lutego 16, 2022

"Taka tragedia w Tałtach" Marta Matyszczak - zapowiedź patronacka

"Taka tragedia w Tałtach" Marta Matyszczak - zapowiedź patronacka
 Myślę, że Burburce spodobałaby się taka zapowiedź: drugi tydzień marca będzie należał do kobiet! 😉 A teraz tak, by wszyscy zrozumieli: 9 marca, dzień po Dniu Kobiet, będziemy świętować premierę drugiego tomu serii Kryminałów z pazurem, w których kotka Burbur jest jedną z dwóch kobiecych postaci pierwszoplanowych. Tom ten nosi tytuł "Taka tragedia w Tałtach", a Kryminał na talerzu ma tę przyjemność objąć ją swoim patronatem medialnym! Dodatkowo na tyle okładki znajdziecie moją rekomendację!

W Tałtach, małej mazurskiej wiosce, w willi znanego piosenkarza pięciu starych przyjaciół świętuje Nowy Rok. Niestety, jeden z nich nie doczeka pokazu fajerwerków...
Dwa miesiące później u brzegu jeziora operator koparki natrafia na ciało mężczyzny. Sprawą zajmuje się komisarz Paweł Ginter. Czy przyczyn zabójstwa należy szukać w pamiętnej imprezie sylwestrowej? Okazuje się, że nie tylko koledzy nieboszczyka mieli motyw, by się go pozbyć. Podejrzanych jest więcej.
Tymczasem Rozalia Ginter, odnosząca sukcesy zawodowe weterynarka, a prywatnie żona komendanta, ma twardy orzech do zgryzienia. Ktoś poznał jej największą tajemnicę. Jeśli sekret wyjdzie na jaw, Rozalia trafi do więzienia.
Wszystkiemu przygląda się z boku kotka Burbur. I zapisuje pełne ironii spostrzeżenia w swoim nowym pamiętniku.

Wydarzenia tego tomu toczą się zimą i wczesnym przedwiośniem, czyli dokładnie w czasie, kiedy książka będzie świętować swoją premierę. Mimo że w tym czasie ruch turystyczny na Mazurach jest niewielki, to wcale nie znaczy, że mało się tam dzieje! W tym tomie dostajemy kilka ważnych wątków dotyczących wydarzeń aktualnych powiązanych z rodziną Ginterów i przebojową kotką Burbur, aktualne śledztwo policyjne (a nawet dwa!) i historię sprzed lat. Jak zawsze u Matyszczak, historia opowiedziana jest lekkim stylem, a, wstawki z pamiętnika Burbura nadają książce tytułowego pazura. Ja spędziłam z książką kilka przyjemnych godzin i myślę, że ci, którzy podzielają moją miłość do kryminałów cozy crime, nie powinni przejść obok tego tytułu (i serii!) obojętnie!

Autor: Marta Matyszczak
Tytuł: Taka tragedia w Tałtach
Cykl: Kryminał z pazurem, tom 2
Data premiery: 09.03.2022
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 304
Gatunek: kryminał

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 15, 2022

"Umysł zabójcy" Mike Omer

"Umysł zabójcy" Mike Omer

 

Autor: Mike Omer
Tytuł: Umysł zabójcy
Cykl: Sprawa Zoe Bentley, tom 1
Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński
Data premiery: 15.01.2020
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 456
Gatunek: kryminał
 
Mike Omer to amerykański pisarz izraelskiego pochodzenia. Na rynku książki debiutował w naprawdę młodym wieku – mając zaledwie 16 lat. Do wieku 35 lat pisał powieści fantasy, które sam zalicza do gatunku YA podpisując się pod nimi imieniem Michael Omer. Jednak w końcu nadszedł czas na zmiany, Michael przemianował się na Mike i rozpoczął przygodę z gatunkiem kryminalnym. I właśnie w takim wydaniu poznała go polska publiczność, choć wydaje mi się, że ciągle u nas jest to autor mało znany. Ogromna szkoda, bo jeśli wszystkie jego kryminały są tak dobre jak „Umysł zabójcy” to u mnie Mike Omer zdecydowanie wskoczy na listę ulubionych autorów!
 
Główna oś fabularna powieści toczy się w Chicago w 2016 roku. Właśnie w tym mieście dochodzi do dziwnym morderstw – niedawno policja znalazła dwie kobiety, które zostały zabalsamowane i ich ciała ustawione w wystudiowanych pozach. Wydział Behawioralny FBI wysyła na miejsce swojego człowieka, agenta specjalnego Tatuma Graya, by pomógł lokalnej policji w tej sprawie, jednak ten po pierwszej konsultacji uznaje, że nie poradzą sobie z tym sami. Tym bardziej jeśli w sprawę będzie się ciągle mieszał ekspert medialny, który uważa się za świetnego znawcę seryjnych morderców. By utrzeć mu nosa i ruszyć sprawę do przodu postanawia na miejsce ściągnąć Zoe Bentley – konsultantkę FBI, psychologa śledczego, która zna się na tropieniu seryjnych morderców jak nikt inny… Zoe nie całkiem zadowolona z takiego obrotu sprawy szybko przekonuje się, że te zabójstwa mogą być czymś więcej. Mogą łączyć się z tym, co wydarzyło się jej w przeszłości, w czasach, gdy była nastolatką, a które zaważyły na tym, kim postanowiła się stać… Czy przeczucia ją nie mylą? Kto i dlaczego balsamuje kobiety?
 
Książka składa się z 78 dosyć krótkich rozdziałów. Fabuła toczy się głównie w roku 2016, ale od czasu do czasu cofamy się aż do 1997 do czasów nastoletnich Zoe. Przy zmianie czasu czy miejsca zdarzeń jest to zaznaczone na początku rozdziału. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, wydarzenia przedstawia głównie z perspektywy Zoe, jednak i Tatum i seryjny morderca też od czasu do czasu dochodzą do głosu. Styl powieści jest świetny! Autor dobrze wyważył poważne tematy z delikatnym poczuciem humoru, którego doświadczamy głównie w dialogach. Przez to nawet tak mroczne i trudne tematy jak opowieść o seryjnym mordercy balsamującym swoje ofiary nie jest przytłaczająca, a wręcz przeciwnie – książkę czyta się naprawdę doskonale!
 
Intryga kryminalna poprowadzona jest niesamowicie dobrze! Z jednej strony te udzielanie głosu mordercy, przez które możemy bliżej przyjrzeć się jego rozumowaniu, według którego to, co robi, wcale nie jest makabrycznie nienormalne, daje nam obraz sprawy przedstawionej z tych dwóch najważniejszych stron – policji i zabójcy. To czyni powieść pełną i ciekawą, jest jakby próbą opowiedzenia, co w tak chorej głowie się dzieje. Z drugiej strony mamy Zoe i Tatuma, których każdy kolejny krok, każdy ślad i punkt zaczepienia w śledztwie dokładnie oglądamy. Jest tu i dedukcja i sporo się dzieje, a zwroty akcji są rozłożone z takim wyczuciem, że czytelnik nie ma czasu na nudę. Ba! Tę książkę po prostu ciężko odłożyć.
 
Cała ta seria kryminalna opiera się na postaci Zoe i jest to drugie zagadnienie, które sprawia, że całość jest tak niesamowicie dobra! Zoe to silna postać kobieca, którą przeszłość z jednej strony bardzo wzmocniła, z drugiej nigdy się z cienia tych wydarzeń nie uwolniła. Zoe jest skupiona, nie pozwala się rozpraszać, jedyne co ją interesuje, to zrozumienie sposobu działania i rozumowania mordercy, co pozwala jej na wykrycie sprawcy. Jest pewna siebie, często w rozmowach ucieka się do ironii, przez co dialogi zyskują wspomniany już przeze mnie humor. Nie boi się ryzyka, jest uparta i zawzięta, nie odpuszcza, co sprawia, że jest tak dobra w swoim fachu. Jej najczęściej powtarzane motto mówi, że to całe zło, które ściga nie jest dziełem potwora, to robi człowiek. Co, po namyśle, jest bardzo brutalnym, acz prawdziwym stwierdzeniem uzasadniającym istnienie zawodu Zoe. Rewelacyjnie wykreowana postać!
Jej partnerem w tej sprawie, a i w kolejnych też, jest Tatum Gray, który do Sekcji Behawioralnej FBI został zesłany, by nie robił więcej problemów. Ma kota, rybkę i dziadka, który też nadaje powieści sporo humoru i lekkości. Sam Tatum jest inteligentny i przystojny, choć z początku jego znajomość z Zoe nie wypada najlepiej…
 
Sama zagadka kryminalna, temat na jakim się opiera, jest dosyć mroczny, ale odwołuje się do potrzeb ludzkich, takich, które czuje każdy człowiek. Ten niestety z pewnych powodów jednak chce zaspokajać je całkiem inaczej niż inni… Skąd się takie coś bierze? Te wytłumaczenie psychologii postaci też zasługuje na pochwałę!
 
Jest jeszcze ta wspomniana sprawa z przeszłości Zoe, która do teraz ją prześladuje. Dzięki niej, dzięki tym fragmentom rozrzuconym po całej książce, powoli zaczynamy lepiej rozumieć postać tej kobiety, a i znowu dostajemy drugą (a może powiązaną?) zagadkę kryminalną dotyczącą seryjnych zabójstw…
 
A teraz pora na minusy. To nie będzie długi akapit, po prostu nie znalazłam w tej książce nic, do czego mogłabym się choć trochę przyczepić!
 
Podsumowując, „Umysł zabójcy” to rewelacyjne otwarcie kryminalnej serii. Jestem naprawdę pod wrażeniem jak dobry jest to kryminał. Przywrócił mi wiarę, że o mrocznych wypatrzonych umysłach da się nadal pisać dobrze i z rewelacyjnym psychologicznym uzasadnieniem. Do tego świetny styl, który nadaje książce zarazem pazura i lekkości, mocna, oryginalna postać kobieca, na której opiera się ta seria, a i fabuła przedstawiona z kilku punktów widzenia sprawiają, że książka jest naprawdę wartą uwagi pełną i niepotrzebującą już żadnego uzasadnienia czy rozwinięcia całością. Dawno nie czytałam tak dobrego rasowego, mrocznego kryminału!
 
Moja ocena: 8,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Świat Książki!

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 15, 2022

"Pakt" Anna Potyra - zapowiedź patronacka

"Pakt" Anna Potyra - zapowiedź patronacka
Już 1 marca (czyli dokładnie za dwa tygodnie!) (edit: zmiana na 8.03) na naszym rynku ukaże się książka, na którą wielu z nas czekało z ogromną niecierpliwością! Trzecia część kryminałów Anny Potyry o komisarzu Adamie Lorenzie, która nosi tytuł "Pakt". Dla mnie jest to cykl szczególny, gdyż jego pierwszy tom to był nie tylko kryminalny debiut autorki, ale i mój debiut w roli patronatu medialnego! Dlatego też tym większa jest moja przyjemność, kiedy mogę ogłosić, że kolejny (już trzeci!) tom ukaże się również pod patronatem Kryminału na talerzu. 

Nie ma zbrodni bardziej doskonałej niż taka, która nigdy nie została odkryta.
Komisarz Adam Lorenz przyjeżdża w odwiedziny do swojego starego przyjaciela, który dorobiwszy się fortuny, wrócił w rodzinne strony i kupił zrujnowany poniemiecki pałac. Dwadzieścia lat temu odnaleziono tu zwłoki młodej dziewczyny, która popełniła samobójstwo, ale teraz nie ma nawet śladu po dawnej tragedii. Pałac przywrócono do stanu świetności, do odnowionych stajni po osiemdziesięciu latach wróciły konie. Majątek tętni życiem.
Jednak pod taflą doskonałości kryją się straszne tajemnice.
W dniu przyjazdu Lorenza znika bez śladu pracownica majątku, młoda Ukrainka. Okoliczności zaginięcia nie napawają optymizmem, wiele wskazuje na to, że dziewczyna padła ofiarą przestępstwa. Po kilku dniach potwierdza się najczarniejszy scenariusz.
Na miejsce zostaje wezwana prokurator Maria Szafrańska, żeby wyjaśnić sprawę zabójstwa Ukrainki. Dzięki pomocy Lorenza zaczyna rozumieć, że ta zbrodnia to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Razem próbują rozwiązać zagadkę śmierci dziewczyny.
Nie przypuszczają nawet, z czym przyjdzie im się zmierzyć.
Korzenie zła sięgają bardzo głęboko.

 "Pakt" to kryminał, który nieco różni się od dwóch poprzednich części - tym razem wyjeżdżamy z zaludnionej Warszawy do małej wioski Rokitki, a morderstwo popełnione zostaje na ziemiach wieloletniego przyjaciela Lorenza, więc i perspektywę przy tej sprawie nasz komisarz ma nieco inną niż zawsze. Jednak nie byłoby Lorenzem, gdyby sam nie zaczął węszyć za rozwiązaniem zagadki 😉 Akcja toczy się niespieszne, a intryga kryminalna oczywiście jest zaskakująca! Nic więcej w tym momencie Wam nie zdradzę 😉 No, może jeszcze tylko przypomnę, że każdy tom serii można czytać bez znajomości poprzednich, jako osobną całość.


Autor: Anna Potyra
Tytuł: Pakt
Cykl: komisarz Adam Lorenz, tom 3
Data premiery: 08.03.2022
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 368
Gatunek: kryminał

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 12, 2022

"Ostatnie piętro" Louise Candlish

"Ostatnie piętro" Louise Candlish

 

Autor: Louise Candlish
Tytuł: Ostatnie piętro
Tłumaczenie: Beata Słama
Data premiery: 12.01.2022
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Na nową książkę brytyjskiej pisarki Louise Candlish czekałam z ciekawością. Mimo że autorka na swoim koncie ma szesnaście powieści, z czego pięć zostało wydane w Polsce, ja z jej piórem spotkałam się tylko raz, przy thrillerze z nurtu domestic noir pt. „Tuż za ścianą” (recenzja – klik!). Wspominam naprawdę bardzo dobrze! Teraz, przy „Ostatnim piętrze” utwierdziłam się w przekonaniu, że jej książki zdecydowanie trafiają w moje gusta czytelnicze.
 
Główny trzon historii „Ostatniego piętra” toczy się w 2019 roku. Ellen Saint, kobieta po 40stce, jest projektantką oświetlenia. Podczas jednej z wizyt u klientki w londyńskim wieżowcu zauważa przez okno młodego mężczyznę stojącego na tarasie najwyższego w tej dzielnicy budynku. Mimo dzielącej ich odległości jest pewna, że wie kto to jest – Kieran Watts, dawny przyjaciel jej syna, który, jak jest przekonana, nie żyje od dwóch lat. Jak to więc możliwe, że widzi go całego i zdrowego, a do tego wszystkiego naprawdę bogatego? Ellen, po pierwszym szoku, postanawia dowiedzieć się co się wydarzyło dwa lata temu. Jej obsesja zaczyna się na nowo… Obsesja, która narodziła się pięć lat temu, w momencie, gdy w życiu jej syna pojawił się Kieran. Do czego ta znajomość doprowadziła? Dlaczego uczucia Ellen do tego chłopaka są tak wszechogarniające?
„W tej książce nie ma zbyt wielu uścisków i pocałunków. Tak, niestety, jest, gdy pisze się o nienawiści.”
Książka składa się z czterech części – pierwsza i trzecia przedstawione są przez Ellen, druga i czwarta przez Vica. Te przedstawione z punktu widzenia Ellen są w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego i przeszłego i składają się na 39 rozdziały jej własnej powieści, wspomnień, które spisała. Fragmenty przedstawione przez Vica nie są numerowane, mają tylko oznaczenia czasu i przedstawione są w narracji trzecioosobowej czasu teraźniejszego, gdy mowa o wydarzeniach z 2019 oraz czasu przeszłego, gdy mowa o latach wcześniejszych. Pomiędzy tymi wszystkimi rozdziałami upchnięte są też fragmenty artykułu do „Sunday Times” zatytułowanego „Czas zabijania”. Styl powieści jest lekko dopasowany do każdego z narratorów, mam wrażenie, że Ellen wypowiada się z trochę lżejszym stylu, stosuje delikatną ironię.
„– To było naprawdę groźne. (…) pokazał mi jeszcze środkowy palec. (…)
- Ale dlaczego miałby to robić?
- Nie mam pojęcia. Bezinteresowna złośliwość? Przecież nie zrobiłam niczego, co mogłoby go obrazić.
- Może źle to zrozumiałaś? – zasugerował Justin. (Przysięgam, na moim nagrobku będzie widniało epitafium ‘Tu leży Ellen Saint. Może coś źle zrozumiała’)."
Książkę czyta się z lekkością, rozdziały nie są długie, przez co lektura jest bardzo wygodna, a przedstawienie historii z kilku punktów widzenia wprowadza czytelnika w wątpliwości komu tak naprawdę można ufać…
 
Z jeden strony mamy Ellen, która od początku nie ukrywa, że jest osobą wrażliwą i łatwo fiksującą się na jednym temacie. W roku 2019 poznajemy ją w momencie, który wywraca jej świat do góry nogami, burzy to, w co kobieta wierzyła od dobrych dwóch lat. W tym czasie zaczęła godzić się z tym co się stało, jednak teraz okazuje się, że wcale tego robić nie powinna, bo sprawiedliwości nigdy nie stała się zadość… To, jak Ellen opowiada o tym, co dzieje się teraz i o tym, co działo się pięć lat temu wydaje się szczere i prawdziwe, czytelnik czuje, że kobieta niczego przed nim nie ukrywa. Obserwujemy jak po kilku latach spokoju znowu zaczyna go burzyć, owładnięta tylko jedną myślą… To postać pełna bólu, uparta i zawzięta w swoich postanowieniach, przekonana o ich słuszności. Jej emocje wydają się jednak zrozumiałe, gdy już dowiadujemy się co kobieta przeszła. A przynajmniej do pewnego momentu, bo Ellen zbliża się do punktu granicznego… Czy to co planuje, to po prostu wymierzenie sprawiedliwości czy jednak coś innego?
 
Z drugiej strony jest Vic, który stoi po stronie Ellen, ale wydaje się patrzeć na sytuację nieco racjonalniej, jest w stanie dopuścić myśl, że może w swoim postrzeganiu nie ma racji. Dzięki jego relacji czytelnik może na wszystko spojrzeć nieco inaczej i zastanowić się czy faktycznie punkt widzenia Ellen jest właściwy. Vic to ojciec jej syna, jej były partner, z którym rozstała się, gdy chłopiec poszedł do szkoły, po czym wyszła za Justina, z którym mają kilka lat młodszą córkę. Kontakt Vica z Ellen jednak nigdy się nie urwał, razem w zgodzie wychowywali Lucasa zapewniając mu naprzemiennie opiekę. Jest to więc mężczyzna, który dobrze Ellen zna, który wie, jak radzić sobie z jej obsesjami. No właśnie, czy nowo odnaleziony Kieran to jej obsesja?
 
Kieran to postać dosyć tajemnicza. Kilka lat temu zaprzyjaźnił się z Lucasem i już na wstępie nie zrobił na Ellen dobrego wrażenia. Po kilku dziwnych incydentach i w końcu tragedii, do której doszło w tej rodzinie, Ellen oceniła go jako potwora, zło wcielone, wytrawnego manipulatora i egoistę. Czy jednak to jest faktyczny obraz tego chłopca czy postrzeganie przez matkę owładniętą poszukiwaniem sprawiedliwości za wyrządzone krzywdy?
 
Sytuacja, w której autorka postawiała bohaterów, zmusza do chwili refleksji. Nad sprawiedliwością, chęcią zemsty, wyrzutami sumienia, obsesją i po prostu postrzeganiem innych z własnego punktu widzenia. To nie są tematy łatwe, szczególnie, gdy ukazane przez pryzmat cierpiącej matki. Czy mamy więc prawo oceniać? Co my zrobilibyśmy będąc na miejscu Ellen? Czy jesteśmy tak na sto procent pewni, że nie to samo?
„W mieszkaniu rozbrzmiewa jakaś gówniana medytacyjna muzyka, harfy i – jak to się nazywa? – dzwonki. A on ma ochotę na coś z jęczącymi metalowymi gitarami, na muzykę, przy której wyrzuca się telewizor przez okno.”
Intryga powieści opiera się na tajemnicy przeszłości i przyszłości oraz niepewności w tym, kto ma rację. Czytelnik cały czas się waha, czeka w zawieszeniu – co się stanie dalej? Do czego posunie się Ellen? I co się stało wtedy, kilka lat temu? Dlaczego to właśnie Kieran ponosi całą winę? I czy ponosi? To wzbudza przyjemny dreszczyk emocji, który trzyma czytelnika w zaciekawieniu przez całą lekturę.
„(…) a on po raz setny dziwi się, że ona wszystko akceptuje, ponieważ wszystko – każdy wybuch gniewu, każda błędna ocena – ma psychologiczne uzasadnienie i zasługuje na współczucie.”
Po lekturze dwóch książek Louise Candlish mogę stwierdzić, że autorka ma dar do przedstawiania skomplikowanych psychologicznie postaci. Jej książki są tym bardziej fascynujące, gdyż jej bohaterowie to zwykli ludzie, dokładnie tacy jak my. Nie ma tu brutalnych morderców, psychopatów. Jest człowiek i jego emocje, które w pewnych sytuacjach kierują w zaskakującą stronę… I tak jest i tym razem. To jak Candlish oddaje zachowanie i myśli swoich bohaterów, jak dobrze wchodzi w ich głowę i zgrabnie, zrozumiale to wszystko opisuje, to naprawdę majstersztyk. Jeśli więc tak jak ja wolicie skupiać się na warstwie psychologicznej i nie potrzebujecie szaleńczą pędzącej akcji, by docenić lekturę, to „Ostatnie piętro” na pewno Was zadowoli.
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Muza!
Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 09, 2022

Trzecie urodziny bloga - podsumowanie trzeciego roku działalności

Trzecie urodziny bloga - podsumowanie trzeciego roku działalności

 

Dzisiaj Kryminał na talerzu świętuje swoje trzecie urodziny! Trzy lata już jestem z Wami! Z jednej strony to sporo czasu jak na systematyczne (w miarę) publikacje recenzji i postów, a z drugiej w tym czasie tyle spraw podziało się dookoła bloga, że aż trudno uwierzyć, że to wszystko zmieściło się w zaledwie 3 latach 😉 O osiągnięciach z poprzednich dwóch lat (a także wyglądzie mojej biblioteczki) poczytacie tu - klik!, i tu - klik!, a tutaj zapraszam na podsumowanie działalności z ostatniego roku. Co w tym czasie podziało się u Kryminału na talerzu? Niemożliwie dużo! 

Jak wyglądał mój trzeci rok prowadzenia bloga?
Jeszcze intensywniej niż rok poprzedni! Choć wydawałoby się to niemożliwe 😉 Na początku roku 2021 planowałam spowolnienie działań, wypracowanie jakiegoś lepszego systemu doboru lektur recenzenckich, jednak jak dowiodły kolejne miesiące - jestem tak chorobliwym książkoholikiem, że jest to po prostu niemożliwe! Tyle książek mnie interesuje! Nie umiem ich sobie po prostu odmówić! (co zaobserwujecie na zamieszczonych w tym podsumowaniu zdjęciach... 😉 ) I tak, dalej mam okropne zaległości recenzenckie, i dalej nie ruszyłam stosu prywatnego. No cóż, niemniej jednak poczyniłam pewne kroki, by w tym nadchodzącym, czwartym roku w końcu to wyglądało inaczej - ci, którzy obserwują blog uważnie już się na pewno domyślają co mam na myśli. Ale o tym za chwilę.

Mój największy dwustronny regał

Jak z realizacją planów na trzeci rok działalności?
Jeden udało się osiągnąć - na blog wróciły przepisy kulinarne. Nie w jakiejś ogromnej ilości, ale liczy się sam fakt, prawda? W tym roku będzie jeszcze lepiej, bo założyłam już co najmniej publikowanie dwóch przepisów na miesiąc. Reszta planów z roku poprzedniego oczywiście nadal w toku  😉 

Druga strona wspomnianego regału (a przynajmniej jego większa część 😉)

Kryminał na talerzu w liczbach
Blog
W tym roku pojawiło się tutaj 217 postów, w tym 130 recenzji książek i 5 przepisów kulinarnych!
Łączna liczba wyświetleń bloga wynosi 189 573, czyli w ciągu ostatniego roku blog odwiedzony został 109 tysięcy razy! To prawie dwa razy więcej niż w roku poprzednim 😊 Aktualnie blog ma 55 oficjalnych obserwatorów, więc w ciągu roku dołączyło do tego grona 7 osób. 
Najpopularniejszym postem trzeciego roku działalności jest recenzja książki "Schronisko" Sama Lloyda (klik!), która została wyświetlona 1,2 tysiąca razy!  Na drugim miejscu plasuje się wywiad z Katarzyną Puzyńską (klik!) z liczbą 382 wyświetleń, a na trzecim recenzja "Afektu" Mroza (klik!) z 377 wyświetleniami! Oczywiście posty z lat poprzednich, takie jak artykuł o Legimi (klik!) czy inne recenzje i wywiady z polskimi pisarzami nadal cieszą się ogromną popularnością!
Strona najczęściej odwiedzana jest (dokładnie tak jak rok wcześniej) bez pośrednictwa stron odsyłających (88%), w 11% poprzez pośrednictwo google, pozostały 1% z przekierowań z mediów społecznościowych. 
Tak samo jak rok wcześniej wygląda też lokalizacja odbiorców Kryminału na talerzu - na pierwszym miejscu plasuje się Polska, na drugim Stany Zjednoczone. 

Na biurku czeka cierpliwie stos książek przeczytanych, a ciągle niezrecenzowanych.

Instagram
W ciągu trzeciego roku pojawiła się tu ogromna liczba 636 postów, a profil zyskał 1 269 obserwatorów.

Facebook
Ten profil w drugim roku działalności zyskał 403 obserwatorów i 313 polubień profilu.

Ogólnie
W ciągu trzeciego roku trafiły do mnie 334 egzemplarze recenzenckie w ramach współprac z wydawnictwami, 17 książek z portalu czytampierwszy.pl oraz 9 z taniaksiazka.pl. Na rynku wydawniczym ukazało się 11 książek objętym patronatem Kryminału na talerzu i 3 z okładkową rekomendacją. Byłam ambasadorką wydań książek Wielkie Litery oraz największej akcji czytelniczej w Polsce czytaj.pl, a moja recenzja "Żałobnicy" pojawiła się także na stronie promującej te wydarzenie. Miałam przyjemność przeprowadzić 10 wywiadów z pisarzami oraz 1 z twórcą gry kryminalnej, a i jeden mój wywiad pojawił się na stronie największego portalu czyteliczego w Polsce lubimyczytac.pl. Zorganizowałam 14 book tourów i 40 konkursów. Po raz pierwszy uczestniczyłam również w największym polskich tragach książki, które odbywają się w Warszawie (relacja - klik!), jak i nadałam Kryminałowi na talerzu nowy kierunek rozwoju poprzez założenie strony na patronite.pl, dzięki której w zamian za wsparcie możecie wziąć czynny udział w tym, co dzieje się na blogu. Po dwóch tygodniach od tego wydarzenia Kryminał na talerzu ma już 7 Patronów! (więcej o tym w zakładce 'patronite' - klik!)

Mój ulubiony regał z kolorowymi kolekcjami w tym roku został trochę mocno zasłonięty... 

Współprace z wydawnictwami
W trzecim roku działalności współprace w wydawnictwami rozszerzyły się o takie wydawnictwa jak: Skarpa Warszawska, Wydawnictwo Słowne, Wydawnictwo Agora, Sonia Draga, Świat Książki, Media Rodzina, Buchmann. Ponownie nawiązałam też współpracę z Wydawnictwem Czarna Owca, trochę w miejsce Wydawnictwa Filia, która od jakiegoś czasu zaprzestała proponować mi swoje nowe tytuły. 

Pozostałe współprace
W tym roku również miałam przyjemność wesprzeć autora, który zdecydował się na self-publishing (Monika Litwinow i jej debiut "Za lasami" - klik!), a także kontynuować współpracę z Legimi. Podjęłam też współpracę z Księgarnią Tania Książka, choć na ten moment nie wiem, czy będzie ona dalej kontynuowana. Ponadto miałam przyjemność współpracować z twórcą gry Interaktywnej Kryminalne Akta oraz z firmą oferującą kolorowe (w tym książkowe i detektywistyczne!) skarpetki Many Mornings. Współpracę nawiązała też ze mną firma Galapagos wydająca DVD i Blu-ray. 

Regał z ulubionymi tytułami, który widzę od razu po przebudzeniu, również zdołał przyjąć jeszcze kilka dodatkowych książek 

Podsumowanie
Jak widzicie nie przesadzałam mówiąc, że ten rok był dla Kryminału na talerzu jeszcze bardziej intensywny niż poprzedni. Muszę przyznać, że dla osoby pracującej zawodowo, zajmującej się blogiem tylko w czasie wolnym, było tego trochę za wiele, co poskutkowało kryzysem recenzenckim, z którego nadaj wychodzę. To jednak pchnęło mnie do podjęcia ważnej decyzji, mianowicie założenia wspomnianej strony na patronite.pl, która jest pierwszym krokiem w kierunku zajęcia się blogiem na pełny etat. To ważny etap, a Wasze wsparcie udowadnia mi, że cenicie to, co robię.

W mojej sypialni książki zajmują każdą wolną przestrzeń... 

Dziękuję!
Bo robię to wszystko nie tylko dla siebie czy wydawnictw, ale przede wszystkim dla społeczności czytelniczej! Przecież móc pogadać o książkach, popromować dobrą literaturę to dla miłośnika książek pełnia szczęścia! Kryminał na talerzu rozwija się dzięki Wam, osobom odwiedzającym blog i moje profile społecznościowe, udzielające się na tych kanałach, korzystające z moich poleceń. Należy się Wam wielkie: DZIĘKUJĘ! Że jesteście i dajecie o tym znać, dzięki Wam to wszystko jest możliwe. 

Szczególnie podziękowanie należy się też moim oficjalnym Patronom, którzy zdecydowali się wesprzeć finansowo Kryminał na talerzu, a tym samym dołożyć cegiełkę do realizacji obranego przeze mnie planu. Jeszcze raz dziękuję Wam za wiarę i zaufanie jakie we mnie pokładacie!

...ich stosy zbudowałam nawet na parapetach!

Oczywiście dziękuję też wszystkim firmom, które podjęły współpracę z moim blogiem, podczas trzeciego roku działalności faktycznie odczułam, że Kryminał na talerzu ma już swoje miejsce w naszym świecie czytelniczym. To wiele dla mnie znaczy, a ilość propozycji współprac, która codziennie do mnie napływa udowadnia, że moja praca, którą wkładam w blog, ma znaczenie. Dziękuję za zaufanie i przepraszam za zwłokę z publikacją recenzji!

Jak zawsze na koniec, choć równie ważne podziękowania dla moich bliskich, którzy ciągle dzielnie mnie wspierają i cieszą się z moich sukcesów. Przepraszam, że ciągle mam dla Was tak mało czasu, dziękuję za zrozumienie i obiecuję, że pracuję nad tym, by w końcu to zmienić!

Co dalej?
No cóż, o tym pisałam już dwa tygodnie temu, gdy informowałam Was o założeniu strony na patronite.pl, więc teraz po prostu odsyłam i na tę stronę - klik! i do posta, w którym pisałam o tym, dlaczego podjęłam taką decyzję - klik!. Przypominam, że każdy z Was może zostać Patronem Kryminału na talerzu, a wkład, który może Wam to umożliwić zaczyna się od symbolicznej równowartości jednej kawy miesięcznie. Jestem wdzięczna za każde możliwe wsparcie, a i myślę, że i dla Was korzyści z tego płynące mogą być satysfakcjonujące 😊 Taki rym na koniec 😉

To tyle. Trzeci rok za nami, liczę, że przed nami jeszcze więcej dobrego. Dziękuję, że jesteście i pamiętajcie - jestem do Waszej dyspozycji, zawsze możecie napisać do mnie mail lub wiadomość prywatną w mediach społecznościowych - może nie odpisuję w przeciągu kilku minut, ale odpisuję zawsze  😉


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 01, 2022

"Empatajzer" Aleksandra Borowiec - zapowiedź patronacka

"Empatajzer" Aleksandra Borowiec - zapowiedź patronacka
 
Dzisiaj w końcu nadeszła ta pora, by ogłosić pierwszą książkę w roku 2022, która została objęta patronatem medialnym mojego bloga! Chodzi oczywiście o "Empatajzer" Aleksandry Borowiec. Jego premiera zapowiedziana jest na 15 lutego (edit: przesunięta została na 22.02), czyli dokładnie we wtorek za dwa tygodnie. I obiecuję Wam, że zdecydowanie jest na co czekać!

W powstałym po katastrofie ekologicznej postindustrialnym mieście Pattium, w którym woda jest towarem luksusowym, a dzielnicę biedoty, Mizerię, od reszty miasta odgradza wysoki mur, popularnością cieszą się wynalezione przez Inżyniera empatajzery – urządzenia, które pozwalają zapisywać i odtwarzać skrajne emocje i przeżycia.
Sara Schwartz, policjantka z miejskiej obyczajówki, dostaje nową sprawę. Na platformie empatajzerów ktoś umieścił nagranie, na którym bierze prysznic. Problem w tym, że dostęp do wody w Pattium jest ściśle limitowany. W dodatku nagranie wrzucono z konta jednego z pracowników firmy Empathy, produkującej urządzenia.
Śledztwo toczy się raczej leniwie, bo i sprawa nie jest początkowo zbyt dużego kalibru. Po kilku dniach pojawia się kolejne nagranie. Tym razem ktoś pije na nim wino – które również jest nielegalne. Większego ciężaru sprawa nabiera wówczas, kiedy – również z konta jednej z pracownic firmy – ktoś wrzuca w sieć nagranie, na którym jakaś kobieta umiera z pragnienia.
Tropy prowadzą na Mizerię, dzielnicę biedoty. Sprawę zaciemniają nagrania, które udostępnia performerka Bea Gerwich – na nich także umierają ludzie. W dodatku na Mizerii wybucha dziwaczny bunt – Przebudzeni, których znakiem rozpoznawczym jest wytatuowana na policzku łza, kontestują empatajzery jako urządzenia dostarczające jedynie namiastek prawdziwych uczuć i namawiają ludzi, by w proteście umierali z pragnienia…

"Empatajzer" to tytuł, z którym zaczynałam nowy rok i szczerze - życzyłabym sobie, że wszystkie książki w tym roku, które będę czytać, były na tak wysokim poziomie! To jest dopiero druga książka tej autorki i gdyby nie to, że i patronowałam jej debiutowi, to ciężko byłoby mi w to uwierzyć. "Empatajzer" to coś całkowicie innego niż debiut pt. "Gwiazda Szeryfa". Wydawnictwo zaklasyfikowało ją jako fantastykę, ale to nie oddaje jej charakteru, bo ta książka to zdecydowanie coś więcej, coś innego! Ze względu na to, że fabuła toczy się w chyba dosyć bliskiej przyszłości, która może się zdarzyć, a i urządzenie działające na emocjach ludzkich, przez całą lekturę miałam luźne skojarzenie z "Dopasowanymi" Johna Marrsa, którzy określeni zostali jak thriller futurystyczny, więc może takie określenie będzie trafniejsze? Bez względu na gatunek, to książka warta przeczytania!


Autor: Aleksandra Borowiec
Tytuł: Empatajzer
Data premiery: 22.02.2022
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 496
Gatunek: fantastyka / thriller futurystyczny

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

stycznia 26, 2022

Zostań Patronem Kryminału na talerzu! Czyli trochę o Patronite - co to i dlaczego?

Zostań Patronem Kryminału na talerzu! Czyli trochę o Patronite - co to i dlaczego?

 

Niecałe trzy lata temu, dokładnie 9 lutego 2019 roku powstał Kryminał na talerzu. To była sobota, a że nie zdarzało mi się w tamtym czasie mieć wolnych sobót, to tą jedną postanowiłam maksymalnie wykorzystać. W ciągu jednego dnia od podstaw stworzyłam blog i towarzyszące mu profile na Facebooku i Instagramie, które tak dobrze teraz znacie. I tak wszystko się zaczęło.
Blog i profile społecznościowe bardzo szybko zyskały konkretną liczbę obserwatorów, którzy aktywnie komentowali wszystko to, o czym chciałam dla Was pisać. Z każdym miesiącem rozwój Kryminału na talerzu był coraz większy, zaczęły się też współprace z wydawnictwami i nie tylko. Wszystko to było dla mnie ogromnym powodem do radości, bo przecież czy może być coś lepszego niż dzielenie się ze światem swoją pasją? Jednak im więcej współprac, im więcej obserwatorów, tym praca nad blogiem zaczęłam wymagać więcej czasu...
Już rok temu, w dwuletnim podsumowaniu działalności bloga, pisałam Wam, że coś się musi zmienić - już wtedy czułam się wykończona pracą, jaką wkładałam w funkcjonowanie tych profili. Nie zadziałałam jednak wtedy w żaden konkretny sposób, a rok 2021 przyniósł wszystkiego więcej. Więcej współprac, więcej patronatów, więcej obserwatorów. Okazało się, że Kryminał na talerzu wymaga jeszcze więcej pracy niż wcześniej, a mnie już po prostu zabrakło na to sił. We wrześniu po Warszawskich Targach Książki byłam już tak wykończona, że poskutkowało to największym w mojej karierze kryzysem recenzenckim - recenzji na blogu praktycznie nie było. Teraz powoli z tego wychodzę, jednak konieczne są zmiany, by Kryminał na talerzu dalej istniał w takiej formie, na jaką zasługujecie.

I dlatego właśnie zdecydowałam się na założenie profilu na patronite.pl. Do jego założenia znowu przysiadłam w sobotę, jednak okazało się, że stworzenie tam swojego miejsca, jest trudniejsze i bardziej czasochłonne niż powstanie samego bloga. Dlatego dopiero dzisiaj mogę do Was przyjść z ogłoszeniem: Kryminał na talerzu szuka Patronów! (klik!)



Co to jest ten Patronite? 
W skrócie jest to portal umożliwiający finansowe wsparcie twórców. Nie jest to zbiórka, a stałe wsparcie, działające na zasadzie comiesięcznej wpłaty. Wpłaty są dobrowolne, w wybranej przez Was kwocie (u mnie wsparcie zaczyna się od symbolicznych 5zł) i w każdym momencie możecie z niego zrezygnować. 

By zostać Patronem, musicie założyć na tym portalu swój profil, co jest naprawdę łatwe - możecie po prostu zalogować się przez Google czy Facebooka, albo możecie też klasycznie zarejestrować się od podstaw. Wtedy wystarczy, że wejdziecie na mój profil na patronite.pl (klik!) i wybierzecie próg wsparcia, który jesteście w stanie zaoferować. Każdy próg finansowy jest tam dokładnie opisany, bo oczywiście nie tylko Wy coś dajecie, ale i ja oferuję Wam w zamian atrakcje, które normalnie dla obserwatorów Kryminału na talerzu nie są dostępne. Czyli tak naprawdę w ten sposób stworzymy tajemną grupę, w której będę się dzielić z Wami funkcjonowaniem bloga od tak zwanej kuchni. Oczywiście im większe wsparcie, tym i możecie mieć większy udział i większy wpływ na to, jak wygląda Kryminał na talerzu, a i oczywiście większe korzyści. 

A jak wygląda proces płatności? Do wyboru macie trzy. kartę płatniczą, przelew i PayPal. Ja zachęcam do skorzystania z tych dwóch pierwszych, bo są i prostsze i pobierają mniejszą prowizję z wpłacanej kwoty, czyli z tego co wpłacacie, więcej niż w przypadku PayPala, dociera do mnie. Przy płatności przelewem możecie wybrać wpłatę na kilka miesięcy z góry, a po upływie tego czasu znowu zrobić przelew. Z kartą nie ma takiego problemu, tu automatycznie co miesiąc, póki nie zdecydujecie inaczej, będzie z tej karty pobierana określona kwota. Przez PayPal działa to na podobnej zasadzie, co z kartą. 



A tak naprawdę dlaczego w ogóle proszę Was o wsparcie?
Chyba już wiecie, że nie lubię robić nic na pół-gwizdka. Jak już piszę recenzję, to długą i rzetelną, jak czytam, to uważnie, jak decyduję się na patronat, to robię co tylko mogę, by jak najwięcej czytelników zachęcić do sięgnięcia po książkę, jak organizuję akcję czytelniczą, to wkładam w nią całe serce. Wszystko to jednak zajmuje masę czasu, a jak wiemy czas to pieniądz. By robić to dobrze, na wysokim poziomie, na jaki zasługujecie i nie paść z przemęczenia, muszę obrać kierunek, by z Kryminału na talerzu zrobić blog zawodowy. Jednak by to zrobić, muszę nad kilkoma rzeczami popracować, uczynić najpierw blog bardziej profesjonalnym, a dopiero później rozwijać go dalej. I tu proszę Was w tym o pomoc. Jeśli lubicie to, co robię, jeśli chcecie, by Kryminał na talerzu dalej się rozwijał, dostarczał Wam wielu ciekawych czytelniczych propozycji, informacji co dzieje się na rynku książki i wszystkim, co się z tym wiąże, to wejdźcie na ten profil na patronite.pl/kryminalnatalerzu i zobaczcie, co w zamian za wsparcie mogę Wam zaoferować. Myślę, że przygotowałam atrakcyjne nagrody, które mogą Wam przypaść do gustu. Na tym profilu opisałam też konkretnie co chcę w najbliższym czasie, dzięki Waszemu wsparciu osiągnąć i jaka jest moja wizja dalszego rozwoju Kryminału na talerzu. Mam nadzieję, że znajdziecie chwilkę czasu, by się z tym zapoznać 😊 Już za to Wam dziękuję!

Na samym blogu stworzyłam też specjalną zakładkę 'patronite' (klik!), w którym znajdziecie link do mojego profilu i do artykułu-instrukcji jak zostać Patronem. W tej zakładce przeznaczam też specjalne miejsce na wymienienie Patronów Kryminału na talerzu z nazwiska (chyba, że nie będziecie sobie tego życzyć) - bo przecież za pomoc należy się Wam wyróżnienie! Specjalne miejsce widoczne na każdej podstronie bloga będą też mieli Mecenasi Kryminału na talerzu - o tym już dokładniej poczytacie na moim profilu na patronite. 


Oczywiście Kryminał na talerzu - blog i profile na IG i FB będą istnieć nadal i nadal będą ogólnie dostępne, nie musicie się martwić, nie wymuszam na Was wpłaty 😊 Chcę tylko Wam pokazać, że przy nawet niewielkiej pomocy, będę mogła zrobić więcej! Myślę, że my wszyscy miłośnicy literatury na tym skorzystamy. Udowodnijmy, że w czasach kultury obrazkowej, słowo nadal ma moc!


stycznia 25, 2022

Book tour z "Tajemnicą brakującej głowy" zakończony!

Book tour z "Tajemnicą brakującej głowy" zakończony!

 

W roku 2021 "Tajemnica brakującej głowy" była pierwszym tytułem, który rozpoczął moją współpracę patronacką z Wydawnictwem Prószyński i S-ka. Jest to książka lekka, kryminał z nurtu cozy crime z nieszablonowym bohaterem, którego podejście do sprawy, jest równie ciekawe, jak sama sprawa. Fanom serialu "Atypowy" i "detektyw Monk" na pewno się spodoba. I tak wysłałam jeden egzemplarz książki w świat dokładnie 5 maja 2021. Książka zwiedziła spory kawałek Polski, choć mam wrażenie, że tym razem głównie trzymała się środkowej części kraju i Śląska. Przeszła przez 11 par rąk i po 167 dniach 19 października wróciła w moje ręce. Jej podróż możecie prześledzić na załączonej mapce:


Książka wróciła do mnie w stanie naprawdę bardzo dobrym, jedynie przód okładki z boku nosi lekkie zagięcia - tak lekkie, że nawet nie widać ich na zdjęciu 😉


Uczestnicy chętnie zostawili po sobie ślad w miejscu do tego wyznaczonym, jeśli dobrze policzyłam, to tylko jedna osoba się nie wpisała, nie wiem czy to znaczy, że książka się nie podobała? 😉


Widać, że książka wywołała w uczestnikach wiele emocji, bo ilość zaznaczeń kolorowymi karteczkami jest naprawdę duża:


A i wpisów na bieżąco nie szczędzili, choć muszę przyznać, że większość z nich znajduje się tylko w pierwszej połowie książki. Mam nadzieję, że w drugiej nie ma ich dlatego, że fabuła ich tak zainteresowała, że nie mieli czasu komentować 😉 Tutaj kilka z tych, które rzuciły mi się w oczy:







Jak zawsze przy book tourach, i tym razem uczestnicy byli zobowiązani do wystawienie książce opinii. Z ogromną przyjemnością mogę poinformować, że wszyscy z tego obowiązku się wywiązali! 10 z 11 opinii pojawiło się na Instagramie, jedna na portalu lubimyczytac.pl. Jedna czy dwie osoby nie były całkiem przekonane do pozytywnej oceny tytułu, jednak zdecydowana większość stwierdziła, że jest to świetna książka na relaks! Pojawiały się też głosy zachwycone, nawet w jednym wypadku książka trafiła do TOP2021! Poniżej kilka fajnych cytatów z opinii uczestników:

To naprawdę doskonała lektura.
Nie tylko bawi i relaksuje, ale przede wszystkim skłania do refleksji. @layla88xoxo

Orzeźwiający, niepowtarzalny i lekki kryminał detektywistyczny. @kaaluusjaa

Nie pytam czy polubicie się z Samuelem. Ja to wiem! Jego po prostu nie da się nie lubić 😉 @ksiazka.pod.nosem

Zakończenie było cudowne, nie chcę nic więcej mówić, aby nie psuć zabawy kolejnym czytelnikom. Polecam mocno. Właśnie takie książki są w stanie mnie przekonać do dalszego sięgania po taki gatunek. @karmelowe_ksiazki

“Tajemnica brakującej głowy” to niewątpliwie historia, która zaskakuje. Czym? Swoim kunsztem, kreacją bohaterów i samym pomysłem na fabułę. Nie ma tu miejsca na nudę, tu wiecznie się coś dzieje. Gwarantuję wam, że kiedy tylko rozpoczniecie lekturę nie będziecie potrafili jej przerwać. @zaczytana_panna

A tutaj pełna lista uczestników wraz z linkami do ich opinii:
1. @layla88xoxo opinia - klik!
2. @mamazaczytana opinia - klik!
3. @maniaczka_ksiazek opinia - klik!
4. @czytanietojestto opinia - klik!
5. @kaaluusjaa opinia - klik!
6. @pasjola_ksiazkowa opinia - klik!
7. @ksiazka.pod.nosem opinia - klik!
8. @kubickakatarzynaa opinia - klik!
9. @karmelowe_ksiazki opinia - klik!
10. @zaczytana_panna opinia - klik! 
11. @diversitylibrary opinia - klik! 

Na koniec jak zawsze trochę statystyk! Książka w podróży spędziła 5 miesięcy i 14 dni, czyli dokładnie 167dni. Przeszła przez 11 rąk, czyli na jednego uczestnika w przybliżeniu przypadło 15 dni. Co jest wynikiem jak najbardziej wpisującym się w warunki udziału w BT - każdy z uczestników na lekturę miał 14 dni + kilka dni książka spędziła w podróży do kolejnego uczestnika. Wszystko się więc zgadza 😊
Dziękuję wszystkim uczestnikom za udział w tej akcji czytelniczej i za wywiązanie się z booktourowych obowiązków! Cieszę się, że razem mogliśmy poznać świat Samuela i mam nadzieję, że ten BT zachęcił Was do sięgnięcia po kolejne tomy cyklu. 


Book tour zorganizowałam w ramach współpracy patronackiej 
z Wydawnictwem Prószyński i S-ka.