lipca 16, 2021

Wygraj "Rezydencję"! (rozwiązany)

Wygraj "Rezydencję"! (rozwiązany)

 

Dwa dni temu opowiadałam Wam nieco więcej o "Rezydencji", pierwszej książce Laury McHugh, która ukazała się w Polsce. Wczoraj mijał tydzień od jej premiery, a dzisiaj przychodzę do Was z konkursem, w którym mam dla Was aż pięć egzemplarzy tej ciekawej, spokojnej, acz frapującej historii! Jeśli nie czytaliście jeszcze mojej recenzji, to zapraszam tu - klik!, by przekonać się, czy jest to lektura dla Was. Jeśli tak, to zapraszam do zabawy!

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Thriller psychologiczny to bardzo pojemny gatunek, znajdziemy tu książki, które największy nacisk kładą na stworzenie mrocznej, niepokojącej atmosfery, takiej wywołującej aż ciarki na plecach czytelnika, ale też mamy tu i takie książki, gdzie raczej to tej drugi człon nazwy gatunku ma większe znaczenie i na plan pierwszy wysuwa się głęboka analiza psychologiczna postaci. Napisz jaki rodzaj thrillera psychologicznego jest Twoim ulubionym i krótko swoje zdanie uzasadnij.

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej - tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 16 do 20 lipca do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę pięć, które moim zdaniem będą najciekawsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!
21.07 aktualizacja - wyniki konkursu:
Przeczytałam Wasze odpowiedzi już trzy razy i chyba muszę jeszcze raz, bo dalej nie wiem, które wybrać! 😉 Widzę w odpowiedziach różnorodność, jedni z Was lubią jak dużo się w thrillerach dzieje, inni z kolei nie potrzebują pędzącej akcji, a dobrze budowanego klimatu. Wymienialiście thrillery medyczne, domestic noir i z dodatkiem kryminału. Wiele dobrego napisaliście o tym gatunku, podsunęliście mi znowu kilka nowych tytułów do sprawdzenia! Serdecznie dziękuję za te wszystkie zgłoszenia, przemyślane odpowiedzi i czas, który na ich napisanie poświęciliście! Tym razem mamy aż 5 zwycięzców, więc przynajmniej pod tym względem mam wybór trochę ułatwiony 😉 Zatem książka "Rezydencja" Laury McHugh leci do:

IG
1. @szynkour
Thriller psychologiczny to gatunek, na którym chyba najłatwiej się przejechać, ponieważ często tak opisuje się średnie kryminały z truizmami podanymi jako prawdy objawione. Bardzo sobie cenię książki niebanalne i dające do myślenia, w których charakter postaci, motywacje i zagadki fabularne nie są podane na tacy. Bohaterów nieoczywistych, którzy są wielowymiarowi i zmuszają czytelnika do myślenia, zamiast szybkiego zaszufladkowania ich jako dobrych albo złych. Do tego chętnie przygarnę klimat nieustannego napięcia i niepewności, który popycha mnie do czytania z rzeczywistym zainteresowaniem i zaangażowaniem. Jeśli jeszcze dodać do tego umiejscowienie akcji w pięknych lub nietypowych okolicznościach przyrody i pokazać podejście do życia specyficzne dla lokalnej społeczności, to biorę i nie zadaję więcej pytań 😀

2. @bookiem.mi.wychodzi
Największe wrażenie w tym gatunku chyba zrobiła na mnie "Zaginiona dziewczyna" Gilian Flynn. Choć znałam fabułę i plot twist z filmu, nie mogłam się od tej książki oderwać. Dobry styl pisania i niezwykła, przemyślana intryga (właśnie ona chyba odpowiada na pytanie "dlaczego", po prostu zapada w pamięć, zostawiając czytelnika w połowie książki z tzw. mindfuckiem), gwarantująca opad szczeny. To jest chyba mój ulubiony rodzaj thrillera, taki który każe mi nagle głośno zapytać "wtf?!" i powoduje, że już nie wiadomo komu kibicować. Istny rollercoaster wśród powieści! Książka przeczytana sześć lat temu i mimo natłoku innych wciąż pamiętana to chyba najlepsza rekomendacja.

3. @buddy.to.study_
Zdecydowanie thriller psychologiczny z wątkiem kryminalnym to mój ulubiony typ. Najlepsze thrillery to pozycje budujące napięcie poprzez niepewność. Lubię kiedy nie posiadają zbyt szybkiej akcji, ale starają się budować odpowiedni nastrój, który doprowadza mnie do niepokoju. Dodatek w postaci zagadki kryminalnej sprawia, że dwa razy bardziej jestem ciekawa fabuły i angażuję się w nią z podwójną siłą. Bohater dążąc do odkrycia prawdy popełnia zwykle wiele błędów, którymi ja stresuję się równie mocno. Koniec końców podczas czytania targają mną silne emocje, których ciężko mi zapomnieć na długi długi czas😍

FB
4. Agnieszka Czarnogórska
Lubię czytać książki, których akcja opiera się na mrocznych tajemnicach ludzkiego umysłu. Uwielbiam zaglądać za drzwi gabinetów terapeutów, na zamknięte oddziały psychiatryczne i śledzić pełne napięcia historie... I to zacieranie granicy miedzy prawdą, a kłamstwem, rzeczywistością, a urojeniami. Dobry thriller trzyma w napięciu, a Autor zwodzi mnie aż do samego końca – nic nie jest takie jak się wydaje, a koniec zwala z nóg.

5. Aleksandra Miczek
Lubię takie thrillery, które prowokują do działania moje szare komórki. Kiedy zagłębiam się w fabułę książki, łapię podrzucane mi nitki, po których wędruję sobie do kłębka. Analizuję zachowania bohaterów, snuję domysły na temat motywów ich postępowania, łączę z sobą dowody i poszlaki. Tropię zbrodniarza, a przy tym boję się, bo oddech złoczyńcy czuję cały czas na karku. 🙂

Gratulacje! Czekam na Wasze dane adresowe 😊
A wszystkich uczestników zachęcam do dalszej obserwacji moich profili - niedługo ruszamy z kolejnymi konkursami! W międzyczasie zapraszam do udziału w book tourach - klik!

lipca 15, 2021

"Czarny Bałtyk" Maciej Paterczyk

"Czarny Bałtyk" Maciej Paterczyk

 

Autor: Maciej Paterczyk
Tytuł: Czarny Bałtyk
Data premiery: 10.02.2021
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 400
Gatunek: kryminał retro
 
„Czarny Bałtyk” to pierwsza książka Macieja Paterczyka osadzona w alternatywnej powojennej rzeczywistości. Z wcześniejszymi jego trzema powieściami (debiut w 2014 roku) łączy ją miejsce akcji (Pomorze), czas akcji (czasy po wojnie) i gatunek (kryminał). Aktualnie autor pracuje nad swoją kolejną powieścią, z tego co udało mi się znaleźć, będzie to coś nowego – i gatunkowo i miejscowo.
 
Fabuła „Czarnego Bałtyku” rozgrywa się w Kołobrzegu w 1949 roku. Polska nie została po wojnie odcięta przez Rosję od Zachodu, a Żydzi szykują się do stworzenia swojego państwa w Polsce. Za kilka dni ma odbyć się rozstrzygające referendum. W tak gorącym okresie w hotelu Czarny Bałtyk położonym na skarpie tuż nad samym morzem dochodzi do pierwszego morderstwa w historii tego budynku. Zamordowana została młoda kobieta, która tej samej nocy się zameldowała. A raczej nie, bo prosiła o odłożenie formalności na kolejny poranek, tłumacząc się zmęczeniem po podróży. Do sprawy morderstwa przydzielony zostaje aspirant Konstanty Majski razem z nową partnerką, Żydówką, aspirant Walerią Singer. Na miejscu szybko okazuje się, że ofiarą prawdopodobnie jest córka znanego, bogatego żydowskiego biznesmena, który niedawno przeprowadził się na te tereny. Dlaczego więc dziewczyna pojawiła się w hotelu? I kto ją zamordował? Przecież jej pokój był od środka zamknięty…
 
Książka składa się ze wstępu, czterech rozdziałów i zakończenia. Trzy pierwsze rozdziały z kolei dzielą się na kilka numerowanych podrozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, w większości skupia się na postaci Majskiego. Styl powieści jest spokojny, utrzymany w tonie klasycznego kryminału – obserwujemy toczące się śledztwo, przepytywanie świadków i wczuwamy w atmosferę panującą w hotelu, jak w ogólnie w mieście. Całość czyta się naprawdę dobrze.
 
A wspomniana atmosfera panująca w mieście jest ogromnie napięta. Polacy boją się, że zaraz zostaną wygonieni z tego miasta, że nagle ich stałe, wygodne posady i miejsca zamieszkania będę musieli zamienić na nieznane. Zaczynają się protesty, ludzie wychodzą na ulice. Sam Majski wydaje się przy tym dziwnie spokojny, nie wygląda, żeby martwił się swoją przyszłością, choć przecież i dla niego to wielka niewiadoma. Tym bardziej, że niedawno został wplątany w coś nie całkiem zgodnego z prawem i sam jeszcze nie wie, po której stronie się opowie. Bohater czy zdrajca? Te myśli nachodzą go za każdym razem, gdy wraca do swojego wygodnego mieszkania.
 
Na pewno w książce warto docenić wykreowaną przez autora rzeczywistość. Ciekawy pomysł na tło historyczno-społeczne został naprawdę dobrze realizowany – wątek ten nie dominuje nad głównym tematem czyli dochodzeniem, a został naprawdę umiejętnie wpleciony w całość, tak że tło cały czas gdzieś tam jest, cały czas przewija się przez bieżące wydarzenia, jednak nie przytłacza, nie daje wrażenie, że jest to historia polityczna. Jestem tym naprawdę pozytywnie zaskoczona.
 
A co do samego śledztwo to jest ono osadzone na klasyce. Tu nie ma miejsca na brutalność, przesadę czy makabrę. Tu liczą się dobre, tajemnicze kreacje bohaterów, dziwne miejsce i śledczy walczący z własnymi demonami. Bohaterowie, a szczególnie mieszkańcy hotelu, są naprawdę fajnie wykreowani – starsza pani utrzymująca się z niewielkiej renty, trzymająca w pokoju bibeloty, które dają jej wrażenie, że żyje w czasach, gdy wszystko było dla niej łatwiejsze, nadużywająca alkoholu, by jeszcze łatwiej w te czasy się przenieść. Jest też stary kamerdyner, który chwilę temu stracił pracę po śmierci właściciela ziemskiego, u którego służył całe życie. Są robotnicy, sprzątaczki z mroczną przeszłością i ekscentryczni recepcjoniści hotelu. W sumie towarzystwo jest dosyć przygnębiające, mające czasy świetności za sobą. Ten hotel to właśnie takie miejsce – schronienie dla dusz zagubionych. Naprawdę świetna kreacja!
 
Co do intrygi kryminalnej, to też nie mam jej nic do zarzucenia. Historia jest ciekawa, pełna tajemnic i ciemnych miejsc, sięga do wydarzeń z przeszłości. Akcja też jest rozłożona w sposób klasyczny dla kryminału, wszystkie poszlaki prowadzą aż do wielkiego finału, w czasie którego dzieje się naprawdę sporo.
 
Ogólnie, „Czarny Bałtyk” to historia oryginalna, dająca poczucie świeżości poprzez osadzenie akcji w nowej, alternatywnej, zaskakującej rzeczywistości powojennej, a jednak opierająca się na ramach klasyki gatunku, w które rewelacyjnie się wpisuje. Im więcej o książce myślę, tym bardziej mi się podoba. Kreacje bohaterów są ciekawe i skrupulatnie zbudowane, nad wszystkimi wisi aura tajemniczości. Autor miał naprawdę ciekawy pomysł i świetnie go zrealizował!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Lira!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

lipca 15, 2021

Book tour z "Retrospekcją"!

Book tour z "Retrospekcją"!

 

Dzisiaj mija dokładnie pięć tygodni od premiery "Retrospekcji", pierwszej książki Chrisa Brookmyre'a, która ukazała się w Polsce! Gatunkowo tytuł ten plasuje się gdzieś na pograniczu thrillera psychologicznego i kryminału, opowiada o mocno skomplikowanych, wręcz destrukcyjnych relacjach rodzinnych przedstawionych na przestrzeni lat - jak sam tytuł głosi, książka po części składa się z retrospekcji. Mnie przekonała na tyle, że objęłam ją swoim patronatem medialnym, dzięki czemu mieliście już kilka okazji na moich profilach, by ją zdobyć. Teraz przychodzę z ostatnią aktywnością dotyczącą tego tytułu - ruszymy z book tourem! Jest to dobra okazja, by zapoznać się z lekturą w bardzo fajnej, rozrywkowej, towarzyskiej formie. Jeśli chcecie się dowiedzieć o samej książce czegoś więcej, zapraszam do zapoznania się z moją recenzją - klik!, a teraz zaczynamy zabawę!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Prószyński i S-ka w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w niedzielę.
Książka ruszy w podróż w poniedziałek 19 lipca, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!
Lista uczestników:
1. @like.nobody_ opinia - klik!
2. @mamazaczytana opinia - klik!
3. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
4. @kubickakatarzynaa opinia - klik!
5. @kasia_g_autor opinia - klik! 
6. @ksiazka.dobra.na.wszystko opinia - klik! 
7. @zaczytana_panna opinia - klik!
8. @izabelawatola opinia - klik!
9. @lokata_ewa opinia - klik!
10. @kaaluusjaa opinia - klik!
11. @maniaczka_ksiazek 
12. @monikaormanin opinia - klik!
13. @czytajz.nami opinia - klik!
14. @Magdalena Moruś (FB) opinia - klik!

lipca 14, 2021

"Rezydencja" Laura McHugh

"Rezydencja" Laura McHugh

 

Autor: Laura McHugh
Tytuł: Rezydencja
Tłumaczenie: Alina Siewior-Kuś
Data premiery: 08.07.2021
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 360
Gatunek: thriller psychologiczny / kryminał
 
Laura McHugh to amerykańska autorka czterech powieści. Debiutowała w 2014 roku, dwa lata później ukazała się jej druga książka pt. „Arrowood” (pol. „Rezydencja”), która równocześnie dopiero teraz jest jej pierwszą książką wydaną w Polsce. W międzyczasie autorka na rodzinnym rynku wydała jeszcze dwie, każda została jeszcze lepiej przyjęta i wyżej oceniana od poprzedniej. Z tego co wiem, McHugh chętnie osadza fabułę swoich powieści na tle miasteczek z południa Stanów, w wypadku „Rezydencji” jest to małe miasteczko Keokuk w stanie Iowa, które w powieści już samo w sobie odgrywa dużą rolę. Na ich tle rozgrywają się mroczne, skupione na psychologicznych rozterkach dramaty rodzinne.
 
Akcja powieści „Rezydencja” rozpoczyna się w momencie, gdy Arden Arrowood wraca po latach do swojej rodzinnej miejscowości, w które spędziła pierwsze dziesięć lat życia. Chwilę temu jej ojciec zmarł, jednak dziewczyna nie czuje się pogrążona w żałobie – od wielu lat prawie nie mieli ze sobą kontaktu. Dom rodzinny odziedziczyła po dziadkach, którzy jednak zastrzegli, że dopiero po śmierci ich syna ma go otrzymać. I tak teraz wraca do miejsca, gdzie siedemnaście lat temu jej rodzina została rozerwana – jej siostry, dwie bliźniaczki w wieku zaledwie dwóch lat zostały porwane sprzed domu w momencie, gdy Arden na chwilę się od nich oddaliła. Sprawa nigdy nie została wyjaśniona, los jej sióstr pozostał nieznany. Czy po tylu latach może się coś w tej sprawie zmienić? Kiedy do dziewczyny odzywa się Josh, mężczyzna, który prowadzi stronę internetową poświęconą rozwiązywaniu starych spraw i przekonuje ją, że możliwe, iż zdobył nowy trop, Arden pełna obaw, a zarazem i nadziei zgadza się na spotkanie. Co z niego wyniknie? Czy faktycznie po siedemnastu latach udałoby się w końcu sprawę rozwiązać? Dowiedzieć, co się stało z dziewczynkami i zamknąć rozdział życia, który bez rozwiązania zagadki cały czas pozostaje otwarty? Czy Arden w końcu, po siedemnastu latach, będzie mogła ruszyć dalej?
„Czekałam na bliźniaczki. Całe swoje życie spędziłam na czekaniu, by wróciły, dogoniły mnie, by nie zostały zbyt daleko w tyle.”
Książka składa się z 20 rozdziałów. Na końcu, za podziękowaniami autorki, znajdziemy tak zwany ‘Przewodnik dla czytelnika’, gdzie zamieszczony został wywiad z autorką dotyczący „Rezydencji” i pracy nad nią oraz 10 pytań i tematów do dyskusji, które mogą przydać się w grupach czy klubach czytelniczych. Wróćmy jednak do samej powieści – narracja we wspomnianych 20 rozdziałach prowadzona jest przez Arden w pierwszej osobie czasu przeszłego, a co za tym idzie – widzimy i odczuwamy wszystko to, co główna bohaterka. Styl powieści jest spokojny, niespieszny, przyjemny, skupia się na szczegółach otoczenia. W książce panuje atmosfera lekkiego niepokoju, wydarzenia toczą się niespiesznie.
 
Jak wspomniałam już na wstępie, w książce dużą rolę odgrywa samo miejsce osadzenia akcji – południe kraju, stan Iowa, duży stary dom z historią, osadzony na styku dwóch rzek. Bohaterka po latach wraca do swojego miejsca z lat dziecięcych – następuje więc zderzenie jej wspomnień odnośnie tego miejsca ze stanem faktycznym. Arden pamięta miasto jako uroczą miejscowość, gdzie chodziła z babcią na piwo korzennie, gdzie znała każdy kawałek przestrzeni. Teraz, to siedemnastu latach ogląda rozpad – pięknych, starych, klimatycznych domów, miasteczka, biznesów. Kiedyś to miejsce tętniło życiem, teraz wygląda na wymarłe. Ale jest też nadzieja – tu ktoś odnawia dom, tu stowarzyszenie historyczne organizuje wycieczki, atrakcje turystyczne. Może więc jeszcze uda się przywrócić świetność temu miejscu?
Wszystko to wydaje się przeniesieniem z samego życia bohaterki. Przed porwaniem bliźniaczek jej rodzina miała się względnie dobrze, mieli wokół siebie wielu ludzi, po prostu żyli jak normalna rodzina w tamtych stronach. Jednak po tych tragicznych wydarzeniach wszystko zaczęło się rozpadać – rodzice się rozwiedli, zatracili w swoich mrokach, a Arden utknęła. Nie umie znaleźć dla siebie miejsca ani zajęcia, nie ma przyjaciół, nie ma rodziny. Tak jak miasto, tak i Arden rozpada się coraz bardziej. Czy więc powrót na miejsce, gdzie wszystko się zaczęło sprawi, że dziewczyna ruszy na przód? Czy tu jest jej miejsce, te w który poskłada wszystko od nowa?
 
Akcja powieści toczy się spokojnie, powoli. Przyglądamy się miastu, domowi, do którego wróciła Arden i grzebiemy w jej pamięci. Czy faktycznie to co pamięta, jej wspomnienia są zgodne z tym co się kiedyś wydarzyło? Pamięć to przecież mechanizm naprawdę zagmatwany, więc czy naprawdę możemy ufać w to, co wydaje nam się, że się kiedyś stało? To ciekawy temat, nad którym nieraz sama się zastanawiam, więc i tu te refleksje bardzo mi odpowiadały.
„(…) pamięć to dziwna rzecz. Podatna na wpływy. Tłum widzi na własne oczy to samo, a każdy z osobna ma inne wspomnienia o wydarzeniu. Naoczni świadkowie nie są wiarygodni, jeśli ich zeznań nie potwierdzają dowody, ponieważ wspomnienie nie jest faktem, tylko interpretacją zdarzenia i z upływem czasu może ulec zmianie.”
Co do samej intrygi kryminalnej, to dopiero gdzieś pod koniec historii zaczyna się tak naprawdę coś dziać, choć oczywiście przez całą powieść autorka porozrzucała malutkie, trudne do zauważenia wskazówki. Historia jest ciekawa, pełna niedomówień i tajemnic, przez co czytelnik czuje się nią zaciekawiony. Finał jest po części amerykański, ale nie w przesadny sposób, ogólnie wszystko ładnie się ze sobą zgrywa.
 
Podsumowując, „Rezydencję” raczej należy zaliczyć do tych spokojniejszych, bardziej statycznych thrillerów. Nie było to całkiem to, czego się spodziewałam – myślałam, że będzie to mroczna, mocno klimatyczna historia osadzona na motywach z klasyki kryminału, w końcu tajemnice z przeszłości i stara niezamieszkana od lat rezydencja właśnie na to wskazywały. Dostałam jednak coś innego – świetny obraz jednego z południowych miasteczek Stanów, w którym panuje bieda, rozpad, a każde wolne miejsce zajmują wyrastające jak grzyby po deszczu kościoły. Do tego dobry rys psychologiczny głównej bohaterki, którą od siedemnastu lat dręczą wyrzuty sumienia i która po prostu cały czas czeka na swoje siostry, na rozwiązania sprawy. No i oczywiście wspomniane tajemnice – rodzinne, małomiasteczkowe, szeptane gdzieś po kątach. To była dobra, ciekawa lektura, której klimat południa i spokojna akcja zostały przedstawione z dużym wyczuciem. Na pewno będę wyglądać kolejnego polskiego tłumaczenia książek tej autorki.
 
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

lipca 14, 2021

Wygraj trylogię kryminalną Grety Drawskiej! (rozwiązany)

Wygraj trylogię kryminalną Grety Drawskiej! (rozwiązany)

 

W ciągu każdego miesiąca są najczęściej dwa dni, a dokładnie mówiąc dwie środy, w których nowości czytelnicze nas wręcz zalewają. I właśnie dzisiaj mamy taki dzień! Ogrom tytułów do wyboru może przytłoczyć nawet zaprawionego w boju czytelnika 😉 Z drugiej strony to dobrze - na pewno mamy w czym wybierać. Ja zdecydowałam się na kilka kryminalnych tytułów - między innymi na "Chichot" Drawskiej, ostatni tom trylogii kryminalnej autorki, którego zapowiedź publikowałam na blogu kilka dni temu - klik! Tak naprawdę to czeka mnie lektura całej trylogii, bo zarówno "Rytuału", jak i "Stosu" też jeszcze nie miałam okazji czytać. I pomyślałam, że może i Wy mielibyście ochotę zapoznać się z całością? Wydawnictwo Znak było na tyle miłe, że przeznaczyło na ten konkurs trzy pakiety całej trylogii

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Napisz bez jakiego elementu świata przedstawionego (oczywiście prócz ciekawej zagadki kryminalnej) nie wyobrażasz sobie dobrego kryminału. Krótko uzasadnij swój wybór.

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie i nieszablonowo - tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 14 do 18 lipca do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB, autorki (IG - klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


19.07 aktualizacja - wyniki konkursu:
I znowu to zrobiliście! Dostałam od Was tyle zgłoszeń, tyle ciekawych odpowiedzi, że naprawdę mam ogromny problem z wybraniem jedynie trzech najlepszych! Były odpowiedzi krótsze i dłuższe, dobrze przemyślane i bardzo oryginalne! Bardzo cieszy mnie, że też część z uczestników zasugerowała się wskazówką, że im bardziej nieszablonowo, tym lepiej! Na FB doszły mnie słuchy, że był jakiś problem z dodawaniem zdjęć, ale i bez tego sobie dobrze poradziliście. Najczęstsze odpowiedzi opisywały bohaterów - już wiem, że lubicie śledczych charyzmatycznych, oryginalnych, ale z jakąś mocną rysą na charakterze 😊 Nie przedłużając jednak, tym razem zwycięzcami zostają:

FB
1. Marta Dąbrowska
Dobrego kryminału nie wyobrażam sobie bez wiarygodnego przedstawienia motywacji, jakimi mógł kierować się morderca. Sposób, w jaki dokonał zabójstwa czy wybór ofiary musiał być czymś motywowany. Coś musiało go popchnąć do zejścia na ścieżkę zła i dla mnie jako miłośniczki kryminałów ważne jest by pokazać szerszy kontekst jego osobowości. Wskazać jak doświadczenia z przeszłości wpłynęły na jego tok myślenia, jak bardzo odcisnęło to piętno na jego psychice, że zdecydował się odebrać komuś to co najcenniejsze czyli życie. Oprócz tego niesamowitego klimatu dostarcza odpowiednia lokacja. Najbardziej lubię małe miasteczka, gdzie panuje zmowa milczenia i każdy obcy nie jest mile widziany. Pisarze mają wtedy duże pole do popisu, mnożąc hipotezy, podając jak na tacy mylne tropy, które odwodzą nas od głównego złoczyńcy. Motywem, który jest fantastyczny jeśli chodzi o kryminały jest zagadka zamkniętego pokoju bo dostarcza to tego bez czego również nie wyobrażam sobie dobrego kryminału czyli napięcia. Grupa osób odcięta od świata, zbrodnia w zamkniętym, hermetycznym środowisku, morderstwo w tle i co najważniejsze morderca w środku.

IG
2. @slowbooktime
Chwilę nad tym myślałam i dla mnie dobry kryminał powinien posiadać w sumie 3 istotne elementy :) Pierwszy z nich to coś, co nazywam "retro klimatem". Różnie się to objawia :) czasem w konstrukcji bohaterów, czasem w myśleniu i postępowaniu głównego śledczego, czasami w miejscu akcji. Chodzi o to, żeby kryminał wciąż czerpał ze swoich gatunkowych korzeni, żeby gdzieś echem odwoływał się do swoich wielkich poprzedników :) Druga rzecz to dobrze oddana topografia miejsca, jeśli ma ono jakiś swój realny odpowiednik oczywiście :) chyba jak czytam kryminały, to budzi się we mnie prawdziwy śledczy i muszę dokładnie wiedzieć, co gdzie i jak 🤭 I wreszcie ostatni element to suspens :) ten element zaskoczenia, powątpiewania, niedowierzania - uwielbiam być wodzona za nos przez autorów kryminałów:)

3. @kulturalnaania
Szukam: Angażujących, bardzo ciekawych, dopracowanych, ekscytujących, fantastycznych, genialnych historii! I jednakowo książek lekkich monumentalnych nowoczesnych opowieści przypowieści redukujących stres takich ukochanych, wciągających x y zasypiam 📚📖😴
(Alfabet od A-Z w wersji o kryminałach)

Gratulacje! Czekam na Wasze dane adresowe!
Pozostałym uczestnikom gorąco dziękuję za udział w zabawie i czas poświęcony na wymyślenie i napisanie odpowiedzi. Może tym razem wygrać się nie udało, ale obiecuję, że już niedługo wrócę do Was z kolejnym konkursami! Ba, już teraz możecie w jednym wziąć udział, wystarczy kliknąć w zakładkę 'konkursy', by dowiedzieć się więcej.

lipca 13, 2021

"Martwiec" Katarzyna Puzyńska - patronacka recenzja premierowa

"Martwiec" Katarzyna Puzyńska - patronacka recenzja premierowa

 

Autor: Katarzyna Puzyńska
Tytuł: Martwiec
Cykl: Lipowo, tom 13
Data premiery: 13.07.2021
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 520
Gatunek: kryminał
 
Katarzyna Puzyńska na polskim rynku książki pojawiała się po raz pierwszy w 2014 roku z powieścią pt. „Motylek”. Jest to kryminał, z bogatym tłem psychologiczno-społecznym rozpoczynającym serię o policjantach z Lipowa. Na ten moment, w siedem lat, seria rozrosła się do trzynastu tomów, prawa do jej tłumaczenia (przynajmniej jeśli chodzi o tomy początkowe) sprzedane zostały w ponad 20 krajach, a i czekamy na ekranizację serii, gdyż prawa do niej już jakiś czas temu wykupiła duża firma producencka.
Katarzyna Puzyńska jest chyba jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich autorek i autorów kryminałów, często udziela się w mediach społecznościowych, na których dzieli się ze swoimi fanami wieloma sprawami ze swojego życia. Między innymi stamtąd wiem, że od jakiegoś czasu autorka mieszka na tych terenach, które opisuje w swoich książkach w ślicznym drewnianym domku z dużym ogrodem, a w okolicznych lasach biega ze swoimi dwoma psami.
Poza serią o Lipowie pisarka wydała też kilka książek non-fiction o pracy policji oraz bierze udział w przedsięwzięciu „Opowiem ci o zbrodni”, które obejmuje serial telewizyjny, w którym polscy pisarze kryminałów opowiadają i analizują prawdziwe zbrodnie oraz towarzyszący mu zbiór opowiadań o tychże przestępstwach.
 
Fabuła „Martwca” rozpoczyna się 31 października 2020 w małej wsi Rarogi, dzień po pogrzebie Dominiki Konopki, która kilka nocy wcześniej została zamordowana na leśnej ścieżce w czasie spaceru. Na miejscu właśnie pojawił się zespół samozwańczych detektywek – Weronika, Klementyna, Maria i Malwina od kilku miesięcy zajmowały się sprawą Dominiki, która była w jakiś sposób powiązana z wydarzeniami z lutego, kiedy to podczas pewnej bardzo mglistej nocy z trasy zniknął autobus z pięcioma pasażerami w środku… Tylko Dominika z nich wszystkich się odnalazła. Teraz jednak jest martwa, choć jej matka nie jest o tym przekonana – słyszała dzwoneczek, który został przywiązany do trumny dziewczyny i jest przekonana, że córka została pochowana żywcem. Czy ma rację czy może jest to skutek tego, co w ciągu ostatniego roku sama przeszła? Bo wszystko zaczęło się do tego, gdy rok temu na leśnej ścieżce znalezione zostało ciało jej syna pozbawionego głowy… Jak to wszystko się ze sobą wiąże? Czy to rodzina Konopków została wzięta na cel? I jakim cudem cały autobus rozpłynął się w powietrzu?!
 
Książka składa się z prologu i 82 krótkich rozdziałów rozdzielonych na 13 części. Wydarzenia toczą się naprzemiennie teraz, czyli na przełomie października i listopada, w lutym tego roku w czasie nocy zaniknięcia autobusu oraz jeszcze dawniej opowiadając historię Ciszyciela. Każdy rozdział opatrzony jest datą, godziną, miejscem akcji i postacią, oczami której wydarzenia oglądamy. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego zarówno przez postacie pojawiające się w całej serii, jak i te ściśle związane tylko z tym tomem. Każda z nich dzieli się z nami zarówno bieżącymi wydarzeniami oraz własnymi odczuciami na ten temat. Styl jest delikatnie dopasowany do każdej postaci, choć oczywiście najmocniej można to odczuć przy bohaterach całej serii – np. rozdziały przedstawione z punktu widzenia Klementyny Kopp składają się z wielu krótkich zdań w porównaniu do np. Malwiny, dosyć świeżej postaci, która w Lipowie pojawia się dopiero tom wcześniej. Ogólnie styl jest prosty, bez specjalnych ozdobników, zdania dosyć krótkie, a i niepozbawione wulgaryzmów, jednak wszystko ma tu zdrowe proporcje.
 
Ten tom wydaje się należeć do tych, które dałoby się łatwo czytać bez znajomości wcześniejszych. Bohaterowie serii w „Śreżodże” (tomie wcześniejszym) przeszli tyle, że każdy z nich w jakiś sposób pozamykał swoje prywatne rozdziały. Teraz jest czas na nowe, każdy już nie patrzy tak bardzo wstecz, a raczej skupia się na przyszłości. Oczywiście, jak to u Puzyńskiej, i tak nie mają łatwo, np. Daniel nadal prześladowany jest przez policjantkę z Biura Wewnętrznego Mari Carmen – przygotujcie się, że ten wątek napsuje Wam trochę krwi! Postać Malwiny na pewno też dostarczy Wam wielu emocji. Puzyńska swoich bohaterów nie oszczędza, choć może porównując do tomów poprzednich, to w „Martwcu” wcale aż tak źle się nie mają 😊
 
Prócz świetnie oddanych pod względem psychologicznym i emocjonalnym postaci oczywiście nie można pominąć intrygi kryminalnej, która od samego początku jest skrzętnie, systematycznie budowana. Mamy tu kilka spraw, które nie wydają się ze sobą łączyć, ale przecież po coś w tej książce są, prawda? Napięcie z każdym kolejnym rozdziałem wzrasta, a częste zwroty akcji i cliffhangery powodują, że ciężko książkę odłożyć.
 
Tym razem w historii „Martwca” ściera się wiele różnych ideologii, a klimat, który wytworzony jest przez osadzenie miejsca akcji w małej wiosce, tak zwanej Wiosce Duchów, w której żyje zaledwie pięć rodzin dziwnie ze sobą powiązanych, czuć już od pierwszych kart powieści. Spory wątek poświęcony jest też na postrzeganie osób homoseksualnych w tak małej miejscowości. Muszę też nadmienić, że autorka nie bała się też wspomnieć o pandemii, jaką jeszcze chwilę temu sami przechodziliśmy – jej bohaterowie też muszą nosi maseczki, ich życie też utrudnione jest przez ograniczenia spowodowane pandemią.
 
Mimo że „Martwiec” to chyba najkrótsza część serii, to i tak tematów do omówienia znalazłabym jeszcze sporo. Nie chcę jednak przedłużać, więc podsumowując, powiem iż w tej książce znajdziemy wszystko to, za co lubimy Lipowo – ciekawych, niejednoznacznych bohaterów, którzy wystawiani są na próby i muszę podejmować czasami dosyć kontrowersyjne decyzje, dobrą, zagmatwaną zagadkę kryminalną i świetny klimat małych miejscowości otoczonych z każdej strony lasem czy jeziorem. Ja książkę przeczytałam w czasie jednej doby i już teraz znowu tęsknię do Lipowa! Czekam na tom czternasty 😊
 
Moja ocena: 8/10

Za możliwość lektury przedpremierowej oraz objęcia książki patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!
Książka dostępna jest też w abonamencie 

lipca 12, 2021

"Odnaleziona" Magda Stachula

"Odnaleziona" Magda Stachula

 

Autor: Magda Stachula
Tytuł: Odnaleziona
Cykl: Lena, tom 2
Data premiery: 19.05.2021
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Liczba stron: 304
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Magda Stachula to jedna z pierwszych polskich autorek thrillerów psychologicznych w nurcie domestic noir, których książki miała okazję czytać. Debiutowała w roku 2016 tytułem „Idealną” i od tego czasu wydała już pięć innych thrillerów, z czego „Strach, który powraca” (recenzja – klik!) jest kontynuacją „Idealnej”, a „Odnaleziona” jest kontynuacją „Oszukanej”. Książki autorki są chętnie czytane przez polskich czytelników, kilka razy zdobyły nominację do Książki Roku na portalu lubimyczytac.pl, a także raz do nagrody Wielkiego Kalibru. Prawa do ekranizacji „Idealnej” już zostały sprzedane. Ja czytałam wszystkie jej książki, większość jeszcze przed istnieniem tego bloga i wspominam je naprawdę dobrze. No, prócz „Strachu…”, który moim zdaniem nie był całkiem udaną kontynuacją. Dlatego też do „Odnalezionej” podeszłam nie tylko z nadzieją na dobrą rozrywkę, ale i lekką obawą czy i ta kontynuacja nie okaże się po części rozczarowaniem…
 
Fabuła „Odnalezionej” toczy się w przeważającej większości w Danii w Kopenhadze. Od ucieczki Leny z Polski minęło już dobrych kilka miesięcy, dziewczyna znalazła pracę u pewnej starszej polki tam mieszkającej. Jej pracodawczyni porusza się na wózku, więc Lena pomaga jej we wszystkich zwyczajnych codziennych sprawach. Kiedy pani Sara dostaje zaproszenie do Polskiego Instytutu w Kopenhadze, Lena jest zdecydowana wybić jej z głowy ten pomysł – przecież na pewno będzie tam fotograf i spora liczba ludzi z polskimi korzeniami, więc szansa, że ktoś ją rozpozna jest duża. Ostatecznie jednak nie udaje jej się wygrać tej batalii i obydwie kobiety wybierają się na wspomnianą uroczystość.
W tym samym czasie Emil, dawny współlokator Leny, pracuje w kopenhadzkim szpitalu i powoli układa sobie życie z poznaną tam polką. Pewnego dnia jednak zauważa Lenę na stacji metra i jego całe życie znowu wywraca koziołka – jest zdeterminowany, by ją odnaleźć.
Ale czy tak zdeterminowany jak Nikodem, jej były partner i człowiek, który oszukał ją najmocniej? Który z nich pierwszy znajdzie Lenę? I co się wtedy stanie? Czy Lena znowu będzie musiała uciekać?
 
Książka składa się z prologu, trzech części (przed zabójstwem, zabójstwo i po zabójstwie) oraz epilogu. Każda z części złożona jest z krótkich rozdziałów rozpisanych pomiędzy cztery postacie: Lenę, Annę, Emila i Nikodema, określona jest też data i miasto, w którym toczy się akcja danego fragmentu. Narracja prowadzona jest przez każdą z tych postaci w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, więc widzimy wydarzenia ich oczami i od razu poznajemy myśli im towarzyszące. Styl powieści jest przyjemny, tym razem nie zauważyłam by zdania były za długie, co tak mocno przeszkadzało mi w „Strachu…”. Książka skupiona jest na psychologii i odczuwaniu postaci, a nad całością wisi tajemnica – od początku wiemy, że ktoś został zabity, a Lena jest (była?) przez kogoś obserwowana.
 
I właśnie na tych dwóch zagadkach opiera się intryga kryminalna książki. Już na początku dostajemy trochę informacji od autorki z nimi związanymi, jednak są tak oględne, że tylko pobudzają ciekawość i zmuszają do ciągłego analizowania poszczególnych wydarzeń. Wiemy, że obserwująca Lenę kobieta nazywa się Anna, ale kim jest? Jaki ma w tym cel? Czy Lenie coś z jej stronie grozi? Powoli też dostajemy kolejne tropy dotyczące zabójstwa, które jednak nie wskazują tak jasno na zabójcę, jak z początku może się to wydawać. Intryga całościowo jest dopracowana i przemyślana, ostatecznie ładnie wszystko składa się w całość.
 
Akcja powieści toczy się płynnie, cały czas tak naprawdę coś się dzieje. Naprzemienne krótkie rozdziały przedstawione z punkty widzenia czterech postaci nadają lekturze dynamizmu i poczucia bycia w ciągłym ruchu. Mam wrażenie, że w tej książce już nie skupiamy się tam w pełni na postaci Leny, Anna w sumie odgrywa tu ciekawszą rolę. Spowodowane jest to pewnie tym, że tajemnicę Leny dobrze znamy, a tą Anny dopiero mamy odkryć. Ogólnie postacie są dobrze wykreowane, spójne psychologicznie.
 
Podsumowując, „Odnaleziona” to dobry thriller psychologiczny. Dużo się w nim dzieje, nie ma więc czasu na nudę, a wiszące nad stronami książki tajemnice ciekawą i wzbudzają te pożądane w tym gatunku napięcie. Mimo że i tak uważam, że „Oszukana” był jednak trochę lepsza, to „Odnaleziona” też wypadła całkiem dobrze. Miło spędziłam z nią czas. Jak zawsze będę wypatrywać kolejnych książek autorki!
 
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

lipca 11, 2021

"Obsesja Lydii" Liz Nugent

"Obsesja Lydii" Liz Nugent

 

Autor: Liz Nugent
Tytuł: Obsesja Lydii
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Data premiery: 10.02.2021
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 360
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Liz Nugent to irlandzka autorka czterech thrillerów psychologicznych. Każdy z nich w jej rodzimym kraju sięgnął list bestsellerów, każdy przyniósł jakieś krajowe nagrody. U nas na ten moment przetłumaczone zostały trzy jej książki, „Obsesja Lydii” jest druga w kolejności, po „Upadku Olivera”, którego jeszcze nie miałam okazji czytać, tak więc to właśnie drugi tytuł był moim pierwszym zetknięciem z piórem tej pisarki.
Liz poza pisaniem książek zajmuje się tworzeniem programów radiowych i telewizyjnych, wcześniej pracowała w teatrze uczestnicząc w produkcjach spektakli.
 
Fabuła „Obsesji Lydii” rozpoczyna się w listopadzie 1980 roku, kiedy Andrew morduje w afekcie młodą dziewczyną, Annie Boyle. Jego żona Lydia była świadoma tego spotkania, po wszystkim przekonała męża, że muszą pozbyć się ciała – zakopali je we własnym ogródku. Andrew nie jest jednak tak silną psychicznie osobą jak Lydia, wyrzuty sumienia zżerają go od środka, a kiedy siostra Annie zgłasza zaginięcie i policja puka do ich drzwi, okazuje się, że to dla jego serca za wiele… Temu wszystkiemu przygląda się ich nastoletni syn, Lawrence, na którego teraz spada obowiązek zajęcia się matką. Dlaczego Annie Doyle zginęła? Czy policja odkryje co się z nią stało? Czy jej rodzina zazna spokoju? I jakie skutki to wydarzenie przeniesie rodzinie Lydii?
 
Książka składa się z 28 rozdziałów rozdzielonych na trzy postacie – Lydię, Lawrence’a i Karen, siostrę zamordowanej. Całość rozdzielona jest na trzy części – pierwsza toczy się w 1980 roku, druga w 1985, a trzecia w 2016. Narracja przez każdą z tych trzech wymienionych osób prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego, przez co dokładnie poznajemy odczucia i myśli każdego z nich. Bo to one tutaj mają największe znaczenie – przyglądamy się wnętrzu każdej postaci, analizujemy i poznajemy motywy, które pchają ich do takich, a nie innych decyzji. Książka więc mocno skupiona jest na psychologii postaci, nie ma tu specjalnie wartkiej akcji, a raczej obserwowanie reakcji bohaterów na próby, jakim zastają poddani. Styl powieści jest spokojny, skupiony, każda z postaci snuje historie, opowiada nie tylko o aktualnych wydarzeniach, ale i o tym co spotkało ją w przeszłości.
 
 
W tej książce każdy z trójki głównych bohaterów tworzy spójną, acz mocno skomplikowaną i nieoczywistą kreację. Najbardziej normalna w społecznie przyjętych standardach jest chyba siostra Annie – Karen, gdyż do tej pory wiodła w miarę normalne życie klasy średniej. Jednak zniknięcie siostry mocno wpłynęło na jej rodzinę – rodzice, mimo wiary katolickiej, się rozeszli, a ona szybko uciekała z domu i wyszła za mąż. Los chciał, by pewnego dnia jej uroda została odkryta, więc od tego czasu jej życie wskakuje na inne tory. Te doświadczenia dają jej siłę, by zadbać o sobie, zatroszczyć się o swoje dobre samopoczucie i żyć, tak jak chce, gdyż nie wiadomo czy jej siostra miała taką możliwość. Karen nie poddaje się, przez kolejne lata nadal jej szuka, nadal nie traci nadziei na odnalezienie Annie.
Mocniej skomplikowaną postacią jest już na pewno Lawrence. To chłopiec przygnieciony matczyną miłością, który po śmierci ojca przejmuje na siebie jego odpowiedzialność za matkę. I tak poświęca jej życie, rezygnuje z własnych wyborów, na rzecz tego, czego chce Lydia. Czy jednak coś takiego może trwać wiecznie? Czy jeszcze jest szansa, by to wszystko zmienić?
Lydia to postać najbardziej pokręcona z całej trójki, to ona jest tu niejako czarnym charakterem, choć sama tak o sobie nie myśli. To kobieta ogarnięta obsesją na punkcie swojego dziecka, tak mocno, że nie widzi, że tą ‘miłością’ je krzywdzi.  Im mniej Lawrence się sprzeciwia, im więcej jej pozwala ingerować w swoje życie, tym Lydia bardziej to wykorzystuje. A przecież robi to wszystko, by im obydwóm żyło się razem dobrze, prawda? Tylko i wyłącznie we dwoje. Czy można kochać kogoś za mocno?
 
Intryga kryminalna snuje się powoli, jednak psychologiczne poplątanie, jakiego tu doświadczamy, wzbudza naprawdę duże emocje i nie pozwala książki odłożyć. Cały czas zastanawiamy się co się stanie, jak długo Lawrence jeszcze będzie pod urokiem matki i czy w ogóle kiedyś odkryje grzech jej i jego ojca? Jak ta historia się zakończy? Autorka niesamowicie przyciąga uwagę, bawi się z czytelnikiem, rozprasza, by za chwilę kompletnie zaskoczyć czymś całkowicie niespodziewanym. Mimo więc że nie ma tu szaleńczych zwrotów akcji i dynamizmu, to jednak poplątanie psychologiczne gwarantuje kawał dobrej lektury.
 
Podsumowując, „Obsesja Lydii” zdecydowanie jest książką wartą uwagi. To thriller nieoczywisty, który przenosi nas do Irlandii lat 80tych XX wieku i przedstawia pewną pokręconą psychologicznie rodzinę. To obraz relacji matka – dziecko, które wymykają się spod kontroli, gdzie granice zostają zatarte, a wręcz bezczelnie przekroczone. To też obraz młodej kobiety, próbującej ułożyć sobie życie w czasie niesprzyjającym, mimo wielu przeciwności losu. Czy jednak ten kapryśny los będzie w końcu na tyle łaskawy, że da jej żyć szczęśliwie? Szczerze jestem pod wielkim wrażeniem tej książki! Na pewno niedługo sięgnę po najnowszą książkę tej autorki, która została przetłumaczona na polski pt. „Pod skórą”.
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Wielka Litera!

Książka dostępna jest też w abonamencie