyzje i ryzykowali bycie nielubianymi, ale tworzyli intymne, autentyczne i zrównoważone relacje.”
Książka też przekonuje, że nie wszyscy ludzie na świecie muszą nas lubić i my też nie musimy lubić wszystkich. To wcale nie znaczy, że można krzywdzić innych świadomie, a jedynie, że trzeba zaakceptować to, że czasem każdy idzie w swoją stronę, bez poczucia żalu.
„Gdy przestaniesz uszczęśliwiać ludzi, nauczysz się, jak mawia doktor Seuss, że „Osoby, które się przejmują, nie są ważne, a te które są ważne, się nie przejmują”. Ludzie, którzy są ważni, kochają cię za to, kim jesteś, a te, które nie są ważne, doceniają cię jedynie za to, co robisz. Warunkowa akceptacja to żadna akceptacja, a koniec związku zbudowanego na schematach uszczęśliwiania innych to nie jest zły rezultat.”
Myślę, że mimo iż nie jestem tą publikacją mocno zachwycona, to i tak uważam, że jest to pozycja wartościowa, która może pomóc osobom z omawianą przypadłością. Książka zmusza do rozważenia zagadnienia z wielu stron, tłumaczy skąd bierze się konieczność uszczęśliwiania innych i co się za nią kryje. Dzięki podziałowi na tematyczne rozdziały można też z nią zapoznać się na wyrywki albo po prostu nie po kolei. Myślę, że dla osób, które chcą w zdrowy sposób dbać o siebie i najbliższych, albo są już zmęczeni tym, że sami dają, a nic nie dostają w zamian, to książka warta uwagi.
„(…) uszczęśliwianie innych nie jest oznaką troskliwości – jest próbą zarządzania reakcjami innych ludzi po to, by uniknąć uczucia, którego sobie nie życzymy.”
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Muza!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

grudnia 14, 2021

"Egzekucja" Remigiusz Mróz

"Egzekucja" Remigiusz Mróz

 

Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Egzekucja
Cykl: Joanna Chyłka, tom 14
Data premiery: 15.09.2021
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 464
Gatunek: thriller prawniczy
 
Cykl thrillerów prawniczych o Joannie Chyłce i Kordianie Oryńskim swój początek miał w roku 2016. „Kasacja”, tom pierwszy to była jedna z pierwszych książek Remigiusza Mroza w ogóle oraz pierwsza nagrodzona – zyskała Nagrodę Czytelników Wielkiego Kalibru. I chyba to właśnie ona przyczyniła się do wzrostu popularności tego autora. Na ten moment jest to największy cykl pióra Mroza i ciągle jedyny zekranizowany – powstały już trzy sezony serialu oparte na trzech tomach cyklu, jednak już niedługo do dzieł zekranizowanych dołączy w końcu „Behawiorysta”. W serialu rolę Chyłki wcieliła się Magdalena Cielecka, w rolę Kordiana Filip Pławiak. Serial cieszy się również dużą popularnością, a już niedługo ma powstać powiązany z nim dokument o, jak określił to Player, „ogólnopolskim fenomenie Chyłki”. Ja jednak po zobaczeniu pierwszego sezonu, zdecydowałam pozostać tylko przy oryginale 😊 Każdy tom cyklu co prawda przedstawia inną sprawę kryminalną, jednak życie głównych bohaterów i powiązanych z nim spraw w serii jest na tyle istotne, że nie polecam czytać jej bez zachowania kolejności chronologicznej.
 
Fabuła „Egzekucji” rozpoczyna się trzy miesiące po wydarzeniach z tomu „Afekt”. Kordian dalej jest zaginiony, Chyłka prowadzi swoje biuro doradztwa prawniczego, jednak to poszukiwania partnera zajmują jej najwięcej czasu. Niestety ciągle są nieskuteczne, a Chyłka coraz częściej ucieka do swoich dawnych używek. I tak na miejscu przestępstwa zjawia się pijana – zadzwonił do niej policjant Szczerbiński z prośbą o pomoc prawną. I nie wygląda to dobrze, mężczyzna zastrzelił młodego chłopaka czystym strzałem w środek głowy. Szczerbiński twierdzi, że był to odruch i obrona przed atakiem chłopaka. Czy faktycznie tak było? I czy naprawdę tym Chyłka chce się zajmować, kiedy ewidentnie ma ważniejsze sprawy na głowie? A może za tą decyzją kryje się coś więcej?
 
Książka składa się z 4 tytułowanych rozdziałów, a te podzielone są na numerowane podrozdziały rozpoczynające się określeniem miejsca akcji (ulica, miejscowość). Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, podąża naprzemiennie za głównymi bohaterami powieści. Narrator jest wszechwiedzący, zna myśli i odczucia bohaterów. Styl powieści jest bardzo charakterystyczny dla tego cyklu, co przejawia się głównie w dialogach, w których udział bierze Chyłka – to mowa współczesna, bardzo potoczna, odnosząca się do aktualnych trendów i popkultury, pełna ironii i sarkazmu, niepozbawiona przekleństw. Całość czyta się łatwo, szybko i przyjemnie, lektura nie wymaga specjalnie dużego skupienia.
„Idziemy na wojnę, Kormaczysko (…). A ja na samą myśl jaram się jak raca na Święto Niepodległości.”
Chyłka jest tu postacią najważniejszą, to na jej oryginalnej kreacji opiera się cały cykl. Teraz jest już kobietą dojrzalszą, która wie, czego od życia chce. Jakiś czas temu bohaterka w końcu zdecydowała się zaufać Kordianowi i stworzyła z nim naprawdę udany związek, więc teraz po jego zniknięciu czuje się jakby ktoś wyrwał jej serce. Przez to początek powieści jest dosyć smutny.
„Wszystko straciło jakikolwiek sens. Miała egzystować dla samego egzystowania? Gdzie w tym jakikolwiek cel?”
Ogólnie ten tom jest w dużej mierze historią o sprawach prywatnych bohaterów. Tu mierzą się z innymi wyzwaniami niż na sali sądowej, a pytania, na które muszę odpowiedzieć sięgają wręcz do rdzenia jestestwa. Co składa się na człowieka? Co tak naprawdę decyduje o uczuciach, emocjach jakie odczuwamy?
Jeśli chodzi o historię, to dużą rolę odgrywa tu przeszłość bohaterów i to, co wydarzyło się w tomach poprzednich. Są takie demony, które gonią bohaterów od początku, i tym razem znowu przyjdzie im się z nimi zmierzyć. Czy teraz w końcu uda im się rozwiązać sprawę tak naprawdę do końca?
„Prawo jest jak płot (…). Żmijom zawsze uda się jakoś prześlizgnąć, ale przynajmniej bydło się nie rozchodzi tam, gdzie nie powinno.”
Jak zawsze u Mroza główna intryga kryminalna składa się z ciągłych zwrotów akcji i zaskoczeń, stąd moja recenzja nie może być za bardzo konkretna, choć aż kusi mnie, żeby kilka poruszanych w książce tematów podrążyć. Mogę jednak napisać tylko tyle, że to druga połowa powieści dostarczyła mi naprawdę mocnych wrażeń i w jednym momencie byłam już bliska dania ultimatum autorowi. Na szczęście jednak okazało się, że i tym razem Mróz wszystko perfekcyjnie wyważył, co w pełni mnie usatysfakcjonowało.
 
Ogólnie „Egzekucję” uznaję za udany tom, choć przyznaję, że z początku akcja nie wciągnęła mnie w pełni. W końcu jednak i to się zmieniło, tak że drugą połowę książki przeczytałam w mgnieniu oka. Miłe jest czytać tom czternasty i widzieć, że pomysły na fabułę ciągle są dalekie od wyczerpania. Lubię tę serię, lubię jej humor i bezpośredniość. Książka finalnie dostarczyła mi wielu emocji, a o to przecież w twórczości Mroza chodzi, prawda? Czekam na dalsze przygody bohaterów serii!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona Kryminału!

grudnia 13, 2021

"Czterdzieści dusz" Piotr Borlik

"Czterdzieści dusz" Piotr Borlik

 

Autor: Piotr Borlik
Tytuł: Czterdzieści dusz
Cykl: Sara Bednarek, tom 1
Data premiery: 18.11.2021
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 496
Gatunek: kryminał
 
O Piotrze Borliku na polskim rynku książki zrobiło się dosyć głośno jakieś dwa i pół roku temu, kiedy to ukazał się pierwszy tom serii Borskiej Proporcji, trylogii kryminałów, które zachwyciły czytelników nie tylko genialnym pomysłem na okładki, ale przede wszystkim treścią – to mocne historie o skrzywionych psychikach. Teraz Borlik wraca do tak mrocznych tematów z kryminałem „Czterdzieści dusz”, który ma duży potencjał, by również stać się początkiem nowej serii.
 
W klasztorze w małej miejscowości Kolno dochodzi do brutalnego morderstwa. Ofiarą pada ksiądz zarządzający tym miejscem, a jego ciało staje się swego rodzaju inscenizacją – widać, że morderca wszystko wcześniej zaplanował i dobrze przygotował się do zadania, a zbrodnia ma też znaczenie symboliczne. Kuria we współpracy z policją do zbadania sprawy wyznacza policjantkę Sarę Bednarek nie tylko ze względu na jej umiejętności, ale i jej znajomość wiary i symboli katolickich. Sara ma działać sama i po cichu, gdyż opinia publiczna nie powinna nigdy dowiedzieć się o tym zdarzeniu – przyciągnęłoby to uwagę do klasztoru, który jest placówką księży skazanych, tych najgorszego rodzaju, degeneratów, którzy popełnili przestępstwa tak duże, że trzeba było ich odseparować od społeczeństwa. Policjantka z początku nie jest świadoma czego tak naprawdę się podejmuje, lecz gdy zjawia się na miejscu, nie zamierza odpuścić. Czy jednak nie bierze na siebie za dużo? W końcu najprawdopodobniej w klasztorze dalej grasuje morderca, który dopuścił się tej brutalnej zbrodni, a Sara jest tak jedyną kobietą i jedynym przedstawicielem prawa w gronie czterdziestu zdegenerowanych mężczyzn, którzy nie są nastawieni do niej przyjaźnie…
 
 
Książka składa się z prologu, 31 rozdziałów i epilogu. Rozdziały rozpisane są na 5 części, czyli pięć dni śledztwa, które dzielą się na ‘noc’ i ‘dzień’. Każdy z rozdziałów składa się z wielu krótkich nienumerowanych podrozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z punktu widzenia kilku postaci: przede wszystkim Sary, ale również od czasu do czasu jej przełożonego, księży mieszkających w klasztorze, a także woźnego mieszkającego razem z nimi. Styl powieści jest prostu i spójny, skupiony na akcji i myślach bohaterów, które ta wywołuje.
 
Zacznijmy tradycyjnie – od bohaterów. Autor pokusił się tu o kilka ciekawych kreacji postaci, które wraz z biegiem akcji przechodzą przemianę. Przed wszystkim mamy tu Sarę, główną bohaterkę, policjantkę, która by móc prowadzić tę sprawę została awansowana na podkomisarza. Sara jest osobą wierzącą, która teraz zostaje zderzona z instytucją Kościoła, a ta nie prezentuje się jej od najlepszej strony. Jak to wpłynie na nią samą? To praworządna kobieta z mocnym kręgosłupem moralnym. Sama od siebie dużo wymaga, jest skupiona i uważna, choć śledztwo, które prowadzi do łatwych nie należy. Czy jednak faktycznie będzie w stanie wykonać swoją pracę, kiedy to dyskrecja i zamiatanie spraw pod dywan jest ważniejsze od znalezienia mordercy?
Drugą z istotnych postaci jest Janusz, woźny, który od zawsze mieszka w klasztorze. To mężczyzna, który w jakiejś części na pewno jest upośledzony, który całe życie był poniżany przez innych. Kilka lat temu to właśnie w klasztorze, przy księdzu Krzysztofie odnalazł swoje miejsce, w miarę bezpieczny azyl, choć pozostali księża raczej nie odnosili się do niego wyrozumiale. Po śmierci Krzysztofa, Janusz wydaje się tracić rozum, zachowuje się naprawdę dziwnie. Czy może te dziwne zachowanie zaczęło się wcześniej i to on stoi za tą brutalną zbrodnią? Jaka jest jego rola w tym wszystkim?
Pozostali mieszkańcy klasztoru przedstawieni są dosyć wyrywkowo, tak by zobrazować ich winy, jednak by nie ujawnić za wiele. To nadaje lekturze tajemniczości, gdyż wydaje się, że każdy z opisanych nie zawahałby się przed popełnieniem takiej zbrodni. Morderca jednak chciał ewidentnie coś przekazać, trzeba więc znaleźć tego, który faktycznie miał motyw…
 
Miejsce akcji też nadaje lekturze ciekawego, tajemniczego klimatu. Duży, stary klasztor, w którym kilka skrzydeł wyłączone jest z użytku. Jest zima, a temperatura panująca za jego murami niespecjalnie różni się od tej na zewnątrz. Klasztor pełen jest spartańskich cel, a jedyne miejsce, gdzie tak naprawdę coś się dzieje, to kuchnia, w której kucharka z trzema dziewczynami z okolicznej wioski przygotowują dla księży posiłki. Budżet klasztoru, o który tak dba Janusz, nie jest za wysoki, więc mężczyzna gospodaruje wszystkim bardzo oszczędnie. Z tym obrazem mocno kontrastuje kuria, którą Sara i jej przełożony odwiedzają w Warszawie, w której gabinety arcybiskupa i głównego prawnika kościoła są pełne bogactwa i przepychu.
 
Intryga kryminalna jest naprawdę dobrze zbudowana. Poprzez kilka głosów narratorów i tajemnicę, w jakiej to wszystko się odbywa, sprawa jest naprawdę ciekawa i skomplikowana. Trzyma czytelnika w napięciu i często zaskakuje, a mrok świata w niej przedstawionego, tylko ten niepokój podbudowuje. Wszystko w tej powieści jest dobrze wywarzone, to rzadko się zdarza, ale tym razem naprawdę nie mam się do czego przeczepić 😊
 
Wydawnictwo mówi o tej książce, że jest to najbardziej kontrowersyjna pozycja w dotychczasowym dorobku autora i rozumiem skąd to stwierdzenie, choć uważam, że osoba inteligentna, wierząca czy nie, nie powinna znaleźć tu tematów, które wywołają te kontrowersje. Owszem, fabuła osadzona jest w tym najgorszym, najbardziej zdeprawowanym środowisku księży katolickich, jednak to przecież nie jest nic, o czym społeczeństwo nie wie, prawda? Wszyscy zdajemy sobie sprawę i słyszeliśmy o nadużyciach Kościoła. Oburzające jest na pewno to, jak Kościół sobie z tymi grzechami radzi – większość raczej zamiata się pod dywan, jednak i tu nie jest to atak na osoby wierzące, a po prostu krytyka środowiska, w którym na takie coś się pozwala. Narrator w pewnym momencie nawet podkreśla, że do takich nadużyć dochodzi też i w innych instytucjach jak między innymi policja, polityka czy prokuratura, więc nie jest to coś, co tyczy się tylko i wyłącznie Kościoła. Nie jest to też atak na wiarę, bo przecież mamy tu i dobrych katolików, jak przede wszystkim Sara. W każdym środowisku znajdą się osoby złe i zdeprawowane, które jednak nie określają przecież całego społeczeństwa. Jeśli już mamy się tu dopatrywać krytyki, to jedynie w tym, jak z tak złymi osobami środowisko sobie radzi. Zamiatanie spraw pod dywan zawsze jest złe, czy tyczy się to pojedynczej jednostki czy całego społeczeństwa.
 
Podsumowując, „Czterdzieści dusz” to kryminał osadzony w mrocznym, żeby nie powiedzieć po prostu złym świecie, gdzie osoby kierujące się zasadami moralnymi spotkać można naprawdę rzadko. Autor zabiera nas w rejony ludzi zdeprawowanych, którzy są chronieni przez swoją społeczność dla utrzymaniu pozytywnego wizerunku całości. Czy są jakieś granice, czy jakiś czyn może się okazać na tyle okropny, by ruszył to zamiatające pod dywan problemy społeczeństwo? Czy jest jakieś światełko w tunelu, ktoś, kto odważy się przeciwstawić panującym zasadom? I czy zło w ogóle może być uzasadnione? To dobry, mocny kryminał, którego akcja i sposób jej prowadzenia są naprawdę zajmujące. Dzięki tej książce znowu zaczęłam mieć ochotę na nasze polskie kryminały!
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

Książka dostępna jest też w abonamencie