listopada 19, 2022

"Szczęśliwego Nowego Roku" Malin Stehn - zapowiedź patronacka

"Szczęśliwego Nowego Roku" Malin Stehn - zapowiedź patronacka

Pora na ostatnią zapowiedź patronacką roku 2022! Już za półtora tygodnia, dokładnie 30 listopada swoją premierę będzie miał szwedzki thriller psychologiczny Malin Stehn pt. "Szczęśliwego Nowego Roku"! A na jego okładce znajdziecie logo Kryminału na talerzu 😊


Wciągająca historia zaginięcia nastolatki osadzona w środku szwedzkiej zimy.
Lollo, Nina i Malena znają się z czasów studiów. Od blisko 20 lat razem witają Nowy Rok.
Kiedy Lollo z przyjaciółmi wznosi noworoczny toast, w innej części miasta z imprezy sylwestrowej dla nastolatków znika jej 17-letnia córka Jennifer.
Godziny mijają. W sprawę włącza się policja. Jak się okazuje, rodziny mają wiele do ukrycia. Nie wiadomo, komu można zaufać. Czy za zniknięciem Jennifer stoi ktoś z jej najbliższego otoczenia?
Sprawa wstrząsa pozornie uporządkowanym światem przyjaciół, a nikczemne sekrety wypływają na powierzchnię…
Mroczny i porywający thriller skandynawski, przedstawiający najgorszy rodzinny koszmar w najdrobniejszych szczegółach.


Jest to pierwsza książka Malin Stehn skierowana do dorosłego czytelnika. Ja jestem już po lekturze i przyznam, że jest to debiut w gatunku thrillera psychologicznego całkiem udany! To jeden z tych, w którym większy nacisk położony jest na drugi człon określenia gatunkowego, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest to po prostu dramat rodzinny. Dwóch rodzin, które znają się od lat, a teraz dzielą jedną tragedię... Czy ona ich połączy czy podzieli? Do tego dodatkową atrakcją dla polskiego czytelnika będzie zimowe Malmo w tle, którego klimat oddany jest z dużą dokładnością. To idealna lektura na długi zimowy wieczór spędzony pod ciepłym kocykiem z kubkiem gorącej czekolady w dłoni!

Autor: Malin Stehn
Tytuł: Szczęśliwego Nowego Roku
Tłumaczenie: Robert Kędzierski
Data premiery: 30.11.2022
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 424
Gatunek: thriller psychologiczny 

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 18, 2022

Book tour z "Z tobą będzie inaczej"!

Book tour z "Z tobą będzie inaczej"!

Nowa książka Mileny Wójtowicz pt. "Z tobą będzie inaczej" na rynku książki dostępna jest już od ponad miesiąca. I choć nie jest o niej tak głośno, jak być powinno, jak książka na to zasługuje, to opinie, które zbiera potwierdzają, to co sama pisałam - to naprawdę warta uwagi oryginalna komedia, która miksuje wątki romantyczne z kryminalnymi. Jest to początek serii, która będzie kontynuować niezamknięte wątki tomu tego, jak i opowiadać o innych zagadkach kryminalnych (o tym więcej poczytacie w wywiadzie z autorką książki - klik!). Ja już czekam z ogromną niecierpliwością na tom drugi, ale w międzyczasie mam nadzieję, że uda mi się zarazić tą niecierpliwością szersze grono odbiorców. Zatem muszę dać Wam możliwość zapoznania się z tomem pierwszym! A czy może być lepszy sposób na to niż book tour? 😊

Więcej o książce możecie znaleźć w mojej recenzji - o tu! Koniecznie zajrzycie do niej przed zgłoszeniem.

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autorki oraz profil Wydawnictwa SQN w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w weekend.
Książka ruszy w podróż w poniedziałek, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa, autorki książki i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
Lista uczestników:
1. @ksiazka.dobra.na.wszystko opinia - klik! 
2. @ksiazka_na_przesluchaniu opinia - klik! 
3. @zaczytana_nena opinia - klik!
4. @mirkowo3 opinia - klik!
5. @annadyczko_mczas opinia - klik!
6. @annula_93 opinia - klik!
7. @rrramona opinia - klik! 
8. @madzulas opinia - klik! 
9. @marzaczyta  opinia - klik!
10. @ebertowskaanka opinia - klik! 
11. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
12. @justyna6353 opinia - klik!
13. @po_prostu_o_ksiazkach opinia - klik! 
14. @i.krasnodebska opinia - klik! 
15. @ahywka_p opinia - klik! 
16. @ksiazkiagi opinia - klik! 
17. @myszaczyta opinia - klik!
18. @mamazaczytana  opinia - klik!
19. @maria.j.sokolowska opinia - klik!
20. @milosniczka.kavy opinia - klik! 
21. @poczytane_zapisane opinia - klik! 

listopada 17, 2022

"Za cenę śmierci" Małgorzata Rogala

"Za cenę śmierci" Małgorzata Rogala

Autor: Małgorzata Rogala
Tytuł: Za cenę śmierci
Cykl: Pełnia tajemnic, tom 2
Data premiery: 01.06.2022
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 352
Gatunek: kryminał
 
Rok temu, jesienią 2021 na naszym rynku pojawiła się nowa seria kryminalna Małgorzaty Rogali, która dla mnie stała się nową szansą do polubienia się z piórem autorki. Kilka lat temu czytałam parę tomów jej pierwszego cyklu, aktualnie liczącego już osiem tytułów – o Agacie Górskiej i Sławku Tomczyku, jednak nie umiałam się nim zachwycić. W przeciwieństwie do szerokiego grona czytelniczek, które z wytęsknieniem czekają na każdy kolejny tom.
Seria Pełnia tajemnic, a przede wszystkim tom pierwszy pt. „Milcząc jak grób” (recenzja - klik!) musiały trochę się na swoją kolej w moim planie czytelniczym naczekać, ale w końcu z okazji premiery tomu trzeciego, wzięłam się za lekturę całego cyklu. I w końcu mogę dołączyć do grona chwalących! Cykl Pełnia tajemnic ogromnie przypadł mi do gustu, czytanie go to czysta przyjemność!
 
Fabuła „Za cenę śmierci” toczy się latem w małym miasteczku noszącym nazwę Pełnia, położonym niedaleko Grudziądza. Policjantka Monika Gniewosz wraz z nastoletnią córką Kornelią już się w nim zadomowiły, cenią sobie życie z dala od pędu wielkiego miasta. Nadal wynajmują mieszkanie położone przy pensjonacie Michała Dobrzyńskiego, ich gospodarza, jednak Monika coraz mocniej jest przekonana, że chce tu osiąść na stałe i zaczyna przymierzać się do kupna domu położonego nieopodal, który od dobrych kilku lat stoi pusty. Plany prywatne jednak musi odsunąć na drugi plan, bo praca zaczyna dopominać się o uwagę – do pracowni ceramicznej Wiktorii Ekielskiej ktoś w nocy się włamał i narobił dużo bałaganu. Świadkiem tego był nastoletni, szukający wrażeń i dobrego materiału na swój kanał na youtube chłopak, który przyjechał do pensjonatu Dobrzyńskiego na wakacje wraz ze swoim ojcem. Chłopak jednak nie przyznaje się do posiadania dowodu, postanawia wykorzystać sytuację i zaszantażować włamywacza. Policja podejrzewa przyjezdnych, szczególnie skupia się na małżeństwie, które rozpytywało o dawne zbiory ceramiczne dziadka Wiktorii, zaginione od czasów II wojny światowej. Sytuacja ulega zmianie, gdy na terenie pensjonatu dochodzi do brutalnego morderstwa… Dla lokalnej policji szykują się dni wzmożonej, intensywnej pracy. Kto i dlaczego zabił?
 
Książka rozpisana jest na siedem dni śledztwa, które składają się na 29 rozdziałów. Te z kolei podzielone są na nienumerowane podrozdziały, scenki przedstawione z perspektywy kilku postaci m.in. Moniki, Weroniki, świadka włamania i pewnej tajemniczej kobiety, kolekcjonerki ceramiki, która prawdopodobnie jest sprawczynią, choć do tematu narrator podchodzi bardzo ostrożnie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego. Styl powieści jest prosty, przyjemny, nasuwa skojarzenie z klasyką kryminału – wydarzenia przedstawione są spokojnie, makabra dzieje się poza kadrem.
 
Tom drugi serii swoją budową delikatnie różni się od pierwszego. Mamy tu podział na dni, czego nie było wcześniej, a także fragmenty zdarzeń przedstawione oczami sprawcy, dzięki czemu możemy się przyjrzeć mu pod względem psychologicznym, co jest niesamowitą atrakcją dla czytelnika ceniącego sobie dopracowanie psychologiczne motywów zdarzeń. Do tego dochodzi jeszcze ciekawa perspektywa nastolatka, który na świat spogląda całkiem inaczej – w końcu wychowuje się w innym świecie niż było to w przypadku już teraz dorosłych, dla niego istnienie w Sieci jest tym, co przeświadcza o istnieniu w ogóle. Obydwie perspektywy zostały opisane z dużym wyczuciem i zrozumieniem, autorka świetnie przeniknęła w głowy swoich nieszablonowych postaci, co sprawiło, że lektura była naprawdę mocno fascynująca.
 
Przyznam, że od samego początku postacie tej serii wzbudziły moją sympatię. Z przyjemnością więc obserwowałam dalsze losy Moniki i jej córki, które po ciężkich przeżyciach w końcu w Pełni znalazły spokój. Kornelia mocno wsiąknęła w lokalne towarzystwo, znalazła przyjaciółkę, a nawet pierwszą nastoletnią miłość, czemu przyglądamy się z rozczuleniem. Ponadto latem razem z przyjaciółką zatrudniły się w kuchni Dobrzyńskiego, co wprowadza moje ulubione wątki kulinarne 😊 Ale Monika i Kornelia to nie jedyne postacie serii, których losy obserwujemy – miło też było spojrzeć do Weroniki i jej rodziny, w której w końcu, po dosyć traumatycznych latach, zaczęło się układać.
„Nigdy nie przesądzam tego, czy ktoś jest zdolny do zbrodni, czy nie. Wszystko zależy od kontekstu i motywacji.”
Intryga kryminalna też wypada niezwykle ciekawie, gdyż krąży wokół tematu sztuki ceramicznej i zaginionego przed laty skarbu. Temat oryginalny, przedstawiony naprawdę interesująco, stawiający pytanie o to jak daleko kolekcjoner jest w stanie się posunąć, bo zdobyć to, czego pragnie. Jak mocno obsesja posiadania czegoś oryginalnego jest w stanie zawładnąć człowiekiem. A mimo, że zdarzenia poznajemy z perspektywy sprawcy, to jednak fabuła jest tak sprytnie poprowadzona, że do samego końcu trudno jest wytypować kim on jest, kto za tym wszystkim stoi. Pensjonat przeżywa prawdziwe oblężenie, a im dłużej przyglądamy się wczasowiczom, tym każdy z nich jest coraz mocniej podejrzany. Trzeba więc podkreślić, że intryga poprowadzona jest naprawdę zgrabnie, z pomysłem i wyczuciem.
 
Na koniec nie mogę sobie odmówić kilku słów o świetnym, letnim klimacie, jaki opisany jest w tym tomie. Mamy małą miejscowość, jeziorko, wszystko wokół kwitnie, pachnie, a szybkie i niespodziewane deszcze przynoszą przyjemne orzeźwienie. Pora roku zdaje się odgrywać ważną rolę w powieści, oddana jest tak sugestywnie, że sama czułam promienie słońca na skórze i lekki, wakacyjny nastrój podczas lektury.
 
Podsumowując, „Za cenę śmierci” umocniło mnie w przekonaniu, że cykl Pełnia tajemnic naprawdę mi się podoba. Mimo że jest to przecież kryminał, to lektura jest przyjemna i odprężająca. Zagadka poprowadzona jest tak ciekawie, że nie sposób się od książki oderwać, postacie cyklu sympatyczne, a tego tomu - mocno tajemnicze. Pod względem kreacji psychologicznych też nie mam się do czego przyczepić, a do tego dochodzi jeszcze ciekawy temat kolekcjonowania ceramiki. Naprawdę świetny, pisany w klasycznym duchu kryminał, gorąco polecam!
 
PS. Tomy serii można czytać oddzielnie, bez zachowania kolejności chronologicznej.
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona Kryminału.

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 17, 2022

Wygraj "Bezimienną"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Bezimienną"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Jesienne wieczory robią się nam coraz dłuższe, trzeba więc się zaopatrzyć na zimę w dobre lektury. Takie naprawdę zajmujące, pozwalające wciągnąć czytelnik w wir akcji tak mocno, że zapomina o tym, że za oknem zimno, wieje, a noc jest dłuższa od dnia 😉 I "Bezimienna" jest dokładnie takim kryminałem! Mimo że jest to tom drugi cyklu o Josie Quinn, to nawet bez znajomości "Znikających dziewczyn" możecie po niego sięgnąć bez obaw - wiem, sama sprawdziłam 😉. A jako że Kryminał na talerzu dba o Wasze zaplecze czytelnicze, to dzisiaj mam dla Was aż trzy egzemplarze tej książki! 

Jeśli przegapiliście moją recenzję tej książki, to znajdziecie ją tu - klik!


Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Lisa Regan to popularna amerykańska autorka, znana głównie z cyklu o Josie Quinn, który na jej rodzimym rynku liczy już 15 tomów i cieszy się dużą popularnością. My Polacy dopiero jej twórczość poznajemy, ale spora liczba jej rodaków cieszy się na naszym rynku wieloletnią już popularnością. Dlatego napisz:
Który z amerykańskich twórców kryminałów jest Twoim ulubionym? Swój wybór krótko uzasadnij.

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 17 do 21 listopada do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

22.11 aktualizacja - wyniki konkursu:
Udało się Wam zabierać ładną kolekcję amerykańskich twórców kryminałów, choć chyba jednak wygrał ten najpopularniejszy - Harlan Coben. Lubicie szybką akcję, zawiłą intrygę i silne postacie, więc myślę, że i cykl Lisy Regan przypadnie Wam do gustu i sięgniecie po niego niezależnie od wygranej. A książka ostatecznie leci do:

FB:
1) Eugenia Jaroszuk
Moim ulubionym pisarzem od kryminałów i sensacji jest Lee Child. Kocham jego serię, bohaterem której jest Jack Reacher. Uwielbiam tę postać silnego, mądrego, z ogromną intuicją byłego żandarma. Podoba mi się jego wyczucie czasu i mogłabym umówić się z nim na kolację ze śniadaniem.

IG:
2) @_barbara_shihtzu_official_
Moją ulubienicą jest Lisa Gardner🥰 Uwielbiam jej powieści pełne intryg i dużej dozy akcji. Każda jej książka wciąga jak czekolada 🤗Zaczynasz od jednej kostki a kończysz na całej tabliczce 🍫📕

3) @zoska_na_ksiazkach
Uwielbiam Harlana Cobena😍 pisze "moim" językiem 😊. Jego książki trzymają w napięciu do ostatniej strony 😊. Bardzo chętnie wracam do Harlana. Pani Lisy jeszcze nie znam, ale z chęcią bym poznała 😀.

Gratulacje! Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera do piątkowego przedpołudnia!
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i mimo wszystko zachęcam do lektury książki. Dostęp do niej jest ułatwiony, bo znajdziecie ją również w abonamencie z Legimi, do którego korzystania serdecznie Was zachęcam.
Zapraszam też do zajrzenia do zakładki "konkursy" - od wczoraj na wszystkich trzech moich profilach hula kolejny konkurs, tym razem z polskim tytułem wartym uwagi!

listopada 15, 2022

"Zimny trop" Beata i Eugeniusz Dębscy

"Zimny trop" Beata i Eugeniusz Dębscy

Autor: Beata i Eugeniusz Dębscy
Tytuł: Zimny trop
Cykl: detektyw Tomasz Winkler, tom 2
Data premiery: 01.09.2021
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 352
Gatunek: kryminał
 
W roku 2021 Dębscy często pojawiali się na półkach w księgarniach pod szyldem ‘nowości’. W przeciągu 5 miesięcy na rynku ukazały się ich aż trzy kryminały - trzy tomy serii o Tomaszu Winklerze. Tom pierwszy pt. „Dwudziesta trzecia” (recenzja – klik!) tak naprawdę był nowym wydaniem książki z 2014, ale pozostałe dwa tomy w roku 2021 ukazały się po raz pierwszy i właśnie wtedy zagościły w mojej prywatnej biblioteczce. Jednak dopiero premiera tomu czwartego pt. „Śmierć druga” (recenzja – kilk!), dla którego miałam przyjemność napisać polecajkę na pierwsze strony książki, zmotywowała mnie do w końcu sięgnięcia po lekturę całego cyklu. I bardzo się z tego cieszę, bo gatunkowo trafia w mój gust idealnie – to coś dla fanów kryminałów, jak i języka polskiego 😊
Autorzy jako para debiutowali właśnie „Dwudziestą trzecią”. Równocześnie był to też debiut Beaty Dębskiej, za to jej mąż Eugeniusz na rynku książki istnieje już od jakichś 30 lat, z tym że do tej pory związany był z gatunkiem fantastyki. Zatem był to też i jego debiut w gatunku kryminału.
 
Fabuła „Zimnego tropu” toczy się w grudniu, na chwilę po wydarzeniach z „Dwudziestej trzeciej”. Tomasz Winkler powoli dochodzi do siebie po ostatnich przejściach finalizujących jego wcześniejsze dochodzenie, ale policja już zapowiedziała, że jego zasługi przejmuje dla siebie. Tomasz teraz potrzebuje spokoju, powoli szykuje się już kulinarnie do świąt, zastanawia się też czy nie zdecydować się na poważny związek z Iwą, więc dla swojej babci Romy, z którą dzieli mieszkanie, organizuje pobyt w ośrodku Polanicy. Roma z początku niechętna, daje się jednak namówić, co okazuje się dobrym posunięciem – na miejscu spotyka Juliana, swoją miłość lat młodzieńczych. W tym czasie Tomasz zamyka wszystkie wątki z poprzedniego zlecenia, a do jego drzwi puka pewna kobieta, która karze na siebie mówić Skamielina (od połączenia dwóch członów jej nazwiska). Skamielina jest dziennikarką interesującą się sprawą z „Dwudziestej trzeciej” – chce o niej napisać książkę, a w międzyczasie uczestniczyć w kolejnych śledztwach Winklera. Ten po krótkiej namowie przystaje na taką umowę, więc kiedy dzwoni do niego Roma z informacją, że Julian zaginął, Tomasz rusza na miejsce i prosi Skamielinę o wsparcie. Na miejscu okazuje się, że zaginięcie jest podejrzane – może być powiązane z tragedią sprzed dwóch lat, której doświadczyła ta rodzina…
 
Książka składa się z 17 rozdziałów prowadzonych linearnie. Narrator snuje swoją opowieść podążając za postacią Winklera w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Od czasu do czasu są wtrącenia – myśli Winklera pisane są kursywą, co dowodzi, że narrator jest wszechwiedzący. Styl powieści to coś co wyróżnia książkę, jak i cały cykl, spośród innych dostępnych na rynku. Jest bardzo swobodny, momentami mocno nacechowany humorystycznie, szczególnie gdy do głosu dochodzą Winkler i Roma we wspólnej wymianie zdań, podczas których nie szczędzą sobie czułości i uszczypliwości w tym samym czasie 😊
 
Bo książka w równie dużym stopniu jak na intrydze kryminalnej, skupia się na życiu prywatnym, codzienności bohaterów. Narrator jest uważny i szczegółowy, przedstawia nam wszystko, co dzieje się wokół bohaterów – gdzie jadą, jak wygląda zabudowania, kawiarnie, co jedzą, piją i palą. Dzięki temu czytelnik ma wrażenie pełności – nie skupiamy się tylko na zagadce, ale obserwujemy co dzieje się z bohaterami przez cały czas jej rozwiązywania. Przez to akcja toczy się wolniej, jest miejsce na żarty, na jedzenie, co dla mnie jest ogromnym plusem.
 
Sama intryga kryminalna, to całkiem coś innego od tego, co zaserwowali nam autorzy w tomie pierwszym. Zaczyna się jak normalne zaginięcie – zgłoszenie na policję, odtworzenie ostatnich kroków zaginionego i rozpytanie wśród znajomych i rodziny. Później jednak zaczynają na jaw wychodzić nowe fakty z przeszłości i … no właśnie, nie będę zradzać, powiem tylko, że to kolejna, dosyć znana odsłona kryminału w interpretacji Dębskich. Dzieje się dużo, jest trochę zaskoczeń i spektakularnych twistów fabularnych. I choć sama za takimi wątkami, jaki ten tom prezentuje, nie całkiem przepadam, to tu bawiłam się dobrze i dałam się wciągnąć w intrygę.
 
Za to bezsprzecznie oczarował mnie zimowy klimat Polanicy, od razu poczułam zbliżające się święta. Jest śnieg, mróz, ślisko na drogach, bo przecież zima zaskoczyła drogowców 😊 Jest gorąca kawa, koniak na rozgrzewkę i ciepły kominek. Bardzo przyjemnie opisana pora roku.
 
Ogólnie „Zimny trop” spełnił moje oczekiwania, choć nadal czułam, że jest to tom wcześniejszy niż „Śmierć druga”, którą czytałam jako pierwszą. Co dobrze świadczy o cyklu i tworzących go autorach – to znaczy, że z tomu na tom coraz bardziej się w tym gatunku rozwijają. Uwielbiam główne postacie cyklu, Romę i Tomasza, którzy razem tworzą oryginalny i całkiem zabawny duet, uwielbiam też styl i zabawę językiem polskim. Naprawdę dobrze się przy nim bawiłam i żałuję, że mam już tylko jeden tom serii do nadrobienia!
 
PS. Oczywiście każdy tom serii można czytać oddzielnie.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Agora!

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 15, 2022

"Krzycz, jeśli żyjesz" Cyryl Sone

"Krzycz, jeśli żyjesz" Cyryl Sone

Autor: Cyryl Sone
Tytuł: Krzycz, jeśli żyjesz
Cykl: prokurator Konrad Kroon, tom 1
Data premiery: 26.10.2022
Wydawnictwo: Znak Koncept
Liczba stron: 544
Gatunek: kryminał
 
Na książkę „Krzycz, jeśli żyjesz” zwróciłam uwagę już przy jej pierwszej zapowiedzi, na długo przed oficjalną premierą. Stało się tak przede wszystkim przez informację, iż jest to kryminał napisany przez aktywnego zawodowo prokuratora, który niuanse swojej pracy oddaje z reporterską dokładnością. A że sama od kryminału wymagam nie tylko ciekawej zagadki kryminalnej, ale i dobrego odzwierciedlenia naszej prawdziwej rzeczywistości, to oczywiste było, że muszę zakosztować tego debiutu. Tym bardziej, że od początku zapowiadano, że jest to początek serii, a więc możliwe, że będzie to dłuższa ciekawa kryminalna przygoda.
 
Historia zaczyna się we wrześniu, gdy dochodzi do porwania młodej dziewczyny, Weroniki. Miesiąc później jej ciało zostaje znalezione w małej gdańskiej rzeczce Strzyżej. Sprawa trafia na biurko prokuratora Kroona, ten wszczyna dochodzenie, jednak od początku przekonany jest, że zaraz sprawę umorzy, bo po prostu nie jest to sprawa kryminalna, dziewczyna zwyczajnie przedawkowała dopalacze. Potwierdza to sekcja, na ciele ofiary nie ma śladów osób trzecich. Kiedy jednak Kroon sporządzenie dokumentów zleca młodemu praktykantowi, studentowi prawa Gustawowi, ten w aktach znajduje informację o tatuażu, jaki dziewczyna miała na przedramieniu. Był to napis „Krzycz jeśli żyjesz”. Hasło, które było motywem przewodnim jego szalonych tegorocznych wakacji, w czasie których wkręcił się w paczkę bogatych, zdeprawowanych dzieciaków. I które wszyscy, całą piątką wytatuowali sobie na własnych przedramionach… Tyle że Weronika nie była jedną z nich. Gustaw jest przekonany, że tatuaż dziewczyny nie znalazł się tam przypadkowo, podejrzewa, że jest to sprawka Julii, dziewczyny z paczki, niedostępnej piękności, która w ciągu tych wakacji stała się jego obsesją… Julia przejawiała dziwne zachowania, dużo mówiła o śmierci, nieistotności ludzkiego życia i przekraczaniu granic. Czy to możliwe, żeby posunęła się aż do morderstwa? Gustaw jest pewny, że tak, tylko czy ktokolwiek mu w to uwierzy?
 
Książka rozpisana jest na sześć tytułowanych części składających się z 54 rozdziałów i epilogu. Każdy rozdział opatrzony jest określeniem czasu (miesiącem) i składa się z kilku podrozdziałów rozpisanych na dosyć szerokie grono postaci. Narrator jest wszechwiedzący, opisuje zdarzenia w trzeciej osobie czasu przeszłego. Styl powieści jest mocno oryginalny – tekst nasycony jest różnymi skojarzeniami z literatury i popkultury, wtrąceniami znanych powiedzonek i dygresjami, które są tak absurdalne, że stają się zabawne. Dygresje są pełne ironii, zbudowane na zasadzie luźnych skojarzeń. I muszę przyznać, że ogromnie mi się to podobało – tekst całkowicie trafił w mój humor, w mój tok myślenia, przez co to właśnie z tych komentarzy narratora czerpałam największą przyjemność podczas lektury.
„Nie zdejmę płaszcza, bo przecież jestem tu tylko na chwilkę. Znałem kiedyś kogoś, kto rozstał się z płaszczem. Nie skończył dobrze. Proszę się rozebrać i położyć na łóżku. Zbadamy panu krew, podamy kroplówkę, za chwilę przyjdzie lekarz i powie, co z tym guzem. Jakim guzem? Ja tylko chciałem odebrać receptę! Leki na zgagę! Niestety, wykryliśmy nowotwór. Trzeba pilnie operować. Zostało panu najwyżej kilka tygodni życia. A wystarczyło nie ściągać płaszcza.”
Trzeba też wspomnieć o języku, w jakim napisana jest książka – jest nowoczesny i dosyć młodzieżowy, jednak idealnie dopasowany do postaci, przez co ich sposób wyrażania wypada bardzo naturalnie. Aż sama jestem zaskoczona, że nie przeszkadzały mi tu wulgaryzmy czy jakieś dziwne młodzieżowe wtrącenia, bo przeważnie takie luźne podejście do języka w powieści odbieram negatywnie. Tu jednak było inaczej, tu wszystko ze sobą świetnie gra, przez co powieść jest żywa, dynamiczna i naturalna.
„Żyjemy na tym samym świecie, lecz obserwujemy zupełni odmienną rzeczywistość.”
Jak już wspomniałam, w książce występuje sporo postaci i większość z nich przedstawia nam własny kawałek rzeczywistości. O dziwo jednak bohaterowie się nie mieszają, łatwo zapamiętać kto jest kim. Pierwsze skrzypce oczywiście gra prokurator Konrad Kroon. To mężczyzna po 40stce, który kiedyś wierzył, że jest w stanie zbawić świat, teraz po prostu trzyma się reguł i robi swoje. Mógł osiągnąć wielkość, a zaszył się w małej lokalnej prokuratorze i nie zamierza piąć się w górę. Jest dobrym pracownikiem, ma dużą intuicję, dzięki które jest bardzo skuteczny w tym co robi, jego przełożona ufa mi całkowicie. Jednak Kroon nie jest szczęśliwy, jest jakby zawieszony w próżni, wydaje mi się, że to jego partnerka trzyma go na powierzchni, choć możliwe, że właśnie jest odwrotnie…
„Maskę arogancji zaczął zakładać jeszcze w podstawówce. Była jego tarczą, osłoną przed niską samooceną, problemami w budowaniu relacji. Nikt nie nauczył go życia w normalnym związku, sam więc też nie potrafił takiego stworzyć. Złamane kości, które nigdy się dobrze nie zrosły. Konrad Kroon, wykolejeniec.”
Kiedy więc trafia do niego sprawa Weroniki, a Gustaw tak skutecznie przekonuje go, że w tym jest coś więcej niż zwykła śmierć, Kroon zaczyna na nowo odczuwać nadzieję – może to będzie ta sprawa, która wybudzi go z letargu?
„Jeśli umykamy przez zagrożeniem, nogi niosą nas zazwyczaj do domu. No chyba że to z niego właśnie uciekamy.”
Równie istotni co Kroon, są tutaj dwudziestolatkowie, paczka, do której tego lata dołączył Gustaw. Ten pochodzi raczej ze średnio zamożnej rodziny, od dawna nauczony, że jeśli czegoś potrzebuje, to musi sam na to zarobić. Pozostali jednak to bogate, rozpieszczone dzieciaki, które pokazują mu całkiem inny sposób na życie. Razem zatracają się w imprezach, pijaństwie, narkotykach, przekraczają kolejne granice tego, co większość z nas uznaje za normalne i dopuszczalne. Czytelnik raz po raz przekonuje się, że bogactwo wcale nie równa się szczęście – te bogate dzieciaki są równie pogubione, co wszystkie inne.


W opisie postaci trzeba też wyróżnić tajemniczą Julię, która wyzwoliła w Gustawie dziwną obsesję. To dziewczyna, która nie odzywa się za wiele, nikomu o sobie nic nie zdradza. Pojawiła się znikąd i przejęła nad grupą dowodzenie – to za jej namową przekraczają kolejne granice. Kim jest? Czy naprawdę byłaby zdolna do morderstwa? Jej zachowanie zdaje się dosyć nieobliczalne, więc może Gustaw ma rację?
„Każdy z tych ludzi… dwunożne mrówki. Zaprzątnięci swoimi własnymi sprawami, myślą, że ich życie jest najważniejsze. Miliony problemów, miliony myśli. Mikrokosmos nic nieznaczących istot.”
Na koniec wspomnę jeszcze o Patrycji, prawniczce, która również występuje w tej historii, bo zdaje się, że będzie to postać, z którą jeszcze się spotkamy. Dzięki niej przyglądamy się z czym borykają się prawnicy po studiach – dziewczyna właśnie założyła swoją własną kancelarię adwokacką, a jej prowadzenie, utrzymanie na rynku wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wszystkim (w tym jej) wydawać.
„Polska ją dusiła. Małomiasteczkowością, brakiem tolerancji, zabobonem i nienawiścią wobec kobiet. Nie znosiła tej hipokryzji, wyzierającej z każdego kąta. Różaniec za nienarodzone dzieci, drut kolczasty dla dzieciaków umierających na granicy.”
Intryga kryminalna naszpikowana jest nawiązaniami do sztuki, przede wszystkim do obrazu, który znajduje się w gdańskim muzeum „Sąd ostateczny” Memlinga, ale też sporo jest tu inspiracji średniowiecznym motywem danse macabre i fascynacją brzydotą, turpizmem. Jej oryginalność wynika z tego, że dosyć szybko czytelnik jest prawie pewny, kto stoi za tą zbrodnią, jednak to wydaje się zabiegiem całkowicie zamierzonym i nie odbiera przyjemności z lektury. Tu nie chodzi o to kto, ale jak, po co i przez kogo.
„Jeśli krzywdzimy dzieci, nie znajdziemy łaski. Chrystus z obrazu Memlinga wskaże dłonią na swą lewą stronę, Święty Piotr z bocznego skrzydła nawet na nas nie spojrzy. Czyściec? Nie, proszę pana, tego się nie da doprać.”
Tempo akcji nie jest specjalnie szybkie, jednak gdzieś tam ciekawość czytelnika cały czas jest utrzymana na podobnym, dosyć wysokim poziomie. Fabuła toczy się nielinearnie, skaczemy od października do czerwca, od lipca do sierpnia i powoli zbieramy kolejne elementy układanki.
„Gdzieś tam czaił się samotny, przeoczony ślad. Drobny szczegóły, przemycony przez podstępnego narratora. Niewielka wskazówka, która powinna zapalić czerwone światło. No bo jeśli wiesza się na ścianie strzelbę, to przecież trzeba z niej w końcu kogoś zamordować.”
We wstępie wspomniałam o reporterskiej dokładności w przedstawieniu codzienności w funkcjonowaniu prokuratury i faktycznie to tutaj dostajemy. Nasz prokurator Kroon nie zajmuje się jedną sprawą, nie biega po mieście i nie przesłuchuje świadków. Nie, zamiast tego ma 200 otwartych spraw i śledztwo zleca policji sam tylko wydając polecenia i pisząc kolejne pisemka zza swojego biurka. Nie ukrywam, że z ciekawością i niesamowitą przyjemnością przyglądałam się jego pracy.
 
Powoli zbliżamy się do końca, więc czas na moje uwagi nie całkiem pozytywne. A te są naprawdę minimalne. Kilka zbędnych powtórzeń, jedna trochę banalna scena i może trochę za duże idealizowanie Kroona, jednak są to praktycznie nieznaczące szczegóły w porównaniu z tym, co prezentuje sobą książka w całości.
„Znowu chwila decyzji. Strach zapukał do drzwi, otworzyła mu odwaga.”
Wygląda na to, że o „Krzycz, jeśli żyjesz” mogłabym jeszcze pisać naprawdę długo, to książka bogata w wiele wątków, zagadnień, tematów, które w zadziwiająco spójny sposób są ze sobą połączone (nie napisałam np. o przedstawieniu Gdańska, które też jest warte uwagi!). Powstrzymam się jednak od dalszego rozpisywania, myślę, że to co już jest, będzie wystarczająco dobrym obrazem książki, pozwalającym zdecydować Wam czy jest to coś, co i Was może zainteresować. Dla mnie jest to naprawdę dobry debiut, zaskakująco bogaty i pomysłowy, napisany świetnym oryginalnym stylem, który totalnie wpasował się w mój gust i poczucie humoru. Jestem szczerze zdziwiona tym, jak bardzo książka mi się spodobała. I już teraz czekam na tom drugi! Jeśli autorowi uda się przynajmniej utrzymać poprzeczkę postawioną tym debiutem, to naprawdę będę pod wielkim wrażeniem!
„Wpadła tylko na chwilkę. Gdyby zdecydowała się posiedzieć dłużej, sprawy przybrałyby zupełnie inny obrót. Zabawna rzecz ten cały przypadek.”
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Znak Koncept.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 14, 2022

Kilka pytań do... Beaty i Eugeniusza Dębskich, autorów cyklu o Tomaszu Winklerze

Kilka pytań do... Beaty i Eugeniusza Dębskich, autorów cyklu o Tomaszu Winklerze

Jak pisze się książkę we dwoje i czym Dębscy kierują się, gdy podczas procesu twórczego dochodzi do spięć, czy cykl był planowany już w 2014 przy premierze "Dwudziestej trzeciej" i jaka była pierwsza myśl, która skłoniła autorów jej napisania, co wspólnego łączy Dębskich z ich głównymi postaciami i ... dlaczego straż pożarna we Wrocławiu ma teraz kupę roboty? 😉
Zapraszam na rozmowę z autorami!

fot. Łukasz Giza
Beata i Eugeniusz Dębscy notka biograficzna:
Eugeniusz Dębski ma na swoim koncie przeszło 100 opowiadań i ponad 20 powieści, z których część doczekała się przekładów na języki rosyjski, czeski, węgierski i niemiecki. Uhonorowany Śląkfą, był też kilkukrotnie nominowany do Zajdla, najważniejszej polskiej nagrody dla twórców literatury fantastycznej. Beata Dębska jest absolwentką Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, na co dzień prowadzi biuro doradztwa podatkowego. Oboje mieszkają we Wrocławiu, a na Dolnym Śląsku rozgrywa się akcja ich cyklu kryminalnego cyklu o detektywie Tomaszu Winklerze. W 2021 roku ukazały się trzy tomy serii: „Dwudziesta trzecia”, „Zimny trop” oraz „Szwedzki kryminał”.

Kryminał na talerzu: „Śmierć druga” to już czwarty tom cyklu o detektywie Tomaszu Winklerze, który razem ze swoją babcią Romą rozwiązuje zagadki kryminale. Książka właśnie teraz świętuje swoją premierę, więc naszą rozmowę muszę zacząć od tradycyjnego pytania na moim blogu: jak się Państwo czują oddając ten tytuł w ręce czytelników?

Beata i Eugeniusz Dębscy: Zadowoleni i usatysfakcjonowani. Wydaje nam się, że osiągnęliśmy zamierzony efekt: czytelnicy leżą pokotem, honorary leją się szeroką strugą, adrenalina wybija okna od środka mieszkań, straż pożarna we Wrocławiu ma kupę roboty, ale to dobrze, bo już emocje z powodu serialu “Wysoka woda” opadły i strażacy się nudzą. Generalnie - czujemy się standardowo, udało się zrealizować projekt i zrobić to tak, żeby czytelnik emocjonował się na całego - mamy już pierwsze meldunki potwierdzające to. Następnie przestaje on ogryzać paznokcie, lać łzy i pozbywać się rozgryzionego szkliwa, i czeka na kolejny tom. Tak to sobie zamierzyliśmy.


Seria o Winklerze rozpoczęła się książką pt. „Dwudziesta trzecia”, która na naszym rynku wydana była po raz pierwszy w 2014 roku, a dopiero 7 lat później została wznowiona jako początek serii. Czy pisząc „Dwudziestą trzecią” planowali już Państwo stworzyć z niej cykl czy pomysł przyszedł później?

Początkowo miał to być debiut w kryminale. Nie wiedzieliśmy, czy rzeczywiście to gatunek dla nas. Jednak po pierwszym wydaniu, nie czekając jeszcze na opinie czytelników i wydawcy, już powstawał “Zimny trop”. Pokochaliśmy naszych bohaterów i oceniliśmy ich na duży potencjał. Intuicja nas nie zawiodła.


Kolejne tomy serii ukazywały się już stosunkowo szybko, aktualnie na rynku mamy już cztery tomy, a ile ich będzie? Czy cykl jest rozplanowany na konkretną liczbę tomów czy jest to raczej sprawa płynna?

Nie planowaliśmy i nie planujemy elementów cyklu. Ile wytrzyma dysk-papier-klawiatura i nasze umysły. Dopóki będzie zapotrzebowanie, chęć wydawcy, dopóki pod naszymi oknami ciągle będzie stał rozentuzjazmowany tłum czytelników i modlitewnie unosił ręce w błaganiu “Romy! Tomka! Krwi-i!”. No i dopóki pokrętne umysłowe zwoje wydawać będą interesujące, nieszablonowe i intrygujące i nawet, nie bójmy się tej funkcji - pouczające historie, dopóty na półkach księgarskich z literą D będą Dębscy.


Takie pytanie przeważnie zadaję później, ale nie wiem czy na naszym rynku znajdziemy drugie takie małżeństwo jak Państwo, tworzące wspólnie powieści kryminalne. Tak więc wszyscy jesteśmy ciekawi jak wygląda taka wspólna praca, jak pracuje się we dwójkę, mają Państwo ścisły podział obowiązków nad każdą książką? Dochodzi czasem do spięć o to jak potoczyć ma się fabuła czy raczej książka powstaje w pełni pokojowo? 😊

Spięcia i  być muszą, my się ich nie boimy. Cztery tomy zrealizowane i kolejne w zamysłach - raczej nie wskazuje to na jakieś zatory nie do przebycia. Dla obojga z nas sygnał i iskry są znakiem, że należy w tym miejscu zastopować, pomyśleć, przekonać partnera albo siebie, rozważyć problem z wielu stron i wybrać to, co najlepsze nie dla ego Dębskiego czy ego Dębskiej, tylko dla serducha czytelnika.


Na pewno już nieraz byli Państwo o to pytani, ale myślę, że czytelnicy Kryminału na talerzu mogliby mi nie wybaczyć, gdybym i ja nie spytała: skąd w ogóle pomysł na głównych bohaterów serii? Szczególnie nasze myśli kierują się tu ku babci Romie, która jest postacią mocno nieszablonową.

Od postaci się zaczęło. Może o pół cala wyprzedziła ich myśl: “Napiszmy dobry soczysty kryminał, z jajem, emocjami, przygodami. Relaksujący. Sprężmyż się!”. Gdy ochłonęliśmy od tej jakże emocjonującej myśli, zrodziły się nowe: kto, jak, po co? No i tak krok po kroku, jeżdżąc na wywczasy do naszego domku letniskowego, połykając kolejne kilometry, zamiast psioczyć na złośliwych tirowców, podrzucaliśmy sobie przemyślenia: blondyn? Szatyn? Wysoki? Dowcipna? Złośliwa? Karateczka? Baletnica? Tak się wykuwały życiorysy naszych bohaterów. Oczywiście, w miarę rozwijania intryg musiały się pojawiać postacie drugoplanowe, pierwszoplanowe na długo i na chwilę, kandydaci do kostnicy i do medali. I tak dalej…


To teraz chwilę pomówmy o „Śmierci drugiej”. Jest to kryminał, który porusza od kilku lat dosyć głośne zagadnienia społeczno-polityczne. Skąd pomysł na taką fabułę?

Literatura wagonowa, gatunkowa, rozrywkowa i kryminalna zwłaszcza nie musi, a nawet nie powinna być abstrakcyjną. Sherlock Holmes mógł sobie pozwolić na bycie “neutralnym”, świadczyć usługi bogatym, zatrudniając biedotę do prostych działań. Marlowe, chciał tego czy nie, już był krytykiem ustroju i sytuacji społecznej, w jakiej żył i działał. Nasz detektyw nie jest głupkiem, który nie widzi co się dokoła niego dzieje, zwłaszcza, że żyje w dzielnicy ludzi leciwych raczej, z określonymi poglądami i przepisami na życie. Tymczasem życie owo pisze swoje scenariusze i należałoby, jeśli się nie chce być jakimś nieudolnym cherubinem, wziąć się do roboty, choćby cuchnęło i paliło. Winkler jest odmianą rycerza z małymi skazami, skazanym na działania wbrew, często, tak zwanej opinii powszechnej czy społecznej. Skoro dzieją się niedobre rzeczy w bliskiej okolicy - trudno, trzeba się za nie brać!


Czytając tę książkę nie mogłam nie zwrócić uwagi na styl w jakim jest pisana. Mieli Państwo frajdę z jej pisania, prawda? A przynajmniej takie fluidy wyczułam podczas lektury 😊 Ogólnie jest to lektura dostarczająca dużo emocji, miałam nawet moment, w którym zakręciła mi się w oku łezka.

No to coś nam nie wyszło, bo miały się lać słone strumienie, a nie jedna łezka! Może za dużo było naszej przyjemności? Ogólnie i generalnie, piszemy nie dla kasy, dla własnej frajdy, na pewno. Staramy się wydumać coś, czego jeszcze nie było, albo było mało, albo było dawno. Usiłujemy podarować… pardon: sprzedać towar oryginalny Made By Dębscy i nie wstydzić się. Przypominam sobie też powiedzonko z czasów okołodebiutowych swoich: “Tylko grafoman nie cierpi gdy pisze”, my nie cierpimy, my uważamy, że cierpienie autora przenosi się na czytelnika i to wzmocnione. Dlatego się bawimy. To jest nasz najczęstszy wpis nad autografem: “Baw się co najmniej tak dobrze, jak my pisząc”.


Czy w tym tomie jakieś zagadnienie, jakiś fragment przysporzył Państwu trudności?

W każdym tomie są podobne problemy, z zapamiętaniem kto i co. Jakie fajki pali Roma, a jakie Tomasz, jakie ma wykształcenie Iwa, która sąsiadka Winklerów jest najbardziej wścibska… Czytelnik nie zdaje sobie sprawy, ale my musimy trzymać w głowach dość dokładne życiorysy kilkuset osób, te życiorysy w postaci okrojonej wchodzą do akcji, ale żeby postacie były sensowne, krwiste, barwne, wiarygodne muszą mieć więcej za sobą i w sobie niż tylko krótkie info, że Rabek to pospolity złodziejaszek.


Co było najlepsze podczas tworzenia tego tomu, co najlepiej będą Państwo wspominać?

Chyba to, że wiele w tej części jest wynikiem sugestii naszych wiernych czytelników. Bardzo szanujemy ich uwagi i pomysły. Postulat “więcej Romy” został wypełniony. Udało się chyba w nienachalny sposób wspomnieć o kilku bolączkach naszej rzeczywistości, nie ujmując nic kryminalnemu tempu.


W tym tomie, jak i w całej serii, życie prywatne głównych bohaterów odgrywa w fabule istotną rolę. Czy jakieś ich nawyki zaczerpnęli Państwo z własnej codzienności?

Chętnie bym nadal palił Camele, gdybym się nie bał nowotworu. Koniaczek i naleweczki są, jak wiadomo, nieszkodliwe, więc stosujemy, na równi z winem czerwonym. Odżywianie ze smakiem zajmuje sporo miejsca w naszej kuchni i naszym życiu, a poza tym jesteśmy równie urodziwi, odważni, sympatyczni, kompetentni i kochani jak Roma, Tomasz z Iwą i Kropka.


Jak długo powstał ten tom i czy jest to normalny okres czasu jaki poświęcają Państwo na jedną książkę czy odbiega od normy?

Jednoznaczna odpowiedź jest trudna, bo nie prowadzimy notatek, a należałoby zaznaczyć na osi czasu pierwszą myśl, rozdmuchiwanie fabuły, dorzucanie personaży, sytuacji, dialogów, aż po ostatnią kropkę, którą, tradycyjnie u nas, stawia Beata. Myślę, że trwało to rok, plus minus trzy miesiące?


Nad czym teraz Państwo pracują?

Rodzi się kolejna powieść. Nie piąty Winkler, ten jest w dość dokładnych planach i konspektach. To będą okolice Tomasza, ale tylko okolice. Z innym nieco składem osobowym, niekoniecznie ludzkim. I tyle o Tym!


To teraz pomówmy trochę o sprawach bardziej osobistych. Jak lubią Państwo spędzać czas, jaki jest najlepszy przepis na relaks?

Generalnie najlepiej, choć niewystarczająco często, wypoczywamy na swojej ziemi w domku letniskowym. Wypoczynek polega na zbieraniu liści, obcinaniu gałęzi, kopaniu, pieleniu, podlewaniu, naprawach, poprawkach napraw, zbieraniu deszczówki i dystrybuowaniu onej, zbieraniu grzybów i konserwacji ich, spacerach i wydłużonym śnie. Chętnie podróżujemy po Europie, pandemia nieco to zmieniła, ale niedawno udało nam się spędzić tydzień we Francji i pozwiedzać trochę.


Ulubione miejsce na Ziemi?

Właśnie ten Mikorzyn i Madera - wyspa wiecznej wiosny. Tam moglibyśmy mieszkać.


Jak wygląda Państwa biblioteczka, jakich gatunków, autorów znajdziemy tam najwięcej?

Jest regał p.t. “Izba Pamięci Eugeniusza Dębskiego” i są inne półki. Ja czytam głównie beletrystykę, reportaże i ostatnio kryminały polskich pisarzy. Nie żeby podglądać konkurencję, bo okazuje się, że to nie są konkurenci tylko serdeczne koleżanki i koledzy. Diabelnie zdolni, dowcipni i życzliwi. Znajdziecie u nas Anię Rozenberg, Martę Guzowską, Macieja Siembiedę, Roberta Małeckiego, Mieczysława Gorzkę, Marka Stelara, Bartosza Szczygielskiego, Wojciecha Chmielarza i wielu innych  “kryminalistów”, którym kibicujemy. EuGeniusz czyta głównie kryminały i sensację. Oboje zakochaliśmy się w serii Micka Herrona o grupie brytyjskich szpiegów. Czytamy na czytnikach, zatem półki ostatnio to półki wirtualne, nie kurzą się 😉


I teraz już pora na ostatnie, obowiązkowe pytanie na moim blogu – co najbardziej lubią Państwo jeść?

ED: Ja pierogi ruskie, ale mojej żony! I pielmieni. I swoje ragout. czemu daję wyraz na ostatnich stronach “Śmierci drugiej”.
BD: Ja uwielbiam kuchnię mojej mamy z tradycyjną pomidorową - najlepszą na świecie i ragout EuGeniusza w wersji wegańskiej.


Dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów w karierze pisarskiej!

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 12, 2022

"Bezimienna" Lisa Regan - recenzja patronacka

"Bezimienna" Lisa Regan - recenzja patronacka

Autor: Lisa Regan
Tytuł: Bezimienna
Cykl: detektywka Josie Quinn, tom 2
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Data premiery: 09.11.2022
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 304
Gatunek: kryminał
 
Lisa Regan to popularna amerykańska autorka powieści kryminalnych, znana głównie z serii o detektywce Josie Quinn, która w oryginale liczy już 15 tomów, a każdy jest wysoko oceniany. Częsta bywalczyni list bestsellerów w końcu doczekała się tłumaczenia na język polski. Pod koniec czerwca seria wkroczyła na nasz rynek w chronologicznej kolejności – z tomem pierwszy pt. „Znikające dziewczyny” (recenzja – klik!), a w listopadzie, zaledwie kilka dni temu ukazał się tom drugi pt. „Bezimienna”. Ja jednak mogę zagwarantować, że cyklu nie trzeba czytać w takiej kolejności – sama zaczęłam lekturę od tomu drugiego, któremu Kryminał na talerzu ma przyjemność patronować.
 
Fabuła „Bezimiennej” zaczyna się półtora roku po wydarzeniach tomu pierwszego. Josie jest komendantką posterunku w Denton, miasteczku położonym w centralnej Pensylwanii. Prywatnie przygotowuje się do ślubu z Lukiem, choć tak naprawdę nie do końca jest pewna czy Luke tego nadal chce – od kilku miesięcy, od samobójczej śmierci swojego przyjaciela, zachowuje się dosyć odpychająco, nic w domu nie robi, tylko siedzi na kanapie i śledzi nowinki z procesu Mordercy z Autostrady, który oskarżony jest o popełnienie kilkanastu morderstw. Po kolejnej nieudanej próbie rozmowy, do Josie dzwoni jej współpracownik Noah i wzywa ją na miejsce przestępstwa. Szybko okazuje się, że ofiarą jest Misty Derossi – striptizerka, z którą były mąż Josie ją zdradził. Misty została brutalnie pobita, trafiła nieprzytomna do szpitala. Po przeszukaniu jej domu i przesłuchaniu sąsiadów okazuje się, że Misty w ostatnich dniach musiała urodzić – dla Josie to kolejny szok, nie wiedziała nawet, że dziewczyna była w ciąży. Dziecka jednak w domu nie ma, musiało dojść do porwania. Kto i dlaczego pobił Misty i porwał noworodka?
To jednak nie koniec wrażeń na ten dzień. Kiedy Josie zajeżdża pod dom Luke’a na ganku znajduje ślady krwi… Po wezwaniu techników ostrożnie dom przeszukuje – do brutalnej potyczki musiało dojść w kuchni, sporo tam krwi, jednak jej narzeczonego nigdzie nie ma. Jest za to obca dziewczyna, która nieskutecznie próbowała uciec przed Josie… Kim ona jest? Czy to powtórka z rozrywki i teraz Luke ją zdradza? Dziewczyna niestety na razie nic im nie wyjaśni – twierdzi, że nic nie pamięta, nie wie nawet jak się nazywa… O co w tym wszystkim chodzi?
 
Książka składa się z 72 krótkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, podąża przede wszystkim za Josie. Narrator jest wszechwiedzący, zatem zradza nam nie tylko wydarzenia, ale i myśli i odczucia postaci. Rozdziały opisujące toczące się linearnie wydarzenia poprzetykane są krótkimi artykułami prasowymi o dziwnych, przypadkowych śmierciach – wypadkach lub samobójstwach, czytelnik jednak długo nie widzi punktów wspólnych tych wycinków… Styl powieści jest prosty, szybki, bezproblemowy, w książce dużo się dzieje, dialogi są częste i sprawne.
 
Muszę przyznać, że tom drugi zdaje się bardziej dynamiczny niż pierwszy – tu od początku cały czas coś się dzieje, każde kolejne przesłuchanie, wezwanie przynosi nowe tropy, nie ma czasu nawet na moment nudy. Przez to, jak i fakt, że część dochodzenia kręci się wokół postaci striptizerki (mocne skojarzenia z Cobenem) książka wydaje mi się dosyć amerykańska, jednak i tym razem u Regan jest wszystko odpowiednio wywarzone – dzieje się dużo i szybko, ale nie na tyle, by czytelnik nie miał czasu się zastanowić nad własnymi hipotezami. Ponadto intryga spleciona jest z wiarygodnych elementów, więc nie ma się poczucia, że książka jest oderwana od rzeczywistości, tak jak czasem mam przy wspomnianym już Cobenie.
 
Tym razem Josie przychodzi się mierzyć z trudną sprawą, która uderza w nią prywatnie – w końcu zaginionym jest jej narzeczony, co do którego zaczyna mieć wątpliwości. Zatem buzują w niej sprzeczne emocje – z jednej strony jest sparaliżowana strachem o to, czy w ogóle Luke jeszcze żyje, z drugiej jest wściekła, że może dała się znowu oszukać. Nie pierwszy raz, choć pierwszy z tym mężczyzną. Czytelnik, który zna tę parę z tomu pierwszego zauważy, jak mocno ich relacje się zmieniły, przez co zaczyna współczuć Josie – jeszcze chwilę temu była przecież na dobrej drodze do szczęścia, teraz jednak pojawił się po raz kolejny niespodziewany i niepożądany zakręt.
Poza wątkiem z Lukiem, jest jeszcze ten z Misty – i tu też Josie nie czuje się w pełni swobodnie, w końcu do kogo jak kogo, ale do Misty ma prawo czuć żal. Czy kobieta wpakowała się w tę sytuację na własne życzenie? Nie da się jednak nie współczuć matce, której dziecko na chwilę po urodzeniu zostało odebrane wbrew woli. Kto mógł zrobić coś takiego? Sprawa jest trudna, tym bardziej, że nawet nie wiadomo, kto był ojcem dziecka.
 
Oczywiście poza Josie w tomie drugim pojawia się grono postaci znane ze „Znikających dziewczyn”: policjant Noah, Misty, dziennikarka Trinity i siostra Luke’a. Ich nieznajomość oczywiście nie przeszkadza w zrozumieniu tego tomu, ale tym, którzy czytają w kolejności chronologicznej na pewno doda do lektury smaczku. Po wydarzeniach z tomu pierwszego część starych policjantów została zastąpiona nową gwardią, więc pojawiają się też nowe osoby, w tym druga postaci kobieca, z którą Josie będzie miała przyjemność współpracować.
 
„Bezimienna” to jedna z tych książek, z których fabuły trzeba zdradzić jak najmniej, więc nawet nie będę próbować umówić tu tematów, na które wraz z biegiem lektury trafiamy. Jestem jednak pewna, że zagadka Was mocno zaskoczy, mamy sporo twistów fabularnych, które naprawdę ciężko przewidzieć zawczasu. Ciekawość czytelnika podbijają dodatkowo te fragmenty pozornie niezwiązanych z resztą wydarzeń artykułów i ciągła relacja z procesu Mordercy z Autostrady. Tyle tematów, w jaki sposób się łączą?
 
Podsumowując, „Bezimienna” to satysfakcjonująca odsłona amerykańskiego kryminału. To dobra rozrywka, której tempo podkręcone jest tak, że trudno się od książki oderwać, a jednak emocje postaci i tak są dobrze oddane – czujemy niepokój głównej bohaterki, lęk o losy niemowlęcia i Luke’a. Nie jest to może lektura, która zmusi do głębokich refleksji, ale szczerze – przecież nie takie są założenia tego gatunku. Ja jestem lekturą usatysfakcjonowana i z ciekawością sięgnę po kolejny tom tej serii! Josie to bohaterka, do której czytelnik chce wracać.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!