sierpnia 23, 2023

Wygraj "Fortuna sprzyja umarłym"! Konkurs ambasadorski (rozwiązany)

Wygraj "Fortuna sprzyja umarłym"! Konkurs ambasadorski (rozwiązany)

W poprzednim wpisie starałam się Wam dokładnie opowiedzieć i od razu zachęcić gorąco do lektury kryminału wyjątkowego, który zdecydowanie będzie jedną z moich ulubionych książek tego roku - chodzi oczywiście o debiut literacki Stephena Spotswooda, a równocześnie pierwszy tom serii pt. "Fortuna sprzyja umarłym". Wyjątkowość tego tytułu polega na tym, że zawiera wszystko to, co powinien, a nawet więcej - zagadkę osadzoną na klasycznym motywie zamkniętego pokoju, rewelacyjne dwie silne postacie kobiece, świetny, lekki, momentami zabawny styl, dobre tło wydarzeń przenoszące czytelnika do Nowego Jorku lat 40tych i tematy, które ważne były wtedy, ale do teraz nie straciły swojej aktualności. Brzmi kompletnie, prawda? A jako że wiecie, że lubię się dzielić z Wami dobrą literaturą, to dzisiaj małe ułatwienie, by sięgnąć po lekturę - mam dla Was trzy egzemplarze do rozdania! Zapraszam na konkurs!

A recenzję tego tytułu znajdziecie tu - klik!


Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

W "Fortunie sprzyjającej umarłym" podziw czytelnika wzbudza kreacja postaci Lillian Pentecost, silnej kobiety, z doskonałym kompasem moralnym, która staje się mentorką nie tylko dla Will, ale i dla samego czytelnika. W związku z tym:
Wymień inną silną i moralnie dobrą postać kobiecą, którą podziwiasz w literaturze. Krótko uzasadnij dlaczego to właśnie ona przyszła Ci teraz do głowy. 

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, oryginalnie – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 23 do 26 sierpnia do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

28.08 aktualizacja - wyniki konkursu:
Czyżbyśmy za słabo podkreślali silne i dobre postacie kobiecie w literaturze? Bo przecież silna i dobra wcale się nie wyklucza! Choć odpowiedzi tym razem nie było za wiele, to jednak i tak zdołaliście mnie zaskoczyć rozpiętością, pod którą spojrzeliście na to pytanie - sięgnęliście i do nowości, i do książek, które są z nami od dawna, do kryminałów, ale i powieści obyczajowych, klasycznych, fantasy - i dobrze! Cieszę się, że każdy z Was na to pytanie spojrzał inaczej i mam ogromną nadzieję, że z "Fortuna sprzyja umarłym" zapoznacie się niezależnie od wygranej. Bo nagrodzić mogę przecież tylko trzy osoby, zatem książka leci do:

FB:
1) Kuba Jacek
Podkomisarz Iga " Gleba" Ziemna - kobieta niezwykle silna i zdeterminowana, walcząca o sprawiedliwość do samego końca, bezkompromisowa i nieszablonowa. Podoba mi się w tej postaci jej chodzenie własnymi drogami, nie ma tu wyboru schematycznych ścieżek, ale zawsze jest walka o sprawiedliwość, zacięcie i siła. Iga to kobieta z charyzmą, niezależna, przekorna i piekielnie bystra. Pierwsze skojarzenie, pierwsza myśl to właśnie była ona - Gleba.

IG:
2) @ahywka_p
Wiem że to trochę nie Twoje klimaty, ale jako pierwsza przyszła mi do głowy Sonea z trylogii Czarnego Maga Trudi Canavan. Dziewczyna pełna rozterek, która musi przewartościować to czego ja uczono na temat tego co jest dobre a co złe.

3) @just_to_books
Moja odpowiedź może być tylko jedna. Lisbeth Salander. To ile ta kobieta przeszła w swoim życiu, a mimo to z każdą porażką wychodziła z podniesioną głową. Nie potrafi przejść z obojętnością nad ludzką krzywdą. Wykazuje się ogromną wrażliwością.

Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

sierpnia 21, 2023

"Fortuna sprzyja umarłym" Stephen Spotswood - recenzja ambasadorska

"Fortuna sprzyja umarłym" Stephen Spotswood - recenzja ambasadorska

Autor: Stephen Spotswood
Tytuł: Fortuna sprzyja umarłym
Cykl: Pentecost i Parker, tom 1
Tłumaczenie: Tomasz Szlagor
Data premiery: 09.08.2023
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 336
Gatunek: kryminał retro / cozy crime
 
Stephen Spotswood to amerykański pisarz, dziennikarz i dramaturg, mąż autorki książek YA Jessici Spotswood (u nas jak na razie jej książki nie zostały wydane). Sztuki teatralne tworzy od dawna, cieszą się w Stanach Zjednoczonych sporą popularnością, są również często nagradzane. Jako dziennikarz zajmuje się poważną tematyką następstw wojny w Iraku i Afganistanie oraz losami weteranów. W 2020 roku debiutował na rynku książki pierwszym tomem serii o detektywkach Lillian Pentecost i Willowjean Parker, która aktualnie liczy trzy tomy, na zimę tego roku zapowiedziany jest czwarty, a kolejny już powoli się tworzy... U nas część pierwsza „Fortuna sprzyja umarłym” trochę na wydanie się naczekała, ale cieszę się, że jest! Jest to tytuł, który niesie sobą zaskakująco wiele...
 
Nowy Jork, lata 40te. Młoda dziewczyna Will Parker pracuje w objazdowym cyrku. Podczas jednej z fuch nocnych, którymi sobie dorabia do skromnej pensji, w dosyć ekstremalnych okolicznościach poznaje starszą panią Lillian Pentecost, znaną i poważaną w mieście detektywkę. Will robi na niej spore wrażenie, więc Pentecost oferuje jej pracę w roli swojej asystentki.
Trzy lata później trafia im się sprawa, o której huczą media – podczas jednego z corocznych halloweenowych bogatych przyjęć, zaraz po seansie spirytystycznym, zamordowana została pani domu Abigail Collins. Sprawą od jakiego czasu zajmuje się policja, jednak tropów jest niewiele - Abigail była w pokoju sama, zamknięta od środka... Plotka niesie, że zamordował ją mąż, który dokładnie w tym samym gabinecie, na tym samym fotelu, popełnił kilka miesięcy temu samobójstwo. To chyba jednak nie jest możliwe? Przyjaciel zamordowanej wraz z jej dwójką dorosłych dzieci zatrudniają Pentecost do rozwiązania tej dziwnej zagadki. Co uda im się odkryć? Czy naprawdę może być mowa o elementach nadprzyrodzonych? W końcu człowiek nie jest w stanie wyjść z zamkniętego od środka pokoju? To pierwsze zagadnienie z wielu kłopotliwych, które przyjdzie im w tej sprawie zbadać...
„Nigdy jednak nie widziałam, żeby duch zamordował istotę ludzką. Wie pani równie dobrze, jak ja, jeśli nie lepiej, że my, ludzie, świetnie potrafimy mordować się nawzajem. Nie potrzebujemy do tego duchów.”
Książkę otwiera, jak na kryminał utrzymany w klasycznym tonie przystało, krótki spis i charakterystyka postaci w niej występujących. Historia składa się z 38 rozdziałów, w miarę krótkich, więc czyta się ją wygodnie. Narracja prowadzona jest przez Will w pierwszej osobie czasu przeszłego z dalszej perspektywy– nie wiadomo ile dokładnie lat upłynęło od tej sprawy, ale Will z jakichś powodów właśnie teraz postanowiła spisać swoje wspomnienia, a ta historia jest jedną z kilku, które najmocniej utkwiły w jej pamięci. Nie jest to typowy pamiętnik, raczej jakby szkic powieści, ale w pamiętnikowej narracji – Will skrupulatnie opisuje wydarzenia często odnosząc się bezpośrednio do czytelnika. Styl powieści jest uroczy – lekko stylizowany na ówczesny, lekki i nasycony delikatnie uszczypliwym humorem. Idealnie wpisuje się w nurt kryminałów utrzymanych w charakterze klasycznym, teraz popularnie zwanych cozy crime – najważniejsza jest zagadka, a zbrodnia dzieje się poza sceną, nie jest krwawo, a język nie ucieka się do wulgarności.
„Wiem, że dopiero co ją poznaliście, ale moja szefowa – gdybyście jeszcze tego nie zauważyli – jest genialna.”
Przyznam, że książka spodobała mi się tak bardzo, że nie wiem od czego jej omówienie zacząć. Zróbmy to zatem klasycznie – zacznijmy od postaci.
„Myślicie sobie: jak ta dziewczyna mogła nie wiedzieć, kim jest Lillian Pentecost? Najsłynniejsza kobieta detektyw w mieście, a może nawet w całym kraju. Kobieta, która znalazła mordercę Earla Rockefellera; która odkryła tożsamość Rzeźnika z Brooklynu; do której zwróciła się sama Eleanor Roosevelt, kiedy ktoś próbował ją przecisnąć. Mogę tylko odpowiedzieć: potrafię otworzyć z zawiązanymi oczami zamek, przejść po linie sześć metrów nad ziemią bez siatki zabezpieczającej i obezwładnić mężczyznę dwa razy większego ode mnie. A wy?”
Obydwie panie są w stosunku do siebie lekko kontrastowe – Will jest porywcza i młoda, Pentecost starsza i spokojna, rozważna. Pentecost staje się dla Will mentorką, uczy ją nie tylko jak być uważnym detektywem, ale i dobrym człowiekiem. Każda z nich niesie na swoich barkach jakiś balast – u Pentecost jest to okrutna choroba powoli ją wyniszczająca i jakaś tajemnica, której Will, przynajmniej do roku 1945, czyli opisywanej sprawy, nie poznała. Will, mimo młodego wieku ma za sobą trudną przeszłość – dzieciństwo pełne przemocy, ucieczkę z domu i lata spędzone w cyrku... Jest to więc bohaterka mocno nieszablonowa, pełna dziwnych umiejętności, które o dziwo, są dosyć przydatne w roli detektywki. Obydwie panie łączy wiara w to, że kobiety nie różnią się inteligencją od mężczyzny – pamiętajmy, to rok 1945, wtedy ciągle jeszcze kobiety nie miały wszystkich praw co mężczyźni, ciągle ich miejsce było w domu, w kuchni i przy dzieciach, choć wojna zrobiła w tym temacie mały wyłom. Nasze detektywki jednak przejawiają cechy feministyczne – udzielają biednym kobietom porad, uczą ich jak walczyć o swoje, a przede wszystkim podkreślają, że kobiety mają równe prawa na tej Ziemi co mężczyźni – też mogą żyć tak jak chcą. Obydwie kobiety mocno podkreślają to swoimi postawami.
„Niedługo po tym, jak zaczęłam pracować dla pani Pentecost, zażartowałam, że te kobiety tak naprawdę nie potrzebują detektywa, lecz rewolweru, adwokata od rozwodów albo przynajmniej kogoś, kto je nauczy, jak porządnie dać w mordę. To było jeszcze, zanim zrozumiałam, że użyteczna sugestia, nawet wypowiedziana półżartem, może zdziałać równie wiele, co pięść.”
Drugim istotnym zagadnieniem, jakie niosą postacie kobiece jest seksualność, prawo do kochania kogo się chce. Jak na wątek w tle (bo przecież najważniejsza jest ciągle zagadka kryminalna) sytuacja w latach 40tych w Ameryce dla osób przejawiających nieco inne skłonności niż heteronormatywne opisana jest w sposób bardzo uważny, ale subtelny – w końcu przyjmujemy, że książka pisana jest nadal w latach dawnych, może 50tych? Więc wtedy o tych sprawach ciągle nie mówiło się wprost. Will jest postacią bezpośrednią, dzięki czemu w ogóle ten wątek w powieści może się pojawić. A to bardzo ważna, choć w teorii drugoplanowa, kwestia!
„- Bądź ostrożna i powściągliwa na tyle, na ile uważasz, że to potrzebne (...). Ale nie wypieraj się tego, kim jesteś. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał cię umniejszyć. Nie wyręczaj go w tym.”
Ogólnie tematycznie książka niesie sobą zaskakująco wiele zagadnień wartych rozważenia – czy to chodzi o losy kobiet w czasach 40tych czy bardziej uniwersalne tematy. Przede wszystkim jednak na przykładzie Pentecost możemy zobaczyć i uczyć się co to znaczy być dobrym, spełnionym człowiekiem. Jak swoje umiejętności dobrze wykorzystywać, jak nie marnować czasu, którego przecież ograniczoną ilość mamy tu na Ziemi. To bardzo mądra, bardzo wartościowa postać.
„Nie ma żadnego lepszego świata gdzieś tam. Nigdy nie będzie. Chyba że sami go takim uczynimy.”
Nie mogę się też nie odnieść do Nowego Jorku lat 40tych, który oddane jest doskonale. Bardzo klimatycznie, bardzo uważnie, bardzo charakterystycznie – bohaterka zabiera nas w różne miejsca – do fabryki, do kina, do klubu, a nawet do medium. No właśnie, temat spirytualizmu odgrywa w tej historii ważną rolę – w tamtych czasach dobrą rozrywką były seanse spirytystyczne, porady u medium, zatem my, dzięki Will, możemy też poobserwować jak takie coś działało z dwóch stron – ze strony widza i strony medium.
„- Pani Pentecost, panno Parker, witam w moim domu – przemówiła. – Usiądźcie, proszę, tam, gdzie poczujecie się komfortowo.
Kusiło mnie, by wrócić do samochodu, ponieważ ze wszystkich dostępnych opcji właśnie tam czułabym się najbardziej komfortowo.”
Jednak, jak podkreślałam, książka to przede wszystkim kryminał. Zagadka utrzymana jest tu perfekcyjnie, długo nie można domyśleć się kto faktycznie za tą zbrodnią stoi, choć momentami podejrzanych nie brakuje! Intryga poprowadzona jest więc sprawnie, skupiona na szukaniu dowodów i przepytywaniu świadków. Jak na kryminał w nurcie klasycznym przystało, ważny jest spryt, spostrzegawczość i inteligencja. Akcja może nie toczy się z zawrotną prędkością, ale jest tak dobrze zbudowana i obudowana ciekawymi wątkami, że od książki po prostu nie da się oderwać.
„Co oznaczało, że nasz morderca był nieznanej płci, nieznanej postury i nieznanego wzrostu. Fantastycznie! Mogłyśmy już wykluczyć niemowlęta i osoby w śpiączce.”
Podsumowując, „Fortuna sprzyja umarłym” to doskonała powieść detektywistyczna utrzymana w stylu klasycznym. Jednak czuć w niej też współczesność – autor wpakował w nią wiele tematów, które do tej pory warte są rozważenia, zatem nie jest to po prostu kryminał, a historia niosąca coś więcej, coś głębszego. Do tego doskonale oddane są dawne lata, dawne zwyczaje, a wszystko to opisane w sposób niewymuszony, lekki i bardzo płynny. Doskonała lektura, gorąco polecam! A mnie zostaje trzymać kciuki, by tom drugi ukazał się u nas jak najszybciej!
 
Moja ocena: 8,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy ambasadorskiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 21, 2023

Book tour z "Zaginioną"!

Book tour z "Zaginioną"!

Kiedy przez Polskę przetacza się fala upałów, czytelnicy chętnie szukają ochłodzenia w powieściach. Dzisiaj chciałam przypomnieć Wam o jednym z takich tytułów! Wydarzenia "Zaginionej" Tiny Frennstedt toczą się w okolicach Malmö zimą roku 2018 roku i choć nie pora roku odgrywa w książce najważniejszą rolę, to jednak ten chłód szwedzkiej zimy jest jak najbardziej wyczuwalny. Historia prowadzonego śledztwa jest opisana bardzo szczegółowo, a kręci się oczywiście wokół świetnej, wielowątkowej intrygi kryminalnej. Do tego dochodzą nieszablonowe, lekko kontrastowe postacie i mamy naprawdę dobry i wiele zapowiadający początek serii kryminalnej! Gorąco zachęcam do jej lektury nie tylko latem, choć kiedy u nas gorąc bucha z nieba, ta lektura wydaje się wyborem idealnym 😊 Oczywiście chętnie ułatwię Wam sięgniecie po ten tytuł, w związku z tym ruszamy dzisiaj z book tourem!

Więcej informacji o książce znajdziecie w mojej recenzji - klik! i w wywiadzie, jaki miałam przyjemność przeprowadzić z autorkę - klik!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Literackiego w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż już w środę popołudniu, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa, autorki książki i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @zaczytany_kwiatek_un opinia - klik! 
2. @mirkowo3 opinia - klik!
3. @przeczytajki opinia - klik!
4. @rrramona opinia - klik!
5. @ksiazka.dobra.na.wszystko opinia - klik!
6. @just_to_books opinia - klik!
7. @littleanula_andthebooks (15.12-19.01)
8. @monikaormanin
9. @ebertowskaanka 
10. @marzaczyta 
11. @po_prostu_o_ksiazkach 
12. @marzenaguzior 
13. @kasia.czytelniczka 
14. @myszaczyta 
15. @ahywka_p 
16. @zaczytana_panna (11.06-19.07)
17. @meridaikniga (20.07-13.08)
18. @mamazaczytana 
19. @annadyczko_mczas 
20. @izabelawatola
21. @zafascynowana.ksiazkami_ 
22. @allbooksinmylife 
22. @books.injuly (22.11-10.02)
23. @lew_i_ksiazki 
24. @sylwiaaa (książka jest tu od 20.02)

sierpnia 18, 2023

"Szrama" Małgorzata Oliwia Sobczak

"Szrama" Małgorzata Oliwia Sobczak

Autor: Małgorzata Oliwia Sobczak
Tytuł: Szrama
Cykl: Granice Ryzyka, tom 3
Data premiery: 14.06.2023
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 384
Gatunek: kryminał
 
Małgorzata Oliwia Sobczak na rynku książki obecna jest od roku 2015, jednak dopiero w 2019 wkroczyła na scenę kryminalną z pierwszym tomem świetnie przyjętej trylogii pt. „Kolory zła” (recenzja – klik!), do której prawa do ekranizacji zostały już wykupione, ba! już trwają prace nad jej powstaniem – będzie to serial dostępny na Netfliksie z Mają Ostaszewską i Jakubem Gierszałem w rolach głównych. Autorka jednak nie próżnuje, w 2021 ukazał się tom pierwszy nowej serii Granice Ryzyka pt. „Szelest”, który był... kryminałem erotycznym. Tom drugi „Szum” (recenzja – klik!) już na szczęście stracił przymiotnik, został solidny kryminał. A co przyniósł finał serii pt. „Szrama”?
 
Sopot, marzec 2020 rok. W jednym z wolnostojących domów dochodzi do brutalnego morderstwa – ktoś nocą niepostrzeżenie dostał się do środka, zaskoczył małżeństwo w sypialni świecąc im latarką w oczy. Mężczyzna został związany i zostawiony w salonie, kobieta przeciągnięta do salonu, zgwałcona i zamordowana... Mężczyzna dopiero po jakimś czasie się uwolnił i wezwał służby. Na miejscu zjawił się detektyw Oskar Korda wraz ze swoją partnerką dziennikarką Alicją Grabską, która na bieżąco relacjonuje sprawę w mediach. Oskar od początku wie, że śledztwo będzie ekstremalnie trudne – zabójca nie zostawił za wiele śladów, a te które zostały są już dawna zadeptane... O pomoc zatem zwraca się do ekolożki sądowej Janiny Hinc, która pomagała mu już w poprzednim śledztwie. Sprawa i tak opornie posuwa się do przodu, a Oskar sfrustrowany niepowodzeniem zaczyna mieszać w swoim związku... By to wszystko naprawić w końcu przyjdzie mu się zmierzyć ze swoją przeszłością.
 
Książka rozpisana jest na dwa czasy: rok 2020 i rok 2000, które kilka razy się ze sobą przeplatają, jednak to wydarzenia współczesne są tymi dominującymi. Każdy z czasów podzielony jest na krótkie numerowane rozdziały, a narracja prowadzona w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który obserwuje nie tylko Oskara i Alicję, ale i postacie zamieszane w sprawę. Narrator skupia się zarówno na tym co na zewnątrz, ale i wewnątrz postaci, zatem czytelnik ma pełny wgląd w wydarzenia i emocje postaci. Styl powieści jest uważny, skupiony na detalach, opisów jest sporo, ale prowadzone są zgrabnie, więc kompletnie to nie przeszkadza ani nie daje poczucia spowolnienia akcji. W tekście często pojawiają się wyrazy dźwiękonaśladowcze, które są nawiązaniem do tytułów tomów serii. Całość czyta się sprawnie.
 
Intryga kryminalna zbudowana jest solidnie, od samego początku ciekawi, jednak tak gdzieś od połowy, kiedy wysuwa się coraz więcej podejrzeń, już naprawdę mocno wciąga. Przemyślana, sprawnie rozpisana, nieraz zaskakuje, a jej rozwiązania nie sposób się domyśleć. Wyrywki z przeszłości dodatkowo zastanawiają, ciężko znaleźć punkt wspólny wydarzeń, a przecież taki być musi. Tempo akcji może nie jest zawrotne, ale nie ono jest tu najważniejsze – tu raczej chodzi o motywy i dokładne zrozumienie postaci oraz ich działań. To autorce wyszło naprawdę dobrze!
„Życie nieraz jej pokazało, że prawda to złudna sprawa, może się rozczłonkować niczym w kalejdoskopie. Kolejne blizny i szramy rozmywają obraz i przestawiają jej szkiełka, zmieniając perspektywę. Nie ma jednej prawdy. Każdy człowiek ma własną”.
W tym tomie pierwsze skrzypce zdaje się grać Oskar Korda, który do tej pory raczej z czytelnikiem nie dzielił się swoimi doświadczeniami. W tym tomie jest inaczej – w końcu poznajemy historię uzasadniającą dlaczego tak bardzo trzyma wszystkich na dystans, czemu boi się bliskości i związków oraz skąd wzięła się ta szrama ciągnąca się przez cały jego policzek... Alicji w tym tomie jest mniej, ale to zrozumiałe – ona w końcu życie sobie poukładała. Za to Janina trochę miesza, choć specjalistką jest znakomitą – dzięki jej profesji czytelnik może przyjrzeć się uważnie jak wiele śladów po sobie zostawiamy, jak wszystko to można zbadać za pomocą pyłków i innych niewidocznych śladów. Z uwagą i zafascynowaniem śledziłam opisy pracy ekolożki, już za nie same należą się autorce brawa! W Polsce wiedza o tym, jak wiele do powiedzenia na miejscu zbrodni mają rośliny, jest ciągle jeszcze w powijakach, więc cieszę się, że autorka zdecydowała się wprowadzić taką specjalistkę w swojej serii. To chyba pierwsza taka postać w polskiej literaturze kryminalnej?
 
Ogólnie szczegółowość dowodów zbrodni jest niesamowicie dokładna – i sekcja, i opisy dowodów zebranych przez techników, ich analizy i wnioski z nich płynące są opisane perfekcyjnie, tak, że czytelnik może przyjrzeć się jak bazowanie na dowodach w czasie śledztwa wygląda od środka. Bo przecież ważne jest nie tylko samo dochodzenie, ale i fizyczne dowody, bez których śledczy raczej sobie nie poradzą. To punkty oparcia i autorka potraktowała je z należytą i budzącą podziw uwagą.
 
Część historii poznajemy z perspektywy osób w nią w jakiś sposób zamieszanych, dzięki czemu możemy przyjrzeć się ich charakterom i przeanalizować ich zachowanie. Część bohaterów wykazuje się naiwnością w stosunku do swoich bliskich, część podejrzliwością. Tematycznie historia skupia się na związkach wieloletnich, na tym jak szybko przestaje się tę bliskość doceniać i zaczyna szukać wrażeń ekstremalnych gdzie indziej... To historia o miłości, tej trudnej i skomplikowanej, która nieraz niszczy życie, a ryzyko i granice tego co dopuszczalne są ciągle przesuwane, przez co w zainteresowanych tworzą się blizny i szramy… W związku z taką tematyką czasami pojawiają się niewielkie wątki erotyczne, dosyć dosadne, a więc i niewzbudzające mojego entuzjazmu, jednak po raz kolejny podkreślam, że to moje własne skrzywienie – po prostu nie lubię wątków romansowo-seksualnych w tym gatunku literackim.
 
Podsumowując, „Szrama” to kryminał może nie doskonały, ale z pewnością skutecznie przyciągający uwagę czytelnika. Intryga prowadzona jest zawile, więc mimo czujności ciężko domyśleć się jej rozwiązania, a szczegółowy opis działań śledczych i techników sprawia, że całe śledztwo nabiera realności, a czytelnik odczuwa podziw do researchu i sprawnego pióra autorki. Bohaterowie są bardzo ludzcy, niedoskonali, walczą z własnymi demonami – czasem wychodzi to im lepiej, czasem gorzej. Mimo że to tom drugi ciągle pozostaje moim ulubionym w tej serii, to „Szrama” również mi się podobała. Z pewnością z uwagę będę śledzić co nowego zaproponuje nam autorka, a w międzyczasie wypatruję serialu z Kolorów Zła!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem W.A.B.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 18, 2023

Wygraj "Ostatnie wyznanie"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Ostatnie wyznanie"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Od premiery "Ostatniego wyznania" Lisy Regan minęło niewiele czasu, zaledwie tydzień, ale jest to czwarty tom serii, którą zachwalam Wam już od zeszłego roku! Seria kryminalna z Josie Quinn zbudowana jest tak, że każdą część da się czytać oddzielnie, opowiada o osobnej zagadce kryminalnej, a w tle przewijają się losy postaci serii zawsze krótko streszczone, by nowi czytelnicy nie pogubili się w relacjach. Jest to seria dynamiczna, amerykańska, ale znajdzie się tu zawsze też trochę miejsca na dobre kreacje psychologiczne, a historie najczęściej sięgają wydarzeń z przeszłości. Tom czwarty pod tym względem się nie różni - tym razem opowieść skupia się na współpracowniczce Josie, Gretchen, która, podejrzana o morderstwo, zapada się pod ziemię. To książka, którą naprawdę ciężko odłożyć! Więcej o niej znajdziecie w recenzji - klik!, a teraz ruszamy z konkursem! Mam dla Was 3 egzemplarze tego tytułu - może to dobry moment, by w końcu zapoznać się z piórem autorki? 😊


Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Odpowiedz na pytanie:
Czy sięgając po serie kryminalne czujesz wewnętrzny przymus zaczęcia do tomu pierwszego, czy może zdarza Ci się czasem zaczynać serię od środka? Swoją odpowiedź krótko uzasadnij. 

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, oryginalnie – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 18 do 21 sierpnia do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

22.08 aktualizacja - wyniki konkursu:
Po zapoznaniu się z wszystkim odpowiedziami, mogę bez wątpliwości stwierdzić, że lubicie czytać serie po kolei 😊 I wcale mnie to nie dziwi, sama jeszcze kilka lat temu dokładnie tak samo do tego podchodziłam, teraz jednak z powodu braku czasu musiałam to zmienić. Pojawiły się też i głosy, że zdarzało się Wam zacząć od środka, ale to wynikało z niewiedzy. Większość w tej sytuacji nadrabia pozostałe tomy. Są też i tacy, choć w mniejszości, co czytają jak nieraz ja - od końca, bo skoro się da, autor tak książkę napisał, żeby się dało, to czemu by nie?😉 Dziękuję za to wszystkie odpowiedzi, za tak chętny udział w konkursie - cieszę się, że ta seria wzbudza w Was taką ciekawość! Mam nadzieję, że mimo wszystko sięgniecie po nią i tak, a w tym konkursie książka leci do:

FB:
1) Anna Deszcz
Ja bardzo chętnie sięgam po serie kryminalne. Lubię je czytać od początku, wtedy wiem, że jestem na 100 % w temacie 😉... Jeśli jednak zdarzy się tak, że nie jestem akurat w posiadaniu wcześniejszych tomów, to staram się jak najszybciej zdobyć brakujące części, by poznać historię od samego początku i by nie umknął mi nawet najdrobniejszy szczegół... Książki bowiem to całe moje życie, można powiedzieć 😍...

2) Mirka Murcha
Zdarza się, że czytam serię gdzieś od środka, bo nie wiedziałam, że są wcześniejsze części... lubię jednak wrócić do pierwszych tomów i resztę czytać po kolei... fajnie to systematyzuje wydarzenia, wyjaśnia połączenia między bohaterami i różne zależności... są też serie, gdzie nieznajomość wcześniejszych książek nie przeszkadza w czytaniu, ale trafią się i takie, że bez znajomości poprzednich tomów nie zna się kontekstu i po prostu źle się czyta... jedna z moich ulubionych serii to saga o policjantach z Lipowa K.Puzyńskiej... zaczęłam od 5- tej części, czyli ,,Utopce", bo to poleciła mi Pani z biblioteki... no i przepadłam...😆😆😆 musiałam koniecznie przeczytać wcześniejsze tomy, a teraz, to już czytam systematycznie i po kolei. Często też wracam dl tej serii, zwłaszcza w przypadku zlotów. Jednak do ,,Utopców" mam największy sentyment, bo od tej książki zaczęłam swoją przygodę z Lipowem😉😉😉😉
.
IG:
3) @libroviator
O jaaaa! Co za cudowny konkurs. Jako, że zakochałam się w Josie od pierwszych storn, to z przyjemnością wezmę udział w konkursie. A zaczynam od początku (chociaż czasem z gapiostwa i od środka serii się zdarzało). Powód jest prosty, dobry pisarz tworzy serię w jaki sposób, że buduje bohaterów od pierwszego tomu i często są przemycane różne informacje już wcześniej. Poza tym uwielbiam patrzeć jak na przestrzeni tomów rozwijają się bohaterowie. 🙂 PS U Lisy Regan też to widać. Oczywiście można czytać w dowolnej kolejności, ale myślę, że wtedy można stracić to, co jest ukryte pomiędzy wierszami.

Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

sierpnia 17, 2023

"Stacja" Jakub Szamałek

"Stacja" Jakub Szamałek

Autor: Jakub Szamałek
Tytuł: Stacja
Data premiery: 31.05.2023
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 352
Gatunek: thriller
 
Jakub Szamałek pisze książki, które są połączeniem thrillera, kryminału i sensacji. Debiutował już ponad dziesięć lat temu, w 2011 roku pierwszym tomem trylogii o Leocharesie, w której wykorzystał swoją wiedzę zdobytą na studiach archeologicznych. Zarówno debiut, jak i tom trzeci zdobyły prestiżowe kryminalne wyróżnienie Nagrodę Wielkiego Kalibru. Po małej przerwie od pisania, wypełnionej między innymi pracą zawodową jako scenarzysta gier komputerowych, w 2019 roku autor powrócił do czytelników z nowym początkiem trylogii Ukryta Sieć, która skupia się na zagadnieniu cyfrowości i zagrożeń jakie wynikają z korzystania z sieci. Seria zyskała dużą popularność, sama właśnie wtedy zapoznałam się z piórem autora, które przypadło mi do gustu tak bardzo, że to właśnie recenzja „Cokolwiek wybierzesz” (klik!) była tą otwierającą ten blog. Aktualnie przygotowywana jest ekranizacja serii, już wkrótce ma trafić do kin film pierwszy. W międzyczasie czytelnicy, znowu po krótkiej przerwie, doczekali się siódmej książki autora, jak na razie wygląda to na osobną powieść. Nosi tytuł „Stacja” i zabiera nas w tematykę... kosmiczną!
 
Czerwiec 2021. W kosmos rusza sześcioosobowa ekipa na kilkumiesięczna misję na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Amerykanka z polskimi korzeniami Lucy Poplasky zostaje dowódczynią ekspedycji, pod swoim dowodzeniem i opieką ma dwóch Amerykanów, dwóch Rosjan i kobietę, która astronautką nie jest, ale zapłaciła ogromne pieniądze, by wybrać się na tę misję wraz z nimi. Początkowo wszystko idzie dobrze, choć w grupie pomiędzy narodowościami da się wyczuć tarcia... Sytuacja zmienia się po małej burzy na Słońcu – nagle okazuje się, że na statku kosmicznym skądś wycieka amoniak... Na razie w niegroźnym natężeniu, ale jego zawartość w powietrzu ciągle rośnie, więc astronauci muszą szybko znaleźć źródło wycieku. Napięcie zarówno na statku, jak i na Ziemi wzrasta proporcjonalnie z ulatniającym się gazem... Czy uda im się znaleźć źródło zanim będzie za późno na ratunek misji? I czy wyciek spowodowała burza słoneczna czy może... ktoś zrobił to specjalnie?
 
Książka składa się z 11 rozdziałów. Każdy z nich otwiera fragment z przesłuchań komisji z grudnia 2021, jednak główna akcja toczy się latem 2021 w czasie misji Lucy. Rozdziały podzielone są na krótkie scenki przedstawiające wydarzenia na statku, jak i na Ziemi, z perspektywy Lucy, jej męża Nate’a i Steve’a, który z Ziemi kieruje misją. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego. Styl powieści jest ciekawy – jest sporo opisów, a jednak zdaje się być dynamiczny. Dialogi prowadzone są sprawnie, a w tekście pojawiają się również wiadomości pisane typu maile. Całość czyta się szybko i płynnie, tematyka kosmiczna nie nastręcza żadnych trudności.
 
Przede wszystkim trzeba podkreślić, że książka to thriller. Nie jest to żadne science fiction, nie ma akcji w przyszłości, wszystko jest realne, a wydarzenia prawdopodobne. To, że historia toczy się na stacji kosmicznej, to po prostu oryginalne miejsce akcji, nie wyznacznik gatunkowy. A miejsce to oddane jest znakomicie. Czuć, że autor przed pisaniem powieści przeprowadził szeroki research, dokładnie opisuje jak wygląda codzienność kosmonautów, ich aktualne miejsce zamieszkania i z czym przychodzi im się mierzyć w kosmosie. Jestem pod wrażeniem szczegółowości opisów, z przyjemnością czytałam o kilku zjawiskach, o których uczyłam się niedawno w „Jak nie zginąć w kosmosie” (recenzja – klik!), tu przedstawionych w sposób prosty i dostosowany do rozrywkowego gatunku powieści. Tak więc tak – to wszystko, co autor opisuje, to realne zjawiska, doświadczenia, z którymi przychodzi albo może przyjść mierzyć się astronautom.
“I tak coś, co jeszcze pół wieku temu było ledwie marzeniem, mrzonką właściwie, już zdążyło wkomponować się w codzienność, wtopić bezszelestnie w tło. Taki już los każdego przełomu, każdej technologii: do wszystkiego jesteśmy w stanie się przyzwyczaić. Może zresztą to klucz do naszego sukcesu, powód, dla którego zwierzę stworzone do życia na trawiastej sawannie, dwunożna małpa, nie oszalało jeszcze w świecie szkła, kabli i ekranów. Albo może raczej: nie oszalało do szczętu.”
Mimo tego, że większa część akcji toczy się na zamkniętej przestrzeni, to podczas lektury miałam odczucie akcji całkiem dynamicznej. Może dlatego, że fabuła naprzemiennie toczy się w kosmosie i na Ziemi, a my bacznie obserwujemy zdarzenia wynikające z ciągle rosnącego natężenia gazu? Mimo tego, że statek kosmiczny, to zamknięta, niewielka przestrzeń, to autor zdołał osadzić tam akcję, która wciąga i zaskakuje. Co chwilę pojawiają się nowe fakty czy nowe przeszkody, które zaskakują i sprawiają, że czytelnik utrzymany jest w ciągłym napięciu. Wrażenie te potęgują również początki rozdziałów, przebłyski z komisji, która bada okoliczności wypadku... zatem czytelnik od początku może podejrzewać, że misja jednak nie wróciła na właściwy kurs.
 
Dzięki kreacjom postaci czytelnik ma szansę zastanowić się nad kilkoma ciekawymi tematami. Lucy jest reprezentantką kobiet na ważnych stanowiskach, które dla własnej kariery, spełniania swoich ambicji muszą odłożyć wszystko inne na bok – na jej przykładzie dostajemy porównanie płci: kiedy mężczyzna realizuje się w pracy, to człowiek odpowiedzialny i ambitny, kiedy jednak robi to kobieta, to zamiast tego krytykowana jest za zaniedbywanie własnej rodziny. Może brzmi to jak uogólnienie, jednak autor ubrał to w bardzo zgrabne, błyskotliwe spostrzeżenia.
“Zastanawiała się, czy jej koledzy też mieli takie myśli, też opłakiwali przegapione pierwsze kroki i słowa, czy to była tylko dola kobiet: czuć wyrzuty sumienia z powodu własnej ambicji.”
Lucy w czasie całej historii wykazuje się logicznym myśleniem i odwagą, stara się patrzeć na sytuację obiektywnie, choć sama jest mocno zdenerwowana i sfrustrowana. Dobry z niej kapitan, choć sama, tak jak zaprogramowało nam to społeczeństwo, czuje wyrzuty, że nie ma jej dla rodziny. Jasne, z Nate’em łączy się od czasu do czasu w videorozmowie, jednak obydwoje wtedy raczej udają, tak, by nie martwić drugiego. Czy to też obraz współczesnego małżeństwa? Tu jednak role nie są tak schematyczne, bo to przecież Nate został w domu, to on wychowuje ich córkę, a czytelnik poznaje też historię jego oczami – widzimy z czym, z jakim niepokojem i natłokiem obowiązków zmagają się rodziny astronautów. Jego emocje przedstawione są bardzo wiarygodnie, oczywiście delikatnie doprawione nutką intrygi kryminalnej – Nate w pewnym momencie też dokłada do niej trochę od siebie.
 
Autor wystawił swoje postacie na sytuacje mocno ekstremalne, zatem nikogo nie dziwi, że szarpią nimi gorące emocje – jest strach, jest złość, frustracja, podejrzliwość i brak poczucia bezpieczeństwa. Każda z tych emocji oddana jest żywo, dokładnie, czytelnik jest w stanie z nimi współodczuwać.
 
Podsumowując, „Stacja” to bardzo udany thriller. Jednocześnie trzyma się ram gatunkowych, jest wszystko, czego po thrillerze spodziewać się możemy – napięcie, dosyć dynamiczna, zaskakująca akcja i ciągłe uczucie niepokoju, niepewności. Jednak w tym samym czasie historia jest mocno nieszablonowa, oryginalna – przede wszystkim ze względu na wybór miejsca akcji. Cieszę się, że autor pokusił się o osadzenie historii w kosmosie, cieszę, że w sposób jasny i logiczny przybliżył czytelnikom te zagadnienia. Po tej lekturze z pewnością się ze mną zgodzicie - kosmos jest niebezpieczny dla pojedynczej jednostki, ale ach! Jakże fascynujący!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem W.A.B.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 16, 2023

"Pani England" Stacey Halls

"Pani England" Stacey Halls

Autor: Stacey Halls
Tytuł: Pani England
Tłumaczenie: Anna Żukowska-Maziarska
Data premiery: 26.06.2023
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 368
Gatunek: powieść historyczna
 
Stacey Halls to brytyjska autorka, która na co dzień związana jest z czasopismami takimi jak „Stylist”, „Psychologies”, „Fabulous”. Literacko na rynku książki debiutowała w 2019 roku powieścią „Czarownica ze wzgórza”, która powstała zainspirowana jej fascynacją historią czarownic ze wzgórza Pendle, niedaleko miejsca, w którym się wychowywała. Na rynku angielskim zaledwie rok później ukazała się jej druga powieść pt. „Podrzutek”, u nas musieliśmy na nią czekać do 2021. Tak samo było z jej trzecią powieścią – „Pani England” w oryginale premierę miała w 2021, do nas trafiła dopiero latem 2023 roku. My więc nie odczuliśmy różnicy, ale angielski czytelnik na pewno – autorka zamilkła na ponad 2 lata, dopiero na luty 2024 zapowiedziała swoją czwartą powieść. Każda z trzech wydanych cieszyła się dużą popularnością i zyskała status bestsellera. W Polsce autorka chyba nie jest aż tak znana, ale z pewnością jej proza jest warta uwagi!
 
„Pani England” toczy się w Anglii w 1904 roku. Młoda niania Ruby May właśnie musiała zrezygnować ze swojej pierwszej posady – rodzina, u której pracowała, postanowiła przeprowadzić się do Ameryki, Ruby uznała jednak, że ona z nimi jechać nie może – ma rodzinę, którą musi się opiekować, do której musi mieć zawsze blisko. Jej przełożona z Instytutu Norland, w którym Ruby pobierała nauki przygotowujące ją do zawodu, nie jest z jej decyzji zadowolona. Przypomina, że nianie muszą trzymać się przydzielonych rodzin, po trzech rezygnacjach są wykreślane z listy niań Instytutu. Ruby rozumie, obiecuje, że sytuacja była nadzwyczajna, ale bardzo pilnie potrzebuje nowego przydziału. Przełożona się waha, w końcu wspomina o dosyć enigmatycznym zleceniu – państwo England poszukują niańki do czwórki swoich dzieci, jednak mieszkają w sporym oddaleniu od Londynu – w hrabstwie West Yorkshire. Ruby to nie przeszkadza, liczy się dla niej, by miała ciągłość wypłat, bo przecież sporą ich częścią wspiera rodzinę. Kiedy jednak zjawia się na miejscu, zaczyna się zastanawiać czy wybór nie był pochopny – na dworcu zjawił się po nią sam pan England, bez służby, w domu to on wszystkim dowodzi, a pani England jakby w ogóle nie wiedziała, że Ruby do nich przejeżdża, wydaje się dziwnie oderwana od rzeczywistości. Jakie tajemnice kryje ta rodzina? Czy Ruby zaryzykuje i spróbuje się do niej dostosować? A może nie powinna się narażać i od razu zrezygnować?
 
Książka składa się z prologu i 25 rozdziałów, które podzielone są na krótsze scenki oddzielone gwiazdką, więc lektura jest wygodna. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie w czasie przeszłym przez Ruby, zatem czytelnik odbiera świat jej oczami, w sposób mocno subiektywny. Styl, w jakim powieść jest pisana, jest niesamowicie uroczy, dobrze naśladujący język jakim te ponad sto lat temu posługiwały się różne warstwy społeczne – służba, osoby średnio zamożne i te faktycznie zamożne. Mimo że Ruby pozornie dzieli się z czytelnikiem tym co myśli, to też od początku czuć jej, a zatem i tej całej historii powściągliwość – czy i ona ma jakieś sekrety?
 
Fabuła prowadzona jest spokojnym rytmem, skupionym na przedstawieniu tamtejszej codzienności, jednak od początku da się wyczuć tę delikatną nutkę niepokoju – wiemy, że coś w rodzinie England jest nie tak, tylko co? Zresztą Ruby też nie zdradza nam wszystkiego, ewidentnie w jej rodzinie jest coś, o czym kobieta nie chce opowiadać. Ta nutka niepewności, jakiejś zagadki, rodzi w czytelniku ciekawość, co sprawia, że lektura wzbudza zainteresowanie, a czytelnik z zaangażowaniem przewraca kolejne strony. Ruby mieszkając z państwa England często jest świadkiem ich dziwnych zachowań, a każde jedno podbija zaciekawienie czytelnika. Nie jest to oczywiście powieść kryminalna, ale nutka tajemnicy, zagadki dobrze jej robi.
 
Książka to nie powieść kryminalna, a historyczna, bo obraz, jaki w niej jest przedstawiony, w bardzo obszerny sposób opisuje życie kilku warstw społecznych tamtych czasów. Przyglądamy się życiu służby, mieszkańcom okolicznego miasteczka, pracownikom fabryki bawełny należącej do Englandów, oczywiście i samej rodzinie, dzięki której obserwujemy jaki był wtedy klasyczny podział obowiązków w zamożnym małżeństwie, na przykładzie tego, jak u Englandów działa to inaczej. Opisy pracy niani są szczegółowe, a dzięki temu pochylamy się nad zagadnieniem wychowania, zarówno pod względem ogólnym, jak i tym z tamtych czasów, które dzieliło chłopców na wykształconych i dziewczynki ledwo co przyuczane do roli żon i mam.
„Bo nie chcę. I jest to wystarczający powód, żeby czegoś nie robić. Czasem dziesięć razy trudniej jest powiedzieć nie niż tak, ale czujesz się po tym sto razy lepiej.”
Ruby jednak, jak na tamte czasy, jest osobą postępową, samodzielnie dba o wykształcenie dziewczynek, uważając, że mają do tego takie same prawo, jak chłopcy. W książce ogólnie jest kilka takich wątków lekko feministycznych, zauważalnych przede wszystkim w postaci głównej bohaterki. Bo jest nią Ruby, która jest nieśmiałą, skrytą osobą, niepewną tego, jak ma zachowywać się wśród dorosłych. Jej onieśmielenie musi z czegoś wynikać, bohaterka jednak nie chce nam zdradzić z czegoś. I tak ślizgamy się po łebkach jej relacji zawodowych, rodzinnych, miłosnych, czekając aż ujawni nam coś więcej...
Postać pani England też jest równie tajemnicza. Czytelnik na pewno będzie zdziwiony, gdy obserwuje jak wygląda jej dzień – kobieta do swoich dzieci prawie się nie zbliża, głównie przesiaduje w swojej sypialni. Dlaczego? Co z nią jest nie tak?
 
Warto też wspomnieć o tym, że książka zmusza do refleksji. Przede wszystkim nad rolą i postrzeganiem kobiet, które jeszcze te sto lat temu nie miały za wielu praw, nawet tych do własnych dzieci! We współczesnym czytelniku budzi to zdziwienie i sprzeciw, ale i zmusza do chwili zadumy nad równością praw i dyskryminacją mniejszości.
 
Podsumowując, „Pani England” to przyjemna powieść historyczna mocno skupiona na przedstawieniu sposobów życia na początku XX wieku różnych warstw społecznych. Klimatem przypomina trochę serial „Pozłacany wiek”, jednak i miejsce i historia są całkowicie inne. Poczucie niejasności, jakiejś tajemnicy powoduje, że czytelnik z uwagą śledzi dalsze losy Ruby – czy odkryje przed nami swoje tajemnice? I tajemnice rodziny England? Dobrze spędziłam z tą powieścią czas, miło było się na chwilę oderwać od pełnych napięcia, kryminalnych historii. Myślę, że w przyszłości chętnie skuszę się na jeszcze jakąś powieść Stacey Halls.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Świat Książki.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 13, 2023

Kilka pytań do... Tiny Frennstedt, autorki "Zaginionej"

Kilka pytań do... Tiny Frennstedt, autorki "Zaginionej"

Na czym polega inspiracja zbrodnią prawdziwą w debiutanckiej powieści Tiny Frennstedt, czy praktyka dziennikarska pomogła przy pisaniu beletrystyki i jak długo powstawała "Zaginiona", kiedy autorka poczuła to kliknięcie, że tak, właśnie znalazła tę właściwą opowieść, co przyniesie kolejny tom serii Cold Case i  dlaczego wydanie "Zaginionej" w Polsce jest dla autorki wyjątkowe?
Zapraszam na rozmowę z autorką!

fot. Gabriel Liljevall
Tina Frennstedt notka biograficzna:
pisarka, jedna z najbardziej cenionych i nieustępliwych reporterek śledczych w Szwecji. Była redaktorką działu wiadomości w gazecie "Svenska Dagbladet", dziennikarką specjalizującą się w sprawach kryminalnych w "Expressen", a obecnie jest ekspertką kanału telewizyjnego Crime Central. Od 2019 roku ukazały się trzy jej thrillery, wszystkie w serii "Col Case". Mieszka w Sztokholmie. 
Inspiruje się prawdziwymi sprawami kryminalnymi, które nigdy nie zostały wyjaśnione. Za "Zaginioną" otrzymała szwedzką nagrodę Crimetime Award. Powieść ukazała się już w dziesięciu wersjach językowych.

Kryminał na talerzu: Pani debiut literacki pt. „Zaginiona” ukazał się w Polsce miesiąc temu, cztery lata od wydania książki na Pani rynku rodzimym i w czasie, kiedy przygotowuje się Pani do premiery tomu czwartego. Czy przy wydawaniu książki poza granicami swojego kraju, stres dotyczący odbioru książki przez czytelnika jest podobny, co na rynku rodzimym czy traktuje to Pani bardziej jako ciekawostkę?

Tina Frennstedt: Nie, nie czuję takiego samego stresu związanego z rynkiem zagranicznym, nawet jeśli jest on dla mnie ważny. Ponieważ wszystko poszło tak dobrze podczas mojego debiutu w Szwecji, myślę, że czytelnikom w innych krajach również się spodoba. Jednak Polska to dla mnie wyjątkowy kraj, ponieważ moja główna bohaterka jest lesbijką, a sytuacja osób homoseksualnych w waszym kraju jest bardzo niepewna. Myślę i mam nadzieję, że dobrze się stało, że Tess Hjalmarsson zawitała do Polski.


Czy w ogóle stresowała się Pani swoim debiutem literackim cztery lata temu? W końcu ma Pani solidne doświadczenie dziennikarskie, które na pewno przygotowało Panią na to, że odbiór tekstu, publikacji może mieć bardzo różny odzew. Czy przez to było łatwiej?

Właściwie teraz jest gorzej, bo gdy pisze się swoją pierwszą powieść, nie za wiele wie się o tym, jak wszystko działa. Jest się po prostu szczęśliwym, że książka została wydana. Teraz mam presję, aby znaleźć się na toplistach, a konkurencja w Szwecji jest bardzo duża. Ale, jak mówisz, miałam pewną pewność w mojej pracy, ponieważ przez wiele lat byłam reporterką kryminalną, wiedziałam, że nie jestem zupełnie zagubiona, jeśli chodzi o opisywanie sposobu pracy policji i śledczych.


„Zaginiona” to kryminał, który jest inspirowany prawdziwą sprawą dotyczącą zaginięcia nastolatki. Jak bliska prawdy jest historia przedstawiona w książce?

Moja pierwsza (i druga) książka są do siebie dość zbliżone. Nie chodzi o postacie, zmieniam rodziny, nazwiska, szczegóły i miejsca, ale wiele rzeczy przypomina prawdziwą sprawę, takie jak liczne błędy popełnione przez policję.


A druga sprawa – seryjny gwałciciel to już czysty wymysł literacki czy też ma swój pierwowzór w rzeczywistości?

Ma prawdziwy pierwowzór w rzeczywistości, strasznego duńskiego seryjnego gwałciciela, zwanego Człowiekiem z Amager. Duńska policja ścigała go przez wiele lat. Wchodził do domów ludzi (kobiet) we wczesnych godzinach porannych.


W kryminale oczywiście ważna jest dobra zagadka kryminalna, ale u Pani równie ważne są postacie i samo przedstawienie pracy śledczych. Czy to wszystko zaczerpnęła Pani ze swojej dziennikarskiej praktyki czy konieczny był dodatkowy research?

Postacie są mieszanką ludzi, których spotkałam w prawdziwym życiu, oraz mojej fantazji. Mam też kilku policjantów, z którymi rozmawiam od czasu do czasu, aby upewnić się, że poprawnie opisuję ich uczucia i myśli.


A skąd pomysł na główną postaci – Tess Hjalmarsson? Z jednej strony to uważna, bardzo poważnie podchodząca do swojej pracy śledcza, z drugiej jednak kobieta, która walczy z wieloma własnymi niedoskonałościami, trudno jej się w prywatnym życiu odnaleźć.

Myślę, że czytelnik potrzebuje głównej postaci, z którą może się utożsamiać, a to oznacza, że musi to być postać złożona. Tess to mieszanka mnie i siebie samej. Moim pomysłem było uczynienie Tess bardziej "normalną", ponieważ jest lesbijką (już przez to wyróżnia się) i ma jej współpracowniczkę Marie Erling, która jest nieco dziwna i bardziej wyrazista.


Zauważyłam, że tempo w jakim toczy się fabuła, ciągle się zmienia – zaczynamy klimatem rodem z powieści grozy, później akcja zwalnia, za chwilę znowu dostajemy sceny pełne dynamizmu i tak w kółko. Czy był to zabieg zamierzony?

Tak, po części zamierzony. Jako reporterka wieczornego dziennika "Daily Express" w Sztokholmie zazwyczaj zaczynałam artykuły z silnej postawy, dramatycznie, aby utrzymać czujność czytelników. Przypuszczam, że jako autor próbuję robić to samo.


Czy w ogóle do pisania zasiadała Pani z już gotowym planem wszystkich wydarzeń przedstawionych w powieści?

Nie w mojej debiutanckiej powieści, ta "dojrzewała" przez 3 lata, kiedy pracowałam jako dziennikarka w programie telewizyjnym. Ale teraz staram się mieć rozplanowane najważniejsze rzeczy zanim zacznę pisać, inaczej często trzeba zaczynać wszystko od początku.


Który fragment tej powieści był dla Pani najtrudniejszym do napisania, a który przyszedł całkowicie naturalnie?

Środek książki jest zwykle najtrudniejszy, ponieważ trzeba utrzymać ciągłość opowieści. Mój wstęp, kiedy kobieta jest ścigana, pojawił się też dość późno. Zdecydowałam się pomyśleć o czymś, co naprawdę by mnie przestraszyło, i kiedy znalazłam to, burza, włamanie i pościg w lesie, coś się zmieniło i wszystko stało się o wiele łatwiejsze. Było tak, jakbym znalazła historię.


W „Zaginionej” jest taki fragment, w którym Tess znajduje się niedaleko Bałtyku i wywiązuje się rozmowa na temat tego, co za morzem. Odniosłam wrażenie, że Tess nie przepada za krajami zza Bałtyku – czy to coś, co faktycznie można zauważyć w Szwecji czy prywatne przekonania Tess?

O nie, to nieporozumienie. To jej współpracowniczka, Marie, ma problem z przestępczymi gangami z Bałtyku, a Marie czasami jest trochę rasistowska w swoim sposobie mówienia, zawsze bardzo szczera. Ale jest też powszechnie wiadomo, że mamy taki problem w Szwecji.


Czy wieloletnie doświadczenie dziennikarskie było czymś w pełni przydatnym przy pisaniu powieści czy jednak pojawiły jakieś naleciałości dziennikarskie, z którymi musiała Pani walczyć?

Napisać powieść jest znacznie bardziej skomplikowane niż artykuł. To tak dużo tekstu. Ponadto, pisząc beletrystykę, trzeba wnikać znacznie głębiej niż podczas pisania dziennikarstwa, trzeba znać swoje postacie, trzeba utrzymywać napięcie przez całą historię.

Łatwo połączyć te dwa zawody – dziennikarstwo z pisarstwem?

Istnieją pewne podobieństwa, trzeba przeprowadzić pewne badania, w przeciwnym razie tempo i inne aspekty są bardzo różne.


Polski wydawca przy okazji premiery wspomina, że prace nad ekranizacją tej książki (serialem TV) już trwają. Czy może nam coś Pani o tym więcej powiedzieć?

Tak, pracują nad tym, ale wszystko zajmuje naprawdę dużo czasu w przypadku filmu i telewizji. Oczywiście jestem tym bardzo podekscytowana, ponieważ uważam, że moje książki są do tego idealne, ale jestem też pokorna, bo zdaję sobie sprawę, że obecnie na rynku jest wiele kryminałów...


Jak wspomniałam na początku, na rodzimym rynku przygotowuje się Pani właśnie do premiery tomu czwartego serii, który ukazuje się po dwuletniej przerwie, u nas jednak dopiero ukazał się tom pierwszy. Może Pani zapowiedzieć polskiemu czytelnikowi co przyniosą nam tomy kolejne? Czy też historie inspirowane sprawami prawdziwymi?

Tak, książka numer dwa w tej serii jest zainspirowana bardzo szczególną dla mnie sprawą  na poziomie osobistym. Chodzi o chłopaka, który został zamordowany, nierozwiązana sprawa, która wydarzyła się bardzo blisko miejsca, w którym mieszkałam w południowej Szwecji. Przypuszczam, że nigdy nie zostanie rozwiązana, ponieważ minęło już 25 lat, ale mam swoją wizję tego, co się wydarzyło.


Na koniec trochę pytań nieco bardziej prywatnych. Skoro łączy Pani pracę dziennikarki z pisaniem powieści, to na pewno na co dzień jest Pani mocno zabiegana. A jaki jest Pani najlepszy sposób na relaks?

Obecnie piszę tylko książki. Czasami robię przerwę i pracuję w telewizji (dokumenty kryminalne), ale aby traktować pisanie poważnie, muszę robić to na pełny etat. Rzadko się relaksuję, mam trawnik do skoszenia, chodzę na siłownię, mam jednego nastolatka, psa i dziewczynę. Ale lubię chodzić do restauracji, oglądać naprawdę dobry serial telewizyjny i pić kawę w łóżku rano.


Wymarzone miejsce na wakacje?

Lubię odwiedzać miejsca, w których już byłam, takie jak Hiszpania i Grecja. Ale naprawdę chciałabym zobaczyć zachodnie wybrzeże Ameryki.


A czy była Pani kiedyś w Polsce?

Nie, niestety, byłoby wspaniale zobaczyć Warszawę, wydaje się być fajnym miejscem. Kiedy jestem w południowej Szwecji, gdzie mam dom, czuję, że jestem blisko Polski.


Jak wygląda Pani biblioteczka, jakich gatunków, autorów znajdziemy tam najwięcej?

Lubię biografie, takie o rockmanach i podobnych. Oraz prawdziwe historie kryminalne i leksykony. Ale także Elizabeth George i Jo Nesbø.


I ostatnie pytanie, obowiązkowe na moim kulinarno-kryminalnym blogu – co najbardziej lubi Pani jeść?

Jestem wegetarianką (pescetarianką) od 14 roku życia, ale uwielbiam owoce morza i świeżo grillowaną rybę.

Dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów w karierze pisarskiej!

Bardzo dziękuję! 😊



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!