lutego 20, 2023

Book tour z "Incydentem"!

Book tour z "Incydentem"!

Od premiery "Incydentu" Piotra Borlika minął już miesiąc! Pora więc zachęcić do lektury tych, którzy jeszcze po książkę nie sięgnęli. Dlaczego? Z prostego powodu - to dobry kryminał! Czyta się szybko i lekko, fabuła jest zajmująca, a historia niesie kilka jakże istotnych aktualnie dla polskiego społeczeństwa tematów. Ponadto główna bohaterka jest tak ciekawą postacią, że mam szczerą nadzieję, że autor jeszcze coś dla niej w przyszłości wymyśli 😊 O samej książce więcej możecie poczytać tu - klik!, a dzisiaj zapraszam Was na book tour z tym tytułem!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil autora książki i Wydawnictwa Prószyński i S-ka w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż już w środę popołudniu, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili autora książki, wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @ruda.czyta opinia - klik! 
2. @__colorfulmylife__ opinia - klik! 
3. @du_dzik94 opinia - klik!
4. @marzenaguzior opinia - klik!
5. @kabaretka_30 opinia - klik! 
6. @moniaczytairecenzuje opinia - klik!
7. @monikajakobczyk_czyta  opinia - klik!
8. @zaczytana_daria opinia - klik! 
9. @lokata_ewa opinia - klik!
10. @ahywka_p opinia - klik! 
11. @mirkowo3 opinia - klik! 
12. @justyna6353 opinia - klik! 
13. @monikaormanin opinia - klik! 
14. @littleanula_andthebooks opinia - klik!
15. @ksiazka.w.pigulce opinia - klik!
16. @myszaczyta opinia - klik!
17. @madzulas opinia - klik!
18. @maria.j.sokolowska (04.10-28.11)
19. @marzaczyta opinia - klik!
20. @ebertowskaanka opinia - klik!
21. @milosniczka.kavy opinia - klik! 
22. @ksiazka_na_przesluchaniu 
23. @kobiecym.okiem 
24. @poczytane_zapisane 
25. @izabelawatola (książka jest tu od 13.03)

lutego 19, 2023

"Czerwony lotos" Chris Bohjalian

"Czerwony lotos" Chris Bohjalian

Autor: Chris Bohjalian
Tytuł: Czerwony lotos
Tłumaczenie: Adam Olesiejuk
Data premiery: 18.01.2023
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 400
Gatunek: thriller / sensacja
 
Chris Bohjalian to amerykański pisarz publikujący już ponad trzydzieści lat, na swoim koncie na 25 książek, wiele bestsellerów tłumaczonych na 35 języki. Trzy z nich doczekały się ekranizacji filmowych, jedna serialowej. I to właśnie dzięki tej ostatniej po raz pierwszy spotkałam się z nazwiskiem tego autora. Serial „Stewardesa”, który powstał na podstawie jego książki, mocno przypadł mi do gustu swoją oryginalnością, niebanalną główną bohaterką i szalonym tempem akcji. Na polskim rynku ukazało się 10 jego powieści, najnowsza to „Czerwony lotos” i właśnie od niego rozpoczęłam swoją przygodę z piórem tego autora! I tak jak przy serialu, tak i tu, jestem pod wrażeniem!
 
Historia „Czerwonego lotosu” kręci się wokół Alexis i Austina. To para z prawie siedmiomiesięcznym stażem, która poznała się pewnej nocy na SORze. On został ofiarą przypadkowego postrzelenia, ona lekarką, która zszyła mu ramię. Teraz, po kilku dobrych miesiącach znajomości, Austin nakłonił Alexis, by pojechała z nim na rowerową wycieczkę po Wietnamie. Sam był już tam rok wcześniej, chciał odwiedzić miejsca, gdzie zginął jego wujek, a ojciec został ranny w czasie wojny wietnamskiej, jednak wtedy pogoda pokrzyżowała mu plany. Teraz chce tam wrócić i zrobić to, czego nie udało się rok wcześniej. Alexis przystała na tę propozycję i wcale nie żałuje – wycieczka jest udana. Do czasu… pewnego czwartku Austin sam wybiera się na wyprawę przez przełęcz Hai Van. Kiedy mija już godzina od chwili, gdy miał wrócić, Alexis zaczyna się niepokoić…. Po kolejnej informuje organizatorów wycieczki i ruszają na poszukiwania. Czy możliwe, żeby Austinowi stało się coś złego? Miał wypadek, a może po prostu zgubił gdzieś telefon? Czytelnik od początku wie, że sprawa jest poważniejsza, Austin został porwany przez kogoś, kogo sam całkiem nieźle zna… Kim jest człowiek, który go porwał? I dlaczego to zrobił? Co się stanie z Austinem? I czy Alexis kiedyś pozna prawdę?
„(…) zdała sobie teraz sprawę, że chyba naprawdę znacznie bardziej tęskni się za osobami zaginionymi niż zmarłymi. Tymi, którzy po prostu… zniknęli. Gdy ktoś nie żyje, umiemy się z tym pogodzić. Niewyjaśnione zaginięcie otwiera całkiem inny wymiar tęsknoty, jest jak wielka, niezasklepiona rana.”
Książka składa się z prologu, 37 rozdziałów rozpisanych na 11 dni akcji oraz epilogu. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy kilku postaci, przede wszystkim Alexis, Austina i Douglasa. Rozdziały im poświęcone od czasu do czasu są przerywane fragmentami rozmowy lub artykułu (do samego końca ciężko to określić) jakiejś kobiety, która swoją opowieść zaczyna od tego, co Amerykanie przynieśli do Wietnamu w czasie ówczesnej wojny. Styl powieści bogaty jest w opisy i przemyślenia postaci, książkę czyta się łatwo, pisana jest przyjemnym językiem, choć zdania często są pełne wtrąceń, przez co początkowo lektura wymaga chwili do przyzwyczajenia się. To następuje po około pięćdziesięciu stronach, a może nawet mniej, później czyta się już lekko, a ciekawość ze strony na stronę wzrasta…
 
Przyznam, że nie chcę zdradzać za wiele, nie chcę dokładnie opowiadać o czym jest ta książka, bo dla mnie kierunek w jakim szybko rozwinęła się ta powieść już był dużym zaskoczeniem. I nie chcę Was tego pozbawiać. Zatem powiem tylko, że jest to thriller z wątkami sensacyjnymi, w którym sporo się dzieje, a solidnych twistów jest co najmniej kilka. Mimo to fabuła sprawia wrażenie, że toczy się całkiem spokojnie, rytm jest przyjemny, czytelnik z pewnością nie ma wrażenia, że pędzi na łeb, na szyję. To thriller sensacyjny, ale doskonale wyważony, w którym jest i miejsce na zastanowienie, i na chwilę podziwiania widoków, i na solidne kreacje psychologiczne postaci. Jest nawet i trochę humoru w dialogach!
 
Krótko pogadać możemy jednak o postaciach. Alexis to dosyć skomplikowana postać, a może dokładniejszym jej określeniem będzie postać ze skomplikowaną przeszłością. Rozdziały przedstawione z je perspektywy pełne są odniesień do pracy lekarza na oddziale ratunkowym, co jest bardzo odświeżającym dodatkiem do samej fabuły. Alexis ma 33 lata i aktualnie uzależniona jest od adrenaliny, którą serwują jej dyżury na SORze. Dzięki tej pracy jest przyzwyczajona do szybkiego działania, które teraz przyda jej się w życiu prywatnym, gdy trzeba odkryć co stało się z Austinem… Ta sytuacja powoduje u niej wiele skrajnych emocji, z którymi ciężko jej sobie poradzić, co może prowadzić do powrotu do jej starych nawyków…
„(…) każdego dnia przekonywała się, jak gwałtownie czyjś świat może zostać postawiony na głowie, a rutyna życia legnąć w gruzach. Nawet dziś widziała to już dwukrotnie. (…) Przed i po. Zasada rządząca światem.”
Drugą ciekawą, ale skrajnie różną od Alexis postacią, jest Douglas, mężczyzna, o którym w sumie bardzo długo nic nie wiemy. To postać zdecydowanie podejrzana, zły charakter, tylko jaki jest jego prawdziwy cel?
W książce występuje jeszcze kilka innych naprawdę fajnych postaci, ale znowu – nie mogę o nich napisać, by nie zdradzić nic z tej zaskakującej fabuły!
 
Za to mogę wspomnieć jeszcze o miejscu akcji, czyli o Wietnamie. Tam akcja się zaczyna, co jest i atrakcją pod względem turystycznym, ale i pretekstem, by pogadać o wojnie w Wietnamie, do której Amerykanie przyłączyli się w latach 60tych XX wieku. Dla mnie jest to temat, z którym chyba wcześniej się w tego typu literaturze nie spotkałam, a zaskoczył mnie tym bardziej, że jest przedstawiony bardzo ostro, bardzo surowo w stosunku do władzy amerykańskiej. Czy można to uznać za rozliczenie z tematem? Po części na pewno, to bardzo wstrząsające fragmenty tej książki, uświadamiające po raz kolejny, jak tragiczna, zła i krzywdząca jest wojna.
„Często nie pozwalała mu zasnąć świadomość szkód, jakie oni, Amerykanie, wyrządzili całemu państwu. Dźwigał to brzemię już od niemal pół wieku. Tak, z jednej strony byli ludzie, których zabił, albo zakładał, że zabił, ale bardziej dręczył do całościowy obraz tego kraju, który jego armia pomogła zmienić w jedno wielkie zakrwawione pobojowisko.
A jednak ten naród zdołał jakoś powstać z martwych.”
Z fabuły, tematów pojawiających się w książce nie mogę zdradzić nic więcej! Za to na koniec powiem, że tytuł ma potrójne znaczenie. Te podstawowe oczywiście odnosi się do kwiatu, czerwonego kwiatu lotosu, który w Wietnamie ma szczególne znaczenie – uznawany jest za symbol gojenia złamanego serca. Pozostałe dwa znaczenia musicie odkryć sami 😊
 
Podsumowując, „Czerwony lotos” to zaskakujący thriller, który twisty fabularne serwuje czytelnikowi już od pierwszych stron, a wręcz od pierwszego zdania. Ale nie tylko intryga jest w nim zaskakująca – warto też wspomnieć o temacie pracy na oddziale ratunkowym, która mocno zmienia odnoszenie się do rzeczywistości, jak i wojny w Wietnamie, która przyniosła wielkie tragedie po obydwu stronach walczących. To thriller sensacyjny, ale napisany z głową – tempo jest bardzo fajnie wyważone, jest czas i na dynamiczną akcję, i na chwile refleksji. To thriller z wyższej półki, gorąco polecam!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 19, 2023

Czwarte urodziny bloga - podsumowanie czwartego roku działaności

Czwarte urodziny bloga - podsumowanie czwartego roku działaności

Dzisiaj małe świętowanie - Kryminał na talerzu obchodzi swoje czwarte urodziny! 
No dobra, tak naprawdę obchodził je 9 lutego, ale mnie w tym roku pomieszały się daty, więc świętujemy dziesięć dni później... Ale czy to ma jakieś wielkie znaczenie? Ważne, że już cztery lata jestem z Wami, mogę dostarczać Wam recenzje, polecenia i dzielić się dobrą literaturą kryminalną i nie tylko!
Jak zawsze przy okazji urodzin, jest to dobry moment, by podsumować to, co czwarty rok istnienia bloga przyniósł. O wcześniejszych latach możecie poczytać tu: pierwszy rok, drugi, trzeci. A teraz zapraszam na krótkie podsumowanie roku, który przyniósł duże zmiany! I tak, są to zmiany na lepsze 😊

Jak wyglądał mój czwarty rok prowadzenia bloga?
W styczniu 2022 roku założyłam patronite.pl/kryminalnatalerzu, dzięki czemu blog zyskał swoich Patronów. I to oni na początku czwartego roku istnienia dali mi siły do działania - każde jedno wsparcie udowodniło mi, że to, co robię, ma dla Was sens. W tym czasie mocno skupiłam się na promowaniu książek patronackich, choć i oczywiście recenzje też się cały czas na blogu pojawiały. Za to w drugim półroczu przyszedł czas na kolejne zmiany, tym razem chodziło o formę współprac z wydawnictwami, która pozwoliła mi na większe skupienie na blogu - dzięki temu recenzje pojawiają się dużo częściej, tyczą się nowych książek, a i mocno zwiększyła się moja aktywność na profilach w mediach społecznościowych. Myślę, że dla Was zaczęło to być mocno widoczne w styczniu tego roku. Po Waszych aktywnościach widzę, że podobają Wam się te zmiany, co mnie cieszy, bo aktualnie praca nad blogiem zajmuje mi jakieś sześć dni w tygodniu po dobrych kilkanaście godzin! Bywa to męczące, ale nie zamierzam narzekać - w końcu praca z książkami to przede wszystkim ogromna przyjemność!

To największy regał w moim domu - jak widać miejsce na nim wykorzystane jest maksymalnie... 😉

Jak z realizacją planów na czwarty rok działalności?
Na pewno udało mi się zaprowadzić w funkcjonowaniu Kryminału na talerzu duże zmiany, a to był główny cel na ten rok. Czyli chyba możemy świętować mały sukces? 😊 Na pomniejsze cele już niestety czasu zabrakło, moje umiejętności fotograficzne, nad którymi chciałam popracować, są na niezmiennym poziomie, kulinarnie blog nadal jest zawieszony, ale tak naprawdę to mnie nie martwi, bo widzę, że jest szansa na poprawę! Liczę, że z czasem i te mniejsze cele uda się zrealizować, najważniejsze, że w końcu blog pod względem literackim działa jak należy!

W tym roku zabrakło mi już regałów, więc książki w sypialni opanowały każdą wolną powierzchnię płaską...

Kryminał na talerzu w liczbach
Blog
W tym roku pojawiły się tu aż 234 posty, z czego 146 to recenzje książek.
Łączna liczba wyświetleń bloga to 263 098, zatem w ostatnim roku odwiedzony został niecałe 74 tysięcy razy! Oficjalne blog ma 56 obserwatorów, więc w ciągu roku liczba w sumie pozostała prawie niezmienna (doszedł 1 obserwator). 
Najpopularniejszym postem opublikowanym w czwartym roku działalności była zapowiedź "Paktu" Anny Potyry (klik), która została wyświetlona ponad 500 razy, na drugim miejscu również zapowiedź - tym razem "Schroniska, które przestało istnieć" Sławka Gortycha (klik), na trzecim recenzja "Przedsionka piekła" Anny Bailey (klik). Oczywiście i posty z poprzednich lat cieszą się równie dużą popularnością - przede wszystkim nadal jest to duży artykuł o Legimi (klik!), ale też wywiady i recenzje, które tak chętnie czytacie. 
Strona najczęściej odwiedzana jest bez pośrednictwa stron odsyłających (81%), 16% to odsłony z przekierowane z wyszukiwarki Google, pozostałe to media społecznościowe. 
Niezmiennie od lat strona przede wszystkim odwiedzana jest przez czytelników znajdujących się w Polsce, na drugim miejscu są Stany Zjednoczone.

Tak jak powiedziałam - każdy wolny skrawek miejsca jest wykorzystany... Nawet ten na podłodze!

Instagram
W ciągu roku pojawiło się tu 581 postów, a profil zyskał 668 nowych obserwatorów.

Facebook
Te fanpage w przeciągu ostatniego roku zyskał 603 obserwatorów i 495 polubień profilu.

Ogólnie
W czwartym roku działalności trafiło do mnie 350 egzemplarzy recenzenckich i 86 ze współprac na nowych zasadach. Na rynku ukazały się 22 książki objęte moim patronatem medialnym i 3 z moją rekomendacją. Recenzja Kryminału na talerzu została po raz kolejny udostępniona na stronie akcji czytaj.pl, tym razem była to recenzja "Chąśby" Katarzyny Puzyńskiej. Miałam przyjemność przeprowadzić 17 wywiadów z autorami powieści oraz poprowadzić jedno spotkanie literackie. Zorganizowałam 21 book tourów oraz 43 konkursy. Uczestniczyłam w Targach Książki odbywających się w Warszawie i Katowicach, byłam też na kilku spotkaniach literackich w okolicy mojego miejsca zamieszkania. Ponadto dbałam też o grono Patronów bloga, którzy przez cały rok aktywnie wspierali moją działalność. 

Komoda również przyjęła na siebie maksimum książkowego ciężaru, jaki jest w stanie przyjąć, tak by dalej pełnić swoją funkcję... 

Współprace z wydawnictwami
W czwartym roku działalności współprace z wydawnictwami rozszerzyły się o takiej wydawnictwa jak: Mięta, Initium, Vectra, Echa, nowe imprinty Znak, Bookedit, Spisek Pisarzy, Marginesy i Luna. 

Pozostałe współprace
Cały czas kontynuuję współpracę z Legimi, jak i polskim dystrybutorem filmów DVD Galapagos.

W tym roku książki w końcu też zyskały kilka nowych półek!

Podsumowanie
Rok czwarty był rokiem przełomowym dla Kryminału na talerzu, który nadał mu nowy kierunek - dzięki niemu Kryminał na talerzu powoli staje się coraz bardziej profesjonalną platformą literacką. Oczywiście przede mną cały czas dużo pracy, ale ta zmiana pozwoliła mi nabrać nowego wiatru w żagle, przywróciła energię, której tak ostatnio brakowało. W końcu jesteśmy na dobrej drodze! 

W końcu miejsca w sypialni zabrało, pora więc zacząć przenosić książki do innych pokoi... 😉

Dziękuję!
Muszę przyznać, że zmiana, jaką wprowadziłam, spotkała się z Waszym ciepłym przyjęciem, od tego czasu płynie do mnie coraz więcej słów uznania, słów docenienia tego, co tu robię. Ogromnie Wam za to dziękuję! Bo przecież dzielenie się dobrą literaturą, rozmowy o niej to główne założenia naszej społeczności czytelniczej zabranej wokół tego bloga. Wasza aktywność, lajki, komentarze i wiadomości prywatne udowadniają mi, że jest w tym sens! DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚCIE!

Specjalnie podziękowania należą się Patronom bloga, którzy w odpowiednim momencie przywrócili mi wiarę w moją pracę. Patronom, którzy cały czas aktywnie mnie wspierają, nie tylko wkładem finansowym, ale i częstymi komentarzami, rozmowami, a nawet i ostatnim paczkami-niespodziankami. DZIĘKUJĘ!

Oczywiście ogromne podziękowania przesyłam też wszystkim wydawnictwom, autorom i innym firmom, z którym mam przyjemność współpracować. Dziękuję przede wszystkim za zaufanie, ale i słowa uznania, a i czasem tę potrzebną wyrozumiałość 😊


Co dalej?
Na rok piąty działalności przede wszystkim planuję umocnienie zmian, które zaszły w roku poprzednim. Z Waszym wsparciem umacniam pozycję Kryminału na talerzu na rynku blogerów, influencerów i profili literackich, upewniając wydawnictwa i pozostałe firmy, że ten blog, to miejsce, z którym warto nawiązywać współpracę, dzięki czemu mam dla Was ciągle nowe książki nie tylko recenzje, ale i wszelkiego rodzaju aktywności! Nie oszukujmy się - muszę też teraz popracować nad zasięgami, które w aktualnych czasach do dalszego rozwoju profilu mają duże znaczenie. A jest to praca niełatwa, bo to przecież walka z algorytmami! Ale chcę w tym roku dać z siebie wszystko, by blog mógł dalej intensywnie się rozwijać!
Oczywiście chciałabym też wrócić do kulinarnej strony bloga, jak i popracować nad umiejętnościami fotograficznymi, ale są to plany, które z pewnością będę realizować, gdy starczy mi na to czasu. 


No to tyle! Czwarty, jakże intensywny rok za nami, przed nami piąty, który powinien być przynieść jeszcze więcej dobrego! Na tym się skupiamy 😊 Jeszcze raz dziękuję, że jesteście i przypominam, że jestem cały czas do Waszej dyspozycji - na każdą wiadomość z pewnością odpiszę! Zachęcam też do odpowiedzenia zakładki Patronite (klik!), z której dowiecie się, jak można dołączyć do Patronów bloga.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 18, 2023

"Blaga" Kinga Wójcik

"Blaga" Kinga Wójcik

Autor: Kinga Wójcik
Tytuł: Blaga
Cykl: komisarz Lena Rudnicka, tom 6
Data premiery: 07.02.2023
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 488
Gatunek: kryminał
 
Kinga Wójcik to młoda polska autorka powieści kryminalnych pochodząca z okolic Łodzi. Na początku 2020 roku ukazała się jej pierwsza książka pt. „Poryw” (recenzja – klik!), która równocześnie była pierwszym tomem serii o policjantce Lenie Rudnickiej. Od tej pory minęły już trzy lata, średnio co pół roku pojawiał się kolejny tom serii, a ja ponownie spotkałam się z jej piórem właśnie teraz, przy tomie szóstym. Czy warsztat autorki zmienił się w ciągu tych sześciu tomów? Pierwszy oceniłam jako książkę niepozbawioną wad, ale z potencjałem. A co z szóstym? Tak, zdecydowanie widać w nim postęp!
 
Fabuła „Blagi” rozpoczyna się w kwietniu, gdy Lena wybiera się na rozmowę ze swoim przełożonym, podczas której mają omówić jej powrót do pracy po długiej nieobecności. Naczelnik zaskakuje ją od razu podsuwając akta sprawy… Sprawy, która zyskała krajowy rozgłos – chodzi o zaginięcia trójki kilkuletnich dzieci, do których doszło w przeciągu ostatnich sześciu miesięcy… Śledztwo stoi w miejscu, śledczy do tej pory się nim zajmujący naprawdę utknęli, zatem Lena wraz z nowym zespołem ma przyjrzeć się sprawie świeżym okiem. Mimo początkowych wątpliwości, komisarz już kolejnego dnia jest gotowa do pracy. Jednak to nie koniec zaskoczeń – na pierwszej odprawie zjawia się Wolski, jej były partner i były kochanek, z którym nie miała kontaktu od dobrych trzech lat… Czy łącząc siły uda im się ruszyć sprawę do przodu? Czy odkryją co się stało z dziećmi? I czy w ogóle po tak burzliwej przeszłości będą w stanie nadal razem współpracować?
 
Książka składa się z prologu, czterech rozdziałów opisujących każdy z czterech dni śledztwa oraz epilogu, który toczy się niewiele później. Rozdziały podzielone są na numerowane podrozdziały, dosyć krótkie, naprzemiennie przedstawiające wydarzenia z różnych punktów widzenia. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, podąża za Leną, Wolskim a także postaciami związanymi z tą sprawą (szeroko pojęte rodziny zaginionych dzieci). Styl powieści jest spokojny, narrator w równiej mierze co na przedstawieniu sprawy, skupia się na wątkach obyczajowych dotyczących życia i przemyśleń postaci, bardzo dokładnie przyglądając się każdemu z nich. Dialogów jest sporo, poprowadzone są sprawnie, styl poprawny i płynny, choć przyznam, że z dwa-trzy razy w oko wpadły mi powtórzenia wyrazów w sąsiadujących do siebie zdaniach. Jednak patrząc na objętość książki nie jest to błąd niewybaczalny 😉 Ogólne wrażenia co do budowy stylistycznej powieści mam pozytywne.
 
Przyznam, że trochę bałam się tego, w jakiej kondycji będzie teraz główna bohaterka. Na szczęście okazało się, że życie w końcu jej się poukładało i unormowało – nie ma już dramy, która jeszcze nie tak dawno zaprzątała jej prywatność. Lena wiedzie życie spokojne, opiekuje się córeczką i ma duże wsparcie w swojej siostrze. Jest bardziej przyjazna niż w tomie pierwszym, w swojej pracy dużą uwagę zwraca na ludzi i zachowuje otwarty umysł, nie ocenia nikogo na podstawie pierwszego wrażenia.
Wolski pozornie też wiedzie stabilne życie. Na co dzień żyje w Białych Brzegach, żyje z Darią, również policjantką i jej kilkuletnim synem, z którym dogaduje się naprawdę dobrze. Czy jednak wyjazd na delegację do Łodzi jest właściwym posunięciem? Daria jest przekonana, że nie, choć nie za bardzo ma możliwość odciągnięcia go od tego pomysłu…
Oczywiście w zespole Leny jest jeszcze kilka innych postaci: Tymon, policjant, który jest już znany z poprzednich tomów, Iwan, który już pracował przy tej sprawie i wcale nie jest zadowolony, że szef zatrudnił kogoś innego, kto w dodatku każe im odrzucić wszystkie wcześniejsze ustalenia… Jest też policjantka, bardzo sprawna w tematach technologicznych, które w tym śledztwie mogą okazać się niezbędne.

To jednak postacie niezwiązane ze światem policyjnym są tu najbardziej tajemnicze. Przyglądamy się rodzinie ostatniego z zaginionych dzieci, gdyż to właśnie oni wyróżniają się na tle pozostałych – i w temacie wysokości dochodów, i w liczbie dzieci, i w wieku porwanego (chłopczyk ma zaledwie 4 latka).  Porwany to najmłodsze dziecko, które wydaje się nie całkiem lubiane wśród rodzeństwa. Matka jest niespełniona i nieszczęśliwa, ojciec coraz częściej ucieka w alkohol. I każdy z nich wydaje się nie mówić całej prawdy… O co tutaj chodzi?
Wszystkie postacie wykreowane są z uwagą, ich życiorysy są bogate, a czytelnik przygląda się im najczęściej już w chwili pierwszego poznania. Pod względem kreacji psychologicznych jest to bardzo ciekawe, równocześnie jednak jest to coś, co sprawia, że akcja wydaje się wolniejsza. Dla mnie to jednak z pewnością nie jest minus!
 
No właśnie, akcja toczy się dosyć spokojnie, jest to kryminał, w którym przeglądanie dowodów i przepytywanie świadków jest w sumie tym, na czym skupia się policja. Dodatkowo życie prywatne postaci jest tu mocno podkreślone, co również jest kolejnym tematem spowalniającym tempo akcji. Intryga usnuta jest skrupulatnie, od momentu pierwszych decyzji Leny cały czas czuć tajemnicę wiszącą w powietrzu, jednak trudno dokładnie ją zlokalizować – dużo zachowań jest podejrzanych, które jednak są tymi, co w tej sprawie coś znaczą, a które są tylko zmyłkami? Sama bardzo lubię kryminały, który akcja toczy się spokojnie celem dokładnemu przyjrzeniu się psychologii postaci, więc i tu jestem usatysfakcjonowana.
 
Fabuła w przeważającej większości toczy się w Łodzi, co jest kolejnym plusem powieści, gdyż samo miasto jest tu oddane naprawdę dokładnie. Poznajemy jaki klimat unosi się nad nim dzisiaj, jak miasto wyglądało i funkcjonowało w przeszłości. Są to ciekawostki i jak sama ich nazwa wskazuje – tak, są ciekawe!
 
Warto też wspomnieć o tematach jakie książka porusza, a jest to przede wszystkim spojrzenie na rolę dziecka w rodzinie. Na to co sprawia, że czuje się bezpieczne, czy ufa swoim rodzicom. Przede wszystkim podkreślone jest to, że dzieci to naprawdę uważni obserwatorzy, którzy dostrzegają więcej niż dorosłym się wydaje… Jasne, mają tę dziecięcą naiwność, z którą podchodzą ogólnie do świata, wierząc, że ten jest dobry. A jednak dorośli często nie doceniają mądrości i logicznego myślenia swoich pociech. Przez książkę przewija się również temat wagi szczęśliwego dzieciństwa i to, jak duży wpływ na dorosłe życie ma to, czego doświadczamy w latach dziecięcych.
Przyglądając się za to postaciom dorosłym możemy spróbować zastanowić się jak cenić to, co mamy na co dzień, mimo iż może nie całkiem dorównuje to naszym wyobrażeniom, jakie mieliśmy o swojej przyszłości.
 
Czy są tu zatem jakieś minusy? W intrydze kryminalnej nie. W prywatnych wątkach postaci ostatecznie wkradła się tu mała drama, jak i mały wątek romansowy, nadający lekturze w moim odczuciu delikatnie telenowelowy charakter. Porównując jednak z tomem pierwszym, w tym jest już mocno stonowany i można nawet powiedzieć, że marginalny, a zatem dla mnie do przełknięcia. Ja jednak od zawsze jestem przeciwniczką romansów w kryminałach i rzadko jestem w stanie je zaakceptować, więc podejrzewam, że większość czytelników nie powinna mieć z tym problemów, a może nawet nie poświęci temu większej uwagi.
 
Podsumowując, „Blaga” to spokojny kryminał, w którym mocno skupia się na kreacjach postaci. Intryga jest zajmująca od samego początku, lekturze towarzyszy przyjemne napięcie i poczucie niepewności. Jest kilka ciekawych twistów fabularnych skupiających się i na intrydze kryminalnej, i na życiu prywatnym postaci. Przyznam, że dałam się wciągnąć w tę historię, i choć finalnie mam z dwie-trzy niewielkie uwagi, to mimo wszystko bawiłam się naprawdę dobrze. Na tyle, że na pewno nie jest to moja ostatnia styczność z tym cyklem – chętnie sięgnę po tom kolejny, a jak starczy też czasu, to z pewnością i sięgnę po poprzednie.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka.

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 17, 2023

Zadaj pytanie Katarzynie Żwirełło i wygraj książkę z autografem! (rozwiązany)

Zadaj pytanie Katarzynie Żwirełło i wygraj książkę z autografem! (rozwiązany)

Wczoraj świętowaliśmy premierę nowej książki Katarzyny Żwirełło "Upadek", która jest trzecim i ostatnim tomem serii Dwa Bieguny. Jest to kryminał pochłaniający, ale i dosyć nietypowy - mocno skupia się na emocjach i przeżyciach głównego bohatera, który coraz bardziej sięga dna... Zagadka kryminalna również zbudowana jest wokół tej postaci. Więcej o tej książce możecie przeczytać w recenzji - klik!, a dzisiaj mam dla Was coś wyjątkowego! Cała seria Dwa Bieguny ukazała się pod patronatem Kryminału na talerzu, a i wcześniej też miałam przyjemność już z autorką współpracować, w związku z czym na blogu pojawiły się aż trzy moje rozmowy z autorką. Zatem dzisiaj, przy okazji premiery "Upadku", postanowiłam głos oddać Wam! Mianowicie: łączymy konkurs z wywiadem - dostajecie możliwość nie tylko zdobycia egzemplarza książki z autografem, ale i zadania pytania autorce, na które chcielibyście poznać odpowiedź. 

Z Waszych pytań wybiorę około 10 najciekawszych, które zostaną wysłane do autorki i ukażą się na moich blogu w formie wywiadu. Pytania będą podpisane Waszymi nazwiskami! To już jedna nagroda 😊 Druga - autorzy trzech najciekawszych z wybranych 10 pytań otrzymają w nagrodę egzemplarz "Upadku" z podpisem autorki!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje pytania można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 17 do 20 lutego do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych pytań wybiorę około dziesięciu, które ukażą się wywiadzie z Katarzyną Żwirełło opublikowanym na blogu. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Z nadesłanych pytań wybiorę trzy, które zostaną nagrodzone egzemplarzem książki "Upadek" z autografem autorki.
  4. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  5. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB, autorki (IG - klik!, FB - klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).

Moje poprzednie rozmowy z autorką znajdziecie w zakładce "wywiady" - klik!.


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

21.02 aktualizacja - wyniki konkursu:
Wygląda na to, że i taka forma konkursu przypadła Wam do gustu! Bardzo się cieszę, tym bardziej, że po wielu pytaniach widzę, że poświęciliście na nie chwilkę - pogrzebaliście trochę w poszukiwaniu informacji o autorce i jej książkach 😊 Pora na zgłoszenia wyróżnione!
Pytania, na które odpowie Katarzyna Żwirełło zadali:

Blog:
1) Anna Szulist 

IG:
2) @kabaretka_30
3) @zaczytana_daria
4) @agnieszkanarog
5) @love_book_passion 

FB:
6) Małgorzata Rumińska
7) Ewa Całuch
8) Kinga Salamon
9) Joanna Łukasik
10) Edyta Kmiotek

A książka z autografem autorki trafi do:
1) Kinga Salamon
2) Ewa Całuch
3) @kabaretka_30

Gratulacje! Czekam na adresy tej trójki do czwartkowego wieczoru!
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i oczywiście zapraszam do dalszej aktywności na moich profilach, bo już wkrótce pojawię się z kolejnym ciekawym tytułem do zdobycia! 😊

lutego 16, 2023

"Roślinna uczta smaków" Magdalena Gembacka

"Roślinna uczta smaków" Magdalena Gembacka

Autor: Magdalena Gembacka
Tytuł: Roślinna uczta smaków
Data premiery: 25.01.2023
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 232
Gatunek: książka kulinarna
 
Magdalena Gembacka to autorka bloga kulinarnego ammniam.pl, który tworzy od 2010 roku. Promotorka zdrowego żywienia i stylu życia, autorka trzech książek kulinarnych, weganka. Prowadzi warsztaty kulinarne, pisze przepisy na zamówienie, bierze udział w projektach promujących jej misję. Sama fotografuje to, co ugotuje i, co ciekawe!, to właśnie jej własne zdjęcia potraw są oprawą wizualną nowej książki pt. „Roślinna uczta smaków”.
„Uwielbiam gotować, karmić innych i jeść. Poprzez jedzenie okazuję troskę i miłość do ludzi, świata i siebie.”
Książka „Roślinna uczta smaków” zawiera przepisy wegańskie, czyli opierające się na diecie składającej się z warzyw, zbóż, orzechów i nasion. Produkty często są niskoprzetworzone, dzięki czemu są jeszcze zdrowsze, pełne tak potrzebnych nam witamin! W sumie w książce zebrane jest blisko sto przepisów, które podzielone są klasycznie: przepisy podstawowe, dodatki, przystawki i przekąski, zupy, dania główne i słodkości. Napisane są jasnym, przystępnym językiem, w miarę proste, więc z większością powinni sobie poradzić nawet ci początkujący kucharze.
 

Jest to typowa książka kucharska, czyli wstęp jest króciutki, najważniejsze są tu po prostu przepisy. Pierwsze strony to spis treści, wstęp, w którym autorka opowiada krótko o sobie oraz wypisuje produkty, które zawsze znajdują się w jej spiżarce. W kilku zdaniach opisuje też co znajdziemy w tej książce, po czym zamieszczony się spis produktów nietypowych, opisujący co to w ogóle jest i gdzie można je nabyć (nie ma ich wiele i są w miarę łatwo dostępne, więc nie trzeba obawiać się specjalnie szokujących szaleństw 😉 ). Później jest już część główna, czyli przepisy z podziałem na 6 kategorii – każdą z nich otwiera kilka zdań od autorki oraz spis przepisów, które się w tej części znajdują. Na samym końcu znajdziemy indeks składników w kolejności alfabetycznej odsyłający do przepisów zawierających dany produkt oraz podziękowania autorki. Książka wydana jest starannie, rozpisana bardzo przejrzyście, jest też bardzo kolorowa – praktycznie każda strona zaopatrzona jest w duże zdjęcie, przy przepisach więc od razu widzimy jak potrawa wygląda finalnie. Zdjęcia są ładne, jasne, a przede wszystkim zgadzają się dokładnie z tym, co jest napisane w przepisie.
 

Jeśli chodzi o rozpisanie przepisów, to każdy pod tytułem zawiera zdanie lub dwa od autorki jako komentarz do potrawy. Przepisy zawsze są na prawej stronie, która podzielona jest tak, że po jej lewej części są wskazania na ile osób jest dana potrawa i spis produktów do niego potrzebnych. Po prawej stronie jest instrukcja, często są wskazane dodatki z czym można daną potrawę podawać, oraz wskazówki co można w daniu zmienić. Wszystko jest jasne, wskazówki co do dodatków czy zmian naprawdę pomocne. Same instrukcje są dokładne, autorka najczęściej określa jak długo trzeba coś gotować czy piec i w jakiej temperaturze (chyba tylko raz zabrakło mi tam konkretnego określenia czasu gotowania przy jakimś początkowym przepisie z kapustą.). Przy słodkościach oczywiście jest też określona wielkość blachy, tortownicy czy formy na tartę. Zabrakło mi tu jedynie określenia czasu na wstępie – jak długo trwa realizacja danego przepisu, co powinien być obok określenia na ile osób jest potrawa. To oczywiście staje się jasne po przeczytaniu przepisu, ale z pewnością takie skrótowe określenie byłoby pomocne przy szybkim przeglądaniu zawartości książki.
 
Mamy już jak i gdzie, teraz pomówmy o tym, co zawierają przepisy. Oczywiście każdy z nich to przede wszystkim rośliny – warzywa i owoce. Warzywa wszelkiej maści – poczynając od zwykłego ziemniaka na fenkule kończąc. Ale warzywa nigdy nie są same – są oliwy, dodatki, makarony, ryże, kasze, pestki, orzechy, mąki itp. Dania więc są kompletne i normalne, tak naprawdę składające się w większości z tego, co w każdej spiżarce osoby gotującej na co dzień współcześnie jest. Sama w tym momencie z tego co mam w domu mogłabym spokojnie przygotować obiady na dobrych kilka dni! Dania są w miarę szybkie, ale bardzo zróżnicowane. Są zupy warzywne, kremy, są pierogi, naleśniki, gołąbki, lasagne, zapiekanki. Są też ciasta i ciekawe desery. Jest prosto, łatwo i smacznie. No i zdrowo, to przede wszystkim!
 

Przyznam, że zaskoczyła mnie ilość przepisów, które przypadły mi do gustu – przeważnie z książek kucharskich wybieram sobie kilka, które mogłabym przygotować, tu jednak mam ich naprawdę sporo! I to takich, za które wezmę się już w najbliższej przyszłości, bo są po prostu szybkie, tanie i brzmią tak smacznie!
 
Magdalena Gembacka swoją książką „Roślinna uczta smaków” udowadnia, że weganizm wcale nie jest nudny, niesmaczny czy skomplikowany. W jej przepisach króluje prostota, dobre wyczucie składników i przepiękne kolory! Już samo przejrzenie zdjęć jej książki powoduje ślinotok 😉 Zdjęć, które faktycznie przedstawiają to, co każdemu z nas wyjdzie z przedstawionego przepisu – jestem tego pewna, a wkrótce to udowodnię, gdyż z pewnością będę z tych przepisów często korzystać! To bardzo pomysłowa książka dla osób, które chcą jeść dobrze, zdrowo i szybko na co dzień – gorąco polecam!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Marginesy.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 15, 2023

Kilka pytań do... Tomasza Duszyńskiego, autora serii z komisarzem Wróblem

Kilka pytań do... Tomasza Duszyńskiego, autora serii z komisarzem Wróblem

Czy ciężko jest osadzić fikcyjną intrygę kryminalną wśród realiów świata prawdziwego, czym różni się pisanie serialu audio od powieści, skąd pomysł, by w fabułę wpleść motyw filmów międzywojennych, co przyniesie tom trzeci cyklu z komisarzem Wróblem, czy Tomasz Duszyński planuje napisać kolejny kryminał współczesny i ile książek ma w swojej biblioteczce?
Zapraszam na rozmowę z autorem!

foto Magda Lassota.
Tomasz Duszyński notka biograficzna:
rocznik 1976, dziennikarz (pracował w RMF FM i Radiu Aplauz), pisarz, scenarzysta gier komputerowych, a w wolnych chwilach maratończyk. Debiutował zbiorem opowiadań Produkt uboczny (2007). Nagradzany autor powieści kryminalnych: zdobywca wyróżnienia jury Kryminalnej Piły, a także nagrody Kryminalny Magiel za najlepszy kryminał retro 2019 roku („Glatz”). Laureat Nagród "Złoty Pocisk" w kategorii Najlepsza Powieść Kryminalno-historyczna 2021 za powieść "Glatz.Zamieć" i Nagrody Publiczności za powieść kryminalną „Glatz” oraz Nagrody Wielkiego Kalibru Czytelników za powieść kryminalną “Glatz. Kraj Pana Boga”.

Kryminał na talerzu: Dzisiaj mamy premierę Pana najnowszej powieści, kryminału retro „Człowiek z Celuloidu”. Jest to tom drugi serii po „Fenomenie z Warszawy”, który w Wydawnictwie SQN został wydany rok temu, ale niewielu czytelników wie, że wcześniej było coś jeszcze. Obydwa tytuły powstały jako słuchowiska dla Storytel, prawda? Czym różni się pisanie słuchowiska od napisania takiej pełnoprawnej powieści?

Tomasz Duszyński: Cykl z komisarzem Wróblem początkowo powstał w formie serialu audio przygotowanego dla Storytel.pl. Ta forma spotkała się z ogromnym zainteresowaniem słuchaczy z czego jako autor bardzo się cieszę. Rzeczywiście pisanie słuchowiska nieco różni się od pisania powieści. Od początku założeniem było stworzenie 10 odcinków. Przy serialu audio bardzo ważne jest, żeby słuchacz utrzymał zainteresowanie słuchowiskiem, żeby po każdym odcinku nie mógł doczekać się kolejnej części. Stąd tak zwane cliffhangery, emocjonujące zakończenia każdego odcinka, po których słuchacz zastanawia się, co dalej? Co stało się z jego ulubionym bohaterem, jak rozwiąże się dana scena, czy rzeczywiście jeden z bohaterów zginął? Czy stało mu się coś złego? Pisanie serialu na pewno uczy warsztatu, świadomości w jaki sposób rozkładać akcenty w powieści, w jaki sposób rozpędzać fabułę i prowadzić ją tak, żeby nie tylko każdy z 10 odcinków był fascynujący, ale słuchowisko jako całość sprawiało wszystkim frajdę. Duża w tym rola także zapewne lektora. Cykl z komisarzem Wróblem czyta Adam Ferency. 


„Człowiek z Celuloidu” już na wstępie zaciekawił mnie tym, że w fabułę zostały wplecione stare polskie filmy, zacznijmy więc od tego. Skąd pomysł na taki motyw w kryminale?

Gdy myślę o międzywojennej Warszawie mam przed oczami kluby, restauracje i kawiarnie, ale przed wszystkim ten okres kojarzy mi się z kinem, z filmami, które wiele lat później, jako dziecko, oglądałem u swojej babci w cyklu w Starym Kinie. To były dobre filmy, świetnie zrealizowane, a i często bardzo dobrze zagrane.
Wizja intrygi w świecie filmu z udziałem ówczesnych gwiazd kina, takich jak Eugeniusz Bodo i Mieczysława Ćwiklińska, była dla mnie na tyle fascynująca, że bez wahania się tego podjąłem.
Świat filmu międzywojennego jest fascynujący. Nie tylko ze względu na aktorów, ale także ze względu na reżyserów, scenarzystów, przedsiębiorców, którzy wprawiali tę wielką filmową machinę w ruch.


Jak wyglądał Pana research do tych wątków filmowych? Gdzie można uzyskać dostęp do tak dawnych produkcji?

Zachęcam do odnalezienia tych produkcji w serwisie Youtube. Są dostępne i darmowe. Większość filmów tamtego okresu, zwłaszcza tych wczesnych, nie przetrwała do naszych czasów. Można jednak o nich przeczytać. Literatura dotycząca polskiego kina przedwojennego jest bogata i fascynująca. Odkryłem w ten sposób mnóstwo informacji o filmach, o których nie miałem pojęcia. Pomysły filmowców były często szalone, karkołomne i często, czego się nie spodziewałem, zawierały wątki fantastyczne i paranormalne. Ale chyba o to chodzi i dzisiaj w kinie, żeby widza zaskoczyć, przerazić, zafascynować, a czasem rozśmieszyć. Tu wiele się nie zmieniło.


W każdej Pana książce zachwyca mnie rzetelność i wyczucie, z jakim oddaje Pan realia czasów międzywojennych, bo przecież seria Glatz też toczy się w tym okresie, z tym że zamiast Warszawy mamy tam przede wszystkim Kłodzko. Czy takie zamiłowanie historyczne, grzebanie i dowiadywanie się jak wtedy wyglądało życie codzienne zawsze było dla Pana ważne? Czy dopiero zaczęło się, gdy przyszedł pomysł na pierwszy retro kryminał?

Trudno napisać uczciwie dobry kryminał retro, bez wcześniejszej pracy, którą wykonuje się w archiwach, czytając źródła i opracowania z tamtego okresu. Nie wyobrażam sobie dobrze napisanej powieści, oddanego klimatu opisywanego okresu i miejsca bez zapoznania się z biografiami ludzi wtedy żyjących, czy z ich wspomnieniami i poglądami na świat. Tylko w ten sposób można próbować oddać klimat opisywanych czasów, odbudować scenografię Warszawy, jej kawiarni, teatrzyków rewiowych czy kin. Podczas takiej kwerendy odnajduję mnóstwo ciekawych informacji, szczegółów, które później wykorzystuję. Najpierw ja poznaję ten fascynujący świat, a później zabieram w podróż po nim czytelników. Chciałbym, żeby mieli poczucie, że starałem się rzetelnie odrobić swoją lekcję.


W „Człowieku z Celuloidu” chyba w większej mierze niż w poprzednich książkach dostajemy wraz z postaciami fikcyjnymi te prawdziwe, które żyły naprawdę. Przede wszystkim mam tu oczywiście na myśli aktora Eugeniusza Bodo, ale jest też i marszałek Piłsudski i podejrzewam, że trochę innych prawdziwych postaci w tle. I tu znowu dochodzi kolejny temat do reaserchu! Ciężko było połączyć fikcję z prawdą historyczną, postacie fikcyjne z prawdziwymi?

Przede wszystkim jest to świetna zabawa. Intryga kryminalna rozgrywa się w świecie filmu. Prowadzący dochodzenie komisarz Antoni Wróbel próbując rozwikłać zagadkę tajemniczych śmierci młodych aktorów w atelier Sfinksa obraca się wśród gwiazd filmu. Tam prowadzą go odkryte ślady. Do pomocy angażuje Antoniego Słonimskiego, krytyka teatralnego i filmowego, który o kinie i aktorach wie wszystko, albo prawie wszystko. Tropy prowadzą do Eugeniusza Bodo, pojawia się w sprawie Mieczysława Ćwiklińska i jasnowidz Stefan Ossowiecki, a także marszałek Piłsudski.  Takie było założenie. Prowadzić intrygę przez salony, na których pojawiali się ówcześni celebryci czy politycy. Staram się zachować oczywiście umiar, pisząc o seansach filmowych marszałka w Belwederze korzystałem ze źródeł i starałem się wiernie oddać klimat takiego seansu dokładając do niego obecność komisarza i wbudowując w tę scenę swoją intrygę. Staram się więc robić to z wyczuciem, poznając wcześniej biografie postaci, o których piszę.


Co w pomyśle na tę powieść pojawiło się pierwsze? Intryga? Filmy? Okultyści?

Wszystko na raz. To fascynujące w jaki sposób rodzi się w mojej głowie fabuła każdej kolejnej powieści. Nagle pojawia się pewne wrażenie, jedna lub druga scena, które nie dają mi spokoju i nagle, gdy zaczynam się temu przyglądać okazuje się, że pomysł już jest, gotowy. Z bohaterami, intrygą i często jej rozwiązaniem. Wiele elementów oczywiście później jeszcze dochodzi w trakcie pracy nad powieścią i w trakcie researchu. Wątki poboczne, czasem drugoplanowa postać czy dodatkowe miejsce, które chce odwiedzić główny bohater. W przypadku Człowieka z Celuloidu też wszystko się zgrało. Warszawa, świat filmu, morderstwa w atelier Sfinksa, podejrzani wśród znanych aktorów i wątek okultystyczny, które jest jakimś ukłonem dla wcześniejszej powieści z serii.


Czy komisarz Wróbel jeszcze powróci?

Cykl warszawski z komisarzem Wróblem planowany jest jako trylogia. W części pierwszej komisarz Wróbel rozwiązywał trudną zagadkę morderstw młodych kobiet wspólnie z jasnowidzem Stefanem Ossowiecki. W Człowieku z Celuloidu pokazuję środowisko filmowe. Część trzecia będzie diametralnie różna. Rozpoczyna się w sierpniu 1939. Prowadzone przez komisarza Wróbla śledztwo zostanie przerwane przez wybuch II wojny światowej. Przyjdzie mu je kontynuować, wbrew woli, w sierpniu 1944, czyli w czasie Powstania Warszawskiego. Będzie to koniec pewnej epoki, a zarazem rozstanie z bohaterami. Będzie więc to zamknięcie trylogii.
Komisarz Wróbel powracać będzie jednak, mam nadzieję, w opowiadaniach. Dwa z nich uważni czytelnicy mogą już wyśledzić.


To teraz trochę o Pana procesie twórczym. Czy pisze Pan codziennie? W stałych godzinach czy siada Pan do pisania, kiedy przychodzi ta osławiona wena?

Pracuję zawodowo, dzielę więc czas pomiędzy pracę a pisanie. Do pisania jednak podchodzę profesjonalnie. Staram się pisać codziennie, najczęściej wieczorem. Gdybym czekał na wenę, czekałbym do dzisiaj...


Długo zajmuje Panu napisanie jednej powieści? Co w tym procesie jest dla Pana najprzyjemniejsze, a co najtrudniejsze?

W zależności od powieści od dwóch miesięcy do pół roku.
Najprzyjemniejszy jest moment, gdy podczas pisania widzę swoją powieść niemal jak odtwarzany film. Wiem wtedy, że ten proces całkowicie mnie pochłonął. Przyjemne są też odkrycia, których dokonuję podczas przygotowań, bo cieszę się na myśl, że później te smaczki i ciekawostki wplotę w powieść.
Co jest trudne w tym procesie? Chyba znalezienie czasu na pisanie.


W Pana dorobku przeważają kryminały retro, ale jest też kilka powieści współczesnych. Ze względu na ilość zakładam jednak, że to retro kryminały są dla Pana tym, co pisze się łatwiej?

Łatwiej pisze się kryminały współczesne, nie wymagają tylu przygotowań i zapoznania się z ogromną ilością literatury. Piszę więcej kryminałów retro, bo takie pomysły teraz przychodzą mi do głowy, a motywacją dodatkową są czytelnicy, którzy czekają na kolejną podróż do Kłodzka czy Warszawy lat 20. i 30.


Czy planuje Pan napisać w niedalekiej przyszłości powieść osadzoną we współczesności? „Toksycznych” do tej pory naprawdę dobrze wspominam!

Piszę, a dokładniej kończę pisać kryminał współczesny. "Małomiasteczkowy" rozgrywać się będzie znów w okolicach Strzelina, Wrocławia, a także Wiązowa. Małe miasteczka skrywają sporo tajemnic. Przyznaję, że pisanie tego kryminału mocno mnie wciąga. Mam nadzieję, że spodoba się także czytelnikom.


A jak w ogóle wyglądają Pana plany pisarskie, wydawnicze? Możemy spodziewać się czegoś jeszcze w roku 2023?

Mam taką nadzieję. Prawdopodobnie będzie to zbiór opowiadań Łapacz snów. To krótkie formy z mojej podróży po Stanach Zjednoczonych. Opowiadania zaskakujące, absurdalne, inne niż wszystko, co do tej pory napisałem. Mam także nadzieję, że w drugiej połowie roku pojawi się kolejny kryminał.


To na koniec jeszcze krótko trochę prywaty  Co lubi Pan robić w czasie wolnym?

Gram na Xboxie z córką... W tej chwili w Dead Red Redemption 2.


Ulubione miejsce na Ziemi?

Mój fotel.


Jak wygląda Pana biblioteczka, jakich autorów, gatunków znajdziemy tam najwięcej?

Blisko 4 tysiące tytułów. Zapewne znajdzie się tam wszystko...


Skoro „Człowiek z Celuloidu” opiera się na motywie filmów, to może poleci nam Pan coś godnego zobaczenia, ale coś trochę bardziej współczesnego niż te wymieniane w książce?

Zachęcam do obejrzenia filmów z Eugeniuszem Bodo na Youtube, a z tych bardziej współczesnych mam kilka ulubionych - Nietykalni (francuski film z 2011 roku), Gladiator, cykl Władca Pierścieni i Hobbit Petera Jacksona i może państwa zaskoczę... Lego Batman: Film.


I ostatnie, obowiązkowe pytanie na moim blogu – co najbardziej lubi Pan jeść?

Słodycze.


Dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów w karierze pisarskiej!




Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!