marca 25, 2024

"Sprawa lorda Rosewortha" Małgorzata Starosta - zapowiedź ambasadorska

"Sprawa lorda Rosewortha" Małgorzata Starosta - zapowiedź ambasadorska
Nowy tydzień zaczynamy doskonałą informacją, swego rodzaju dwa w jednym - jest to zarówno zapowiedź kwietniowa, jak i informacja o dzisiejszej premierze! Co to znaczy? To znaczy, że nowa książka Małgorzaty Starosty pt. "Sprawa lorda Rosewortha" 10 kwietnia ukaże się na naszym rynku w wersji papierowej, ale już dzisiaj jej ebook i audiobook dostępny jest na Legimi! A ja mam tę niesamowitą przyjemność objąć ten tytuł swoją opieką ambasadorską.

Sierpień 1959 roku. Jonathan Harper, prywatny detektyw borykający się z osobistą stratą, na prośbę dawnej przyjaciółki podejmuje się rozwiązania sprawy zabójstwa Thadeusa Rosewortha, którego śmierć wzburzyła opinię publiczną i przysporzyła nie lada kłopotów Scotland Yardowi. Doskonale znając zwyczaje panujące w świecie arystokracji, Harper spodziewa się kłamstw, intryg, wzajemnych oskarżeń i animozji, jednak ani bystry umysł, ani doświadczenie nie uchronią go przed tym, czego naprawdę dotyczy „sprawa lorda”.  
Nieznana przeszłość ofiary, sieć kłamstw i zbrodnia niemal doskonała doprowadzą do zaskakujących odkryć, wystawiając na próbę zaufanie Harpera nie tylko do Roseworthów, ale także do najbliższej mu osoby.  
Jest to historia, która zadowoli wszystkich fanów klasycznych powieści detektywistycznych - zagadka oparta jest na motywie zamkniętego pokoju, a grono podejrzanych jest w dużej mierze zamknięte... a ci prezentują prawdziwy wachlarz charakterów, jak i ukrytych motywacji - im dalej w lekturę, tym coraz więcej tajemnic odkrywa się przez młodym detektywem, który zresztą doskonale rozumie emocje panoszące się po tym domu - sam do tej pory zmaga się z własną, prywatną tragedią. "Sprawa lorda Rosewortha" to bardzo klimatyczna historia, w której zagadka kryminalna zachwyca, równie mocno co same kreacje postaci. Gorąco polecam ją Waszej uwadze!

Autor: Małgorzata Starosta
Tytuł: Sprawa lorda Rosewortha
Data premiery: 10.04.2024; 25.03.2024 na Legimi
Wydawnictwo: Labreto
Liczba stron: 288
Gatunek: powieść kryminalna

Książka dostępna jest już w abonamencie 

A jej wersję papierową już teraz można zamówić w przedsprzedaży.

Od razu zapraszam też do rezerwacji chwili czasu 10 kwietnia wieczorem - wtedy na moim profilu na Instagramie odbędzie się live z Małgorzatą Starostą!


We współpracy ambasadorskiej z Małgorzatą Starostą.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 24, 2024

"Rajski zakątek" Ryszard Ćwirlej - zapowiedź ambasadorska

"Rajski zakątek" Ryszard Ćwirlej - zapowiedź ambasadorska
 Czy mówiłam, że to koniec zapowiedzi na marzec? Niespodzianka! Dzisiaj mam dla Was jeszcze jedną, mocno ekspresową, bo jest to premiera już nadchodzącej środy! 27 marca na naszym rynku ukaże się "Rajski zakątek" Ryszarda Ćwirleja, który mam przyjemność objąć swoją opieką ambasadorską.

Do prowadzonego przez fanatycznego księdza zgromadzenia zgłasza się kolejna bogata starsza pani. Pragnie odnaleźć w klasztornych murach spokój i ukojenie w jesieni życia. Rzecz w tym, że cieszy się nimi nadzwyczaj krótko. Niespodziewany wypadek przerywa jej podróż po ziemskim padole. Wkrótce okazuje się, że tuż przed śmiercią zapisała klasztorowi cały majątek. Wielkie zaskoczenie przystojnego duchownego i jego szczera wdzięczność za tę hojność sprawiają, że nikt o nic nie pyta. Prócz inspektor Matyldy, która zupełnie przypadkiem znała zmarłą. Bystra ekspolicjantka szybko odkrywa, że nagłych zgonów w Rajskim Zakątku było więcej… 
Autor po raz kolejny kreśli portret ludzi zbyt łatwowiernych, by mogli żyć. I tych, którzy za wielkimi słowami skrywają równie wielką podłość. A ich ołtarzem jest chciwość.

"Rajski zakątek" to już tom trzeci serii z dziennikarzem Marcinem Engelem i jego przebojową ekipą, ale to również książka napisana tak, że bez problemu można ją traktować jak powieść osobną. Gatunkowo jest to raczej lekki kryminał, pisany z przymrużeniem oka, w którym akcja toczy się tempem umiarkowanym, choć przyznam, że gdzieś tam od czasu do czasu przebijały mi się przez nią sceny klimatem z filmów Tarntino... Tak, ogólnie rzecz biorąc to bardzo filmowa historia, z przyjemnie górskim klimatem, genialnymi kreacjami postaci i ciekawą zagadką kryminalną - polecam już teraz wpisać ją na swoją czytelniczą listę!

Autor: Ryszard Ćwirlej
Tytuł: Rajski zakątek
Cykl: Marcin Engel, tom 3
Data premiery: 27.03.2024
Wydawnictwo: Harde
Liczba stron: 400
Gatunek: kryminał

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.

We współpracy ambasadorskiej z Wydawnictwem Harde

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 24, 2024

Book tour z "Kośćmi niezgody"!

Book tour z "Kośćmi niezgody"!
Seria kryminalna z Josie Quinn z każdym kolejnym tomem zdobywa nowych czytelników, nowych fanów, którzy z niecierpliwością czekają na dalsze przygody głównej bohaterki - nic dziwnego, Josie to kreacja naprawdę ciekawa, sympatyczna, ale i skomplikowana, zatem energii i przyciągającego magnetyzmu z pewnością na jeszcze długo jej nie zabraknie! Oczywiście seria zbudowana jest tak, że dołączyć można do niej w każdym momencie, zatem dzisiaj chciałam Was zaprosić do udziału w book tourze z jej tomem piątym pt. "Kości niezgody". A w nim wszystko to, co w serii lubimy - dynamiczna akcja, zajmująca, trudna do przewidzenia zagadka i dobre, ciekawe kreacje postaci. Kryminał, który czyta się szybko i trudno się od niego oderwać - czego można chcieć więcej? 😉

Więcej o tym tomie możecie poczytać sobie w mojej recenzji - klik!, a jeśli jednak wolicie czytać po kolei, to zapraszam również do dołączenia do poprzednim book tourów: z tomem drugim "Bezimienna" - klik!, trzecim "Grób matki" - klik! i czwartym "Ostatnie wyznanie" - klik! A teraz pora na book tour z tomem piątym "Kości niezgody":

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Dolnośląskiego w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście we wtorek.
Książka ruszy w podróż już we wtorek popołudniu, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @zaczytanaksiegowa 
2. @milosniczka.kavy
3. @z_ksiazka_mi_po_drodze  
4. @justyna6353 
5. @cacko.od.reki 
6. @mirkowo3 
7. @_za.czytana.bella_ 
8. @marzaczyta 
9. @monikaormanin 
10. @danutabobrowicz 
11. @poczytane_zapisane (24.07-16.08; 16.08-22.08 paczka zgubiona przez inpost)
12. @sylwiaaa 
13. @przeczytajki 
14. @miedzy_wersami0501
15. @jpryczek  
16. @mamazaczytana 
17. @books.injuly (26.10-27.11)
18. @kasienkaj7 
19. @izabelawatola (21.12-15.01)
20. @zafascynowana.ksiazkami_ 
21. @zaczytana_panna (05.02-02.03)
22. @malgorzatanocon 
23. @books_in_blood1 (książka jest tu od 11.03)

marca 22, 2024

"Krwawa Toskania" Grzegorz Kapla

"Krwawa Toskania" Grzegorz Kapla

Autor: Grzegorz Kapla
Tytuł: Krwawa Toskania
Data premiery: 20.03.2024
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 376
Gatunek: powieść kryminalna / sensacyjna
 
Grzegorz Kapla to człowiek wielu talentów, obieżyświat. Kiedy tylko odkrył, że pisanie sprawia mu przyjemność, zaczął z tego korzystać - pisał do magazynów, później wziął się również za książki. Zaczął od tych podróżniczych, reporterskich, bo przecież zwiedzanie świata, odkrywanie nowych kultur to jego prawdziwa pasja. w 2018 chwycił jednak też za fikcję, za gatunek kryminalny i napisał pierwszą część przygód Olgi Suszczyńskiej, serii, której tomowi piątemu pt. “Bez przebaczenia” (recenzja -klik!) miałam przyjemność patronować. Wtedy też z piórem autora spotkałam się po raz pierwszy i stwierdziłam, że pisze bardzo oryginalnie, zaskakująco, to coś takiego, co się po prostu dobrze czyta. Dlatego też bez wahania sięgnęłam teraz po jego pierwszą opowieść fikcyjną niewliczającą się do serii, powieść osobną, kryminalno-sensacyjną pt. “Krwawa Toskania”.
 
Historia toczy się wczesną jesienią, we włoskim regionie Toskania, w czasach współczesnych, gdzieś tam w tle przewijają się ostatnie tchnienia pandemii. Sylvie, Amerykanka, która właśnie się rozwodzi, przyjechała do Włoch, by znaleźć sobie tu nowy dom i by w końcu spełnić marzenie zostania pisarką. Na razie jednak jeździ po okolicy i szuka posiadłości, którą mogłaby kupić, przy okazji korzystając z życia, jakiego nigdy nie prowadziła - jest wolna, piękna, jest we Włoszech, zajada sery, makarony, pije wino i oczywiście poznaje włoskiego gorącego kochanka, o którym tak naprawdę nic nie wie. W tym samym czasie lokalna policja pod świętym drzewem w gaju oliwnym bada sprawę brutalnego morderstwa. Na czele stoi Emilia, która jest specjalistką od zbrodni rytualnych - doskonale zna lokalną historię i dawne wierzenia, w tym wszystko, co wiąże się z czarownicami tego rejonu sprzed kilku wieków. Możliwe, że właśnie z taką sprawą mają tu do czynienia, denatka nasuwa mocne skojarzenia z ostatnią czarownicą, jaka na tych ziemiach zginęła. W tym samym czasie, ale w zdecydowanie mniej słonecznym i mniej artystycznym otoczeniu żyje sobie Feliks, kibol i homofob, który już za moment dostanie list z Włoch… Jak te trzy historie się łączą?
 
Książka rozpisana jest na trzy części, składa się z 37 rozdziałów i epilogu. Każdy rozdział otwarty jest szybkim skrótem tego, co w nim znajdziemy - to pogłosy starych, klasycznych powieści kryminalnych, bardzo fajny akcent. Co ciekawe, autor pomiędzy końcem jednego rozdziału, a początkiem kolejnego stosuje taki sam zabieg, który zachwycił mnie w “Bez przebaczenia”, choć tu stosuje go trochę mniej rygorystycznie - zdanie kończące jest również zdanie początkowym kolejnego rozdziału (tutaj czasami lekko zmienione, lekko parafrazowane, ale i czasami przytoczone dokładnie tak samo) tyle że odnoszącym się do innych bohaterów i innej sytuacji. To ciekawy eksperyment uświadamiający jak bardzo okoliczności mają znaczenie. Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który opowiada nam naprzemiennie o kilku postaciach - niby wchodzi w ich głowy, przedstawia historię z ich punktu widzenia wraz z myślami i odczuciami, ale jest to dosyć płynne, w jednym fragmencie narrator potrafi przejść z perspektywy jednego bohatera na innego. To też dosyć oryginalne, ale fajnie się tu sprawdza. Styl powieść jest mocno dla autora charakterystyczny, często dosadny, bardzo płynny, prosty, ale jakiś taki rytmiczny, taki trafiający prosto w odbiorcę, tak że czyta się to naprawdę doskonale, z czystą przyjemnością. Można powiedzieć, że jest dosyć leniwy (pod względem tempa), bo nie skupia się tylko na intrydze, ale opisuje i to, co wokół, oddaje charakter miejsc, odnosi się często do naszej prawdziwej codzienności, do wydarzeń realnych, jak i momentami odpływa w historie z przeszłości, o sztuce czy wspomnianej już historii czarownic. Mimo tych lekkich dygresji książka tak wciąga, tak przyciąga, że trudno się od niej oderwać.
“- Pechowa trzynastka?
- Dla Chrystusa, ale nie dla czarownicy.”
Tym, co mnie prawdziwe oczarowało, to sposób, w jaki autor oddaje miejsce akcji. Z powieści wylewa się wręcz ta włoskość - jest słonecznie, czuć wiszącą w powietrzu wolność, brak zobowiązań i gorący temperament mieszkańców. Małe, wąskie uliczki, proste, pyszne jedzenie, natura i spokój nadają lekturze tak świetny, kojący klimat, że czytelnik marzy, by się tak przenieść, mimo tego, że Toskania faktycznie w powieści nie jest miejscem pozbawiony rozlewu krwi…
“(...) uważała, że wszystko powinno mieć swoje granice. Głupota także.”
Intryga kryminalna toczy się ciekawym rytmem. Zaskakujące morderstwo i dosyć spokojnie toczące się w tej sprawie śledztwo miesza się z nutką romansu (wątek Sylvie) i historią z początku trudną do określenia (Feliks). Historie pozornie oddzielne powoli zaczynają się przed nami otwierać i my zaczynamy dostrzegać te zatrzaski, które wkrótce się ze sobą połączą. Im dalej w lekturę, tym pod względem intrygi kryminalnej robi się ciekawiej, aż w końcu zaczynają się pojawiać elementy sensacyjne - ale i one nie są prowadzone szablonowo, czuć, że autor bawi się motywami i ma z tego dużą frajdę. Szkielet intrygi jest w sumie dosyć prosty, ale jest świetnie obudowany i raz po raz jakieś szczegóły nas zaskakują. Przyjemnie zbudowana pod względem zagadki powieść.
“Książki to jednak książki. Nie wolno burzyć ich snu, jeśli nie chce się sprawdzić, dokąd prowadzą. Wierzył w opowieści w postaci filmików i w skrytości serca uważał, że czas papieru dobiegł końca, ale był artystą. Nie mógłby spalić książki.”
No i są jeszcze postacie, barwne, równie nieszablonowe jak wszystkie pozostałe elementy tej historii. Mnie najbardziej przypadła do gustu policjantka Emilia, Włoszka, bogata w ciekawą wiedzę, glina pełną gębą, która nie odpuszcza, a mimo wszystko nadal pozostaje kobieca. Wydaje mi się, że już przy poprzedniej książce autora pisałam o tym, że świetnie wyszła mu kreacja bohaterki kobiecej, dobrze uchwycił jej emocje i tu jest dokładnie tak samo. Może przy Sylvie lekko chłodziły mój entuzjazm wątki romansowo-erotyczne, ale i one są pisane ze smakiem, jakąś taką szczerą prostotą. Więc mimo że za takimi wątkami nie przepadam, tu nie czytało mi się ich źle. Postacie męskie są chyba troszkę na drugim planie, choć i Feliksowi nie można niczego odmówić - tu autor rzucił chyba sobie wyzwanie, gdyż postać ta, mimo że sama twierdzi, że jest otwarta i wierzy w wolność każdego człowieka, to jednak to bohater mocno homofobiczny, który tępi wszystko, co odbiega od założeń tego, co on uznaje za normę. A jednak to po prostu facet, który chce ciepła i zrozumienia, chowający prawdziwego siebie za swoimi uprzedzeniami. Naprawdę fajna kreacja!
“(...) żyjemy w zadziwiającym świecie. Ludziom wydaje się, że to oświecona epoka rozumu i nauki, ale wolą nosić na sznurku ametyst, zamiast zaszczepić się przeciwko covidowi, i są przekonani, że aura fioletowego kryształu uchroni ich przed chorobą lepiej niż Pfizer do spółki z rządem zjednoczonej Europy.”
Podsumowując, “Krwawa Toskania” bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się, że będzie to tak oryginalna i z takim fajnym wyczuciem opowiedziana historia. Doskonale oddany włoski klimat, uroki Toskanii zostały tłem dla ciekawej intrygi, którą tak naprawdę trudno skatalogować - są wątki kryminalne, sensacyjne, ale jest też trochę z obyczaju, czy może nawet literatury pięknej. Wszystko to jednak doskonale się ze sobą zgrywa, tworząc zajmującą, świetnie czytającą się całość, prozę współczesną, przez którą się płynie bez najmniejszych problemów. Bawiłam się naprawdę świetnie i już teraz czekam na kolejną powieść tego autora!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 22, 2024

Wygraj "Pięć martwych psów"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Pięć martwych psów"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

W poprzednim tygodniu świętowaliśmy wiele ciekawych premier, z których cztery polecałam (i nadal polecam!) Wam szczególnie mocno. Wśród wybrańców jest "Pięć martwych psów" Michala Sýkory, czeski kryminał, którego akcja toczy się częściowo w ołomunieckim zoo - nie bez powodu, bo historia kręci się wokół tematu podejścia człowieka do zwierząt. To ważny, solidnie przedstawiony temat sprytnie wpisany w intrygę kryminalną. W mojej ocenie - najlepsza jak dotąd odsłona tego autora! I dzisiaj chcę się z nią z Wami podzielić, zatem zapraszam na konkurs na 4 egzemplarze!

A jeśli do tej pory umknęła Wam recenzja tego tytułu, to najpierw zapraszam tutaj - klik!

Co trzeba zrobić, by wziąć w nim udział?

„Pięć martwych psów” to czeski kryminał, który ukazał się w serii Wydawnictwa Afera nazwanej Czeskie Krymi. Zatem:
jeśli serię znasz, to napisz za co ją lubisz, możesz też wspomnieć o tytułach, jakie z niej czytałeś/aś. Jeśli jeszcze nie miałeś/aś okazji się z nią zapoznać, napisz dlaczego chcesz to zmienić. 


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej! 
Konkurs organizuję równocześnie na trzech platformach: blogu, IG i FB, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać w każdym z tych trzech miejsc w komentarzu pod postem konkursowym - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 22 do 25 marca do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG  do 27 marca.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę cztery, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!
Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
26.03 aktualizacja - wyniki konkursu:
No, no, moi Drodzy! Musimy Was tu chyba znowu trochę poedukować - Czeskie Krymi to nie seria jednego autora, a seria wydawnicza Afery, pod szyldem której wydaje wszystkie swoje czeskie powieści kryminalne! A tych mają już ładną kolekcję, a każdy jeden tytuł jest inny od poprzednich, ale równie mocno warty uwagi. Mam nadzieję, że zachęci Was to, by zgłębiać te różnice również we własnym zakresie! A dzisiaj szczęśliwymi zdobywczyniami książek są:

FB:
1) Joanna Czardyban
Zgłaszam się z nadzieją 🍀♥️📚♥️🍀🍀🍀
Z serii czytałam "Źródła Wełtawy" i bardzo mi się podobały.
Chętnie poznam inną książkę czeskiego autora.
Lubię książki i filmy twórców zza południowej granicy. Właściwie od dziecka oglądałam czeskie programy, filmy i bajki w tv. Nasiąknięta jestem miłością do języka czeskiego ♥️

2) Justyna Cyntler
Zgłaszam się po książkę 😊
1. Nie znam wydawnictwa, nic czeskiego nie czytałam - a jeśli czytałam to nie pamiętam czy to było akurat czeskie 😉 "źródła Wełtawy" mi się spodobały ale nie wiem czy to to 🤣
2. Okładka książki mówi do mnie: weź i czytaj. Tytuł też intrygujący.
3. Lubię zwierzątka, mam psa w związku z tym książki z psem w tytule powinnam czytać w pierwszej kolejności.

IG:
3) @magdalenka_55
Przyznaję się bez bicia - nie znam serii. Ale chcę to zmienić, żeby przekonać się, czy stworzymy z Czeskim Krymi zgrany duet. Pięć martwych psòw - ten tytuł intryguje i otula grozą jednocześnie. Lepiej, gdyby te psy były żywe. Ale o jakie psy w ogóle chodzi. Skoro to Czechy i czeski kryminał , to chyba wszystko jest możliwe. Chętnie się przekonam, co tam Autorowi w duszy gra, jak kryminalna intryga się zapętla i jak trudno będzie się z niej odplątać mnie samej

4) @urszula.epler
Nie znam, ale chcę poznać. Wiadomo, czeski to śmieszny język, Czesi też, więc jak to brać na poważnie? Wojciech Chmielarz próbował ze strasznymi Czechami w "Prostej sprawie", no ale to Czesi, więc wiadomo jak to przynajmniej u mnie się skończyło. 😂 Wiem, że problem jest po mojej stronie, dlatego chciałabym się przekonać czy to beznadziejny przypadek, czy jest jeszcze dla mnie szansa...

Gratulacje!
Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

marca 21, 2024

"Dobry samarytanin" Cilla & Rolf Börjlind

"Dobry samarytanin" Cilla & Rolf Börjlind
 
Autor: Cilla & Rolf Börjlind
Tytuł: Dobry samarytanin
Cykl: Olivia Rönning i Tom Stilton, tom 7
Tłumaczenie: Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska
Data premiery: 13.03.2024
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 432
Gatunek: kryminał
 
Cilla i Rolf Börjlind to popularni szwedzcy scenarzyści filmowi i telewizyjni. W branży filmowej działają od lat 80tych XX wieku, na swoim koncie mają ponad 40 scenariuszy do filmów i seriali. Kiedy ich kariera w tej branży zaczęła się wyciszać, zajęli się tworzeniem powieści. W 2012 roku debiutowali kryminałem “Przypływ”, który jest pierwszym tomem serii z detektywami Olivią Rönning i Tomem Stiltonem. Szybko zdobyli przychylność czytelników, prawa do publikacji sprzedane zostały do innych krajów, a autorzy tworzą sobie dalej na spokojnie - aktualnie cykl liczy na ich rynku rodzimym osiem tomów. U nas seria wydawana była w latach 2013-2017 przez Wydawnictwo Czarna Owca, w 2021 przejęło ją Wydawnictwo Sonia Draga, które dostarczyło polskim czytelnikom nowe, spójne wydania wszystkich dostępnych w Polsce tomów. Aktualnie jest ich siedem, “Dobry samarytanin” to najnowszy z nich. Warto też zaznaczyć, że książka ta w Szwecji wydana została trzy lata wcześniej, w 2021. Dlaczego warto? O tym za moment.
 
Sztokholm, czasy współczesne, mokra jesień. Cały świat siedzi w izolacji wymuszonej przez pandemię koronawirusa. Ludzie są już zmęczeni miesiącami zamknięcia, z niecierpliwością czekają na szczepionki i powrót do normalności. W tym czasie na spotkaniu detektywów online nie pojawia się Olivia. Lisa, jej zawodowa partnerka i przyjaciółka zaczyna się niepokoić, gdy kobieta nie odbiera telefonu. Dzwoni do Lukasa, jej partnera, on ostatni kontakt miał z nią w piątek… zatem trzy dni temu. Co się dzieje z Olivią? Po odwiedzeniu jej mieszkania, które okazuje się puste, zaczyna wysuwać się na przód hipoteza o ataku stalkerki Lukasa. Czy faktycznie posunęłaby się do skrzywdzenia Olivii? Przyjaciele policjantki mimo pandemii ruszają na poszukiwania, a te szybko kończą się w ogniu - właśnie spłonęła chatka stalkerki, a w środku znajduje się jedno spalone ciało… Kto to jest? Czy śmierć nastąpiła w wyniku pożaru czy ogień miał po prostu zniszczyć wszystkie ślady? I czy sprawca na pewno jest tak oczywisty jak się z początku wydaje?
 
Książka rozpisana jest na nienumerowane kilku-, kilkunastostronicowe rozdziały, a te dzielą się na krótsze fragmenty oddzielane gwiazdkami. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego - przedstawia nam historię z punktu widzenia kilku postaci: Olivii, Lisy, Luny, Mette i jeszcze kilku innych postaci, wchodzi w ich głowy, ale też czasami daje znać, że jednak wie więcej niż wiedzą postacie. Z początku kilka rozdziałów opisanych jest również w narracji pierwszoosobowej z perspektywy Olivii, dzięki czemu czytelnik od początku wie co się z nią dzieje. Styl powieści jest przyjemny, spokojny, płynny, nie zauważyłam, żeby pojawiały się w nim przekleństwa. Całość czyta się dobrze.
 
Od razu przyznam się, że po tom siódmy sięgnęłam jako pierwszy, a zatem było to moje pierwsze zetknięcie z bohaterami tej serii. Z pewnością mogę powiedzieć, że czuć, że jest to seria, na kreacje postaci autorzy poświęcają dużo miejsca, czuć tę więź jaka łączy wszystkich śledczych, a gdzieś tam wspomnienia o ich przeszłości wzbudzają chęć, by poprzednie tomy nadrobić. Jednak o tym tomie opowiem Wam jak o powieści osobnej. I tak obserwujemy cztery grupy postaci związanych ze śledztwem - są dwie młode kobiety: Lisa i Olivia, która żyje w związku z malarzem Lukasem, jest starsze małżeństwo Mette i Mårten, którzy wydają się być już na emeryturze oraz Tom ze swoją partnerką Luną. Zarówno Mette z Mårtenem, jak i Tom z Luną zdają się mocniej odczuwać to, co aktualnie dzieje się w ich świecie, boją się wirusa, ściśle przestrzegają zasad bezpieczeństwa. Tomowi jako jedynemu zdaje się to nie przeszkadzać, pozostała trójka nie za bardzo potrafi odnaleźć się w tej społecznej izolacji.
Bo właśnie ta rzeczywistość, ta, którą sami dobrze jeszcze pamiętamy, jest tu bardzo wyraźnie przedstawiona. Czujemy ten lęk o najbliższych, o samych siebie, w nierównej walce z nieobliczalnym wirusem. Na wstępie podkreślałam rok wydania książki, bo w 2021 u nas też sporo powieści było osadzone w tej rzeczywistości. Teraz w “Dobrym samarytaninie” do tego wracamy, wracają wszystkie te zatrważające emocje, przez co lektura nie jest łatwa, a wręcz wydaje mi się, że jakoś tą rzeczywistość w fikcji literackiej przyjmowałam lepiej, kiedy sami przez to przechodziliśmy, teraz to wspomnienie, spojrzenie wstecz, które wywołuje smutek.
“To był ponury czas.
Czas przygarbionych, przemykających pojedynczo pod ciągle szarym niebem milczących ludzi uciekających przed niewidzialnym zabójcą. Albo ukrywających się w domach, odizolowanych, nawiedzanych jedynie przez choroby psychiczne. To był czas życia na odległość.”
Intryga kryminalna toczy się torami zaskakującymi. Z początku skupiamy się na szukaniu Olivii, a w momencie, kiedy wydaje się, że sprawa jest zamknięta i w sumie nie wiadomo o czym będzie dalsze 300 stron (oby nie tylko o koronawirusie!), to nagle dostajemy taki zwrot akcji, że starcza już do samego końca. Z początku tempo prowadzenia historii jest umiarkowane, skupiamy się równie mocno na zawodowych tematach śledczych, co na ich życiu prywatnym. Później akcja w pewnym momencie mocno przyspiesza, dużo dzieje się w bardzo bliskim odstępie czasu, by zaraz ponownie zwolnić i już doprowadzić nas na spokojnie do końca tej historii. Nie jest to więc popularne rozwiązanie, sama może też nie czułam ciągłego napięcia, ale mimo wszystko to dobra, ciekawa historia, którą czytelnik po prostu ma chęć poznać. Sama intryga kieruje nas w zaskakujące rejony, zarówno osadzone na motywach współczesnych, jak i sięgające zbrodni sprzed lat.
 
Szukając informacji o autorach, wpadłam na stwierdzenie, że ich proza jest zaangażowana społecznie. I faktycznie tak jest. Poza dobrze i szeroko opisanymi emocjami, jakie pandemia budziła w społeczeństwie, skupiamy się też na wszystkich dziwnych aferach jakie wywoływała - teorie spiskowe, podział społeczeństwa na tych chętnych szczepieniom i tych nie - dobrze to wszystko pamiętamy, i tu przytoczone jest równie bogato. Oczywiście w książce pojawia się też nieco innych wątków, tematów jak np. życie z chorobą psychiczną, ale jednak to te tematy skupione wokół pandemii są najmocniej odczuwalne.
“Człowiek jego pokroju, który w żadnej sytuacji nie pozwala sobie choćby na cień słabości i nigdy się nad sobą nie użala, ma naturalną potrzebę, by dać upust własnemu napięciu i lękowi, kiedy niebezpieczeństwo już minie.”
Podsumowując, “Dobry samarytanin” to spokojny, skandynawski kryminał skupiony równie mocno na zaskakującej zagadce kryminalnej, co na postaciach i rzeczywistości w jakiej żyją. Emocje, jakie przeżywają tu postacie, są oddane naprawdę dobrze, czujemy ich lęk, strach o losy najbliższych, niepokój o tych, których życie jest zagrożone i ogólnie o to, jak wyglądać będzie przyszłość. Na tym mocno rysującym się tle rozgrywa się zagadka kryminalna, która prowadzona jest dosyć filmowo, widzę w niej kilka naprawdę dobrych kadrów. Jest spójna, logicznie złożona, choć ze względu na swoją tematykę nie porwała mnie tak, bym nie mogła się od niej oderwać. Jednak same postacie wzbudziły we mnie sympatię i ciekawość swoich losów, więc z pewnością będę się starać, by te pierwsze spotkanie z nimi, nie było ostatnim.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 20, 2024

"Podstawy ajurwedy dla kobiet" Emily L. Glaser

"Podstawy ajurwedy dla kobiet" Emily L. Glaser
Autor: Emily L. Glaser
Tytuł: Podstawy ajurwedy dla kobiet
Tłumaczenie: Urszula Musyl
Data premiery: 13.03.2024
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 208
Gatunek: książka kulinarna / poradnik
 
Mówi się, że jedzenie to nie tylko pokarm dla ciała, ale i dla duszy, w końcu nawet sami mamy w Polsce powiedzenie - w zdrowym ciele, zdrowy duch. Od dawna zatem wiadomo, że pomiędzy duszą a ciałem zachodzi powiązanie, jedno jest zależne od drugiego i odwrotnie, a żeby czuć się dobrze, trzeba dbać o każdy z tych aspektów. Oprócz bodźców zewnętrznych, psychicznych, to jedzenie i kosmetyki są tym, co dostarczamy, chłoniemy w siebie codziennie. Jedzenie nawet trzy razy dziennie! Ważne jest zatem, by planować je z rozmysłem, mieć świadomość, że jedzenie wpływa na to, jak się czujemy, jaki mamy nastrój. Sama jestem tego świadoma od dawna i staram się właśnie jeść świadomie - oczywiście zdarza mi się robić wyjątki, jednak na co dzień jem zdrowo, starając się dostarczyć organizmowi przyjemnych, dobrych składników, paliwa do działania. Tak też do człowieka podchodzi ajurweda, która nazywana jest kolebką współczesnej medycyny - to staroindyjska medycyna, traktująca człowieka holistycznie, umieszczająca go jako część wszechświata. Oczywiście we współczesnym świecie podejście ajurwedyjskie to wsparcie dla organizmu, raczej profilaktyka niż lekarstwo, ale dlaczego z tej starożytnej wiedzy nie skorzystać?
“Jedna z podstawowych zasad ajurwedy opiera się na założeniu, że makrokosmos - wszechświat - współistnieje z mikrokosmosem każdego człowieka i odwrotnie: to, co dzieje się na poziomie jednostkowym, ma swoje odbicie na zewnątrz. Oznacza to, że możemy zaglądać w siebie, aby lepiej zrozumieć świat, a obserwacja otoczenia ułatwi nam poznanie procesów zachodzących w naszym wnętrzu.”
Emily L. Glaser, autorka “Podstaw ajurwedy dla kobiet” jest pielęgniarką kliniczną i certyfikowaną specjalistką ajurwedy, która w swojej pracy łączy mądrości i tradycje pochodzące zarówno ze Wschodu, jak i Zachodu. Aktualnie rezyduje w Indiach, gdzie upowszechnia ajurwedę. Ta książka powstała w wyniku tych pasji oraz zamiłowania do kulinariów.
“Trzy razy w ciągu dnia mamy możliwość wybrania pokarmów, które będą naszym lekarstwem, a kiedy to zrobimy, ajurwedyjska kuchnia dosłownie uratuje nam życie.”

Książka “Podstawy ajurwedy dla kobiet” składa się ze wstępu specjalistki medycyny orientalnej, kilku zdań wprowadzenia autorki książki, trzech części oraz kończących ją indeksów i oczywiście podziękowań. Tym jednak, co najbardziej nas interesuje, są te trzy główne części. Pierwsza część to takie wprowadzenie - opowiada o założeniach ajurwedy i tego, jak przekładają się one na kuchnię. Autorka podpowiada nam jakie podstawowe produkty używane są w kuchni ajurwedyjskiej i jakich naczyń nie może w takiej kuchni zabraknąć. W tej części dostajemy też krótki test, ankietę, która pozwoli nam określić jaką jesteśmy doszą – to coś, jak charakter człowieka, jest stała i zmienna, bazująca na żywiołach ziemi. Dosze są trzy, a ich określenie przydatne będzie w części drugiej książki, w której autorka podsuwa do każdej doszy przykładowe menu. W części pierwszej również krótko każdą doszę opisuje i wskazuje, które produkty żywieniowe są dla doszy przyjazne, a których raczej należy unikać.
“(...) pozwól, aby gotowanie było kreatywnym wyrazem trosk o siebie na drodze do uzdrawiania.”
Menu zawarte w części drugiej to propozycja na trzy dni składająca się z czterech dań: śniadania, lunchu, kolacji i przekąsek. Zatem każda dosza dostaje przepisy na w sumie 12 różnych potraw. Wyróżnia je prostota, sięganie po sezonowe, łatwo dostępne składniki oraz ogromna liczba ziół i przypraw - to one dominują w spisie produktów potrzebnych do wykonania dania każdego dania. W tej części każdy przepis zawiera wskazania na jaką porę roku jest odpowiedni, jak i kilka słów wstępu, najczęściej dotyczących właściwości zdrowotnych zawartych w głównym produkcie dania. Po lewej mamy spis produktów potrzebnych i określenie porcji, po prawej łatwą i prostą instrukcję, jak i wskazówki jak danie ulepszyć, albo w jaki sposób zamienić je na wegańskie. Bo oczywiście kuchnia przedstawiona w tej książce, to kuchnia wegetariańska.
 

Część trzecia, najobszerniejsza, zawiera tak zwane przepisy uzdrawiające. Podzielona jest na sześć rozdziałów zatytułowanych tak: zdrowie kobiet, problemy trawienne, w czasie choroby, umysł ma znaczenie, kuracje upiększające i inne dolegliwości. W każdym rozdziale wypisanych jest kilka punktów / dolegliwości, każda z nich jest krótko opisana, wytłumaczona jak jest pojmowania w ajurwedzie oraz zawiera wskazania jakie produkty są przy danej dolegliwości korzystne, a których trzeba unikać. Każda z nich jest również opatrzona jednym specjalnym, prościutkim przepisem, w większości do stosowania w każdej porze roku, z określeniem tego, co ma redukować, na co wpływać. Każda dolegliwość opatrzona jest też niebieskim okienkiem z tak zwanym rytuałem pielęgnacyjnym, w którym autorka podpowiada, jak zadbać o siebie przy danej dolegliwości - tu dostajemy króciutkie przepisy na np. herbatki, albo porady spokojnego oddechu, medytacji czy stosowania olejków eterycznych, zdrowotnych olejów.


“Ajurweda to kompletny system medyczny: czerpiąca z natury wiedza, która jest ponadczasowa i wieczna. Sanskryckie słowo ayur tłumaczy się jako życie, a veda jako mądrość. Ten piękny i starożytny system świadomości zapewnia dogłębne badanie żywiołów natury, wyrażonych w rytuałach dbania o siebie i miłości własnej, które są proste do wykonania i przynoszą długotrwałe uzdrowienie.”
Wizualnie książka wydana jest przyjemnie, bardzo przejrzyście. Każda część sygnalizowana jest dużą cyfrą, krótkim wstępem i ciemno-zielono-granatowym kolorem, a każdy rozdział rozpoczyna się zdjęciem jednej z przedstawionych w nim potraw i spisem, co w nim znajdziemy.
 

Jak wspomniałam, przepisy w tej książce zawarte są bardzo proste, kilkuskładnikowe, dużo jest przypraw i ziół, poza tym oczywiście króluje ryż i fasola mung. Oczywiście i tak w tych przepisach znalazłam kilka, które pewnie z czasem sobie przetestuję, jednak dla mnie najbardziej wartościowe są te informacje zawarte w części trzeciej. Znajdziemy tam dużo ciekawych porad na dolegliwości te proste jak np. przeziębienie czy te bardziej skomplikowane jak choćby depresja. Przy każdym autorka wskazuje odpowiednie do spożywania produkty i według mnie to jest w tej książce najcenniejsze - w końcu w ten sposób podpowiada co jeść, by poczuć się lepiej, czego nie jeść, by nie czuć się gorzej. Te ciekawostki z rytuałów pielęgnacyjnych też wzbudziły moją ciekawość, to najczęściej proste wskazówki, które łatwo można wprowadzić w życie.
 

Sięgając po ten tytuł zastanawiałam się dlaczego książka skierowana jest tylko dla kobiet. Już na wstępie sama autorka zaznacza, że mimo tej nazwy nie tylko kobiety mogą po nią sięgnąć, gdyż niezależnie od płci, od poczucia płci, w każdym człowieku znajduje się pierwiastek kobiecy, a zatem i wskazówki, które ten tytuł zawiera, można traktować uniwersalnie. Dlaczego jest więc te “dla kobiet”? Znowu przede wszystkim ze względu na część trzecią, która zaczyna się kilkoma punktami typowo kobiecymi - autorka podpowiada co jeść w czasie menstruacji, menopauzy, podczas starania o zajście w ciążę czy podczas karmienia piersią. Faktycznie to uzasadnia ten dodatek w tytule.
“Karmimy się tym, na czym się skupiamy. Poświęcenie uwagi odnowie i zdrowiu ma potencjał przywrócenia równowagi nie tylko jednostce, ale także kolektywnej kobiecości makrokosmosu.”
Podsumowując, “Podstawy ajurwedy dla kobiet” faktycznie zawierają bardzo przydatne podstawy stosowane w kuchni ajurwedyjskiej, która stawia na sezonowość i prostotę. Podoba mi się przesłanie tego systemu wierzeń, podejścia do człowieka jako części wszechświata, w którym wszystko jest ze sobą połączone i na siebie oddziałuje. Tak jak jedzenie ma wpływ na człowieka, więc wskazówki, jakie autorka w tej książce zawarła, są przydatne, łatwe do wprowadzenia w swoje życie. Myślę, że jest to ciekawa, przyjemna i szybka pozycja dla tych interesujących się własny zdrowiem, samopoczuciem, dla tych, którzy codziennie chcą dbać o to, jak się czują, jak funkcjonują, troszczą się o to, by czuć się dobrze i spokojnie, w zgodzie ze światem i samym sobą funkcjonować.
 
Moja ocena: 7/10 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Kobiecym.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 20, 2024

Wygraj "Złotą łyżkę"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Złotą łyżkę"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Od premiery najbardziej smakowitej kryminalnej premiery tej prawie-że-już-wiosny właśnie dzisiaj mija tydzień! Tak, oczywiście chodzi o "Złotą łyżkę", debiut Jessy Maxwell, który spokojną, klimatyczną i osadzoną na klasycznych motywach powieść kryminalną splata z jakże współczesną rozrywką - konkursem kulinarnym emitowanym w TV. Mój dumny patronat, dla którego (dla dobrej prezentacji oczywiście!) cały czas coś piekę... Jednak mimo że na zdjęciu widzicie kawałek domowej napoleonki, to cóż... fizycznie jej już nie ma! Czy mogłaby wygrać konkurs Bake Week, w którym biorą udział bohaterowie "Złotej łyżki"? Nieskromnie przyznam, że tak, choć ze względu na konsystencję kremu może zastanowiłabym się nad bardziej nowoczesną formą podania... A skoro już sobie tak wyobrażamy, to mam dla Was konkurs z tym pysznym tytułem! A w nim pytanie konkursowe odpowiednie do treści książki!

No chyba, że ominęła Was moja recenzja tej powieści? To najpierw zapraszam tu - klik!

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Wyobraź sobie, że jesteś jednym z uczestników konkursu kulinarnego Bake Week - 
co zaprezentujesz jury jako swój wypiek popisowy? 
Opisz go smakowicie! 
Jeśli masz chęć, możesz go również zaprezentować wizualnie lub/i krótko uzasadnić, dlaczego uważasz, że podbijesz tym wypiekiem serca jury.


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej! 
Konkurs organizuję równocześnie na trzech platformach: blogu, IG i FB, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać w każdym z tych trzech miejsc w komentarzu pod postem konkursowym - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 20 do 23 marca do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG 25 marca.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!
Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

26.03 aktualizacja - wyniki konkursu:
Tak, jak sama książka idealnie wpisuje się w moje pasje, tak i konkurs spodobał mi się ogromnie - mam nadzieję, ze Wam również! Czytając Wasze odpowiedzi zaśliniłam monitor, no po prostu ślinka sama cieknie! Wszystko brzmi wspaniale, część Waszych propozycji znam doskonale i przypominałam sobie ten smak, część z opisów zwyczajnie potrafię sobie wyobrazić... a zjeść bym chciała wszystko! Ale nie bądźmy przepadzitkami, mam trzy książki, a zatem i trzy zwyciężczynie:


IG:
1) @w_biblioteczce_renaty
Ja bym upiekła sernik.. Wyobraź sobie puszysty serniczek na kruchym spodzie, po wierzchu plamy kajmakiem i posypany orzeszkami ziemnymi. Faktury i Smaki przenikają się w nim, tworząc kompozycję, której trudno się oprzeć. Waniliowy smak sera, słodycz kajaku, słowność orzechów. Aksamitny z chrupiącym orzechowym finiszem.... Dasz się skusić...

FB:
2) Diana Szydło
Zaprezentuję zabójczo pyszną radomiankę z czereśniami,
Biel i czerń, jak dobro i zło, no zobaczcie sami.
Od urodzenia mieszkam w Radomiu, to zobowiązuje,
Mamy pyszne ciasta, nie tylko chytra baba u nas rezyduje.
Puszysty, ciemny jak sny mordercy biszkopt czekoladowy,
Delikatny krem jak niewinny uśmiech ofiary - porównanie samo przychodzi do głowy.
Dlatego powstrzymam się od czereśni opisywania,
W kontekście kryminałów może to powstrzymać od ciasta próbowania.
🙂 🙂
Jednak całość jest pyszna i najlepiej przy czytaniu dobrego kryminału smakuje,
Dlatego bardzo często takim duetem się rozkoszuję. 🙂 🙂

Blog:
3) Malwina Czyżewska
Drogie Jury😊
Na zamieszczonym zdjęciu miało być całe ciasto czekoladowe, jednakże było tak pyszne i jego zniewalający, czekoladowy zapach skusił całe okoliczne towarzystwo, że cudem wyrwałam ostatni kawałek specjalnie dla Was abyście mogli skosztować tych pyszności. Uff🤭
Ciasto czekoladowe z kawałkami gorzkiej czekolady rozpływa się w ustach. Jest aksamitne niczym puch na obłoku, jego intensywny smak skusi te małe i duże brzuszki.
Dodatkowo dla smakoszy czekolady na wierzchu po wyjeciu z pieca i wystygnięciu jest polewane rozpuszczoną czekoladą , ktora spływa niczym lawa urzekająco dekorując cały wypiek.
Mogę Wam zdradzić tylko, że ciasto to pięknie wyrasta i zawsze wychodzi ponieważ dodany jest do niego jeden tajny składnik - miłość. Ciasto robiła cała moja rodzina ja, mąż i córka każdy miał swoje zadanie, które w pocie czoła wykonywał solidnie ☺️
Smacznego! Na zdrowie!


Gratulacje!
Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!