lutego 22, 2024

"Słońce o północy" Amy McCulloch

"Słońce o północy" Amy McCulloch
Autor: Amy McCulloch
Tytuł: Słońce o północy
Tłumaczenie: Danuta Fryzowska
Data premiery: 15.02.2024
Wydawnictwo: Luna
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller
 
Amy McCulloch to kanadyjska autorka chińskiego pochodzenia, która towarzyszy polskim czytelnikom od początku roku 2023, a przynajmniej tym dorosłym, gdyż wcześniej zajmowała się tworzeniem historii dla młodszych. W roku poprzednim ukazał się jej debiut w tym gatunku pt. “Bez tchu” (recenzja - klik!), którego akcja toczy się podczas wspinaczki na ośmiotysięcznik Manaslu w Nepalu. Wtedy też zastanawiałam się, co autorka zaproponuje nam w drugiej kolejności, bo tak oryginalne miejsce akcji na pewno trudno będzie przebić. A jednak jej się to udało - może nie do końca przebić, ale na pewno nie obniżyła sobie poprzeczki, gdyż akcja jej drugiej historii rozgrywa się w czasie rejsu na Antarktydę… Oczywiście autorka przez pisaniem obydwu powieści przeprowadziła skrupulatny research - obydwie takie wycieczki odbyła samodzielnie, nic więc dziwnego, że tak genialnie opisuje teraz te miejsca i towarzyszące im emocje w swoich powieściach. Z samego posłowia “Słońca o północy”, jak i z notki biograficznej autorki zamieszczonej na okładce książki, można wywnioskować, że Amy McCulloch jest fanką wypraw ekstremalnych, teraz więc już się nie martwię, czy ciekawych miejsc do sadzenia akcji kolejnych historii jej nie zabraknie, a po prostu z niecierpliwością czekam na jej trzecią powieść!
 
Historia “Słońca o północy” rozpoczyna się w argentyńskim miasteczku Ushuaia w przededniu wejścia pasażerów na statek wycieczkowy, który zabrać ma ich w czternastodniową podróż na Antarktydę i z powrotem. Olivia to około trzydziestoletnia kobieta, partnerka Aarona, który podróż traktuje służbowo - na statku zorganizowano galerię obrazów przedwcześnie zmarłego klienta Aarona, który mocno inspirował się w swojej twórczości właśnie tym rejonem świata, a co więcej, w czasie dnia polarnego ma się odbyć ekskluzywna aukcja, która ma zapewnić sławę artyście, a Aaronowi miejsce wśród najbardziej szanowanych marszandów. Wieczór przed wypłynięciem z portu Aaron wraz z Olivią wybierają się na kolację z VIPami, podczas której kobieta podsłuchuje niepokojącą rozmowę swojego partnera - mówi coś o grożącym mu niebezpieczeństwie… Jej podejrzliwość wzrasta, gdy po wyjściu z restauracji zauważa mężczyznę, który ich obserwuje. A może tylko jej się wydaje? Może to przez strach, który odczuwa, spowodowany powrotem na głęboką wodę piętnaście lat po prawdziwej tragedii? Ataki paniki spowodowane przepracowaniem, wypaleniem zawodowym przez które właśnie przechodzi? Olivia tłumaczy sobie, że póki jest z Aaronem nic jej nie grozi, jednak w chwili, gdy statek wypływa z portu, a jej partnera nigdzie nie ma, zaczyna się już naprawdę niepokoić… Czy to wszystko to zwyczajne zbiegi okoliczności czy jednak coś więcej?
 
Książka składa się z prologu i 53 rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora podążającego za Olivią, który równie skrupulatnie oddaje jej emocje, co poczynania. Wyjątkiem jest prolog, który pisany jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego przez kogoś, kto prawdopodobnie ma złe zamiary, a kto również znajduje się na tym samym statku co Olivia. Styl powieści jest swobodny, codzienny, ale dobrze wyważony, nie ma przekleństw, a zdania złożone są płynnie, dzięki czemu książkę czyta się lekko, bez wysiłku. Rozdziały często kończą się tak zwanymi cliffhangerami, przez co trudno oderwać się od tej historii.
“Czuję się trochę tak, jakbyśmy byli jedynymi ludźmi na ziemi. Tylko my i pingwiny.
I potencjalny zabójca, pomyślała Olivia (...).”
W swojej powieści Amy McCulloch zawarła wiele ciekawych wątków, przyjrzyjmy się części z nich. Po pierwsze główna bohaterka - Olivię poznajemy w momencie, gdy powoli wychodzi z załamania, które przeżyła niedawno, spowodowanego wypaleniem zawodowym. Od lat brała na swoje barki za dużo, ciągle tylko pracując i się ucząc, biorąc na siebie za dużą odpowiedzialność. To był dla niej prawdziwie trudny czas, ale dzięki Aaronowi wychodzi już na prostą, więc to dla niego zdecydowała się podjąć walkę ze swoim lękiem dotyczącym pływania po głębokich wodach. I sama ciągle podkreśla - nie jest jeszcze w pełni stabilna, dlatego też czytelnik od początku ma wątpliwości czy to, co wydaje jej się, że się dzieje, dzieje się naprawdę? Bez względu na to, problem wypalenia zawodowego, z którym mierzy się bohaterka, to temat ciekawy, o którym chyba ciągle niewiele się pisze. U McCulloch jest mocno obecny, czasami nawet zastanawiałam się czy nie za mocno.
“Jeśli przez ostatni rok dowiedziała się czegoś o swoim umyśle, to tego, że nie należy mu ufać.”
W rejsie towarzyszy Olivii spora liczba postaci - jest obsługa statku, są wspomniani już goście VIP - bogacze, fani artysty i influencerzy. Autorka fabułę prowadzi tak sprytnie, że czytelnik swoje podejrzenia co chwilę kieruje na kogo innego.
“Ludzie chyba też są jak góry lodowe, no nie? Ukazują jedynie mały fragment swojej osobowości, swoich historii. Cała reszta jest niewidoczna, ukryta głęboko pod powierzchnią.”
Tym, co zdecydowanie zasługuje na uwagę w powieści jest miejsce akcji, a więc i wyprawa na Antarktydę. Autorka bardzo skrupulatnie opisuje trasę i atrakcje czekające na turystów, a także doskonale oddaje to, jak w tych rejonach trzeba się zachowywać i czego można doświadczyć. Bardzo obrazowo opisuje surowość natury, piękne widoki, jak i spotkanie ze tamtejszymi zwierzętami. Opisuje topnienie lodowców przy okazji gładko poruszając temat ocieplenia klimatu Ziemi. Wszystko to oddane jest niesamowicie dokładnie, dzięki czemu wyobraźnia czytelnika pracuje na najwyższym poziomie przekształcając słowo pisane w zachwycające obrazy.
“- Czyż lodowce nie są niesamowite? (...)
- Co to takiego?
- To historia. Pęcherzyki powietrza w tym kawałku lodu lodowcowego utworzyły się pewnie przed milionami lat. A teraz ja trzymam go w dłoniach.”
Intryga kryminalna zawiązuje się powoli, tak naprawdę przez większą cześć fabuły zastanawiamy się czy w ogóle jest tu jakaś zagadka kryminalna czy może jesteśmy wyprowadzani w pole. Dopiero w ostatnich dniach wyprawy, jak i na ostatnich kartach powieści akcja przyspiesza, finał rozgrywa się szybko, mocno dynamicznie w porównaniu do całej reszty tej opowieści. Mnie ta różnica w tempie nie przeszkadzała - wcześniej zachwycałam się przyrodą i tym delikatnym niepokojem spowodowanymi dziwnymi zdarzeniami, których doświadczyła bohaterka, później dałam się porwać akcji, mimo iż do fanów sporej dynamiki nie należę. Jednak myślę, że ciężko taką książkę oceniać jak typowy thriller, gdyż tak nietypowe miejsce akcji i sposób przemieszczania się postaci jest tak fascynujący, że przecież musi w książce miejsce zajmować. Tak skrupulatnie budowane od początku napięcie, te wszystkie wątpliwości znajdują szybkie dynamiczne ujście na końcu powieści.
“Nie istniało tam żadne prawo, nie było organów ścigania pomocy medycznej ani nawet dobrego połączenia internetowego, o zasięgu telefonicznym nie wspominając - no i nie było możliwości ucieczki.”
Jeszcze szybko o tym, co mnie w tej historii zaskoczyło, mianowicie wątek sztuki, który również okazał się tu całkiem ładnie rozbudowany. Zgłębiamy się w temat wielkich pieniędzy i inwestycji, aukcji VIP i dzieł sztuki, które zyskują uznanie po śmierci artysty. Sama zawsze mocno sobie cenię wątek sztuki w powieściach, więc i tu nie było inaczej.
 
Myślę, że sięgając po “Słońce o północy” niekoniecznie trzeba nastawiać się na typowy thriller, a wręcz myślę, że nie powinno. To książka, która zachwyca surowością opisywanej natury, która bierze nas w zakątek świata, do którego sami raczej nie trafimy i już samo to jest przeżyciem niesamowitym. Te wrażenia podbija intryga kryminalna sprytnie wpleciona w miejsce akcji - w końcu mamy to klasycznie zamknięte miejsce potencjalnej zbrodni, przed którą nie ma gdzie się ukryć. To trochę taki współczesny Titanic, trochę kryminał, a trochę niesamowita wyprawa do jednego z najodleglejszych zakątków świata. Dostarczyła mi wielu ciekawych emocji i na pewno za szybko o niej nie zapomnę. I oczywiście - czekam na kolejne przygody z prozą McCulloch!
 
Moja ocena: 7,5/10 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Luna.
Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 20, 2024

"Kolczaste łzy" S.A. Cosby

"Kolczaste łzy" S.A. Cosby

Autor: S.A. Cosby
Tytuł: Kolczaste łzy
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Data premiery: 14.02.2024
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 368
Gatunek: powieść kryminalna / literatura piękna
 
S.A. Cosby to amerykański autor czterech powieści, które nazywane są Southern noir crime czyli próbując przetłumaczyć to na język polski to coś jak czarne powieści kryminalne południa. Publikuje od 2019 roku, “Kolczaste łzy” to jego trzecia powieść z roku 2021. U nas w Polsce jest to pierwszy tytuł tego autora, ale Wydawnictwo Agora już zapowiada, że w roku tym i kolejnym dostarczy nam więcej jego prozy. I to jest naprawdę świetna informacja, bo już tym tytułem autor dosłownie mnie w niej rozkochał!
 
Historia “Kolczastych łez” toczy się latem na południu Stanów Zjednoczonych. Isiah i Derek od kilku miesięcy byli małżeństwem, mieli 3letnią córeczkę Adriannę. Czas przeszły, gdyż właśnie zginęli pod swoją ulubioną winiarnią - ktoś brutalnie do nich strzelił, na koniec masakrując ich twarze. Ike i Buddy Lee, ojcowie, są zdruzgotani ich śmiercią. Łączy ich przede wszystkim jedno - obydwoje nie umieli pogodzić się z homoseksualizmem swoich synów, przez to odsuwając ich od siebie. Teraz przepełnia ich żal, okropny ból, z którym mogą poradzić sobie tylko w jeden sposób, ten, którego nauczyło ich całe brutalne, po części spędzone w więzieniu życie - muszą wziąć sprawy w swoje ręce i pomścić swoich synów.
 
Książka rozpisana jest na 45 rozdziałów, które często podzielone są na sceny oddzielone gwiazdką, dzięki czemu całość czyta się łatwo i płynnie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora, który naprzemiennie ukazuje nam perspektywę Ike'a i Buddy'ego. Jest wszechwiedzący, bez skrupułów wchodzi w głowy tych dwóch bohaterów. Styl powieści jest wyjątkowy. Zdania raczej krótkie, ale esencjonalne. Język bywa chropowaty, surowy, nieraz nieprzebierający w słowach - nie ma tu słów zabronionych, w końcu poruszamy się w środowisku gangsterskim, byłych skazańców.
“Zarżnęli pacana jak świnię i nakarmili nim rębak jak ptasia mama pisklę.”
A jednak jest w tym jakaś poetyckość, pazur, charakter, które sprawiają, że nawet najbrutalniejszy opis jest po prostu wyśmienity. Tu brutalność miesza się z głębokimi wzruszającymi uczuciami, wszystko to podlane jest jeszcze nutką zgryźliwie zabawnych komentarzy. Czyta się naprawdę doskonale!
“Dobry był z niego człowiek, ale Boże, tak sztywny, że chodząc, skrzypiał.”
Poza samym językiem, jakim powieść jest pisana, zachwycające są również postacie. Grają na znanych cechach, znanych już dobrze w popkulturze kreacjach - mamy dwóch starszych panów, jeden biało-, drugi czarnoskóry. Jeden to taki raczej lekkoduch, który nigdy specjalnie pracą, wykształceniem się nie przejmował, teraz żyje w przyczepie i pije. Drugi wziął życie serio, ma firmę, dobrze zarabia i dorobił się twardej skóry - nie bolą go już uwagi rasistowskie, patrzy na życie mocno realnie, wie także co to odpowiedzialność za innych. A jednak śmierć synów wzbudza w nich emocje tylko im znane - różnice się zamazują w momencie, gdy ich obu dosięga śmierć synów, którzy ewidentnie zginęli dlatego, że byli homoseksualistami. To moment przebudzenia dla bohaterów, moment, który zmienia ich postrzeganie świata, choć obydwoje wiedzą, że na tę zmianę jest już dla nich za późno - w końcu po co teraz ich synom akceptacja, gdy są już martwi? Zatem Ike i Buddy to para bohaterów kontrastowych, którzy jednocześnie się ze sobą ścierają, ale i dopełniają.
“Od łez piekły policzki. Płakał po synu. Płakał nad żoną. Płakał nad małą dziewczynką, którą musieli wychować. Miał wrażenie, że każda łza rozdziera mu twarz jak ostry kolec.”
Ike i Buddy Lee to przedstawiciele starego pokolenia, starej generacji. Nie rozumieją zmian, jakie zachodzą w świecie, ich poglądy są mocno konserwatywne. To coś, z czym każdy z nas ma w życiu do czynienia, jestem pewna, że każdy z nas zna podobnie konserwatywną osobę. Autor doskonale oddał w tych postaciach te role, jednak stawiając je w sytuacji mocno skrajnej, mocno tragicznej, zmusza je do zmiany podejścia, do otwarcia się na świat współczesny i tego faktu, że przecież dla każdego człowieka znajdzie się na nim miejsce, niezależnie od kolory skóry czy orientacji seksualnej.
“Chodzi o to, żeby pozwolić ludziom być takimi, jakimi są. A bycie sobą nie powinno być wyrokiem śmierci.”
Autor tak samo jak osadził swoich bohaterów na znanym kontraście, tak samo historię osadza w znanym z popkultury temacie - temacie zemsty, temacie odegrania się na tych, którzy sprawili, że postacie straciły wszystko. Jednak choć w tak krótkim opisie historia może wydać się banalna, to na pewno taka nie jest. To historia o zemście, ale i pełna głębokich uczuć, pełna smutku, żalu, pełna przemyśleń, które sprawiają, że i my kiwamy głowami i myślimy - tak, właśnie w takim świecie żyjemy. To historia, która momentami bawi, momentami wzrusza, ściska za gardło z emocji, ale i obrzydza czy wbija dynamiczną akcją w fotel. Historia prowadzona z takim kunsztem, że choćby nie wiem na jak banalnym szkielecie byłaby osadzona, to i tak wciąga i tak ciekawi i wymusza, by czytać ją dalej, do samego końca. Jest tu dobra zagadka, jest prywatne śledztwo bohaterów, są zaskoczenia, jest akcja. Wszystko to, co lubimy w powieściach kryminalnych, w wątkach mafijnych, gangsterskich. Ale jest też dużo więcej.
“Ludzie chodzą na dwóch nogach, ale są najbardziej okrutnymi zwierzętami ze wszystkich.”
To więcej, to właśnie te bardzo dosadne spojrzenie na naszą aktualną rzeczywistość. Autor porusza tematy palące, tematy, które mocno zaprzątają społeczeństwo, nie tylko te amerykańskie. Mówi o nierównym traktowaniu, o różnicach w spojrzeniu na białych i czarnoskórych. O różnicach w spojrzeniu na tych nieheteroseksualnych. I mimo, że na tych dwóch nierównościach się skupia, to nie stawia między nimi znaku równości.
Oczywiście są tu też tematy uniwersalne, odnoszące się do emocji, do przywiązania i w ogóle do stosunku do drugiego człowieka. Jest ból po stracie dziecka, jest próba poradzenia sobie z żałobą. Tak, nieidealna, pełna przemocy, ale to sposób jedyny, jaki nasi bohaterowie znają, jedyny taki w ich świecie są w stanie sobie zapewnić. A dla nas ich historia jest właśnie pretekstem do spojrzenia na starsze zatwardziałe pokolenie, na ich podejście do życia i może też do nadziei, że jednak każdy może się zmienić? Byle nie było na to za późno…
“(...) pierwszy raz w życiu patrzysz na świat oczami ludzi, którzy wyglądają inaczej niż ty. Tak, wciąż jesteś strasznym ignorantem, ale się uczysz. Ja zresztą też. Obaj się uczymy. Obaj zrobiliśmy i powiedzieliśmy mnóstwo rzeczy, które chcielibyśmy cofnąć. Myślę, że jeśli w którymś momencie życia dojdziesz do wniosku, że jesteś złym człowiekiem, możesz zacząć zmieniać się na lepsze. I lepiej traktować ludzi.”
“Kolczaste łzy” to powieść osadzona na znanych motywach, ale dopracowana tak, że tworzy powieść pełną, rewelacyjną, zachwycającą. Momentami brudna, momentami wzruszająca, niesie sobą historię dwóch ojców, dwóch skrajnych postaci połączonych jednym cierpieniem, zdeterminowanych tak, że nie groźne są im już żadne przeszkody. Liczy się pomszczenie synów. I nie jest to może wyjście chwalebne, ale to ta wędrówka, te małe prywatne śledztwo otwiera im oczy na to, jak niedobrymi ludźmi, jak niedobrymi ojcami byli. Dzięki temu mogą teraz stać się lepsi. Jestem tą powieścią prawdziwie zachwycona, styl autora dokładnie wpisuje się w to, co lubię - nie jest sztywnie poważny, jest dopasowany do momentów akcji, jest ciągle żywy, ale i głęboki, bardzo esencjonalny, bo w prostych, krótkich słowach uchwyca to, co naprawdę ważne. Jedne czego sobie teraz życzę, to więcej książek S.A. Cosby'ego na polskim rynku książki!
“Słowa wypadły mu z ust i stoczyły się z lady jak szklane kulki.”
Moja ocena: 8,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 20, 2024

Konkurs z pakietem serii kryminalnej z Josie Quinn! (rozwiązany)

Konkurs z pakietem serii kryminalnej z Josie Quinn! (rozwiązany)

W poprzednim tygodniu, dokładnie 15 lutego świętowaliśmy premierę "Kości niezgody" Lisy Regan, czyli piątego tomu serii kryminalnej z Josie Quinn. Serii bardzo lubianej przez czytelników i czytelniczki, która od roku 2022 dostarcza nam wiele dobrej rozrywki i dalej będzie jej dostarczać - prace nad kolejnymi tomami w polskim tłumaczeniu już trwają. Jednak ciągle mamy tutaj osoby, które się z Josie nie znają, a wiem, że seria mocno przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy lubią solidne zagadki kryminalne i silne bohaterki, zresztą wiem to, bo sami często mi piszecie, że chcecie po serię sięgnąć. Zatem wraz z wydawnictwem przy okazji premiery tomu piątego chcemy Wam to ułatwić! Mam dzisiaj dla Was dwa całe pakiety serii z Josie do rozdania!



Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Seria kryminalna z Josie Quinn podbija serca polskich czytelników dzięki Wydawnictwu Dolnośląskiemu. Jednak te wydawnictwo dostarcza nam dużo więcej kryminalnych dobroci! Żeby pokazać im, że ich znamy, lubimy i doceniamy, to w ramach zadania konkursowego:
zaprezentuj w formie zdjęcia bądź filmiku swoją ulubioną serię wydaną przez Wydawnictwo Dolnośląskie i krótko napisz dlaczego to właśnie ją wybrałeś/aś do tego zgłoszenia.


Konkurs organizuję równocześnie tu, na FB i IG, opcja dodawania załączników w komentarzu dostępna jest na tutaj blogu, ale zgłoszenia możecie też publikować na swoich profilach IG i FB, wtedy jednak nie zapomnijcie oznaczyć profilu mojego i wydawnictwa oraz podrzucić linku publikacji w komentarzu u mnie w poście konkursowym.

  1. Konkurs trwa od 20 do 24 lutego do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG 26 lutego.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę dwie, które moim zdaniem będą najciekawsze, najbardziej dopracowane. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na zgłoszenie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!
Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
27.02 aktualizacja - wyniki konkursu:
No to mamy zwycięzcę! Najpopularniejszą serią, jaką wymienialiście w swoich odpowiedziach była seria karkonoska Sławka Gortycha i wcale się temu wyborowi nie dziwię! Ale pojawiały się też i inne, przyznam, że jednej z nich ciągle sama nie mam na swojej półeczce - liczę, że kiedyś nadrobię! Zadanie konkursowe było wymagające, śmiałków znalazło się niewielu, zatem łatwiej było mi wybrać kogo nagrodzić 😉 Dzięki temu konkursowy serią z Josie Quinn będą mogły się zapoznać:

1) Marta Dąbrowska
seria wybrana do prezentacji to seria Kuźmińskich (blog)


2) Ewelina Białogołąbek
seria wybrana do prezentacji to seria karkonoska Gortycha (blog)

Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

lutego 19, 2024

Book tour z "Drugimi"!

Book tour z "Drugimi"!

Wygląda na to, że rok 2024 będzie rokiem wielu dobrych książek, wielu polecajek i wszelkiego typu aktywności. Ze sporą częścią tych ostatnich już ruszyliśmy, dzisiaj pora na coś, co wiem, że znacie i lubicie - na book tour! Pierwszą książką roku 2024, którą chcę posłać w trasę po Polsce, są "Drudzy" Piotra Borlika, czyli pierwsza książka tego roku, na której znalazło się logo tego bloga! "Drudzy" to kryminał z tych spokojniejszych, który fascynuje od pierwszej strony solidnie rozpisaną zagadką, jak i świetnymi kreacjami postaci. Nie będziecie się przy nim nudzić!

Więcej o książce możecie poczytać w mojej recenzji - klik! oraz w wywiadzie z autorem - klik!, a teraz zapraszam do zgłoszeń!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autora oraz profil Wydawnictwa Prószyński i S-ka w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż również w środę, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa, autora i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
Lista uczestników:
1. @z_ksiazka_mi_po_drodze 
2. @magdulka03wojcik 
3. @kobiecym.okiem 
4. @poczytane_zapisane 
5. @zafascynowana.ksiazkami_ 
6. @milosniczka.kavy (13.05-20.05, potem do 5.06 próba odzyskania paczki od inpostu)
7. @natka_tom 
8. @ruda.czyta 
9. @myszaczyta (27.06-26.07)
10. @zaczytanaksiegowa 
11. @monikaormanin 
12. Anna Mucha (FB)
13. @czytam.ja_kasia 
14. @annadyczko_mczas 
15. @littlemeemories  (22.10-13.11)
16. @_za.czytana.bella_ 
17. @mirkowo3 
18. @sylwiaaa 
19.  @mamazaczytana 
20. @themon1que (książka jest tu od 07.01)
21. @kasienkaj7
22. @books.injuly
23. @izabelawatola
24. @zaczytana_panna

lutego 19, 2024

"Tyle groźnych miejsc" Stacy Willingham

"Tyle groźnych miejsc" Stacy Willingham
Autor: Stacy Willingham
Tytuł: Tyle groźnych miejsc
Tłumaczenie: Dobromiła Jankowska
Data premiery: 14.02.2024
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 368
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Polscy czytelnicy po raz pierwszy mieli okazję spróbować prozy Stacy Willingham latem roku 2023 - wtedy na naszym rynku ukazał się jej debiut, thriller “Błyski w mroku”. Książka bardzo szybko zdobyła pełen zachwyt miłośników tego gatunku, nic więc dziwnego, że tłumaczenie kolejnej jej powieści było mocno wyczekiwane. W tym roku zatem premiery doczekaliśmy się już w lutym - właśnie na rynku pojawiała się jej druga powieść pt. “Tyle groźnych miejsc”. Dla mnie to było pierwsze spotkanie z jej twórczością, ale jestem już pewna, że nie ostatnie!
Stacy Willingham to amerykańska autorka thrillerów psychologicznych, która aktualnie może się poszczycić trzema tytułami na koncie. Debiutowała w styczniu roku 2022 właśnie powieścią “Błyski w mroku”, na razie wydaje jedną książkę rocznie. Tłumaczona na ponad 30 języków szturmem podbiła serca czytelników, jej debiut był nominowany do wielu ciekawych czytelniczych nagród. Przed skupieniem się na pisaniu, Willingham zajmowała się copywritingiem i tworzeniem strategii marketingowych. Teraz tworzy historie kryminalnie i jak wnioskuję po tej jednej lekturze, wychodzi jej to naprawdę dobrze!
 
Historia “Tylu groźnych miejsc” rozgrywa się na południu Stanów Zjednoczonych w Savannah. Rok temu doszło tam do dziwnego zaginięcia - w środku nocy z dziecięcego pokoju zniknął Mason, półtoraroczny syn Isabelle i Bena Drake’ów, którzy stratę odkryli dopiero kolejnego dnia rano. Porywacz nie pozostawił po sobie żadnych śladów, jedynie otwarte okno i niewyraźny ślad buta obok domu. Równie dobrze jednak okno mogło być otwarte od poprzedniego wieczora, a odcisk mógł zostawić fachowiec, który właśnie tam pracował dzień wcześniej. Sprawa od roku nie posunęła się do przodu, nie ma żadnych poszlak, jednak Isabelle w poszukiwaniach nie ustaje. Jeździ na różne zjazdy, ciągle występuje przed publicznością i wśród nich między innymi szuka śladów - w końcu zbrodniarz zawsze powraca, by napawać się swoją zbrodnią, prawda? Jednak Isabelle od roku nie spała. Cierpi na totalną bezsenność, a świadomość pozwalają jej zachować tylko mikrodrzemki, momenty wyłączenia za pomocą tabletek nasennych i kawa. Czy przez swoją otępiałość spowodowaną brakiem snu nie przegapia jakiegoś ważnego tropu?
Kiedy wracając z pewnego eventu zaczepia ją mężczyzna prowadzący kryminalny podcast, Isabelle początkowo niechętna, ostatecznie zgadza się w nim wystąpić. Taka forma opowiadania o zaginięciu syna, a nie wyuczone wystąpienia przed publicznością, sprawiają, że odkrywa coś nowego. Coś co sprawia, że zaczyna wątpić w samą siebie…
 “(...) czyż nasze życie nie jest zawsze tylko historią, którą sobie opowiadamy? Historią, którą próbujemy idealnie skomponować i wypuścić w świat? Historia tak żywą, tak prawdziwą, że w końcu sami zaczynamy w nią wierzyć?”
Książka rozpisana jest na prolog i 61 rozdziałów, z czego ostatni jest również epilogiem, po czym dostajemy kilka słów od samej autorki. Akcja toczy się w dwóch czasach - teraz i wtedy, a wtedy to czasy dzieciństwa bohaterki. Narracja prowadzona jest przez Isabelle w pierwszej osobie czasu teraźniejszego. Styl powieści jest spokojny, skupiony na wnętrzu postaci, która bardzo chętnie dzieli się z czytelnikiem swoimi refleksjami na temat zbrodni, przemocy i tego, jak to wszystko postrzegane jest przez społeczeństwo. Całość czyta się płynnie, jest przemyślana, spójna i równa.
“Nikt nigdy nie zatrzymuje się i nie zastanawia, co dzieje się w środku nocy, ile rzeczy rozgrywa się tu, gdy świat jest pogrążony we śnie.”
Historia powieści toczy się tempem niespiesznym, akcja zawiązuje się powoli, tak, by czytelnik miał czas dokładnie przyjrzeć się Isabelle i temu, co dzieje się dookoła niej. A dzieją, a może działy się dziwne rzeczy - w jej dzieciństwie doszło do czegoś, co naznaczyło ją na całe życie, zmieniło postrzeganie świata. Teraz jako kobieta dorosła również opowiada nam swoją historię - opisuje przyjazd do Savannah, pierwszą pracę, poznanie Bena i ich dalsze losy. Jest to więc historia, która skupia na nieco obyczajowej stronie, co mnie samą zaskoczyło, ale też wcale mi nie przeszkadzało - lubię solidne historie i dobrze oddaną warstwę psychologiczną. A to tutaj dostajemy, nie tylko w postaci Isabelle, ale również kreacji drugoplanowych.
Można powiedzieć, że “Tyle groźnych miejsc” to historia o kobietach, o tym, czego oczekuje od nich społeczeństwo i czego oczekują od siebie samych. To temat mocno aktualny, o którym mówi się sporo, również w literaturze - i dobrze, może dzięki temu społeczeństwo przestanie nacechowywać płeć stereotypowymi oczekiwaniami, może w końcu kolejne pokolenie niezależnie od płci będzie mogło być tym, kim po prostu chce? Mam taką nadzieję, autorka jednak skupiła się na tym, co jest teraz. Pisze o postrzeganiu roli matki w opiece nad dzieckiem, o tym, jak kobiety często biorą winę na siebie, nawet tę nieuzasadnioną, bo przecież gdyby Isabelle spała płytszym snem, to usłyszałaby co ktoś robi z jej dzieckiem, prawda? Ale może wina Isabelle jednak jest większa? Zważając na jej historię z przeszłości…
“(...) gdzieś głęboko czuję, że to jednak jest moja wina. I nie chodzi tylko o wyrzuty sumienia matki, członkini tajnego stowarzyszenia kobiet, które wbijają sobie do głowy tylko jedną rzecz, raz po raz: nieważne, co robimy, nieważne, jak bardzo się staramy, i tak wszystko robimy źle. Każda rzecz to nasza wina, jesteśmy niegodne, nie nadajemy się.”
Jako thriller książka potrzebuje nieco czasu na rozruch, ale nie znaczy to, że nie buduje napięcia. Właśnie przez te spokojne opowiadanie historii wydaje się, że autorka niepostrzeżenie nas w nią wciąga, że sama historia wyciąga po nas swoje macki i zanim się obejrzymy już jesteśmy w środku sprawy, szukając wraz z Isabelle kolejnych podejrzanych i ciągle niedowierzając, że to matka może być winna. Intryga jest solidna, zakończenie jest satysfakcjonujące. Jako thriller psychologiczny raczej w tej spokojnej, z naciskiem na obyczajowo-psychologiczną stronę, sprawdza się faktycznie dobrze. Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jednak ta rozrywkowa historia powstała po to, by pogadać o tym, co teraz jest dla nas ważne.
“Całe moje istnienie to jeden wielki czynnik stresogenny; a mój dom to miejsce zbrodni, która wciąż nie została rozwiązana.”
Wspomniałam już o roli matki, roli kobiety w społeczeństwie. To jeden z głównych tematów, które zaprzątają przez całą tę powieść, choć przyznam, że sama w pełni jego ogrom dostrzegłam dopiero czytając te kilka końcowych słów od autorki. I tak, przyznaję jej rację, w swojej powieści dała nam przegląd postaci kobiecych, które automatycznie wpasowały się w role narzucone przez siebie czy społeczeństwo, tak długo w nie grały, że wyrwanie się z nich stało się niemożliwe, a to doprowadziło do mniej bądź bardziej negatywnych konsekwencji. Jak wiele sami od siebie wymagamy? Jak wielkie mamy oczekiwania w stosunku do samych siebie? Często wychodzi na to, że właśnie od samych siebie wymagamy dużo więcej, niż wymagalibyśmy od innych ludzi.
“(...) lubimy pojawiających się w naszym życiu ludzi umieszczać w wygodnych szufladkach i trzymamy ich tam, by mieć poczucie bezpieczeństwa (...).”
I tak płynnie przechodzimy do drugiego ciekawego zagadnienia, mianowicie postrzegania rzeczywistości. Każdy z nas patrzy na świat inaczej, przez pryzmat swoich doświadczeń, zatem czy można dojść do tej jednej, jedynej prawdziwej rzeczywistości? Czy w ogóle coś takiego istnieje? Isabelle postrzega świat przez własne poczucie winy, zmęczona brakiem snu, z jednej strony ciągle nie dowierza, że mogłaby sama być tak faktycznie winna, z drugiej coraz mocniej zaczyna w siebie wątpić. Czy ma ku temu faktycznie powody, czy jednak to tylko wytwór jej wyobraźni, jej spojrzenia na świat?
“(...) jesteśmy zbyt ufni, za często zakładamy, że nikt nas nie skrzywdzi. Że nikt nie patrzy, kiedy nocą chodzimy po przy podniesionych roletach, a światła z zewnątrz uwidaczniają każdy nasz ruch. Że kiedy wychodzimy na zewnątrz, zamykamy drzwi, wkładamy klucz pod doniczkę albo pod kamień, to nikt nie podejdzie, by od razu go wyjąć. Że przemoc nie znajdzie drogi, by nas dopaść - a przecież zawsze czyha, naciska na nasze życie, szuka słabego punktu, by zatopić w nim zęby.”
Trzecim tematem, który mocno zaznacza się w tej historii, jest rola przemocy, zbrodni we współczesnym społeczeństwie. Zbrodnia z jakiegoś powodu nas fascynuje, ciekawi, ale dzieje się to z daleka - kiedy zdarza się innym traktujemy to przecież jako rozrywkę, śledzimy newsy, patrzymy… no właśnie, z boku, bez negatywnych emocji własnych. A jednak to przecież nasz świat, przemoc, zło jest tuż obok - kiedyś może zdarzyć się nam. Opowiadając o tym autorka zwraca uwagę jednak nie tylko na dziwne obsesje na punkcie zbrodni, ale też dostrzega pewne plusy - podcasty, omawianie nierozwiązanych spraw przez zwyczajnych ludzi w sieci czasem może doprowadzić do niespodziewanych rezultatów. Teraz już nie tylko policja prowadzi śledztwo, ale i zwykli ludzie łącząc siły i dowody poprzez internet, razem mogą dojść do nieoczekiwanych wniosków. Czasami właśnie dzięki zainteresowanie tłumu, zwyczajnych ludzi, którzy po godzinach bawią się w detektywów, można rozwiązać sprawę. Na to liczy Isabelle ciągle przemawiając, ciągle wykorzystując to, że publiczność nadal porusza zaginięcie jej syna. Może ktoś wpadnie na to, na co ona nie wpadła?
“Próbuję nie krzywić się na myśl, że podczas lotu do domu utknę obok słuchacza - moje uczucia wobec fanów to dość skomplikowana sprawa. Nienawidzę ich, ale potrzebuję. Są jak zło konieczne: ich oczy, ich uszy. Ich stuprocentowa uwaga. Bo kiedy reszta świata zapomina, oni pamiętają. Dalej czytają każdy artykuł, wymieniają się teoriami na amatorskich forach detektywistycznych, jakby moje życie było tylko rozrywką, zagadką do rozwiązania. (...) Próbują  t e g o  doświadczyć, nie doświadczając naprawdę.”
Mnie równie mocno zaciekawiły też rozważania autorki czy raczej narratorki na temat roli snu, tego, co robi z naszym ciałem i umysłem, jednak ten temat zostawiam już do odkrycia Wam, choć przyznam, że ogromnie chciałabym o tym pogadać dłużej!
“Czasem umysł jest po prostu silniejszy niż nasze próby przezwyciężenia go.”
Podsumujmy więc. Sięgając po „Tyle groźnych miejsc” wydawało mi się, że dostanę historię trzymającą w napięciu od pierwszej strony. Myliłam się, jednak od razu zaznaczam - to nie jest minus powieści. Akcja, cała historia i klimat budowane są spokojnie, dostajemy dwie zagadki, dwie tajemnice, które łączą się postacią Isabelle i powoli, systematycznie odkrywamy kolejne karty próbując dotrzeć do prawdy. Historia zatem ciekawi, zaskakuje przenikliwością spostrzeżeń i portretów psychologicznych, a sam finał historii jest satysfakcjonujący. To thriller psychologiczny, który niesie coś więcej niż tylko dobrą zagadkę - to spojrzenie na nasz świat, na naszą współczesną rzeczywistość i obnażenia tematów, nad którymi sami może niekoniecznie się zastanawiamy. To dobra proza, na swój sposób wstrząsająca, która uświadamia, że nie zawsze to, co wydaje nam się, że widzimy, faktycznie jest realne, prawdziwe. Stacy Willingham tym jednym tytułem, pierwszym naszym spotkaniem, mnie do siebie przekonała - na pewno będę wyczekiwać jej kolejnych publikacji!
“Czasami historie, które tworzymy, opowiadają o nas. Czasami o innych. Ale dopóki w nie wierzymy - i potrafimy przekonać innych, by uwierzyli - zachowują moc. Pozostają prawdziwe.”
Moja ocena: 8/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 15, 2024

"Blizna" Juan Gómez-Jurado - ambasadorska recenzja premierowa

"Blizna" Juan Gómez-Jurado - ambasadorska recenzja premierowa

Autor: Juan Gómez-Jurado
Tytuł: Blizna
Cykl: uniwersum Reina Roja, tom 0,5
Tłumaczenie: Barbara Bardadyn
Data premiery: 15.02.2024
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 480
Gatunek: thriller / kryminał / sensacja
 
Juan Gómez-Jurado to hiszpański dziennikarz i autor powieści, których sprzedany nakład liczony jest już w milionach. Tłumaczony na ponad 40 języków, u nas w Polsce pojawił się w 2006 roku – w przeciągu dziesięciu lat pięć jego powieści wydane zostało pod skrzydłami wydawnictwa Sonia Draga. Jednak ja na jego nazwisko uwagę zwróciłam dopiero w roku poprzednim, w 2023, kiedy to Wydawnictwo SQN wzięło się za wydanie w przeciągu zaledwie pół roku jego popularnej trylogii z Antonią Scott (recenzje - klik!). Były to lektury zaskakujące, bardzo filmowe, z oryginalnym narratorem. Nie tylko ja je doceniłam, seria szybko stała się u nas popularna, więc wydawnictwo zdecydowało się wydawać dalej - rok 2024 rozpoczynamy prequelem serii pt. “Blizna”. Na rynku hiszpańskim ukazał się w 2015, czyli faktycznie jeszcze przed wydaniem trylogii. Z nią powiązany jest bardzo luźno, tak naprawdę łączy go jedna postać pojawiająca się w tomie drugim “Loba Negra”. Zatem bez problemu można go czytać bez znajomości trylogii, choć i ją gorąco polecam!
 
Historia “Blizny” skupia się na postaci Simona, programisty, który od lat pracuje nad pewnym algorytmem, mających szansę zmienić oblicze internetu. Niestety algorytm ciągle wymaga dopracowania, a inwestorów brak, Simon ze swoim przyjacielem Tomem są już na skraju bankructwa. Właśnie przed nimi ostatnia szansa, ostatnie ważne spotkanie z inwestorem, który mógłby im zapewnić godne warunki do dalszego doskonalenia programu. O dziwo, inwestor wyraża zainteresowanie, dostają zaliczkę, obietnicę ogromnych pieniędzy, gdy tylko uda im się w przeciągu półrocza algorytm dopracować. Jeśli nie, stracą wszystko. Jest to więc słodko-gorzkie rozwiązanie, ale innego nie ma. W noc świętowania podpisania umowy Simon wracając do pustego domu jednak czuje, że nadal mu czegoś brak. Czego? Miłości, rodziny. A skoro świat komputerowy to jego świat, to pod wpływem impulsu wchodzi na pewną stronę internetową, przez którą poznaje Irinę. Irinę, która sprawi, że w końcu nie będzie sam, która wyciągnie z niego cechy, o których nie miał pojęcia, ale i wystawi na próbę całe jego dotychczasowe życie. A kiedy dojdzie do morderstwa, sytuacja zacznie wymykać się spod kontroli…
“(...) taki jest ciężar grzechów, których nie popełniliśmy, ale za które pokutujemy.”
Książka składa się z czegoś na kształt prologu i dwóch części - wcześniej i teraz. One z kolei podzielone są na coś, co narrator - Simon - określa jako swoje błędy: są cztery. Każdy „błąd” podzielony jest na tytułowane rozdziały, większość z nich przedstawiona jest z perspektywy Simona i dzieje się współcześnie, od czasu do czasu jednak pojawiają się fragmenty z przeszłości, które przenoszą nas w czasie i opowiadają o historii innych postaci. Długość rozdziałów jest bardzo różna, są takie co zawierają dosłownie jedno zdanie, jak i takie kilku, a może i kilkunastostronicowe. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego przez Simona oraz w trzeciej osobie czasu przeszłego, gdy sięgamy do czasów dawniejszych oraz pod koniec, gdy historię obserwujemy oczami innego bohatera. Styl powieści, podobnie jak w serii z Antonią Scott, jest lekko gawędziarski, momentami lekko uszczypliwy, jednak nie jest aż tak nasycony ironicznym humorem, jak było to w trylogii, zatem i różnice pomiędzy “Blizną” i trylogią są widoczne i odczuwalne. Jako że sporą część historii widzimy oczami Simona, to znajdzie się też tu miejsce na szybkie refleksje, które dobrze współgrają z akcją - sprawiają, że historia jest pełniejsza, dobrze wyważona, nie chodzi w niej tylko o dynamizm, choć i tego momentami nie brakuje. Całość czyta się płynnie i lekko.
“Zastanawiam się, czy w tym bezsensownym wszechświecie jedyną normą jest to, że wszystko jest ze sobą połączone, czy miriady niewidzialnych nici splatają wszystko, co istnieje. Przez krótki moment za zasłoną dostrzegam mężczyznę, nie staruszka z niebios, lecz boga, który wykonuje mój zawód. Boga, który programuje paczki, tak jak robimy to my, projektanci oprogramowania, niezbędne tekstury graficzne, żeby oszukać wzrok i ukryć kod źródłowy. Gdyby Michał Anioł dziś namalował freski w kaplicy Sykstyńskiej, nie ukazałby go wyciągającego palec, by dać życie Adamowi, lecz siedzącego za klawiaturą.”
Budowa fabuły “Blizny” jest ciekawa - są w niej wątki tradycyjne, uniwersalne, które dobrze z wszelkiego typu thrillerów i kryminałów znamy - jest miłość, jest zemsta, jest ambicja, samotność i oczywiście zbrodnia. Ale jest też coś, co sprawia, że opowieść jest bardzo współczesna, jak i przyjemnie niebanalna - to właśnie ten wątek pracy nad algorytmem, w ogóle tego, jakie życie prowadzi Simon i jak wygląda świat widziany jego oczami. Trochę ten wątek nasuwał mi skojarzenia z serialem “Dolina Krzemowa” - też jest start-up, też jest walka o przetrwanie firmy i ciągłe zmagania z kodem. Przedstawione jest to tak, że historia czytelnika naprawdę wciąga, kibicujemy Simonowi, który jest całkiem zwyczajnym chłopakiem, cichy, nieśmiały, mocno introwertyczny. A może to dlatego, że to właśnie z jego perspektywy poznajemy historię? Simon w życiu raczej miał zawsze pod górkę, nie tylko ze względu swojego charakteru, ale i od zawsze miał problemy rodzinne. Teraz, od dobrych kilku lat, wraz z bratem, który wymaga szczególnej opieki, są sami, ich rodzice nie żyją, a finansowa odpowiedzialność spoczywa tylko na Simonie. Nic dziwnego, że momentami czuje się prawdziwie samotny, nic dziwnego, że zakochuje się w Irinie…
“To śmiech tych wszystkich, którzy patrzyli na mnie z góry, odkąd pamiętam. To ścieżka dźwiękowa, która rozbrzmiewała w sali gimnastycznej w moim liceum, pod trybuną boiska do baseballu czy podczas konkursu talentów. To nieustający, uwłaczający chór tych, którzy zdecydowali o tym, kim jestem, zanim dali mi szansę być kimś innym.”
Irina, rudowłosa Ukrainka, jest dosyć długo dla nas zagadką. Dla Simona zresztą też, nie jest chętna do opowiadania o sobie. Nie będę zatem jej szczegółowo opisywać, wspomnę tylko, że jest to kobieta mocno samodzielna, która od dawna nauczona jest, by nie polegać na innych… Wokół niej unosi się aura tajemnicy, autor długo trzyma nas w niepewności. Jedno jest pewne - Irina to silna, pewna siebie bohaterka - wygląda na to, że autor lubuje się właśnie w takim typie postaci kobiecych.
 
Intryga kryminalna swój początek ma spokojny - autor daje nam czas, by poznać się z realiami życia Simona, choć już na wstępie zaznacza nam, że historia będzie miała niespodziewany i dynamiczny koniec. Jednak zanim to nastąpi, obserwujemy różne wątki, różne tropy, które zdają się ze sobą kompletnie nie połączone. Ale skoro są w jednej książce, to chyba możemy podejrzewać, że jednak łączą się w jedną całość? Im dalej w historię, tym dzieje się więcej, a my stajemy się coraz bardziej podejrzliwi - o Irinę, o te wspomniane już morderstwo… Przez ten spokojny początek dopiero teraz, pisząc recenzję, dochodzę do wniosku, że ten finał jednak jest całkiem filmowy. To solidna intryga, łącząca dużą ilość wątków, rozsypaną po krajach i różnym czasie.
 
Nie wspominałam chyba jeszcze, że historia “Blizny” toczy się w Stanach, w Chicago. Simon mieszka w niespecjalnie bogatej dzielnicy, a my wraz z nim zgłębiamy się w różne rejony miasta. To ciekawa odmiana po serii z Antonią, która przecież toczy się w Hiszpanii. Jednak i Stany autor przedstawił naprawdę rewelacyjnie!
“Jest wiele rodzajów bólu. Ten wyrządziłeś sobie sam.”
Wspomniałam za to już o ciekawych tematach do refleksji, jakie ta historia porusza - to one ładnie wygładzają całą powieść, ładnie kontrastują z tą finalną dynamiką. Przede wszystkim: czy warto poświęcać życie jednemu celowi? Kilkoro bohaterów tej powieści to osoby ambitne, które, gdy postawią sobie cel, to nie spoczną, dopóki go nie zrealizują, kosztem… dosłownie wszystkiego. Tak przecież ma nasz główny bohater Simon, który uparcie kolejny rok dopracowuje algorytm… Sporo miejsca zajmuje tu też potrzeba bliskości, posiadania obok siebie kogoś, kto wesprze, kto po prostu będzie. Czasami ta potrzeba jest tak silna, że pozwala przełamać nieśmiałość. A może to chwila słabości, która ostatecznie prowadzi w zgubne rejony? Tym, co w tej historii też bardzo mi się podobało, to wyjście Simona ze strefy komfortu - on oczywiście tutaj zostaje do tego dosyć drastycznie zmuszony, ale właśnie to powoduje, że jako bohater dojrzewa, zmienia się. Czy i nie jest tak w życiu prawdziwym - potrzebujemy nowych bodźców, zmiany, by móc pracować nad ulepszaniem własnych charakterów. Oczywiście ciekawych zagadnień jest tu dużo więcej, ja jednak zatrzymam się na tym, by pozwolić Wam większą część tej historii odkryć samodzielnie.
“Kiedy przez tyle lat żyłeś w przeświadczeniu, że nigdy nikogo nie spotkasz, a okazuje się, że nagle ktoś się pojawia, to strach, że będziesz sam, staje się jeszcze większy. Dając drugiej osobie możliwość przywrócenia ci tej samotności, z którą żyłeś niczym ze znienawidzoną towarzyszką zabaw, przestajesz być panem swojego wygodnego smutku.”
“Blizna” to thriller nieoczywisty, łączący w sobie wiele wątków, ale opowiadający w sposób niebanalny o emocjach, które sami dobrze znamy. Ciekawe, nieco introwertyczne, ale na swój sposób odważne postacie, które los łączy ze sobą, zapewniają nam nie tylko dobrą rozrywkę, ale i motywację do ciekawych rozmyślań na tym, czego w życiu nam trzeba i ile jesteśmy w stanie zrobić, by to osiągnąć. Osadzenie historii w środowisku komputerowym, oparcie jej o motyw programistyczny w mojej ocenie jest rewelacyjnym zabiegiem - choć mnie samej temat programowania jest daleki, to jednak autor opisał go tak, że od samego początku historia mnie porwała i sprawiła, że mocno Simonowi kibicowałam. Zachęcam do lektury - niech i Was porwie historia Simona i Iriny!
 
Moja ocena: 7,5/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy ambasadorskiej z Wydawnictwem SQN.



Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 14, 2024

"Kości niezgody" Lisa Regan - patronacka recenzja przedpremierowa

"Kości niezgody" Lisa Regan - patronacka recenzja przedpremierowa
Autor: Lisa Regan
Tytuł: Kości niezgody
Seria: detektywka Josie Quinn, tom 5
Tłumaczenie: Maciej Muszalski
Data premiery: 15.02.2024
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 304
Gatunek: kryminał
 
Lisa Regan to amerykańska autorka, która na naszym rynku rozgościła się w roku 2022, kiedy to po raz pierwszy pojawiła się w Polsce z pierwszym tomem serii o nieustraszonej detektywce Josie Quinn. W tym czasie w Stanach Zjednoczonych Josie była bohaterką znaną i sięgającą list bestsellerów od czterech lat, którą czytelnicy mogli się cieszyć już przez 14 tomów. Teraz, dwa lata później, u nas ukazuje się właśnie tom piąty, na rynku rodzimym autorki jest ich już dziewiętnaście! Plany Regan jednak sięgają dużo, dużo dalej - według jej kontraktu z wydawnictwem aktualnie seria szykowana jest na 35 tomów! Oceny na portalach zagranicznych wskazują, że do teraz trzyma ona poziom, a sama autorka twierdzi, że nadal czuje się bardzo płodna literacko. Jak potoczą się losy Josie w Polsce to się jeszcze okaże, na razie mogę stwierdzić, że po raz piąty bohaterka, jak i autorka, nas nie zawodzą! Wydawnictwo na skrzydełku okładki zdradza też, że w przygotowaniu jest już kolejny tom, choć u nas tempo wydawania na razie jest bardziej umiarkowane - wychodzą dwa tomy w przeciągu jednego roku. Zobaczymy czy będzie tak również w roku 2024, bo zaczynamy wcześnie - pierwszy tegoroczny tom otrzymaliśmy już w lutym!
Lisa Regan, poza serią o Josie, jest autorką dwóch innych serii i pojedynczych powieści kryminalnych, te jednak wydawane były przed rokiem 2018 - teraz swój pisarski czas autorka poświęca tylko Josie.
 
Historia “Kości niezgody” zaczyna się dosyć sielskim obrazkiem - Josie wraz ze swoim partnerem Noahem, z którym w końcu tworzą szczęśliwy związek, szykują się na niedzielny obiad u matki mężczyzny. Josie jest wizytą nieco zestresowana, gdyż Colette to idealna pani domu, a Josie do tego naprawdę daleko… Jednak, gdy dojeżdżają na miejsce, brak umiejętności gospodarskich staje się najmniejszym problemem - zastają otwarte drzwi, Colette nigdzie nie ma, a gdzieniegdzie szuflady i półki są pootwierane - wygląda jakby kobieta czegoś szukała. Noah początkowo to bagatelizuje, mama od pewnego czasu zaczyna się zapominać, więc może i teraz czegoś zwyczajnie szukała? Jednak przeszukując dom, później ogród w jej poszukiwaniu, Josie w końcu to zauważa - Colette leży w grządce, twarzą zwrócona do ziemi. Obydwoje z Noah reagują szybko, jednak i tak jest już na to za późno - Colette jest martwa, w jej przełyku tkwi ogromnie dużo ziemi. Przecież sama jej sobie w gardło nie wepchnęła? Zatem morderstwo? Kto mógł zabić starszą, anielsko dobrą kobietę? Śledztwo trafia do Mettnera, nowego, młodego detektywa i choć Josie wierzy w jego umiejętności, to przy sprawie matki Noah nie może odpuścić - w końcu tropienie złoczyńców to jest to, co Josie robi najlepiej.
 
Książka składa się z prologu i 62 kilkustronicowych rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator podąża za Josie, jest wszystkowiedzący. Styl powieści jest dynamiczny, prosty, narrator nie skupia się na specjalnie długich opisach, przedstawia to, co kluczowe, by czytelnik mógł swobodnie podążać za historią. Bo tu zagadka jest tym, co najważniejsze. Zagadka i rozwiązująca ją Josie. Całość czyta się sprawnie, szybko, a polskie wydanie należy pochwalić za konsekwentne używanie feminatywów!
 
Josie, jak już wspomniałam, to bohaterka silna, z dużym poczuciem sprawiedliwości. Niedostosowana do życia rodzinnego przez własne mocno traumatyczne dzieciństwo, to w pracy odnajduje się najmocniej. Jednak w momencie rozpoczęcia tej historii jest na etapie posiadania w swoim otoczeniu naprawdę sporej liczby ważnych ludzi - ma rodzinę, ma przyjaciół na posterunku i ma Noah. Jest szczęśliwa. Jednak, kiedy Colette zostaje zabita, ta przyjemna równowaga zostaje zakłócona - Noah się zmienia, przechodzi burzliwie przez żałobę, sam czuje się mocno zagubiony. I to znowu stawia Josie w nieznanej dla niej sytuacji - to Noah zawsze wiedział jak łagodzić jej skrajne zachowanie, czy ona potrafi zrobić dla niego to samo? Czy jednak ma robić to, co robi najlepiej, czyli po prostu zająć się śledztwem? To nowe spojrzenie na tę bohaterkę, która przechodzi nie lada rozterki - czy być partnerką czy detektywką? Może da się to pogodzić? Ale czy nie zawsze któraś z jej funkcji musi być ważniejsza? Zatem kim przede wszystkim będzie Josie? Czy w ogóle w związku powinno się musieć wybierać? Wydaje się, że załamanie Noaha odbija się na niej mocniej niż odkopywanie trupów z własnej przeszłości, przez które przechodziła w tomie “Grób matki”. To dodaje jej świeżości i dzięki temu bohaterka zyskuje, staje się pełniejsza.
Zachowanie Noah to też ciekawy temat do analizy. Jako najmłodsze dziecko był z matką silnie związany, a w momencie, gdy jej zabrakło, jego świat, on sam zdaje się rozsypywać. Już nic nie jest dla niego pewne, a perspektywa grzebania w przeszłości jego matki, by doszukać się jakiś brudów, które mogły być przyczyną jej śmierci wręcz go obezwładnia. Wygląda na to, że Noah nie chce wiedzieć. Ciekawa kreacja dorosłego zaradnego mężczyzny, który nagle zmienia się w … no właśnie, w co? Czy te doświadczenie, czy strata matki może być tym czymś, co całkowicie i nieodwracalnie zrobi z niego innego człowieka?
“Z perspektywy czasu łatwo powiedzieć, co ktoś powinien był zrobić.”
Zmiany zachodzące w charakterach postaci obserwujemy jednak na tle toczącego się śledztwa. A te ze względu na historię rodziny Noah i charakter Colette jest od początku problematyczne. Josie jako śledcza musi grzebać w ich historii, a zatem rozkopywać rany - przede wszystkim odejście i zdradę ojca - których jako partnerka ruszać nie powinna. Dla śledczej jednak to obowiązek, tym bardziej, że tropów co do sprawcy jest naprawdę niewiele. Śledztwo szybko rusza w dziwne, nieoczywiste rejony, robi się przyjemnie dynamiczne, a detektywi sprawnie łapią kolejne tropy, dzięki czemu czytelnik się nie nudzi, a z uwagą śledzi to, co dzieje się w powieści. Akcja, w porównaniu do poprzednich tomów, może nie jest aż tak mocno dynamiczna, ale wystarczająco, by porwać czytelnika tak, by ten miał chęć przeczytać książkę na raz. W historii bezsprzecznie sporo się dzieje, a bohaterowie po raz kolejni są przez los mocno doświadczani. Choć znowu - w porównaniu do tomów poprzednich nie jest aż tak bardzo dramatyczne, co w mojej ocenie jest plusem tej historii.
 
Seria z Josie Quinn to przede wszystkim dobra rozrywka. Jednak w tym tomie znajdziemy także ciekawe tematy do rozważań - ile człowiek zrobi dla swoich bliskich? Jak wartościować relacje, w jaki sposób pomagać - czy robić to na siłę czy jednak mimo bliskości trzeba się czasem oddalić? Czy prawość to cecha, której trzyma się bezwzględnie czy i ona jest względna? Ważniejsza jest sprawiedliwość czy święty spokój? Na te i inne pytania wraz z bohaterami szukamy w “Kościach niezgody” odpowiedzi.
 
Piąte spotkanie z detektywką Josie Quinn to z jednej strony powrót do bohaterki, której podejście do życia już całkiem dobrze znamy - szanujemy jej poczucie sprawiedliwości, uparte dążenie do celu i zmysł detektywistyczny, z drugiej jednak to spojrzenie na bohaterkę i jej otoczenie bardziej ludzkim, pełnym sprzecznych emocji okiem. Do tego po raz kolejny dostajemy solidną, ciekawą zagadkę kryminalną, która do samego końca utrzymuje czytelnika w niepewności. Po raz piąty bawiłam się z Josie i jej twórczynią Lisą Regan naprawdę dobrze! I już czekam na nasze szóste spotkanie!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
PS. Każdy tom serii to osobna zagadka kryminalna, a zatem i da się je czytać oddzielnie.
 

Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Dostępna będzie też w abonamencie 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!