lutego 16, 2021

"Tuż za ścianą" Louise Candlish

"Tuż za ścianą" Louise Candlish

 

Autor: Louise Candlish
Tytuł: Tuż za ścianą
Tłumaczenie: Radosław Madejski
Data premiery: 13.01.2021
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 416
Gatunek: thriller psychologiczny
 
„Tuż za ścianą” to trzynasta powieść pióra brytyjskiej pisarki Louise Candlish. U nas w Polsce nie jest tak znana jak w swoim rodzimym kraju, do tej pory na naszym rynku ukazały się zaledwie cztery jej tytuły.
Candlish przygodę z pisaniem rozpoczęła po 2000 roku. Wcześniej pracowała w reklamie i w wydawnictwie jako redaktor książek ilustrowanych. Pierwsze jej książki to bardziej literatura obyczajowa z tajemnicą w tle – z opisu przypominają mi powieści Moriarty. Od kilku lat jednak autorka lekko zmieniła kierunek i skupiła się na pisaniu thrillerów z nurtu domestic noir. W Polsce ukazały się na razie dwa tytuły w tym gatunku – zeszłoroczne „Na progu zła”, które cieszyło się na świecie dużą popularnością, a i zdobyło British Book Awards 2019 oraz nasza styczniowa premiera pt. „Tuż za ścianą”. Na rynku angielskim latem 2020 roku pojawiła się już jej kolejna powieść, a ja po lekturze „Tuż za ścianą” mogę wyrazić tylko nadzieję, że i u nas zostanie szybko przetłumaczona, bo na pewno będę chciała ją przeczytać!
 
Historia „Tuż za ścianą” toczy się na przedmieściach Londynu, w uroczej dzielnicy pełnej ładnych domów, zadbanych ogródków i zżytej społeczności. Jedni z sąsiadów są bardziej zamożni, inni mniej, jednak wszyscy dobrze się dogadują, żyją w zgodzie i sobie pomagają. Sytuacja zmienia się, kiedy w odziedziczonym domu, bliźniaku, pod jedynką pojawiają się nowi właściciele – Darren i Jodie. Nie przejmując się sąsiadami dzielącymi z nimi ścianę domu puszczają po nocach głośno muzykę, nie dbają o porządek na swoim podwórku, na którym swoją drogą urządzają sobie komis samochodowy. Nie zważają na obiekcje i uwagi sąsiadów, są okropnie nieuprzejmi i aroganccy. Zgłoszenia na policję i do urzędu dzielnicowego nic nie dają, prawo nie potrafi pomóc zrozpaczonym mieszkańcom. Jak żyć w takich warunkach? Czy można po prostu zaakceptować, że jeszcze do niedawna piękna, spokojna ulica, teraz stała się brudna, głośna i po prostu niebezpieczna? Czy dwójka nowych jest w stanie sterroryzować całą okolicę? Mieszkańcy nie chcą tego zaakceptować, chcą walczyć o swoje. Tylko jak daleko posuną się by przywrócić spokój? Czytelnik od początku wie, że historia nie skończy się dobrze… Tylko dla kogo?
 
Książka składa się z 41 rozdziałów rozdzielonych głównie na czwórkę bohaterów. Całość można też podzielić inaczej – na dni przed tragedią i po niej, co jest odpowiednio w tekście zaznaczone. Te rozdziały dotyczące wydarzeń przed rozpoczynają się od zeznań bohaterów, które składali w wywiadzie środowiskowym policji w dniu tragedii. Narracja prowadzona jest, jak już wspomniałam, przez czterech bohaterów – dwóch mężczyzn i dwie kobiety w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator jest wszechwiedzący, ukazuje czytelnikowi zarówno wydarzenia, jak i odczucia postaci. Styl powieści jest przyjemny, skupiony na postaciach i ich wewnętrznych rozterkach. Całość czyta się szybko i naprawdę dobrze.
„– Przypuszczam, że to całkiem mili ludzie – dodał z pełnym nadziei tonem.
Em zmarszczyła czoło.
- To zabrzmiało jak kwestia z filmu, w którym uprzejmy sąsiad okazuje się seryjnym mordercą.”
Jako że fabuła powieści przedstawiona jest oczami bohaterów, to na pewno warto wspomnieć o kreacjach postaci. Każdy z nich ma inny charakter, chce od życia czego innego, choć łączy ich jedno – chcą odzyskać swoją spokojną okolicę.
Mamy tu Anta, męża i młodego ojca, którzy dzieli ścianę domu z nowymi sąsiadami. Przyglądamy się jego małżeństwu, a raczej jego rozpadowi spowodowanemu frustracją i bezsilnością wywołaną przez niemożność poradzenia sobie z uciążliwością nowych sąsiadów.
Drugą postacią męską jest Ralph, całkiem inny człowiek – to mężczyzna po 40stce, który własną pracą zdobył majątek. Ma piękny dom, piękną rodzinę i bardzo zaradną żonę, która organizuje życie i rozrywki całej okolicy. Uciążliwi sąsiedzi działają mu na nerwy, gdyż ich samochody tarasują pół ulicy, a i zakłócili zwyczaje społeczności, o które tak długo walczyła jego żona. To oni czują się tu przywódcami, więc i mają poczucie odpowiedzialności za przywrócenie porządku.
Trzecim bohaterem książki jest Tess, najbliższa sąsiadka Ralpha i żona jego brata. Tess jest pełnoetatową mamą, która czuje się stłamszona przez Naomi, żonę Ralpha. Kobieta czuje, że musi zawalczyć o swoją pozycję, zaznaczyć, że mimo że aktualnie nie pracuje zawodowo, to jej zdaniem i tak powinno się liczyć. Nie podoba jej się też relacja jej męża z bratem, któremu cały czas się muszą podporządkowywać. Jak na jej sytuację wpłynie frustracja otoczenia?
Ostatnim bohaterem jest starsza pani, Sissy, która mieszka naprzeciwko nowych sąsiadów. Ma ładny, zadbany dom, który utrzymuje poprzez prowadzenie pensjonatu. Tylko jak zapewnić gościom godne, przyjemne warunki do weekendowych odpoczynków, kiedy z domu naprzeciwko dochodzą cały czas hałasy, które to uniemożliwiają?
 
Mimo, że życie na ulicy przed wprowadzeniem nowych sąsiadów wydawało się sielskie, to jednak każda z rodzin borykała się z własnymi problemami, których była lub nie świadoma. Teraz, gdy Darren z Jodie zakłócili ich spokój, wywołali takie uczucia jak frustrację, poczucie bezsilności i po prostu czystą złość, wszystkie ich codzienne problemy urastają do naprawdę przerażających rozmiarów. Jak żyć w takich warunkach? Wiadomo, że prędzej czy później w końcu ktoś pęknie…
Wszystkie te odczucia są naprawdę świetnie oddane, czytelnik wczuwa się w położenia każdego z bohaterów. Autorka pod tym względem na pewno zrobiła kawał dobrej roboty, dawno książka nie wzbudziła we mnie tylu emocji.
 
Każdy z nas na pewno w swoim życiu spotkał się z ludźmi, z którymi nie mógł się dogadać. Jednak spotkać się z nimi to jedno, żyć obok takich to drugie. Autorka nie tylko świetnie oddaje odczucia bohaterów, ale i ukazuje, uświadamia nam jak niewiele możemy poradzić na własne sąsiedztwo. Bo co zostaje mieszkańcom tej ulicy? Przeprowadzić się? Kiedy wszyscy kochają swoje domy, włożyli w nie wiele pracy i miłości. Nagle okolica, która uważana była za porządną i przyjazną, za sprawą dwójki ludzi staje się swoim przeciwieństwem, a mieszkańcy nic, dosłownie nic nie są w stanie z tym zrobić. Żadne skargi, żadne pisma i zgłoszenia nic nie dają, prawo wobec takich osób jest bezsilne. Wychodzi więc na to, że nawet dbając o swoje najbliższe otoczenie człowiek nie jest w stanie zapewnić sobie tak naprawdę spokoju, ciszy i bezpieczeństwa. To frustrujące, prawda? Gdy nie jesteś w stanie normalnie żyć, spać, koncentrować się, to całe życie nabiera nagle całkiem innego znaczenia, a w człowieku narasta coraz większa złość. Jak poradzić sobie z taką sytuacją?
 
Tak naprawdę nie wiem czy jest jakiś morał tej historii, jednak nie można jej odmówić, że daje człowiekowi do myślenia, zmusza do zastanowienia się i stawiania pytań. Poza tym autorka świetnie poradziła sobie z oddaniem uczuć bohaterów, dosłownie czułam je całą sobą, więc i za to należy jej się pochwała. Nieraz wspominałam Wam, że bardzo lubię thrillery z nurtu domestic noir, a tym był naprawdę wyśmienity!
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Muza!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

lutego 16, 2021

Book tour z "Nigdzie indziej" zakończony!

Book tour z "Nigdzie indziej" zakończony!
W końcu nadszedł dzień, kiedy wróciła do mnie pierwsza książka, którą wysłałam w świat w ramach akcji book tour! "Nigdzie indziej" było w trasie od końca czerwca 2019 roku - wróciło do mnie po 586 dniach podróży, przeszła przez ręce 21 uczestników. Podejrzewam, że zjeździło Polskę wzdłuż i wszerz, choć tym razem nie mam mapki na jej potwierdzenie - to był w końcu mój pierwszy organizowany BT, więc nie był jeszcze do końca zorganizowany. Niemniej jednak uczestnicy i tak zostawili w książce po sobie ślad, zarówno na stronach początkowych jak i końcowych, co bardzo mnie cieszy!




Książka wróciła w bardzo dobrym stanie - na pewno po części odpowiada za to twarda oprawa, ale i na pewno szacunek uczestników do książki, za co dziękuję. Jedyny ubytek jakiego książka się w trasie doczekała to lekko naderwana jedna strona, reszta jest w stanie idealnym!

Bardzo cieszy mnie też to, że kilku uczestników pokusiło się o pozostawienie komentarzy na bieżąco w tekście. 




Książka doczekała się też kilku zaznaczeń, co doceniam tym bardziej, gdyż tym razem nie przygotowałam do tego specjalnych znaczników, jak robiłam to w późniejszych BT.


Każdy z uczestników zobowiązany był do wystawienia książce opinii i szło nam to całkiem sprawnie aż gdzieś tak do połowy BT - od tego momentu niestety większość uczestników nie wywiązała się z zadania, przez co na 21 osób finalnie dostałam 15 opinii. Jedna z nich niestety w międzyczasie nam uciekła, gdyż konto użytkownika na IG zostało skasowane, pozostałe opinie najczęściej pojawiały się na IG i LC, a czterech uczestników napisało o książce nieco więcej na swoim blogu. Oceny jej wystawiane były dosyć różne, część podzieliła mój zachwyt nad tym debiutem, inni pisali, że dosyć się wymęczyli. Główny zarzut jaki jest jej stawiany to chaotyczność, wyrywkowość fabuły i duże przeskoki między postaciami. Poniżej znajdziecie kilka fajnych cytatów z opinii:
Nie mogę się pogodzić z tą książką. Tommy Orange! Tak się nie robi! Krzyczysz tą książką, a czytelnikowi ciężko wstać z kolan po lekturze.. Raczej nie napiszę nic więcej. Doskonały debiut. 🔆 @książka.dobra.na.wszystko

Jego powieść jest realna, prawdziwa i na przemian pełna niepohamowanej wściekłości i żalu, a momentami poruszająca aż do głębi serca. Nie chowa się za żadnym tabu, nie przemilcza mniej komfortowych spraw. @recenzowniaksiazkowa

To nie jest lektura przyjemna, ale bardzo wartościowa, która powinna znaleźć się w Waszym ręku jeśli choć trochę interesuje Was historia, Ameryka i los drugiego człowieka. @neavecreations

Z pewnością nie jest to lektura łatwa ani też przyjemna. Skłania do refleksji. Nie każdemu będzie się podobać, bo nie ma tu wartkiej akcji, a zamiast tego sporo jest opisów przemyśleń bohaterów, oraz ich wspomnień. Dla etnologa jednakże, zainteresowanego tematem tożsamości kulturowej, to lektura jak znalazł, zwłaszcza że nie znajdziemy na rynku innych pozycji przedstawiających sytuację współcześnie żyjących India Ameryki Północnej. @poczytaj_my

A tu pełna lista uczestników i ich opinii na temat powieści:
1. @ksiazka.dobra.na.wszystko (IG)  opinia klik!
2. @efemerycznosc_chwil (IG)  opinia klik!
3. @napisane_slowa (IG) opinia klik! - konto usunięte
4. @recenzownia_ksiazkowa (IG) opinia na IG klik! recenzja na blogu klik!
5. @neavecreations (IG) recenzja na blogu klik!
6. @pogadanki_ksiazkowe (IG)  opinia klik!
7. @w_moich_kregach (IG) opinia klik!
8. @poczytaj_my (IG) opinia klik!
9. @do.bookowej.deski (IG) opinia klik!
10. @ewa.zeler.9 (FB) opinia klik!
11. @magdalena.moruś (FB) opinia klik!
12. @ewelina.kwiatkowska.359 (FB) brak opinii
13. @izabela.watola (FB) opinia klik!
14. @anna.dyczko (FB) recenzja na blogu klik!
15. @figoowa (IG) brak opinii
16. @agnieszka.dabska.3 (FB) opinia na blogu - klik!
17. @berenika.drab (FB) brak opinii
18. @czubajaniarczyk (FB) brak opinii
19. @trampwithbooks (IG) brak opinii
20. @katie.czyta (IG) opinia klik!
21. @zaczytana.paula (IG) brak opinii

Jak napisałam na początku, to był najdłużej trwający book tour, po części dlatego, że uczestnicy mieli aż trzy tygodnie na lekturę. Niemniej jednak, kiedy przestały do mnie napływać opinie uczestników, to wtedy też książka zaczęła być mocno przetrzymywana, a raz nawet istniało prawdopodobieństwo, że się zgubiła. Na szczęście najgorsze się nie stało, przesyłka się znalazła! Jednak nie będę ukrywać, że przy tym BT pod koniec uczestnicy wystawiali moją cierpliwość na próbę. Przez to jednak mocniej doceniam tych, którzy z zadania wywiązali się terminowo i u których widać, że w swoje opinie włożyli sporo pracy i czasu - dziękuję!
Mimo problemów organizacyjnych cieszę się, że tyle osób mogło zapoznać się z tym tytułem - dalej uważam, że książka nie zyskała takiego rozgłosu na jaki zasługuje, więc przynajmniej dzięki temu BT kilka osób mogło się nią zachwycić razem ze mną. Dziękuję wszystkim uczestnikom za udział i wystawione opinie!

Book tour organizowałam z własnym egzemplarzem książki.

lutego 15, 2021

"Odruch" Ashley Audrain

"Odruch" Ashley Audrain

 

Autor: Ashley Audrain
Tytuł: Odruch
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Data premiery: 26.01.2021
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 368
Gatunek: thriller psychologiczny
 
„Odruch” to debiutancka powieść kanadyjskiej autorki Ashley Audrain. Pracować nad nią zaczęła, gdy zrezygnowała z pracy zawodowej, by poświęcić się wychowywaniu dwójki dzieci. Wcześniej zatrudniona była w Wydawnictwie Penguin Books Canada oraz w międzynarodowej agencji public relations.
Polskie tłumaczenie „Odruchu” ukazało się bardzo szybko, bo zaledwie 21 dni po amerykańskiej premierze. Autorka ze swoim wydawnictwem ma podpisaną umowę na dwie książki. „Odruch” zapowiada, że zdecydowanie jest na co czekać!
 
Jest to historia Blythe Connor, żony i matki dwójki dzieci. Poznajemy ją pewnej grudniowej nocy, gdy staje przed domem męża, który już jej mężem nie jest. Blythe przyjechała wręczyć mu maszynopis – swoją wersję ich historii, ich rodziny i powodów, dla którego jej zdaniem ich życie się rozpadło. No więc dlaczego tak się stało? Wydawali się tacy szczęśliwi! Czy Blythe była złą matką? Czy to przez jej niemożność pokochania córki wszystko się rozpadło? A może winy należy szukać gdzie indziej? W mężu? A może w córce? Według Blythe z Violet od samego początku było coś nie tak…
„Wielu, wielu rzeczy w sobie nie możemy zmienić, tacy się rodzimy. Ale na niektóre wpływają nasze doświadczenia. Jak inni ludzie nas traktują. Jacy się przez to czujemy.”
Książka składa się z prologu, 85 krótkich rozdziałów i epilogu. Wszystkie rozdziały prócz ostatniego prowadzone są w narracji pierwszoosobowej czasu przeszłego, prolog, epilog i ostatni rozdział w czasie teraźniejszym, co równoznacznie wynika z formy narracji – jak już wspomniałam teraźniejsza Blythe opowiada swoją przeżytą już historię, a jej odbiorcą jest jej były mąż, przez co często zwraca się do niego bezpośrednio. Rozdziały dotyczące historii bohaterki poprzetykane są od czasu do czasu krótkimi historiami dotyczącymi jej matki i babki, ich podejścia do życia i macierzyństwa. Styl powieści jest dosyć specyficzny, trzeba do niego przywyknąć – bohaterka/narratorka szczególnie na początku opowieści mocno skacze po wspomnieniach, przez co lektura może wydawać się nieco chaotyczna, jednak z czasem te wrażenie odpuszcza, a opowieść staje się już dużo konkretniejsza i spójna. Styl ten oczywiście również wynika z obranego sposobu narracji i poprowadzenia fabuły, więc nie jest to coś, na co można narzekać. Jest po prostu rzadko spotykany, ale przez to całkiem oryginalny.
 
„Odruch” to jedna z tych książek, w których ważniejsze od samej treści jest przesłanie, refleksje, jakie samą niesie. Niemniej jednak, by zachować formę tradycyjnej recenzji, krótko omówię charakterystykę postaci i fabułę, by na końcu skupić się na tym, co jest tu najważniejsze.
Blythe to dziewczyna, która nie miała łatwego dzieciństwa – wychowywana przez ojca, z matką od okresu nastoletniego nie miała do czynienia, zatem sama nie jest pewna czy się na matkę nadaje. Jednak, gdy związuje się z Foxem, wydawałoby się, że mężczyzną idealnym, ulega jego pragnieniom i godzi się na powiększenie rodziny. Mąż przecież zapewnia ją, że sprawdzi się jako matka, jego rodzina równie mocno ich w tych dążeniach wspiera. Nikt jednak nie przygotował ją na pierwsze dni macierzyństwa, które są o wiele trudniejsze niż mogłaby przypuszczać. Ciągle zmęczenie, ból i otępienie nie pozwalają się zebrać myśli, a mała Violet zachowuje się tak, jakby od samego początku wolała ojca… Czy może Blythe to sobie tylko wyobraża? W końcu powieść przedstawiona jest z jej punktu widzenia, więc czytelnik nie jest w stanie odsiać co jest tak naprawdę tylko jej wytworem wyobraźni, a co dzieje się faktycznie. Przez to budzi się w nas niepokój, niepewność czy możemy wierzyć narratorce. Możemy? W końcu wydaje się przedstawiać wszystko bez ubarwień, nie wybiela się, przyznaje do błędów, jednak może sama nie uświadamia sobie swoich majaków? Blythe to na pewno postać ciekawa, szeroko ujęta, nieszablonowa, która wzbudza w czytelniku wiele emocji.
„Miała nadzwyczajny, błyskotliwy umysł i czasem bardzo chciałabym do niego zajrzeć. Mimo że bałam się, co mogę tam znaleźć.”
Drugą kwestią, o której trzeba wspomnieć, są właśnie te emocje w powieści. Tak naprawdę nie jest to specjalnie dynamiczna historia, głównie siedzimy w głowie bohaterki, spędzamy z nią zwyczajne dni, które poświęca na opiekę nad dzieckiem. Niemniej jednak fabuła poprowadzona jest tak, w taki sposób jest przedstawiona, że przez całą powieść czujemy gdzieś tam ten głęboki niepokój, a w drugiej połowie powieści również przeogromny smutek. To na pewno nie jest powieść łatwa, głównie ze względu na mroczne tematy jakie porusza.
„Kiedy to się zaczyna? Kiedy się dowiadujemy? Jaka iskra to wywołuje? Kto jest temu winny?”
Teraz w końcu przejdźmy do tego, co w powieści ważne, czyli pytania, jaki historia wywoduje. Przede wszystkim na jej podstawie zastanawiamy się: skąd się bierze zło? Czy źli ludzie się po prostu tacy rodzą? Czy od samego początku są psychopatami i miłość matczyna nie ma tu nic do rzeczy? Blythe w końcu cały czas stara się utrzymywać kontakt z córką, otaczać ją miłością i zrozumieniem, nawet w chwilach, gdy ta przejawia jawne objawy agresji. Czy naprawdę małe dziecko może być złe? Samo z siebie złośliwe, wyrachowane? To bardzo mroczna wizja, ale przecież skądś się ci źli ludzie biorą, prawda? Czy można być tak do szpiku kości złym, że wychowanie nie zda się tu na nic?  Oczywiście książka nie odpowiada na to pytanie, przynajmniej nie jednoznacznie, ale tu raczej chodzi o ich samo stawianie i wymuszenie na czytelniku refleksji oraz tematów do dyskusji.
„Matki nie powinny mieć dzieci, które cierpią. Nie powinnyśmy mieć dzieci, które umierają.
I nie powinnyśmy rodzić złych ludzi.”
Drugi ważny problem, to predyspozycje do macierzyństwa i, że tak z braku innego słowa powiem, przeznaczenie. Czy przez to, że matka i babka Blythe nie było dobrymi matkami, to czy i ona taka będzie? Czy gdyby Violet wychowywała się przy innej kobiecie byłaby inna? Czy może dlatego, że kiepskie matki ciągnęły się w jej rodzinnej historii od pokoleń, ona nie powinna się tego podejmować? Może dlatego na końcu jej linii genetycznej pojawiła się Violet? Czy Blythe dlatego, że nie miała dobrego matczynego wzorca, od samego początku skazana jest na porażkę?
„W drodze do domu pomyślałam o zdjęciach w galerii, które widziałam poprzedniego dnia. O kobietach odpowiedzialnych za wychowanie tych dzieci. Przecież ich matki były zupełnie normalne. Takie jak my.”
Na koniec wróćmy jeszcze trochę konkretniej do fabuły powieści. Na pewno warto też przyjrzeć się relacji Blythe z jej mężem Foxem. Na początku szczęśliwi, z czasem zaczęli się od siebie mocno oddalać. Dlaczego ich małżeństwo się rozpadło? Czy gdyby Fox był częściej w domu, gdyby lepiej przyglądał się relacji Blythe z Violet, ta historia mogłaby się potoczyć inaczej? Fox nigdy Blythe nie uwierzył w jej wątpliwości odnośnie córki, co spowodowało, że w końcu zaczął się od niej coraz mocniej oddalać. Bo jak żyć z kobietą, która twierdzi, że z jej córką jest coś nie tak? Kiedy Violet potrzebuje po prostu zrozumienia, ciepła i miłości? Fox obarczył całą winą Blythe, ale może to jednak nie on ma tutaj rację? A może właśnie ma? I czy w ogóle o rację tutaj chodzi czy może o jakąś nić porozumienia, która w pewnym momencie ostatecznie została między nimi przerwana?
 
Podsumowując, „Odruch” to smutna i niełatwa historia. Uwiera, wzbudza niepokój, wątpliwości co do natury człowieka i miejsca, w którym powstaje zło. Zadaje trudne pytania egzystencjonalne, zmusza do refleksji. Sama historia wzbudza naprawdę głęboki smutek i ostatecznie też współczucie do głównej bohaterki. To obraz kobiety zagubionej, której w życiu poszło wszystko nie tak, a ona ostatecznie została z niczym. To książka mocna i przejmująca, na pewno warta uwagi.
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

lutego 15, 2021

Book tour z "Potworami"!

Book tour z "Potworami"!

 

Od premiery "Potworów" Anny Potyry, drugiego tomu serii o komisarzu Lorenzie, minęły już ponad dwa miesiące. Jak dobrze wiecie, tytuł ten został objęty moim patronatem medialnym, więc i miałam dla Was kilka dobrych okazji, by zaopatrzyć Was w egzemplarz. Dzisiaj przychodzę z propozycją dla tych, którzy książki ciągle nie mają w swojej biblioteczce, a jednak chcieliby się z lekturą zapoznać. A naprawdę warto! To świetnie napisany kryminał, poruszający wiele trudnych, ale i ważnych społecznie tematów, z ciekawymi postaciami, nieszablonowymi rozwiązaniami fabularnymi i rzadko spotykanym tłem. I oczywiście wciągający tak, że praktycznie nie da się od książki oderwać! Jeśli to Was nie przekonuje, to po więcej o tym tytule, zapraszam do recenzji - klik!, a tutaj pora na book tour! Książkę oczywiście można czytać niezależnie od tomu pierwszego, to osobna zagadka kryminalna.

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Zysk i S-ka w swoim pościeBędzie mi też bardzo miło jeśli wykorzystacie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście we wtorek.
Książka ruszy w podróż w środę 17 lutego, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB.


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!
Book tour zorganizowany jest w ramach współpracy z Wydawnictwem Zysk i S-ka

Lista uczestników:
1. @diversitylibrary opinia - klik!
2. @kasia_g_autor opinia - klik!
3. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
4. @czytam_dla_przyjemnosci recenzja na blogu - klik!
5. @layla88xoxo opinia - klik!
6. @lokata_ewa opinia - klik!
7. @Magdalena Moruś (FB) opinia - klik!
8. @katie.czyta opinia - klik!
9. @agataczytaksiazki opinia - klik!
10. @kaaluusjaa opinia - klik!
11. @effka.be opinia - klik!

lutego 13, 2021

"Halny" Remigiusz Mróz

"Halny" Remigiusz Mróz

 

Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Halny
Cykl: Wiktor Forst, tom 6
Data premiery: 28.10.2020
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 480
Gatunek: kryminał
 
Remigiusz Mróz jest jednym z najpopularniejszych polskich współczesnych autorów. Pisze średnio 5 książek w roku, każda z nich zawsze osiąga status bestsellera. Prawa do ekranizacji kilku serii zostały sprzedane, ba!, seria o Chyłce doczekała się już nawet ekranizacji trzech sezonów. To jego nazwisko pada, gdy mowa o najlepiej zarabiających i najchętniej czytanych w Polsce autorach. Ja o jego twórczości pisałam Wam już nieraz, zawsze podkreślając, że traktuję ją jako czystą rozrywkę – kiedy potrzebuję książki, która wciągnie mnie tak, że ciężko będzie odłożyć, chcę się odmóżdżyć i po prostu skupić na zaskakującym wirze akcji, by oderwać się od rzeczywistości, to właśnie wtedy chętnie sięgam po książki tego autora.
Seria o komisarzu Wiktorze Forście to druga najbardziej rozpoznawalna seria tego autora. Ukazała się po raz pierwszy dokładnie tego samego roku co Chyłka (2015), jednak w przeciwieństwie do tej drugiej, jeszcze do niedawna liczyła tylko pięć tomów i nie zapowiadało się, by miała być kontynuowana. Po dwóch i pół latach przerwy autor zaskoczył nas jednak powrotem do starych znajomych z Zakopanego… Jak po tak długiej przerwie wypadł tom szósty?
 
Fabuła „Halnego” rozpoczyna się od znalezienia zwłok zakonnicy w Tatrach, przed wejściem do kaplicy na Wiktorówkach. Ciało jest mocno okaleczone, wnętrzności wywleczone, a w ustach kobiety znajduje się moneta – złotówka. Na miejscu podczas początków halnego zjawia się prokuratorka Dominika Wadryś-Hansen i inspektor Edmund Osica, którzy od razu kojarzą ten widok z morderstwami Bestii z Giewontu, seryjnego mordercy, którego Wiktor Forst złapał i wsadził za kratki lata temu… Czy to możliwe, żeby Bestia miała coś z tym wspólnego? Szybko okazuje się, że tak – Gjord kilka godzin wcześniej poprosił o rozmowę z kierowniczką więzienia – przekazał jej wiadomość dla policji, że wie coś o tym morderstwie, a co ważniejsze, ma informacje dotyczące kolejnego zabójstwa, tego, które dopiero się wydarzy… Ma jednak warunek – rozmawiać będzie tylko z komisarzem Forstem. Forstem, który od ponad dwóch lat stroni od ludzi, a komisarzem nie jest już od dawna… Czy Wiktor zgodzi się pomóc? I co istotniejsze – kto morduje znowu ludzi w Tatrach i czy faktycznie Gjord ma coś z tym wspólnego?
„(…) nadchodzi koniec świata, jaki znamy.”
Książka podzielona jest na cztery części, każda z nich składa się z kilkunastu krótkich rozdziałów z oznaczonym miejscem wydarzeń. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, głównie podąża za Forstem i Dominiką, jednak są wyjątki, w których dostajemy też wgląd w myśli mordercy, tu nazywanego jako Egist i Klitajmestra. Styl, jak zawsze u Mroza, jest prosty, łatwy i przyjemny, nie nastręcza żadnych trudności w czytaniu, pełen jest dialogów i dynamizmu. W porównaniu jednak do serii o Chyłce jest dużo poważniejszy, choć i oczywiście tu czasami natrafimy na uszczypliwości w dialogach.
 
Od razu chyba muszę zaznaczyć, że przez te dwa i pół roku przerwy naprawdę zdążyłam już zapomnieć wydarzenia z poprzednich pięciu tomów, tak skutecznie, że nawet podczas lektury tego tomu niewiele mi się przypomniało. Tym samym potwierdzam, że książkę można czytać bez znajomości tomów wcześniejszych, jednak myślę, że lektura byłaby pełniejsza, gdybym pamiętała choć trochę z wcześniejszych wydarzeń. Na pewno były tu nawiązania do poprzednich zbrodni, szkoda też, że nie pamiętałam dokładnie charakteru poczynań Bestii z Giewontu. Myślę, że gdybym była świeżo po lekturze wcześniejszych tomów, ten mógłby mi się podobać bardziej.
 
Niezmiennie jednak miło było spotkać się znowu z głównymi bohaterami serii. W ich życiu też upłynęły już prawie trzy lata, więc czytelnik podczas ich rozmów i wspomnień jest informowany o tym, co wydarzyło się pomiędzy. Wiktor po dobrym początku związku z Dominiką uciekł z powrotem w góry, a kobieta ewidentnie już zdążyła ruszyć dalej – ma nowego narzeczonego, wygląda na to, że pogodziła się z tym, że jej poprzedni długoletni partner okazał się psychopatycznym mordercą. Wiktor za to zaszył się w górach i stroni od ludzi… Ja jednak najmocniej ucieszyłam się z ponownego spotkania z Osicą – to dosyć mrukliwy, starszy pan, który jednak jako jedyny tak naprawdę potrafi obchodzić się z Forstem, jest mu przyjacielem i ostoją. Oczywiście w tym tomie znajdziemy też więcej postaci znanych z serii (jak np. Szrebska), a i pojawia się też kilka nowych, którzy z pewnością zagoszczą też w kolejnych tomach (np. nowy komendant zakopiańskiej policji). Ponadto pojawiają się też postacie z innych powieści Mroza, tym razem małą epizodyczną rólkę dostają Chyłka z Kordianem, przez co całość jego twórczości staje się swoistym uniwersum, pełnym światem.
 
Miło było też wrócić z surowe Tatry. W miejsce, gdzie społeczne zależności i uprzejmości nie mają znaczenia, gdzie pozostaje tylko człowiek kontra natura. W tym tomie bardzo mocno się to zaznacza przez tytułowy halny, który w kluczowych momentach utrudnia poczynania głównych bohaterów.
„Tylko krew może zmyć krew. (…) Nowa era nadejdzie jedynie wtedy, kiedy skończy się poprzednia, a zatem zniszczenie jest warunkiem koniecznym powstania. Halny to doskonały przykład. (…) Taka niszczycielska siła to dowód samoregulacji natury. (…) Halny niweczy wszystko, co spotyka na swojej drodze. Łamie drzewa, wyrywa je z korzeniami i równa z ziemią to, co zbudował człowiek. Robi miejsce nowemu. (…) Nowe drzewa wyrosną tam, gdzie padły stare (…)”
Co do samej akcji, to muszę przyznać, że ten razem przez pierwszą połowę książki nie czułam się tak mocno zainteresowana akcją, jak najczęściej dzieje się to w przypadku książek tego autora. Na pewno akcja jest tutaj wolniejsza, choć oczywiście nie można jej odmówić zaskakujących twistów fabularnych. Ja jednak, mimo że nie pamiętam wcześniejszych tomów, miałam tu jakoś wrażenie, że to wszystko już było. Jakoś przyjmowałam wydarzenia w powieści z dziwną obojętnością i nie do końca wiem, czy wynikało to z mojego nastroju czy faktycznie książka tym razem była mniej zajmująca. Na szczęście w połowie się to zmieniło, w końcu zaczęło się więcej dziać i akcja mnie wciągnęła. Jak zawsze u Mroza nie zamierzam czepiać się prawdopodobności zdarzeń i jego rozwiązań fabularnych, ot po prostu dałam się wciągnąć w lekturę.
„Jeszcze kilka dni. Tylko tyle zostało, by zrealizowali to, co nie udało się ani żadnemu przestępcy, ani żadnemu seryjnemu zabójcy, ani nawet żadnemu terroryście na świecie. Mieli coś, co pozwoli im na dokonanie aktu ostatecznego terroru.”
Prócz pierwszej mało wciągającej połowy, mam jeszcze do książki jedną uwagę. A może nie uwagę, a po prostu zabrakło mi tutaj jednego elementu, który myślałam, że z tym autorem związany jest nierozerwalnie. Mianowicie nie znajdziemy tu specjalnie żadnego problemu społecznego, do których tak często autor odnosi się w swoich książkach. Przez to jakoś zabrakło mi tu czegoś głębszego, jakiegoś celu książki, tematu, który miałby na celu otworzenie oczu czytelnikom, uświadomienie im problemu, który aktualnie zaprząta nasze polskie społeczeństwo.
 
Podsumowując, „Halny” to na pewno przyjemny powrót do bohaterów serii o Forście. Niemniej jednak nie jest to specjalnie udany powrót – z początku trochę się tu wynudziłam, co naprawdę w książkach tego autora bardzo rzadko się zdarza. Mam jednak nadzieję, że jest to rozgrzewka przed kolejnymi przygodami bohaterów, które zapowiada nam posłowie. „Halny” to na pewno obowiązkowa książka do kolekcji dla fanów autora i serii o Forście, kolejny tytuł, który trzeba mieć na półce. Nie jest to jednak jego najmocniejsza książka w całej twórczości.
 
Moja ocena: 6,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Filia Mroczna Strona!


Książka dostępna jest też w abonamencie 

lutego 09, 2021

"Nieznajomi" C.L. Taylor - recenzja przedpremierowa

"Nieznajomi" C.L. Taylor - recenzja przedpremierowa

 

Autor: C.L. Taylor
Tytuł: Nieznajomi
Tłumaczenie: Anna Esden-Tempska
Data premiery: 10.02.2021
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller psychologiczny
 
C.L. Taylor to brytyjska autorka thrillerów psychologicznych. Debiutowała w roku 214 powieścią „The Accident” (polskie wydanie nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka ukazało się również w roku 2014 pod tytułem „Gdzie kończy się cisza?”). Do tej pory wydała już siedem książek, na ten rok zapowiedziana jest premiera ósmej. W Polsce z tej siódemki ukazało się pięć tytułów, z czego trzy ostatnie nakładem Wydawnictwa Albatros. Książki autorki są doceniane i nagradzane, tłumaczone na ponad 25 języków, a jedna z nich ma zostać zekranizowana.
„Nieznajomi” to było moje drugie spotkanie z piórem tej pisarki, ale pierwsze w formie tradycyjnej. W 2019 roku słuchałam audiobooka „Zanim zaśniesz”, którego krótką opinię znajdziecie tu – klik! W tym miesiącu planuję też lekturę „Zanim powróci strach”, więc już wkrótce możecie się jej spodziewać tu na blogu.
 
Historia „Nieznajomych” przedstawia losy trójki obcych dla siebie ludzi. Alice to kobieta przed 50tką, kierowniczka sklepu odzieżowego w małej galeryjce handlowej Meads. Prywatnie to matka dorosłej córki, rozwódka, którą mąż porzucił dla innej. Alice w końcu w tym roku postanowiła ruszyć dalej i za namową córki zaczęła umawiać się na randki.
Drugą bohaterką powieści jest Ursula, potężna, wysoka kobieta, kurierka. Niedawno przeżyła wielką tragedię, która roztrzaskała całe jej dotychczasowe życie i sprawiła, że ze zwyczajnej kobiety Ursula stała się kleptomanką.
Trzecim bohaterem jest Gareth, mężczyzna pod 50tkę, ochroniarz w galerii Meads, kawaler. Mieszka z matką, która przejawia coraz mocniejsze objawy demencji. Wiele lat temu jego ojciec zaginął w górach, nigdy nie został odnaleziony.
Jak każdy z tej trójki poradzi sobie ze swoimi problemami i dręczącymi ich wątpliwościami? I jak losy tych pozornie nieznajomych się ze sobą łączą?
„Boleśnie się przekonała, że kiedy człowiek biernie czeka na to, co przyniesie los, zwykle ląduje po uszy w gównie.”
Książka składa się 55 rozdziałów rozdzielonych na trójkę wspomnianych bohaterów, które od czasu do czasu poprzetykane są komentarzami z Twittera na temat tak zwanego ‘mordercy z przystani’. Akcja powieści toczy się w przeciągu tygodnia, pierwszy rozdział dotyczy dnia ostatniego, pozostałe toczą się już we właściwej kolejności od poniedziałku tydzień wcześniej, co też jest odpowiednio zaznaczone w tekście. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego, mimo to przedstawia wydarzenia z punktu widzenia trzech głównych bohaterów odkrywając przed czytelnikiem nie tylko wydarzenia, ale ich myśli i odczucia. Styl powieści jest lekki i przyjemny, czyta się naprawdę szybko i bez problemów. Sama przeczytałam całość w pół dnia.
 
Książka określona została jako thriller psychologiczny, nie nastawiajcie się jednak na specjalnie duże napięcie. Większe skupienie położone jest na historię i psychologię postaci, ukazanie ich problemów, z jakimi właśnie się borykają. A ukazane są naprawdę dobrze i dosyć tajemniczo. Alice wplątuje się w nowy związek, który nie wygląda tak jakby sobie tego życzyła – mężczyzna zachowuje się dziwnie, w osobistych sprawach jest bardzo skryty, na co Alice reaguje trochę przesadnie. Czy po prostu ma taki wścibski charakter czy może wynika to z tego, jak potraktował ją jej były mąż? Czytelnik obserwuje też jej relacje z córką, jak jej reakcja na zdradę, której dopuścił się mąż, wpłynęła na związki jej córki.
Gareth z kolei jest bohaterem bardzo samotnym, którego przytłoczyły dziennie obowiązki. Chciałby mieć dziewczynę, a pewno i rodzinę, kogoś do kogo mógłby wracać, kto nadawałby jego życiu sens. Koliduje to jednak z opieką nad matką, której demencja coraz mocniej się pogłębia, a przez którą rozpadały się jego wcześniejsze związki. No bo jak 50letni facet może ciągle jeszcze mieszkać z matką? Gareth sobie nie radzi, nie umie pogodzić swoich pragnień z obowiązkami, więc uczucie przytłoczenia zajada codziennie w drodze z pracy do domu naprawdę śmieciowym żarciem…
Jest jeszcze Ursula, na tle której problemy innych wyglądają dosyć blado. Od początku wiemy, że coś złego stało się z jej poprzednim partnerem, jednak przez większą część lektury nie wiemy co. Wiadomo za to, że wtedy jej życie wyglądało całkiem inaczej – czuła się kochana, była szczęśliwa, a na co dzień uczyła w szkole. Teraz jest wrakiem człowieka – kradnie, żeby tylko poczuć jakiś dreszczyk emocji, ale zamiast ukojenia powoduje to tylko dalsze problemy. Kobieta jest sama, nie ma przyjaciół, a jej nowy współlokator zachowuje się co najmniej dziwnie. Do tego jeszcze Ursula podejrzewa, że jedna z jej klientek, którym wozi paczki, jest ofiarą przemocy domowej. Jak to wszystko ze sobą pogodzić i na nowo odnaleźć się w życiu? Czy w ogóle po takiej tragedii jest to możliwe?
 
Każda z postaci jest przedstawiona z dużą wnikliwością, ale i lekkim dreszczykiem tajemnicy – każdy coś skrywa, albo coś skrywa się przed nim, a czytelnik ciągle nie wie co. Co spowodowało, że bohaterowie są jacy są? I czy da się jeszcze na tym etapie życia coś zmienić? Czytelnik bardzo uważnie przygląda się ich poczynaniom i myślom, coraz lepiej ich poznając, a zarazem rozumiejąc.
Oczywiście warto zwrócić uwagę na problemy każdego z bohaterów osobna, przyjrzeć się im i zastanowić skąd się wzięły i jak sobie z nimi poradzić.
 
Co do akcji powieści, to przez większą część książki toczy się leniwie. Dopiero pod koniec przyspiesza, zagęszcza się i budzi w czytelniku te pożądane w thrillerach napięcie. Co prawda na samym początku powieści dostajemy przebłysk z tych dynamicznych wydarzeń, co powinno wzbudzić w czytelniku ciekawość. Ja tak naprawdę, zgłębiając się w problemy bohaterów, trochę o tym początku zapomniałam.
 
Podsumowując, „Nieznajomi” to thriller z gatunku tych lekkich, niespecjalnie budzących wypieki na twarzy z powodu ciągłego wysokiego napięcia, ale skupiający się na zwyczajnych, codziennych problemach postaci. Może więc lepszym określeniem byłby dramat psychologiczny? Ja w każdym razie nie zamierzam narzekać, spędziłam miłe popołudnie w towarzystwie tej lektury, a i naprawdę doceniam rozbudowane kreacje postaci.
 
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość przeczytania książki przed premierą dziękuję Wydawnictwu Albatros!


Książka dostępna jest też w abonamencie 

lutego 09, 2021

Drugie urodziny bloga - podsumowanie drugiego roku działalności

Drugie urodziny bloga - podsumowanie drugiego roku działalności
Dzisiaj Kryminał na talerzu świętuje swoje drugie urodziny! Mimo że w tym roku nie będziemy urodzin obchodzić tak hucznie jak rok temu, to jest to dobry dzień na podsumowanie całego drugiego roku działalności. Co  udało mi się w tym czasie osiągnąć? Czego z założeń na ten rok nie zrobiłam? I co chciałabym zrobić w roku kolejnym? O tym wszystkim zaraz Wam pokrótce opowiem, zapraszam!

Jak wyglądał mój drugi rok prowadzenia bloga?
Intensywnie! Nie zrealizowałam głównego celu na ten rok, czyli wypracowania lepszej selekcji książek recenzenckich, a co za tym idzie, mój stos egzemplarzy otrzymanych w ramach współprac znacząco urósł. Oczywiście wpłynęło to na moje życie prywatne, tak naprawdę teraz poza pracą zawodową, prowadzeniem bloga i okazjonalnym zobaczeniem jakiegoś serialu nie mam praktycznie czasu na nic. Niemniej jednak w ciągu drugiego roku blog i towarzyszące mu profile społecznościowe ładnie się rozrosły, przybyło mi wiele nowych współprac, objęłam kilka naprawdę fajnych książek patronatami i poczułam, że moja praca od czasu do czasu jest jednak doceniana. Tak więc mimo okropnych spóźnień recenzenckich, stosu książek ze współprac, które codziennie kłują mnie w oczy, nie zamierzam rezygnować! Jakby nie było nadal lubię dzielić się z Wami swoimi przemyśleniami o lekturach, przygotowywać dla Was fajne aktywności i oczywiście opowiadać o swoich planach czytelniczych, tak więc miejmy nadzieję, że 9 lutego 2022 znowu spotkamy się na podobnym podsumowaniu! 😊

Jak z realizacją planów na ten rok?
Słabo. Jak wspomniałam nie nauczyłam się lepszego selekcjonowania książek recenzenckich. Przez pandemię nie wybrałam się na żadne targi książki, a to przecież miało być jedno z największych wydarzeń tego roku... Nie dotarłam też do lektur z prywatnej kolejki, nie podszkoliłam się w fotografii i nie poprawiłam wizualnej strony bloga. Tak więc wygląda na to, że nie zrealizowałam żadnego planu, o których pisałam Wam rok temu... Nic to jednak, przecież nie będziemy się tym przyjmować, prawda? Co nie udało się w tym roku, uda się w następnym 😉 Teraz przejdźmy do milszych rzeczy, czyli statystyk i osiągnięć bloga!

Mój ulubiony wąski regał, na który patrzę od razu po przebudzeniu 😊

Kryminał na talerzu w liczbach
Blog
W ciągu drugiego roku ukazało się tutaj 213 postów, w tym 168 recenzji książek i 0 (niestety!) przepisów. 
Łączna liczba wyświetleń bloga na ten moment wynosi 80 719, czyli w ciągu drugiego roku blog wyświetlony został 63 225 razy (jego popularność wzrosła zatem prawie czterokrotnie w porównaniu do roku pierwszego!). Widocznych obserwatorów bloga jest 48, czyli w ciągu tego roku przybyło 17 osób.
Najpopularniejszym postem drugiego roku działalności jest artykuł o Legimi (klik!) - liczy 390 wyświetleń, zaraz po nim popularnością cieszy się recenzja "Precedensu" Mroza (klik!) i post o słuchawkach bezprzewodowych firmy Sudio, na których od lata słucham audiobooków (klik!).
Strona najczęściej odwiedzana jest bez pośrednictwa stron odsyłających (88%), w 10% z wyszukiwarki Google i po 1% z Facebooka i Instagrama.
Najwięcej odbiorców mamy z Polski, na drugim miejscu plasują się Stany Zjednoczone.

Instagram
Tutaj w ciągu drugiego roku pojawiło się 589 postów, a profil zyskał 3 038 obserwatorów.

Facebook
Ten profil w drugim roku działalności zyskał 631 obserwatorów i 535 polubień profilu.

Ogólnie
W ciągu drugiego roku trafiły do mnie 294 egzemplarze recenzenckie w ramach współprac z wydawnictwami oraz 15 książek z portalu czytampierwszy.pl. Na rynku wydawniczym ukazały się 4 książki objęte moim patronatem medialnym, 2 z moją okładkową rekomendacją. Patronowałam też akcji czytelniczej #czytamgalbraitha, promowałam kampanię czytelniczą "Dania: mały kraj - wielka literatura", a moja recenzja "Czarnego morza" opublikowana została na stronie promującej akcję CzytajPL. Miałam przyjemność przeprowadzić 4 wywiady z polskimi autorami. Zorganizowałam 7 book tourów i 16 konkursów.

Mój największy, dwustronny regał! Możecie sobie porównać ze zdjęciem z roku poprzedniego jak znacząco się rozrósł ;)

Współprace z wydawnictwami
W tym roku udało mi się nawiązać kilka nowych współprac, z których cieszę się przeogromnie! Już prawie od roku (bo od marca 2020) mam przyjemność współpracować z Wydawnictwem Poznańskim i Czwartą Stroną Kryminału. Również od roku (luty 2020) współpracuję z Wydawnictwem Dolnośląskim, nakładem którego okazuje się seria komedii kryminalnych Marty Matyszczak, która od tomu 8. objęta jest moim patronatem medialnym. Latem 2020 roku nawiązałam także współpracę z Wydawnictwem Muza, Wydawnictwem Literackim i Wydawnictwem Rebis. Prócz tego w mojej biblioteczce pojawiły książki Wydawnictwa Kobiecego, Mova, Mando, Videograf i Afera. 

Pozostałe współprace
Oprócz tych najpopularniejszych w blogowo-książkowym środowisku współprac z wydawnictwami, w ciągu drugiego roku dostałam też kilka innych propozycji, z których chętnie skorzystałam. Z ogromną przyjemnością patronatem objęłam książkę Very Eikon pt. "Póki żyjemy" wydaną w ramach self-publishingu. Przez pół roku współpracowałam z Legimi, o którym w tym czasie napisałam kilka postów na IG i FG, a i ten duży artykuł o aplikacji na blogu, który zdobył największą popularność. Latem odezwała się do mnie także szwedzka firma Sudio, w ramach współpracy której otrzymałam słuchawki bezprzewodowe, o których też napisałam duży post na blogu, a które od tego czasu często pojawiają się na moich zdjęciach - w końcu cały czas odsłuchuję na nich audiobooki. Na przełomie roku nawiązałam też współpracę z producentem filmowym ze studia OpusFilm, z której cieszę się ogromnie i w ramach której miałam możliwość zobaczenia serialu "Kruk. Szepty słychać po zmroku" (klik!)

Druga strona dwustronnego regału - a przynajmniej jego większa część :)

Dziękuję!
Oczywiście nic z tego nie byłoby możliwe, gdyby nie Wy - moim obserwatorzy, którzy odwiedzacie ten blog, obserwujecie moje profile społecznościowe, zostawiacie serduszka i komentarze. Dziękuję za to, że jesteście, że wspieracie moje działania i dajcie mi odczuć, że to co robię ma sens!

Dziękuję również wszystkim firmom, które tak ochoczo podjęły ze mną współprace, dziękuję wydawnictwom, które szanują mnie i moją pracę - to naprawdę wiele dla mnie znaczy, kiedy od osób tak dobrze znających się na rynku książki otrzymuję słowa docenienia. Cieszę się, że mój wkład w promocję literatury jest coraz mocniej zauważany. Od razu chcę też przeprosić wydawnictwa za spóźnienia z recenzjami jakich dopuściłam się w tym roku - o każdej książce, która dotarła do mnie w ramach współpracy pamiętam i na pewno ostatecznie zostanie ona zrecenzowana, przepraszam jednak, że trwa to często o wiele dłużej, niż wydawnictwa tego ode mnie oczekują. 

Dziękuję też moim bliskim, którzy cieszą się ze mną moimi sukcesami i dzielnie znoszą moją codzienną nieobecność i lekkie zaniedbywanie obowiązków domowych. Dziękuję za wsparcie, kiedy motywacja spada i za słowa otuchy, kiedy tego potrzebuję!

Moje ulubione, kolorowe kolekcje!

Co dalej?
W tym roku niestety urodzin bloga nie możemy świętować tak jak rok temu - pandemia mocno odbiła się na moich zarobkach, więc nie jestem w stanie przygotować dla Was urodzinowych rozdań, a i przez zaległości we współpracach recenzenckich nie odważyłam się prosić o udział wydawnictw. Nie znaczy to jednak, że niczego dla Was w lutym nie szykuję - wręcz przeciwnie! Niedługo ruszamy z kolejnym book tourem, w tym lub przyszłym tygodniu zorganizuję dla Was fajny konkurs, a pod koniec miesiąca będziemy świętować i rozdawać książki, które w lutym objęłam swoim patronatem medialnym (o drugiej z nich jeszcze nie zdążyłam Wam napisać, ale nadrobię to na pewno w przeciągu tygodnia!). Więc na pewno będzie się działo!

A co z dalszymi planami? Wygląda na to, że na rok trzeci działalności Kryminału na talerzu przechodzą wszystkie plany z roku poprzedniego, ale głównie zależy mi, żeby wypracować w końcu lepszy system selekcji egzemplarzy recenzenckich i dotrzeć do książek czekających na lekturę z prywatnej kolejki. Kiedy te dwa cele uda mi się w końcu osiągnąć, wszystko inne związane z tą działalnością powinno być dużo prostsze! Chciałabym też w końcu wrócić do pierwszego członu podtytułu bloga, czyli przywrócić sekcję kulinarną - w końcu nadal gotuję i odkrywam nowe, fajne przepisy! Muszę tylko znaleźć czas, by je spisać i zrobić potrawom zdjęcia 😊

To chyba tyle! Ten rok na pewno do łatwych nie należał (pandemia) i odbił się na nas wszystkich. Niemniej jednak cieszę się z rozwoju tego bloga i tak naprawdę nie wyobrażam sobie już teraz, żeby Kryminał na talerzu w jakiejś najbliższej przyszłości miał zniknąć. Tak, jest jeszcze wiele spraw do wypracowania, ale w szerokim spojrzeniu na całość czuję tak naprawdę dumę i radość. Dzięki, że umożliwiacie mi ten rozwój!
Oczywiście jestem cały czas dla Was dostępna, jeśli macie jakieś prośby, pytania, sugestie to chętnie z Wami porozmawiam! Jestem do Waszej dyspozycji  😊

lutego 08, 2021

"Sekret mojego męża" Liane Moriarty - recenzja przedpremierowa

"Sekret mojego męża" Liane Moriarty - recenzja przedpremierowa

 

Autor: Liane Moriarty
Tytuł: Sekret mojego męża
Tłumaczenie: Anna Kłosiewicz
Data premiery: 10.02.2021
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 496
Gatunek: literatura obyczajowa
 
Liane Moriarty to jedna z najbardziej znanych współczesnych australijskich pisarek. Debiutowała w roku 2003, u nas w Polsce pojawiała się w 2011 ze swoją trzecią powieścią pt. „Kilka dni z życia Alice”. Ja z jej piórem zapoznałam się w roku 2017 i od tego czasu pokochałam jej książki namiętnie! Autorka pisze powieści, które zaliczane są do literatury obyczajowej, z naciskiem na świetną warstwę psychologiczną postaci, a i zawsze gdzieś w tle jest jakiś mroczny sekret, często też morderstwo. I tak też jest w przypadku „Sekretu mojego męża”. Ta książka oryginalnie ukazała się w roku 2013, jest piątą powieścią autorki i tą, która zapewniła jej sławę światową. Została sprzedana w milionach egzemplarzy i przetłumaczona na ponad 40 języków. U nas po raz pierwszy wydana została w 2014 roku pod szyldem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. Przez kilka lat to właśnie to wydawnictwo zajmowało się tłumaczeniem jej książek, od zeszłego roku prawa przeszły do Wydawnictwa Znak Literanova, które prócz wydawania nowych książek autorki, zabrało się za wznowienia. I tak „Sekret mojego męża” pojawi się na księgarnianych półkach ponownie w lutym, co na pewno będzie świetną okazją dla fanów autorki (i nie tylko!) do zaopatrzenia się w egzemplarz tej powieści.
„Czy jeden uczynek już na zawsze definiuje to, kim jesteśmy?”
Fabuła książki toczy się wokół życia trzech kobiet. Cecilia to matka trzech dziewczynek, żona i pani domu dorywczo zajmująca się sprzedażą pojemników Tupperware. Pewnego dnia szukając dla córki materiałów o murze berlińskim na strychu przypadkowo odnajduje list spisany ręką męża z adnotacją, że można go otworzyć dopiero po jego śmierci. List wygląda na bardzo stary… Dlaczego jej mąż tyle lat temu myślał o śmierci? Po co napisał list? I dlaczego leżał gdzieś zapomniany na strychu, a nie u ich prawnika?
Drugą bohaterką jest Tess, żona, matka 6letniego chłopca i współwłaścicielka małej firmy reklamowej. Pewnego poniedziałku jej mąż i najbliższa przyjaciółka oznajmiają jej, że się w sobie zakochali. Tess w szoku pakuje synka i przylatuje do swojej matki na obrzeża Sydney, by na spokojnie pomyśleć co dalej…
Trzecią bohaterką jest Rachel, starsza pani, której niecałe 30 lat temu zamordowano córkę… Kobieta radzi sobie dobrze, pracuje w sekretariacie w szkole, jednak tak naprawdę nadal przeżywa żałobę, a niewiedza i niepewność co tak naprawdę stało się tego tragicznego wieczoru, gdy zginęła Janie, nie daje jej spokoju… Rachel ciągle liczy, że wydarzy się coś, co sprawi, że policja znajdzie nowe tropy w sprawie, aresztuje i osądzi mordercę jej córki…
Jak losy tych trzech bohaterek zwiążą się ze sobą? Co mają wspólnego poza tym, że wszystkie mieszkają chwilowo w tej samej dzielnicy i pojawiają się codziennie w tej samej szkole?
 
Książka podzielona jest na siedem dni tygodnia. Składa się z 56 rozdziałów i epilogu, które naprzemiennie dotyczą trzech wymienionych bohaterek, a i pod koniec sześciu z siedmiu części zawsze pojawia się krótki rozdział dotyczący Janie i jej ostatniego dnia życia. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, jest wszechwiedząca – przedstawia wydarzenia z punktu widzenie trzech bohaterek, zgłębiając ich emocje i odczucia nimi targające. Styl powieści jest rewelacyjny – do każdej z bohaterek jest specjalnie dostosowany, narrator opisując każdą z nich wypowiada się w trochę innym stylu. Zaskakuje też swoją spostrzegawczością i przenikliwością, a także trafnością swoich uwag. To wszystko sprawia, że książkę czyta się z ogromnym zaciekawieniem, nawet nie zauważa się upływu stron.
„Przez lata pojemnik Tupperware z przekleństwami najwyraźniej spoczywał gdzieś z tyłu jej głowy, a kiedy teraz wreszcie go otworzyła, te wszystkie cudowne słowa już tam na nią czekały, soczyste i chrupiące, tylko po nie sięgnąć.”
Jak wspomniałam już na wstępie, Liane jest świetną obserwatorką ludzkiej psychiki, czego i w tej książce daje popis. Każda z trzech kobiet jest całkiem inna, każda ma inny charakter i inne problemy, a jednak każda z nich uchwycona jest zgrabnie i prawdziwie. Cecilia jest kobietą nad wyraz uporządkowaną, to świetna organizatorka, całe życie ma bardzo dobrze zaplanowane. Jednak w końcu wydarza się ta jedna rzecz, na którą kobieta nie jest przygotowana i która burzy całe jej dotychczasowe spojrzenie na swój świat. To, jak autorka uchwyciła jej przeminę, jest naprawdę niesamowite.
„Czuła się jak obłąkana parodia samej siebie. (…) Wszystko, co robiła, wydawało się jej teraz wyolbrzymione i błazeńskie, ale najwyraźniej nikt inny tego nie dostrzegał.”
Tess w sumie w podobny sposób wali się dotychczasowy świat. Dwie najbliższe jej osoby właśnie ją zdradziły. Gdyby tego było mało z jedną z nich Tess ma dziecko, a jako że sama jako dziewczynka przeżyła rozwód rodziców, to ze wszystkich sił chce ustrzec przed tym swoje własne dziecko. Czytelnik obserwuje zmagania kobiety, jak próbuje sobie wszystko poukładać i podjąć decyzję, co zrobić dalej. Widzimy to, jak mocno została skrzywdzona, jak cierpi, ale i z drugiej strony stara się podejść do sprawy racjonalnie ze względu na dobro dziecka.
„Nigdy wcześniej nie czuła takiego przemożnego pragnienia, by kogoś uderzyć. A już z całą pewnością nigdy mu nie uległa. Zupełnie jakby została odarta ze wszystkich tych subtelności, które czyniły z niej dorosłą, przystosowaną społecznie osobę.”
Rachel z kolei to kobieta, która niecałe trzydzieści lat temu przeżyła największą tragedię jakiej może doświadczyć rodzic. Pozornie pogodziła się ze stratą, jednak cały czas to właśnie córka zaprząta jej myśli. Na podstawie tej bohaterki możemy obserwować jak wygląda żałoba rodzica po latach, jak ważne jest, by dowiedzieć się, co tak naprawdę przytrafiło się jej dziecku. Poza tym obserwujemy też jak ta tragedia wpłynęła na jej relacje z synem i ogólnie otoczeniem.
„W życiu każdego z nas kryje się tyle sekretów, których nigdy nie będzie nam dane poznać.”
Głównym tematem tej powieści jest pytanie jak dobrze znasz ludzi, którzy otaczają cię na co dzień? Zarówno Cecilia, jak i Tess nagle poznają sekrety najbliższych, które zmieniają ich postrzeganie całego własnego życia. Dlaczego nie zauważyły nic wcześniej? I czy tajemnica, którą odkryły może sprawić, że wszystkie ich wspomnienia są kłamstwem? Czy jeden czyn decyduje o tym, czy człowiek jest zły czy dobry?
„A więc tak to właśnie wygląda. Tak się żyje z tajemnicą. Po prostu to robisz. Udajesz, że wszystko jest w porządku. Ignorujesz uporczywy, przypominający skurcz ból gdzieś w trzewiach. Jakimś cudem udaje ci się znieczulić, tak że w końcu nic nie wydaje ci się już takie straszne, ale nic nie jest też aż tak dobre.”
W powieści istotną rolę odgrywa też motyw moralności, wyrzutów sumienia i zdrady. Każdy z bohaterów w pewnym momencie postawiony zostaje przed moralnym dylematem – nie mogę Wam zdradzić jakim, więc chciałam tylko zasygnalizować, że warto przyjrzeć się bohaterom pod kątem tych zagadnień. Czy można zrobić coś złego w imię wyższego dobra? Czy dawne uczynki mogą być traktowane na równi z tym, co jest teraz?
 
Wychodzi więc na to, że „Sekret mojego męża” to opowieść o sekretach, tajemnicach i moralnych dylematach.  Uwielbiam książki autorki za to, że w bardzo przyjemny sposób, w rewelacyjnym stylu, poprzez losy bohaterów zmuszają czytelnika do głębszych refleksji. Są też świetnym studium psychologicznym postaci, które przedstawione są tak obrazowo, że czytelnik jest w stanie naprawdę mocno wczuć się w sytuację postaci. Ja jak zawsze jestem książką zachwycona, cieszę się, że przeczytałam ją ponownie. Nie ukrywam też, że ogromnie chciałabym zobaczyć jej ekranizację!
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość ponownej lektury powieści dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova!