czerwca 22, 2023

"Próba sił" Piotr Rozmus - recenzja patronacka

"Próba sił" Piotr Rozmus - recenzja patronacka

Autor: Piotr Rozmus
Tytuł: Próba sił
Data premiery: 14.06.2023
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 456
Gatunek: kryminał / sensacja
 
Piotr Rozmus to polski autor powieści kryminalnych, sensacyjnych i grozy, który na rynku po raz pierwszy  pojawił się dziewięć lat temu. W 2014 roku debiutował powieścią z tego trzeciego gatunku - „Bestią”, rok później ukazał się „Kompleks boga”, po czym czytelnicy doczekali się kontynuacji „Bestii” pt. „Przebudzenie”. To tych trzech płodnych latach autor zamilkł, by w 2019 roku powrócić z „Piętnem mafii”, które choć fabularnie toczyło się przede wszystkim w Polsce i Szwecji, to dotykało problemu neapolitańskiej mafii zwanej camorrą. Teraz, po kolejnych czterech latach przerwy, wrócił do czytelników z tym samym tematem, teraz jednak fabularnie usytuowanym w samym środku walk pomiędzy klanami camorry... Obydwie książki to jednak osobne powieści, nie są ze sobą powiązane.
Prywatnie Piotr Rozmus pochodzi ze Szczecinka i choć większość dorosłego życia spędził w dużym mieście, to teraz przyznaje, że chciałby tam wrócić. Poza pisaniem powieści pracuje zawodowo, kocha psy i lubi ćwiczenia fizyczne, ale i dobre filmy. Jak sam przyznaje w posłowiu „Próba sił” powstawała długo, bo w okresie dla niego bardzo trudnym. Dobre dusze jednak wsparły go na tyle, że powieść ostatecznie ujrzała światło dzienne.
 
Historia rozpoczyna się od spektakularnej ucieczki z więzienia Poggioreale – uciekinierem jest Polak, na którego w środku czyhał Salvatore Castellano, głowa jednej z dwóch włoskich rodzin należących do camorry, mafii, w której klany Castellano i Galante od wielu lat toczą ze sobą krwawe walki o władzę w dzielnicach Neapolu. Polak, będący na usługach klanu Galante został złapany z ciałem najmłodszego syna Salvatore’a w bagażniku samochodu, nic więc dziwnego, że głowa przeciwnego klanu zrobi wszystko, by wyrównać rachunki... W tym samym czasie dochodzi do zabójstwa arcybiskupa Federica Bernardino, a w mieście pojawia się polska dziennikarka Maja oraz Borys, były członek GROM-u, który teraz jest ochroniarzem statku cumującego we włoskim porcie. W którym momencie ich losy przetną się z włoską mafią? A może już są z nimi powiązani? Czy uda im się wyjść z tego spotkania cało, a może jednak mafia zawsze wygrywa?
„W Neapolu wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu, musieli się z nią zetknąć, camorra była jak wirus, który paraliżował świat. Między jednak nim a camorrą istniała jedna podstawowa różnica. Na SARS-CoV-2 wynaleziono szczepionkę, do walki z przestępczymi organizacjami Neapolu nie mieli odpowiedniej broni.”
Książka składa się z 86 rozdziałów i epilogu. Rozdziały są krótkie, każdy podzielony na kilka osobnych scenek, więc książkę czyta się wygodnie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który naprzemiennie podąża za kilkoma postaciami – reprezentantami obydwu włoskich klanów, Borysem, Mają oraz policjantami, którzy zajmują się zabójstwem księdza. Narrator skupia się przede wszystkim na oddaniu wydarzeń, choć emocji postaci również nie pomija, od czasu do czasu zdradzając czytelnikowi ich myśli i odczucia. Styl powieści jest płynny, napakowany informacjami i włoskimi nazwami, dialogi prowadzone sprawnie.
 
Historia, którą przedstawia nam narrator, jest wielowątkowa, dlatego szczególnie na początku czytelnik ma wrażenie, że poznaje wiele niezwiązanych ze sobą spraw na raz. Mamy tu i zabójstwo, i ucieczkę z więzienia, i przekręty mafii, która korzysta na osłabieniu gospodarki spowodowanym pandemią i jeszcze dwa wątki polskie... dużo, ale jednak jest coś w sposobie przedstawienia tych historii, że niezależnie od tego czy się łączą, czy nie, i tak wydają się ciekawe. Im dalej w lekturę, tym akcja nabiera szybszego tempa aż do wielkiej finalnej sceny. I nie są to sceny pokojowe – to walki, bójki, nawet momentami tortury, strzelaniny i zasadzki. Wszystko to, co dobrze znamy z filmów akcji. Jednak mimo tego nagromadzenia przemocy, historia poprowadzona jest z sensem, logicznie i z wyczuciem, klimat włoski i zaciętość obydwu klanów oddana jest perfekcyjnie.
„Zemsta wcale nie smakowała najlepiej na zimno... smakowała wybornie na gorąco, ciepła niczym krew i resztki mózgu, które chwilę później zachlapały ścianę (...).”
Z pewnością tym, co przyciąga mocno uwagę, jest dokładność z jaką autor oddał sposób funkcjonowania mafii – przyglądamy się temu, jak rekrutuje członków, jak prowadzi swój biznes narkotykowy, jak mści się na tych, co weszli im w drogę... Jednak najciekawsze w mojej ocenie jest przedstawienie mafii na tle pandemii koronawirusa – jakie problemy spowodowało to w ich funkcjonowaniu i jak planują obrócić to na swoją korzyść. Sama niespecjalnie wiele czytam czy oglądam historii o mafii, jednak czytając tę lekturę nie mogłam się oprzeć porównaniom jej do klimatu z Ojca Chrzestnego – choć tu może ten kodeks moralny nie jest specjalnie mocno podkreślany, to hierarchia władzy i funkcjonowanie klanu jak dobrze naoliwionej maszyny jest tu świetnie oddane.
„Wiedział, że sukces, jaki osiągnął, nie byłby możliwy, gdyby nie jego ludzie. A otaczał się najlepszymi, najbardziej zaufanymi, których często przygarniał jeszcze jako małych chłopców, zagubionych, nierzadko osieroconych, pozostawionych na pastwę losu. Opiekował się nimi, jakby byli jego własnymi dziećmi, a oni traktowali go jak ojca.”
Jak już wspomniałam historia rozgrywa się na tle dwóch walczących ze sobą rodów, a czytelnik przygląda się motywacjom i powodom, dla których cały czas jedni mordują drugich i odwrotnie. Rządza władzy, pokazania kto jest najmożniejszy, ale i w szeregach każdego z klanów próba uzyskania aprobaty góry i wspięcia się w hierarchii jak najwyżej. Udowodnienia swojej wartości poprzez działania, poprzez przydatność, zacięta rywalizacja. Wszystko to kręci się wokół tematów nielegalnych, niepoprawnych moralnie, ale mimo to zrozumiałych dla czytelnika – zatem, mimo że warstwa psychologiczna nie jest tu tym, co odgrywa pierwszoplanową, wyraźną rolę, to jest gdzieś w tle, niepostrzeżenie oddana naprawdę dobrze.
„Camorra jest jak rak, który toczy Neapol, Gianluca. Co jakiś czas daje kolejne przerzuty, a ty jesteś jednym z nich. A wiesz co się z nimi robi, prawda? Wycina się, usuwa...”
Warto też zaznaczyć, że historia nie toczy się całkowicie linearnie, szczególnie na początku, wydarzenia aktualne przetykane są jakby wspomnieniami, dzięki czemu czytelnik poznaje zależności pomiędzy bohaterami. To kolejny aspekt powieści, który sprawia, że czytelnik z początku może odnieść wrażenie, że musi być mocno na lekturze skupiony, a która wraz z biegiem lektury ulega przyzwyczajeniu.
 
Wartym uwagi jest również to, jak autor przedstawił samo miejsce akcji – sama w Neapolu nigdy nie byłam, a jednak miałam wrażenie, że miasto oddane jest bardzo dobrze, każda uliczka, każdy zakamarek oddany dokładnie i wiarygodnie na tyle, że prawdopodobnie można by z książką w ręku Neapol zwiedzać.
"Szumowiny podzieliły między siebie Neapol jak jeden wielki, smakowity kawałek tortu. Jak się zapewne domyślasz, żadna granica nie została wydzielona raz na zawsze i neapolitańczycy przez lata byli świadkami regularnych wojen toczonych między klanami.”
Na koniec na pewno jeszcze muszę wspomnieć o postaciach, choć przyznam, że ich kreacje wydają się tu tylko środkiem do opowiedzenia krwawej mafijnej historii. Polka, Maja, to kobieta zdeterminowana, by zyskać w końcu klarowność swojej historii, dziennikarka i całkiem zwyczajna babka podatna na emocje i zranienia. Ostatecznie jednak wydaje się, że została potraktowana trochę szablonowo, trochę nie podołała ciężarowi emocjonalnemu, jaki ta historia niesie. Postacie męskie wypadły dużo lepiej, przede wszystkim Alessia, przybranego syna Salvatore’a, który robi wszystko, by ojcu zaimponować. To postać, która mocno rozwija się z biegiem akcji, a czytelnik powoli obserwuje w jak wielkie zaplątanie się wkręca. Postać tragiczna, która ze względu na trudne dzieciństwo nigdy nie nauczyła się po prostu wierzyć w siebie bez potwierdzeń ze strony innych. Pewnie powinnam też wspomnieć o drugim Polaku, Borysie, jednak to postać, po której w sumie wiemy czego się spodziewać – były żołnierz, człowiek uczciwy, który nie boi się zawalczyć o sprawiedliwość, ale i dba o bezpieczeństwo swojej rodziny. Ciekawszy jest człowiek, który mu towarzyszy - włoski dziennikarz, który pokazuje mu Neapol od tej mroczniejszej strony. To młody mężczyzna, który miasto usiane ma swoimi kontaktami, wtykami, a więc i świetna postać na przewodnika.
„Neapol jest kolebką światowego handlu narkotykami, broni i wszystkim, co tylko przyjdzie ci do głowy."
„Próba sił” to powieść sensacyjna wielowątkowa, która łączy losy wielu postaci, ciężko więc jest ją ująć w kilka słów. To dobry obraz funkcjonowania członków klanu mafijnego, ale i ich motywacji psychologicznych, które choć nie wysuwają się na pierwszy plan, to cały czas są obecne i jasne. To opowieść pełna brudu, machlojek i szemranych interesów, ale i pragnień, które nigdy nie zostaną spełnione, gdyż wynikają ze złych pobudek. Historia o tym, jak jedna nieuważna decyzja może zagrozić całemu przyszłego życiu, jak trudno wyplątać się z własnych złych wyborów. Niektórzy nie zauważają niebezpieczeństwa w porę, co może skończyć się tragicznie... Polecam tym, którzy lubią włoski klimat i dynamiczną, dobrze i sensownie poprowadzoną akcję.
„Na białej skórze widniały ciążowe rozstępy i siateczka żył przypominająca mapę drogową. Alessio pomyślał, że w tym widoku było coś symbolicznego. Ta kobieta nosiła w sobie nowe życie, małego człowieka, który w przyszłości stanie na rozstaju najróżniejszych dróg. Życie było sztuką wyboru, czyż nie?”
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała we współpracy patronackiej z Wydawnictwem Sonia Draga.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 21, 2023

Wygraj "Bez przebaczenia"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Bez przebaczenia"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

W maju i czerwcu zalało nas tyle ciekawych premier, że ciągle jeszcze jesteśmy w fazie czytelniczego naganiania, ale to dobrze - wydawnictwa zatroszczyły się, żeby lektur na wakacje nam nie zabrakło! I ja dzisiaj chcę się z Wami podzielić jednym z majowych tytułów - nową książką Grzegorza Kapli pt. "Bez przebaczenia"! Książka ukazała się pod patronatem medialnym Kryminału na talerzu i jest to powieść kryminalno-sensacyjna, w której sporą rolę odgrywają wątki polityczne - ale spokojnie, przedstawione tak, że wcale nie nudzą, a wręcz odwrotnie - lektura jest mocno zajmująca! Do tego dochodzą naprawdę fajne kreacje postaci, szczególnie głównej bohaterki, podkomisarz Olgi Suszczyńskiej, oczywiście solidna zagadka kryminalna, zaskoczenia fabularne oraz tematy i afery, które wszyscy dobrze znamy z naszym rzeczywistych mediów. A wszystko to pisane prostym, a jednak bardzo trafnym językiem... Tak, to książka warta uwagi! Zainteresowani? 😊

"Bez przebaczenia" to szósty tom serii z Olgą Suszczyńską, ale bez obaw można go też czytać jako powieść osobną.
Więcej o nim znajdziecie w mojej recenzji - klik!, a teraz zapraszam na udział w konkursie! Mam dla Was trzy egzemplarze tego tytułu!

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Odpowiedź na pytanie i krótko uzasadnij swoje zdanie:
Czy lubisz, kiedy w powieściach pojawiają się rzeczywiste wydarzenia, czy wolisz, kiedy fabuła jest w całości fikcyjna, wymyślona przez autora? 

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 21 do 24 czerwca do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!
Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB, autora książki (IG klik! FB klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

25.06 aktualizacja - wyniki konkursu:
Widzę, że niechcąco sprawiłam Wam trudność tym pytaniem... A to z tego względu, że sporo z Was miało problem, by zdecydować się na jedną opcję! Doskonale to rozumiem, dlatego nie wybór, a uzasadnienie interesowało mnie najmocniej! Odpowiedzi było bardzo różnorodne, co też mnie cieszy - to znaczy, że jesteście świadomymi czytelnikami, wiecie po do czytacie i co Wam się w książkach podoba. Ale jak zawsze mamy ograniczoną ilość egzemplarzy do rozdania, zatem tym razem książka leci do:

FB:
1) Wioleta Polak
Lubię, gdy w powieściach pojawiają się rzeczywiste wydarzenia. A dlaczego🤔 chyba z czysto ludzkiej ciekawości. Gdy słyszę o jakiejś tragedii zawsze zastanawiam się co kieruje oprawcą, dlaczego postąpił tak a nie inaczej. W powieści opartej na prawdziwych wydarzeniach mam poczucie, że autor podobnie jak ja analizuje wydarzenia i daje upust swoim przemyśleniom w książce ✍️

2) Iga Chądzyńska
Osobiście lubię, kiedy w powieściach pojawiają się rzeczywiste wydarzenia, ponieważ dodają one wiarygodności i autentyczności do fabuły. Rzeczywiste wydarzenia mogą być inspirujące i pozwalać na odkrywanie ciekawych faktów historycznych czy społecznych. Jednak równie mocno cenię fabułę w całości fikcyjną, ponieważ daje to autorowi pełną swobodę twórczą, umożliwiając mu eksplorację nowych światów, postaci i emocji. Ostatecznie, dla mnie istotne jest, aby fabuła była interesująca i dobrze skonstruowana, niezależnie od tego, czy jest oparta na rzeczywistych wydarzeniach czy jest całkowicie fikcyjna.

IG:
3) @kasia.czytelniczka
Zdecydowanie lubię gdy w książce pojawiają się rzeczywiste wydarzenia, zwłaszcza historyczne, gdyż ta materia jest dla mnie niezwykle interesująca. Podziwiam wówczas autora, że stworzył nie tylko ciekawego bohatera ale także za to, że umieścił go i całą akcję w rzeczywistej historii. Nie jest to jednak rzecz łatwa i wymaga od autora nie tylko wyobraźni, ale także odpowiednich studiów historycznych by nie popełnić błędu 😉

Gratulacje!
Czekam na Wasze adresy wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

czerwca 19, 2023

Book tour z "Konsekwencjami"!

Book tour z "Konsekwencjami"!

Przed nami pierwsze dni gorącego lata, może więc dla ochłody szybka wycieczka na Islandię? 😊 Od premiery "Konsekwencji", rewelacyjnego, utrzymanego w klasycznym stylu kryminału Yrsy Sigurðardóttir minął już miesiąc, pora więc bym przyszła do Was z jeszcze jedną okazją na lekturę - dzisiaj proponuję Wam book tour! Myślę, że książka spodoba się wszystkim tym, którzy cenią sobie dobre uzasadnienie zbrodni, duszny klimat i zagadkę skupiającą się na problemach bardzo ludzkich. "Konsekwencje" co prawda są już szóstym tomem cyklu kryminalnego, ale sama czytałam je osobno, to była moja pierwsza książka tej autorki i gwarantuję, że nie nastręczyło mi to żadnych trudności, a wręcz przeciwnie - zachwyciło tak, że chętnie teraz nadrobiłabym resztą 😉

Więcej o nim znajdziecie w mojej recenzji - klik!, a teraz zapraszam do zgłoszeń!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Sonia Draga w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż już w środę popołudniu, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @just_to_books opinia - klik!
2. @zaczytana_daria  opinia - klik! 
3. @mirkowo3 opinia - klik! 
4. @gosia.lu2 opinia - klik!
5. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
6. @criminally.addicted opinia - klik!
7. @toriczyta opinia - klik!
8. @ewa.katarzyna.k opinia - klik! 
9. @du_dzik94 opinia - klik!
10. @izabelawatola opinia - klik!
11. @szyszka_czyta opinia - klik!

czerwca 18, 2023

"Zrozumieć zbrodnię" Ewa Ornacka

"Zrozumieć zbrodnię" Ewa Ornacka

Autor: Ewa Ornacka
Tytuł: Zrozumieć zbrodnię
Data premiery: 23.05.2023
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 296
Gatunek: reportaż
 
Ewa Ornacka to dziennikarka śledcza od lat zajmująca się tematami kryminalnymi. Swoją karierę rozpoczęła jeszcze w latach 90tych w redakcji „Głosu Szczecińskiego”, później publikowała artykuły w takich magazynach jak „Wprost” czy „Newsweek”. Na rynku książki z debiutanckim reportażem „Alfabet mafii” pojawiała się w 2004, a za odwagę w opisywaniu mafii otrzymała Srebrną Kaczkę SDRP. Teraz na swoim koncie ma już dziesięć reportaży, choć najpewniej tym znanym szerokiej publiczności jest „Skazana”, która doczekała się przełożenia na mały ekran z Agatą Kuleszą w roli głównej. „Zrozumieć zbrodnię” to książka wydana w roku 2019, do mnie trafiła cztery lata później z okazji jej ponownego wydania.
 
W reportażu „Zrozumieć zbrodnię” Ewa Ornacka zwraca się z pytaniami do doktora psychiatrii i biegłego sądowego Jerzego Pobochy, który uznawany jest za najpopularniejszych psychiatrów w naszym kraju. Od czterdziestu lat wydaje opinie w najgłośniejszych sprawach karnych, jest założycielem i prezesem Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej. To człowiek z ogromnym doświadczeniem, który zajmował się diagnozowaniem największych polskich zbrodniarzy, zatem i jak najbardziej odpowiednia osoba, by pogadać z nią o zbrodni.
„Nas, psychiatrów, zawsze interesowało, co tam w tym umyśle dzieje się takiego, że człowiek potrafi być skrajnie zły, robić rzeczy niewyobrażalnie okrutne i nie odczuwa z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia.”
Bo książka, to nie tylko opisy seryjnych morderców. W skrócie można powiedzieć, że jest to szybki przegląd przede wszystkim zaburzeń i chorób psychicznych, lub prób ich symulowania, omawianych krótko na podstawie dosyć głośnych przykładów z polskiego podwórka. Książka składa się ze wstępu, 12 rozdziałów i zakończenia, w środku wydania znajdziemy też wklejkę z kilkoma fotografiami obrazującymi tych, którzy w książce zostają wspomniani. Każdy rozdział rozpisany jest na kilka tytułowanych części, składa się z kilka zdań wstępu autorki, pytań do dr Jerzego Pobochy i jego odpowiedzi oraz fragmentów zaczerpniętych z prasy, które tu zwane są „prasówkami”. Pod względem wizualnym wszystko to rozpisane jest jasno i przejrzyście.
„Wielu zabójców nie przypomina Hannibala Lectera z ‘Milczenia owiec’. Wyglądają niepozornie, jak zwyczajni ludzie. Zabili z różnych powodów, najczęściej podczas awantury domowej. Z analiz policyjnych danych dotyczących zabójstw, i to nie tylko w Polce, wynika, że o wiele bardziej niebezpieczni są ludzie, których znamy, niż psychopatyczni mordercy.”
 Stylistycznie tekst napisany jest prostym do zrozumienia językiem, nie ma żadnych zawiłości czy trudnych słów, przez które sens rozmowy miałby się czytelnikowi rozmyć. Jeśli jest coś, czego czytelnik miałby nie kojarzyć (osoba, zdarzenie, o których swego czasu było głośno w prasie), to jeśli nie jest to wytłumaczone w tekście, to od razu jest do tego dopisany odpowiedni przypis. Nie ma więc niebezpieczeństwa, że czytelnik czegoś nie skojarzy, ba! miałam wrażenie, że tych tłumaczeń jest momentami za dużo. Jedynym stylistycznym zabiegiem, który w mojej ocenie wypadł dosyć niekorzystnie, to fakt, że autorka o samej sobie pisze w osobie trzeciej (autorka napisała, autorka była...) – to jak na współczesny reportaż dosyć dziwne sformułowanie. Poza tym od strony stylistycznej wszystko dobrze się zgrywało.
 
A co z treścią? Jak wspomniałam, to dosyć szybki przegląd różnych psychicznych wytłumaczeń dla zbrodni, zatem nie skupiamy się na dokładnej analizie psychiki ludzi popełniających zbrodnie najcięższe, ale zbrodnie wszelakie. Zaczynamy od automatyzmu, który przecież przestępstwem nie jest – Pobocha tłumaczy jak odróżnić złodzieja od nieświadomego, przypadkowego przywłaszczenia czyjegoś dobra na głośnym przykładzie sprawy pewnego sędziego. Później mamy o depresji i samobójstwach rozszerzonych, ale i o próbach symulowania depresji, co jest częstą próbą wymuszenia zwolnienia z więzienia gangsterów i białych kołnierzyków. Jest trochę o pracy psychiatry sądowego tu u nas w Polsce, o korupcji i wystawianiu niepoprawnych czy sprzecznych z innymi biegłymi opinii.
„Każdego roku z ręki szaleńców ginie w Polsce co najmniej kilkanaście osób. Każdego dnia funkcjonariusze w całym kraju są wzywani do kilkudziesięciu, a nawet kilkuset agresywnie zachowujących się chorych psychicznie. Jeśli coś pójdzie nie tak i ktoś zginie, najłatwiej obwiniać policję: bo ‘działała nieprofesjonalnie’, ‘nie przyjechała na czas’, albo ‘przyjechała i odjechała’. Tymczasem problem jest bardziej złożony. Nikt nie chce uderzyć się w pierś, chociaż winę za taki stan rzeczy ponoszą także lekarze, prokuratorzy i sędziowie, którzy zamiast zapobiec – poniekąd przywalają na tragiczny finał.”
Jest również o chorobach psychicznych, szczególne schizofrenii, psychozie, w czasie których chorzy są w stanie popełnić zbrodnie makabryczne, a jednak ze względu na chorobę zostać uznanym za niepoczytalnym, nie ponieść odpowiedzialności za zbrodniczy czyn – w chwili popełniania zbrodni nie byli przecież w stanie panować nad sobą, nie mieli świadomości, że to co robią jest złe. Ostanie rozdziały poświęcone są psychopatom, którzy zbrodnie popełniają mimo tego, że wiedzą, że jest to czyn zły i zakazany. Oraz seryjnym mordercom, którzy są już najostrzejszą odmianą psychopatii. Jest też mowa o tym, jak psychopatę rozpoznać, by nie dać się złapać na jego manipulację. Każde z tych zagadnień oparte jest na przypadkach prawdziwych – jest wspomniany ktoś, kto coś zrobił i na tej podstawie doktor tłumaczy zależności psychiczne.
„(...) ludzie na siłę szukają powodu. Bez tego nie potrafią zrozumieć, a tym bardziej wybaczyć.”
Książka ma odpowiadać na pytanie dlaczego dochodzi do zbrodni, których my, zwyczajni ludzie nie rozumiemy. I faktycznie to robi, w sposób bardzo szeroki, ale i dosyć skrótowy – dlatego już kilka razy podkreślałam, że jest to przegląd, a nie głęboka analiza. Ale to jest w porządku, daje czytelnikowi podstawy do zastanowienia, do refleksji. Przyznam, że momentami jest to lektura ciężka – ilość zgromadzonych tragicznych zdarzeń popełnianych dlatego, że osoba chora nie poprosiła czy nie dostała pomocy jest przerażająca. Tym bardziej, że nieraz Pobocha podkreśla, że wielu chorych bywa źle diagnozowanych czy źle leczonych. Podkreśla, że psychiatria to bardzo trudna dziedzina, bo nie ma tu fizycznych objawów, które można zbadać.
„Generalnie problem diagnozowania wynika z faktu, że to, co psychiatra musi ocenić i zinterpretować, to nie są zmiany skórne, zaropiałe oko czy złamana noga (...). To są słowa i zachowanie.”
To prawda, tylko teraz skąd wiadomo, czy osoba chcąca się leczyć dostanie odpowiednią opiekę lekarską? Warunki, prawo polskie, o jakim doktor wspomina znowu nie nastrajają specjalnie pozytywnie. Sama więc cały czas nie wiem jak podchodzić do zbrodni popełnianych przez osoby chore psychicznie. Łatwiej jest z psychopatami, tu czyn popełniany jest świadomie, po prostu bez poszanowania do zasad życia w społeczeństwie.
„Seryjni zabójcy, którzy niejako z natury nie są zdolni do zrozumienia czyichś uczuć, często popełniają czyny, którym normalnym ludziom nie mieszczą się w głowie. Jak stwierdza doktor Hare, <<potrafią torturować i kaleczyć swoje ofiary z równym skupieniem, jak my kroimy indyka na świąteczny stół w Dniu Dziękczynienia>>.”
„Zrozumieć zbrodnię” to lektura, która zadowoli tych szukających szybkiego i prostego zbioru powodów popełnianych zbrodni ujętym pod względem zaburzeń i chorób psychicznych. Są to tematy trudne, ale warto mieć ich świadomość – w końcu dochodzi do nich w społeczeństwie, w którym sami żyjemy. Mając ich świadomość łatwiej jest zrozumieć, łatwiej się przed nimi ochronić. To książka dobra na pewno dla tych, którzy takim tematem zaczynają się interesować – znajdą tu wiele zagadnień wartych dalszego zgłębienia.
„(...) nie może być tak, że wyłącznie dobro pacjenta jest najwyższym prawem. Chronione prawem musi być także dobro społeczne i to ono powinno być stawiane ponad wszystko.”
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 18, 2023

"Krwawa kąpiel nad Krutynią" Marta Matyszczak - zapowiedź patronacka

"Krwawa kąpiel nad Krutynią" Marta Matyszczak - zapowiedź patronacka

W kwietniu świętowaliśmy premierę "Cieszyna prowadzącego śledztwo" Marty Matyszczak, jedenastego już tomu serii Kryminałów pod psem. Przy okazji wywiadu tej premierze towarzyszącemu, trochę podpytywałam autorkę o najbliższe plany - zdradziła nam wtedy, że już w czerwcu możemy spodziewać się trzeciego tomu jej drugiej, nowej serii kryminalnej Kryminałów z pazurem. I oto w końcu jest! A raczej będzie za chwilę, bo już 28 czerwca swoją premierę będzie miała książka o rewelacyjnym tytule "Krwawa kąpiel nad Krutynią"! A Kryminał na talerzu ma tę przyjemność objąć ją swoim patronatem medialnym!

Rozalia Ginter wybiera się z bliskimi na spływ Krutynią. Nie zdąży na dobre odbić od brzegu, gdy dziób kajaka trafia w przeszkodę. Jak się okazuje, to unoszące się na rzece ciało młodej dziewczyny.
Wycieczka zostaje przerwana, a śledztwo w sprawie morderstwa
przejmuje mąż Rozalii – Paweł Ginter. Trop prowadzi do położonej za kołem podbiegunowym tajemniczej Osady, do której w celach zarobkowych wyemigrowało wielu mieszkańców Mazur.
Czy dramatyczne wydarzenia znad jeziora Torneträsk mają związek z zabójstwem nad Krutynią?
Tymczasem Rozalia prowadzi własną nieczystą grę. Na jej celownik trafia – ku swej zgryzocie – wielebny Konopniak.
Prywatne porachunki, policyjne dochodzenie, a na dokładkę dręczona literacką weną para kotów: Burbur i jej synalek Pedro.
Wakacje pełne relaksu? Nie dla Ginterów!

Tomy tej serii da się czytać oddzielnie, w każdym jest osobna zagadka kryminalna, jednak jest też jeszcze jedna - ta w tle, która je wszystkie łączy, więc jeśli macie okazję, by sięgnąć po cały cykl, to gorąco do tego zachęcam. A co w "Krwawej kąpieli nad Krutynią"? Wszystko co najlepsze! Dochodzenie w sprawie morderstwa, historia z przeszłości, koty Burbur z Pedrem, który w końcu stara się też dojść tu do głosu i oczywiście sporo dobrego humoru! Bawiłam się przy niej doskonale i polecam ją Wam jako idealną lekturę na wakacje!

Autor: Marta Matyszczak
Tytuł: Krwawa kąpiel nad Krutynią
Cykl: Kryminał z pazurem, tom 3
Data premiery: 28.06.2023
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 304
Gatunek: kryminał cozy crime / komedia kryminalna


Książka dostępna jest już w przedsprzedaży. 

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 16, 2023

"Nemezis" Maciej Siembieda

"Nemezis" Maciej Siembieda

Autor: Maciej Siembieda
Tytuł: Nemezis
Cykl: saga historyczna, tom 2
Data premiery: 26.04.2023
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 448
Gatunek: powieść historyczna / sensacyjna
 
Maciej Siembieda to pisarz niezwykły, który korzystając ze swojego wieloletniego doświadczenia w pracy dziennikarza śledczego, teraz wykorzystuje je w powieściach. Jak nikt łączy prawdę historyczną z fikcją literacką, dziennikarską precyzję i uwagę przywiązaną do najmniejszych szczegółów z literackim polotem, pięknym stylem, który sprawia, że lektura jest przyjemna i bardzo naturalna. Debiutował w 2017 roku pierwszym tomem cyklu o Jakubie Kani, który teraz liczy już pięć tomów, a rok temu rozpoczął serię, o której marzył – sagę historyczną. Tom pierwszy „Katharsis” (recenzja – klik!) został bardzo ciepło przyjęty przez czytelników, co potwierdza Nagroda Czytelników Wielkiego Kalibru 2023, którą autor zdobył na początku czerwca tego roku na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału we Wrocławiu. „Nemezis” to kontynuacja „Katharsis”, jednak powiązana jest bardzo luźno, więc da się ją czytać również jako powieść osobną.
 
Historia rozpoczyna się latem 1936 roku, gdy do niemieckiego Opola przyjeżdża cyrk Buscha. Podczas zamieszania okoliczny rzezimieszek zwany Flinkiem kradnie czyjąś torebkę, a starszy z braci Janoschek rzuca się, by go zatrzymać. Niestety Herbert zostaje ranny, więc jego młodszy brat Bruno wkracza do akcji. Zatrzymuje Flinka, przy okazji lekko go turbując, przez co policja ma szansę zainterweniować. Niestety w związku z tym Bruno musi uciekać – gang Flinka będzie chciał za to zemsty. Bruno więc zaciąga się do cyrku i wyjeżdża do Niemiec, tam zamierza uczyć się od Don Alvara sztuki rzucania nożami, zostawiając w mieście rodzinnym nie tylko swoją rodzinę, rannego brata, ale i narzeczoną Gretę... W Niemczech dobrze mu się wiedzie, jednak tęskni za domem. Zmienia się to, gdy dowiaduje się, że Greta poślubiła jego brata. To zdradza niewybaczalna, choć nadejście wojny szybko rewiduje te podejście i Bruno ponownie jedna się z Herbertem, choć nigdy nie pyta dlaczego jego brat dopuścił się takiego krzywdzącego po postępku. Kiedy w czasie wojny zostają rozdzieleni, Bruno trafia do oddziału SS, a Herbert do innego oddziału, ten drugi ginie na froncie. Bruno poprzysięga zemstę, która teraz będzie jego punktem przewodnim w życiu...
 
Książka rozpisana jest na prolog, cztery części i epilog, na końcu znajdziemy również posłowie, w którym autor wyjaśnia co jest prawdą, a co fikcją. Każda część opatrzona jest cytatem z „Eneidy”, wszystkie cztery składają się na dwadzieścia dwa rozdziały opatrzone miejscem i czasem akcji. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, podąża za głównymi bohaterami tej historii. Styl powieści jest idealnie wyważony, opisy i dialogi ze sobą współgrają, a język używany jest z wyczuciem i poszanowaniem dla polszczyzny. W tym tomie bardziej dostrzegalny był ten delikatny humor, za który tak lubię cykl z Kanią – tu było go oczywiście mniej, co wynika z konwencji powieści, jednak jest wyraźniejszy niż w tomie pierwszym, To też jest cecha charakterystyczna tego autora – ciężko to wyjaśniać, bo żarty biorą się najczęściej z inteligentnych skojarzeń. Nie da się jednak zaprzeczyć, że „Nemezis” czyta się niesamowicie lekko, płynnie i z prawdziwą przyjemnością – tu wszystko ma swoje miejsce, wszystko do siebie pasuje, a ilość detali w tle zachwyca!
„(…) spojrzał przelotnie na rolexa i wzruszył ramionami:
- Czym ty chcesz mi zaimponować? – spytał kpiąco. – Ja wczoraj miałem mundurówkę – odparł tonem, jakby dodatek do pensji był główną wygraną w totolotka, a nie jałmużną, za którą może mógłby kupić jedną wskazówkę rolexa. I to tę mniejszą.”
Bruno Janoschek to postać, której towarzyszymy przez całe jego dorosłe życie – poznajemy go bodajże w okolicach lat szesnastu i śledzimy jego historię przez kolejne pięćdziesiąt kilka lat. Na początku to chłopak bardzo entuzjastyczny, nastawiony do życia pozytywnie – rozumie, że musi uciekać, więc wybiera ścieżkę, która wydaje się najodpowiedniejsza, uczy się czegoś fascynującego, czegoś, co wyróżni go z tłumu. Nauki, które pobiera u Don Alvara, są niezwykle zajmujące, tym bardziej, że w tle obserwujemy funkcjonowanie cyrku. To miejsce niesamowite, pełne osobliwości, gdzie to, co indziej uchodzi za dziwne, tu jest najbardziej pożądane. W czasach, gdy świat opanowywali naziści miejsce, w którym każdy może być sobą, jest czymś za wagę złota. W tym czasie Bruno cały czas mocno wierzy w prawość, więc kiedy dowiaduje się o zdradzie najbliższych, nie jest w stanie tego przeboleć. To pierwsze zdarzenie, które mocno go zmienia. Drugie, te, którego już nigdy nie będzie umiał odpuścić, to śmierć jego brata, za którą obwinia Greków... I tak obserwujemy jak jedna myśl, jedna emocja, jedno pragnienie przejmuje władzę nad życiem człowieka... Bruno to postać wielowarstwowa, skomplikowana, która choć nieraz podejmuje złe wybory, to jednak przedstawiona jest tak, że czytelnik nie może jej nie polubić.
 
Przez większą część powieści to właśnie Bruno jest postacią główną powieści, choć wokół niego pojawia się cała plejada ciekawych bohaterów, z czego część to postacie prawdziwe, historyczne jak np. Otto Skorzenny, mnie jednak najmocniej urzekła postać, która w sumie pojawia się w powieści zaledwie na moment i to tylko jako ktoś, o kim się rozmawia – to Lionel, człowiek w wadą genetyczną, która zapewniła mu nadnaturalnie owłosienie, sprzedany przez swoich rodziców do cyrku, gdzie nie popadł w dziwactwo, a rozwinął się tak, że uchodził za osobę, o której względy zabiegali inni. Niezwykle inspirująca postać, ukazująca, że coś, co wydaje się wadą, można przekuć w zaletę, jeśli tylko bardzo się tego chce.
„Do wszystkiego doszedł sam (...). Mógł być najwyżej dziwadłem, ale wykierował się na wybitnego artystę i wspaniałego człowieka. Gdzie? W cyrku? Dlaczego? Bo to jedyne miejsce, które daje ochronę i zgodę na bycie innym.”
Z postaci fikcyjnych na pewno muszę wspomnieć jeszcze o Herbercie i Grecie. Herbert, starszy brat, który zawsze znajdował się pod osłoną młodszego, sprawniejszego, którego z Brudnem łączyła więź tak silna, że jej zerwanie wzbudza u Bruna obsesję i zaślepienie. Czytelnik jednak nie do końca rozumie zarówno Herberta, jak i Gretę, gdyż ich zdradza Bruna nigdy nie została porządnie wytłumaczona. W czym tkwi tajemnica?
„- Interesujesz się takimi rzeczami? (...)
- Wszystkim się interesuję. Świat po to jest, żeby się nim ciekawić.”
Kończąc już o postaciach powiem, że książka faktycznie jest powiązania z tomem pierwszym, nie będę jednak zdradzać jak, bo okazuje się to w powieści dosyć późno, dzięki czemu dla czytelnika jest to sporym zaskoczeniem.
 
Tło historyczne tej powieści oddane jest rewelacyjnie. Przepływamy przez wszystkie ważne wydarzenia, dowiadujemy się o nowych, o której wcześniej nawet nie słyszeliśmy, a wszystko to wydaje się niewymuszone, potraktowane bardzo swobodnie. Ilość detali jakie w tym tle znajdujemy po prostu zachwyca, czy to chodzi o czasy międzywojenne, wojenne czy PRL-u.
„W końcu jeden nabój z arsenału polskiej policji poszedł do nieba. Trzeba to będzie drobiazgowo opisać i wiarygodnie uzasadnić. Szkoda, że bandyci nie mają procedur. Gdyby mieli, przestępczość spadłaby do zera, a wielu chłopaków, zastrzelonych z zimną krwią na służbie, nadal by żyło.”
Książka nie jest typowym thrillerem czy kryminałem, ciężko więc mówić o czymś takim jak intryga kryminalna, choć przyznam, że jednak zagadka tutaj obecna jest. Jednak tym, co nas przyciąga przez większą część lektury, to po prostu losy Bruna, ciekawość jak potoczy się jego życie, czy uda mu się osiągnąć cel, a może jednak uwolni się od tych złych emocji, które wyniszczają mu życie? Oczywiście finalnie okazuje się jak wszystkie sprawy, wszystkie postacie są połączone, wyjaśniają wszystkie zagadki i niepewności. Bardzo dobrze rozpisana fabuła!
 
Tematycznie nie da się ukryć, że to potrzeba zemsty jest tym, co przewodzi tej książce. Zastanawiamy się jak do tego wszystkiego mają się więzy krwi, czy przez bliskość genetyczną zdradę można wybaczyć? Przyglądamy się jak ważne jest dla niektórych poczucie przynależności czy przywiązanie swojego życia do jednego miejsca.
„Umysł jest wszystkim. Stajemy się tym, co myślimy. Nie chcę, abyś stał się zemstą.”
„Nemezis” to powieść niesamowita, która od samego początku mocno przyciąga uwagę czytelnika i trudno wyjaśniać dlaczego tak się dzieje. Czy chodzi o perfekcyjną stronę stylistyczną? Czy fascynującą postać główną? A może dokładnie oddane tło historyczne? Tajemnice, które wyczuwamy od początku? Dobrze oddany  klimat, niepokoje przeżywanych przez postaci czasów? Prawdopodobnie to wszystko i jeszcze więcej. Myślę, że strzałem w dziesiątkę było związanie losów Bruna z cyrkiem, obdarzenie go umiejętnością, która przyciągnie do niego losy niezwykłe. To historia pełna, w której pojawiają się emocje, które sami dobrze znamy z życia, tu jednak wystawione na działanie burzliwej historii XX wieku. Mam nadzieję, że to nie koniec tej serii, jestem ciekawa czy kolejny tom okazałby się jeszcze lepszy! Nie, to nie może być koniec! 😊
 
Moja ocena: 8,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Agora.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 15, 2023

"Pisarka" Magda Stachula - recenzja ambasadorska

"Pisarka" Magda Stachula - recenzja ambasadorska

Autor: Magda Stachula
Tytuł: Pisarka
Data premiery: 14.06.2023
Wydawnictwo: Luna
Liczba stron: 336
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Magda Stachula jest dla mnie autorką wyjątkową – dzięki jej pierwszym książkom zaczęłam uważniej przyglądać się polskim autorom thrillerów psychologicznych. To ona jako pierwsza wprowadziła do nas nurt domestic noir, teraz tak bardzo popularny. Debiutowała w 2016 roku książką „Idealna”, teraz na swoim koncie na już 12 tytułów, sporą liczbę opowiadań zamieszczanych w przeróżnych antologiach, książkę pisaną wraz z dwoma innymi autorkami („Estrogen” recenzja – klik!) oraz książkę dla dzieci. Dla mnie „Pisarka”, jej najnowsza książka, jest szczególna i to z dwóch powodów: jej stylem autorka wraca się do swoich pierwszych powieści, które należą do moich ulubionych, a ja miałam przyjemność czytać ją przedpremierowo i napisać na jej okładkę kilka słów rekomendacji. To niesamowite uczucie znaleźć swoje słowa na książce autorki, którą tak sobie cenię!
 
Historia „Pisarki” kręci się wokół postaci Laury Ruty, bestsellerowej autorki thrillerów. Właśnie ukazała się jej najnowsza książka, pojawiają się pierwsze recenzje, a Laura biega od  jednego spotkania autorskiego do drugiego. Na jednym z nich zjawia się Joanna Sernecka, młoda kobieta o aspiracjach pisarskich. Wydaje się wiedzieć dziwnie dużo o Laurze, a w czasie podpisywania książek zagaduje jej agenta literackiego – opowiada mu o swojej powieści, chce wysłać mu kopię. Nic dziwnego, Artur to jeden z najbardziej cenionych, odnoszących sukcesy agentów literackich. W końcu daje jej swój adres mailowy, a Joanna pędzi do domu, by od razu wysłać wiadomość. Na parkingu wpada na męża Laury, który rozmawia z jakąś kobietą. To Wiktoria, jego kochanka, która odjeżdża poganiania przez Sebastiana. Dzień później, gdy on próbuje zażegnać awanturę z Wiktorią, Laura dostaje anonimową przesyłkę. W środku jest ruta, roślina, która w nadmiernych ilościach jest trująca. Czy to jakaś insynuacja? Laura od razu kojarzy ją z listem, który dostała dwa lata temu, listem z groźbą, w którym napisane było, że 10 maja to ostatni dzień jej życia. Jest już maj, kilka dni dzieli ją od tej daty. Co to znaczy? Czy jej prześladowca powrócił?
„Książki zawsze były moim światem, oazą, w której znajdywałem wytchnienie. Gdy otaczająca cię rzeczywistość nie spełnia twoich oczekiwań, najłatwiejszym sposobem jest uciec w fikcję (…).”
Książka składa się rozpisana jest na trzy części, a każda część składa się z krótkich rozdziałów naprzemiennie przedstawionych przez cztery postacie: Laurę, Sebastiana, Artura i Joannę. Oni są narratorami powieści, przedstawiają swoją wersję zdarzeń w pierwszej osobie czasu teraźniejszego. Podział ten jest znaczący, bo każda z postaci patrzy na sytuację nieco inaczej niż pozostali, co wprowadza w książkę świetnie odczuwalne napięcie, a narracja pierwszoosobowa zapewnia pełny wgląd w emocje i myśli postaci. Styl powieści zatem skupiony jest na ich przeżyciach wewnętrznych, lekko stylizowany na myśli przez głowę przepływające. Książkę czyta się świetnie, czytelnik ma odczucie, że każda z postaci relacjonuje mu swoją historię w sposób bardzo tajemniczy, a jednak dynamiczny. Zdania skonstruowane są tak, by budzić niepewność, niejednoznaczność, więc czytelnik od samego początku nie do końca wie, w którą, albo czy w którąkolwiek narrację może w pełni wierzyć... Czyta się to doskonale! Dialogi prowadzone perfekcyjnie, długość zdań idealna!
„Pisanie to ekshibicjonizm, powinnaś się z tym liczyć, zapraszasz tysiące osób do swoich wizji, zawsze może znaleźć się ktoś, kto będzie miał jakieś ‘ale’.”
„Pisarka” to historia dosyć kameralna, skupiająca się wokół wąskiego grona postaci. Są te cztery, które równocześnie są narratorami powieści oraz cztery drugoplanowe: kochanka Sebastiana, przyjaciółka Laury a równocześnie pisarka, z którą dzielą agenta, przyjaciel Sebastiana oraz vloger Znaniecki. To bardzo wąskie grono, a każda jedna kreacji postaci jest tak różna od innych, tak warta uwagi! Przede wszystkim jest Laura, jak słońce, wokół którego krążą pozostali. Laura pisarka, która w swoich rozdziałach wydaje się całkiem normalną kobietą, a jednak w relacjach innych wychodzi na taką, która mocno się separuje, nie okazuje emocji. Odczuwają to wszyscy, choć Sebastian najmocniej – ich małżeństwo już dawno temu się posypało, teraz żyją raczej obok siebie. Mimo tego jednak, trochę przewrotnie, tych emocji i tak Sebastian doświadcza najwięcej – gdy przychodzi tajemnicza przesyłka, to on musi sobie radzić z paniką żony, nikt inny o tym nie wie. On z kolei od dawna żyje w zakłamaniu, ma dwa życia, które w sumie udawało mu się toczyć do tej pory obok siebie. Jednak w końcu jego kochanka zaczyna się niecierpliwić – przecież obiecał zostawić żonę? Wiktoria, jako ta młoda dziewczyna, która zaufała niewłaściwemu mężczyźnie, a teraz w końcu na dosyć, oczekuje deklaracji, czegoś, co pozwoli jej ruszyć z miejsca. Oczywiście przy tym wydaje się szczerze nienawidzić Laury, w końcu to z nią musi dzielić się ukochanym mężczyzną... Artur, agent literacki wydaje się najbardziej normalny, choć i on nie jest pozbawiony wad – to pracoholik, który z jednej strony ma bardzo wysokie mniemanie o sobie, z drugiej żaden sukces nie jest tym, który go zadowoli. Z kolei Znaniecki to kanalia, wiadomo to od początku, człowiek mocno skupiony na sobie, nieuprzejmy mizogin, który jednak jakimś cudem ma sporo do powiedzenia w branży promocji czytelnictwa...
„- Nie lubię gościa – powiedział szczerze. – Ale to właśnie jego zaprzęgniemy do promowania ‘Inspiracji’, bo to najlepiej przełoży się na sprzedaż.
- Jakim cudem cieszy się aż taką popularnością, skoro nie znam ani jednej osoby, która by go lubiła? – zapytałam.
Wzruszył ramionami.
- Jest kontrowersyjny, a to robi zasięgi.”
No i na koniec Joanna. Kobieta zachowująca się od początku podejrzanie, która snuje swoją opowieść tak, jakby nic w niej złego nie było... A jednak z każdym kolejnym jej rozdziałem zaczyna się wyczuwać, że ma jakąś dziwną obsesję na punkcie Laury... Świetne studium lekkiego stalkingu. Ale czy na pewno lekkiego?
„Chcę jej życia. I nie potrafię nad tym zapanować.”
Intryga powieści poprowadzona jest w sposób mistrzowski. Od początku czytelnik czuje pełne napięcie, nie wie komu ufać, kto mówi prawdę, a kto nagina rzeczywistość do własnych potrzeb. Historia pełna jest zaskoczeń, takich twistów fabularnych, że nieraz w czasie lektury wykrzykiwałam ‘co?!’. Pod względem dozowania napięcia, utrzymania go stale na wysokim poziomie jest to jeden z najlepszych thrillerów jakie czytałam. Od początku do końca czuć emocje, tę niepewność i podejrzliwość w stosunku do każdej postaci... Chyba nie muszę dodawać, że i finał zaskoczył mnie totalnie? A jednak, gdy zagadka zostaje już rozwiązana, wszystko nabiera innego znaczenia i dopiero wtedy czytelnik widzi, gdzie przegapił pozostawione do rozwiązania tropy...
„Czasem myślę, jakby to było, gdyby naszą codzienność wypełniały dzieci, ale nie muszę tego doświadczać, wystarczy, że napiszę o tym książkę.”
Tematów, jakie w książce są poruszane, jest tak dużo, że z pewnością nie omówimy wszystkich. Po pierwsze, świetnie pokazuje nam, zwykłym ludziom, jak wygląda życie artysty i życie z artystą. Ile jest tam emocji swoich i postaci, ile zamieszania i niestabilności. Równocześnie przez postać pisarki przyglądamy się dokładnie światu pisarskiemu, wydawniczemu i czytelniczego, a może raczej temu, który angażuje się w promowanie literatury – ja, jako blogerka literacka, czułam się tu jak w domu, autorka świetnie oddała i plusy wynikające z naszych działań (jest tu fragment z ładną pochwałą dla promotorów czytelnictwa!), jak i minusy (w postaci Znanieckiego, fikcji literackiej a jednak typu człowieka, który wszyscy dobrze znamy…). Oczywiście poza tym jest też sporo o kontaktach i pracy z agentem, co jest równie fascynującym zagadnieniem – spojrzeć na to, jak wygląda praca pisarza w każdym jej aspekcie od kuchni? Bajka!
„Jestem rozdarta, wypełniona po brzegi emocjami, moimi i tych obcych ludzi, którzy niebawem zostaną bohaterami mojej nowej książki. Znów mnie wybrali, znów zapragnęli, bym opowiedziała ich doświadczenia. A ja nawet nie mam czasu przemyśleć historii, która jest moim życiem. Dokąd zmierzam, czego pragnę – kiedy ostatni raz zadawałam sobie te pytania? Zaciera się granica między mną pisarką, a mną żoną, przyjaciółką, kobietą po trzydziestce. Sama nie wiem, kim jestem i która to ta prawdziwa ja.”
Poza tym tematem książkowo-wydawniczo-czytelniczym, który mnie samą tak mocno fascynuje, jest tu też, a może przede wszystkim i o emocjach. O zdradzie, zazdrości,  zawiści i obsesji. Przyglądamy się postępowaniu Sebastiana, który tak perfidnie kłamie obydwu kobietom, przyglądamy Joannie, która nie widzi nic złego w śledzeniu Laury. Autorka bardzo realnie oddaje emocje tych postaci, dzięki czemu czytelnik może zastanowić się skąd takie postępowanie się bierze, z czego wynika i dlaczego nie zostaje przez innych odpowiednio wcześnie zauważone...
No i na koniec może najważniejszy temat – co jest prawdziwe, a co jest fikcją? Jak wymysły wpływają na realność? Czy to wyobrażenia wpływają na to, jak wygląda życie, czy życie kreuje wyobrażenia? W co wierzyć, kiedy wygląda na to, że nie ma czegoś takiego jak jedna, obiektywna prawda?
„Nie lubię, gdy jej umysł pogrąża się w chaosie, bo to przekłada się na nasze życie rodzinne. Fikcja miesza się z rzeczywistością, czasem sama przestaje odróżniać jedno od drugiego. Bywa nieobliczalna, pobudzona, jakby bohaterowie, w których sama tchnęła życie, nie dawali jej spokoju.”
Muszę przyznać, że swoją „Pisarką” Magda Stachula przypomniała mi za co uwielbiam gatunek thrillera psychologicznego. To napięcie, ta zagadka i niepewność jaką nam tutaj serwuje, te spojrzenie z różnych punktów widzenia, których postacie są przekonane o swoich racjach, to wszystko sprawia, że książka tak miesza w głowie czytelnika, a równocześnie tak fascynuje, że po prostu nie da się je odłożyć. Dałam się wciągnąć w tę spiralę niedopowiedzeń, półprawd i kłamstw, dałam się postaciom wodzić za nos. To kreacje rewelacyjne, każda przedstawiająca coś innego, każda wnosząca nie tylko inne spojrzenie, ale i inny temat do tej powieści. Jestem pod wielkim wrażeniem jak świetnie autorka wszystko to spięła w całość, jakie zaskoczenia dla nas wymyśliła i do tego jeszcze dołożyła temat, który kochają pewnie wszyscy czytelnicy - książki i ich tworzenie. Jestem pod ogromnym wrażeniem, to jedna z najlepszych książek Magdy Stachuli i jeden z najlepszych thrillerów tego roku! Zarówno polskich i zagranicznych!
 
Moja ocena: 8,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy ambasadorskiej z Wydawnictwem Luna.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 14, 2023

"Jak nie zginąć w kosmosie" Paul M. Sutter

"Jak nie zginąć w kosmosie" Paul M. Sutter
Autor: Paul M. Sutter
Tytuł: Jak nie zginąć w kosmosie. Przegląd groźnych zjawisk astrofizycznych
Seria: Zrozum
Tłumaczenie: Dariusz Rossowski
Data wydania: 12.04.2023
Wydawnictwo: Poznańskie
Liczba stron: 360
Gatunek: literatura popularno-naukowa
 
Seria książek popularno-naukowych Zrozum ukazuje się u nas już od trzech lat, a ja fascynuję się nią od początku. W tym czasie wydanych zostało dokładnie dwadzieścia tytułów, ja co prawda jeszcze wszystkich przeczytać nie zdążyłam, ale sporo recenzji z serii znajdziecie na tym blogu. Dzisiaj mam przyjemność opowiedzieć Wam o tej, która w mojej ocenie jest najlepsza, z wszystkich jakie czytałam. Dlaczego? O tym za chwilę!
 
„Jak nie zginąć w kosmosie” to książka napisana przez Paula M. Suttera, w oryginale ukazała się w roku 2020. Jej autor jest kosmologiem i nagradzanym popularyzatorem nauki, ma doktora z fizyki, pracował w wielu ciekawych miejscach jak np. Instytut astrofizyki w Paryżu czy obserwatorium w Trieście. Teraz wykłada na amerykańskiej uczelni Stony Brook University. Poza tym pisze artykuły do znanych czasopism, prowadzi kilka programów naukowych, jak „How the Universe Works” czy „Space Out” oraz podkast „Ask a Spaceman”. Poza tym tytułem wydał jeszcze jedną książkę, która jak na razie na język polski nie została przetłumaczona.
„(...) nie ma różnicy między odczuwaniem przez ciebie siły pchania w przyspieszającej rakiecie a odczuwaniem grawitacyjnego przyciągania Ziemi.
Wiem, wiem. Usiądź spokojnie, pooddychaj, weź łyk wody. Przebrniemy przez to razem, bo to ważne. Bob zaraz wyda ostatnie tchnienie i chcemy zrozumieć jego końcowe chwili. Nie rób tego dla mnie, zrób to dla niego.”
Jak sama nazwa tej książki wskazuje, opowiada o tym, co w kosmosie niebezpieczne. Czyli w sumie o wszystkim. Składa się z czterech części, przedmowy i zakończenia. Każda część liczy cztery rozdziały, każdy rozdział (jak i część) są tytułowane i otwierają się cytatem z fikcyjnej ballady romantycznej „Rymy o starym astronomie”. Każdy rozdział liczy po 20-30 stron, ale nie jest to tekst pisany jednym ciągiem – są oddzielane kropkami podrozdziały. Książka ułożona jest tak, że tematycznie zaczynamy od tego, co nam najbliższe, czyli Ziemi i naszego Układu Słonecznego wraz z przerażająco niebezpiecznym Słońcem, wokół którego wszystko się kręci.
„Słońce jednorodnie emituje światło z widzialnej części widma, z równo reprezentowanymi wszystkimi kolorami tęczy. Traktujemy jednak białe Słońce jako żółte, bo od wieków patrzymy na nie przez filtr niebieskiej atmosfery, a biały minus niebieski równa się żółty. Kiedy jednak wydostaniesz się ponad atmosferę, ujrzysz Słońce w jego pełnej krasie: płonącą ognistą kulę rozpalonej do białości furii.”
Później przechodzimy dalej – przez Drogę Mleczną i gwiazdy, galaktyki w czarnymi dziurami w środku aż po tematy, które mogą zainteresować fanów fantasy tj. kosmici czy podróże w czasie. Zatem zaczynamy od tego co nam najbliższe i kierujemy się coraz szerzej, coraz dalej, głębiej w kosmos.
„Od przestrzeni kosmicznej wcale nie dzielą nas kosmiczne odległości. Gdybyś mógł jechać samochodem pionowo w górę, bez ślimaczenia się, ale ekonomicznie, powiedzmy z prędkością sto kilometrów na godzinę, dotarłbyś do twardej próżni w niecałe cztery kwadranse.”
Wiem, że to na razie brzmi trudno i skomplikowanie. Ale Paul M. Sutter udowadnia, że wcale takie nie jest! I tu na osobny akapit zasługuje styl, w jakim książka jest napisana. Autor po pierwsze, cały czas zwraca się bezpośrednio do czytelnika jako do potencjalnego podróżnika po kosmosie – zakładamy przecież, że chcemy wybrać się na taką wycieczkę, a autor ma nas przestrzec przed tym, czego musimy unikać, by nie zginąć marnie.
„Proces ten jest znany w kręgach lekarskich pod nazwą ‘zgon’ i zaleca się go unikać.”
Sama przyznam, że do tej pory uważałam tematy kosmiczne za bardzo skomplikowane i trudne do zrozumienia. Autor jednak tłumaczy wszystko tak, że nagle okazuje się, że to wcale nie jest takie trudne! Często ucieka się do porównań nam bliskich – sama wychwyciłam bardzo dużo porównań kulinarnych!
„Galaktyki są jak fasola, a gaz jak bulion w tej gigantycznej zupie. I tak jak zupa wszystko to powoli stygnie, a zarazem kondensuje się i skupia przy centralnym jądrze. Tak zaś czeka centralna galaktyka wraz z potężną czarną dziurą, gotową przełknąć więcej strawy.”
Najlepsze jest jednak to, że wszystko to autor robi z niebywałym humorem! Jego komentarze, wtrącenia są tak zabawne, że nie da się przy tej książce nie prychać śmiechem. Dzięki temu temat staje się bliższy, dużo bardziej przyjemny i łatwiejszy do zrozumienia. Niebywały dar! Po raz pierwszy wszystkie zawiłości fizyczne Wszechświata okazały się dla mnie zrozumiałe, a co więcej, naprawdę świetnie się podczas lektury bawiłam. Oczywiście nie będę oszukiwać, jest to książka, która wymaga jako takiego skupienia, jednak wystarczy po prostu spokój domowego zacisza, by lektura była w pełni zrozumiała i do tego przyjemna!
„Grawitację w ujęciu ogólnej teorii względności łatwo streścić. W praktyce mamy tam mnóstwo zaawansowanej matematyki, ale opis słowny jest raczej strawny. Zgodnie z ogólną teorią względności (OTW) wszystko we Wszechświecie dzieli się na dwie kategorie: tancerzy i parkiet. Tancerzami są wszystkie rzeczy: planety, ludzie, cząstki, wszystko co tylko ma masę, pęd lub energię. Parkietem jest czasoprzestrzeń.”
Dla tej książki podeszłam jako całkowity laik w tematach kosmicznych z prostego powodu – zawsze te tematy były dla mnie za trudne. Dlatego też nie powiem, czy książka wyczerpuje temat całkowicie, jednak wydaje mi się, że autor opisał w niej wszystko, co w kosmosie najważniejsze. Jak wspomniałam, zaczynamy od naszych bliskich rejonów, poznajemy sąsiadujące do Ziemi planety, potem przechodzimy do gwiazd – najpierw tej naszej, poznajemy dokładnie jej sposób działania, jej moc i potęgę, by przejść do innych rodzajów gwiazd, od karłów po wielkie supernowe. I autor wszystkie te rodzaje dokładnie opisuje, wyjaśnia czym się różnią – wygląda na to, że to po prostu różne cykle życia gwiazd w zależności od ich wielkości.
„Znowu chodzi o kwestie agonalne. Gwiazdy wręcz upierają się przy tym, aby odchodzić w widowiskowy sposób. Popisówka. Czy nic we Wszechświecie nie może zamierać bez robienia scen?”
Oczywiście po drodze są opowieści o dużo mniejszych elementach Wszechświata, tych podstawowych, dzięki którym to wszystkie działa, jest więc tu wytłumaczona i grawitacja, i teoria względności i tego typu teorie i zjawiska. Po gwiazdach wszelkiego rodzaju możemy poczytać o galaktykach i czarnych dziurach – też różnych rozmiarów. Na koniec autor przedstawia tematy, które brzmią dosyć fantastycznie, jak ciemna materia czy tunele czasoprzestrzenne, które teoretycznie mogą posłużyć do przenoszenia się w czasie. Jest tu też oczywiście o życiu we Wszechświecie, o tym czy na pewno jesteśmy w nim sami. Każdy temat poruszany jest w sposób, jak na potrzeby laika, całkowicie kompletny, jest tu i o tym, co wiemy teraz, i o tym, co było kiedyś, o odkryciach astronomów i zmianach w sposobie patrzenia na kosmos. Po tym opisie już rozumiecie, czemu uważam, że autor temat kosmosu wyczerpał całkowicie?

„Fizyka to opowieść snuta przez matematykę (...).”
Nie będę tutaj sama tłumaczyć jak te wszystkie kosmiczne elementy działają, bo nigdy nie zrobię tego tak dobrze, jak sam autor – od tego jest książka. Mogę tylko przyznać, że jest to coś, co zmienia całkowicie perspektywę, uświadamia, jak jesteśmy mali, w stosunku do tego, co dzieje się poza Ziemią, jakie moce, jakie energie się tam znajdują i wciąż kotłują.... Z drugiej strony jednak daje to poczucie, że to jest jeden wielki świat, do którego należymy, którego jesteśmy częścią. W końcu wszystko co we Wszechświecie, było jednością przed Wielkim Wybuchem... Wszystko co mamy na Ziemi, czym sami jesteśmy, pochodzi z kosmosu.
„Wszechświat stoi przed tobą otworem. Nie możesz jednak uniknąć upływu czasu – nie możesz uniknąć nastania swojej przyszłości. Niezależnie od tego, co robisz w przestrzeni, musisz się ciągle posuwać do przodu w czasie.”
„Jak nie zginąć w kosmosie” jest lekturą niesamowitą. Niesie tak wielką, tak skomplikowaną wiedzę przedstawioną w sposób tak banalnie prosty, zabawny, taki codzienny, zwyczajny. Jestem pod jej ogromnym wrażeniem, czuję wielki podziw dla umiejętności autora, że w sposób tak prosty i fajny był w stanie nam to wszystko wyjaśnić. To książka, dzięki której Wszechświat w końcu naprawdę jest na wyciągnięcie ręki, zrozumiały i dostępny dla wszystkich. Powinna to być lektura obowiązkowa dla wszystkich dzieciaków na fizyce – jestem pewna, że zmieniłaby postrzeganie tego przedmiotu na prosty, logiczny i przyjemny. Ja jestem nią zachwycona i na pewno będę chciała jeszcze kiedyś ją w całości ponownie przeczytać!
„Generalnie jednak Wszechświat się powiększa. To zaś oznacza, że w przeszłości był mniejszy. Trochę logiki i wszystko jasne. Kto powiedział, że fizyka jest trudna?”
Moja ocena: 9/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Poznańskim.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!