lipca 15, 2020

Wygraj pakiet książek nowego cyklu Rachel Abbott! (rozwiązany)

Wygraj pakiet książek nowego cyklu Rachel Abbott! (rozwiązany)

W styczniu tego roku na polskim rynku wydawniczym ukazała się książka brytyjskiej beststellerowej autorki Rachel Abbott pt. "Zmuszona, by zabić", która otwiera cykl o detektyw Stephanie King. Ja miałam tę przyjemność przeczytać ją przedpremierowo, o czym opowiedziałam Wam tu - klik!
Dzisiaj za to, z okazji premiery drugiego tomu pt. "Gra w morderstwo", przychodzę do Was z konkursem, w którym wygrać można obydwie książki! Jest o co walczyć, to naprawdę świetne thrillery psychologiczne!


Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Abbott to brytyjska królowa thrillerów psychologicznych, a Wydawnictwo Filia Mroczna Strona, pod którego szyldem na polskim rynku ukazują się książki autorki, wie co zadowoli polskich czytelników - dla mnie to gwarancja dobrego thrillera! W związku z tym krótko uzasadnij dlaczego lubisz sięgać po thrillery psychologiczne.


Odpowiedzi możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej – tym lepiej!


Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem oraz pod konkursowymi postami na FB i IG. 

  1. Konkurs trwa od 15 do 20 lipca do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę jedną, która moim zdaniem będzie najciekawsza.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


21.07 aktualizacja - rozwiązanie konkursu:
I znowu Moi Książkoholicy przeszliście samych siebie! Wiele, naprawdę wiele cudownych odpowiedzi przeczytałam w ciągu ostatnich kilku dni, naprawdę żałuję, że zwycięzca może być tylko jeden, bo temat ugryźliście z wielu różnych stron, za co należą się Wam wielkie brawa!
Ostatecznie na zwycięzcę wybrałam zgłoszenie z IG od @important.books:
Człowiek jest istotą złożoną- składa się z wielu marzeń, pragnień, ideałów. To wszystko sprawia, że ludzkie zachowania są tak bardzo skomplikowane, często niezrozumiałe dla innych oraz nas samych. Zdarza się, że jedna przypadkowa sytuacja ma wpływ na resztę życia, kiedy w grę wchodzi trauma czy silne przeżycie. Thrillery psychologiczne lubię za to, że z każdą kolejną stroną historia układa mi się w jedną całość. Odkrywam dlaczego bohater zachował się tak, a nie inaczej, dlaczego dokonuje takich wyborów czy dlaczego wstrząsają nim, mogłoby się wydawać, błahostki. Kocham te emocje, które towarzyszą czytaniu thrillerów psychologicznych- od smutku, po irytację i odrazie, kończąc na wewnętrznym spokoju czy współczuciu. Ten gatunek jest, według mnie, najciekawszy i najbardziej wciągający.
Może nie jest to wyjaśnienie najkrótsze, ale  wydaje mi się bardzo trafne.
Wszystkim uczestnikom bardzo gorąco dziękuję za tak cudowne zgłoszenia i proszę - zostańcie ze mną - już jutro ruszamy z kolejnym świetnym konkursem z ciekawym pakietem książek z gatunku thriller psychologiczny do wygrania!

lipca 14, 2020

"Lot 202" Remigiusz Mróz

"Lot 202" Remigiusz Mróz

Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Lot 202
Data premiery: 20.05.2020
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 512
Gatunek: kryminał / thriller

Ci, którzy obserwują ten blog trochę dłużej, wiedzą, że czytam i lubię książki Remigiusza Mroza. Traktuję je całkiem rozrywkowo, wiem że u tego autora zawsze znajdę pędzącą, wciągającą akcję, która prędzej czy później mnie pochłonie, jak i całkiem poprawny, bardzo dobrze mi już znany styl, dzięki czemu książki czyta się szybko i płynnie.
Remigiusz Mróz ma na swoim koncie już naprawdę dużo książek, chyba w okolicy czterdziestu - straciłam już rachubę 😊 Tę książkę autor napisał już dosyć dawno temu, z tego co przyznaje w posłowiu, było to w 2013 roku. Książka jednak swoje w szufladzie przeleżała, cykl o Forście ją trochę wygryzł. Dopiero teraz autor wziął się za korektę i poprawki i w końcu oddał ją w ręce czytelnika. Książka jest powiązana z cyklem „W kręgu władzy” przez jedną z głównych postaci – Patryka Hauera, który aktualnie w mrozowym uniwersum jest premierem Polski. Spokojnie jednak można ją czytać bez znajomości którejkolwiek książki autorka, wszystko co czytelnik musi o bohaterach wiedzieć, zostało tu powiedziane.

Akcja powieści zaczyna się o 4:55 rano w Opolu. Agnieszka Oliwa, podkomisarz opolskiej policji zostaje wezwana na miejsce brutalnej zbrodni – co dziwne, wszystko wskazuje na wymyślne samobójstwo. Agnieszka, Marek – jej przełożony i Cyryl – technik kryminalistyki podczas przeszukiwania mieszkania znajdują list od mordercy. Zapowiada on, że premier kraju będzie następny. Śledczy natychmiastowo stawiają ministerstwo na nogi, jednak jest już za późno – premier właśnie wszedł na pokład samolotu PA202 lecącego do Toronto, który właśnie oderwał się z płyty lotniska… Jakie powiązania ma zamordowany w Opolu chłopak z premierem kraju? Jak te sprawy są połączone? Czy naprawdę na pokładzie samolotu są terroryści? Jakie mają plany i jaką rolę w nich odgrywa Hauer?

Książka podzielona jest na trzy rozdziały i epilog. Każdy z nich podzielony jest na krótkie scenki dziejące się naprzemiennie w Opolu i samolocie. Każdy z tych podrozdziałów ma wyznaczoną godzinę, miejsce wydarzeń i oczywiście bohaterów. Czasami też akcja przenosi się do Warszawy, do sztabu kryzysowego. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, głównie interesuje się losami Agnieszki i Patryka. Styl, jak już wspomniałam na wstępie, jest spójny i płynny, przez co książkę czyta się łatwo. Za niemożność jej odłożenia odpowiada już sama akcja i częste twisty w fabule.

Akcja powieści podzielona jest na dwa miejsca, a co za tym idzie, przeprowadza nas przez dwie sprawy, które gdzieś tam się ze sobą łączą. Właśnie chciałam napisać, że ta dotycząca ataku w samolocie wzbudzała moją większą ciekawość, jednak gdy zaczęłam o tym myśleć, to okazuje się, że nie, nie mogę tak powiedzieć. Obydwie sprawy ciekawiły mnie na równym poziomie – były całkiem inne, ale tak samo interesujące. W Opolu mamy psychopatycznego, niesamowicie inteligentnego mordercę, który miesza szyki Agnieszce i Markowi. W samolocie mamy 300 osób i porywaczy, którzy grożą wysadzeniem samolotu. Tu więcej się dzieje, emocje są trochę większe – w końcu o życie walczy aż 300 osób, jednak i kilka sytuacji jest ciut mniej prawdopodobnych, więc ogólnie poziom obydwu spraw się wyrównuje.
„Zmienił rzeczywistość, bo nic od tej pory nie będzie takie samo.”
Bardzo podobało mi się, że autor w jedną z tych spraw zaangażował znanego nam już Patryka Hauera i cały jego rząd, wraz z małżonką – prezydentem na czele. Bohater, wytrawny gracz sceny politycznej, ulubieniec większości pasażerów został teraz postawiony w niecodziennej sytuacji, gdzie to właśnie jego życie w samolocie jest z zewnątrz cenione najmocniej, a z drugiej strony to właśnie na niego liczą pasażerowie, że rozwiąże sytuacje. To na nim spoczywa obowiązek zmiany losu 300 osób. Czy uda mi się sprostać temu wręcz niewykonalnego zadaniu? W tej sprawie mamy też grono ciekawych postaci, jak waleczny pilot samolotu, czy szef ochrony premiera.

W Opolu z kolei tonu całej sprawie nadają przemyślane działania mordercy. Cały czas jest krok przed policją. Co on ma wspólnego z porwaniem samolotu? I jak to możliwe, że dotąd nie popełnił błędu? Na ringu z nim stają śledczy Agnieszka i Marek, ciekawy duet – ona cały czas z papierosem w ustach, on… nie mogę zdradzić 😉 Tutaj z kolei mocno polubiłam Cyryla, kryminalistyka, który pomaga duetowi w tropieniu mordercy. Intrygującą postacią jest też pani prokurator, która pojawia się w sumie tylko na początku książki.

Jak zawsze u Mroza, autor tak i tutaj porusza aktualne tematy. Oczywiście całość kręci się wokół terroryzmu, jego natury, formowania psychiki fanatyków i oddziaływania na ludzki strach. Taka sytuacja wymusza jednak u jej ofiar odwagę, spryt i walkę o własne życie. Czytelnik obserwuje jak człowiek podstawiony pod ścianą dalej walczy w imię wyższego dobra. Główna część fabuły opiera się niejako na dylemacie wagonika – kto ma zginąć? Czy 300 ludzi w samolocie czy ci, którzy będą przebywać w potencjalnym celu terrorystów? Które życie jest cenniejsze? Kto ma żyć a kto umrzeć i kto tak naprawdę może o tym zdecydować? Myślę, że to całkiem ciekawe zagadnienie.
„Wszyscy umierają dwukrotnie. Raz, kiedy odchodzą z tego świata, i drugi, kiedy zostają zapomniani.”
Książkę czytało mi się dobrze, może nie wciągnęła mnie od samej pierwszej strony, ale gdzieś tak w połowie już zaciekawiła mnie na tyle, że ciężko było ją odłożyć. Mróz jak zawsze zaskakuje i zwodzi czytelnika, podczas czytania jak zawsze miałam kilka momentów, kiedy miałam ochotę wrzasnąć ze zdziwienia ‘cooo?!’ jak i takich, że zachowanie bohaterów wyglądało na specjalnie naiwne na potrzeby rozwoju dalszej akcji. Ale Mróz już nas do tego dawno przyzwyczaił, najważniejsze jest to, że książka mocno wciąga, akcja jest ciekawa i zaskakująca. Jak zawsze bawiłam się dobrze!

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia!


Książka dostępna jest też w abonamencie 

lipca 13, 2020

Wygraj "Teściową"! (rozwiązany)

Wygraj "Teściową"! (rozwiązany)

Niecałe trzy tygodnie temu swoją premierę miała najnowsza powieść australijskiej pisarki Sally Hepworth, której twórczość poleca sama Liane Moriarty, autorka "Wielkich kłamstewek". "Teściowa", bo o tej książce mowa, to lekki thriller rodzinny, z dobrą zagadką w tle, poruszający całe spectrum tematów dotyczących relacji rodzinnych. Mnie książka przypadła do gustu, niedawno opublikowałam jej recenzję, którą znajdziecie tu - klik!
Dzisiaj za to, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Prószyński i S-ka, przychodzę do Was z konkursem, w którym do wygrania jest aż pięć egzemplarzy tej powieści!


Diane i Lucy - teściowa i synowa, bohaterki książki, od samego początku znajomości tworzą mocno skomplikowaną relację, która chyba nie zadowala żadnej ze stron. Diane mocno się separuje, Lucy z kolei liczyła, że teściowa zastąpi jej przedwcześnie zmarłą matkę... W związku z tym często między paniami dochodzi do spięć, im znajomość jest dłuższa, tym poważniejszych.


Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Wyjaśnij krótko dlaczego twoim zdaniem ze wszystkich relacji rodzinnych to właśnie ta na linii teściowa - synowa jest najczęściej tą najmocniej skomplikowaną, przeważnie bardzo konfliktową.


Odpowiedzi możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem oraz pod konkursowymi postami na FB i IG. 

  1. Konkurs trwa od 13 do 18 lipca do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę pięć, które moim zdaniem będą najciekawsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


19.07 aktualizacja - rozwiązanie konkursu:
Wychodzi na to, że chyba tak naprawdę, większość z Was nie lubi swoich teściowych... ;) Wielkie dzięki za zgłoszenia, jak zawsze jestem zaskoczona ich ilością! Muszę tylko przyznać, że ta relacja wzbudza w Was tak wielkie emocje, że ciężko krótko ją opisać... ;) Ale było wesoło, było na poważnie, było nawet trochę agresywnie i były też rymy! Sporo jak na jeden konkurs, prawda? ;)
A tak prezentują się wygrane zgłoszenia:

Blog:
Kamillla
Relacja na linii teściowa- synowa to relacja honorowa.Są to takie role społeczne, że traktuje się je jak zło konieczne.Obie panie pragną mieć na wyłączność mężczyznę ukochanego, którego traktują jak syna bożego.Gdy żona wchodzi w poczet męża rodziny,oznacza to początek spiny.Każda myśli, że ma racjęi chce pokazać swoją dominację.Żona jest zazdrosna o relacje męża z matką,matka syna o jego relację z żoną, a atak na siebie nawzajem wcale nie powinien być ich na to obroną.Oczywiście facetowi nie przeszkadza ta konfliktowa o niego sytuacja, czuje się kochany, doceniany i mile w ego połechtany.Lecz drogie panie po co te o chłopa waśnie,jak czas wspólnie rodzinnie można spędzać właśnie.Teściowa i synowa nie powinny się tylko tolerować, ale przede wszystkim się wzajemnie szanować.Bo współpraca w rodzinie jest najważniejsza, a atmosfera z dnia na dzień powinna być coraz cieplejsza.Synowa powinna być największym powiernikiem teściowej i vice versai wcale to nie wymysł boomerstwa.Przecież synem/mężem można się podzielić i przy okazji go trochę onieśmielić.Niech twardo stąpa po ziemi, a nie buja w obłokach, a na zawołanie matki i żony niech biegnie w podskokach.Niech chłop się stara o względy wasze, a jak będzie to czas pokaże.
IG: 
@z_glowawksiazkach
Ponieważ dwie kobiety chcą jak najlepiej dla jednego mężczyzny 🙈 myślę, że te konflikty, o których często się słyszy wynikają z tego, że teściowa i synowa nie potrafią zrozumieć, że pełnią dwie różne role w życiu syna/męża. Boją się, że ta druga może zająć ich miejsce. Uważam, że bardzo ważna jest tutaj postawa mężczyzny, bo to właśnie on powinien wyraźnie rozgraniczać rolę obu kobiet😉
@zuzanna_czyta
Uważam, że problem pojawia się właśnie między teściową, a synową, ponieważ mama zawsze chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Bardzo boi się, że go utraci i pójdzie w zapomnienie, gdy ukochany syn zacznie zakładać własną rodzinę. Naturalnie, że cieszy się z życia syna, ale niepokoi faktem, że nie będzie mu dość dobrze z inną kobietą. Wcześniej to właśnie matka troszczyła się o własne dziecko. Synowa natomiast może czuć presję, że nie poradzi sobie z wymaganiami teściowej, przez co właśnie tworzą się moim zdaniem bardzo często zbędne konflikty. Pamiętajcie, najważniejsza jest rozmowa. Nie bójcie się teściowej, nie zje was ( raczej 🤭).


FB: 
@Beata Anna Kuśmierz 
Konflikt na linii teściowa-synowa szczerze powiedziawszy jest mi tylko znany z opisów innych albo z książek. Jestem synową i mam teściową i po mimo,że mój mąż jest jedynakiem nigdy czegoś takiego jak konflikt z teściową nie doświadczyłam. Jeszcze przed ślubem do teściów zwracałam się mamo i tato. Myślę,że żadnego konfliktu między mną a teściową nie ma ponieważ teściowa wychowała swojego syna a mojego męża na samodzielnego, niezależnego człowieka i nigdy nam się w nic kompletnie nie wtrącała i nie wtrąca. Im teściowa więcej wtrąca się do życia młodych tym większy konflikt. Myślę, że największa przyczyną konfliktów na linii teściowa-synowa jest to kiedy matka wychowa syna na zależnego od niej samej a syn nie potrafi żyć bez matki nawet wtedy gdy jest już mężem i porównuje żonę z matką i wówczas zamiast żona być najważniejszą kobietą w życiu męża to jest nią ciągle matka. Owszem matka jest najważniejsza w życiu każdego dziecka ale przychodzi taki moment,że dziecko dorasta zakłada swoją rodzinę i żyje własnym życiem i jest niezależne od rodziców. 

@Danuta Chodkowska
 Mam dwie synowe - każda inna, obie bardzo lubię i wydaje mi się, że z wzajemnością. Traktuję je jak koleżanki i z szacunkiem. Świetnie się czuję w ich towarzystwie.Moja teściowa traktuje mnie jak córkę, ale nie jest w stanie mnie zrozumieć, a chciałaby żebym była taka jak w jej wyobrażeniu powinnam być.Czemu relacje teściowa - synowa są trudne? Są trudne zawsze wtedy, gdy choć jedna ze stron nie akceptuje odrębności drugiej i dąży do przerobienia jej na swoją modłę. 

Serdecznie gratuluję zwycięzcom!
Wszystkim pozostałym uczestnikom serdecznie dziękuję za zaangażowanie i proszę nie zniechęcajcie się - zapewniam, że u mnie znajdziecie wiele kolejnych szans na wygranie równie fajnych książek! 

lipca 12, 2020

"Strach, który powraca" Magda Stachula

"Strach, który powraca" Magda Stachula


Autor: Magda Stachula
Tytuł: Strach, który powraca
Cykl: Anita Rozwada, tom 2
Data premiery: 01.07.2020
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 364
Gatunek: thriller psychologiczny

Magda Stachula debiutowała na polskim rynku w sierpniu 2016 roku thrillerem pt. „Idealna”, który został bardzo entuzjastycznie przyjęty przez czytelników. Od tej pory ukazały się jeszcze trzy książki autorki, jednak czytelnicy nadal powracali do historii Anity i Adama z „Idealnej” namawiając autorkę na kontynuację. W końcu Stachula uległa namowom i wręczyłam nam „Strach, który powraca”, kontynuację przygód tej pary.
Ja z książkami autorki zetknęłam się ponad dwa lata temu – przeczytałam trzy z czterech dostępnych i byłam bardzo zadowolona – autorka trzymała poziom, każda jej książka jest tak wciągająca, że ciężko je odłożyć, nawet jedna z nich zwalczyła mój kryzys czytelniczy. Niestety teraz dokładnie już „Idealnej” nie pamiętam, mam o niej tylko bardzo ogóle pojęcie, najmocniej zapamiętałam kolejkę praską i to, że pomysł uznałam za całkiem oryginalny. Z fabuły naprawdę prawie nic, co trochę denerwowało mnie przy lekturze „Strachu…” – książkę spokojnie da się czytać bez znajomości „Idealnej”, może to nawet byłoby lepsze, bo ja, mimo złej pamięci, miałam wrażenie powtarzalności… Ale od początku.

Od wydarzeń z „Idealnej” minęły już cztery lata. Anita urodziła córeczkę – Amelkę, razem z Adamem przeprowadzili się do domku na obrzeżach Krakowa i pozornie wiodą całkiem idealne życie. Anita zajmuje się dzieckiem, Adam pracuje w korporacji dbając o zabezpieczenie finansowe rodziny. Jednak nic z pozoru nie jest takie jak w rzeczywistości – małżeństwo znowu przechodzi kryzys, w ogóle ze sobą nie rozmawiają, głównie tylko się kłócą o to, że Adam jest zmęczony, a Anita potrzebuje pomocy przy małej… Kobieta jest mocno sfrustrowana, ostatnio znowu zaczęła czuć się obserwowana, boi się, że jej prześladowczyni powróciła, co mocno miesza jej w głowie. Adam też ma dosyć, znowu wplątuje się w romans, mimo że obiecał Anicie, że już więcej tego nie zrobi…  Czy historia lubi się powtarzać? Czy Anicie grozi niebezpieczeństwo? Czy Marta wróciła? Kim jest Niezapominajka, która podsyła Anicie dziwne wiadomości na Instagramie?
„Wszyscy chronią prywatność, barykadując się przed światem zewnętrznym, a jednocześnie spowiadają się z każdej minuty życia w social mediach.”
Książka składa się z prologu, wielu krótkich nienumerowanych rozdziałów i epilogu. Rozdziały podzielone są na cztery postacie: Anitę, Adama, Eryka i Niezapominajkę. Wszyscy oni wypowiadają się w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego, przedstawiają wydarzenia z własnego punktu widzenia okraszając wszystko od razu własnymi emocjami. Jeśli chodzi o styl, to właśnie mam mały problem – zdania momentami wydawały mi się za długie – tam gdzie powinna być kropka, może tak w 1/5 przypadków, był przecinek. Nie pamiętam czy tak było w poprzednich książkach autorki, być może tak, więc dopuszczam możliwość, że to moje wymagania co do składni się zmieniły. Niemniej jednak trochę psuło mi to płynność lektury.

Co do bohaterów, to również mam mieszane odczucia. Pamiętam, że nigdy postacie Stachuli nie były kryształowo czyste, zawsze miały jakieś skazy i to jest w porządku. Jednak człowiek powinien uczyć się na własnych błędach, prawda? A tu mam wrażenie, że bohaterowie odgrywają dokładnie to samo co w „Idealnej” – Anita coraz mocniej odchodzi od zmysłów, Adam swoje problemy wyładowuje przez kolejny romans. Jak wspomniałam, nie pamiętam dokładnie debiutu autorki, ale mam wrażenie, że tamte odczucia były oryginalne i dobrze zbudowane, tu im dalej zagłębiałam się w lekturę, tym mniej prawdopodobne mi się wydawały.
„Jak ująć to wszystko w słowa, te myśli, które przelewają się nieustannie w mojej głowie? Nie potrafię nad nimi zapanować. A może nie chcę?”
Może jednak nie powinnam patrzeć na „Strach…” przez pryzmat „idealnej”? Ciężko to zrobić, bo autorka nieraz sama w książce nawiązuje do tamtych wydarzeń, jednak może warto spróbować.
W kreacji Anity podobało mi się to, jak przedstawiona jest jako zmęczona matka – całe dnie spędza na samotnym opiekowaniu się małą córką, która w wieku 3 lat zostaje posłana do przedszkola, więc i moment jest bardzo emocjonujący. Jak sam Chmielarz zauważył, przedstawienie uczuć kobiety w takiej sytuacji, gdy nie ma nawet chwili dla samej siebie, jest wartościowe, tym bardziej, że zderzone jest z niezrozumieniem Adama – on na sprawę patrzy całkiem inaczej, w ogóle nie wie ile wysiłku kosztuje opieka nad dzieckiem. Ten motyw muszę zaliczyć zdecydowanie na plus.

Dobrym zabiegiem jest też wprowadzenie narracji z punktu widzenia Niezapominajki – przez większą część lektury czytelnik nie wie kim jest ta kobieta, co budzi lekki niepokój i ciekawość. Czy ją znamy? Która to kobieta przewijająca się w życiu Rozwadów? A może nikt znajomy? Może to obca obserwująca z ukrycia? To ciekawe przedstawienie skrzywionego umysłu.
„Ona nie zasługuje na to, co ma, i ja jej to odbiorę, bo nie pragnę niczego bardziej niż ukraść jej życie.”
Nie do końca jednak rozumiem sens wplątywania w akcję Eryka, praskiego malarza, znanego z „idealnej”. Rozumiem względu sentymentalne, jednak jego postać nic do fabuły nie wnosi.

Co do samej akcji powieści, to jakoś zabrakło mi tu klimatu duszności. Niby coś się działo, ale jakoś nie na tyle, bym nie mogła się od lektury oderwać. Ciekawiła mnie Niezapominajka, ale przeszkadzała powtarzalność, a końcowe wydarzenia już w ogóle nie zgrywały mi się z początkiem, wydawały się wymyślone na siłę – to co działo się na końcu, nie miało w ogóle związku z początkiem. Oczywiście były momenty, które mnie zainteresowały, jednak to była raczej sinusoida niż stała jak to miałam przy poprzednich książkach autorki.
„Podróżowałam w wyobraźni, ale czym ona się różni od rzeczywistości? I tu, i tu wszystko trwa chwilę. Wrażenie, smak, zapach, dotyk mijają bezpowrotnie, jakie więc ma znaczenie dla wspomnień, czy naprawdę coś przeżyliśmy, czy działo się to jedynie w naszej głowie?”
Ogólnie mam problem z oceną. Zastanawiam się czy po prostu nie postawiłam książce za dużych oczekiwań, pewna że po trzech książkach autorki, które naprawdę mnie wciągnęły, ta też musi być dokładnie tak zajmująca. Może też w międzyczasie zmieniły się moje wymogi co do tego typu książek, może trochę wyidealizowałam te wcześniejsze trzy, kto wie. W każdym razie tu liczyłam na naprawdę dobry thriller, który będę mogła ocenić 8/10, który przeczytam w jeden dzień. Niestety tak się nie stało, książka niespecjalnie mnie wciągnęła, nie miałam wrażenia spójności, a styl momentami przeszkadzał. Jasne, książka ma swoje plusy, nie jest zła, jednak by powiedzieć, że była według mnie dobra, trochę jej brakuje. Straszna szkoda, ale nie tracę nadziei, że może to tylko potknięcie i przy kolejnym tytule znowu dostanę mocno absorbującą, duszną historię…

Moja ocena: 6,5/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova!

lipca 11, 2020

Wygraj "Zapłacz dla mnie" z autografem autora! Konkurs kulinarny (rozwiązany)

Wygraj "Zapłacz dla mnie" z autografem autora! Konkurs kulinarny (rozwiązany)

Dzisiaj mam przyjemność zaproponować Wam coś co łączy obydwie moje pasje - czytanie i gotowanie! Chcecie przeczytać ciekawy i wciągający polski kryminał? I to z autografem autora? Zapraszam zatem na konkurs kulinarny!

"Zapłacz dla mnie" Borlika swoją premierę miało 2 czerwca, kilka dni później ukazała się moja recenzja, którą możecie przeczytać tu - klik! W tej książce autor nie tylko wplata w treść swoją pasję do gotowania, ale również z tyłu książki zamieścił przepis na jedną z potraw, którymi bohaterowie się raczą w powieści. Trochę to trwało zanim udało mi się w końcu samej przepis przetestować, ale w końcu się udało! Wczoraj ugotowałam staropolski gulasz Wilkowicza według przepisu Piotra Borlika :) Jest smaczny i pożywny, świetny z dodatkiem ogórka kiszonego i chleba! Teraz zachęcam i Was do wypróbowania tego przepisu!


Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Ugotuj staropolski gulasz Wilkowicza według zamieszczonego poniżej przepisu. Zrób mu zdjęcie i zamieść je w tym poście w komentarzu. 


Wygrywają 3 osoby, które zamieszczą najładniejsze zdjęcia. 

  1. Konkurs trwa tydzień – od 11 do 18 lipca do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych zdjęć wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najładniejsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Biorąc udział w konkursie uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam do polubienia profilu autora na IG (klik!) i FB (klik!), wydawnictwa na IG (klik!) i FB (klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!

19.07 aktualizacja - rozwiązanie konkursu
I tym razem mnie nie zawiedliście - ogromnie się cieszę, że znalazły się osoby gotowe podjąć wyzwanie! Mam nadzieję, że gulasz Wam smakował! Będzie mi ogromnie miło jeśli dacie znać czy podpasowały Wam takie staropolskie smaki i z jakimi dodatkami go jadłyście - może wymyśliłyście coś innego niż ogórek lub białe wino? ;)

Konkurs nie byłby jednak konkursem, gdyby nie trzeba było wyłonić obiecanych trzech zwycięzców - a więc wygrywają:
Marzena Wcisło
Kamilla
Justyna Wcisło
Gratuluję!

Pozostałym uczestnikom serdecznie dziękuję za udział, a wszystkich Was zapraszam do wzięcia udziału w moich pozostałych konkursach - bądźcie też czujni, bo szykuję już dla Was kolejne aktywności!

lipca 10, 2020

"Teściowa" Sally Hepworth

"Teściowa" Sally Hepworth

Autor: Sally Hepworth
Tytuł: Teściowa
Tłumaczenie: Agnieszka Barbara Ciepłowska
Data premiery: 23.06.2020
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 392
Gatunek: thriller psychologiczny / domestic noir

Sally Hepworth to jedna z najbardziej lubianych australijskich autorek literatury kobiecej pełnej sekretów i rodzinnych tajemnic. Do tej pory pisarka na swoim koncie ma już pięć powieści, z czego trzy ukazały się w Polsce. Tłumaczone są na około piętnaście języków, a porównuje się je do prozy Liane Moriarty. Sama Liane mocno poleca jej książki.

Fabuła „Teściowej” rozpoczyna się w chwili, gdy małżeństwo Lucy i Ollie dowiadują się o śmierci Diane, matki Ollie. Sprawą zajmuje się policja – pozornie wszystko wygląda na samobójstwo, jednak detektywi mają pewne wątpliwości, za dużo szczegółów do siebie nie pasuje… Co naprawdę stało się z Diane? Czy cierpiała na tak dużą depresję po stracie męża, że faktycznie się zabiła? A może ktoś jej pomógł? Wygląda na to, że każdy z jej najbliższych miał motyw…

Książka składa się z 64 krótkich rozdziałów rozdzielonych na dwie postacie: Lucy i Diane. Akcja powieści dzieli się na przeszłość i teraźniejszość. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, narratorkami są Lucy i Diane. Styl powieści jest przyjemny, czyta się ją lekko i płynnie.
„Przy tamtej okazji coś zrozumiałam. Są ludzie, którzy rzucają się innym na ratunek, i są tacy, co zrobią wszystko, by ocalić siebie.”
Książka określana jest jako lekki thriller rodzinny. Według mnie to coś pomiędzy literaturą obyczajową i thrillerem psychologicznym – dokładnie tak jak u Moriarty. Autorkę zajmują rodzinne relacje i zależności, tajemnice, krzywdy i sekrety, które tkwią w pozornie normalnej rodzinie.

Tutaj główny konflikt mamy na linii Diane (teściowa) – Lucy (synowa). Ta pierwsza na pierwszy rzut oka nie jest specjalnie otwartym człowiekiem, jej podejście do rodziny jest chłodne i dziwne. Diane, mimo iż razem z mężem dorobili się naprawdę wielkich pieniędzy, kategorycznie nie chce się nimi dzielić z dziećmi – odmawia pożyczek, twierdzi, że ważne, by w dorosłym życiu radzili sobie sami, a jej pieniądze tylko by im zaszkodziły. Uważa, że wszystko wie najlepiej, jej chłodne, bezuczuciowe podejście cały czas szokuje. Jest bardzo oszczędna w słowach i patrzy na wszystko mocno krytycznym okiem.
Lucy z kolei jest jej przeciwieństwem – młodo straciła własną matkę, więc to właśnie w teściowej miała nadzieję znaleźć to matczyne zastępstwo. Diane jest jednak innej myśli, ale Lucy się nie poddaje, cały czas próbuje, co chwila wyciąga do teściowej dłoń. Jak długo można próbować? Czy w końcu miarka się przebrała?

W książce fajne jest to, że wraz z biegiem lektury poznajemy historię życia Diane, odkrywamy jej traumy, stare sekrety, które tłumaczą osobę, którą teraz jest. Poznajemy jej myśli i motywacje, odkrywamy jej ludzką stronę. Bardzo lubię gdy historia przedstawiona jest w taki sposób, a dobre rysy psychologiczne postaci grają tu pierwsze skrzypce.
„Uświadamiam sobie, że tylko teściowa z synową mogą toczyć regularną wojnę, nawet nie podnosząc głosu. Co zabawne, gdyby otaczała nas wtedy grupa mężczyzn, żaden nie zorientowałby się, że cokolwiek zaszło. Słyszeliby tylko uprzejmą wymianę zdań.”
Jako że określiłam książkę jako lekki thriller, to trzeba tu wspomnieć o napięciu, jakie książka wywołuje u czytelnika. Dostajemy tu zagadkę śmierci, kilka podejrzanych szczegółów, które sugerują raczej zabójstwo niż samobójstwo. Przez całą historię te napięcie, ciekawość rozwiązania zagadki lekko podszczypuje czytelnika, i mimo że jest gdzieś w tle, nie daje o sobie zapomnieć. Według mnie intryga, jak na ten gatunek, została bardzo ciekawie rozpisana.

Tematy jakie książka porusza są bardzo aktualne, ale też uniwersalne. Sporo mamy tu o relacjach rodzinnych, o różnym postrzeganiu ze względu na płeć tych samych sytuacji, o pragnieniu powiększenia rodziny, trudach, zdradach i zwyczajnych, ludzkich codziennych problemach. Mowa jest tu również o śmierci w rodzinie, żałobie i radzeniu sobie w trudnych chwilach.
„ – Jak to jest, że między teściową a synową muszą wiecznie być jakieś niesnaski, a między teściem i zięciem zawsze spokój? (…)- Mężczyzną nie zależy równie mocno, jak kobietom.”
Najbardziej prawidłowym podsumowanie książki będzie powiedzenie ‘nie oceniaj książki po okładce’. I tu dokładnie taki przykład dostajemy. Diane to postać skomplikowana, która niesie w sobie traumy, których nikt z jej najbliższych nie byłby się w stanie domyśleć. Dopiero gdy kobieta lekko się otwiera, pokazuje całkiem inne, logicznie uzasadnione wnętrze. To kobieta skrzywdzona, która nigdy do końca nie poradziła sobie z własnymi przeżyciami, nie całkiem też dostosowała się do norm życia społecznego, jednak robi co może, by ochronić przed złem jakie ją spotkało najbliższych.
Książka jest ciekawa, wciąga i dobrze się czyta. Jestem z lektury zadowolona i na pewno w przyszłości chciałabym jeszcze coś pióra tej autorki przeczytać.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

lipca 09, 2020

Legimi - co to, jak działa i dlaczego warto!

Legimi - co to, jak działa i dlaczego warto!

W kręgach czytelniczych od lat krąży pytanie "wolisz książki papierowe czy elektroniczne?". Ja sama przez bardzo długi czas odpowiadałam, że to pierwsze. W końcu jednak dobrze ponad dwa lata temu postanowiłam dać szansę Legimi - aplikacji, która w ramach abonamentu daje dostęp do ogromnej puli ebooków. I wtedy wszystko się zmieniło - teraz dzielę swoje życie na czasy przed Legimi i te z :) O tej historii pisałam jakiś czas temu krótki post na swoich profilach społecznościowych (ig - klik!, fb - klik!), dzisiaj z kolei chciałam Wam przybliżyć czym w ogóle jest Legimi, jak działa, co oferuje i jakie są moje odczucia przy korzystaniu z ich aplikacji.
To co, gotowi zapoznać się z Legimi? :)


Legimi - informacje ogólne
Pomysł na tę aplikację powstał w 2007 roku - 2 lata później firma znalazła inwestorów i została zarejestrowana. Jest to największa i najstarsza firma oferująca tego typu usługi w Polsce - za miesięczną opłatę daje dostęp do ebooków i audiobooków, które zostały udostępnione w aplikacji. Użytkownik może książkę przeczytać/przesłuchać, ale nie dostaje jej na własność. Na ten moment w bazie Legimi znajduje się ponad 60 tysięcy tytułów. Baza książek jest bardzo zróżnicowana, znajdziemy tak zarówno starsze pozycje, jak i czasami nawet i książki udostępnione przedpremierowo. Są lektury, klasyki i gatunki rozrywkowe. Do wyboru, do koloru. Firma nieustannie się rozwija, poszerza swoją ofertę w wielu różnych kierunkach.


Dlaczego warto korzystać z Legimi?

  • WYGODNIEJ
60 tysięcy książek na wyciągnięcie ręki! Nie musisz wychodzić z domu, nie musisz czekać w kolejkach w bibliotece do interesujących cię tytułów, nie musisz wypatrywać kuriera z przesyłką. Po prostu wyszukujesz tytuł, które cię interesuje, dodajesz go na swoją wirtualną półkę i gotowe! Możesz czytać! Nie będę tu już wspominać o komforcie czytania jaką daje czytnik - porównując wygodę czytania na czytniku, a książki papierowej, pod tym względem zdecydowanie wygrywa ten pierwszy! Więcej o zaletach czytnika pisałam tu - klik!


  • EKONOMICZNIEJ
Nawet przy intensywnym korzystaniu z dobrze zaopatrzonej biblioteki zakupy książkowe to nałóg każdego książkoholika. Ja jeszcze przed moją erą z Legimi takie zakupy robiłam przynajmniej raz na dwa-trzy miesiące. Zamawiałam zawsze około 10 książek, a przyjmując optymistycznie średnią cenę powiedzmy 25zł za książkę rocznie wydawałam od 1000zł do 1500zł. Jasne, teraz też kupuję, ale dużo mniej. Od kiedy korzystam z Legimi, fizycznie kupuję tylko te książki, które muszę mieć na półce - te ważne, ładnie wydane, te do których wiem, że będę kiedyś wracać. Przeważnie takie zakupy robię raz, może dwa razy w roku. Najwyższy abonament w Legimi na ebooki i audiobooki bez umowy i bez limitów wynosi 44,99zł, czyli rocznie 540zł. Ja płacę 32,99zł - same ebooki w umowie na 12 miesięcy, więc rocznie wychodzi 396zł. Widzicie tą oszczędność, prawda?


  • EKOLOGICZNIEJ
Co tu dużo mówić - dobrze wiemy, jak w aktualnych czasach ważne jest dbanie o zasoby naturalne Ziemi i całe środowisko. Czytając książkę elektroniczną nie przyczyniasz się do wycinki lasów, nie dokładasz się do strat w energii potrzebnych do wyprodukowania książki i nie przykładasz ręki do produkowania śmieci jak plastik czy papier, w których książka do ciebie przychodzi. Czytniki przeważnie są bardzo ekonomiczne w zarządzaniu energią, ja swój przy korzystaniu tylko i wyłącznie z tej formy czytania ładuję przeważnie raz na tydzień. Ekspertem nie jestem, ale logicznie wychodzi na to, że to właśnie książki elektroniczne są bardzo eko- friendly.



Oferta Legimi

  • ABONAMENT
Oferta abonamentowa w Legimi dostosowana jest do czytelnika. Dostępne jest 5 opcji: miesięczny dostęp do 300 stron, do 1 000 stron, 1 500 stron, bez limitów na ebooki oraz bez limitów na ebooki i audiobooki. Najtańszy abonament wynosi 6,99zł miesięcznie, najdroższy 44,99zł. Użytkownicy czytnika firmy Kindle mają trochę gorzej - w abonamencie na ebooki miesięcznie mogą przeczytać 7, a na ebooki i audiobooki 10 książek. Każdy z tych abonamentów zapewnia jeszcze dodatkowe korzyści jak np. punkty w Klubie Mola Książkowego, darmową dostawę książek papierowych czy możliwość dodania własnego ebooka do swojej aplikacji. Jak wspomniałam wcześniej, ja wykupiłam sobie abonament na 12 miesięcy na ebooki i płacę miesięcznie 32,99zł, czyli równowartość jednej, jednej i trochę książki, a dostęp mam do całej bazy ebooków dostępnych w aplikacji.


  • CZYTNIK
Aplikację Legimi można pobrać na każde urządzenie - komputer, tablet, telefon. Najwygodniej jednak czyta się na czytniku, który jest do tego celu stworzony. I tak tutaj też Legimi wychodzi swoim użytkownikom naprzeciw i oferuje czytnik razem z abonamentem na raty. Oczywiście tu też dostajemy kilka opcji płatności i na ten moment dwa modele czytnika do wyboru. To świetna opcja dla tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na jednorazowy wydatek, by zakupić czytnik - ja byłam właśnie w takiej sytuacji, więc zdecydowałam się na abonament na 24 miesiące z czytnikiem firmy Inkbook z 1zł, abonament w wysokości 64,99zł (aktualna cena 59,99zł) miesięcznie. Tym sposobem niewielkim kosztem zyskałam porządne, wygodne urządzenie i dostęp do całej bazy książek Legimi.



  • KSIĄŻKI PAPIEROWE
Od niedawna w ofercie Legimi ma również książki papierowe. Ceny może normalnie nie są najniższe, jednak już po kilku miesiącach płacenia abonamentu się automatycznie obniżają za sprawą punktów, które zbierają ci się w Klubie Mola Książkowego. Ja z tej opcji jeszcze nie korzystałam, a że z Legimi jestem już prawie 3 lata, to mam maksymalną zniżkę 50% pełnej ceny. Szczerze, nie wiem czy gdzieś znajdę coś taniej, do tego jeszcze przy moim abonamencie mam darmową dostawę, więc to już całkiem przeważa szalę na korzyść Legimi. Oferta może jeszcze nie jest bardzo szeroka, jednak baza książek papierowych cały czas się powiększa i to nawet jeśli chodzi o te wydawnictwa, które ebooków nie oferują. Na pewno, gdy będę kiedyś robiła zakupy książkowe, to będę pamiętać o tej opcji.


  • DODATKOWE ATRAKCJE
Legimi działa też we współpracy z bibliotekami, które wykupują dostęp dla swoich użytkowników - w bibliotece można dostać kod za darmo na bodajże miesięczny dostęp do ebooków, a pula tytułów niewiele odbiega od tego w zwyczajnym abonamencie.
Oczywiście Legimi oferuje też bezpłatne 7 dni na początek (z tym linkiem - klik! dostaniecie aż 30 dni!), więc aplikację można wypróbować przed podjęciem jako tako wiążących decyzji.

Warto też wspomnieć, że Legimi ma też swój kanał na youtube i dba o dostęp swojego użytkownika do nowinek książkowych. Na youtube filmy okazują się jako cykl Magazyn Prolog, gdzie średnio co tydzień można znaleźć nowe rozmowy z autorami. Często też dostajemy relację z największych polskich targów książki. Każdy z użytkowników aplikacji dostaje też przynajmniej raz w tygodniu newsletter opisujący co nowego w tym czasie pojawiło się na Legimi.


Aplikacja Legimi
Oferta ofertą, jednak ważne jest też to, jak aplikacja działa. W sytuacji kiedy korzystanie z niej miałoby nas irytować, żadne pieniądze nie zachęcą by z niej korzystać. Tutaj na szczęście takich problemów nie ma. Aplikacja jest bardzo domyślna, nie trzeba żadnych specjalnych instrukcji, by poradzić sobie z jej obsługą. Ostatnio, po moim zetknięciu z inną aplikacją, bardzo cenię sobie jej zsynchronizowanie - ja najczęściej przeglądam sobie nowości na stronie internetowej korzystając z komputera, a wystarczy że na czytniku nacisnę przycisk synchronizacji i już wszystko to co ostatnio sobie dodałam na półkę jest też widoczne na czytniku. Własną wirtualną półkę można porządkować wedle uznania, a aplikacja oferuje też dużo innych dodatkowych opcji jak np. zbiera twoja statystykę czytania w jednym miejscu - wiesz ile czytasz i jak szybko. Oczywiście samo czytanie też jest dużo łatwiejsze - możesz dopasować sobie choćby rozmiar czcionki. Szczerze, naprawdę nie mam się do czego tu przyczepić, aplikacja działa łatwo i bez zarzutów. Nie mogę się tylko z wami podzielić wrażeniami ze słuchania audiobooków w tej aplikacji, ale od innych słyszałam, że też jest bardzo wygodne i można np. w dowolnym czasie przerzucić się z ebooka na audiobook w tym samym tytule. To też wydaje się sporym ułatwieniem.


Wydawnictwa w Legimi
Z Legimi współpracuje ponad 500 wydawców - znajdziemy tu zarówno te wielkie wydawnictwa jak i malutkie oficyny. Większość tytułów dostępna jest w abonamencie, jednak jest też kilka (niewiele!) wydawnictw, które oferują książki poza abonamentem - trzeba za nie dodatkowo płacić. Z niektórych wydawnictw po jakiś czasie te płatne tytuły wskakują do abonamentu jak np. wydawnictwo Vectra, z niektórych jednak nie, jak np. część książek od Prószyński i S-ka. Na stałe od razu w abonamencie znajdziemy tu takie wydawnictwa jak Albatros, Filia, Czwarta Strona, Poznańskie, Muza, Marginesy, Wydawnictwo Literackie, Wielka Litera, Zysk i S-ka i wiele, wiele innych. Nie znajdziemy tu na ten moment Wydawnictwa Znak (jest w formie papierowej!), Agory i W.A.B. Zachęcam do przejrzenia książek dostępnych w abonamencie - moja lista książek, które chciałam przeczytać w momencie wykupywania abonamentu prawie 3 lata temu z ofertą Legimi zgadzała się w 95%!

Z tego co się dowiedziałam wydawnictwa otrzymują zapłatę za każdy tytuł, który został przeczytany w przynajmniej 10% i wynosi ona 70%  ustalonej wcześniej ceny. Baza wydawnictw i sposoby współpracy jest płynna, więc warto obserwować interesujące nas tytuły na bieżąco.


Podsumowanie
Jako że Legimi to firma stale się rozwijająca jej oferta ciągle się rozrasta. Ja, jako nałogowy czytelnik, mogę powiedzieć że zaspokaja moje czytelnicze potrzeby w 99%. Jasne, zdarzy się czasami tytuł, który koniecznie muszę przeczytać, a którego nie ma w bazie, jednak to są naprawdę, naprawdę sporadyczne przypadki. Książek w Legimi jest tak dużo, że najczęściej jeśli jakiegoś tytułu nie ma w abonamencie, to po prostu z niego rezygnuję - za dużo jest tych, które są dostępne, a które też chcę przeczytać. Nie kupuję książek dostępnych poza abonamentem, nie kupuję już tylu książek papierowych - po co, skoro i tak większość z nich po prostu chcę przeczytać? Nie muszę ich mieć w swojej biblioteczce. Naprawdę od samego początku korzystania z aplikacji widzę, jak wielkie jest to ułatwienie, a dostęp do książki w każdym momencie, w większości przypadków już w dniu premiery, a przy niektórych tytułach nawet wcześniej, doceni na pewno każdy, kto choć trochę interesuje się polskim rynkiem książki. Ja nie wyobrażam sobie teraz mojego czytelniczego życia bez Legimi!


Mam nadzieję, że dla osób niepewnych aplikacji udało mi się trochę sytuację rozjaśnić - jeśli jednak o czymś nie napisałam co chcielibyście wiedzieć - dajcie znać! Postaram się na jakiekolwiek jeszcze pytania odpowiedzieć :)

A tymczasem serdecznie polecam Wam wypróbowanie aplikacji przynajmniej przez 7 darmowych dni (a jeśli skorzystacie z tego linku - klik! to aż 30 darmowych dni!) - gwarantuję Wam, że od razu po tym czasie wykupicie stały dostęp do bazy książek w Legimi (pamiętajcie, że na telefonie czy komputerze czyta się dużo gorzej niż na czytniku!).

Ja od teraz w swoich recenzjach wprowadzę informację czy omawiany tytuł jest w ofercie z abonamentem i jeśli tak (czyli większość ;)) załączę link odsyłający do tytułu na stronie Legimi.


https://www.legimi.pl/

lipca 08, 2020

Wygraj "Las i ciemność"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Las i ciemność"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Dokładnie tydzień temu swoją premierę miała najnowsza książka Marty Matyszczak pt. "Las i ciemność"! Jest to ósmy tom cyklu Kryminału pod psem - zachęcam, o ile jeszcze tego nie zrobiliście, do zapoznania się z całą serię, jednak każdy jej tom można też spokojnie czytać oddzielnie - każda książka dotyczy innej zagadki kryminalnej. Ten tom jest jednak szczególny z kilku względów - po pierwsze bohaterowie serii, Szymon i Róża w końcu mają stanąć na ślubnym kobiercu. Od początku serii mieli się ku sobie, więc ten tom to takie ładne podsumowanie dotychczasowych ich przygód. Po drugie, książka została objęta moim patronatem, co jest dla mnie, fanki serii, naprawdę ogromnym wyróżnieniem!
Więcej o książce znajdziecie tu (klik!), tu macie wywiad z autorką (klik!), a dzisiaj zapraszam Was na konkurs, w którym do wygrania są aż 3 egzemplarze ten cudownej powieści!



Co trzeba zrobić by wziąć udział w konkursie?

W Chorzowie śmierć! W Irlandii zbrodnia! W Barlinku strzelanina! W Zdrojowicach samo zło! W Katowicach morderstwo! W Świnoujściu trup! W Szczawnicy weź i zgiń! I teraz powtórka z rozrywki!”

Bohaterowie cyklu Kryminału pod psem to tacy trochę podróżnicy. Byli już w górach, nad morzem, teraz są w puszczy nad jeziorem, ale gdzie jeszcze mogli by się wybrać? Zaproponuj jakieś atrakcyjne miejsce, gdzie mogłaby się rozegrać akcja powieści o trójce naszych cudownych bohaterów: Szymonie, Róży i Guciu i krótko uzasadnij swój wybór. Kto wie, może faktycznie kiedyś bohaterowie podążą za Twoją sugestią? 😉


Odpowiedzi możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem oraz pod konkursowymi postami na FB i IG. 

  1. Konkurs trwa tydzień – od 8 do 13 lipca do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu autorki na IG (klik!) i FB (klik!), wydawnictwa na IG (klik!) i FB (klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!

14.07 aktualizacja - wyniki konkursu
I znowu to zrobiliście! Tyle fajnych zgłoszeń, że naprawdę nie wiem co wybrać! Myślę, że Wasze odpowiedzi warto podesłać autorce, na pewno znajdzie tu inspiracji na wiele kolejnych tomów ;) A tymczasem jak zawsze wybrać coś muszę, więc zwyciężają:
IG: @dominika.books
A gdyby tak ... nasi kochani bohaterowie znaleźli się na Praterze we Wiedniu ?Ogromnym i oryginalnym wesołym miasteczku!🤡 gdzie roi się od przeróżnych ludzi, przebierańców i obcokrajowców. Gdzie tętni życie i każdy szuka relaksu, rozrywki i adrenaliny!Może właśnie na ogromnym, słynnym diabelskie młynie coś się wydarzy? W końcu jego wysokość wynosi ponad 65 metrów , kto wie czy w tych wysoko umieszczonych małych domkach nie czai się jakieś zło🤔może wtedy Gucio da głos?🐶
FB: @Renata Kozłowska
Może by tak do Niedzicy pojechali, nad Zalew Czorsztynski. W tym zamku podobno ukryty jest skarb inkaskiej księżniczki Uminy. Jakby tak Róża chciała poczuć się jak księżniczka i zamieszkać na zamku, to kto wie jaka aferę mogła by rozwiązać. Może ktoś zrzucił z zamkowych murów przewodnika zamkowego, czyżby on za dużo wiedział...

FB: @Karolina Osewska
W Suwałkach, mieście na północnym wschodzie Polski, małe miasteczko, skąd pochodzą takie sławy jak Maria Konopnicka, Andrzej Wajda, Czesław Miłosz. W wakacje organizowany jest Suwałki Blues Festiwal więc jest impreza, tłum ludzi, koncerty, jest atmosfera na potencjalną zbrodnię... 🙃 Przez nasze miasto płynie Czarna Hańcza, wokół niej wiele zieleni, drzew, krzewów - idealne miejsce na spracery z pieskiem, u nas jest też najczystsze powietrze w całej Polsce, mamy też czystą wodę w Hańczy, piękny zalew Arkadia, wysepkę na środku zalewu, przepiękną okolicę. Idealne warunki na akcję powieści, na wakacje czy na urlop Róży ;) Gucio byłby zadowolony 😘 

Zwycięzcom gratuluję, a pozostałym uczestnikom dziękuję za cudowne zgłoszenia! Zostańcie ze mną, niedługo udostępnię Wam możliwość już co prawda nie wygrania tego tytułu, ale przynajmniej przeczytania! :)

lipca 07, 2020

"Wierzyliśmy jak nikt" Rebecca Makkai

"Wierzyliśmy jak nikt" Rebecca Makkai

Autor: Rebecca Makkai
Tytuł: Wierzyliśmy jak nikt
Tłumaczenie: Sebastian Musielak
Data premiery: 15.04.2020
Wydawnictwo: Poznańskie
Liczba stron: 622
Gatunek: literatura piękna

Rebekka Makkai to amerykańska pisarka. Debiutowała w 2011 roku powieścią pt. „The Borrower”. Trzy lata później ukazała się druga powieść, po niej zbiór opowiadań, aż w końcu przyszedł czas na „Wierzyliśmy jak nikt”. Książka oryginalną premierę miała w 2018 roku, została przetłumaczona na kilkanaście języków. Nominowana była do Nagrody Pulitzera oraz National Book Award, zdobyła też kilka innych nagród i wyróżnień. Jest to pierwszy tytuł pisarki, który został przetłumaczony na język polski. Zawodowo Makkai blisko jest ze sztuką – pracuje na wydziale sztuk pięknych na Uniwersytecie Northwestern, jak również pełni funkcję dyrektorki artystycznej w chicagowskiej fundacji – te doświadczenia skrzętnie wykorzystała w swojej najnowszej powieści.

Fabuła książki „Wierzyliśmy jak nikt” osadzona jest w dwóch planach czasowych – w 1985 roku w Chicago oraz w 2015 roku w Paryżu. Łączy je postać Fiony – kobiety, która w 1985 roku była w samym centrum wydarzeń związanych z epidemią AIDS, a w 2015 roku przyjechała do Paryża, by odszukać swoją zaginioną córkę, z którą nie miała kontaktu od lat. W historii sprzed 30 lat Fiona jednak odgrywa rolę poboczną – głównym jej bohaterem jest około 30letni Yale Tishman, homoseksualista w stałym kilkuletnim związku, który pracuje w jednej z chicagowskich galerii sztuki. Jego kariera nabiera rozpędu, gdy odzywa się do niego babka Fiony z zamiarem oddania wielu okołowojennych dzieł sztuki znanych artystów francuskiej bohemy. Jednocześnie jego życie rozpada się na kawałki, gdy kolejni z jego przyjaciół umierają na AIDS, a państwo nic nie robi, by sytuacja wyglądała choć trochę lepiej…
30 lat później Fiona dalej cierpi w skutek traum odniesionych w tamtych czasach, a tym samym trafia do Paryża w czasie, gdy jej przyjaciel z tamtych dawnych lat, znany na cały świat fotograf, przygotowuje wystawę upamiętniającą tamte czasy…
„Ludzie naiwni nie zostali jeszcze poddani prawdziwym próbom i dlatego żyją w przekonaniu, że im się nigdy nic nie przydarzy. My, optymiści, mamy to już za sobą i wstajemy dzień w dzień z łóżek, bo wierzymy, że potrafimy zapobiec temu, co już się nam kiedyś przydarzyło. A może sami siebie oszukujemy, żeby właśnie tak myśleć.”
Książka składa się z rozdziałów różnej długości podzielonych na rok 1985 (i kilka dalszych lat) oraz na 2015. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, w 1985 roku przedstawiona jest z perspektywy Yale’a, w 2015 Fiony. Styl powieści jest prosty, ale piękny – widać tu poszanowanie dla słowa, przez całą historię się płynie, nawet nie zauważając jak mocno prąd porywa coraz głębiej i głębiej. Historia niepostrzeżenie wciąga, zaczyna się spokojnie, miarowo, tak że nie zauważa się nawet momentu, gdy książka staje się nieodkładalna. Język, jak wspomniałam, jest prosty, taki pozornie zwyczajny, a może na tyle naturalny, że niepostrzeżenie trafia prosto w serce. Naprawdę nie zauważyłam, kiedy książka mnie oczarowała, a ja nie mogłam jej odłożyć, póki nie doczytałam do końca, nawet kosztem kawałka jakże cennego snu!

Od razu też wspomnę tu o wydaniu powieści. Już przy pierwszej zapowiedzi w oko rzuciła mi się ta oryginalna okładka, jednak dopiero gdy otrzymałam ją fizycznie, mogłam się nią w pełni zachwycić. Twarde solidne wydanie, przejmująca fotografia mężczyzny, w którym od razu widzi się ból głównego bohatera… Środek okładki jest równie mocno dopracowany, z przodu znajdziemy ogólnie informacje o autorce, z tyłu z kolei o tłumaczu tej książki, co w polskiej literaturze nie jest raczej powszechną praktyką. Nazwisko tłumacza pojawia się również na froncie okładki, od razu pod nazwiskiem autorki. Bardzo mi się ten zabieg podoba, w końcu przy obcojęzycznych książkach sukces po części na pewno należy się tym, którzy książkę przekładają, o czym najczęściej się niestety nie pamięta. Myślę, że dobrze byłby wprowadzić takie zasady na stałe, przynajmniej w gatunku jakim jest literatura piękna – w końcu to tu samo słowo jest równie ważne co treść i przesłanie.
„Zaczynasz się czegoś bać i już po chwili boisz się wszystkiego.”
Wróćmy jednak do samej powieści, jej fabuły i bohaterów. Makkai na tło swoich wydarzeń wybrała dwie bardzo ważne daty – 1985 roku w Chicago, w którym w środowisku homoseksualnym jest okresem epidemii AIDS – czasy, kiedy już choroba była od kilku lat znana, ale dopiero co pojawiły się na nią testy. Czasy, w których przychodziło płacić za błędy młodości, popełnione w latach, gdy o AIDS jeszcze nikt nie wiedział. Czasy, gdy AIDS nazywano chorobą gejów, gdzie ich prawa nie były traktowane poważnie, a oficjalne przyznawanie się do homoseksualizmu było społecznie napiętnowane. Czasach, gdy dla głównego bohatera kończy się zwyczajne normalne życie, a zaczyna ciągła żałoba i strach przed utratą wszystkich najbliższych osób i swojego własnego życia…
Druga data to 2015 rok, czasy, w których dochodzi w Paryżu do zamachów terrorystycznych. I tu Fiona po raz kolejny musi się mierzyć z potencjalną utratą tych, których kocha najmocniej… Pętla jej życia zostaje zaciągnięta, koło zamknięte.
Tak naprawdę w powieści jest jeszcze zawarty trzeci czas – okres na chwilę przed wybuchem II wojny światowej, jak i czasy jej trwania, a także kilka lat jej zakończeniu. Ta opowieść spada na barki babci Fiony, która przekazuje Yale’owi swoje obrazy. To okres, w którym wydarzenia światowe wpływają na życie każdego jednego żyjącego na ziemi człowieka…
„Przeszliśmy przez coś, czego nie doświadczyli nasi rodzice. Wojna zrobiła z nas starszych od nich. A kiedyś człowiek jest starszy od swoich rodziców, to co ma robić? Kto ma mu pokazać, jak się powinno żyć?”
Każdy z tych czasów to moment przełomowy, moment traumatyczny, zagrożenie życia, po którym nic nie będzie takie samo. Czas, gdy ginęli zwykli, niewinni ludzie i nikt nie wiedział jak przy tym przejść do porządku dziennego…  Jednak w przeciwieństwie do wojny i zamachów terrorystycznych, o walce gejów w latach 80tych nie mówi się w taki sam sposób. A przecież żniwo choroby było ogromne, wielu ludzi umarło, jednak oni musieli to robić bez troski i pomocy od państwa, które pozwalało na ich piętnowanie.
„A to jest wojna, serio mówię. To tak, jakbyś od siedmiu lat siedziała w okopach. I nikt inny tego nie rozumie. Nikt ci nie da orderu za męstwo na polu bitwy.”
 Ogólna wiedza o chorobie mieszała się z plotkami, przez co często dochodziło do przejawów agresji. Z tak wrogim środowisku musi żyć nasz główny bohater. Na szczęście na tle całej tej nienawiści i strachu, znajduje też przyjaciół, w osobach, których nawet o to by nie podejrzewał…

To ile tematów, ile emocji i uczuć porusza ta książka naprawdę ciężko jest opisać. To opowieść nie tylko o stracie, strachu i smutku, ale też o zwyczajnym życiu, pracy, przyjaciołach. O radościach, smutkach i rozczarowaniach. Ale też o nadziei i wierze w lepsze jutro.

Mogłabym tu też zwyczajowo opowiedzieć trochę o bohaterach, ale nie widzę sensu przedłużać. Ich kreacje są niesamowite, są prawdziwe, realne, pełne. I niepozorne. Nic co napiszę nie odda ich złożoności i charakterów, więc po prostu wyrażę tu tylko mój zachwyt i zachęcam, by odkryć ich samodzielnie.
„… gdybyśmy cię nie mieli, musielibyśmy cię wymyślić.”
„Wierzyliśmy jak nikt” Rebecci Makkai to książka z tych, które zostają w człowieku na długo. Ogrom pracy jaki autorka musiała włożyć, by zebrać i przejrzeć wszystkie materiały o tamtych czasach jest wprost powalający – widać to na każdym kroku w tle, na którym toczy się akcja powieści. Bohaterowie czynnie uczestniczą w wydarzeniach zmieniających historię, a jej dopracowanie widać na każdej stronie powieści. Co ciekawe, tego ogromu pracy, jak i tematów poruszanym w książce, jakoś nie zauważa się podczas lektury – ja skupiałam się po prostu na wydarzeniach, na biegu historii. Dopiero po skończeniu książki przychodzi taka fala emocji, morze tematów, które gdzieś tam rozlały się po całej książce. To taka powieść, o której im więcej się myśli, tym więcej się dostrzega. Po jej lekturze nie da się jej wyrzucić z głowy, a każdy odkryty temat odkrywa kolejny… Niesamowite, jak duże wrażenie zrobiła na mnie ta powieść, w momencie, gdy zamknęłam ostatnią jej stronę. Dużo mam w tej recenzji porównań do morza i fal, jednak właśnie to wydaje się najwłaściwsze w opisaniu uczuć jej towarzyszących. Wiem też, że ta recenzja to taka mała kropelka w analizie całej powieści, wierzcie mi – mogłabym o niej jeszcze pisać przez kilka dobrych stron. Naprawdę, naprawdę warto sięgnąć po tej tytuł!

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu!