listopada 24, 2023

Wygraj "Brata"! Konkurs ambasadorski (rozwiązany)

Wygraj "Brata"! Konkurs ambasadorski (rozwiązany)

W końcu zaczynamy nieco spokojniejszy okres na czytelniczym rynku książki, będzie chwila, by nadrobić zaległości, sięgnąć po książki, które nie są nowością z ostatnich dni, a powiedzmy na przykład ... sprzed miesiąca? 😉 Dzisiaj mam dla Was taki tytuł, kryminał idealny na jesienne wieczory - zawierający i ciekawą, solidnie zbudowaną zagadkę, w której trudno z początku znaleźć jakieś punkty zaczepienia do hipotez dotyczących rozwiązania, przez co trzeba się trochę nagłówkować, i dynamiczną akcję zahaczającą trochę w gatunek sensacyjny. Zaciekawi, rozrusza i pozwoli odpocząć psychicznie na kilka dobrych godzin... Dobra propozycja na te ciemne, senne i zimne wieczory, prawda? 

Więcej o książce możecie poczytać w mojej recenzji - klik!, a teraz zapraszam na konkurs!

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Odpowiedź na poniższe pytanie i krótko swoje zdanie uzasadnij:
Wolisz kryminały, w których historię poznajemy z jednego punktu widzenia czy raczej, gdy punktów widzenia jest więcej, w tym również strony przeciwnej - mordercy, który w pewien sposób tłumaczy nam swoje postępowanie?

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej! 


Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 24 do 27 listopada do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG najpóźniej 29 listopada.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!
Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB, oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

01.12 aktualizacja - wyniki konkursu:
Nieco spóźnione, ale są! Mamy wyniki konkursu z "Bratem", ale najpierw krótkie podsumowanie - wygrały odpowiedzi z narracją z wielu punktów widzenia, choć sporo osób pisało też, że nie robi im to różnicy. Były też i odpowiedzi, ze najlepiej z jednej, co też dostało fajne uzasadnienie, żeby móc rozwiązywać zagadkę jak detektyw, nie jest istota widząca więcej 😉 Dla mnie zawsze sposób narracji to punkt historii na który zwracam uwagę - w końcu kto i jak nam opowiada jest po części odpowiedziane za to, czy książka nam się spodoba, czy nie. Cieszę się zatem, że i Wy zwracacie na to uwagę! A książki tym razem lecą do:

IG:
1) @kasia.ek7
Lubię czytać kryminały w których opisane są historie z kilku perspektyw, moja wyobraźnia wtedy działa intensywnie i próbuję samodzielnie rozwikłać tajemnicę zbrodni, która zazwyczaj jest trudna do przewidzenia 👌

FB:
2) Kuba Jacek
Zdecydowanie wolę taki sposób narracji, gdy świat obserwowany jest oczami różnych bohaterów. To dla czytelnika kapitalna frajda, bo to, co dla jednego bohatera jest białe, dla innego może być czarne, dla jeszcze innego nawet różowe! ale dla mnie takie w sumie szaro-bure, wymieszane albo jeszcze inne. A już najbardziej cenię, gdy mam możliwość poznania punktu widzenia tej "złej" czarnej strony, wniknięcia w psychikę mordercy, w złożoność jego intencji, w skomplikowane procesy myślowe, w zadry schowane czasem totalnie głęboko, a pielęgnowane latami, w skrywane emocje, tylko czekające na to, by znaleźć ujście.
Taka wielopłaszczyznowość, operowanie kilkoma narracjami zawsze mnie intrygowała. Takie lawirowanie między różnymi punktami widzenia, dostrzeganie i akcentowanie różnych elementów i detali w tej samej sprawie, zwracanie uwagi na rzeczy całkiem odmienne, dla mnie bomba. To dodaje historii kryminalnej niezwykłej pikanterii, to lubię!

3) Justyna Wcisło
Hmmm 🤔🤔 zdecydowanie wybieram wiele punktów widzenia 🤭. Ja miłośniczka jazdy bez trzymanki i adrenaliny uwielbiam czasami pobawić się w detektywa i pozastanawiać się o co tu chodzi ❓No nie oszukujmy się nie lubię nudy, więc kilka punktów widzenia to dla mnie taki eliksir nieśmiertelności w książkach 🧙‍♀️. To sprawia, że powieść robi się dla mnie ciekawsza o 💯 % i zdecydowanie o kolejne 💯% straszniejsza. A przecież czytając książkę chcemy się dobrze bawić 🤭 i relaksować.

Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

listopada 22, 2023

"Mała" Carmen Mola - recenzja ambasadorska

"Mała" Carmen Mola - recenzja ambasadorska
Autor: Carmen Mola
Tytuł: Mała
Cykl: inspektor Elena Blanco, tom 3
Tłumaczenie: Magdalena Olejnik
Data premiery: 15.11.2023
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 400
Gatunek: kryminał
 
Carmen Mola to pisarski pseudonim trójki autorów: Jorge'a Diaz, Augustina Martineza i Antonia Cercero. Ich wspólnym debiutanckim dziełem była “Cygańska narzeczona” (recenzja - klik!), która na ich rynku rodzimym ukazała się w 2018 roku i szybko podbiła serca czytelników. Co ciekawe autorzy długo ukrywali swoją tożsamość, Carmen Mola do 2021 roku uznawana była za zachowującą anonimowość wykładowczynię jednego z hiszpańskich uniwersytetów. Do ujawnienia doszło na gali wręczenia nagród Wydawnictwa Planeta, kiedy to ich czwarta wspólna powieść, jedyna spoza serii, pt. “Bestia” została wyróżniona. Cykl o inspektor Blanco na rynku hiszpańskim aktualnie liczy cztery tomy, ostatni wydany był w 2022 roku. U nas jest to rok, kiedy Carmen Mola wkroczyła na nasz rynek z tomem pierwszym, w roku 2023 ukazały się dwa kolejne “Purpurowa Sieć” (recenzja - klik!) oraz “Mała”. Na okładce tomu pierwszego znajdziecie logo Kryminału na talerzu, pozostałe dwa tomy zostały objęte opieką ambasadorską bloga. Tomy serii da się czytać niezależnie od pozostałych.
 
Od wydarzeń z “Purpurowej Sieci” minęło sporo czasu, Elena odeszła z policji i zajęła się działaniem charytatywnym wspólnie ze swoją matką. Dowodzenie w oddziale BAC przejęła Chesca, która całkiem dobrze się w tej roli spisywała, choć miejsce Eleny zajęła też trochę prywatnie - zaczęła spotykać się z Zaratem, jej współpracownikiem. Wspólnie mieli spędzić ostatni wieczór chińskiego roku, jednak doszło do małej sprzeczki, ostatecznie Zarate wyszedł z przyjaciółmi, a Chesca wybrała się samotnie do baru w okolicy. Po wyjściu poznała się z pewnym przystojnym mężczyzną i dosyć impulsywnie zdecydowała, że chce spędzić z nim noc. On jednak chyba miał co do niej inne plany… Kolejnego dnia Chesca nie zjawiła się na sprawie w sądzie, która była dla niej bardzo ważna. Zarate mocno się niepokoi, detektywka nie odbiera telefonu, prawdopodobnie nie ma jej w domu. Nikt nie wie gdzie jest, czy coś jej się stało? Ich zwierzchnik z początku bagatelizuje zaniepokojenie zespołu, za to podziela je przypadkiem spotkana Elena… Co stało się z Chescą?
“Przy każdej sprawie… oddajemy jakby strzęp duszy. Nadejdzie kiedyś dzień, w którym nic nam już nie zostanie.”
Książka rozpisana jest na cztery tytułowane części, każdą otwiera cytat i fragment historii pewnej Boliwijki, Valentiny, która po przyjeździe do Hiszpanii nie radziła sobie najlepiej, zaszła w przypadkową ciążę i w końcu zgodziła się na małżeństwo, które sprowadziło ją do podejrzanej rodziny… Po tych fragmenty następują już zwyczajne rozdziały, w sumie jest ich 70, które naprzemiennie przedstawiają historię Cheski i jej współpracowników, którzy nie ustają w poszukiwaniach. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego, zdania są proste i krótkie, książka ma specyficzny rytm, do którego trzeba się przyzwyczaić, ale gdy już to nastąpi okazuje się, że jest to plus powieści - z jakiegoś powodu taki styl sprawia, że czytelnik zostaje utrzymany w stanie ciągłego napięcia, ma wrażenie, że już zaraz coś się stanie… Książkę czyta się sprawnie i szybko.
 
W zespole BAC w czasie przerwy pomiędzy tomami dużo się pozmieniało. Elena nie jest już policjantką i wydaje się, że dobrze jej z tym - zamknęła przeszłość, swoje tragiczne zdarzenia za sobą, teraz może trochę egzystuje, ale chyba nieszczęśliwa nie jest. Jednak gdy okazuje się, że jej byłej współpracowniczce, przyjaciółce może grozić niebezpieczeństwo, wszystko inne idzie w odstawkę - Elena ponownie wchodzi w skórę śledczej, jednak dużo bardziej stonowanej niż w tomie drugim - tu choć niepokoi się o Cheskę, to potrafi zachować zimny osąd. Co innego Zarate, który szybko zaczyna się obwiniać o egoizm - gdyby był bardziej przy Chesce obecny, gdyby nie pokłócił się z nią tej nocy, ona byłaby bezpieczna. Czujemy jego niepokój, strach, poczucie winy, jego determinację, by jak najszybciej odkryć co stało się z jego partnerką. Teraz to on nie waha się przekraczać granice prawa, by tylko osiągnąć swój cel.
W tym tomie pojawia się nowa, ciekawa postać - Reyes, bratanica zwierzchnika BAC, osoba gender fluid, czyli na polski z płynną płcią. To postać charakterna, która dodaje zespołowi trochę świeżości - dołączyła do nich w trudnym momencie, a że jest od razu po szkole, to sama się dopiero uczy, popełnia błędy, testuje zachowanie tego zespołu. Ze względu na swoje poczucie tożsamości wprowadza też ważny aktualnie temat tożsamości płciowej i seksualnej, dobrze obrazuje podejście społeczeństwa do społeczności LGBTQ+.
“(...) Słowo jest wszystkim. Jeśli coś nie ma nazwy, nie istnieje.”
Historia po części przedstawiona jest też z perspektywy Cheski, która uwikłana została w koszmarną sytuację… A jej przyjaciele, by dowiedzieć się co się z nią teraz dzieje, muszą sięgnąć do jej ostatnich poczynań, a może i dalej - do odleglejszej przeszłości. Dzięki temu poznajemy tę postać naprawdę dobrze, to chyba najbardziej bogata kreacja postaci w tym tomie.
No i jest też tytułowa Mała… która jest pretekstem, by po raz kolejny pogadać o wychowaniu, rodzicielstwie i krzywdach, jakich dopuszczają się na dzieciach dorośli.
 
Ogólnie mam wrażenie, że ten tom jest bogatszy w ilość poruszanych tematów zarówno uniwersalnych, problemów, która od dawna zaprzątają społeczeństwo, jak i tych mocno współczesnych społecznie, o którym mówi się zaledwie od kilku lat. Część z nich już wymieniłam, ważne też wydaje mi się podkreślenie różnic pomiędzy tym, jak żyje się w mieście, a jak na wsi, jak różni się podejście ludzi ze względu na miejsce zamieszkania. Oczywiście poza tym są i te trudne tematy - przemoc, wykorzystywanie siły, zaspokajanie popędów kosztem innych i ta jakże popularna w kryminałach zemsta… Jak i wiele innych, nie będę jednak pozbawiać Was przyjemności odkrycia ich samodzielnie, choć przyznam, że aż mnie korci, by zacząć kilka ciekawych dyskusji! Pozostanę jednak na tym, że przyznam, że ten tom wzbudził we mnie największą ilość przemyśleń.
“Wszyscy pragniemy zemsty, bo są zbrodnie, dla których nie ma innej sprawiedliwości niż śmierć.”
Książka, jak i cały cykl, określana jest czarnym kryminałem, czyli takim poruszającym tematy trudne, brutalne, bestialskie wręcz. Tu nie jest inaczej, jednak zdziwiona jestem z jakim wyczuciem są tu one przedstawione - sama nie lubię zbędnej brutalności, tu jednak faktycznie zbędna ona nie jest, opisy nie są na tyle dosadne, by budzić obrzydzenie, a po prostu by podkreślić to, jak bardzo chorych, nieludzkich czynów dopuszczają się postacie… co smutne i tragiczne, nie są to historie wzięte z kosmosu.
Intryga kryminalna prowadzona jest płynnie, choć może nie bardzo dynamicznie - policjanci długo nie mają punktów zaczepiania, szukają trochę po omacku, a narrator w odpowiednich momentach przerywa i zmienia punkt widzenia - dzięki temu czytelnik nie chce książki odkładać, cały czas ta ciekawość i napięcie są utrzymane na wysokim poziomie. Historia toczy się torami zaskakującymi, jedynie pod koniec kilka zachowań postaci wskoczyło w utarte schematy - trochę szkoda, ale rozumiem, że autorzy chcieli zachować tę znaną konwencję, ramy kryminału. Ogólnie patrząc jednak jestem bardzo z biegu intrygi zadowolona - kilka razy dałam się zaskoczyć, odczuwałam duże emocje, książka nie zostawiła mnie obojętnej.
 
Na koniec wspomnę jeszcze o miejscu akcji, gdyż i ten aspekt książki zasługuje na uwagę - część historii toczy się w Madrycie, część na prowincji, w okolicy Cuenki, a czytelnik może przyjrzeć się zwyczajom życia w obydwu miejscach. Autorzy sprawnie oprowadzają nas po dzielnicach obydwu miast, prezentują jak ludzie spędzają tam czas, co jedzą, jakiej muzyki słuchają. Podkreślają też wielokulturowość Hiszpanii, co bardzo mi się podobało - dzięki temu możemy się dowiedzieć trochę więcej o tym, jak żyje się w tym kraju, w poszczególnych dzielnicach.
 
“Mała” to w mojej ocenie jak na razie najlepsza część serii z Eleną Blanco. Jest dobrze wyważona - tematy trudne, choć jest ich dużo, nie przytłaczają, nie obrzydzają, choć część wydarzeń jest naprawdę brutalna. Ale opisy nie są specjalnie szczegółowe, co dla mnie w tych fragmentach jest dużym plusem - autorzy mówią tyle, by wyobraźnia czytelnika mogła sobie dopowiedzieć resztę. Jest to kryminał pełen ludzkich krzywd, ale prowadzony tak, że od początku do końca ciekawi, a dodatkowe opisy miejsc i ludzkich zachowań sprawiają, że czytelnik jest lekturą zafascynowany. Tematy w nim poruszane są i uniwersalne i mocno współczesne, czytając tę historię czułam, że autorzy to ludzie otwarci na świat, na to, co ze sobą niesie, nie zamykający się na zmiany. Jestem z lektury bardzo zadowolona i mam nadzieję, że tom czwarty okaże się równie dobry co ten!
 
Moja ocena: 8/10 

Recenzja powstała w ramach współpracy ambasadorskiej z Wydawnictwem Sonia Draga.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 21, 2023

"Mroczny krąg" Krzysztof A. Zajas - audiobook

"Mroczny krąg" Krzysztof A. Zajas - audiobook

Autor: Krzysztof A. Zajas
Tytuł: Mroczny krąg
Cykl: trylogia grobiańska, tom 2
Data wydania: cz.1 12.09.2023, cz.2 02.10.2023
Wydawnictwo: Zoffu
Długość audiobooka: cz.1 10h14min, cz.2 8h54min
Lektor: Marcin Stec
Gatunek: kryminał
 
Krzysztof A. Zajas to polski autor powieści kryminalnych, którego piórem zachwyciłam się w tym roku! Stało się to przy “Gerdzie”, najnowszym, finalnym tomie serii pomorskiej (recenzja - klik!), która premierę miała na początku września. Trylogia pomorska to seria, która ukazywała się w 2018-2023, druga w dorobku autora. Pierwsza zwana trylogią grobiańską, która tym samym była jego debiutem na scenie kryminalnej, ukazywała się w latach 2014-2016 i aktualnie nie jest już na polskim rynku dostępna - przynajmniej nie do kupienia w księgarniach, bo z pewnością w bibliotekach uda się znaleźć jej tomy. Ja jednak wykorzystałam fakt, że w tym roku seria ta pojawiła się na naszym rynku w formie audiobooków - ich produkcją zajęło się nowe wydawnictwo Zoffu i tak, dzięki nim, czytelnicy mogą w prosty sposób delektować się ponownie debiutancką serią autora. Aktualnie dostępne są dwa z trzech tomów - “Ludzie w nienawiści” w jednym pliku, oraz “Mroczny krąg” podzielony na dwie części. Ja zapoznałam się na razie tylko z tym drugim tytułem i przyznaję, że da się go czytać oddzielnie, nie czułam się w historii ani razu zagubiona, choć przyznam, że intryga kryminalna wydaje się być pomiędzy tomami powiązana.
 
Kraków, lata współczesne, marzec. Andrzej Krzycki, komisarz, który już za policjanta się nie uznaje, od czterech miesięcy przebywa w szpitalu na odwyku - ostatnia sprawa (która była sprawą opisaną w “Ludziach w nienawiści”) mocno namieszała mu w głowie rzucając go w szpony nałogu. Sesje grupowe, rozmowy z psychologiem wydają się do niego nie trafiać, choć przecież teraz już nie pije. Lucjan Bałyś, aspirant, jego partner i przyjaciel martwi się jego stanem, jednak po jednej z ostatnich rozmów z lekarką jest pełen nadziei - Krzycki zaczął ponownie interesować się sprawami kryminalnymi, zbiera wycinki z gazet, szuka między sprawami powiązań… I bardzo dobrze, bo w tym czasie w policji nie dzieje się najlepiej. Ludzi do pracy coraz mniej, a spraw wcale nie ubywa, do tego znowu są jakieś dziwne - związane z wypadkami na drodze, ludzie, którzy nie zostali ukarani przez wymiar sprawiedliwości, teraz giną w podejrzanych okolicznościach… Czy to przypadek czy pomiędzy tymi śmierciami faktycznie są jakieś powiązania? I co do tego wszystkiego ma Dorota, kobieta, nad którą znęca się jej własny mąż?
“-Czy to nasza broszka?
-Wszystkie broszki są nasze.”
Książka składa się z 16 rozdziałów i epilogu. Każdy rozdział podzielony jest na scenki przedstawione naprzemiennie z perspektywy kilku osób. Fragmenty z Krzyckim i Bałysiem są najbardziej naszpikowane ironicznym humorem, pozostałe pisane są już raczej na poważnie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator stara się oddawać to, co aktualnie dzieje się z bohaterami, nie wybiega w przód, ale jednak daje znać, że jest wszechwiedzący - zna i przytacza nam monologi, jakie bohaterowie prowadzą we własnych głowach. Styl powieści jest wybitny, choć przyznam, że ciężko jest mi uchwycić w czym ta jego niezwykłość jest zawarta. Po pierwsze, jest ten ironiczny humor, który wplatany w narrację jest z ogromnym wyczuciem, skojarzenia są tak niespotykane, a jednocześnie tak trafione, że tekst układa się bardzo naturalnie, a równocześnie z tak zwanym pazurem - jest w nim jakaś zadziorność, jakaś taka stanowczość, która zaskakuje. I nie jest to zwyczajne wyuczenie się zasad języka polskiego, nawet najlepszy znawca gramatyki nie byłoby w stanie pisać książki w takim stylu - bo właśnie to jest ten niepowtarzalny styl, lekkość, wyczucie, którego nie da się podrobić. Jestem przekonana, że teraz, gdyby ktoś podsunął mi dwa różne fragmenty, ja mogłabym wskazać ten, który wyszedł spod pióra Zajasa. Muszę jeszcze podkreślić, że to wszystko wyłapałam w samym audiobooku, przy którym z zasady trudniej jest skupić się na warstwie językowej - tu jest ona tak wyraźna, że nie miałam z tym żadnych problemów.
 
A skoro już wspomniałam o audiobooku, to poświęćmy mu chwilę. Przygotowany jest naprawdę dobrze, lektor spisuje się rewelacyjnie - przyjemnie zmienia głosy, świetna dykcja, słucha się go wyśmienicie. Nie wiem dlaczego wcześniej nie zapamiętałam nazwiska Marcina Steca, teraz jednak na pewno chętnie będę sięgać po audiobooki w jego wykonaniu! Sam audiobook wykonany jest prosto, ale bardzo solidnie.
 
Po tym przerywniku wróćmy do samej książki - bohater Andrzej Krzycki był mi znany już z “Gerdy” - widocznie obydwie serie autora skupiają się na tych samych postaciach głównych. Tu jednak Krzycki jest młodszy, właśnie przechodzi pierwsze załamanie, pierwszą prawdziwą utratę wiary w sprawiedliwość, a raczej w polski wymiar sprawiedliwości. Andrzej jest inteligentny, bystry, nie boi się wychodzić poza schemat, a równocześnie jest raczej samotnikiem - nie ma żony, nie ma bliskich, choć teraz jednak ktoś taki się pojawia, ktoś, kto o niego na trochę zadba. W wydziale uważany za najlepszego śledczego, więc jego brak chęci powrotu do pracy mocno policjantów rozczarowuje. Szczególnie Bałysia, który jest tu tą postacią nadającą historii rysu humorystycznego. On do życia podchodzi nie całkiem na poważnie, co już przejawia się w samym jego wyglądzie - jego cechą charakterystyczną jest blond loczek na czole. Ale Bałyś, mimo że lubi się wygłupiać, jest człowiekiem bardzo lojalnym, który Andrzeja uważa za mentora i przyjaciela - to w niego wierzy, więc bez niego policja trochę traci dla Bałysia sens. Ale bohater zachowuje optymizm, może i prawidłowo, bo zdaje się, że jest postacią, która przyciąga pozytywne zbiegi okoliczności. Choć i on z wielu potyczek nie wychodzi bez potknięć…
Postaci w tej historii jest dużo, ja jednak chciałabym wspomnieć o jeszcze jednej, mianowicie o Dorocie. To kobieta, która stała się ofiarą swojego psychopatycznego męża, znosi przemoc fizyczną i psychiczną. Jest uwięziona we własnym domu, nie ma dokumentów, pieniędzy, kluczyków do samochodu. Sama może by już dawno znalazła jakieś rozwiązanie, ale od kilku lat jest matką, więc chronienie syna to teraz jej cel najważniejszy. Już przy jej pierwszym poznaniu czuć, że z jednej strony ogromnie boi się męża, ma on nad nią dużą władzę, z drugiej jednak strony widzimy, że Dorota jest na skraju wytrzymałości - w końcu będzie musiała podjąć jakieś drastyczne kroki. I mocno trzymamy kciuki za ich powodzenie.
“Moje życie, mój syf. I sama go sobie sprzątnę.”
Temat przemocy fizycznej i psychicznej zatem jest w tej historii obecny, choć raczej nie możemy mówić, by to on nad powieści dominował. Jednak jak na te kilka scenek, obraz oddany jest rzetelnie, autor dobrze uchwycił zależność pomiędzy ofiarą a jej katem - warto też zaznaczyć, że do tych scen dochodzi pomiędzy małżeństwem żyjącym na wysokiej stopie majątkowej, więc nie jest to problem, który dotyka tylko najuboższych, patologii uzależnionej od używek, alkoholu.
 
“Mroczny krąg” to kryminał rozbudowany, dosyć obszerny, zatem i tematów jakie porusza jest sporo. Jest ten alkoholizm, jest zemsta, jest naśladownictwo, wątki związane z religią i tym podobne tematy. Ja jednak krótko chciałam wspomnieć o tym, co zaprząta Krzyckiego, co nieraz przewija się przez ten tekst - chodzi o wspomnianą już sprawiedliwość, jakiej dociekać ma tak zwany wymiar sprawiedliwości. Krzycki jest bardzo rozczarowany tym, jak on w Polsce działa, ma poczucie, że nawet gdy jemu, mimo niedofinansowania, brak kadrowych i kiepskiego zwierzchnictwa udaje się złapać winnych zbrodni, to dalej, na stopie sądowej jego wysiłki idą na marne - złoczyńcy albo w ogóle wymigują się od kary, albo dostają ją śmiesznie niską. To wszystko sprawia, że bohater utracił wiarę w wagę swojego zawodu, nie widzi w nim sensu - po co on ma łapać tych groźnych przestępców, narażać przy tym życie, kiedy za chwilę ktoś inny wypuszcza ich na wolność? A jednak Krzycki bycie śledczym ma we krwi, jego mózg działa w ten sposób, że szuka i łączy ze sobą sprawy, które pozornie wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego. Jak więc działać, kiedy natura mówi, że to jego powołanie, a państwo polskie sprawia, że te powołanie idzie na marne?
 
Skupiłam się mocno na tematach w historii poruszanych, a przecież książka to przede wszystkim kryminał, który świetnie wpisuje się w ramy gatunkowe, zawiera wszystkie elementy, jakie powieść kryminalna zawierać powinna. Jest skomplikowane śledztwo przedstawione z kilku punktów widzenia, a zatem daje czytelnikowi szeroką perspektywę. Są tropy, które raz posuwają nas do przodu, raz prowadzą donikąd. Jest momentami szybka akcja, choć ogólne tempo powieści jest raczej umiarkowane - skupiamy się na postaciach, na główkowaniu, na zagadce, dynamizm czy brutalność nie są tu więc tym, co wychodzi na prowadzenie, choć i te elementy się w tej powieści pojawiają. Wszystko jednak dobrze zgrywa się w całość, nie ma wrażenie przesytu czy niedopasowania, widać, że autor dobrze zna cechy gatunkowe i sprawnie się nimi posługuje, przeplata je ze sobą, dzięki czemu my dostajemy skomplikowaną, zajmującą zagadkę do rozwiązania. Która początki ma w tomie pierwszym, ale w tym wszystko jest wyjaśnione na tyle, że czytelnik dołączający nie ma problemów z połapaniem się w historii.
“Nie zapominaj (...), że godłem tego ultrakatolickiego kraju jest pogański orzeł.”
Muszę przyznać, że ogromnie cieszę się, że Wydawnictwo Zoffu zdecydowało się na wydanie trylogii grobiańskiej Zajasa - dzięki temu mogłam się z “Mrocznym kręgiem” zapoznać, co przyniosło mi prawdziwą kryminalną przyjemność, ucztę wręcz. Nie dosyć, że historia skupiona jest na zagadce kryminalnej, która sprawnie oddaje to, co polskie, to co tak dobrze znamy z naszej rzeczywistości, to jeszcze robi to w tak doskonałym stylu, że już na samym początku audiobooka na mojej twarzy gościł uśmiech, a wynikał on z prawdziwej przyjemności słuchania dobrze napisanej książki. Styl autora jest niepowtarzalny, jego ironiczne uwagi całkowicie trafiają w mój gust, jest inteligentnie, ale bez epatowania mądrością, jest charakternie, z pazurem. To wszystko zamyka się w ramach rasowego kryminału, który wciąga, ciekawi i zaskakuje. Czy może być coś lepszego? Cieszę się, że na rynku mamy autorów, którzy cenią sobie nie tylko dobrą rozrywkę, ale i inteligencję czytelnika - widać, że dają nam książki, które są dopracowane, przemyślane. I Zajas jest właśnie jednym z nich!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Zoffu.

Audiobook część 1 - dostępna na audioteka.pl - klik!

Audiobook część 2 - dostępna na audioteka.pl - klik!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 20, 2023

"Normalni psychopaci" Sylwester Kowalski

"Normalni psychopaci" Sylwester Kowalski

Autor: Sylwester Kowalski
Tytuł: Normalni psychopaci
Data premiery: 25.10.2023
Wydawnictwo: Zwierciadło
Liczba stron: 320
Gatunek: non-fiction / poradnik psychologiczny
 
Sylwester Kowalski jest psychoterapeutą, doktorem nauk humanistycznych i wykładowcą akademickim. Specjalizuje się w komunikacji, psychologii społecznej, budowaniu relacji interpersonalnych, mechanizmach sterujących mózgiem i technikach relaksacyjnych. Na rynku książki istnieje od ponad dekady, przede wszystkim z poradnikami dotyczącymi treningu autogennego (samodzielne wprowadzanie się w stan podobny do hipnozy), napisał również dwie książki non-fiction o funkcjonowaniu mózgu, a także beletrystykę skierowaną do młodzieży i jeden kryminał dla dorosłego czytelnika! “Normalni psychopaci” to jego najnowsza publikacja non-fiction.
 
“Normalni psychopaci” to poradnik psychologiczny, przydatny dla tych, którzy chcą żyć świadomie, czuć się bezpiecznie i potrafić rozpoznać jak najszybciej jest to możliwe, gdy w pobliżu pojawi się osoba niebezpieczna - przede wszystkich psychopata, choć książka pomaga mieć się na baczności również przy innych zaburzeniach osobowości, jak choćby przy narcyzmie. Dzięki niemu możemy też zlokalizować osoby psychologicznie niebezpieczne, które już są w naszym otoczeniu, a także uzyskać informacje, co w takim wypadku zrobić.
 
Publikacja ta podzielona jest na wprowadzenie, 25 tytułowanych rozdziałów i krótkie podsumowanie. Rozdziały można tematycznie podzielić na dwie części - pierwsza opisuje cechy, jakie przejawia w swoim zachowaniu psychopata, druga to już typowy poradnik - według miejsca zetknięcia (dom, praca, szkoła itp.) krótko opisuje charakterystyczne działania psychopatów i daje porady jak sobie w takiej sytuacji radzić. Każdy rozdział książki zbudowany jest na podobnej zasadzie: fragmenty teoretyczne przeplatane są historiami obrazującymi je z życia wziętymi, ewentualnie przypowieściami, pod koniec mamy czasami jakieś zadania, a zawsze pojawiają się pytania z miejscem do odpowiedzi - coś jak quiz, w którym według określonej punktacji możemy spróbować skategoryzować, czy osoba którą mamy na myśli ma cechy psychopatyczne. Rozdziały kończą się fragmentem z perspektywy Alex, która opisuje swoje życie z mężem-psychopatą: każdy fragment jest odpowiednio przypisany do danego rozdziału. Książka pisana jest językiem prostym, autor nie posługuje się naukowym słownictwem, zatem zwyczajny czytelnik, który do teraz nie miał do czynienia za wiele z psychologią, na pewno nie będzie miał problemów z przyswojeniem tekstu.
 
Omówmy książkę w kolejności takiej w jakiej została napisana, czyli skupmy się teraz na zagadnieniach, jakie określiłam roboczo częścią pierwszą - czyli rozdziałach skupionych na opisaniu, przedstawieniu cech, jakie przejawiają psychopaci. Psychopata to człowiek, który nie odczuwa emocji, nie jest empatyczny. Jest egocentryczny, narcystyczny, tych, co są wokół niego traktuje mocno przedmiotowo. Psychopata to człowiek impulsywny, nigdy nie biorący odpowiedzialności za swoje czyny, skory do wybuchów agresji, przemocy. Oczywiście cechy, które autor w tej publikacji opisuje nie zawsze oznaczają psychopatę, ale ich większe nagromadzenie może na to wskazywać - zwyczajny człowiek na ich podstawie może stawiać pewne przypuszczenia, ale oczywiście by diagnoza była prawdziwa człowiek podejrzany o psychopatię musi udać się do specjalisty, psychologa, psychiatry, który wystawi właściwą diagnozę. Nam jednak, zwyczajnym ludziom, wystarczy wiedza, dzięki której zwrócimy uwagę na niepokojące oznaki - w tym ta analiza i pytania pomocnicze autora są bardzo przydatne.
Przy opisywaniu poszczególnej cechy autor niekoniecznie skupia się na samych psychopatach, a po prostu na pokrótkim przedstawieniu opisywanych cech czyli np. przy kłamstwie przytacza badania dotyczące ogólnie kłamstwa, tego, że na co dzień kłamiemy wszyscy w rzeczach małej wagi. Przy manipulacji opowiada o sposobach sprzedawców na przekonanie klienta do zakupu czy o sztuce retoryki. Z jednej strony trochę szkoda, że przykłady nie skupiają się tylko na opisaniu psychopaty, tego jak ta cecha przejawia się u tego rodzaju ludzi, z drugiej to może jednak warto zaliczyć na plus? To ciągle są cechy negatywne, które źle wpływają na otoczenie osób je posiadających, a finalne fragmenty każdego rozdziału dotyczące Alex faktycznie i tak przedstawiają na przykładzie psychopaty jak ta cecha może się objawiać. W przykładach w trakcie rozdziału jednak czasami miałam wrażenie, że autor sięga po stare dane, były też dziwne zabiegi - jak na przykład przypowieść skopiowana z Biblii tylko z innymi obiektami… Za to fani historii kryminalnych będą z przykładów zadowoleni - autor bardzo często odnosi się do zbrodni, seryjnych morderców czy patologicznych oszustów. Historie ciekawe, nie da się ukryć, ale jednak ciągle opisujące tych nie całkiem 'normalnych' psychopatów.
 
W drugiej części za to faktycznie skupiamy się na charakterystyce psychopatów, których możemy spotkać w życiu codziennym: jako potencjalnego partnera, szefa, współpracownika czy w kolegę szkolnego naszego dziecka. Charakterystyki są oczywiście skrótowe, ale wystarczające, by wzbudzić w człowieku czujność, dla mnie jednak istotniejszym aspektem są rady, które zamykają każdy taki rozdział - jak się zachować, gdzie szukać pomocy. Rady się powielają, powtarzają, ale tym razem jest to plus - uświadamiają potencjalnym ofiarom, że najważniejsze jest ich samopoczucie, zadbanie o poczucie własnej wartości, zapewnienie sobie ludzi wokół, którzy będą mogli spojrzeć na sytuację obiektywnie, a i dać chwile oderwania, tak potrzebne chwile dla siebie. Autor podkreśla, że ważne jest, by nie dać się zdominować finansowo, uniezależnić w jakikolwiek sposób, wyznaczać jasne granice i konsekwentnie się ich trzymać. To bardzo ważne rady, szczególnie dla tych, którzy mają tendencję, by zawsze ratować wszystkich wokoło, siebie stawiając na miejscu ostatnim. Rady pomocne w towarzystwie psychopaty, ale nie tylko - każdego toksycznego człowieka.
 
Myślę, że książka “Normalni psychopaci” będzie lekturą najbardziej przydatną dla czytelników dopiero zaznajamiających się z tematem zaburzeń osobowości - zawiera wiele przydatnych wskazówek, dzięki którym czytelnik będzie mógł wzmóc czujność, wiedzieć na jakie cechy ma zwracać uwagę. Na pewno jest to też dobra publikacja dla osób, które z psychopatą mają do czynienia - może i porady jak postępować są proste, ale to najlepsze polecenie w momencie, gdy człowiek jest manipulowany przez osobę zaburzoną. Dla tych, którzy już w temacie trochę siedzą, będzie to dobre przypomnienie, a przykłady z życia wzięte dostarczą kilku ciekawych tematów wartych zgłębienia. Na koniec wspomnę też, że książka wydana jest starannie, przejrzyście, więc zapoznanie z nią, a później odnalezienie danych fragmentów nie nastręcza żadnych trudności. To dobra, podstawowa publikacja na temat tego, jak rozpoznać w swoim otoczeniu osobę potencjalnie niebezpieczną.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Zwierciadło.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 18, 2023

"Orient" Maciej Siembieda

"Orient" Maciej Siembieda

Autor: Maciej Siembieda
Tytuł: Orient
Cykl: Jakub Kania, tom 6
Data premiery: 08.11.2023
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 360
Gatunek: powieść sensacyjna / thriller
 
Wśród fanów polskiej powieści kryminalnej prawdopodobnie nie ma czytelnika, który nie słyszałby o Macieju Siembiedzie - to autor, który debiutował zaledwie sześć lat temu, ale w tym czasie podbił wieje czytelniczych serc, jego książki nie tylko były nominowane, ale również zostały nagrodzone Nagrodą Wielkiego Kalibru, jedną z najbardziej cenionych w tym gatunku. Do sześciu z dziewięciu powieści zostały już również sprzedane prawa do ekranizacji. Cechą szczególną Macieja Siembiedy jest sprawne budowanie fikcji literackiej na bazie historii prawdziwych, co robi w sposób mistrzowski - najczęściej bierze kilka niezwiązanych ze sobą afer kryminalnych, zagadek, którymi żył swego czasu świat lub sama Polska i za pomocą fikcji robi z nich jedną spójną, rozbudowaną zagadkę. W budowaniu tych historii często sięga do swojego wieloletniego doświadczenia dziennikarza śledczego - powieści beletrystyczne zaczął pisać dopiero na emeryturze, wcześniej był nagradzanym dziennikarzem, który zajmował się śledztwami historycznymi. Trochę jak jeszcze do niedawna Jakub Kania…
 
Połowa roku 2014, Jakub Kania nie pracuje już jako prokurator IPN-u, teraz prowadzi śledztwa na potrzeby jednej z największych firm ubezpieczeniowych w Polsce. Po kilku pomniejszych, praktycznie od ręki rozwiązanych sprawach trafia się w końcu coś dużego, coś co pozwoli mu się wykazać - a przynajmniej tak uważa jego szef, który twierdzi, że tą sprawą nie zajmie się lepiej nikt od Kani.  Mianowicie musi odnaleźć Orient Express, zabytkowy pociąg, który osiem lat temu zapadł się pod ziemię… W tym czasie w Chinach panuje poruszenie, urzędnicy szykują się do utworzenia nowego Jedwabnego Szlaku, który ma być dla nich świetnych narzędziem dla masowego przemytu - oczywiście o tym wiedzą nieliczni, ci, którzy dla własnych celów od dawna współpracują z chińską triadą… Jak te dwie sprawy się łączą? I co do tego ma Heniek “Pająk”, król zbieraczy złomu z Terespola?
 
Książka rozpisana jest na prolog, trzy części i epilog. Trzy części składają się w sumie na 22 rozdziały, a te podzielone są na krótkie scenki przedstawiając naprzemiennie trzy różne historie: śledztwo Kani, intrygę chińską oraz losy Heńka. Co ciekawe, w przeważającej większości fragmenty zakończone są podaniem dnia i godziny zdarzeń, co daje wrażenie, że na coś czekamy, gdzieś w końcu będzie ta godzina zero - zaskakująco dobrze tak prosty zabieg buduje napięcie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator jest wszechwiedzący i uważny - chętnie opisuje nie tylko same zdarzenia, ale i to, co dzieje się wokół. Styl powieści jest na naprawdę wysokim poziomie - nie ma się co dziwić, Maciej Siembieda od samego początku nas do tego przyzwyczajał. Jest niesamowicie płynny, spokojny, czuć w nim zrozumienie i miłość do słowa, do języka polskiego. Książka jest tak dobrze napisana, że po prostu czyta się sama.
 
 Maciej Siembieda tym razem swoją uwagę skierował na pociągi, ten chiński współczesny, który ma kursować nowym Jedwabnym Szlakiem i drugi, ten, który w fanach powieści kryminalnych wzbudzi ogromną ekscytację - Orient Express! Przyznam, że sama nie miałam pojęcia, że ten tytułowy pociąg Agathy Christie istniał (istnieje!) naprawdę, więc dzięki tej powieści mogłam wiele dowiedzieć się o jego historii - już samo to było fascynujące, bo jak się okazuje, jego historia obejmuje dużo, dużo więcej niż tylko tę słynną brytyjską pisarkę.
“- Czy to był ten sam ten Orient Express z powieści Agathy Christie?
- Dokładnie ten. Trzynaście zabytkowych wagonów z lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku.”
To na nim opiera się więc spora część intrygi kryminalnej, ale nie tylko - jest jeszcze ten wątek chiński, ba! nawet Kania na chwilę się tam wyprawia! To wątek wymagający większej uwagi, bo skupiony na szemranej polityce i działaniach, porachunkach mafijnych. Równoważy go dobrze lekka historia Heńka, którego długo roli w tym spektaklu nie znamy… Intryga kryminalna zatem jest bardzo bogata, bardzo zagmatwana - każda jej nić jest jednak skrupulatnie ułożona, tu wszystko jest po coś, wszystko ma swoje zadanie, choć z początku może się wydawać inaczej. Mimo tego przez historię płynie się z lekkością, a co ważniejsze - z ciekawością, tym przyjemnym napięciem, które sprawia, że książki po prostu nie chce się odkładać. Większa część historii toczy się w tempie umiarkowanym, finał jednak jest całkiem dynamiczny.
 
Już nieraz w recenzjach książek Macieja Siembiedy podkreślałam, że autor ogromną wagę przywiązuje do detali świata przedstawionego, do tego, by każdy szczegół oddać w stu procentach. I tak jest i tym razem – czy to chodzi o wyszukiwania internetowe czy o opisy orientalnego jedzenia. Jest to na pewno element, który wpływa na tempo akcji, ale jednocześnie nadaje światu przedstawionemu prawdziwości, co ogromnie podziwiam.
 
U Siembiedy postacie są zawsze nośnikiem powieści, tym elementem, dzięki któremu cała intryga, cała historia może wybrzmieć. A jednak i ich kreacje, choć nie są na pierwszym miejscu, to też zasługują na uwagę. Fani serii na pewno są już mocno do Jakuba przywiązani, choć podejrzewam, że ci dołączający dopiero teraz do serii, też szybko zapałają do niego sympatią. Kuba w końcu ma trochę więcej psychicznego luzu dzięki nowej pracy, a jednak problemy się nie zmniejszają – teraz trafia na wątki osobiste, gdyż jego partnerka Kasia zaczyna borykać się z depresją. Jest to temat trudny, ale w historii poboczny – obecny, ale nie dominujący. A jednak jego esencja oddana jest dobrze, choć zdaje się, że może nieco skrótowo – a może to wszystko dzięki najlepszym lekarzom, do których Kuba ma dostęp dzięki nowym znajomościom? Depresja to jednak nie jedyny trudny temat dotyczących postaci tej historii – jest też hazard, alkoholizm, ale i zwyczajna (dla fanów kryminałów) zemsta. Każdy z tych problemów jest w historii obecny i choć pozostaje w tle, to da się wyczuć, że traktowany jest poważnie.
 
„Orient” to tom serii przełomowy, zmieniający drogę zawodową głównego bohatera – środowisko IPN-u mocno go ograniczało, mocno osadzało w przeszłości. Teraz w końcu bohater będzie mógł zająć się wszystkim, co tylko wpadnie do głowy autora! To nieoczekiwana, ale wydaje się, że bardzo korzystna zmiana, ja na pewno już nie mogę doczekać się kolejnych zagadek, z którymi przyjdzie się Kubie mierzyć. W tej historii czuć zabarwienie sensacyjne, to rozbudowana intryga oparta na zagadkach związanych z koleją gra pierwsze skrzypce. Jest nieśpieszne, ale bardzo ciekawie, w stylu czuć te wyczucie, tę inteligencję i obycie ze słowem pisanym. A dla fanów kryminałów wątek Orient Expressu będzie nie lada gratką! „Orient” to solidna powieść, która zadowoli wszystkich fanów inteligentnej sensacji.
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Agora.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 16, 2023

"Lucky" Marissa Stapley

"Lucky" Marissa Stapley

Autor: Marissa Stapley
Tytuł: Lucky
Tłumaczenie: Anna Kłosiewicz
Data premiery: 27.09.2023
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 256
Gatunek: powieść obyczajowa
 
“Lucky” to czwarta powieść pióra kanadyjskiej autorki Marissy Stapley, ale pierwsza jaka ukazała się w Polsce. Z pewnością przyczynił się do tego fakt, że to właśnie ten tytuł jako polecenie dla swojego czytelniczego klubu wybrała Reese Witherspoon, której studio filmowe wykupiło prawa do ekranizacji tej powieści. I myślę, że filmowo to dobry wybór, dobrze ta historia będzie wyglądać na ekranie!
 
Historia “Lucky” zaczyna się w Nowym Jorku, zimą 1982 roku. To wtedy ktoś na schodach kościoła porzucił niemowlę, a gdy już zakonnica miała brać je do środka, zjawił się mężczyzna - tłumaczył, że jego żona ma depresję poporodową, a on w panice szukał ich córki po całym mieście. I to właśnie była Lucky. Dziesięć lat później dziewczynka przemierza kraj z ojcem oszukując i naciągając ludzi. Nic więc dziwnego, że w 2008 roku ojciec odsiaduje już od dziesięciu lat wyrok w więzieniu, a Lucky jest poszukiwana przez policję za defraudację pieniędzy… A jednak nawet w tak trudnej sytuacji szczęście się do niej uśmiechnęło - kupiła los ze swoimi stałymi cyframi i w końcu, w końcu wygrała! Do zgarnięcia ma miliony, tyle że brak możliwości zgłoszenia się po wygraną bez podania własnej tożsamości… czy i pod tym względem Lucky będzie mogła liczyć na szczęście? Czy to w końcu ten przełomowy moment, po którym będzie mogła zacząć żyć zwyczajnie, tak jak zawsze chciała?
 
Książka rozpisana jest na prolog i dwie części, które składają się na osiemnaście rozdziałów naprzemiennie przeplatanych z wycinkami historii z przeszłości - od 1992 roku do 2008. Te wycinki zanaczone są zawsze datą, rokiem i miesiącem lub porą roku oraz miejscem zdarzeń. Rozdziały z kolei opowiadają historię z tu i teraz, z roku 2008 w momencie, gdy Lucky orientuje się, że jest poszukiwana przez policję. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator podąża za Lucky skrupulatnie oddając jej gesty, reakcje i zachowanie, nie jest za to specjalnie wylewny w oddaniu emocji. Styl powieści jest przyjemnie obyczajowy, raczej pozbawiony przekleństw czy innych wstrząsów językowych, skupiony jest na oddaniu wrażeń z tego, co dzieje się dookoła. Całość czyta się niezobowiązująco, lekko, spokojnie, płynnie.
 
Okładka książki obiecuje lekturę zabawną - dla mnie to nie do końca prawda, to raczej historia tragiczna o młodej dziewczynie, która od dzieciństwa uczona była tego, jak żyć nieuczciwie. Lucky wychowała się bez matki, to za nią tęskni od zawsze, za to z ojcem, który twierdził, że ją kocha, a jednak nigdy nie zapewnił stabilnego życia, ze szkołą i przyjaciółmi. Od zawsze byli tylko we dwójkę, a on uczył ją jak wykorzystywać, oszukiwać innych. Jasne, mieli swój kodeks, według którego nie krzywdzili tych, co sami nie mieli, tylko tych bogatych, którzy i tak mieli pieniędzy więcej niż potrzebowali. Ale czy to sprawiło, że oszustwo było w porządku? Lucky to postać tragiczna, która z jednej strony szybko musiała nauczyć się samodzielności, z drugiej od zawsze szukała z innymi bliskości, której przez swój sposób życia dostać nie mogła.
 
Jest to historia, która w sposób lekki opisuje to, jak działają oszuści. To wiarygodny obraz tego, jak budują swoją narrację na potrzeby osoby oszukiwanej, jak łatwo jest manipulować drugim człowiekiem i wystarczy chwila uwagi, by dostrzec to, co tak naprawdę druga osoba chce usłyszeć. Przyglądamy się tu i niewielkim przekrętom i takim rozłożonym na kilka dobrych miesięcy, a nawet lat, wszystko to dokładnie obserwując z punktu widzenia oszustów.
 
Głównym tematem, który w tej powieści frapuje, jest próba rozstrzygnięcia czy Lucky to postać, której postępowanie powinniśmy potępić? Po pierwsze, oszustwo, wcielanie się w rolę kogoś, kogo chce społeczeństwo, to jej dzieciństwo. Po drugie, im lepiej ją poznajemy, tym bardziej przekonujemy się, że ona takiego życia nie chciała, jako dziecko nie miała wyjścia, jako osoba dorosła sama została oszukana… Ale mimo wszystko to przecież ona ciągle się przebiera, zmienia tożsamość, wyłudza pieniądze i ucieka. Czyli jednak popełnia zły czyn. A tak ciężko ją potępić, dlaczego? Bardzo ciekawe zagadnienie pod względem moralności.
 
Mamy więc ciekawą postać otoczoną podobnymi jej oszustami i tymi, którzy na te oszustwa się nabierają, mamy tematy warte rozważenia. Jest też akcja, która choć nie jest specjalnie dynamiczna, to jednak przyciąga uwagę czytelnika - dzięki naprzemiennym rozdziałom, retrospekcjom z przeszłości jesteśmy ciekawi tego, jak wyglądało dzieciństwo dziewczyny, z drugiej strony w czasie teraźniejszym jest ta zagadka dotycząca odbioru wygranej - do jakiego oszustwa posunie się bohaterka, by wygraną kwotę odebrać? I znowu pytanie natury moralnej - czy na pewno taka osoba powinna dostać taką górę pieniędzy? Historia toczy się sprawnie, ze skupieniem na głównej postaci, która jest mocno rozbudowana psychologicznie, a jednak cały czas na tyle tajemnicza, że jej kolejne decyzje, zanim zostaną podjęte, pozostają dla nas zagadką.
 
Mimo że “Lucky” to powieść lekka, obyczajowa, która nie wymaga od czytelnika wiele zarówno poprzez swój styl, jak i przedstawienie historii, to jednak niesie sobą bardzo ciekawe zagadnienia - o tym jak bardzo potrzebne jest nam poczucie bezpieczeństwa, poczucie przynależności. Świetnie obrazuje też mechanizmy działania oszustów, tego, jak bardzo podatni jesteśmy na manipulację. Uświadamia, że nawet największy oszust, kiedy na trochę uśpić jego czujność, może zostać oszukany, więc jak zwyczajny człowiek może się ochronić? Czy w ogóle się da? Mnie samą od dawna mocno ciekawią wszystkie zagadnienia dotyczące manipulacji, iluzji i przekrętów, więc i ta historia wzbudziła moją ciekawość. A i współczucie do Lucky, która poprzez swoje wychowanie nie miała za wielkiego wyboru na to, jak jej młodość, a zatem okres, w którym kształtuje się osobowość, będzie wyglądać. Ciekawa lektura, utrzymana w lekkim, obyczajowym tonie.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Świat Książki.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 15, 2023

"Siedem księżyców Maalego Almeidy" Shehan Karunatilaka

"Siedem księżyców Maalego Almeidy" Shehan Karunatilaka
Autor: Shehan Karunatilaka
Tytuł: Siedem księżyców Maalego Almeidy
Tłumaczenie: Mariusz Gądek
Data premiery: 25.10.2023
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 472
Gatunek: literatura piękna
 
“Siedem księżyców Maalego Almeidy” to druga powieść Shehana Karunatilaka. Ukazała się dekadę po debiucie, dwa lata po tym, jak miała być wydana po raz pierwszy - autor chciał ją wydać w innej formie, jednak znajomi wydawcy mu to odradzili, przez co zmieniał i dopracowywał ją jeszcze przez kolejne dwa lata. I to była decyzja, która przyniosła mu jedną z najbardziej cenionych na rynku literackim nagród - Nagrodę Bookera.
Shehan Karunatilaka choć powieści nie wydaje często, to swoje życie związał z pisaniem - pisze rockowe piosenki, scenariusze, opowieści z podróży, publikuje w “Rolling Stone”, “GQ”, “National Geografic”. Aktualnie mieszka na Sri Lance, gdzie urodził się i wychował, w międzyczasie mieszkał w Londynie, Amsterdamie i Singapurze. Twierdzi, że ma duszę artysty rockowego, a w tej książce z pewnością przejawia się jego oryginalny styl myślenia.
 
Historia “Siedmiu księżyców Maalego Almeidy” rozpoczyna się 1990 roku na Sri Lance. Tytułowy bohater Maali Almeida odzyskuje przytomność, okazuje się, że stoi w jakiejś kolejce, w nieznanym mu pomieszczeniu. Na nogach ma jeden sandał, na szyi zawieszony zniszczony i ubłocony aparat. Dziwnie się tym nie przejmuje, choć przecież Maali to fotograf, dla uwieczniania rzeczywistości żyje. No dobra, okazuje się, że właśnie już nie żyje, znajduje się w Pomiędzy, a wokół niego jest pełno innych zmarłych, którzy próbują dopchać się do urzędników, wypytują o własne zgony, o losy swoich bliskich. Jak i on się tu znalazł? Jak długo to jest? Nie wiadomo, Maali zatem dostaje od urzędniczki siedem dni, zwanych tu księżycami, by zamknąć swoje ziemskie sprawy i poznać przyczynę i sprawcę swojej śmierci. Tylko jak ma tego dokonać, gdy ludzie żyjący go nie widzą i nie słyszą? Jak wpłynąć na żyjących, którzy nawet nie wiedzą, że on już nie żyje? Co teraz stanie się z Maalim? Z jego bliskimi?
 
Książka rozpisana jest na siedem księżyców i światło - coś jak części bądź rozdziały. Całość otwiera spis postaci w książce występujących, z podziałem na żywych i umarłych. Co już tu rzuca się w oczy - potwory są tylko wśród żywych, najgroźniejsze stwory wśród umarłych to demony… Każdy rozdział złożony jest z kilku podrozdziałów, których tytuły brzmią jak przypowieści, ewentualnie przytaczają też rozmowy z nieżywymi. Historia nie toczy się linearnie, Maali opowiada często o przeszłości, wyrywkowo przytacza jakieś znaczące dla niego wspomnienia. Narracja również prowadzona jest mocno oryginalnie - w drugiej osobie czasu pierwszego, Maali opowiada tę historię jakby sam sobie, jakby to sobie tłumaczył co się wydarzyło. Styl powieści jest ciekawy, nie całkiem poważny, czuć w nim szczyptę, a czasem garść ironii, lekkiego, podszytego czarnym humorem sarkazmu. Jednocześnie historia jaką opowiada do lekkich i śmiesznych na pewno nie należy. Są momenty, kiedy napakowana jest informacjami historycznymi i różnymi nazwiskami, co może być dla czytelnika wymagające - trzeba się naprawdę skupić, by w tych wszystkich zależnościach, frakcjach politycznych się nie pogubić. Najmocniej odczuwalne jest to w pierwszej połowie książki, później opowieść przenosi się mocniej na prywatne aspekty życia Maalego.
“- (...) Kiedy spodziewasz się przeniesienia?
- Lada dzień. Pytanie tylko, w którym roku.”
Historia przedstawiona w “Siedem księżyców Maalego Almeidy” jest tak bogata w wątki, zagadnienia, że trudno zdecydować, o których z nich wspomnieć w recenzji. Zacznijmy więc od tej skomplikowanej, trudnej historii kraju, w którym Karunatilaka osadził swoją powieść. Akcja toczy się na Sri Lance, w Kolombo, które od 1983 roku ogarnięte jest wojną domową. Jest to historia krwawa i trudna dla Lankijczyków, o której do teraz mówią niechętnie - wojna domowa zakończyła się tam dopiero w roku 2009, zatem to, co autor opisuje w swojej powieści, to tak naprawdę pierwszy okres walk. Główny bohater jako fotograf był tym, który wszystkie te okropieństwa uwieczniał - pracował na zlecenie różnych agencji, zagranicznych czy państwowych, uwieczniał prawdziwe dramaty i te wyreżyserowane dla oka jego kamery. A jednak zawsze, z każdej kliszy, każdego filmu wydzierał kilka prawdziwych, dla siebie, które chował, ukrywał, które chciał kiedyś pokazać, by świat dowiedział się co na Sri Lance się naprawdę dzieje. Sam nie zdążył tego zrobić, więc teraz próbuje osiągnąć to za pomocą tych, którzy jeszcze żyją.
 
Poprzez tą postać poruszane jest bardzo ciekawe zagadnienie fotografa jako dokumentalisty, jako osoby neutralnej, stojącej z boku, za zasłoną obiektywu, który jest jakby barierą sprawiającą, że fotograf w zdarzeniach nie uczestniczy. Tylko czy na pewno jest to podejście właściwe w wojnie o losy kraju, na którym mu zależy? Czy ma prawo stać, nie reagować, a zatem akceptować to czego jest świadkiem? A Maali był świadkiem rzeczy okropnych, totalnego zezwierzęcenia - choć to może też złe słowo, zwierzęta nie zabijają się przecież bez konieczności… Do takiego okrucieństwa zdolni są tylko ludzie.
“Nie lękajmy się demonów, to żywych powinniśmy się obawiać. Zgotowane przez ludzi okrucieństwa przewyższają wszystko, co jest w stanie wyczarować Hollywood lub zaświaty. Pamiętaj o tym zawsze, gdy napotkasz dzikie zwierzę bądź zbłąkanego ducha. Istoty te nie są ani trochę tak groźne jak ty.”
To zostaje na ziemi, ale przy tej powieści warto zwrócić też uwagę na twór, jakim według Karunatilaki są zaświaty. To bardzo ciekawy, bardzo nieoczywisty obraz, w którym autor czerpie z wielu wierzeń, wielu religii, a jednocześnie przez którąś z postaci stwierdza, że wiara w wyższe bóstwo to głupota.
“- Co robiłeś przez te tysiąc księżyców?
- Chadzałem do wszystkich świątyń i patrzyłem jak ludzie się modlą.
- Dlaczego?
- Bawiło mnie, jak głupio wyglądają.”
Maali znalazł się w Pomiędzy czyli coś jakby czyśćcu, ma kilka dni na dokończenie swoich spraw, a zatem świat ludzki jest dla niego widoczny, choć nieosiągalny - ludzie i duchy żyją obok siebie, tylko ci pierwsi tych drugich nie widzą. Co ciekawe duchy mają przewodników, łączników ze światem ludzi oraz demony, które za dodatkowe moce mogą sobie zabrać, zawładnąć ich duszami... Maali trafia na kilka duchów, które postanowiły zostać w Pomiędzy, które pomagają mu zrozumieć zasady rządzące tym duchowym światem. Brzmi to trochę jak powieść fantasy, i może faktycznie trochę kojarzy mi się z powieściami Neila Gaimana, ale tak naprawdę jej zasady oparte są na tym, co pojawia się w naszym życiu, wierzeniach i religiach - jest tu trochę z chrześcijaństwa, buddyzmu, hinduizmu - nic zaskakującego, w końcu Sri Lanka jest właśnie takim miksem religijno-kulturowym.
“Nawet życie pozagrobowe zostało wymyślone tak, żeby utrzymywać masy w ogłupieniu (...). Każą ci zapomnieć własne życie i pchają cię w stronę jakiegoś światła.”
Jak wspomniałam, książka jest tak bogata, że można by o niej pisać naprawdę długo. Ale myślę, że ważnym tematem do wspomnienia jest też sama kreacja głównej postaci i jego relacje z najbliższymi. Maalego nie można jednoznacznie skategoryzować jako postaci prawej, dobrej, moralnej. To postać wielowymiarowa, której wybory nieraz nas oburzą - jak choćby ciągła zmiana frontu zleceniodawcy, zdrady partnera czy głupie ryzyko podejmowane podczas gier hazardowych. A jednak mimo wszystko są w nim nadal te ludzkie odruchy - jest pełen obaw o bezpieczeństwo swoich bliskich, żałuje, że nie był bardziej wylewny, bardziej prawy wtedy, gdy mógł. Może też to, że jego śmierć nastąpiła w momencie, gdy powziął decyzję o poprawie, też ma tu znaczenie? Czy to znaczy, że ta decyzja była zła, czy może że i tak chwilę później by ją złamał? A może jeszcze całkiem coś innego?
“Nie rozumiem, dlaczego ludzie niszczą, skoro mogą tworzyć. Co za marnotrawstwo.”
Podsumowując, “Siedem księżyców Maalego Almeidy” to książka nietuzinkowa, łącząca w sobie ogrom tematów, zagadnień, wątków i gatunków literackich. Opowiada o losach jednostki, ale na tle tragicznej historii kraju rodzimego autora, z którą do teraz, choć od tamtych wydarzeń minęło już prawie czterdzieści lat, jego mieszkańcy się nadal nie pogodzili. Porusza tematy uniwersalne, tematy wstrząsające, bo opisujące okrucieństwo do jakiego zdolni są tylko ludzie, a jednak równocześnie dająca nadzieję, że nic nie trwa wiecznie i wszystko ma swój czas. I choć może są fragmenty, których nie czyta się lekko, przy których trzeba mocno się wysilić, by zostać w tej opowieści, to warto - ten miks kulturowo-religijno-gatunkowy na pewno pozostanie w głowie na długo. No i oczywiście jest kolejną pozycją wzbogacającą wiedzę polskiego czytelnika o tym, co jeszcze tak niedawno działo się na świecie.
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Marginesy.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!